Logo
   ODKRYWCA - Strona główna
Login: Hasło:
Jeżeli zapomniałeś hasła kliknij tutaj  
Forum: Główne
 
[*] Powrót do głównej strony tego forum

- ikonki przy nicku oznaczają ilość ostrzeżeń które otrzymał użytkownik (czerwona oznacza blokadę logowania w serwisie)
Temat: Kto napisał: Dodano: 
"Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-02 17:15:00

czesc

wrzuce co jakis czas na forum temat ktory moze zainteresuje nielicznych, ale zyjacych, pasjonatow historii o ukrytych przez Niemcow depozytach :)

Kultowa sprawa to tzw. "strznicy", osoby ktore pozostaly po wojnie w licznych miejscowosciach "opiekujac" sie ukrytymi w nich skarbami.
Duzo sie o "straznikach" mowi i pisze, ale czy rzeczywiscie takie osoby istnialy? Ja mysle ze tak choc przyklady sa jednostkowe. Moze sie jednak myle...

Co o tym myslicie??

pozdr
robert_kudelski

 Linki sponsorowane
RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-02 17:54:00

Witam Ja też spotkałem się z takim opowiadaniami o takich "strażnikach". O ludziach pilnujących skarbów. Słyszałem o takich strażnikach nawet w mojej okolicy. Nie wiadomo czy to prawda. Może to wymysły ludzi. Kumpel mi kiedyś opowiadał że gdy był na wykopkach to w pewnym momencie wyszło z lasu dwóch gości zupełnie z nie tacka i za nim szli. Spotkał ich kilka razy. Raz się z nimi mijał. Po twarzy wyglądali normalnie ale byli troszkę dziwnie ubrani. Nie wiem czego oni tam "pilnują" ale chyba czegoś muszą że tam są. Może jest coś tam czego jeszcze kumpel nie dokrył. Musimy przeszperać las. Nie jest on duży więc nie będzie trudno. Według mnie to prawda o "strażnikach" skarbów ale nie wszystkie opowiadania muszą być prawdą.
PZDR Gawlarz

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-02 19:37:00

O rezydentach juz poruszalem temat , mysle ze cos w tym jest ale napewno za malo dowodow zeby kogos posadzic, ja jestem przekonany w 100% ze tacy klijeci istnieja

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-02 21:14:00

Już nieraz mówiłem o "strażnikach", całe swoje młodzieńcze zycie spedziłem niedaleko zamku Książ. Krażyły jakieś takie opowieści o tym iż jak sie ktoś za bardzo interesował to.... ale jakoś nigdy nie słyszałem aby ktoś zginął w dziwnych okolicznościach. Muszę konczyć bo ktoś dzwoni do dzwi , aaaaaaaaaa :)
Pozdrawiam Jasiek WGS

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-02 22:12:00

Hmmm, a wspominany już w tym aspekcie major z sowich? - przykład o 100% pewności.
Swoją drogą - czego szukacie - gości z plakietkami? hehe, Wielu "śpiących rycerzy" opiekowało się poniemieckimi instytucjiami, nie "skarbami".

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-02 22:28:00

Oto zdjęcie zrobione w czasie tegorocznych wakacji tajemniczemu strażnikowi hitlerowskich tajemnic :)))
Pozdro.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-03 09:21:00

no fajnie...
ale pierwsi "strażnicy" juz nie zyja. wiec co ich synowie dalej strozuja? prawie 60 lat po wojnie?
Sprawa jest ciekawa. Ja tez wierze w "strażników", ale dodowów na ich stnienie idzialalnosc jakos nie ma..

pozdr
robert_kudelski

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-03 09:41:00

Witam
Był ostatni taki jeden - sprzedawał pociąg z chemikaliami
na Allegro.
Pzdr.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-03 11:40:00

Hmm, a jakich dowodów oczekujesz? Osobiście znam przypadki osób "konserwujących" mienie poniemieckie, świetnie zorientowanych, mających informajce jakich nie posiadają aktualni użytkownicy - Polacy.

To wystarcza jako dowód - czy tylko jest przesłanką?

Jak każda agentura i ta - nie nosi mundurów, nie daje ogłoszeń w prasie. Natomiast łatwo dostrzec w pewnych tematach - ot Książ - działania podjemowane przez konkretne osoby, pasujące "jak ulał" ex definitionem do działań agneturalnych. Jako autor tego wątku temat znasz chyba dosyć dobrze - potrafisz coś dostrzec?

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-03 11:48:00

"Prawdziwych strażników juz niema" ... teraz to sa tylko podkupieni polacy, którzy za "godziwą" zapłata wyciagaja fanty. Ew. pilnuja miejsc ( nierzadko z ostrą bronia - wtedy najlepiej udawac prostaczków-naiwniaczków ). Dla żądnych mocnych wrażen polecam dawne woj. jeleniogórskie..

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-03 12:46:00

Tez cos o tym slyszalem. Kumpel mowil, ze zna bylego milicjanta na Slasku, ktory opowiadal mu o "dziwnych typach" i dziwnych zabojstwach nawet. Koles sam doswiadczyl tego, bo mowil, ze odkopywali z ekipa zawalone wejscie do starej kopalni i nikt tego na pewno nie widzial bo bylo to gleboko w lesie, a na drugi dzien jak sie okazalo ktos juz tam grzebal. Ale kiedy? W nocy, na to wyglada. Podobno tez zdazaja sie przypadki, ze Niemcy wynajmuja pokoje na kilka dni a po ostatniej nocy wlasciciel zastaje swoj ogrodek, ale skopany (znaczy pelno dolkow).
Swoja droga nie wiem czy zauwazyliscie, ale My na forum mamy tez wlasnego straznika - o historycznej ksywie Lancelot. Widze, ze gosciu dba o dobre imie tego forum. Ale dosyc o tym. Chwala straznikom, ale tylko tym dobrym np. straznikom lesnym, ktorzy przymykaja na nas oczy. Trzymka!

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-03 13:20:00

wierzyć czy nie - nie wiem .. ale ... ale ...
jeden z zakładów terenowych firmy w której pracuję mieści się nieopodal Lubiąża i pracują w nim ludzie z tej miejscowości.
Jak już się trochę poznaliśmy, przy jedne jz takich pogawędek o opactwie i okolicach, wszyscy potwierdzili to samo .. że rok roku przyjeżdżał swego czasu gość z Niemiec, zatrzymywał się nota bene u jednego z nich w domu i wcale nie krył tego , że czegoś tam dogląda. Dokłądnie podobno fabryki półprzewodników mieszczącej się gdzieś w okolicy pod ziemią. Jedno z wejśc podobno znajduje się w jednym z grobowców na cmentarzu a korytarz jest zalany wodą z Odry. Fabryka jest .. była przynajmniej .. w stanie takim, że po odprowadzenoiu wody w sztolniach (grodziach) uniemożliwiających dostanie się do niej , można bylo włączać agregaty ijechać z produkcją. Mowa oczywiście o technice produkcji półprzewodników z połowy lat 40-stych.

Wierzyć w to czy nie ? nie wiem, Opowieści tych ludzi brzmią bardzo wiarygodnie .. a Lubiąż .. hmm .. jego chyba nie trzeba reklamować. No i jeszcze jedno .. ta fabryka nie mieści się w obrębie opactwa.
Pozdrawiam

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-03 13:23:00

Witam,

Przypatruję się tym informacją z dużym niedowierzaniem. Skąd wam takie pomysły przychodzą do głowy?!
Kiedy w 1944 roku powstawał Wehrwolf jednym z jego zadań była ewentualna ochrona dóbro poniemieckich. Pierwszym i najważniejszym zadaniem była dywersja, sabotaż i destabilizacja tyłów wojsk sowieckich. Bajki o opiekunach, rezydentach, czy strażnikach nadają się do programu Nie z tej ziemi. pomyślcie...każdy obiekt wokół którego kręcili się strażnicy (nie ważne, czy w mundurach, czy po cywilu stawał się obiektem godnym zainteresowania osób postronnych wkradających się tam z pytaniem na ustach: Co tu jest skoro tak tego pilnują. Twierdzenie o strażnikach jest tyleż fantastyczne, co absurdalne.

Pozdrawiam
Mariusz
(nie strażnik)

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-03 13:55:00

Mariusz... ale za wiele jest opowiesci o Niemcach ktorzy pojawiali sie w jakiejs miejscowosci nagle i zostawali po wojnie z calych sil starajac sie niedopuscic do ich wysiedlenia. Po co? Zakochali sie w pieknie Dolnego Slaska? Nie sadze... Z drugiej strony jak zdrowego faceta przekonac zeby zostal w malej wiosce na obcej ziemi rzadzonej przez komunistow?
pozdr
robert_kudelski

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-03 14:08:00

Widzisz, od czasów wojny do mojego ojca, czyli siłą rzeczy do naszej rodziny przyjeżdżają zaprzyjaźnieni Niemyc (to już trzecie pokolenie). Oni nie są strażnikami. Oni poprostu tu mieszkali tu był ich dom...tu się urodzili....

Pozdrawiam

Mariusz

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-03 15:17:00

Co do Niemców strażników to się nie będę wypowiadał. Jedyną historie jaką słyszałem było przypłynicie 2 niemieckich motorówek do przystani na dawnej granicy Gdańsk-Prusy, potem po nich zostały tylko spalone papiery i skrzynie - zawiadomiono o tym zdażeniu milicję.
Jednak zwróćie uwagę, choćby na arsenał broni AK jaki jest w muzeum AK w Krakowie. Przez cały czas opiekowała się nim mieszkanka domu gdzie się znajdował, do czego zobowiązano ją przysięgą.
Skoro nasza strona tak mogła, to czemu przeciwna (Niemcy) nie?

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-03 16:31:00

A może Mariusz jaest takim strażnikiem i poprosti chce nas zbić z tropu :D , co wy na to???
pozdro pol

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-03 18:51:00

A jak to było z zamkiem Książ , czy za tym remontem przeprowadzanym (teoretycznie) przez chyba brytyjskiego dzierżawcę też stali "strażnicy"? Czy byłi to zwykli "naciągacze"?
Natan

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-03 21:41:00

Do Mariusza: przecież ci panowie i panie nie byli zostawiani po to by siłą bronić dostępu maszerując tam i z powrotem nad zakopaną skrzynką, raczej jako "czujki" informujące o zainteresowaniu otoczenia, (czasami) siejące dezinformację.
Ochronę "fizyczną" obiektów realizowano zupełnie inaczej - w sposób dużo bardziej "jawny" - w zasadzie oczywisty dla wielu "fachowców z bezpieki".
Obecnie sytuacja się zmieniła zasadniczo. Od dłuższego już czasu istnieją możliwości (bardzo) dyskretnego monitoringu elektronicznego.
Niemniej - moim zdaniem - ta dyskusja, a w szczególności głosy osób wyśmiewających pachnie lekką paranoją. Uogólniając bowiem pytanie pana K. można zapytać: czy w Polsce jest agentura niemiecka.

Ja się pytam nie ma? HEHE, dobre żarty....

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-03 22:48:00

Mariusz albo jestes zwyklym zbieraczem lusek albo ignorantem czy sadzisz ze ochrona nietoperkow i sztolni przez niemcow to taki maly zart , radze poczytac archwalne numery odkrywcy i spokojnie przeanalizowac liste zagrabionych dziel sztuki to nigdzie nie wyplynelo poza tym niemcy nigdy nie palali miloscia do polakow i caly pic z unia polega na......a jezeli myslisz ze oni wydali wagony kasy zeby zabezpieczyc depozyty bankowe i zbiory muzealne z berlina hanoweru rostoku i wielu innych miast to sprawdz jak przebiegaly granice w 39 r bo chyba jak byla lekcja histori to byles mc donaldzie

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-03 23:27:00

Kapitalna bzdura- osadzenie tzw. strażnika na terenie działnia obcych agentur urzedów itd. powoduje, że prawdopodobieńsko odkrycia takowej skrytki wzrasta kilkakrotnie!
Nie ma i nie było- z kilkoma małymi wyjatakmi wyminionymi np. u Rehtra !

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-04 00:10:00

Jasne, ale tylko wtedy gdy nie mamy zinfiltrowanego obszaru dzialania, np. wywiadu przeciwnika, a taka np. STASI to hoho, nie tylko w Polsce czula sie swietnie ale i z "nazistami" potrafila wspolpracować.

Dla czego "strażnik" to ma być prosty chlopina warujacy na skrzyni? Przecież to może być pan komendant milicji obywatelskiej, czy choćby pani nauczycielka od biologii czy przedstawiciel innego poczciwego zawodu.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-04 09:38:00

Witam ponownie,

Widzę, że moją wypowiedzią wzbudziłem burzę. Nie naśmiewam się z ludzi, którzy podchodzą do tego empirycznie, czyli zadają pytanie: "Dlaczego tak jest?". Szanuję ich poglądy, lecz śmieszą mnie stwierdzenia ludzi ulegającej spiskowej teorii dziejów. Doszukujecie się wszędzie tajemnic, a to co najważniejsze omijacie. Co do przyjeżdżających do nas Niemców, to wychowywali się razem z moim ojcem wyzywając się od (za przeproszeniem) "polskich świń" i "pieprzonych szwabów" zaś nasi dziadkowie wspólnie uprawialni ziemię. Oni tam mieszkali od XVII w.
Jeżdżę po świecie spotykając się z różnymi tajemnicami. Prawdą jest, iż Niemcy dość dużo ukryli, ale jak sądzicie, czy stoją przy tych "skarbach" strażnicy licząc na to, że ich mocodawcy po 60 latach w każdej chwili mogą wrócić? To absurd. Owszem krótko po wojnie znane były przykłady penetracji obszaru Polski przez wywaiady i osoby prywatne poszukujące pewnych dokumentów związanych z bronią atomową. W końcu był to okres zimnej wojny, ale na miłość boską diametralna większość kosztowności państwowych została pieczołowicie zabezpieczona na terenie Niemiec. Niemicy jak sami dobrze wiecie ewakuacji dokonywali metodycznie, precyzyjnie i z dużym wyprzedzenie (przykład-Wrocław). Ludność cywilna czego nie mogła zabrać niszczyła, sprzedawała lub w ostateczności ukrywała. Żadna jednak formacja niemiecka nie zajmowała się ochroną dóbr cywilnych w postaci pościeli, porcelany stołowej, czy innych "skarbów". Znane są przykłady walk oddziałów AK chcących przejąć ukryte niemieckie magazyny broni (i to zarówno między sobą jak i z oddziałami Wehrwolfu po wojnie).
Reasumując: to już dawno minęło, a widząc starszych Niemców kręcących się po Waszych miastach nie szukajcie w nich "strażników" to turyści (kiedy naszych emerytów będzie stać na takie wycieczki?), dawni mieszkańcy tych rejonów, oraz ludzie, którzy tutahj walczyli i stracili krewnych, przyjaciół.
A tak na marginesie jestem w 1/3 Niemcem. To wiadomość dla tych, którzy uważają mnie za strażnika i prowokatora.

Pozdrawiam
Mariusz

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-04 10:11:00

Mariusz
musisz pamietac ze nie wszystkie depozyty oprozniono. z wielu wzgledow. o niektorych depozytach sami Niemcy nie maja dokladnych informacji bo bezposredni swiadkowie np. zgineli a dokumenty sie nie zachowaly. Wiedza tylko ze cos bylo ukrywane. Moze zmienila sie po tylu latach rola straznikow... moze juz nie siedza z pistoletem pod poduszka i nie pilnuja lesnych kryjowek. Jednak w dzisiejszych czasach kiedy dostep do wielu miejsc jest ulatwiony i po wejsciu do Unii bedzie jeszcze lepszy, niektorzy licza ze wyciagna to co kiedys ukryto. Nie przypadkowo w rozmowach polsko-niemieckich jakis rok temu poruszona byla kwestia niemieckich dobr ukrytych.
W taki lub inny sposob chronia to o czym wiedza ze moze byc cenne.
pozdr
robert_kudelski

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-04 10:16:00

Kudi,

A nie uważasz, że to co jest "cenne" jest rzeczą względną?
Strażników (jeżeli byli?), to już dawno nie ma pozostało miejsce i coraz mniej świadków zdarzeń mający miejsce w pobliżu "miejsca".

Pozdrawiam
Mariusz

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-04 10:49:00

Pewnie ze wzgledne. Dla jednych sa to pamiatki rodzinne dla innych archiwa lub dziela sztuki. Pierwsi straznicy wymarli owszem ale wielu z nich swoja wiedze przekazalo kolejnym pokoleniom... a jesli nie przekazalo bezposrednio to niemieckie archiwa posiadaja wskazowki gdzie deponowano jakie przedmioty. I nie do wszystkich tych skladow dotarli Polacy czy Rosjanie.
Straznik to ktos kto chce zapobiec wydobycie "skarbu" konkurencji. Wiec wierze w ich istnienie i dzialnosc. Gdyby moj dziadek ukryl cos we Lwowie to byc moze poprosilbym kogos kto tam mieszka o "dogladanie" depozytu do momentu nadejcia odpowiedniej chwili wydobycia "towaru".
pozdr
robert_kudelski

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-04 11:47:00

I tu nasuwają się dwa pytania:
1. Co rozumiemy pod pojęciem "strażnik"?
2. Gdyby taki strażnik istniał, to w imię czego nie dobrałby się do hipotetycznego skarbu przez 60 lat po wojnie?

Pozdrawiam
Mariusz

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-04 12:01:00

Straznik, opiekun, obserwator.. bez znaczenia. tak samo jak sposob jego dzialania.
w imie czego nie wydobyl? A jak wydobyc depozyt ze sztolni ktorej wejscie zostalo odstrzelone? Nie da sie tego zrobic nieoficjalnie, w nocy, po cichu... Dlatego po malych skarbczykach zostaly tylko dziury w ziemi...
w imie czego? Bo jesli chodzi o duze sprawy to czesto wie o nich kilka osob. nie da sie wyjac depozytu calej wsi tak zeby nikt o tym nie wiedzial...
wiec z braku mozliwosci i "narodowej odpowiedzialnosci"...

pozdr
robert_kudelski

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-04 12:20:00

STRAŻNICY -są i nie należy zupełnie sprawy bagatelizować.

Według mojego rozeznania, a zajmuje się poszukiwaniem skarbów, a nie militarii od kilkudziesięciu lat strażnicy są i działają. Może nie zupełnie tak jak sobie wyobrażają koledzy. Jednak można się na nich natknąć czy też zauważyć ich działania.
Raczej nie pilnują już „skarbów” członkowie Werwolf-u, czy organizacji takiej jak Odessa.
Przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo, chociaż nie meldowali mi że taką działalność zakończyli. W całej dyskusji nasuwa się istotne pytanie: kogo należy rozumieć pod postacią strażnika skarbu ? Oczywiście osobę pilnującą i utrudniającą dostęp do skarbu.

Skarby można podzielić na: przydomowe, pochodzące z wielkich majątków, muzealne, depozyty bankowe (w tym papiery wartościowe), dokumenty i zaawansowane technologie wojskowe.
1/ S.przydomowe – raczej nie pilnowane, w znacznej ilości już znalezione i wywiezione przez samych Niemców.

2/ S.wielkich majątków- np. Zedlizów, sporadycznie naruszone. Miejscu ich ukrycia doskonale są znane ich spadkobiercom, ciągle mają nadzieje na ich odzyskanie. Dlatego opłacają niemieckie agencje ochroniarskie i zaufanych autochtonów w Polsce (stać ich na to , dla tubylców wystarczą suweniry, paczki, praca w Niemczech dla bliskich).Wiedzą co dzieje się na interesującym terenie i są w stanie przeszkodzić ewentualnej eksploracji z naszej strony.
Wspierają te działania Ziomkostwa, i neonaziści ze Śląska (może nie wszyscy Śląscy neonaziści są wtajemniczeni w te działania).

3/ S.muzealne – obecnie nie pilnowane, odzyskane przez polskie władze w ~50%. Mogą być pilnowane przez lokalnych poszukiwaczy i z urzędu przez policję i służby odpowiedzialne za stan zabytków. Jednak policja i służby konserwatorskie, nie pilnują samych skarbów, tylko obiektów zabytkowych na których mogło dojść do ukrycia tych że.
Trudno mi powiedzieć jak wygląda sprawa ukrytych dóbr kultury o znaczeniu ponad państwowym takich jak Bursztynowa Komnata. Myślę jednak że miejsca ich ukrycia są znane wąskiej grupie zainteresowanych, i przynajmniej osoby te starają się sprawę kontrolować.

4/ Depozyty bankowe i papiery wartościowe – Są strażnicy (agencje ochroniarskie), opłacani przez banki i firmy których znaczne pakiety akcji są ukryte i poza kontrolą głównych akcjonariuszy. Przedwojenne papiery wartościowe Telefunkiena , czy Siemensa mają nadal swą wartość.
5/ Dokumenty i zaawansowane technologie wojskowe. – Były w kręgu zainteresowania różnych służb specjalnych polskich i zagranicznych. Eksploracja ze strony poszukiwaczy mogła być zależnie od okoliczności postrzegana jako konkurencyjna. Obecnie ze względu na upływ czasu zainteresowanie to zmalało ze względu na postęp technologiczny i upływ czasu. Jednakże ze względu na ogólnoświatowe działania antyterrorystyczne, a istniejące prawdopodobne miejsca ukrycia poniemieckiej broni masowego rażenia na terenie Polski. Zainteresowanie takimi miejscami przez odpowiednie służby, jak i terrorystów czy przestępcze grupy zorganizowane może wzrosnąć. Trzeba nadmienić że czarnorynkowa wartość tych środków jest tez nie bez znaczenia dla tych działań
.
Tak więc nie musi to być Werwolf, Odessa, ss-man z siwą brodą, zainteresowanych skarbami jest wielu, i pilnują swego przed konkurencją. Panowie to są w wielu wypadkach ogromne fortuny, i nikt nie zrezygnuje z nich tak ot sobie dobrowolnie, bo minęło 50 lat. Trzymanie tak zwanej ręki na pulsie przez zainteresowanych jest stosunkowo mało kosztowne w stosunku do ukrytych fortun. Zagrożenie ze strony strażników (konkurencji) wzrasta wraz z wartością ukrytej fortuny, lub wielkością znaczenia przedmiotowego znaleziska. Nikt sobie niczego nie odpuścił.
PS: Trzeba też dodać, że nierzadko strażnikami są sami eksploratorzy pilnują skrytek przed konkurencją. Czasem z tego tytułu dochodzi do zabawnych zdarzeń. Ostatnio skarbami interesują się też zorganizowane grupy przestępcze, które swoje działania zaczęły od finansowania poszukiwań.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-04 12:57:00

Moim osobistym zdaniem straznicy byli sa i jeszcze dlugo beda. Mimo, ze nie mam za wiele do powiedzenia jesli chodzi o temat poszukiwan ( glownie wynika to z tego, ze jeszcze nie dawno nie moglem podejmowac sam decyzji.... :) ) natomiast temat jest mi dosc dobrze znany. Kilka lat temu zostal poruszony w jakims odcinku NDW ale wiadomo jak zwykle nic nie mozna bylo zrobic bo uczestnikom programu grozilo zbyt wielkie niebezpieczenstwo :). Podobno sa nawet ludzie nie zwiazani bezposrednia z eksploracja ktorzy twierdza, ze znaja tych " straznikow ". Jasne jest rowniez to, ze bylo conajmiej kilka przypadkow kiedy "poszukiwacze" tracili zycie w dziwnych okolicznosciach ( szczegolnie gdy dzialali w pojedynke ). Nalezy sie rowniez zastanowic czego oni moga pilnowac i czy nie nalezy "uderzyc" w nich zeby dowiedziec sie jakis ciekawych rzeczy ( nie bede opisywal sposobu ale mam kilka pomyslow )

mam jeszcze jedno pytanie a mianowicie kiedys czytalem post o tym, ze dawniej Duop dzisiaj prawdopodobnie bedzie to ABw "wciskaja swoich ludzi" do grup poszukiwawczych ( najprawdopodobniej chodzi o to, ze ci IDIOT nie potrafia nic sami znalesc. Jako, ze nie funkcjonuje w takowej grupie nie wiem czy to prawda i moje pytanie skierowanie jest do was czy zetkneliscie sie z takim przypadkiem ( wiadomo, ze ci ludzie sie dobrze maskuja :) )

Ps. moim osobistym zdaniem powinna powstac jakas niezbyt dostepna lista tych ludzi rzeby mozliwe bylo wczesniejsze zapoznanie sie z grorzacym niebezpieczenstwem ludziom ktorzy wybiora sie w takie regiony

wiem, ze niejeden poszukiwacz stwierdzi, ze jestem wariatem ale nalezy sie gleboko zastanowic czy nie warto "zinwentaryzowac" tych ludzi po pierwsze dla bepieczenstwa nas samych a po drugie dla napewno ciekawych informacji

z moich wyliczen wynika ze kompletne przygotowanie jednej osoby do takiej akcji to koszt ok. 5 tys zl i trzeba by sie zastanowic czy nie warto poniesc takie koszty celem rozpoznania " wroga " :)

pozdro
antek

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-04 13:00:00

Otóż i to!

