STARY WILK MIAŁ RACJĘ


 Krzysztof Bartnik jest prezydentem gdańskiej Fundacji na Rzecz Odzyskania Zaginionych Dzieł Sztuki "Latebra". Niestety, ciągle jeszcze musi szukać skarbów tylko w wolnych chwilach, bo żyć z czegoś trzeba - tym samym trzeba gdzieś pracować. Krzysiek pracuje w gdańskim porcie, jest dysponentem kolejowym. Ciężko tu myśleć o skarbach, bo praca i miejsce nie te. Jednak jeżeli ktoś ma wrodzony pęd do odkrywania tajemnic, to zawsze sobie jakąś nie rozwikłaną zagadkę znajdzie. Krzysiek, chociaż trudno w to uwierzyć, wyszukał coś ciekawego nawet w porcie.
  Na początku lat osiemdziesiątych jako młody chłopak znalazł się na terenie portu w charakterze praktykanta. Wszystko było nowe i interesujące, pracy nie za dużo, więc w wolnym czasie wędrował gdzie go oczy poniosły. Zaglądał w każde dziwne miejsce i Jeśli mu coś nie pasowało, to zadawał pytania. Kiedyś Jakiś stary wilk portowy, taki co to niejeden statek rozładował, opowiedział mu historię zasypanego schronu. Nawet dość dokładnie umiejscowił obiekt w terenie. Krzysiek w schron uwierzył, jednak na weryfikację opowieści nigdy nie miał czasu ani okazji.
  Minęło kilkanaście lat Bardzo dużo rzeczy się zmieniło, wiele projektów, które dawniej wywoływały uśmiech politowania