TNT chylę czoła w pełni się zgadzam z twoim zdaniem. O ile bardzo sceptycznie podchodzę do wszelkiego rodzaju sensacjach w stylu spiskowej teorii dziejów o tle racjonalne wytłumaczenie, iż domniemani "strażnicy" są zwykłą konkurencją poszukiwaczy jest twierdzeniem, pod którym podpisuję się obiema rękoma znając to z autopsji.

Mariusz

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-04 13:05:00

A swoją drogą - kto słyszał o miejscu ukrycia archiwum Katowickiego Gestapo? Podobno było namierzone gdzieś w latach 60-tych i "zabetonowane" przez UB. Będę wdzięczny za info. - wspomniane nie bez kozery - w tym przypadku UB spełniło rolę "strażnika".

A powracając do strażników - reasumując post TNT - grupy "strzegące" są nieźle zorganizowane i potrafią blokować działania nie tylko pojedynczych poszukiwaczy ale i te prowadzone przez "grube ryby" nieźle osadzone w administracji. Myślę, że kolega Kudi może coś na ten temat powiedzieć.

Michał

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-04 13:50:00

hehe myslisz ze moge cos powiedziec? :) jeszcze straznicy za gadulstwo mnie odstrzela :)
Adam w swoim dlugim poscie ma duzo racji... w dzisiejszych czasach straznikami staja sie rowniez "zwalczajace" sie ekipy poszukiwaczy...
wywolujac temat myslalem jednak o "rasowych" straznikach... pozostajacych po wojnie w miejscach gdzie ukryto jakies depozyty... ich los, determinacja i przekonanie do wypelnienia misji sa bardzo, bardzo interesujace...

pozdr
robert_kudelski

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-04 14:40:00

Szanowny przedmówco, a ty myślisz że potomkowie "rasowych strazników" spod znaku werwolfu, nie liczą na profity i dobranie się(własne kato)do skrytek. Poprzez koneksje rodzinne, więdzą że dziadek czegoś pilnował i co pilnował. Pozostaje pytanie jak do tego sie dobrać, aby zleceniodawców nie wzburzyć, dziadka nie narazić (o ile żyje). No jak to chronic przed innymi eksploratorami. Jest to straznik- następca nie koniecznie zwiazany agenturalnie, ale groźny. Wie że ukryte skarby już się nazistą i Hitlerowi nie przydadzą, ale kilku zainteresowanych z jego kręgu, nie wzgardziło by tymi dobrami.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-04 14:52:00

oczywiscie ze sa tacy i w dzisiejeszych czasach jest ich najwiecej. SS nie istnieje, Wehrwolf i Abwehra tez, wiec wszelekie dobro "instytucjonalne" jak by powiedzieli Polacy jest "dobrem ogolu" a wiec naszym.
ciekawe kiedy sie zacznie "oficjalne" wyciaganie fantow i tego co jeszcze zostalo w ziemi??

pozdr
robert_kudelski

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-04 15:52:00

Hmmmm.... i znów koledzy odgrzebują trupa. Mam prośbę: Który z kolegów i w jaki sposób doświadczył jakiegokolwiek działania "strażnika" lub jego "spadkobiercy"? Spróbujmy zrozumieć o czym mówimy...

Pozdrawiam
Mariusz

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-04 17:02:00

Jeśli chcesz jednego, proszę: "Odkrywca" sierpień 2002 str.23
pozatym o tym panu z czego robił wodę z mózgu czytelnikom Słowa Polskiego w 1947:
http://www.eksplorator.os.pl/1b.htm
pozatym dowiedz się kto wyłamał część tabliczek do wind na kilka poziomów poza parter w dół w Książu, kto zlecił zamurować część wejść do niższych kondygnacji. Dlaczego byli więżniowie twierdzili że w podziemiach zamiast wejść w boczne sztolnie jest mur, itp, itd.
Nie pamiętam teraz w której książce p. Antkowiaka czytałem o ostrzelaniu grupy eksploratorów kilka ładnych lat temu w Karkonoszach.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-04 19:41:00

A może po prostu na "dziuplę" trafili??

m ł

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-04 21:25:00

Nie będę tu przytaczał całych historii bo miejsca by zabrakło. Jednak czytając i słuchając relacje poszukiwaczy z lat 60-70 nie ulega wątpliwości że ktoś przeszkadzał w ich działaniach. Nie jednokrotnie odwoływano akcje praktycznie przed samym finalizowaniem wejść. W owym czasie nie brałem udziału w takich akcjach więc powtarzam to co wiem od osób trzecich. Jednak z moich refleksji udało się zaobserwować na pewno regularne obserwacje konkretnych miejsc niezależnie od pory dnia i roku, poprzez odwiedzanie dzień w dzień tego samego miejsca. Nie jednokrotnie (trzy przypadki) grupy w których działałem były śledzone. Nie na zasadzie zwykłej jakiejś ciekawości, tylko obserwowane przez 24 godziny w sposób zorganizowany. Zdarzyły się (dwa wypadki) że ktoś przyjechał do wykopu na odludziu w nocy. W tym jednym wypadku był to dziadek po 70 (nie do wiary) na motorze bez świateł, zjechał z góry na wyłączonym silniku. Jak go złapaliśmy to mówił że zabłądził, choć był miejscowym i miał lokalne tablice. Światło tłumaczył że się żarówka przepaliła, gdy koledzy zaoferowali pomoc, okazało się że żarówka pali bez problemów. Na drugi dzień w miejscu tym pojawili się samochodem terenowym Niemcy, w tym jeden starszy gość. Nasz informator, który wskazał nam to miejsce rozpoznał w nim oficera niemieckiego odpowiedzialnego za ukrycie czegoś w tym miejscu podczas wojny. Często się zdarza że ktoś zawali przez noc wykop który się draży (nie mówię tu o przypadkach tylko o usunięciu szalunku), raz znaleźliśmy minę w prowadzonym wykopie w miejscu gdzie na pewno jej nie było poprzedniego dnia. Zdarza się że ktoś miejscowy odwiedza miejsca wykopów w nocy, rano można znaleźć na hałdach świeżego urobku ślady obcych butów, niedopałków itp. Rok temu w pokoju którym mieszkaliśmy znaleźliśmy cztery pluskwy do podsłuchu. Czy to przypadki, nad interpretacja- może, ale to są fakty.
PS. Napisałem tylko oględnie, nie wspominam o zagadkowych włamaniach, kradzieży dokumentów, o niemieckich myśliwych na ambonkach zlokalizowanych wokół jednej ze sztolni, pożarze mieszkania u jednego z eksploratorów, pogróżkach, nie logicznych zachowaniach urzędników. Bo być może to są faktycznie przypadki. Ale najazd i starcie Skinów z Wrocławia z eksploratorami to fakt.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-04 21:41:00

Witam
Z gory zaznaczam ze niejestem az tak w temacie jak wy ale jak bylem w okolicach Ksiaza 2 lata temy a tak sobie pojechalismy dla zabawy bez zadnego sprzety do szukania poprostu z ciekawosci zapoznac sie z terenem powluczyc sie troche i jak zaczelismy sie krecic w okolicach zamku spotkalismy 2 gosci w wieku 35 do 40 lat ktuzy sie pytali co my tu robimy a juz sie sciemnialo troche pogadalismy i pojechalismy odstawic samochod wczesniej slyszac o tak zwanych "straznikach"zainteresowalo to nas wec przebralismy sie z kumplem w mundury oczywiscie sie troche zamaskowalismy i poszlismy w teren dotarlismy tam i po wczesniejszym (dziennym )rozpoznaniu terenu zajelismy dogodne miejsce do obserwacju uzywajac starebo sprzetu noktowizyjnego (od SWDa )i po godzinie namiezylismy goscia ktury niebyl specjalnie zamaskowany mial jakies wypustki na szyi przypuszczam ze jakas koszula i jeszcze jakies wzorki kture swietnie bylo widac na celowniku chodzil przy lasku i odladal nic nieslyszelismy po chwili znalazl sie 2 pan prawdopodobnie pan ktury juz mniej sie wyruznial od otoczenia swiecila mi tylko twaz i rece krecili sie przy jakims wysokim drzewie (w lecie ciemnosc nietrwa dlugo wiec szybko sie zmyli )

rano wrucilismy do samochodu umylismy sie i jeszcze raz sie przeszlismy kolega oczywiscie z aparatem szukalismy dogodnego miejsca do zrobienia zdiecia i odziwo podeszlismy do dosyc wysokiej sosny na ktura bylo dogodne wejscie i kolega tam wszedl

dziwne ale jak zchodzil sciagnal z soba jakis przewod ktury oczywiscie zabralismy ze soba mial jakas dziwna koncowke po 2 miesiacach dowiedzielismy sie ze takie przewody sa do jakiegos typu szerokokontnych kamer termowizyjnych przynajmniej tak powiedzial nam elektronik ktury siedzi w tym biznesie

to brzmi niewiarygodnie ale jak ja tam mialbym jechac to napewno w grupie przynajmniej 6 osob i napewno z jakimis zabawkami

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-05 10:01:00

Co za bzdury, tuwar! Zapewne spotkaliście panów z Dolnośląskiego Obserwatorium Geofizycznego, którzy uczuleni są na kręcących się ludzi wokół zamku ponieważ w środku w podziemiach znajduje się dość szczególny sprzęt. LUb też mieliscie przyjemność napotkać Panów z Warszawy, z Centrum badań Kosmicznych, którzy w środku mają swój klinometr (o klinometrze w podziemiach książa- zapraszam do miesięcznika Sudety, numer kwietniowy. A już opowieść o wypustkach na szyi i siedzeniu w krzaczorach z noktowizorami rezerwuję sobie do wesołych opowieści kumplom przy piwku...

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-05 10:52:00

Panownie możecie być sceptykami, ale wobec starcia z „strażnikami” na pilnowanej skrytce, nie macie szans.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-05 11:10:00

Wszyskim wierzącym w strażników polecam wizytę u dobrego psychologa... Bez obrazy...Bardzo dobrego, bo nieleczone objawy mogą się skończyć powikłaniami, przy których bedzie potrzebna interwencja dobrego PSYCHIATRY...

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-05 12:58:00

o faktach sie nie dyskutuje. znana sprawa georga steina- poza sensacyjna otoczka tego morderstwa, na jeden fakt nalezy zwrocic uwage -po latach badan w archiwach dotarl do utajonych dokumentow w ktorych to dokladnie bylo opisane miejsce skladownia depozytu dobr kultury nalezacych do cccp- byly one oficjalnie poszukiwane przez cccp- a strona niemiecka oficjalnie o nich niewiedziala.stein twierdzil ze dotarl do archiwow utajonych przez niemiecki słuzby specjalne.poinformowal rosjan i niemcy musieli je oddac-to jest fakt. na tej podstawi mozna domniemywac ze waznymi depozytami zajmuje sie obecny wywiad niemiecki , a jak bylo juz wspomnian z cala pewnoscia POSIADA w polsce agenture.mozna przypuszczac ze nie dziala ona raczej lokalnie tylko na odpowiedznim szczeblu w ministerstwach -u ludzi wydajcych przepisy wykonawcze do np ustaw itp straznik to moze nie dokonca odpoiednie slowo na ich nazwanie -ale istnieja

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-05 13:09:00

Służę przykładem. Góry to z reguły kompleksy leśne, w których w odstrzelonych sztolniach ukrywano dobra III Rzeszy. Jest to na dziś teren „niczyi” , ustawa o prywatyzacji lasów nie weszła w życie. Zmusza to zainteresowanych Niemców do roztoczenia dyskretnej opieki nad tymi miejscami. W innych przypadkach już Niemcom udało się wykupić ziemie , pałace i tereny na których potencjalnie mogło się coś znajdować.
Kto jest najlepszym strażnikiem lasu ? Oczywiście leśnicy.
Na wielu leśniczówka na Dolnym Śląsku po wojnie zostali autochtoni, znali las, góry, sztolnie
jak mało kto. Z tytułu znajomości gospodarki leśnej i braku innych fachowców w tej branży na ziemiach odzyskanych nie byli wysiedlani i prześladowani przez ówczesne władze. Zapewne niektórzy z nich mieli kontakty z Werwolfem działającym na ich terenie, a na pewno znali lokalizacje sztolni które dziś nie istnieją.
W oparciu o tą bazę, organizowano tgz. "strażników leśnych”. Jako że leśnictwo to taka branża rodzinna, syn często przejmuje leśniczówkę po ojcu. Znam już trzecie pokolenie „strażników”. Przykładowo syn takiego leśnika, członek Hitlerjugen w swoim dzieciństwie, w latach 50 został łowczym ze względu na dobrą znajomość języka niemieckiego.
Jego syn (trzecie pokolenie) zamieszkuje tą samą leśniczówkę co jego dziad.
Specyfika łowczego polega na tym że operuje na terenie kilku leśnictw, organizuje polowania dla dewizowców (w 90% przypadków Niemców), i odpowiada za gospodarkę łowiecką. Wobec całej rzeszy uczciwych leśników na tym terenie ten człowiek działa swobodnie na dużym obszarze leśnym, jego kontakty z Niemcami nie budzą podejrzeń i zawsze gości 2-3 samochody myśliwych niemieckich.
Jeżeli nabierzecie ochoty na eksploracje w miejscu przez niego strzeżonym, w przeciągu 1-2 dni pojawia się w tym terenie niemieccy myśliwi. Którzy legalnie posiadają doskonałą broń z celownikami optycznymi, a nawet z noktowizorami (zakazane), w ubraniach maskujących, umiejący się doskonale poruszać po lesie i znający teren.
W niektórych miejscach wokół odstrzelonych sztolni w promieniu kilkuset metrów rozmieszczono ambonki myśliwskie, których linie strzałów zbiegają się na konkretnej sztolni, mimo że linie te np. przecinają drogę co jest niedopuszczalne.
Eksploracja takich miejsc jest nie możliwa za dnia, gdyż podczas obchodu lasu przegoni was łowczy, zagląda w takie miejsca praktycznie co dwa dni. Jeżeli spróbujecie kopać w nocy, a już wie o waszej obecności to pojawią się na ambonkach myśliwi niemieccy.
Wówczas o wypadek nie trudno, tym bardziej że ich broń nie jest balistycznie badana w Polsce, a zanim doszło by do jego ujęcia takiego myśliwego, będzie już za granicą.
Samo odkopanie sztolni zajmuje od kilka do kilkunastu dni, więc nie ma szans na unikniecie spotkania z kimś kto takich miejsc dogląda, a ryzyko konfliktu jest duże.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-05 13:16:00

Czytając te wypowiedzi nasuwa się jedno stwierdzenie: Panowie zamiast oglądać program Nie do wiary potrenujcie Panowie ortografię. Nie piszę tego złośliwie, lecz z troską o "młodym narybku".
Panowie kopię od 19 lat i przez ten czas operując w różnych miejscach nie zetknąłem się z niczym, co mogło by wskazywać na działalność wspomnianych "strażnikach". Spotkałem się tylko z opowieściami ludzi mających się za świadków różnych zdażeń, zaś po konforontacji okazywało się, że w tych czasach w ogóle nie było ich na świecie. Owszem, krótko powojnie byli to różni ludzie nie zawsze związani z Niemcami, bo chowano wszystko, ale Panowie nie ulegajćie spiskowej teorii dziejów.

Pozdrawiam
Mariusz

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-05 13:56:00

Mariusz pytałeś - dostałeś odpowiedz. To są moje spostrzeżenia. Od kiedy kopiesz i gdzie nie wiem, ale są miejsca takie którymi nikt się nie interesuje od dawna np. Osnówka czy Walim.
I miejsca będące w ciągłym zainteresowaniu osób trzecich (podkreślam nie koniecznie przez rezydentów III Rzeszy). Nie piszę o tym aby opowiadać kawały, tylko po to aby innym uświadomić zagrożenie. Nie ma tego zagrożenia gdy się kopie przy chałupach, w fosie na jakiejś XIX w twierdzy , polu bitewnym, ale w miejscach gdzie coś ukryto niewspółmiernie wartościowego, miejsc nie ma wiele. Ja znam kilka, i zawsze podchodzę do nich podczas prób eksploracji z ostrożnością w przemyślany sposób. Zgadzam się że można 100 razy pojechać z wykrywaczem do lasy i nikogo to nie zainteresuje. Znam cztery wypadki śmierci poszukiwaczy w niewyjaśnionych do końca okolicznościach, inaczej mówiąc nigdy nie znaleziono winnych tej tragedii i motywy, o ile były, nie zostały do końca wyjaśnione.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-05 15:07:00

Wszelkiego rodzaju tego przypadki składałbym raczej na karb konkurencji lub przypadkowym znaleźnieniem się w tym miejscu w niewłaściwym czasie (mam na myśli grupy przestępcze).

Mariusz

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-05 15:30:00

Witam

Moi drodzy przytocze kilka informacji.

W GS od kilku lat prowadze pewne prace. W momencie rozpoczynania prac, jak i robienia pomiarow w okolicy bylismy obserwowani z samochodu, ktory zatrzymywal sie w pewnym oddaleniu i odjezdzal w momencie gdy widac bylo iz sie zbieramy. Powtorzylo sie to kilkukrotnie. Pomiary prowadzilismy w terenie otwartym wiec osoby w aucie rowniez nie staraly ukryc faktu, ze obserwuja nasze poczynania. Pewnego razu, po przeniesieniu prac do lasu, moja zona wybrala sie do sklepu po zakupy. Po drodze mijala pewien stary opuszczony dom. Na podworku tego domu stal samochod ktory widywalismy wczesniej. Teraz z bliska mozna bylo przekonac sie co to ludzie nas obserwuja. Jednak w aucie nie bylo nikogo, niebylo rowniez tablic rejestracyjnych.

Po jednym z wyjazdow w GS zaobserwowalismy ze od walbrzycha do naszej miejscowosci jedzie za nami jakis samochod. W pierwszej chwili oczywiscie przypuszczalismy ze jest to zwykly zbieg okolicznosci. Jednak w drodze powrotnej podjechalismy pod redakcje O. Jakiez bylo nasze zdziwienie gdy kierowaca jadacego za nami samochodu rowniez skrecil w ta sama uliczke !. A wowczas redakcja miejscila sie jeszcze na ul. bodajze Turniejowej, a zorientowani wiedza jakie to zadupie. Tak wiec po wizycie w redakcji ruszylismy dalej a za nami oczywiscie po pewnym czasie pojawil sie ten sam samochod. Zostalismy odprowadzeni pod sam dom. Nie powiem ale cala droge z Wroclawia odbylismy bez zatrzymywania i tylko dziekowalismy Bogu ze starczylo nam paliwa :).
Jednak historia ta ma swoj ciag dalszy. A mianowicie chodzi o to, ze na nastepny dzien gdy moja zona udala sie do pracy jej kolezanka wyjawila jej w tajemnicy ze dzwonili tutaj panowie z pewnego urzedu i wypytywali o nia, o jej zainteresowania, stosunek do pracy itp, a potem rozmawiali dosc dlugo z szefami.
Moja zona juz nie pracuje w tej firmie poniewaz po kilku latach sie okazalo ze jej stanowisko jest zupelnie niepotrzebne, a nalezy stworzyc w jego miejsce dwa inne.

To tylko jedna - mozna powiedziec bardziej barwna opowiesc ze spotkania z KIMS w GS :).

Oczywiscie nie bede opowiadal o naglym zjawianiu sie lesnikow w miejscach do ktorych nie zagladalli od kilku lat czy pojawianiu sie w kwietniu grzybiarzy :).

------

A teraz o prawdziwym strazniku, ktorego mialem okazje spotkac oraz poznac :)
Jest nim niewatpliwie dyrektor Rosicki z Walimia, ktory przeciez nie pozwala poszukiwaczom prowadzic prac w kompleksie, a takze nie pozwala odkopac czwartej sztolni !!. Prawdziwy z niego straznik.

------
Kolejnego straznika spotkacie odwiedzajac kwatery w GS pana Motowilczuka :). Och ten to widzial niemalo. I nawet ma kamere na ktorej rejestruje poszukiwaczy :D.

------

Pozdrawiam serdecznie

dla dobra sprawy pozostajacy w ukryciu eRKa

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-05 16:40:00

Do Czarnego
Twoje krytyczna wypowiedz niezmienia faktu ze ta historia jest autentyczna ale sprubuj z odleglosci 1,5 km patrzac przez stary celownik poradziecki kupiony za flaszke dokladnie zobaczyc ubranie niejest to najnowszy sprzet ale ja go niestety uzywam i naprawde niewiem kto to byl dlamnie to mogli byc nawet kosmici


RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-05 21:23:00

Hehe, robią się "piwne opowieści" - bez urazy panowie...
A swoją drogą - bo temat mnie interesuje, systematyzując:

1) czy można zanegować istnienie agentury niemieckiej (rosyjskiej, amerykańskiejm ect.) w Polsce? Czy może też znamy przykłady jej działania

2) czy słyszał ktoś o:
-czynnościach zmierzających do uniemożliwienia eksploracji obiektu (zasypywanie wejść, wykup, zmiana przeznaczenia),
-istnieniu firm (fundacji, agencji, itd.), współtworzonych przez udziałowca niemieckiego, opiekujących się mieniem poniemieckim,
-eksploracji mienia poniemieckiego w wykonaniu niemieckim - chodzi o mienie ponazistowskie (nie "skarbczyki")


PS ponawiam pytanie o archiwum katowickiego gestapo - będę wdzięczny za każdą informację

Michał

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-06 09:06:00

Witam,

Jak widać niewiele jest relacji z pierwszej ręki. Większość to przekazy na zasadzie "ktoś, gdzieś słyszał". I stąd właśnie biorą się legendy. Każdy coś doda...i temat przy piwku gotowy.
Póki co pragnę poinformować poszukiwaczy z Kalisza i okolic, że w ten piątek spotykamy się o 18.00 w Sphinx'ie w Kaliszu. Zapraszam zainteresowanych.

Pozdrawiam
Mariusz

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-06 10:07:00

Aby to stwierdzić, musiał byś poznać preferencje eksploratorów obecnych na forum. Zoriętował byś się, że wiekszość piszących to zbieracze złomu wojennego, więc trudno aby mieli bogate doświadczenia ze straznikami. Na tym forum praktycznie nie ma poszukiwaczy skarbów. Powtarzam za Pepe: "Pragniesz kolego mocnych wrażeń jedź w Jeleniogórskie", (dodam od siebie i nie tylko tam).

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-06 10:21:00

Jeśli mam być szczery, to będą w rejonach jeleniogórskiego spotkałem się tylko z wieloma opowieściami, ale w żaden sposób nie mogę potwierdzić informacji o "strażnikach". No chyba, że normalne zainteresowanie Policji lu leśników, no i oczywiście ciekawskich mieszkańców.
Powtórzę jadnak, że na przestrzeni 19 lat zajmowania się tym "hobby" nie spotkałem osobiści się z jakimkolwiek działaniem tzw. "strażników".

Mariusz

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-06 10:32:00

Czasem to konkurencja robi bardzo brzydkie numery, nawet udając funkcjonariuszy pewnych służb, za co, jak wiadomo może grozić kryminał.
Pozdrawiam

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-06 11:46:00

Tak panie Mariuszu, Niemcy tak sobie zapomieli i odpuscili i ukryte w Polsce swoje dobra i skarby. Mają gdzieś te stare złoto i obrazy dziadków, po co im to ? Szczególnie teraz gdzy dotarcie do skrytek stanie się ułatwione po przyłaczeniu nas do UE. Oni po prostu zostawili dla takich poszukiwaczy jak Pan.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-06 11:55:00

"Natomiast poszukiwacze którzy to wykopali praktycznie nie byli znalazcami, tylko oficerowie Bundeswehry obecni przy kopaniu. Co prawda przy kopaniu Niemcy ci nie nosili mundurów, ale gdy wynikła potrzeba dostarczenia cichego agregatu prądotwórczego do skruszenia betonu. Pojechali z jednym, z poszukiwaczy na poligon Drawski do ćwiczącej tam niemieckiej armii i takowy załatwili. Mogę tu jedynie jeszcze dodać że puszka z kryształkami nie była tylko zakopana, ale znajdowała się wewnątrz betonowego sześciennego bloku..."

Powyżej - to z zamieszczonego na tym forum postu kolegi Underground.

Czy to już jest agentura, czy "strażnicy" nawet nie muszą się kryć - posługując się polskimi władzami, polskimi eksploratorami ect... - gdzie przebiega granica działania agenturalnego - świadomego i nieświadomego?

Powiem krótko: jeśli ktoś twierdzi, że w Polsce nie działa agentura niemiecka - to jego sprawa (niedowidzi, lub ma interes w prezentowaniu takiej rzeczywistości), ale fakty mówią same za siebie. Wygląda na to, że rzeczywiste możliwości "znalezienia" czegokolwiek systematycznie maleją - nie tylko na skutek planowej dezinformacji i blokowania dostępu do materiałów ale systematycznego "odzyskiwania mienia" przez Niemców.

50 lat po wojnie temat mienia porzuconego przez Niemców jest bardzo aktualny (patrz 30 000 wniosków o zwrot mienia, autorstwa osób cywilnych) - tylko metody odzyskiwania trochę się zmieniły - wygląda na to, że "przesunięcie granic" jakie nastąpi w maju br. sprawę zakończy ostatecznie...


RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-06 12:29:00

Zastanówmy się jakie to dobar Niemcy mogli zostawić. Prawdopodobnie są to wielkogabarytowe przedmioty, które utrudniałby ucieczkę. W pierwszej kolejności zabierane były napewno rzeczy najbardziej wartościowe. To jeżeli chodzi o ludność cywilną.
Instytucje państwowe były ewakuowane na długo przed pojawieniem się zagrożenia ze strony sowietów. Traz mam pytanie: Krązy legenda o depozycie muzeów wrocławskich ukrytych w Sudetach. Dlaczego w czasie ewakuacji (czyli pod koniec 1944 r.) Niemcy nie wywieźli tego na tereny Rzeszy gwarantujące większe bezpieczeństwo? Osobiście uważam, że jakiekolwiek "skarby" ukryte w Polsce wiąrzą się z sprawami związanymi z obronością. Była ona najważaniejsza. Mając to na względzie Niemcy do końca utrzymywali rejony, gdzie produkowana lub remontowana była broń i amunicja oraz prowadzone były prace badawcze. I z tym własnie wiąże się ewentualna działalność agenturalna: na odzyskaniu ewentualnych dokumentacji. Ogólnie znana jest sprawa wyścigu wywiadów zwycięskiej koalcji po wojnie mająca na celu zdobycie materiałów dotyczących budowy broni atomowej przez Niemców. Do dziś ich wyniki badań są bardzo cenne stając się (moim zdaniem) "świętym Graalem" służb wywiadu. A oprócz tego ręce macza konkurencja i organizacje przestępcze i to one głównie odpowiedzialne są za ewentaulne tajemncze wizyty niezanych gości jeżdżących po ciemku po lesie.
W każdym razie wiązanie tego z wejściem do UE jest racze fobią związaną z Niemacami oraz narodową cechą "prawdziwych Polaków" czyli populizmem.

Pozdrawiam
Mariusz

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-06 13:35:00

Widzę że nie jesteś za bardzo w temacie.
Odpowiedź na pierwsze pytanie "jakie to dobar Niemcy mogli zostawić": co najmniej kilkanaście ton bankowego złota rozlokowanego w pięciu lub sześciu miejscach; nie określona ilość biżuterii pochodząca z przymusowych depozytów, dzieła sztuki, przeróżne dokumenty i archiwa, broń. Były też rzeczy chowane indywidualnie typu maszyne do pisanie, szycia, zestawy stołowe, itp, ale te nas nie interesują.
Na drugie pytanie " Dlaczego w czasie ewakuacji (czyli pod koniec 1944 r.) Niemcy nie wywieźli tego na tereny Rzeszy gwarantujące większe bezpieczeństwo?" Ponieważ było dokładnie odwrotnie, ze względu na bombardowania zach. terenów rzeszy dobra kultury zostały zwożone. Zauważ że Dolny Śląsk nie uświadczył bombardowań. Pozatym były to tereny od lat niemieckie, i niemcy Niemcy nawet nie podejżewali że po konferencii jałtańskiej staną się polskie. Inną przyczyną było to że był to teren idealny do stwożenia setek skrytek, zamki, zameczki, sztolnie, podziemne fadryki zdrojeniowe itp.
Co do wielogabarytowości ukrywanych przedmiotów też jesteś w błędzie. Stosowano żelazną zasadę która polegała na rozczłonkowywaniu zbiorów np.Zbiory Muzeum Sztuk Pięknych ukryto w ośmiu miejscowościach, Archiwum Państwowego i Miejskiego we Wrocławiu w 15, kolekcję Schliemanna przechowywaną wcześniej w Berinie w Muzeum wczesnej Historii w czterech miejscach: w Berlinie, w Schonebeck, w Shloss Lebus oraz w okolicach Wrocławia. Te przeróżne dobra nie były jak twierdzisz ukrywane podczas ucieczki Niemców a już od 1942 r. aż do zamknięcia okrążenia Wrocławia. Listę skrytek tworzył nie byle kto a sam konserwator zabytków Dolnego Śląska prof. Grundnann znający te tereny jak nie byle kto. Tak więc nie jest to " fobia związana z niemcami" czy inna " legenda " a coś co istnieje, bo gdzież są te wszystkie zbiory ?? Zniknęły od tak ?? Legendą może być jedynie " złoty pociąg " ponieważ tak jak wspomniałem wcześniej Niemcy nie złożyli by tego w jednym miejscu w całości. Dodam jeszcze tylko że brak sporej ilości papierów wartościowych znanych firm które również zaginęły, a teraz stanowiłyby ogromną wartość. Tak więc widać że gra idzie o zbyt dużą stawkę żeby nikt się tym nie zajmował.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-06 13:37:00

Przepraszam za ortografy.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-06 14:29:00

Załóżmy więc, iż Niemcy chowają depozyty na terenie Dolnego Śląska, ale nie były to tereny oddalnoe od forntu, a to raczej było najważniejsze. Biezpieczeństwo można było uzuyskać w głebi Rzeszy. Zresztą nasuwa się tu pytanie: Dlaczego większość dóbr zagrabionych przez Niemców znaleziono na terenie Rzeszy? Sądzę, że nikła część depozytów muzeów mogła zostać ukryta na terenie Polski. Tym bardziej mogło się to tyczyć depozytów bankowych.
Ale i tu nasuwa się pytanie: Po co Niemcy mieliby to chować w niezliczonych skrytkach? Mieli inne problemy na głowie. Przedewszystkim....PRZEŻYĆ! Jak człowiek nie będący pewny swojego jutra, wo obliczu zagrożenia myślałby o ukryciu kosztowności mając absurdalne plany na przyszłość. Te spostrzeżenia poparte są wywiadem z ludźmi, którzy uciekali lub byli ewakuowani pod koniec wojny z naszych terenów. Jedna z osób brała udział w ewakuacji władz miasta. Opowiadała mi, iż ewakuacja następowała etapami na długo przed zbliżeniem się linii frontu (vide Poznań - Frankfurt). Wszytskie dokumenty były wywożone w specjalnych skrzyniach, zaś ewentualne przedmioty stanowiące jakąś wartość materialną zostały wywiezione i zabezpieczone na terenie Rzeszy (vide Urząd Powierniczy). Zresztą duża część była rozkradana podczas tarnsportu (to jedyna możliwość, gdzie ewentualny łup mógłbyć chowany na terenie Polski). Sam miałem okazję eksplorować pewne pola na Dolnym Śląsku, gdzie w gnoju ukryto monety z rozkradzionego ternsportu z wrocławskiego muzeum. Była to zaledwie drobna część transportu, którą udało się rozkraść. Znani z pedantyczności Niemcy nie mogliby pozwolić sobie na ukrycie kosztowności w miejscach zagrożonych dotarciem tam wroga. Zresztą odcięcie się od źródeł kosztowności nie dawało im szans ewentualnego zabezpieczenia zakupu surowców, ewentualnie (w mniejszej ilości) zabezpieczenia szans ucieczki, lub ukrycia się na terenie okupaowanym przez wroga.

Pozdrawiam
Mariusz

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-06 15:22:00

Zgadzam się z mac'em. Niemcy nie spodziewali się takiego obrotu sprawy, mam tu na myśli przesunięcie granicy polsko - niemieckiej. Warto przypomnieć sobie przeniesienie zasobów Biblioteki Drezdeńskiej do Wrocławia. Co do samych tzw. strażników, to wiem, że w latach 60-tych i 70-tych kręciło się ich trochę na Warmii i Mazurach, w okolicach Górowa Iławieckiego, Bartoszyc i Gołdapii, jednakże nie sprzyjały im zapewne czasy - jakby nie patrzeć było to stosunkowo krótko po wojnie.

Pozdrawiam
Marcin

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-06 15:28:00

Chyba nie przeczytałeś dokładnie mojego postu. Napisałem wyraźnie że Grundmann zaczął wywóz dóbr kutury już w 1942 r. (von Paulus poddał się pod Stalingradem 31.01.43r.)
Z miejskich zbiorów muzealnych wywieziono i zabezpieczono w składnicach Dolnego Śląska do w latach 1942-1944 (bez zbiorów kościelnych i prywatnych) m.in.:
-34 ołtarze
-992 obiekty przedchistoryczne i antyczne
-25 tyś tomów cennych książek
-11 epitafiów
-1500 okazów starego szkła artystycznego
-775 zabytków złotnictwa
-7 tyś grafik
-195 miniatur malarskich
-1800 egz. zabytkowej ceramiki
-338 sztuk mebli
-3180 sztuk monet i medali
-746 sztuk broni i zbroi
-475 okazów starych wyrobów cynowych
-nie określoną liczbę medali
To tylko do 21.06.1944 (ofensywa styczniowa 1945 rozpoczęla się w połowie mieś) udało się Grundmannowi zorganizować 74 skrytki których tylko nazwy miejscowoci są znane. W póżniejszym zaś okresie zaś zorganizował około 100 następnych. A to są fakty o których wiemy. Część skrytek odnależiono np. w 1986 kolekcję Schiliemanna w Pietruszy koło Wrocławia. Poznań natomiast nie należy do Śląska i był tam inny konserwator zabytków. Grundmann działał tylko na terenie Dolnego Śląska. Co do transportów były one tworzone przez prywatne firmy m.in. "Knauer" które były osłaniane przez SS. Tak że wtedy gdy front był jeszcze daleko wówczas już na całego teorzono skrytki. A potem były jeszcze depozyty ludnośi, złoto z banków i inne rzeczy o których pisałem powyżej.
Pozdrawiam
mac

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-06 15:30:00

Powyższy mój post skierowany jest do Mariusza.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-06 15:43:00

Lista jak wiesz jest wielce kontrowersyjna. Prawdą jest, iż stanowi swoistą Biblię poszukiwaczy, ale nadal pozostaje pytanie. Kim są (jeżeli są) "strażnicy"? Aha. Jak napisałem nie kwestionuję istnienia skrytek, jednakże jak napisałem uważam, że jest to znikoma część zagrabionego majątku. Naprawdę nie wiązałbym tego z mityczną "Odessą" i innymi spiskowymi teoriami dziejów.
Do grupy osób zainteresowanych znalezieniem tego typu skarbów doliczyłbym osoby działające na zlecenie muzeów.

Pozdrawiam
Mariusz

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-06 16:15:00

to własnie dolny slask byl wybrany z racji niewystepowania nalotow i uksztalowania ternu, podobnie jak bawaria. to wlasnie karkonosze pozostawały realnie daleko od frontu (do wielu miejscowsci sowieci dotarli dopiero po smierci hitlera) to wlasnie na wschod wywozono z berlina najcenniejsze kolekcje vide - berlinka , czy kolekcja samolotow -obecnie w muzeum w krakowie. to tu budowano hq książ - czyli wg szkopow mi.in. karkonosze ( turyngia- olga, reduta alpejska ) byly najbezpieczniejszmi miejscmi.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-06 16:20:00

1942 rok???? Jezu--- o jakich skytkach mówicie---GRUNDMANN-w 1942/43 ROKU nie przygotowywał żadnych skrytek! Napływ dzieł sztuki z zachodu był związany z nalotami dywanowymi, podczas których znikały całe miasta! Zreszta co ciekawe Grundman jest jednym z WIELU tego typu urzedasow aparatu, którzy w całej Rzeszy zajmowali sie tym problemem- na terenie obecnej Polski w conajmniej 5 PLACÓWKACH..... Za duzo Włodka i Tanczacego na Wulkanie, za mało literatury dotyczacej losow dzieł sztuki podczas II wojny swiatowej.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-06 16:40:00

Według W. Antkowiaka: "Jak wynika z zachowanych dokumentów firm przewozowych zajmujących się transportem dzieł (...) pierwsze transporty trafiły do składnic już w maju i czerwcu 1942 roku. Urządzono je w dzisiejszym woj. wałbrzyskim". "Nie odkryte skarby" Gdynia 1993

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-06 18:08:00

Dzieła sztuki wywożono faktycznie od 1942 roku na co jest wiele przykładów.Zazwyczaj lądowały w depozytoriach ale nie w skrytkach takich jak szukamy tylko w składnicach. Jak można zauważyć najcenniejsze zbiory wywożono w kierunkach składnic zbiorczych na terenach okręgów (gau) długo przed nadejściem frontu. Prawdopodobnie w każdym większym mieście w II połowie 1944 przygotowywana była akcja totalnej ewakuacji wszystkiego (przemysł, urzędy, surowce, archiwa, dzieła sztuki, tabor kolejowy, tramwajowy), określana kryptonimem.Nie wszystkie wywózki udało się wyekspediować do momentu nadejścia frontu.Dla przykładu w Toruniu akcja "Roland im Erwartung" zaplanowana została we wrześniu 1944, plan przewidywał wywózkę wszystkiego bodajże do marca, 31stycznia do miasta wkroczyli Rosjanie.I tak od 1942 wywożono cenniejsze eksponaty muzealne do składnicy w Grębocinie (piwo temu co wie na jej temat cokolwiek więcej), skąd następnie lądowały w Gdańsku i dalej nie wiadomo zbytnio (statki?a może jednak drogą lądową?)
Akcja Roland nie pozwoliła wywieźć wszystkiego w odpowiednim czasie. Dobrym przykładem są losy archiwum miejskiego w Toruniu.Część jego zbiorów odnaleziono porozrzucane w nieładzie w Ratuszu.Na część natrafiono w stojącym bezpańsko transporcie kolejowym pod Wyrzyskiem. Część archiwaliów znajduje się do dziś w archiwum w Berlin-Dahlem, część w ZS Marserburg (więc jednak dotarły na miejsce przeznaczenia).
Dzieła sztuki z kolei składowane były w Toruniu już przez Polaków w 1939 roku (pytanie gdzie). Składnica obejmowała z tego co wiem dzieła kościelne o wysokiej wartości muzealnej. Niemcy ponoć przejęli tą składnicę.Podobnie Rosjanie urządzili sobie w 1945 wielką składnicę przedmiotów do wywózki na Lisim Ogonie.Czy to przypadek, czy nie, ale dokładnie w tym miejscu odnaleziono piękny dzwon kościelny (1736)z kościoła w Górsku.Serce miał zawieszone na niemieckim pasie oficerskim. Dlaczego o tym piszę?Ano dlatego, że na dzwonie widniał numer inwentarzowy ze składnicy polskiej (wrześniowej) a jednocześnie ołówkiem chemicznym wypisano adres docelowy i numer dzwonu w transporcie niemieckim (Berlin).Biorąc pod uwagę, żę teren tej składnicy (a w zasadzie być może trzech:pol.,niem. i ros.)opuścili w 1991 roku Rosjanie (jednostka magazynowa) i od tamtej pory jest on niemal rok w rok "ryty" przez setki osób-nigdy nikt nie słyszał o pojawieniu się tam żadnych "strażników".A istnieje spore prawdopodobieństwo, iż są w okolicy pochowane także inne gadżety ze składnicy. To tyle wstępem odpowiedzi na pytanie czy dzieła sztuki zwożono już przed 1944 i czy tylko na Śląsku. Oczywiście nie tylko i przed tem też;)

Acha, nie zapominajcie Panowie, że większość skrytek w różnych urzędach administracji niemieckiej urządzano w obrębie budynków służbowych tych instytucji (piwnice, podłogi, ściany), na co także są liczne przykłady.Jakże więc teraz uznać za "strażników" te kilka pokoleń urzędasów siedzących za biurkiem i nie zezwalających na jego przesunięcie (by sprawdzić podłogę) ;)
Ze strażnikami jest jak ze skrytkami:im dalej od wojny-tym mniej i do tego coraz więcej tych fałszywych :)
Pzdr
Słoma

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-07 09:51:00

Co do samego Torunia, to należy tu dodać, że na przełomie grudnia/stycznia 1944-45 prowadzone były intensywne przerzuty dzieł sztuki drogą lotniczą z Königsbergu (Królewiec). Pod koniec stycznia, kiedy rosjanie wkraczali doi Torunia, cały czas trwał jeszcze załadunek ciężkich skrzyń z różnymi dziełami sztuki. Słyszałem relację, żyjącego jeszcze dziś pilota Lufftwaffe, który to opowiadał, że w momencie szturmowania przez rosyjskie czołgi toruńskiego lotniska nie wszystkie samoloty zdołały odlecieć w kierunku zachodnim. To był ponoć pogrom. Nie wiem niestety, czy zdołali coś wcześniej ukryć, ale z pewnością dużo wartościowych dzieł wpadło w ręce rosjan. Pilot JU twierdził, że w skrzyniach mogła znajdować się Bursztynowa Komnata, ponieważ były niestandardowo duże. Czy to prawda?, nie wiem, ale po tej wypowiedzi zastanawiałem się często, czy czasem Komnata nie wpadła w ręce rosjan, a te poszukiwania latami, to był tylko pic na wodę. Teraz została niby od podstaw odtworzona, ale kto wie...
Co do tych tzw. strażników, to nie bagatelizowałbym sprawy sloma. Nidgy przecież nic nie wiadomo. A czego do końca nie sprawdzono i udowodniono, tego nie należy od razu krytykować lub skreślać.

Pozdrawiam
Marcin

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-07 22:54:00

Witam,

Aż mi ciary przechodzą czytając to. Archiwum X, to przy tym pikuś. Ludzie, weźcie się do jakiejś rozsądnej roboty zamiast snuć hipotezy trącające sensacją. Spójrzcie logicznie na temat i przestańcie szukać taniej sensacji. Sądzę, że ludzi piszący o "strażnikach" raczej od niedawna są w tym hobby. Ja już z tego wyrosłem, czego i Wam życzę.

Pozdrawiam
Mariusz

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-07 23:22:00

Człowieku, przecież w tym nie ma żadnej sensacji, jakbyś zostawił tyle dobra w ziemi też byś tego doglądał. Kupujesz mieszkanie, wstawiasz zamek. Wyjeżdżasz, prosisz sąsiadów żeby doglądali. Jaka w tym sensacja. To co zostało, było przygotowane na góra dwa, trzy lata. Niestety granice się przesunęły. Dobra, depozyty, akcje były opisane do właścicieli, jak w niemieckim porządku, każdy pierścionek, każdy naszyjnik. A że nie wyszło, to inna sprawa. Są to żeczy nipoliczalne w samych akcjach. I myślisz że tak ot sobie zosawili, ee tam przepadło, że w Niemczech nie ma żadnych dokumentów. Samego złota dankowego ponad sesnaście ton. Naiwnie myślisz w ten sposób i ty z tego pierwej sensacje robisz.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-07 23:27:00

I jeszcze jedno. Zauważ że w tytule wątku "strażnicy" napisane jest w cudzysłowiu:))
Pozdrawiam
mac

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-07 23:36:00

Myśle ze nie ma strażników skarbów może kiedyś byli,a teraz to mają skorumpowanych ludzi w rządzie i w urzędach wojewódzkich którzy skutecznie blokują wieksze poszukiwania,jak wejdziemy do UE to pewnie o po swoje fanty wrócą i po cichaczu je wyciągną.Wiadomo że pod Bolkowem jest fabryka dlaczego nikt do niej nie może wejść ?? absurdalne to ale widać skuteczną blokade naszej władzy.Pozdrawiam

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-07 23:43:00

Jeden z sponsorów poszukiwań w Bolkowie , już nie żyje. pocieszył się i pohandlował trochę monetami i ikonami. Czy to strażnicy, czy porachunki mafii ? Obstawiajcie sami, milicja nie ma wiele do powiedzenia w tej sprawie.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-07 23:48:00

A słyszeliście o jajach Faberge. trzy znaleziono w jednej ze skrytek. Jedno sprzedano, człowiek który miał kontakt z tym jajem został zamordowany. Ciekawostak nie ? Naprawde panowie mało wiecie o tej branży.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-07 23:51:00

Pytania o "strazników" są bezprzedmiotowe. To tak jak by pytać czy działają w Polsce rosyjscy szpiedzy. Zna z was ktoś któregoś z nich ???

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-08 11:59:00

To prawda ,będąc na południu kraju i odwiedzając pewne miejsce spotkałem się z przypadkiem nadzoru nad danym terenem ,ale to już było tu opisane .Co ciekawe na wybrzeżu też można spotkać osoby opiekujące się miejscami ...........

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-08 12:01:00

Trafiłeś w dziesiątkę Cold !!!!

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-08 14:01:00

Witam.
Pozwole sobie dorzucić swoje spostrzeżenia, otóż w dzisiejszych czasach na miano strażniaka bardziej pasuje władza.Nie mam tu na uwadze skarbów zakopanych w skrzynkach ze złotymi zastawami czy czymś podobnym, ale z faktem ujawnienia czegoś co jest troche "politycznie nie poprawne", bowiem jak wiemy do dziś nie odnaleziono ciał więźniów pracujących w Górach Sowich, Lubiążu, Książu czy nawet Brzegu Dolnym. Oczywiście takich miejsc jest więcej ale te sa najbardziej rozpoznawalne dla wszystkich. Jak wygladałaby sytuacja na arenie międzynarodowej gdyby teraz ujawniono masowe mogiły z tysiącami ludzi uduszonymi z braku powietrza. Wiadomo przecież ogólnie jak zmieniła sie sytuacja polityczna po ujawnieniu Katynia.
Moim zdaniem władza pilnuje takowych potencjalnych miejsc, które stanowiły by podstawy do zachwiania się "dobrych stosunków sąsiedzkich". Władza lubi spokój.
Pozdrawiam
Marek

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-08 14:28:00

Jeśli o to chodzi to myślałem nad tym ale od innej strony; strony dóbr kultury. Jaka była by reakca w stosunkach polsko niemieckich gdyby odkryto zbiory muzealne, dawniej należące do niemców z np. Drezna, Berlina, czy Wrocławia. Niemiecka opinia publiczna napewno naciskałaby na swój rząd aby przedmioty te powróciły do Niemiec. Strona Polska zapewne stwierdziłaby że należy to do rekompensaty po zniszczeniach wojennych. Jednym słowem sytuacja stałaby się "niesmaczna" dla obydwu stron, podobna do obecnej dyskusji o "wypędzonych" którą wywołała pani S. Zapewne nasz rząd zdaje sobie z tego sprawę. Być może z tej przyczyny były dawniej blokowane prace na terenie D.Ś.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-08 20:23:00

Po tej (ostatnie 50 lat) władzy można się spodziewać wszystkiego - więc pewnie macie rację.

Jednak ja obstawiam inwigilację aparatu władzy i jego działanie "na zamówienie", a dopiero na drugim miejscu dał bym schizofrenię "politycznej poprawności".

A mówienie o szpiegach, czy jak kto woli strażnikach uważam za bardzo potrzebne - "odsakralizowuje" to temat w społeczeństwie i czasami bardzo mocno go rozwija - ot sprawa Kwaśniewskiego czy Oleksego...

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-09 16:00:00

Mariusz albo jestes bardzo mlody albo cos kombinujesz ,przy bundestagu jest sekcja zajmujaca sie poszukiwaniem dziel sztuki i depozytow w europie wschodniej i napewno nie sa to panowie chodzacy na ryby poza tym jak sie tu chwalisz jestes prawie niemcem to wiesz na pewno ze bez wiedzy kripo to ty nawet do toalety nie pujdziesz.Niemcy to panstwo policyjne i nic tam sie dzieje bez ich wiedzy Poza tym napisz do nich ze potrzebujesz jakies plany np fort 4 to oni napewno nie maja a za dwa miesiace okaze sie ze sa w archiwum cuxhafen ale w tym forcie byly tylko wojska lacznosci i nic tam nie ma.Jestem pewien ze w archiwach sa plany wszystkich miast polskich razem z fantami.Drugi temat na koniec maskowaniem wszystkiego zajmowala sie 17 armia myslisz ze cale archiwum zaginelo????Skoro jestes prawie niemcem to odrub lekcje histori tego kraju zycze udanej lektury

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-09 21:38:00

Do Waldiego,

Mam 33 lata, więc nie jestem bardzo młody. A jeżeli nie jestem bardzo młody to zgodnie z twoim tokiem myślenia muszę coś kombinować, bo jestem "prawie" Niemcem. Hmmmm. Twoje rozumowanie jest bardzo proste: "jeżeli ktoś jest Żydem lub Niemcem, to znaczy, że coś kominuje. Gratulacje". Jesteś niezmiernie błyskotliwy. Jak napisałem mam 1/3 krwi niemieckiej, a 2/3 ...polskiej i jestem z tego dumny. Czuję się Kosmopolakiem. Czytając jednak wypowiedzi ksenofobów wszędzie dopatrujących się szpiegów i "strażników" czychających na bezbronnych poszukiwaczy, to wstyd mi, że również wy jesteście Polakami. Obywatelu państwa, które w XV i XVI w. było ostoją tolerancji, gdzie wiek oświecenie był "złotym" dla nas wiekem, gdzie więcej jak inne narody mogliśmy doświadczyć i naczuczyć się, kim jesteś, że śmiesz oceniać kogoś po prznależności? Słuchaj więcej opowieści sensacyjnych, a daleko zajdziesz. Jest stare przysłowie: "szukajcie, a znajdziecie". Zaś niestety my Polacy zamiast obwiniać siebie, iż nie możemy czegoś znaleźć obwiniamy innych, czyli Niemców, Żydów, komunistów, cyklistów, itd...byle nie siebie.

Pozdrawiam

Kosmopolak
Mariusz

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-09 22:14:00

Wiec odpowiadajac faktycznie jestem antysemita i tego nie kryje ale uczac sie historii POLSKIEJ to nasz krol przyjol zydow dajac im prawa i wolnosc a oni w zamian dali naszemu krolowi pozyczki na obrone najjasniejszej rzeczy pospolitej na procent ale pomijam to i wracajac do wontku to templariusze kopali rozne schowki,to krzyzacy wybudowali malbork,to niemcy wybudowali wilczy szaniec etc,etc,etc przyklady mozna tu wyliczac dlugo ale zmieniajac temat czy ty ruskim bys powiedzial ze dziadek pilsudski we lwowie zakopal pare drobnych i chcesz zeby oni sobie wzieli ale to sa drobiazgi nawiazujac do ciebie nie odpowiedziales na temat kripo bundestagu i wielu innych tematow pomysl najpierw na spokojnie i zadaj sobie pytanie czy bedac niemcem byl bys swietym mikolajem????

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-09 23:39:00

Nawiązując do wcześniejszych postów waldi, można dodać - że przykłady działalności agentury nie tylko niemieckiej ale rosyjskiej, amerykańskiej, czeskiej etc. w różnym czasie wypływały, nawet w mediach (no niekoniecznie w dzienniku telewizyjnym...).

Zresztą - cóż mówić o agenturze w kraju do niedawna rządzonym przez agentów sowieckich (dziś przez ich synów...), którzy z normalne uważali współpracę z wywiadami komunistycznych służb specjalnych?
Jak słusznie zauważyli w swym raporcie z roku 1990 działacze OUN (tak tak: OUN-UPA...) - rozkład kontrwywiadu PRL doprowadził do powstania "ziemi niczyjej" na której działać można bez specjalnej obawy o kontr działanie ze strony Państwa Polskiego. Nie dziwi więc nikogo bezczelność i buta ze strony sąsiadów - której przejawem jest choćby akcja "ochrony nietoperzy" - skandal i przejaw rozkładu aparatu państwowego...

"Strażników nie ma" - rzeczywiście - teraz mogą już chodzić w mundurach.
A tak swoją drogą (1/3 - 2/3) - łyżka dziegciu potrafi zatruć beczkę miodu...

Michał

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-10 02:36:00

Witam serdecznie.Wszyscy naczytaliśmy się kiedyś książek PP Leszka Adamczewskiego,Włodzimierza Antkowiaka, Joanny Lamparskiej,Anny Sukmanowskiej i pewnie wielu innych.Wszędzie jest coś o ukrytych skarbach i o ich strażnikach. Jak czyta się te teksty ,to fakty jakoś łączą się dość logicznie. Natomiast,gdy potem się nad tym zastanawiamy ,to nie jest wszystko takie jasne i oczywiste.Jeżeli wymienieni autorzy pisali o tym ,to musieli się oprzeć na jakiś informacjach ,a nie tylko na opowieściach i plotkach .A w sumie, to być może sama plotka o strażnikach jest ...świetnym strażnikiem.Sam nigdy nie zetknąłem się ze strażnikami ,ale może dla tego ,że nie uczestniczyłem nigdy w szukaniu podziemnej fabryki Lubiąża, Złotego Pociągu,Złota Wrocławia czy innych poważnie wyglądających w opisach skarbów.Natomiast faktem jest zamurowywanie pewnych obiektów w zeszłym roku przez Bundeswehrę,temat poruszany był tutaj:
http://www.odkrywca-online.pl/index1.php?action=forum&iletab=jedna&sub=pokaz_watek&id_forum=0&ktory=6107
A tutaj historia jednego z naszych kolegów:
http://poszukiwanieskarbow.com/Forum/viewtopic.php?t=911&start=0
szkoda ,że ta historia nie została dokończona. A swoją drogą, kilka wypowiedzina naszym forum jest bardzo ciekawych, szczególnie Pana używającego liter TN w różnych konfiguracjach.Jednak wierzący w strażników Krzysztof Mrówka - Grzebiuszka

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-10 08:30:00

Z drugiej strony czy potrzebni w Polsce straznicy? Nasi szacowni urzednicy sami "troszcza" sie o to zeby nic nie zostalo odkryte. Przegladam stare dokumenty, protokoly, niemieckie zestawienia rabunku. Wynika z nich ze byc moze niektore z przedmiotow uwazanych do dzis za zaginione bezpowrotnie mozna odnalezc. A jesli nie je same to przynajmniej wyjasnic ich losy dosc dokladnie. Kto jednak zajmowalby sie miesiacami szperaniem po archiwach polskich, niemieckich czy amerykanskich zeby "namierzyc" dane dotyczace dziela sztuki? Przeciez urzednik i tak by z tego nic nie mial. A ile zachodu, papierkow...
Smutne to bardzo naprawde...
Gdyby znalazl sie prywatny sponsor chcacy powolac fundacje dla poszukiwania zaginionych przedmiotow... jest szansa bysmy wzbogacili polska kulture.
Straznicy swoja droga, miernota naszego systemu urzedniczego swoja... oba czynniki skutecznie powstrzymuja poszukiwaczy przed odkryciem "skarbow"
pozdr
robert_kudelski

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-11 17:50:00

Inna strona medalu. Schowki tworzone były przez: ekipy Grundmanna, firmy prywatne zabezpieczające depozyty ludności cywilnej, SS, policję, jednostki bojowe Grupy Armii " Środek" feldmarszałka F. Schörnera. Dokumenty dotyczące tych schowków należą więc albo do zbiorów prywatnych albo państwowych. Nadzór nad tymi miejscami istnieje, czy to będzie wywiad, Bundeswera, czy inny leśniczy.
Pozdrawiam
mac

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-11 18:02:00

Jeszcze do Mariusza; chciałbym stwierdzić że jesteś albo dyletantem, albo jesteś nieoczytany w sprawach D.Ś. albo jak pisali koledzy coś kombinujesz. Ktoś inny nie pisałby takich głupot.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-11 20:42:00

Mac,

Przepraszam, ale już nie mogę... Szanuję Wasze poglądy. Jeżeli ubarwia wam to poszukiwania dodając dreszczyku emocji, to proszę bardzo. Mnie z racji tego, iż jestem empirykiem interesują fakty, a nie mity i opowieści. Jeżeli uważasz się za osobę oczytaną w sprawach II WŚ, to jak sądzę wiesz więcej na ten temat, ale nie śmiem dociekać skąd. Pewnie sam jesteś "strażnikiem" :) skoro tak dobrze znasz "fakty" dotyczące schowków. A jeżeli nie jesteś "strażnikiem" to mając taką wiedzę (jak ci się wydaje), skoro o innych możesz pisać, iż są dyletantami, to pochwal się co znalazłeś z tych "tajemniczych skarbów".

Ale póki co: kto szuka ten znajdzie. Powodzenia.

Mariusz

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-12 12:02:00

Skoro interesują cię fakty to dlaczego ich nie szukasz albo o nich nie piszesz ?? Potrafisz jedynie podważać opinię, ale swoich faktów nie podajesz. Ze strażnikami jest tak jak trafnie napisał Cold " Pytania o "strazników" są bezprzedmiotowe. To tak jak by pytać czy działają w Polsce rosyjscy szpiedzy. Zna z was ktoś któregoś z nich ???"
Pozdrawiam
mac

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-12 19:01:00

A może to ty pochwal się Mariusz , z jaką grupą chodziłeś, lub z kim, na jakim terenie i co znalazłeś przez te 19 lat. Póki co mam wadliwości co do twojego doświadczenia w tej branży. Piszesz ze masz 33 lata, więc 19 lat temu to miałeś 14. W tym wieku to bliżej do eksploracji piaskownicy niźli odkopywania sztolni w Jeleniogórskim. Zrozumiałe jest że na eksploratora w tak młodym wieku żaden strażnik nie zwrócił uwagi. Wydaje się że przechytrzyłeś ich wszystkich chodząc do lasu z szpadlem i kilofem przez kolejne kilka lat.
Nikogo dzieciaki z saperkami ganiający po skrytkach nie interesują, aby dobrać się do skrytki trzeba sporego zespołu ludzi, sprzętu i kasy na wynajęcie koparki, fadromy czy nawet ciężarówki. Mało tego jeszcze trzeba dać w łapę temu i owemu aby nie było jakiejś zadymy z władzą , czy ogranicznikami. Nie wiem czy o takich doświadczeniach mówisz, bo wątpię abyś w tym wieku miał takie doświadczenia. Znam parę zespołów zdolnych do takich numerów, ci co nimi mogą kierować mają spore doświadczenie i takich pytań nie zadają.
PS Koledzy mówiąc o terminie ukrywania w 1942 , mają zapewne na myśli zabezpieczenie i składowanie dzieł sztuki przez lokalnych konserwatorów w tym Grundmana w tgz składnicach. To były tylko składnice , gdzie dzieła te ześrodkowano, magazynowano w miarę bezpiecznym miejscu, ale nie ukryto. Ukrywanie zabytków i dokumentów rozpoczęto na szeroką skalę w połowie 1944.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-12 19:48:00

Cold. Poszukiwanie "skarbów" nie jest moim hobby. Zajmuję się dość "przyziemnymi" rzeczami, tzn. zanleziskami w aspekcie historycznym. Moje zainteresowania istotnie zaczęły się w wieku 14 lat, jednakże z biegiem czasu doszło do tego również hobby w postaci poszukiwania stając się namacalną stroną mojego hobby. Co do chwalenia się to nie mam w zwyczaju chwalić się (zresztą to nie miejsce i czas ku temu). Jeszcze raz wspomnę, iż jestem empirykiem, więc zanim rozpocznę poszukiwania długo i dokładnie weryfikuję źródła informacji.
To w zasadzie wszystko. Wierz mi, iż nie chcę wzbudzać niezdrowych emocji. Jak napisałem szanuję wasze hobby, jednakże zmilczę "senacyjne fakty" dotyczące "skarbów" i strzegących ich od 60 lat w imię idei "strażników".

Powodzenia
Mariusz

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-12 22:20:00

eby nikt nie mówił o dyletanctwie...tak jestem kompletnym dyletantem w kwestii "wielkich" skarbów. Ten wątek czyta się jak powieść :-)..., aż szkoda że to tylko opowieści (tak sądzę). Jezeli chodzi o strażników to mam parę pytań do fachowców. Czego mieliby dzisiaj strzec strażnicy? fabryk? przecież technologie w nich stosowane są dzisiaj bez wartości. Odkrycia naukowe? ludzie którzy ich dokonali zostali już wykorzystani. Pilnują sterty zardzewiałych starych maszyn? Pilnują skarbików dworskich? tych paru zastaw stołowych czy precjozów rodzinnych? Dobrze, może pilnują dokumentów SS czy Gestapo? one nie mają dzisiaj już takiego znaczenia jak parę lat po wojnie. Zakładam, że pilnują "wielkich" skarbów, ton złota, dzieł sztuki. Ktoś tu napisał, że takiej eksploracji może się podjąć tylko duża grupa z poważnym sprzętem, dodam silna nie tylko fizycznie ale i finansowo, ponadto wsparta przez co najmniej miejscowe władze. Tego sie nie da ukryć ani wykonać w jedną noc. Wieść rozniesie się błyskawicznie w środowisku w kraju i za granicą. Po co więc strażnicy, za słabi żeby przeszkodzić, za słabi zeby zrobić cokolwiek. Nie wierzę w strażników i proszę nie rzucać kamieniami, jestem wszak dyletantem, można mnie nie czytać, ostrzegałem. A swoją droga teksty pasjonujace. Pozdrawiam

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-12 23:10:00

Dago.... dziękuję. Choć jeden człowiek realnie patrzący na hobby.

Pozdrawiam wszystkich
Mariusz

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-13 00:07:00

cóż - te hobby to nie religia, więc nie ma tu miejsca na wiarę, jest natomiast na wiedzę.

A pilnować warto wielu rzeczy. Z ciekawszych rzeczy do pilnowania: jakaś setka podziemnych fabryczek z zagazowanymi, zastrzelonymi lub w inny sposób zamordowanymi więźniami. No oczywiście to nie zwłoki więźniów mają wartość. Zanim zaprotestujesz mariuszku:
-dowiedz się czy fabryki takie wogóle istniały
-dowiedz się kto w nich pracował
-dowiedz się jak likwidowano fabryczki
-zastanów się - w czyim interesie jest trzymanie tej sprawy "pod stołem". Mam nadzieję, że 1/3 ci w dociekaniach nie przeszkodzi...

Michał

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-13 14:17:00

Wracaj Mariusz do swojej niemieckiej piaskowmicy. Tam ci koledzy już wytłumaczyli jak jest, więc dyskusja z tobą jest zbędna.
Pozdrawiam
mac

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-13 15:14:00

Witam,

Przyzwoitość nie pozwala mi się zniżyć intelektualnie do poziomu nadawcy ukrywającego się pod psełdonimem Mac, więc pozostawię go....bez komentarza.

Pozdrawiam
Mariusz

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-13 15:47:00

Chyba chciałeś powiedzieć " zwyżyć " anie " zniżyć. Dawno nie dyskutowałem z kimś tak mało wiedzącym na temat D.Ś. jak ty. Z tego co widzę nie masz ŻADNEJ WIEDZY na w.w. temat, tak że nie masz się do czego zniżać, Najpierw pójdź do biblioteki, odrób lekcje, może będziesz miał się do czego zniżyć bo na razie leżysz.
Pozdrawiam
mac :)

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-13 15:59:00

chlopaki...
prosze...
zauwazcie ze kazdy niemalze temat konczy sie klotnia.
do czego to prowadzi. kopia nas ustawodawcy, kopiemy sie sami.
straznicy z cala pewnoscia istnieli (i wedlug mnie istnieja). warto poczytac chociazby ksiazke "Zloto III Rzeszy". Tam pokazano dokladny model jak dzialali "opiekunowie" skarbow (archiwow, zlota, itp).
Istnieli. Zostali w poblizu skrytek by ich pilnowac.
Skor taki model funkcjonowal w "Alepjskiej Reducie" to dlaczego nie na Dolnym Slasku? Model pozostawal modelem. Z cala pewnoscia funkcjonowalo to w ten sam sposob.

ale prosze juz bez klotni.
kazdy moze sie wypowiedziec ale moze czasami lepiej zamilknac niz obrzucic kogos blotem (bez wzgledu na racje).

pozdr
robert_kudelski

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-13 16:03:00

"....Pozatym chcę stwierdzić że Forum nie jest po to aby obrzucać się błotem. Czy tak ma wyglądać integracja środowiska ? Pozatym radziłbym przed emocjonalnym wpisaniem postów zaglądnąć do regulaminu. To tylko te punkty które połamaliście:
-Zamieszczania wypowiedzi/materiałów powszechnie uważanych za wulgarne lub obraźliwe.
-"Zaśmiecania" forum informacjami nie związanymi z jego przeznaczeniem.
-Świadomego wywoływania obraźliwych osobistych dyskusji oraz umieszczania wypowiedzi jawnie obrażających innych członków Forum...."

To zdaje się słowa Maca. Widzisz Kudi...czasami chciałoby się porozmawiać i wymienić doświadczenia, ale cóż: Wiedza mądrego czyni pokornym, przeciętnego zadziwia, zaś głupiego nadyma.

Dziękuję Kudi za interwencję.

Pozdrawiam
Mariusz

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-13 16:34:00

Przepraszam jeśli kogoś uraziłem. Natomiast jeśli chodzi o dyskuksję to trzeba mieć jakiekolwiek wiadomości aby do takiej dyskusji podchodzić. Uważam podobnie jak Pan Robert że coś w tym temacie jest. Mieszkałem na Dolnym Śląsku przez wiele lat, słyszałem od swoich dziadków, rodziców kolegów co się działo w tamtyh okolicach. Na przykład stare zakamarki, szyby, kamieniołom w Wałbrzychu przy ul. Świdnickiej, ś.p. ojciec kolegi opowiadał że w ostatnich dniach wojny został ukryty w tym miejscu transport ciężarówek potem wjazd wysadzono. I nie jest to jakaś legenda. i jakimś cudem miejsce to nie zostało odkryte, chociaż wiem w jakim jest to rejonie. Pozatym uważam że temat jest na tyle istotny zeby nie robić z sobie z tego jaj.
Pozdrawiam
mac

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-13 18:36:00

mac chyle czola przed ludzmi szanujacymi historie wielu jest tu dyletantow i zwyklych gadaczy najpierw trzeba zapoznac sie z histora i zadac sobie pytanie czy napewno bylo by na reke ujawnienie wszystkiego i napewno tu nie chodzi o technologie i fabryki,zloto napewno ,dziela sztuki napewno ale na milosc boska panowie jeszcze wiele rodzin szuka swojich bliskich mariusz jestes kosmopolita jak piszesz chociaz nie wiem co to za nacja znam podobne okreslenie ale tego nie ale do tematu mariusz wyobraz sobie tytul w gazecie porannej "odkryto pozostalosci po niemieckiej fabryce i 1900 szkieletow ludzkich " bajka co i napewno twoi niemieccy koledzy by napisali ze to nie oni tylko ci z DDR swietne

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-13 19:39:00

Do Waldiego
Wyjaśnienie:
Jestem KOSMOPOLAKIEM.

Jak sądzę, czyjeś pochodzenie, lub domieszka krwi nie powinno mieć wpływu na jego traktowanie na formu. Podstawą winna być integracja środowiska poszukiwaczy. Tak więc jest to dla mnie obraźliwe.
Odnośnie wspomnianych przez ciebie odkryć, to z szacunku, dla ofiar zarówno po jednej jak i drugiej stronie (chodzi o II w ś) nie nazywałbym ich "skarbem".
Podchodzę sceptycznie do sensacji związanych z kosztownościami, itd. Choć niewątpliwie takowe w Polsce jeszcze są. Wielokrotnie miałem takie sygnały i wielokrotnie dałem się nabrać, albo może raczej wciągnąć w coś co później okazało się mitem. Stąd mój sceptycyzm zarówno do "sensacji" jak i ludzi, którzy przez wiele lat pilnuję "skarbu" i nie dobiorą się do niego, bo robią to dla idei.
Szanuję konstruktywną rozmowę, gdzie mozna wymienić doświadczenia i czegoś się dowiedzieć, ale nienawidzę nietolerancji.
Bardzo chciałbym na ten temat jeszcze porozmawiać, ale rzeczowo, bez obrzucania się błotem.
Sądzę, że to właśnie my wgłębiając się w historię winnyśmy być rzecznikami tolerancji.
Sądzę, że koledzy zgodzą się z tym?

Pozdrawiam
Mariusz

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-13 20:04:00

jasne w tym przypadku masz racje zgadzam sie z toba

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-13 20:52:00

To zalezy co znaczy slowo tolerancja. Humanizacja spowodowala ze traktujemy zlo jako odmienna forme osobowosci. Osobisie nie zgadzam sie z tolerancja. Bo co mam tolerowac? Ze niewiele brakowalo a moj dziadek nie przezylby ucieczki z przymusowych robot? Nie bylo by mnie na swiecie. I mam to tolerowac ze jeden narod napadl na drugi i zmusil jego mieszkancow do niewolniczej pracy.
Przykro mi w tym temacie nie znajdziecie we mnie rzecznika. Z przyjemnoscia scigalbym zbrodniarzy wojennych.
pozdr
robert_kudelski

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-13 21:28:00

Kudi, ja również z chęcią ścigałbym zbrodniarzy, ale napomnkonąłeś coś o nardodzie napadającym na drugi. Czy należy za to winić naród niemiecki? To tak jakbyśmy się winili o zbrodnie popełnione na Ukrainie w czasie wojny, o Zaolzie o interwencję w Chechosłowacji w 1968. Nie można winić narodu, lecz ludzi stojących u władzy. Jak wiesz, to głównie spośród starej pruskiej kadry wywodzili się zamachowcy na Hitlera, tak więc jak widzisz nie cały naród był zły. Tak wśród u nas, jak i u Niemców, Żydów, czy Papuasów są dobrzy i źli ludzie.
A swoją drogą warto wierzyć w dobrych ludzi. Wbrew pozorom, jak historia pokazała .... oni istnieją.

Mariusz

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-13 21:47:00

Kwestia nazizmu i spolecznego przyzwolenia byla poruszana wiele razy, w wielu programach, reportazach, ksiazkach. Sami Niemcy mowia o wlasnym przyzwoleniu na to co sie dzialo. Hitler nie wygral wyborow sam tak jak SLD. Ktos na niego (nich) glosowal. Mowienie ze dobrzy ludzie nie chcieli tego jest troche naciagane. Bo wybory wygrywa sie wiekszoscia glosow.
Ludobojstwo bylo zaplanowanym dzialaniem. Nie przypadkowym, nie jednostkowym wydarzeniem jak pogromy.
Wiekszosc wspomnien prostych, dobrodusznych i wierzacych Niemcow mowi o zachlysnieciu sie podbojem Polski. O tym ze mozna bylo skolonizowac dobra ziemie. Nikt tego nie nakazywal. To ludzkie potwory obudzone przez wodza uczynily to cale zlo. A ze padlo na Niemcow... coz... kazdy bedzie sadzony indywidualnie.
Nie mozna jednak zapomniec i nie mozna mowic o toleracji tak ogolnie jak Ty. Bo potem wychodza takie sprawy jak oskarzenie Polski ze wybudowalismy Oswiecim by pokazac jacy zli sa Niemcy. Przykro mi ale to byl fakt.
pozdr
robert_kudelski

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-13 22:29:00

Muszę się zgodzić z tym, iż w ludziach można obudzić potwora, trzeba mu dać tylko wodza i ideologię. Jednakże to tyczy się wszystkich narodów, ale nie wszystkich ludzi. Łatwo jest oceniać ludzi miarą: jeżeli nie jesteś z nami, to jesteś przeciw nam, ale przecież nie tacy są ludzie. Ale wierz mi nie chcę być odbierany jako ten który najechał na Czechosłowację w 68. Przecież nie było mnie nawet na świecie. Co winny jest mój siostrzeniec, lub inni młodzi ludzie? Czy do końca życia mają żyć z jarzmem winy? Każda wojna jest zła, ale to ludzie u władzy ją wywołują. Prosty żołnierz czasami nie wie o co w tym chodzi. Jego rzucili na front, a on chce tylko przeżyć. NIe mówię tutaj o fanatykach, ale o przeciętnym żołnierzu.

Pozdrawiam
Mariusz

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-13 23:50:00

tzw. „przeciętny żołnierz” na do wyboru walczyć lub być zabitym - i tu sprawa jest czysta moralnie - dopóki:
1) walczy z wrogiem posiadającym broń,
2) do czasu gdy walczy w OBRONIE i tylko w obronie.

Ma prawo (dyskutujemy o moralności więc...) odmówić obrony siebie (dać się zabić), nie ma prawa odmówić obrony swojej żony, dziecka, sąsiada.
Tak więc WSZYSTKIE wojny zaborcze - patrz 1939 - są niedopuszczalne i nic nie usprawiedliwia żołnierzy ani ich dowódców! Mogli nie wykonywać rozkazu - wtedy zostali by zabici przez „swoich” lecz my docenilibyśmy ich heroizm. Tak jak docenilibyśmy np. odwagę ss-mana odmawiającego strzelania do cywilów (brak przypadku - zdarzyło się coś takiego natomiast nie raz w Wermachcie).
To kwestia wyboru - więc nie należy mataczyć z przykładami typu 1968 (wtedy usprawiedliwieni byli tylko ci którzy walczyli z sowieckim okupantem), tu przywoływanymi dla „obniżenia kalibru zbrodniczości działania” czy „wytłumaczenia” Niemców.

Nie wszyscy Niemcy się zgadzali - ok - ale tylko ci którzy mieli odwagę powiedzieć „nie” i powiedzieli „nie” załgują na szacunek, reszta w sposób czynny lub bierny popierała Hitlera i jest współodpowiedzialna za holokaust Polski.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-14 00:08:00

Po za tym przeciętny żołnierz niemiecki, był też przeciętnym obywatelem niemieckim. Zaś przeciętny obywatel niemicki głosował na Hitlera, przez co popierał jego poglądy. Dlatego też wyruszono potem na podbój świata z pieśnią na ustach i po trupach innych narodów, czyli jego celem nie było bynajmniej przeżyć, lecz rozszerzyć obszar niezbędny do rozwoju rasy panów. Jak się skończyło to wiemy.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-14 08:13:00

To co piszecie bardzo pasuje do ideologi SS. Ale jakie przeciętny żołnierz miał pojęcie o przestrzeni życiowej? Czy wybrał Hitlera, bo obiecywał mu pracę, czy ziemie w jakimś dzikim i barbarzyńskim kraju, gdzieś na wschodzie Europy, w bliżej nie określonym czasie?
Zgodzę się, iż SS była organizacją zbrodniczą. Ale w Wehrmachcie to dowódcy decydowali i ich należy wynić za zbrodnie. Ale na miłość boską nie wińmy dzieci za napaść na Polskę.
Jeżeli chodzi o kaliber zbrodni, to nie ma czegoś takiego jak mniejsza lub większa napaść, czy większa lub mniejsza śmierć. Ze względów moralnych (a taki możemy w tej chwili tylko rozpatrywać) napaść jest napaścią, a śmierć śmiercią. Tak więc wydaje mi się, że ze względów moralnych zachowanie naszych władz w stosunku do Czechosłowacji w 68 r. nie można w żaden sposób usprawiedliwić i należy tak samo potępić jak agresję hitlerowską.

Pozdrawiam
Mariusz

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-14 10:10:00

......Taaaaaak to zacznijmy tym "niemieckim dzieciom" stawiać pomniki i zapalać znicze pierwszego listopada
wychwalając pod niebiosa ich chwalebne czyny........

Ciekawe podejście do sprawy

Pozdrawiam
Elka

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-14 11:40:00

Panie Mariusz, daj Pan spokój dywagacjom nie na temat i nie psuj bardzo ciekawego wątku.
Mrand

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-14 12:26:00

Mariusz, piszesz że jesteś KOSMOPOLAKIEM, bez urazy ale chyba sam to wymyśliłeś. Nie ma takiego słowa, jest jedynie KOSMOPOLITYZM : "kosmopolityzm postawa i ideologia wychodząca z założenia, że ojczyzną człowieka jest cały świat, tj. nasz maleńki (we Wszechświecie) glob (zob. Spaceship Earth), że jesteśmy obywatelami świata (por. civis totius mundi), że zagrożenia środowiska, a także dobre i złe skutki cywilizacji nie znają granic." To z Kopalińskiego. jeszcze raz piszę że nie chcę nikogo urażać, ale proszę żebyś napisał o co właściwie ci chodzi podważając wszystkie wypowiedzi. A i faktycznie warto by wrócić do tematu.
Pozdrawiam
mac

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-14 13:59:00

fajnie nie ma ludzi ktoryn zalezy na nie odkryciu schowkow przez polakow, niemcy z wyjatkiem grupki fanatykow sa bez winy, na dolnym slasku niczego cennego nie chowano- coz jeszcze moze wymyslic ten "marius "
pozdr

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-14 18:15:00

Mariusz. Trochę nie rozumiem, albo posługujemy się innymi kategoriami moralnymi i faktami historycznymi.
Porównujesz Czechosłowację i 2 wojnę?! Czechosłowacja w 68 to można powiedzieć że była akcją policyjną. Wkroczyły wojska krajów podległych ZSRR do innego kraju podległego ZSRR. Ani Polacy ani Czesi nie byli suwerrenni, w obu stacjonowała armia czerwona i to ona decydowała. Nie znam liczb, ale ile tam osób zginęło, 100? Zaś 2 wojna wywołana przez Niemcy i ZSRR pochłonęła miliony istnień. Jak dla Ciebie to może być porównywalne? Nie rozumiem. Jakoś nikt nie prowadził w 68 rostrzeliwań, czy budował krematoriów, ba nawet na Syberię nie wywozili.
Piszesz o SS jakby była to jakaś organizacja niewiadomo skąd. Kto w niej był? W przewadze Niemcy (innonarodowe to doiero później). Do tego w pierwszej fazie wojny Wehrmacht właśnie był główną siłą (i taką pozostał), SS napoczątku miało słabą opinię jako oddziały frontowe. Tak więc walkę o Wielkie Niemcy prowadził Wehrmacht, a właściwie całe społeczeństwo. Wspierając swych przywódców, budując drogi, czołgi, samoloty, wiwatując gdy żegnano jadących na front, czy biorąc zabrane Żydom i innym okupowanym krajom mienie.
Tak więc nie wybielaj Niemców, cały czas bowiem im powtarzano najpierw że są narodem panów, a potem że byli jacyś naziści, których nikt nie popierał którzy wywołali wojne i robili strazne rzeczy.
Nikt nie twierdzi że młodzi Niemcy sa winni, lecz ich przodkowie. Jednak pojedź i powrozmawiaj z nimi, dowiesz się np. że Polska powstała po 1 wojnie i nigdy wcześniej je nie było itp. tak ich uczą.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-14 20:37:00

i jeszcze jedno: to nie były "nasze władze" - w roku 1968 !!!

Władze Rzeczpospolitej były wtedy za granicami Polski. Rządzili polską zdrajcy - współpracujący z sowieckim okupantem, pracujący nad utrzymaniem w Polsce statusu kraju okupowanego, bez własnej polityki ekonomicznej, gospodarczej, międzynarodowej, nawet personalnej.

Więc i od tej strony porównanie jest nie słuszne - bo hitlera wybrali niemcy w wolnych wyborach, a okupanta sowieckiego narzucił Polsce układ powojenny (nota bene zawiniony przez Niemców...).

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-15 13:16:00

Wracając do tematu "strażników", dlaczego nikt nie podjął się działań w podziemiach Książa po tym jak byli więźniowie wskazywali miejsca do wejść do łącznicy telefonicznej, do tunelu kolejowego, dlaczego ktoś pozrywał tabliczki z przyciskami od wind do niższych kondygnacji ( chyba czterech, jak dobrze pamiętam ), dlaczego nie ma żadnych prac przy windzie (?) przy froncie zamku, dlaczego nikt nie szuka drugiej takiej windy, która ponoć jest gdzieś w parku ? Po kiego czorta jest ten dziwny bunkier przy Starym Zamku ? Nic, żadnych prac, a czas leci.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-15 15:53:00

mac, odpowiem jako kompletny dyletant, bo to kosztuje masę pieniędzy i obarczone jest ryzykiem, że znajdzie się tylko złom. Dalej jako dyletant zapytam, czy jakaś ekipa dokonała jakiegoś znaczącego odkrycia w Polsce? Obiło mi się o uszy, że parę ekip angażowało spore pieniądze, sprzęt i układy wśród urzędników, co znzleźli? Czy wypłoszyli ich strażnicy? Niech powiedzą, są przecież wśród nas. Dalej nie wierzę w strażników istniejacych do dzisiaj. Pozdrowienia od kompletnego dyletanta.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-15 16:18:00

Wzruszyl mnie temat biednych żolnierzy niemieckich którzy byli przecież tylko żolnierzami i wykonywali rozkazy. Opowiem co mi się przydażylo ostatnio na wykopkach :
Kopalem sobie dosyć sporych rozmiarów ziemianke niemiecką, sygnal w zasadzie na calej powierzchni. Ziemianka nic specjalnego jakieś glebokie tyly stanowisk artylerii. Ale okazalo się to prawdziwe eldorado . W ziemianke musial trafić jakiś duży kaliber , i częściowo się spalila a cala zawalila. Po dokopaniu się do dna zacząlem wyciągac menaszki , manierki , garnki , helmy , maski pgaz i cale mnóstwo innej drobnicy która zostala zasypana . W pewnym
momencie dokopalem się do plecaków pod ścianą . Zostaly z nich same szmaty natomiast zawartość zachowala się bardzo dobrze. I kolejne skarby : slownik niemiecko-francuski ,biblia , jakieś notesy , zestawy kosmetyczne flakoniki z perfumami i kremami cyrkle i olówki itd.
I w tym momencie zacząlem się rozczulać nad tymi żolnierzami niemieckimi którzy byli "tylko" żolnierzami i musieli przecież wykonywać rozkazy . Sięgnolem po następne zawiniątko z plecaka , ostrożnie je rozwinolem i wysypaly się z niego zlote zęby. PRAWDA O NIEMCACH JEST TYLKO JEDNA.
Bartek

RE: Strażnicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-15 16:56:00

Zdecydowana większość Niemców jest odpowiedzialna za zbrodnie popełnione przez III Rzesze. Nie dotyczy to tylko przywódców partyjnych, żołnierzy, i tych co obsługiwali piece krematoryjne. Dotyczy to też naukowców, dziennikarzy podgrzewających atmosferę wojenną, nawet gazeciarzy którzy prasę tą roznosili. Całe społeczeństwo niemieckie w pierwszej fazie wojnę popierało i ciągnęło bez żadnych skrupułów korzyści z tych zbrodni. Używali mydła zrobionego z ludzi, jedli chleb z zrabowanego zboża w guberni czy na Ukrainie, kupowali ażury z ludzkiej skóry, Każda matka, każdy ojciec cieszył się z wysyłanych prezentów przez syna z podpitych krajów określanej mianem „trafiejnej zdobyczy”. Niemcy chodzili w zrabowanych futrach, biżuterii i gaciach, każdy kradł stosownie do możliwości i rangi. Wielu wykorzystywało w prywatnych gospodarstwach rolnych czy zakładach rzemieślniczych podbitą siłę roboczą traktując ich jak niewolników. Wielu rozkradało i przejmowało majątki sąsiadów na Pomorzu, Śląsku, czy w Wielkopolsce, donosiło na sąsiadów, zajmowali domy i gospodarstwa na podbitych i spacyfikowanych terenach. To wszystko są zbrodnie za które ponosi winę cały naród niemiecki. Obrońcą Niemców polecam więcej lektur Historycznych , poczynając od „Niemców” Kruczkowskiego.

RE: Strażnicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-19 18:13:00

KONCZAC TEN CIEKAWY TEMAT JESZCZE JEDEN POST MARIUSZ CO POWIESZ NA OSTATNIE PENETROWANIE WRAKU GUSTLOFFA PRZEZ BUNDESWERE???MYSLE ZE KOMETARZ JEST ZBEDNY

RE: Strażnicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-19 18:29:00

Witam,

Przepraszam, ale nie znam tematu więc nie mogę się ustosunkować. Druga sprawa: nawet gdybym czytał, to jakakolwiek hipoteza o "strażnikach" mija się z celem z bardzo prostego powodu. Ani ja, ani przypuszczam ty nie byliśmy tam, więc nie znamy powodu czy i dlaczego nurkowali, a w tym momencie jakiekolwiek gdybanie mija się z celem.

Pozdrawiam
Mariusz

RE: Strażnicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-19 18:57:00

A nie wydaje ci sie choc troszeczke dziwna sprawa uczestnictwa Bundeswehry w zamykaniu sztolni w celu ochrony nietoperzy?? Czy do tego celu polskim milosnikom gackow uszatych potrzebne sa sily zbrojne Niemiec?? Cos to dziwna sprawa. I to w dodatku w miejscach ktore moga stanowic potencjalne skrytki??
Moze cos w tym jest??

pozdr
robert_kudelski

RE: Strażnicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-19 19:34:00

Panowie, po co ta dyskusja z Mariuszem, zauważcie że nie czyta waszych postów, nie warto się wysilać. Jeszcze moment a udowodni nam że nie ma, nie było i nie będzie żadnego obcego wywiadu u nas, bo oczywiście po kiego diabła zawracać sobie głowę jakimiś miliardami marek, funtów, czy innych dolarów.
Pozdrawiam
mac

RE: Strażnicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-19 20:02:00

I jeszcze jedno na koniec. Czy ktoś z Kolegów widział na oczy Anhona Dalmusa. Jeśli nie to idąc za tokiem myślenia Mariusza jest to czysta legenda, albo bajka o " strażniku ".

RE: Stra¿nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-19 20:13:00

Witam odp do postu Kudiego.Bundesy murują ile wlezie,ostatnio była głośna akcja murowania bunkrów MRU,zamurowali równiesz obiekty poza systemem Pzw-708 i Pzw-706 co do tych obiektów to wiadomo jest ze tam nie ma nietoperzy.Czyżby niemieckie siły zbrojne dbają o swoje depozyty zarówno na MRU i jak w Sydetach.Pozdro BdB

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-19 21:01:00

Z całym szacunkiem, ale jak pisałem szanuję Wasze poglądy i w brew pozorom czytam te posty.
Odnoszę wrażenie, że coś ukrywacie, że macie DOWODY na istnienie "strażników", bo tak wspaniale poruszacie się w tym temacie.
A tak na marginesie, to czytam i mam nadzieję uzupełnić co nieco swoją wiedzę odnośnie II WŚ.

Pozdrawiam, bo w coś trzeba wierzyć
Mariusz

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-20 23:25:00

rzeczywiście: szkoda gadać - Mariuszek na swoją tezę - pies z nim tańcował - niech się zajmie swoimi sprawami.
A swoją drogą - bundesmeni murują (jak sądzę "logistycznie" dopracowali swoją akcję) część obiektów dla "zmyłki". Więc ich aktywność tylko pośrednio wskazuje miejsca skrytek.

Mnie jednak dalej frapuje temat podziemnych fabryczek. Wiadomo, że zgodnie z rozkazami pracownicy przymusowi tych obiektów byli mordowani, również w obrębie samych zakładów.
Czy znane są przypadki penetracji i odnalezienia ludzkich szczątków w tego typu obiektach? Fabryczek było sporo...

Michał

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-21 09:41:00

Chyba niemcom nie udalo sie wykonac rozkazu Himmlera.Nie przypominam sobie by gdziekolwiek odkryto podziemna fabryke wypelniona zwlokami wiezniow.Wydaje sie ze szefowie tych zakladow nie byli az tacy glupi i fanatyczni by mordowac ludzi i potem za to odpowiadac.Tak zrobil komendant obozu w Mathaussen (chyba..?).Nie wykonal wyroku a potem przed aliantami opowiadal jaki to on porzadny.
Wiezniow mordowano z obozach lub na trasie ewakuacji z jednego KL do drugiego.
Choc faktem jest ze na temat niektorych przedsiebiorstw czy osrodkow badawczych, w ktorych na pewno pracowali wieznionie, wiadomo niewiele.Tajemnica zostala wiec zachowana.
pozdr
robert_kudelski

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-21 13:45:00

Sądząc po zainteresowaniu strony niemieckiej (vide kradzież dokumentu nakazującego egzekucję więźniów - rozkazu Himmlera przed kilku laty) ktoś jednak wykonywał ten rozkaz - gdyby tak nie było - raczej nie interesowano by się dokumentem, zresztą pięknie obciążającym „brzydkiego nazistę” - Himmlera.
Mordowanie więźniów w czasie ewakuacji to jedna sprawa, a mordowanie świadków to rzecz zupełnie inna. Tych pierwszych mordowano niejako przez „przypadek” - „upraszczając” kwestie transportu. Natomiast pracownicy zakładów byli „eliminowani” jako świadkowie - i tu nie było zbyt wiele miejsca na improwizację ze strony egzekutorów, dla ich własnego bezpieczeństwa!
Zresztą autor wątku sam wspomina: istnieją zakłady których załóg nie odnaleziono.
Inna rzecz - że dotyczy to wyłącznie zakładów ujawnionych. A jak autor wątku ocenia procentowo stopień ujawnienia tych miejsc?

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-21 17:41:00

Trudne pytanie.
Moglibysmy wziasc spis fabryk zbrojeniowych (np. publikacje Wicherta) i sprobowac sprawdzic ile z nich jest odkrytych. Wiele mimo istnienia nie odnaleziono. Tak samo na terenie Polski, a raczej Dolnego Slaska. Pytanie jest trudne. Osobiscie nie wierze ze uda sie odkryc fabryke zbrojeniowa z wymordowana zaloga. Z drugiej strony istnieje zbyt duzo relacji o odstrzeleniu sztolni z ludzmi w srodku (nawet Niemcami). Sprawa trudna do weryfikacji. Mysle ze kilka z nich moglo byc "wyczyszczone" na poziomie dyplomatycznym. I nie dowiemy sie o tym nigdy.
NIemcy niezbyt chetnie mordowali sile robocza. Woleli ja przerzucic gdzies dalej. Mysle ze czesciej byli zabijani swiadkowie ukrywania jakichs depozytow (dziel sztuki, deokumntacji). Takich przypadkow moze byc bardzo duzo. W Sudetach przy Drodze Sudeckiej byl taki przypadek podczas prac poszukiwawczych tzw. "zlota wroclawskiego".

pozdr
robert_kudelski

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-23 22:35:00

Czy tzeba daleko szukać? A ostatnie grupy - te maskujące Książ - gdzie teraz leżą ich szkielety?

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-24 12:44:00

Gdzieś w okolicach lat 80-tych znaleziono W okolicach Książa zaleziono ciła rodbotników, wystawiono im tablicę pamiątkową na kamieniu między zamkiem a grobowcem.

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-24 12:48:00

Ale jeszcze jakoś tak niedawno obiło mi się o uszy że znaleziono gdzieś w tamtej okolicy szczątki ciał. Zadziwiające było to że szczątki miały doskonale zachowane zęby. Prawdopodobnie niemiecki dentysta.

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-26 12:59:00

Temat straznikow wyewoluowal w strone rozwazan o moralnych aspektach drugiej wojny swiatowej.
Nie moge sie oprzec pokusie dodania swych trzech groszy w tej kwestii.

1. Wehrmacht zabijal wielekroc, w tym takze cywili i przypadkowa ludnosc.
Na poparcie tej tezy - istnieje mnostwo fotografii przedstawiajacych zolnierzy tak wehrmachtu jak i innych formacji na tle szubienic, dolow egekucyjnych, badz na tle grupy przeznaczonej do rozstrzelania. W owym czasie nalezalo wrecz do dobrego tonu przyslac rodzinie wlasna fotke z frontu na tle plonacych wiosek i sterty trupow.
To, co dzialo sie na terenie Ukrainy czy Polski jest jednoznacznym swiadectwem.

2. Narod niemiecki wybral Adolfa Hitlera w wyborach.

3. Sprawa trzecia. Opozycja antyhitlerowska w Niemczech.
Wedlug mnie, kregi bliskie Stauffenbergowi w istocie w wielkiej czesci skladaly sie z pruskich militarystow oraz tzw. Von-ow ktorym nie podobal sie Hitler sam w sobie - jego pochodzenie oraz sposob prowadzenia dzialan wojennych, nie zas jego koncepcje militarne i zaborcze. Podejrzewam, ze odsuniecie go od wladzy przez owa grupke nie oznaczaloby konca niemieckich zapedow, lecz jedynie wymiane figur w gabinetach. Powtarzam raz jeszcze - koncepcje Hitlera byly bliskie sercom owych Panom i zapewne bylyby w ten czy inny sposob kontynuowane. Nie byli to bowiem bynajmniej pacyfisci.

4. Tlumy na wiecach Hitlera. Mysle ze ten fakt dosc jednoznacznie swiadczy o nastawieniu przecietnych ludzi. Kilkaroc widzialem reportaze o "tamtych dniach", gdzie wypowiadali sie starsi ludzie, uczestniczacy w nich. Nie slyszalem ani slowa jednoznacznego potepienia z ich ust dla Hitlera, a jedynie opowiesci o magnetycznym glosie wodza, o grozie nalotow alianckich... nic konkretnego w kwestii negatywnej oceny dzialan niemieckich. Wedlug mnie narod niemiecki byl zafascynowany swoim wodzem i poza naprawde nielicznymi jednostkami zachwycony postepami Wehrmachtu. Narod w pierwszych latach - jestem przekonany w pelni i swiadomie popieral dzialania Hitlera wraz z ludobojstwem. Dopiero pod koniec, gdy iwan pukal juz do bram Berlina niektorzy otrzezwieli.

5. Standartowe tlumaczenie Niemcow, dotyczace Oswiecimia - oni nic nie wiedzieli.
To jakis absurd. W obozach i przy transportach pracowaly setki, moze tysiace osob. Nieustanne lapanki, wysiedlenia i budowanie gett przez kilka lat a oni nic nie wiedzieli. Eksterminacja dotyczyla w pierwszej kolejnosci Zydow, Cyganow, odmiencow seksualnych i ludzi niesprawnych umyslowo (w III rzeszy stalo sie to juz przed wojna) a zwozka miala miejsce na terenie calej Europy.

Wprowadzali sie do zydowskich domow w Warszawie, Lodzi. Narod slepy, gluchy, nie wygladajacy przez okno. Nikt nic nie wiedzial. Co ciekawe, musiano cos jednak wiedziec na ten temat w swiecie i USA, skoro spolecznosc zydowska zlozyla sie na wykup swoich krewnych za kruszec... a Niemcy nic nie wiedzieli. Smieszne

6. Standartowa linia obrony w trakcie procesu Norynberskiego i pomniejszych:
"...wykonywalismy tylko rozkazy". Owszem, ale: raz - wykonywano wlasne rozkazy, a nie obcego okupanta, dwa - wykonywano je bez sprzeciwu, trzy - jest to wspoluczestnictwo w zbrodni.
Prosta analogia - jezeli zabijam z czyjejs namowy, czy rozkazu, nadal to ja bezposrednio przyczyniam sie do czyjejs smierci... na mnie spoczywa moralna odpowiedzialnosc za ow czyn.

7. Chlopi w Niemczech zabijali spadochroniarzy brytyjskich i amerykanskich lotnikow bez mrugniecia okiem. Gdyby nie popierali systemu, powstalby w Niemczech zapewne wiekszy lub mniejszy ruch oporu, a oni przeciez z luboscia biegli z widlami przebijac aliantow na polach miast schowac ich w piwnicy i wykarmic.

8. Podobno Drezno i Hamburg to ludobojstwo. Owszem, Hiroshima tez - ale jest to cena, jaka placi prowadzacy agresywna i brutalna wojne najezdca. Tak zwane ryzyko zawodowe. Mogli przeciez negocjowac warunki zawieszenia broni.

Na koniec jeszcze jedna kontrowersja dla podgrzania dyskusji:
Austriacy masowo wyszli na ulice i wiwatowali w czasie Anschlussu. Potem podobno zalowali i znalezli sie finalnie w obozie ofiar Hitlera. Ciekawe...

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-26 23:41:00

ok, to każdy wie....

A powracając do tematu: pytanie do autora wątku - gdzie właściwie znajdują się szczątki więźniów maskujących Książ w 1945, gdzie chowano ofiary eksperymentów medycznych (m.inn. "badania" nad wpływem przeciążeń i wibracji).

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-11-29 16:35:00

Dorzuce swoje 3 grosze... Wedlug mnie straznicy w postaci kolesi siedzacych za drzewami z Mauserem w garsci to bajka - sam bylem swiadkiem "zbiorowej histerii" przy odkopywaniu sztolni w G. Sowich na zlocie pewnej hmmm organizacji kiedy ktos rzekomo zobaczyl postac za drzewem, pozniej postac ta zaczela sie w dziwny sposob powielac az doszly 3 "klony", w miare opowiesci rosnie liczba "straznikow" a tak naprawde to bajka. Nikt po lasach i kniejach nie bedzie siedzial i czekal az jakis poszukiwacz laskawie UAZ-em przyjedzie i zacznie chodzic z piszczalka czy kilofem po gorach. Prawda moze byc natomiast to ze mieszkancy pobliskich wsi chetnie powiedza przyjezdzajacym Niemcom za piwo lub dwa kto sie ostatnio krecil po ich terenie i skad byl. Pisarzowice, Ludwikowice, Lubiaz czy Srebrna Gora to nie Marszalkowska zeby "intruz" nie zostal zauwazony. I na tym moze polegac sens istnienia tzw. "straznikow".

Pozdrawiam! A entuzjastom tematu zycze krytyczniejszego spojrzenia na problem.

PS. Tyczy sie to takze tego ze np. pewien odkopany kanalik odplywowy urosl po imprezie w opowieciach do rozmiarow tunelu kolejowego ;) Blah... smiech mnie ogarnal ;)

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-12-09 12:55:00

polecam nt. SS: http://www.antoranz.net/CURIOSA/ZBIOR3/C0312/07-QZC08058_kopulacja.HTM

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-12-13 19:21:00

Witam Wszystkich,
Kilka dni zajęło mi przeczytanie tego wątku. A, właściwie dwu różnych. Jednego o tzw. "Strażnikach", a drugiego o kwestiach moralnych i etycznych na linii niemcy a WWII.
Co do zasadniczego tematu to ja myślę, że lepiej dla tych pilnujących aby byli. Lepiej dla nas aby niky nie udowadniał tego, ze nikt nie pilnuje. Myślę, że cała magia DŚ polega między innymi na tym, że jest tam tyle spraw i zjawisk niewyjaśnionych, dziwnych, tajemniczych. To dlatego właśnie m.in. ta atmosfera ciągnie mnie w te rejony. Ja tak jak Wy wszyscy też szukam tych skarbów. Oczywiście każdy na sw sposób je rozumie. Dla mnie jest to historia tej krainy i materialne świadectwa bytności tam ludzi, których już dzisiaj nie ma. Przważnie Niemców, acz nie tylko. Zawsze sobie myślałem, że to dzięki tej krainie przyswoiłem sobie w pewnym sensie pojęcie tolerancji. Ale okazuje się, że można rozumieć je na wiele sposobów. Chociażby na taki jaki z uporem godnym lepszej sprawy prezentował tu niejaki "Mariusz". Zaczął autoprezentacji narodowościowej co jak myślę miało w 100% uwiarygadniać jego stwierdzenia. No, a potem to już znana skąd inąd śpiewka o rozkazach i niewiedzy. Myślę, że czasem trudno znależć prostą drogę jak się raz zbłądzi. W tym przypadku jedna bzdura wygenerowała kolejne i wynikł z tego niezły "pasztet". A problem polega na tym, że nie wolno ludziom zabierać nadziei. Teoria o istnieniu "strażników" z całą pewnością należy do takiej kategorii. Ja osobiście (choć w czasie moich wędrówek nigdy nie spotkałem się z czyms takim)uważam, że ktoś musi pilnować interesów byłych właścicieli. Cokolwiek miałoby to oznaczać. Co prawda, jak się widzi kompletnie zniszczone pałace we Włosieniu, Barcinku, Dębowym Gaju, Dąbrowicy etc., to niezbyt pasuje to do teorii o pilnowaniu. No, ale nie o to w końcu tutaj chodzi. To że nikt nie był w stanie upilnować grabieży i dewastacji, którą niestety My, Polacy popełniliśmy nie oznacza, że pilnować nie można było zupełnie innych miejsc. Mnie osobiście gdyby ktoś całkiem racjonalnie i w 200% udowodnił, że żadnych "strażników" nie było - to odebrałby mi załkiem spory kawałek uczuć i emocji dla tej krainy. Dlatego proszę, aby nikt nie wyśmiewał opowieści o dziwnych ludkach chodzących po lesie w nocy, motocyklistach uprawiających slalomy wśród drzew bez używania świateł i hamulców...
No, dobra miało byc na temat a jest już mentorsko.
Pozdrawiam Wszystkich,
Krecio

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-12-13 19:58:00

Witam,
Pragnę nieco przybliżyć wszystkim zaciekawionych tym tematem, a nie reprezentujących tzw. "prawdziwych Polaków" swoją osobę w celu obalenia pewnego rodzaju insynuacji oraz inwektyw rzucanych pod moim adresem.
1. To nie prawda, że jestem Niemcem. Jestem (po zaczerpnięciu większej garści informacji na temat mojej rodziny) w 1/6 Niemcem i 1/6 Czechem.
2. Napisałem to nie w celu uwiarygodnienia swojej wypowiedzi, lecz w celu przybliżenia interlokutorom, iż i oni są tzw. mieszańcami. Myślałem, iż spowoduje to mniejszą ksenofobię, ale trafiło gówno w wentylator.
3. Jak napisałem kilkukrotnie: szanuję poglądy i pochodzenie rozmówców, ale żądam tego samego dla siebie. Jak widać duża grupa ludzi reprezentujących poszukiwaczy reprezentuje zupełną nietolerancję. Vide przyzananie się do pochcodzenia i padające potem inwektywy.
4. Jako eksplorator i z zamiłowania historyk jestem zdania iż powinniśmy nie namawiać do nietolerancji, ale mając styczność z okropieństwami historycznymi namawiać do tolerancji.
5. Ponad wszystko w obecnej sytuacji prawnej nie powinniśmy się dzielić lecz łączyć.

Reasumując: tak uważając jestem dla niektórych ludzi niewygodny. Tak właśnie stałem się "prowokatorem" i "strażnikiem". Sądzę, że światli ludzie za jakich się uważacie są również tolerancyjni, bo jak dobrze wiecie to stało się podstawą "złotego wieku" w Polsce.

Pozdrawiam wszystkich światłych poszukiwaczy
"niejaki Mariusz"

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-12-13 20:21:00

Mariusz, wydaje mi się, ze nie zrozumiałeś o co mi chodziło. Albo nie chcesz rozumieć. Uważam za zupełnie niepotrzebne i całkowicie nie "na temat" dalsze rozwijanie problemów poruszanych aktualnie przez Ciebie. Nie było moim zamiarem czynienie "wycieczek" pod Twoim adresem. Co do pochodzenia i mieszanin narodowych to jest jasne, ze jest się tym za kogo się uważamy, a nie co mamy w paszporcie. Choć byłoby może pare wyjątków (cykliści of course).
Moim zdaniem albo lubisz w....ć ludzi albo niezbyt dokładnie przyjżałeś sie temu forum i profilowi pisma. Co prawda, od czasów J. Lamparskiej więcej jest tutaj dla miłośników rdzy i kopania dołków, nie zmienia to jednak faktu, iż garną się tu ludzie zauroczeni pewną mistyką obszaru. Wobec tego może warto spróbować być trochę tolerancyjnym, może trochę mniej megalomanii, a może poszukaj wyznawców na innym forum - choćby na tym "dla których nie jest wszystko jedno"(GW). I nie stosuj tzw. "projekcji". Wywołałeś temat i zbierasz żniwo. A tak wogóle to może jeszcze raz przeczytaj tytuł wątku.
PZDR.
krecio

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-12-13 20:47:00

Z całym szacunkiem, ale nie chodzi mi tylko i wyłącznie o twoją wypoeidź, ale jak zaznaczyłem jest ona adresowana do luidzi, którym brak tolerancji ukształtował sposób myślenia. Jak widzisz jest to forum, więc jest to miejsce wymiany myśli i każdy ma prawo wyrazić swoją w taki sposób by nie urazić innych. Jeżeli kogokolwiek uraziłem, to proszę o wybaczenie, bo nie to było moim zamiarem. Jednakoż jakiekolwiek twierdzenie, że zbieram żniwo z tego co zasiałem uważam za nie na miejscu. Nie jest moim celem obrażać, czy zyskiwać wyznawców, a w związku z tym kwestia szukania sobie takowego forum nie wchodzi w grę. Sądzę, że tymi insynuacjami możesz wzbudzić burzę i to nie w moim wydaniu. Jest tu wiele osób skłonych przyklasnąć wszelkim teoriom usprawiedliwającym ich przekonania. Uszanująmy więc forum jak miejsce wymiany myśli i argumentów, a nie insynuacji i nieprzyjemności.
Mariusz

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-12-26 19:17:00

Jestem amatorem ,jednak nieźle zorientowanym.przypuszczam, że sprawa "strażników" jest bardziej skomplikowana niż może się to wydawać na pierwszy rzut ucha.Nie sądzę żeby istniała potrzeba utrzymywania dziesiątków rezydentów, gdyż ich rolę z pewnością mogą pełniś urzadzenia elektroniczne. Z drugiej jednak strony wiele razy byłem w Książu i okolicy, a jednak nie widziałem żadnych kamer czy mikrofonów ukrytych w ruinach.Przecież czas nie zatrzymał się w 1945 roku dla ludzi i sprzętu elektronicznego. Nie wykluczam że istnieją ludzie zainteresowani bardziej niż inni, aby "niepowołani" nie grzebali w tej przeszłości. Myślę jednak że "strażnicy" sami powołali się na te stanowiska. Może mieszkają gdzieś w pobliżu i może nawet wiedzą więcej niż inni, ale czemu wobec tego nie zabiorą tego co ich tak interesuje i nie próbują tego sprzedać?A może próbują?Ja też słyszałem o strażnikach. Ale nie sądzę żeby byli to rodowici niemcy. Nawet gdybym był niemcem, znudziłoby mnie pilnowanie czegoś przez 60 lat, ze świadomością że po tak długim czasie nie wiedziałbym nawet czy pilnuję jeszcze czegokolwiek, bchyba że założyć że rezydenci dokładnie wiedzą czego pilnują i gdzie to jest ukryte, ale to wszystko jest bardzo niespójne. \\człowiek jest tylko człowiekiem i wykonywanie jakiejś pracy przez 60 lat, bez perspektywy otrzymania zapłaty jest conajmniej dziwne,jeżeli nie śmieszne i bezsensowne.
Narazie tyle mogę powiedzieć. jupiter

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-12-26 19:45:00

jupiter twoja wypowiedz jest conajmiej troche nie przemyslana. Mianowicie ludzie ktorzy twierdza, ze rezydenci/straznicy istnieja zakladaja, ze teraz pilnowaniem tego co nieodkryte zajmuje sie juz conajmiej 2 pokolenie ( mozna przyjac, ze po wojnie pilnowaniem tych miejsc zajeli sie ludzie po 20 roku zycia wiec teraz by mieli kolo 80 lat a w tym wieku raczej ciezko poruszac sie w ternie i sprawowac piecze nad powierzonym zadaniem

Ps. osobiscie juz nie za bardzo wierze w tych ludzi i chyba dopiero uwierze jak zobacze na wlasne oczy

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-12-26 20:47:00

z tym strażnikowaniem to jest tak że każdy z nas jest strażnikiem w bardzo prosty sposób ja np jestem strażnikiem jakiś tam miejsc o których zbieram różne informacje jeśli są blisko to często je odwiedzam i patrze czy nic sie nie dzieje z tym moim domniemanym skarbem zaglądam do internetu czy ktoś sie nie pochwalił większą wiedzą o moim skarbie i czy przypadkowo już dawno nie zostałem okradziony i tak to jest z tym strażnikowanie przez nasze zamiłowanie do tajemnic i historii sami stajemy się ich stróżami pozdrawiam marecki

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-12-27 21:56:00

a moim zdaniem UOP Was/Nas w ch... od lat robi. Z Ksiazem tez. Pewne tajemnice panstwowe maja takimi pozostac. Panstwo nie lubi wyzbywac sie swoich argumentow.

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-12-27 23:05:00

ala co ty z choinki sie zerwalas przeciez cegos takiego jak "uop" nie ma juz od kilku lat teraz ten poroniony urzad zostal zamieniony na agencje wywiadu ( dziala glownie poza granicami kraju ) oraz agencje bezpieczenstwa wewnetrznego ktora kreci sie nam kolo du...y.

Ps ciekawe ilu tych "idiot" codziennie przeczesujue forum

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-12-29 11:45:00

Panowie, przeczytałem artykół p. Wójtowicza-Podhoskiego "Hitlerowska enklawa na Dolnym Śląsku" w odkrywcy i widzę że za zrabowane pieniądze można było zrobić wszystko aż do późnych lat 50-tych. Teraz sam się zastanawiam czy istnieje wiele skrytek i strażników czy tylko pozostałości.
Pozdrawiam
mac

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-12-29 14:56:00

mam nadzieje mac ze nie traktujesz tego artykulu powaznie :)
moze w Anglii uwierzyli facetowi jak to w komunistycznej Polsce nazisci mogli sobie kupowac palace i robic w nich imprezy chodzac w galowych mundurach, ale nie w kraju ktory stracil 1/5 swojej ludnosci.
ale straznicy byli... nadal sie upieram przy swojej tezie. teraz sa pewnie inni i pilnuja odmiennych tajemnic. po wojnie zostali jednak niemcy ktorych zadaniem bylo pilnowanie i dezinformacja. mam nadzieje ze juz niedlugo udowodnie to za pomoca dokumentow :)

pozdr
robert_kudelski

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-12-29 15:39:00

Na liste straznikow wpisac:
1. niejakiego szpakowskiego z gor sowich - nie chce dac wejsc do wlodarza, pod pozorem probienia muzeum 9na pewno cos odkopuje)
2. niejaką lamparską - nie chce przekazac calej wiedzy na temat von schrecka
3. redakcje Odkrywcy - jak mozna tak opoznia publikacje miesiecznika, by wydobyc skarby opisane w przyszlych artykulach
4. niejakiego motowilczuka i jego sasiada Weglowskiego z Gor Sowich, tak podlewają gosciom, by ci nastepnego dnia nie chodzą po gorach.
5. niejakiego Boguslawa Wrobla, za to, ze posiadajac duzę wiedzę zaprzestal publikacji exploratora
6. niekiego witkowskiego, za to, ze nie chce powiedziec skad zna takie informacje...
7. o stojaku nie wspomne ...


Hans Kloss

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-12-29 16:53:00

Dodatkowo:

a. niejakiego Figla, straznika tajemnic dolnego slaska
b. wojcika - za to, ze nie chce zdradzic, gdzie jest bursztynowa komnata.


heil !

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-12-29 17:06:00

Podalbym jeszcze archeologa Łaciaka zamku w Bolkowie, za skuteczne paralizowanie wszelkich poszukiwan, rowniez naukowych na zamku i - jak mowili ludzie w tramwaju - ukrywanie prawdy o...

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-12-29 21:49:00

To jeszcze redakcja O. bo ciagle zmieniaja sklad osobowy i pozbywaja sie ludzi ktorzy walcza o prawde :)
No i slynny Herbert Klose, ktory strzegl zlota.
Moze Siorek? Bo cos z tym Lubiazem krecil?

magda12

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-12-29 22:59:00

No i AF 13 za to, ze sie nie dzieli z innymi swoimi wyczynami i materialami.

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-12-30 17:42:00

Witam
Może jednak i ja dorzucę swoje 3 grosze do tematu strażników. Faktem jest, że po wojnie na terenie Polski, nie tylko na Dolnym Śląsku, pozostała dość silna agentura Abwehry(fakt historyczny), o zaletach posiadania takiej grupy nie będę dyskutował, fakt drugi, na tych samych terenach pozostała silna agentura innych formacji wojskowo - policyjnych np SD. Do jej zadań oprócz ewidentnego sabotażu należało zbieranie wszelkich informacji, zarówno wojskowych jak i gospodarczych dotyczących przeciwnika, przypominam, hitlerowcy byli przekonani o szybkim wybuchu kolejnego konfliktu pomiędzy dotychczasowymi aliantami. Z tych grup mogą się wywodzić tzw 'strażnicy'. Wiadomo, że oprócz depozytów z dziełami sztuki, depozytami bankowymi (mimo wszystko takie pozostały, pozostały mniej lub bardziej ukryte obiekty produkcyjne i badawcze. Wiele z nich zostało odnalezionych, jednak znaczna część pozostała ukryta, w tamtym okresie odkrycie przez przeciwnika dobrze rozbudowanych obiektów przemysłowych z zapleczem badawczym, a także dokumentacji wielu projektów mogła stać sie prawdziwym 'skarbem'. Dodajmy do tego, że w wielu miejscach podczas maskowania likwidowano grupy więźniów, a także to, że w wielu miejscach nowi lokatorzy (Rosjanie) lokalizowali swoje obozy filtracyjne dla powracających z niewoli (przypomnę obowiązujący rozkaz Stalina, że każdy poddający się do niewoli jest zdrajcą). Rzadna ze stron nie lubi chwalić się masowymi morderstwami, więc zarówno Niemcy jak i Rosjanie starali się ( starają się) chronić takie miejsca, wielu tych 'strażników' to właśnie przedstawiciele obu stron, którzy na zasadach agenturalnych próbują uniemożlić do dziś dnia penetrację niektórych miejsc (przypomnę zadziwiające zakończenie akcji w Lubiążu - w trakcie prac przygotowawczych rozkaz natychmiastowego przerwania wszelkiej działalności i ewakuacja). Dodajmy do tego plotkę, jedną z najsilniejszych broni przeciw wszelkiej maści poszukiwaczom i już mamy historie z dreszczykiem.

Pozdrawiam
Krzysiek(?) - uff ale się napisałem, ale wydaje mi się to dość logicznym wyjaśnieniem

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2003-12-30 21:46:00

Z tym Lubiazem to troche przesadziles. A raczej Ci, ktorzy wczesniej o tym pisali - Siorek.

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2004-01-02 15:00:00

Witam!
....Kiedy tak czytam wszystkie wasze posty, dochodzę do wniosku,
że najtrudniejszą rzeczą do odkrycia w tym wszystkim jest PRAWDA.
Być może tak jak zawsze, tkwi ONA gdzieś pośrodku. Prowadzenie dywagacji na temat
istniemia ,,strażników'', nie wiem czy prowadzi w dobrym kierunku
(... bo chyba nie celem tego jest kierowanie pod swoim adresem różnorakich
inwektyw !). Panie (bo chyba również one są świadkami toczącej się tu ,,batalii")
i Panowie, więcej tolerancji i zrozumienia wobec siebie. Szanujmy nawzajem
siebie i swoje poglądy. Niektórzy z Was uparcie trzymają się swoich racji
(... zastanawiam się, czy oby zawsze właściwych). Ale nic przecież
nie stoi na przeszkodzie, aby te racje zwerifikować o nawe fakty i poglądy.
Jeżeli chodzi o to jestem dość sceptyczny,ale...... nie raz będąc
w ternie czułem na sobie wzrok ,,kogoś obcego". Być może to tylko wytwór mojej
wyobraźni, ale napewno coś podobnego również doświadczyliście.
Strażnikami, tym hamulcem blokujący wszelkie działania zmierzające ku odkrywaniu
tajemnic, są (...tak to nazwę) ,,czynniki wyższe" i nie chiałbym tu niczego insynuować.
W pewnych okolicznościach ,,tym opiekunom" zależy by tajemnica nadal taką została.
Są ,,oni", czy nie ?
Czy dobry to przykład ? Nie wiem!
-Jeden z nich. G. Sowie- kompleks Jugowice- Sztolnia nr 4 (jeżeli się mylę, to sorry !)-
eksploracja na wielką skalę z użyciem ciężkiego sprzętu. Nagle STOP. Obecnie w miejscu tym rośnie piękny
świerkowy młodnik (posadzony przez nadleśnictwo).
- Z Lubiążem było podobnie.Znacie sytuację z pobytem L.W.P.
Ktoś w poprzednich postach napisał, że nie wierzy w istnienie rosyjskich szpiegów,
A. Dalmusa, bo ich nie widział. A czy trzeba być w Himalajach, by uwierzyć w ich istnienie?
Gorące pozdrowionka i wytrwałości w dążeniu do odkrywania prawdy.

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2004-01-02 16:55:00

Ludzie, obudźcie się !!! Popatrzcie dookoła , poczytajcie trochę. Ci Strażnicy istnieją rzeczywiście ale pochodzą z naszych okolic i czasów. Polecam głównie kilka książek Piecucha choć nie tylko.

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2004-01-03 20:28:00

Warto zwrocic uwage na relacje z lat siedemdziesiatych (pojawiajace sie potem i w ksiazkach) powstale w kregu d. SB o przygotowaniach Abwehry do konca wojny. Wroclawska placowka zorganizowala w Dusznikach Zdroju specjalną szkole (2 polowa 1944). "Studiowali" w niej osobnicy, znajacy jezyk polski, ktorzy mieli pozostac na zapleczu frontu i tu prowadzic dzialalnosc wywiadowczą i dywersyjną. Warto przeczytac relacje o dzialaniach wywiadu niemieckiego juz od 1943 r., ktorych celem bylo prowadzenie studiow (przygotowan) do ewentualnego reaktywowania Rzeszy (juz IV) po zakonczeniu II wojny. Ciekawe są tez, szkoda ze nie szerzej poruszane, watki dzialania placowki Abwehry w okrazonym Wroclawiu i radzieckich przygotowaniach do "starcia" z nimi. jesli by te watki kogos interesowaly, dajcie nam znac.
DFH


RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2004-01-03 21:27:00

Witam
dolnośląska fundacja - proszę rozwiń temat, w razie czego pisz.

Pozdrawiam Krzysiek(?)

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2004-01-03 22:49:00

ja również jestem zainteresowany tym wątkiem proszę o więcej informacji pozdrawiam !!

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2004-01-04 09:33:00

Opisz kolego, lub podaj źródła.

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2004-03-28 19:52:00

Moze dzis nikt juz nie wierzy w straznikow... ale kiedys wierzono. Jozef Gebczak, wielki odkrywca listy skladnic Grundmanna pisal "...W wielu rezydencjach pozostawala dosc dlugo po wojnie sluzba palacowa i zaufani wlasciciela otaczajacy dyskretna opieka pozostawione majatki".
Trduno przypuszczac ze dziela sztuki pozostawiano ot tak po prostu w jakims palacu bez specjalnego nadzoru.

pozdr
robert_kudelski

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2004-03-28 20:33:00

kudi, racja tylko wydaje mi się, że nie ma to nic wspólnego z pourą i groźną legendą o strażnikach. Pozdrawiam

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2004-03-28 20:46:00

:))
czesciowo wskrzesilem temat,
czesciowo wspomnienia gebczaka sa cieniem tego o czym mowimy. bo o ile grundmann zatrudnial osoby mieszkajace w okolicy poszczegolnych skladnic to sprawa ze skladnicami, a raczej skrytkami depozytow o znaczeniu militarnym i finansowym wyglada inaczej. tymi sprawami zajmowalo sie najczesciej wojsko i w wiekszosci przypadkow specjalne komanda SS. mozna wiec przypuszczac ze osoby ktore zostawaly na miejscu by strzec depozyto byly przeszkolone, byly prawdopodobnie w regularnej armii w czasie wojny i logicznym byloby ze posiadaly stopien co najmniej podoficera. te cechy powoduja ze rzeczywiscie ci straznicy stanowili o wiele wieksze zagrozenie dla ciekawskich poszukiwaczy.
ale oni nie byli wieczni tak jak to mialo miejsce w Ostatniej Krucjacie Indiany J. :)
kim byli nastepcy? i czy rzeczywiscie byli?
Czy po latach 70. kiedy to Niemcy uznali polskie granice na Odrze byl sens by utrzymywac straznikow? Nie bylo juz zludzen ze kiedys te ziemie stana sie znowu niemieckie.
A moze straznicy sie sprywatyzowali? to prawdopodobne...
wydaje mi sie ze temat jest arcyciekawy...
moze ktos jakis ciekawy artykul napisze??

pozdr
robert_kudelski

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2004-03-28 21:08:00

Znam jeden przypadek prawdopodobnie udokumentowanego (oficjalnych dokumentów nie znam, tylko słyszałem) istnienia strażników. Znana chyba wszystkim historia ale przypomnę. Zamek Czocha w Suchej. Po wojnie, zaufana pracownica właścicieli (znane jest jej nazwisko ale nie pamietam) wraz z zakamuflowanym ss-manem (był wtedy burmistrzem Leśnej)zorganizowała wywóz do strefy amerykańskiej 2 ciężarówek z bliżej nieokreślonymi "skarbami". Zamieszany był w to miejscowy milicjant który prawdopodobnie został zamordowany. Do strefy amerykańskiej dotarła tylko jedna ciężarówka z "zaufaną", która donoisła o transporcie prowadzonym przez SS-mana i w ten sposób zwróciwszy uwagę na inny punkt granicy zdołała wyjechać. Własciciele niestety nie zobaczyli "skarbu", a owa pani zginęła w latach 60-tych w niemczech, w dość niejasnych okolicznościach. Pozdrawiam

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2004-03-28 22:29:00

ja tez powim o jednym przypadku który sam słyszałem i widziałem.Miejsowść Radków na dolnym śląsku.Są tam nieczynne kamieiołomy.byłem tam na spacerze z psem i widzialem grupe niemców dwoch młodych i trzech kolo 80-tki.Normalnie chodzili i opukiwali sciany.neiw wiem czy byli to jacyś strażnicy czy niemiecka wycieczka.wymieniali często date "1945 i słowo "glatz"(kłodzko po niemiecku).nie wiem czy byli to strażnicy czy mozę niemcy przyjeżdzjacy w rodzinne strony.chodz pewnie to jacyś dawni włąsciciele.

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2004-03-29 13:34:00

Z innej beczki. W Austrii obawiając się, że kraj ten zostanie zajęty przez Armię Czerwoną utworzono tajne magazyny broni i wyposażenia wojskowego /m.in.: środki łączności/, oraz schrony mieszkalne w których mogły się ukrywać osoby ścigane przez NKWD. Podobno jakąś część tej akcji nadzorował wywiad amerykański. Każdy taki magazyn miał swojego opiekuna /opiekunów ?/. Częśc tych schronów odnaleziono i zlikwidowano w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego roku. Żadnych sensacji, same fakty. Czy mogło być tak na Dolnym Śląsku i/lub Pomorzu ? Wydaje się, że tak.....

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2004-03-29 16:07:00

Wrzucę swoje trzy grosze do dyskusji. Wydaje mi się ze powszechnie stosowana rzeczą jest pozostawianie agentury na ziemiach zajętych przez wojska nieprzyjacielskie. W tym wypadku agentury niemieckiej, patrząc z dzisiejszej perspektywy "na ziemiach odzyskanych". Podobne działania stosowali Rosjanie gdy wojska niemieckie szybko posuwały się na wschód. Agentura można nazwać także pierwsze działania zmierzające do powstania państwa podziemnego a czynione jeszcze podczas kampanii wrześniowej. Wydaje mi się także całkiem logiczne, ze jakiś rodzaj agentury, może nie w dokładnym sensie tego słowa mógł stworzyć się niejako spontanicznie, ze przypomnę postać majora "Hubala" na ten przykład. Należy tu stwierdzić, ze taka agentura pozostawiona na ziemiach zajętych przez nieprzyjaciela nie jest domena bynajmniej Dolnego Śląska. Można z dużym prawdopodobieństwem założyć ze podobne siatki agenturalne zostały stworzone na przykład na Pomorzu Zachodnim czy tez w Prusach. Taka agentura może służyć do, jak ktoś tu wspominał do działań dywersyjnych, wywiadowczych oraz innych (miedzy innymi pilnowanie tzw. "skarbów"). Należy tu także dodać, ze pozostawiona agentura nie miała bynajmniej jednolitej struktury. Nie znam się za dobrze na pracy wywiadu niemieckiego w czasie II WS ale mogę stwierdzić ze struktur ściśle wywiadowczych było w III Rzeszy kilka. Moim zdaniem w tej dyskusji została całkowicie pominięta rola działań wywiadowczych, kontrwywiadowczych prowadzonych przez Rosjan w czasie wojny i tuz po oraz przez kontrwywiad polski po wojnie. Jak już wspominałem nie znam się na niemieckim wywiadzie/kontrwywiadzie ale mogę chyba stwierdzić, ze III Rzesza była dość skutecznie penetrowana przez wywiad radziecki. Odbiegając trochę od tematu mogę stwierdzić ze w przypadku niemieckiej broni rakietowej wywiad radziecki zdal egzamin na piątkę z minusem zdobywając cala masę materiałów dotyczących niemieckiej broni rakietowej oraz kilkudziesięciu ludzi którzy ta bron konstruowali. Podobne działania wywiad radziecki przeprowadzał jeżeli chodzi o inne bardziej konwencjonalne, patrząc z ówczesnej perspektywy, rodzaje broni. Takoż zakładając, ze Niemcy przygotowywali sie w Górach Sowich do produkcji jakiejś "cudownej broni" to wywiad radziecki generalnie nie spełnił swojego zadania, po pierwsze nie zdobył żadnych informacji dotyczących działalności Niemców, po drugie nie dotarł do dokumentacji oraz ludzi którzy ta "cudowna bron" konstruowali, produkowali i jakoś zamierzali wykorzystać. Ja przypomnę ze w tym samym czasie Rosjanie dość skutecznie penetrowali wywiadowczo amerykański program atomowy co zaskutkowalo radziecką bombą atomową. Takoż podsumowując: w przypadku niemieckiej "cudownej broni" przy założeniu ze Niemcy zamierzali podjąć produkcje lub skonstruować takowa w Górach Sowich to Rosjanie niedowidzieli się o zamiarach Niemców co wydaje mi się dość mało prawdopodobne, stwierdzili, ze owa "cudowna bron" nie rokuje szans na wykorzystanie/dalszy rozwój/powstanie w ogólności i zarzucili penetrowania budowli w Górach Sowich, stwierdzili ze budowle te maja niewielki związek z technika militarna (kwatera Hitlera lub tez "zwykła" fabryka zbrojeniowa tyle ze pod ziemią). Wracając do tematu dyskusji. Takoż zakładając, że zaraz po wojnie na terenach Dolnego Śląska (choć nie tylko) została utworzona siatka agenturalna, mogę stwierdzić, że do roku 1950 cała cześć siatki realizująca zadania dywersyjne oraz sabotaż została skutecznie zlikwidowana przez Polaków i Rosjan. Pozostała cześć agentury była z czasem powoli likwidowana. Bynajmniej nie mam tu na myśli fizycznej likwidacji agentów tylko raczej tzw. "odwracanie" czyli agenci dalej wykonują swoje "zadania" jednak nie zbierają informacji tylko dezinformują wywiad w tym przypadku niemiecki (wschodni i zachodni wtedy jeszcze). Takie działanie mam sens z tego powodu, że na miejsce zlikwidowanych agentów wywiad niemiecki zwerbuje nowych, których trzeba ponownie namierzyć i "zlikwidować", co wymaga sił i środków. A do czasu "zlikwidowania" nowozwerbowany agent wykonuje swoją szkodliwa z punktu widzenia kontrwywiadu pracę. Oczywiście w miarę oddalania się od końca II WS siatka agentów wywiadu malała z przyczyn o których pisałem powyżej oraz z przyczyn demograficznych (starzenie się rdzennej ludności niemieckiej bo raczej nie wyobrażam sobie sytuacji gdy praca agenta wywiadu przechodzi z ojca na syna). Trzecią grupą najbardziej interesującą w tym wątku są tzw. "strażnicy". Mogę sobie wyobrazić sytuację, że ktoś zostaje zwerbowany do pracy w charakterze "strażnika". Pozostawienie "strażnika" ma oprócz zalet o których było tu wspominane jedną wadę. Mianowicie "strażnik" mógł po pewnym czasie przejąć "skarb" którego pilnował, zważywszy na dużą odległość od "strażnika" do jego "mocodawcy", zarówno fizyczną jak i polityczną (żelazna kurtyna, fobie antyniemieckie w Polsce, działalność kontrwywiadu). Drugą rzeczą jest "przechodzenie" z ojca na syna funkcji "strażnika". W tym momencie wkraczamy w mętny obszar psychologii oraz stosunków między rodzicami i dziećmi. Wydaje mi się, że sytuacja taka mogła mieć miejsce. To znaczy ojciec "zaprzysięgał" syna na "strażnika". Jednak mam wątpliwości jeżeli chodzi o ilość takich "kontynuacji". Sam mam dzieci i odnoszę wrażenie, że raczej się dzieci zbuntują niż będą kontynuować "pracę" ojca. Patrząc z dzisiejszej perspektywy to już byłoby trzecie pokolenie "strażników". Takoż mogę założyć ze siatka "strażników" z biegiem lat się wykruszała. Podsumowując ten przydługi wywód mogę stwierdzić, że moim zdaniem o ile raczej nie można wątpić fakt pozostawienia "strażników" to dziś można powiedzieć, że nie zostało ich zbyt dużo lub nie ma ich wcale.
Na koniec jeszcze jedna rzecz. Wbrew obiegowym opiniom tereny Sudetów były stosunkowo biedne. Oczywiście patrząc z perspektywy przedwojennych Niemiec. Takoż nie należy się, moim zdaniem spodziewać jakichś znalezisk o dużej wartości materialnej. Oczywiście patrząc z perspektywy Galicji, Kresów czy tak zwanej Polski "B" był to obszar wielce bogaty to znaczy było sporo przemysłu, sieć kolejowa, drogowa, żeglowna była dobrze rozwinięta, sporo wsi i miasteczek było skanalizowanych i "zwodociągowanych".
Kończąc już podzielę się taką uwagą która naszła mnie podczas weekendowego włóczenia się po Górach Stołowych. Otóż wydaje mi się że patrząc z perspektywy kogoś kto ma coś wartościowego do schowania to raczej nie chowałbym tego do jaskini, szybu, sztolni lub czegoś podobnego z racji tego że takie miejsce nie jako naturalnie powoduje chęć zajrzenia do środka i penetracji. Raczej starałbym się schować gdzieś gdzie nikomu nie przyszłoby do głowy szukać czegokolwiek. Wybrałbym miejsce takie gdzie nikt nawet przypadkiem nie wbije łopaty, nie wkopie słupa telefonicznego, nie zakopie rury z wodą czy też nie zbuduje szosy czy innego budynku. Taka myśl mnie naszła i co Wy ewentualnie na to ??

Życzę zdrowia.

Moskwa

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2004-03-29 16:46:00

niemcy byli systematyczni i porzadki. jak wladza zarzadzila zeby miec w odwodzie sztolnie i kamieniolomy to takie wybierali. nie przypuszczali do konca ze nie wroca juz po to co ukrywali. nawet w ostatniej chwili wykonywali wczesniejsze rozkazy bo nowe czesto nie docieraly. miala byc sztolnia to byla sztolnia. no bo kto mial decydowac o tym gdzie ukrywac? to byly cenne rzeczy. nie mogl nimi zarzadzac jakis zwykly oficer.
trzeba tez pamietac ze byla zima i to ciezka.
nikt wedlug mnie nie kombinowal bo i tak niewiele drog bylo przejezdnych w ostatnim momencie na ukrywanie duzych depozytow.
odstrzelenie skaly to szybsza akcja niz kopanie nowych skrytek (choc i takie bywaly).
to moj poglad...

pozdr
robert_kudelski

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2004-03-29 17:25:00

link do kamieniołomu w sztrzelinie

http://www.odkrywca-online.com/index1.php?action=galerie&nazwa=strzeliny

pzdr

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2004-03-30 00:57:00

Witam !
Widze że odgrzebano ciekawy temat jaki zapodał kudi i w związku z tym chciałbym odgrzać swój post, który wydaje mi sie równie ciekawy , a jego temat to A. Dalmus.. od pewnego czasu zastanawiam sie nad pewną sprawą, mianowicie w wielu żródłach czytałem że A. Dalmus złożył oferte sprzedaży tajemnicy Gór Sowich, ale podobno suma za jaką chciał to zrobić była zbyt wysoka i władze nie skorzystały z tej oferty. I tu sie pojawia moje pytanie. otóż ówczesna władza i podległe jej służby miały takie metody że niewinny człowiek przyznawał sie do nagorszych przestępstw których nigdy nie popełnił, więc dlaczego A. Dalmus mógł sobie pozwolić z nimi na takie targi ??? Czemu swoimi metodami nie wydusili z niego tych informacji ??? Czy ktoś z Was ma jakieś jasne zdanie na ten temat ??? . Dalmus jest bezsprzecznym dowodem na istnienie strażnikow, dlaczego od tylu lat pomija sie ten aspekt ??? Ewidentnie widać że mógl sobie pozwalać na wiele na tutajszych ziemiach bo był "chroniony" przez swoich mocodawcow. Rozmawial z dziennikarzami ale nic konkretnego nigdy nie powiedzial bo nadal g... wiemy na temat kompleksów w których rzekomo był głównym energetykiem. Niewiemy czym było "Kasyno" , czym "Siłownia" i wogóle nic nie wiemy...STRAŻNICY BYLI SĄ I BĘDĄ !!! ROBIĄ TUTAJ CO CHCĄ , A PRAWDA JEST TAKA ŻE "POLAK PRZED SZKODĄ I PO SZKODZIE GŁUPI" dziękuje
PZDR Bobi

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2004-03-30 07:52:00

A kto powiedzial ze Dalmus zlozyl jakas oferte? To niczym niepotwierdzona plotka. I rzeczywiscie byloby dziwne gdyby bezpieka pozwolila sobie na takie zachowanie. Tym bardziej ze jak pisano w jednej z ostatnich ksiazek o Riese, Dalmus staral sie o wyjazd wiec mu zalezalo na dobrych stosunkach z wladzami.
Oferta Dalmusa to plotka. Kazdy niemalze Niemiec ktory zostal na Dolnym SLasku mial skladac wedlug dziennikarzy takie oferty. I co dziwne wszystkie byly w cenie miliona zlotych. Bez przesady.

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2004-04-04 23:04:00

Witam !!
A ja nadal upieram sie przy swoim... czyli choćby jakieś ziarnko prawdy musiało być w ofercie Dalmusa. Czytałem już o tym dosyć dawno i to w nie jednym żródle, niestety nie jestem już w stanie przytoczyć tytułów i autorów innych publikacji niż tej do której poniżej dam linka. Link ten pochodzi bodajże ze strony autora tego wątku http://www.eksplorator.os.pl/1dalmus.htm wiele żródeł nawet podaje date że propozycje tą Dalmus złożył w 1953 roku. Jedynie co do kwoty pojawiają sie wątpliwości, niektórzy podają okrągły milion, a niektórzy 1,5 miliona. Jednak sądze że takich informacji z palca nikt sobie nie wyssał. Do dzisiejszego dnia z tego co sie orientuje jest problem z wglądem do akt tegoż "tajemniczego osobnika" http://oriese.webpark.pl/ Według mnie to jedna z najleprzych stron poświęcona "Riese" i też tam można przeczytać o prubie chandlu Dalmusa. Czy ktoś sobie to wymyślił ??? Wiem że napewno prościej pogadać na forum o uchwycie menażki czy o fancie na allegro niż poruszać kontrowersyjne tematy.
PZDR. Bobi

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2004-04-05 02:51:00

Do Bobi.
Moge tylko drogi kolego powiedziec,ze jezeli ktos chce cos ukryc to zawsze robi cos na zasadzie zaslony dymnej.Wszystkie historyjki na temat skarbow,podziemnych fabryk i innych cudow sa dla zamydlenia oczu.My szukamy sobie czegos w jakims miejscu a dam sobie leb ukrecic ze prawdziwe cudenka sa ukryte zupelnie gdzies indziej.I tak samo z owymi straznikami.Ten co to byl,jest i bedzie prawdziwym Polakiem(Mam na mysli czasy tuz po wojnie)jest najbardziej podejrzany.Z kolei gosc robiacy z siebie niemieckiego oficero-szpiego-inzyniero-straznika wykonuje przepiekna robote pozorujaca i w ogromnej mierze dezinformujaca.I chyba wlasnie o to chodzilo,teraz teorie na temat Gor Sowich sa juz tak fantastyczne,ze prawda moze byc zbyt banalna,a co zatym idzie rozwiazanie tajemnicy jest zaje...cie skomplikowane.

RE: Stra?nicy niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2004-04-05 12:23:00

Do TEBE
Twoje argumenty są bardzo logiczne i mają sens, ale ja jednak mam dziwne przeczucie że A.Dalmus widział dużo więcej niż nam wyjawił. Dziennikarze twierdzą że był bardzo uprzejmy i miły, chętnie ich oprowadzał po kompleksach i dużo opowiadał. Tylko ciekawe co opowiadał skoro nie mamy żadnej konkretnej wiedzy na ich temat. Miałem jednak kilka lat temu okazje chwilke porozmawiać z pewnym starszym panem (niestety już nie żyje od dwuch lat)który doskonale pamiętaL sylwetke Dalmusa z czasów kiedy jeszcze mieszkał w Głuszycy i mówił o nim całkiem coś innego. Twierdził że nie był taki miły i gadatliwy, ale wręcz przeciwnie, był skryty, wręcz nawet niedostępny, tzrymał sie na dystans, nie miał kręgu przyjacół, raczej typ ponuraka i samotnika. Mój rozmówca dodał jeszcze że Dalmus był gościem , który bardzo dobrze odgrywał swoją role. Moim zdanie faktycznie, role miał i to niebagatelną. Czy ktoś z Was posiada jakieś info na temat Dalmusa. Co robił w wolnych chwilach?? Gdzie chodził na spacery??? Czy były miejsca w których sie z kimś spotykał?? Napewno facet który mieszkał tu tyle lat musiał po sobie zaostawić jakieś ślady które przy pierwszych skojarzeniach mogą sie okazać mało istotne, a jednak...Prosil bym jeszcze o info na temat jego żony Marty, nie znam jej losów, czy razem starali sie o opuszczenie kraju?
PZDR Bobi

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2010-06-15 23:29:33

nie macie racji co do strażników schowków. Badania terenowe wskazują na coś innego. Po wielu latach badań i prac w terenie a także wywiadu z ludnością nawet tą starą, przeglądaniem stosów tajnych akt wynika, że na terenie Dolnego Śląska zwłaszcza jeleniogórskie działają i nasiliły się obecnie grupy naziturystów z rodzinami odkopujących swoje mienie i te zagrabione. Jest lista tych miejsc, które nadal są do otwarcia. jedyną przeszkodą jest fakt, że Skarb Państwa Polskiego i jego funkcjonowanie w pełni nie zapewnia znaleźnego jako 10 procent nawet jeśli by umowa była sporządzona w Ministerstwie Finansów. Do tego dochodzi Ochrona Środowiska i to ona utrudnia nawet życie nadleśnictwom i instytucjom rządowym.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2011-07-24 17:40:19

Witam,
cos jest w tym prawdy , i musze wam powiedziec ze mieszkajac 15 lat w niemczech tez slyszalem to i owo nawet na niemieckich portalach dla kretow duzo sie o tym pisze .
Jest nawet gosc w sejmie niemieckim . Syn znanego z 2 wojny swiatowej KOCH - ktory przekazal przed smiercia czyli 1986
informacje swojemu synowi o wartosciowych zlozach. Ja to wiem i on to wie. Co najciekawsze konto 30 mln. € i trzy firmy ktore zajmuja sie sprzedazem i kupnem mieszkan i domow.
jesli wiecej chcecie wiedziec na temat taki czy owaki moge wam troche popisac i tak juz sie naszperalem w swoim zyciu ze moge sie prawie wszystkim podzielic. Pozdrowionka.
Ps.W niemczech zostala odnaleziona ksiega ze sredniowiecza ktora ma zapisy gdzie i co zostalo schowane na terenie niemiec , rozchodzi sie tu tylko o dobra z lat sredniowiecznych- teraz krety szukaja - wycenia sie ze wedle starej ksiegi jest mnustwo zlotych monet i szlachetnych kamieni.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2011-07-25 13:52:19

Witam i tak oto mamy odgrzebany stary wątek z przed dziewięciu laty chodzi mi ogólnie o temat Dolnego Sląska i jego rzekomych skarbów i tajemnic .Przez te kilka lat zmieniły się nam rządy jesteśmy już w UE i NATO mamy otwarte granice a w sprawie DŚ nic nowego się nie wydarzyło żadnych większych poszukiwań jak nie było tak nie ma ,nikt nic nowego więcej nie odkrył,Niemcy mimo otwartych granic nic nie szukają , technika w dziedzinie poszukiwań poszła do przodu mamy nowoczesne georadary ,możemy korzystać z satelity a tu nic w temacie się nie dzieje czyżby tak naprawdę nic więcej nie było oprócz mitów i bajek z przed lat a może już wszystko już dawno zostało znalezione? bo sam temat przewodni tajemniczych strażników to sobie już można darować po prawie siedemdziesięciu latach od zakończenia działań wojennych na tamtych terenach.Prosił bym czytających o reaktywację wątku jestem ciekawy jakie są teraz nasze opinie na ten temat .

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2011-07-25 14:17:10

1/ Skąd informacje, że nic się nie dzieje?

2/ Skąd informacje, że nikt nic nie odkrył?

3/ Skąd informacje, że skarby i "skarby" to mity, bajki, cuda-wianki?

Stosując pokrętną logikę, to że nic nie wiadomo, nie oznacza, że nic nie ma :-)

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2011-07-25 14:51:50

Jeśli takowi strażnicy byli a śmiem twierdzic że byli, to już dawno nie mają czego pilnowac:)A czy tu zostało coś jeszcze z wielkich tajemnic pewnie coś tam jeszcze jest,tylko czego tu się spodziewac kopalni odkrywkowej:)

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2011-07-25 15:14:48

jeżeli nie ma namacalnych dowodów na to że coś jest to uważam że nic nie ma ,a jeżeli ktoś uważa inaczej to niech wyjaśni czemu nie można nic znaleźć w erze nowoczesnej technologi poszukiwań ? a co do pokrętnej logiki to tak samo jak z wrocławskim podziemnym miastem i metrem jeżeli nikt nic pod miastem nie znalazł to znaczy że coś tam jest?

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2011-07-25 21:04:29

Straznicy do dzisiaj pilnuja zardzewialych kanek ze szmatami i innymi "precjozami" typu porcelana "Bawaria"
Czasem co widac na forum niektorym uzytkownikom udaje wyrwac sie taki "skarb"
Z tego co widze nastepnego dnia( a czasaem nawet tego samego gina w niewyjasnionych okolicznosciach...
Psst Wehrwolf nadal dziala...

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2011-07-26 01:00:21

sejm polski ustanowil ustawy w ktorych za szukanie jest paragraf i za znalezienie jest paragraf , wiec zabezpieczyl sie przed ewentualnymi poszukiwaczami - kto za tym stoi , na czyje polecenie tak sie dzieje ? pytanie zostawiam bez odpowiedzi
depozyty byly i beda na dolnym slasku poniewaz zyja jeszcze ich spadkobiercy a oni maja czas i kase by one sobie spokojnie czekaly na swoja pore

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2011-07-26 07:33:44

jeżeli by tak naprawdę było że rząd polski i parlament blokuje ustawowo na życzenie Niemców wszelkie poszukiwania to wydaje mi się że to by miało jakiś sens w okresie przed przystąpieniem polski do UE a nie teraz kilka lat po.I jeżeli by naprawdę lobby post nazistowskie miało taką siłę przebicia w naszym kraju to dostosowali by pod swoje potrzeby odpowiednie ustawy już kilka lat temu a nie czekali na nie wiadomo co , a już na pewno wykorzystali by do tego obecnie rządzącą koalicjię z pro niemieckim premierem na czele, a tu nic się nie dzieje w tej sprawie przez ostatnie dwadzieścia kilka lat od kiedy nasza rodzima bezpieka zaniechała dalszych poszukiwań czy nie daje to do myślenia że jeżeli nawet SB pod koniec lat siedemdziesiątych i przez prawie całe osiemdziesiąte nic nie znalazła na tych terenach a mieli pełnomocnictwa do działania od samego szefa resortu i wolną rękę do działań to tam nic nie ma , wydaje mi się że przy obecnej technice i wszech obecnych satelitach już dawno ktoś poddał ten teren gruntownym badaniom i po prostu stwierdził że nic tam nie ma.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2011-07-26 12:32:58

Wedłóg mnie kiedys napewno cos bylo ale czy teraz jest ? osobiscie watpie w to. Rosjanie na tyle dlugo siedzieli na tych terenach zajmujac praktycznie wszystkie "tajemnicze" miejsca wydaje mi sie ze w jasnym celu. Znajac zycie niejednokrotnie odkrywajac roznego rodzaju zaklady produkcyjne i sortujac czy dana technologia i maszyny im sie przydadza po czym jak kazdy wie wyjezdzaly pociagi pelne roznych maszyn chociazby produkcyjnych. Polecam w temacie tego typu poszukiwan tajemnic artykuly Pana Wojtka Stojaka. Jezeli zas chodzi o skarby typu zloto i inne kosztownosci uwazam ze jesli sa ukryte to na tyle dobrze ze nie ma potrzeby aby ich pilnowac a czeka sie tylko na dogodny moment aby je wydobyc badz juz je wydobyto przez strone niemiecka. Jesli slabo do tego w pospiechu to przypuszczam ze sprawa wyglada tak jak z poteznym depozytem w kopalni Merkers.


Najbardziej jednak ciekawi mnie fakt o ilu odkryciach typu tych w Merkers armia nie informowala opini publicznej a odnalezione depozyty zasilily budzet danego panstwa? I ile "łupow wojennych" z takiego depozytu trafilo w rece zolnierzy czesto nie zdajacych sobie sprawy z prawdziwej wartosci dajmy na to przykladowo obrazu? chyba na takie pytania odpowiedzi nie uzyska sie nigdy ale mysle ze jeszcze wiele rzeczy ktore do dzisiaj tkwia w spisie rzeczy zrabowanych w pozodze wojennej wyjdzie na swiatlo dzienne w banalnych okolicznosciach albo przepadnie na zawsze z czyjejs niewiedzy.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2011-07-26 13:58:44

Skarby istnieją. Osobiście znam osobę której rodzina posiadała majatek na terenie obecnej Białorusi i uciekajc zakopała wszystko. Mało tego-jest plan z zaznaczonym miejscem ukrycia i specyfikacja zakopanych przedmiotów. Widziałem go na własne oczy. Co z tego gdyż obecnie po dworku niema śladu i brak punktów odniesień. Trzeba by biegać z piszczałką i ryć w wielu miejscach a nikt przy zdrowym umyśle nie podejmie sie takiego zadania. Takich miejsc jest zapewne jeszcze wiele o czym świadczą pojawiajace sie co jakiiś czas doniesienia. A ile zostaje przemilczanych i trafia w prywatne ręce. Podobnie jest pewnie z terenami poniemieckimi. A strażnicy? Pamiętajmy że wielu Niemców pozostało na tych terenach a nie wydobywali zakopanych przedmiotów ze zwykłego strachu. Więszość zmarła zabierając tajemnice ze sobą. Przypuszczam że podobnie ma sie sprawa z tajemnicami wojskowymi. Najpierw był strach, niepewnośc co do losu, potem przymusowe wywózki, czy dobrowolna emigracja. Potem sie przyjedzie i wykopie a że pamiętający tamte dni wymarli więc pozostały wspomnienia przeradzające się z czasem w legendy

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2011-07-27 12:09:42

Coś jest na rzeczy choćby w samej Rzeczce. proponuję się przejść za "domek lokomotywki" albo przyjrzeć się miejscu "za płotem".

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2011-07-27 12:20:43

Kolego mac wiesz byłem w Rzecze i Osówce ostatnio na małym wypadzie z żoną chciałem jej pokazac kawałek histori, nie specjalnie szukałem tajemnic ale i pogoda była do bani:(,wybieram się tam znów w sierpniu z bratem dokładnie gdzie są te miejsca o których piszesz.Jeśli się bobrze domyślam jesteś miejscowy może by się tak spotkac i pogadac przy piwku pozd.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2011-08-05 19:01:51

Fikcja,typowy element eksploracyjnych baśni.
Pozostawianie na terenach pod okupacja sowiecką jakiegokolwiek Niemca znającego lokalizację ewentualnych skrytek lub ukrytych sztolni byłoby totalną głupotą, naruszeniem wszelkich możliwych zasad bezpieczeństwa. Ruscy wiedzieli jak wywęszyć tajemnice i jak skłonić opornych do gadania.Dajcie więc spokój tym bzdurom.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2011-08-08 00:58:33

Witam.Historia prawdziwa, zaznaczam- wiedza z pirwszej reki! Lata 70-te, tzw Ziemie odzyskane, niedaleko Szczecinka. Niemiec- parobek, czy tez lokaj czy tez ktos tam inny w palacyku lokalnego posiadacza ziemskiego (ktory uciekl przed sowietami), sprzedal nagle kilka maszyn do szycia. Bardzo skryty czlowiek to byl! Kupil za te pieniadze motocykl- na ktorym niedlugo sie zabil!!! W jego domu- mieszkal sam- odnaleziono cale wyposazenie palacyku, meble i inne sprzety, ktore on chronil przez 30 lat- nic z tego nie majac- az do czasu motocykla! Tak wiec z tymi rezydentami to sprawa zagmatwana i ni etylko zysk nalezy brac pod uwage.
Pozdrawiaw!
Mauzz

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2011-08-08 11:10:10

Na na terenach nalezacych po wojnie do Polski zostalo bardzo duzo ludnosci autochtonicznej do ktorej czesto dopisywano rozne bajki. Z opowiesci ktore zaslyszalem np: Znajomy w latach 70 bedac w delegacji w jednym z miasteczek Dolnego Ślaska opowiadal ze zostali zakwaterowani w dworku/palacyku w ktorym od okresu przedwojennego rezydentka byla niemka w podeszlym wieku ktora podobno przed wojna byla pracownica tego dworku. Znajomy wykonujac prace w tym miasteczku nasluchal sie ile to rzekomych ciezarowek pod koniec wojny wjechalo w nieznane podziemne czelusci parku bedacego czescia wlasnosci owego dworku i historii jak to owa niemka zapewne o wszystkim dobrze wie i pilnuje tajemnicy ukrytych tam skarbow w oczekiwaniu na dalsze instrukcje z niemiec.

W kazdej hstori o "strażnikach" wyczuwam bujde na tym samym schemacie tworzona. Z kazdego autochtona nie zaleznie od plci wieku i funkcji jaka pelnil robiono lokalnie "straznika tajemnic" nie potrafiac zrozumiec ze czesto ludnosc zostawala chociazby z poczucia lokalnego patriotyzmu i przyzwyczajenia do owego miejsca. Jesli ostal sie ktos z ludnosci niemieckiej odrazu stwierdzano ze napewno w tym musi byc cos wiecej niz tylko przywiazanie do miejsca.

Napewno ziemia skrywa niejeden depozyt mysle ze kazdy z nas sie o tym przekonal ale w wiekszosci sa to depozyty ludnosci cywilnej czesto chowane na szybko i skrywajace na ogol rzeczy codziennego uzytku badz o znaczeniu sentymentalnym czesto po wojnie nie wydobyte z takich badz innych przyczyn ktorych jedynymi straznikami bylo miejsce w jakim zostaly zakopane.

Jesli zas chodzi o "straznikow" miejsc militarnych , depozytow robionych przez wojsko , uwazam ze kolega wojtekA ma bardzo duzo racji. Nic innego jak lamanie wszelkich mozliwych zasad bezpieczenstwa.

Jak dla mnie pojecie "straznicy" to nic innego jak lokalna bajka kazdej wsi i miasteczka , tak jak historyjki o tunelach po ktorych ktos chodzil w 1945 a po latach w wyniku robot ziemnych okazuje sie ze tunel zaginal albo zmienia miejsca.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2012-06-03 19:39:57

Kotlet podgrzeje,bo znam pare miejsc w G.Stołowych,w których co prawda nie ma strażników,ale za to "grupy surwivalu specjalistycznego" są obecne "non stop"...

"Długa historia na książke nie na post"

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2012-06-04 10:14:05

Chodzi o grupy utrzymywane z naszych podatków czy o prywatne inicjatywy?

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2012-06-07 10:40:01

W G.Stołowych brakuje ludzi,żeby to "odsłonić"... Sam już się nie zapuszczam w pewne miejsca,bo nie należę do ludzi "strachliwych",ale "tam już się boje"...

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2012-06-07 12:21:31

normalnie strach się bać

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2012-06-07 12:23:25

Do mnie też dotarło, że czasami boję się ... wątki na Forum "otwierać".

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2012-06-07 21:37:43

Dużo wrzasku mało sierści powiedział diabeł strzygąc kota...

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2012-06-08 02:28:35

....e,tam już od dawna wiadomo że,strażnicy to Żydzi,masoni,Niemcy na rowerach no i oczywiście Jozin z Bazin.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2012-06-08 06:03:21

Chodzi mi akurat tylko o konkretny temat tunelu w G. Stołowych.

A "strażnicy" to "wątek poboczny"...

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2012-06-08 20:25:57

Tak.Molke ma dużo racji. Większość z tego co zakopywali lub chowali niemieccy mieszkańcy naszych tzw. "ziem odzyskanych" to zwykłe przedmioty codziennego użytku. Tak się składa, że też mieszkam na takich terenach, i pamiętam jak przed kilkunastu laty natrafiłem na "skarb". Razem z ojcem kopaliśmy coś na przydomowym ogródku (oczywiście dom poniemiecki), w pewnej chwili natrafiliśmy na metalowe pudło ok. 40x50x20 cm, emaliowane jak wanna i zamknięte wielką i archaiczną kłódką. Oczywiście pierwsza myśl- "skarb"!!! Trwało to do odcięcia kłódki. W środku było trochę starych kombinerek,kilka noży i końcówki od motyk. Wszystko pordzewiałe i nic nie warte.Część tych narzędzi była połamana i zniszczona już w chwili kiedy je jakiś niemiecki rolnik wkładał do pudła. Świadczy to chyba tylko o tym, że nie wszyscy Niemcy byli bogaci mieli co ukrywać, nasz był akurat biedny.Choć na pewno w ziemi jeszcze wiele takich pudeł i pewnie w niektórych jest coś co może być cenne...

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2012-06-08 20:58:15

Nie neguje żadnej z wypowiedzi,tylko jeśli tak na prawdę chcemy coś schować dobrze,to tak,żeby nikt nie znalazł,chyba,że "przypadkiem"...

Cały czas będe nawiązywał do tego wątku:http://www.odkrywca.pl/pokaz_watek.php?id=495525#1445361

Na forum trafiłem "przypadkiem" i "przypadkiem" znalazłem wyżej wymieniony wątek,ale najlepsze jest to ,że "przypadkiem"znalazłem "zamaskowane"(przygotowane do wysadzenia łuki kamienne z rumowiskiem ułożonym nad nimi i izolacja gruba papa itp)
Przypadkiem odkryłem lokalizacje,bo chodzę "po parku narodowym gór stołowych"poza szlakami... itp ;)

Żadnej "legendy i opowieści dziwnej treści" o tym nie słyszałem w okolicy,na podstawie "starych map"też nic tam nie ma prócz "lasu i gór" (nawet żadna droga czy ścieżka nie zaznaczona a "w terenie" zmyślnie "pourywane fragmentami"...

Nie chcę książki tu pisać o tym miejscu tylko chcę,żeby "wszyscy się dowiedzieli"co to jest i po co tyle trudu ktoś włożył żeby wybudować i nie "zinwentaryzować"???

Dobra w wątku dałem namiary i nie są bajki o "przypadkowych spotkaniach" ze "strażnikami",ale ... nie bije piany tylko uważam,że to odpowiednie miejsce(Odkrywca) to "ujawnić" i opisać w osobnym Wątku i postaram się znaleźć czas żeby założyć temat KONKRETNY poparty "dowodami" zdjęcia opis sytuacyjny w terenie i zebranie chętnych "do okazania w terenie"

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2012-06-08 21:01:56

Spotkałeś Strażniczkę?

Fiu fiu, to niemal najwyższy stopień wtajemniczenia. Potem to już "tylko" Roswell zostaje...

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2012-06-08 21:27:52

Ale żałosne te komentarze są i nudne (nie czyta się "między wierszami" tylko ze zrozumieniem co poeta ma na myśli...) ale do tego to trzeba mieć... ;)

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2012-06-17 18:25:29

A może tak zamiast psy wieszać na człowieku i się naśmiewać, to warto tam podjechać i zobaczyć.

Dziwię się, widać że Kolega "GORYL" prosi ewidentnie o wsparcie i pomoc Kolegów z forum w wyjaśnieniu tego tematu.
Napisał przecież , że wolałby się tam znowu sam nie pokazywać.
Może więcej nie może napisać.

Podany jest nr tel. i ja osobiście wpisuję go w kom. i jak będę udawał się w tamte strony to pozwolę sobie na kontakt.
Niestety jestem z centr.Polski i w grę wchodzi dopiero Sierpień.
Może ktoś ogarnie wcześniej, to piszcie co i jak było...

pozdrawiam.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2014-03-21 11:12:44

Strażnicy skarbów

Właściciel "Ryzykanta" Tadeusz Łoś już od 30 lat stara się odnaleźć ósmy cud świata - Bursztynową Komnatę. Ustalił, że po zrabowaniu z Królewca, większą część skarbu ukryli Niemcy na Dolnym Śląsku. Gdzie? Właśnie w Górach Sowich. Potem wysadzili mnóstwo wejść do ogromnego podziemnego kompleksu zbrojeniowego "Riese", zamaskowali teren, przy czym wszystkich jeńców (świadków robót) wymordowali przez rozstrzelanie lub zamknięcie w podziemiach. Resztę ochronnego makijażu przez ponad 50 lat nałożyła przyroda. Ale poszukiwacz twierdzi, że dobrze wie, gdzie znajdują się owe wejścia: jedno z nich ma zaprowadzić do Bursztynowej Komnaty.

Czy zaprowadzi? Niekoniecznie... Łowcy skarbów, poszukiwacze przygód i amatorzy podniesionej adrenaliny - oprócz wszystkich przeszkód tego świata - po prostu boją się zbyt poważnie węszyć wokół "poniemieckich" skarbów Dolnego Śląska.

Albowiem o takich miejscach jak lochy Walimia, Głuszycy, Książa czy podziemne fabryki Lubiąża przez wiele dziesięcioleci nie można było za wiele mówić, ani pisać. Cóż dopiero... odkrywać. To był temat tabu. Bywa nim do dziś: Niemcy zostawili na ziemiach Dolnego Śląska zaprzysiężonych strażników ziemi, mających strzec niemieckich skarbów do czasu powrotu "właścicieli". Bywało, że gdy ktoś za bardzo zbliżał się do prawdy - miał dziwny wypadek samochodowy lub znikał w tajemniczych okolicznościach bez śladu. Nie znajdowano ciała, a nawet jeśli znajdowano (np. na stokach masywu "Włodarza" w Górach Sowich) - nie było świadków, ani żadnych dowodów. Więc sprawy umarzano, zaś na tajemniczych zniknięciach stawiano krzyżyk, albo twierdzono, że delikwent... uciekł na Zachód.


PIOTR MAZUREK
Sęk w tym, że zaginieni pozornie nie mieli przed czym uciekać; nie deptał im po nogach prokurator, nie gonił komornik, nie ścigała policja. Więc jakie licho? Takie, iż byli ludzie, którzy się zarzekali, że w momentach "zniknięć" w okolicach podwalimskiego kompleksu "Olbrzym" widzieli jakieś dziwne postacie przybywające autami na białych tablicach rejestracyjnych; dzierżyli w dłoniach przyrządy pomiarowe, jakieś stare mapy...

Przybywali i - upewniwszy się, że wszystko jest w porządku, zaś grunt nie został naruszony - odjeżdżali na Zachód. I tylko żyjący jeszcze na Dolnym Śląsku strażnicy podziemi, zwani rezydentami, czasem w zakrapianych rozmowach z sąsiadami przebąkiwali, że na temat walimskich lochów i bursztynowej komnaty nie wiedzą absolutnie nic. Ale nawet gdyby wiedzieli coś - to i tak nic wiedzieć im nie wolno, bo za poniemiecką wiedzę i jej zdradę grozi tylko jedno - śmierć.

Kilka lat temu na stokach "Włodarza" znaleziono "turystę" z dziurą w głowie. Dziura miała owal regularny: pochodziła od kuli. Motywu zbrodni i świadków - brak.

Tajemnic podziemi Dolnego Śląska strzegli po wojnie członkowie tajnych organizacji typu Wehrwolf, później - z chwilą pojawienia się możliwości swobodnego przemieszczania po terenach naszego kraju - specjalni wysłannicy, czasem spolszczeni poniemieccy tubylcy (najczęściej byli esesmani), którzy do dziś współpracują z obcymi służbami specjalnymi, czyli ludzie wtajemniczeni w te sprawy od dawna.

Ostatnio "przy okazji" pogrzebu okazało się, że denat ma pod pachami znaki "SS". Wzorowy Polak, patriota, aktywny działacz społeczny; zawsze niezwykle (aczkolwiek dyskretnie) zainteresowany podziemiami "Olbrzyma". Ze względu na zaufanie, miał dostęp wszędzie. Kontrolował sytuację dokładnie - szczególnie interesując się osobami węszącymi wokół poniemieckich tajemnic. Co jeszcze robił? Niektórzy są wręcz pewni, że współpracował z obcym wywiadem. Natomiast badacze "Riese" dopiero teraz kojarzą fakty licznych akcji "dywersji" podczas prób poszukiwań ukrytych i znakomicie zamaskowanych - zdaniem znawców - hal i korytarzy.

Poszukiwacz skarbów Tadeusz Łoś co jakiś czas pertraktuje z władzami RP w sprawie rozsądnego "znaleźnego" - wszak koszty prac mogą być potężne, natomiast potencjalne ryzyko fiaska całkiem spore. Są szanse na sukces. Jeśli w tej materii zostanie podpisana szczegółowa umowa, Łoś zacznie kopać na poważnie. Właściciel firmy "Ryzykant" co rusz publicznie oświadcza:

- Wiem od wielu lat, gdzie znajduje się Bursztynowa Komnata. Przez 30 lat staram się odnaleźć ten cud świata. Nie zatonął on w Zatoce Gdańskiej, nie został ukryty w centrum Niemiec, nie był wywieziony do Ameryki, nie spłonął w Królewcu, ani nie zaginął... Na Dolny Śląsk jeżdżę regularnie. Sprawdzam, czy wszystko jest w należytym porządku. Jest nawet lepiej niż dawniej. Kilka lat temu ogrodzili teren i kasują pieniądze za zwiedzanie lochów. Przy okazji dokładnie zamaskowali "moje" wejścia, więc mogę być spokojny, że nikt nie trafi na właściwy ślad. Na terenach Gór Sowich zlokalizowałem aż 36 wysadzonych wejść do podziemi. Jedno z nich prowadzi do kompleksu, gdzie znajdują się bursztynowe skarby. I nie tylko bursztynowe...

***

Pozostaje problem strażników - ludzi zaprzysiężonych sprawie - oraz tajnych niemieckich organizacji, które za nimi stoją... Albowiem istnieje hipoteza - całkiem realna - że ziemię można katować szpadlami, gryźć koparkami, szantażować buldożerami i torturować aparatami geodezyjnej teledetekcji. Na próżno. Bez pozwolenia strażników ziemia nie powie ani słowa.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2014-03-21 13:13:11

"Właściciel "Ryzykanta" Tadeusz Łoś już od 30 lat stara się odnaleźć ósmy cud świata"

Biorąc pod uwagę, że tekst pochodzi z 2003 roku, to już od 40 lat.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2014-03-31 21:32:12

Poszukiwacz skarbów Tadeusz Łoś co jakiś czas pertraktuje z władzami RP w sprawie rozsądnego "znaleźnego".
I tu jest cały problem. Po co komu komnata jeżeli jajka Faberge chodzą na wolnym rynku po cenie złomu, a skatalogowane obrazy, to tylko nieszczęście.
"Bez pozwolenia strażników ziemia nie powie ani słowa."
A gdyby powiedziała? To co z tego?
Dzisiaj od pilnowania są kamerki i niesprzyjające prawo.
Dawniej nie było takich zabawek w tak niskiej cenie, strażnicy o ile tacy są, również nie mają łatwego chleba.
W sumie najgorsza jest biedna konkurencja, która szuka frajerów, coby im pokazali, gdzie co jest, a później niech "spadają". Chyba, że prawdziwi strażnicy z Północnej Afryki, już się tak zestarzeli, że nie wiedzą co robią i dlaczego.

RE: "Strażnicy" niemieckich tajemnic... prawda czy fikcja?
2014-04-01 16:25:48

Czy pod pseudonimem"Tadeusz Łoś" ukrywa się Pan Podsibirski?

Aby odpowiedzieć musisz się zalogować.








0.046
Ta witryna korzysta z plików cookie. Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej o plikach cookie i zarządzaniu ich ustawieniami.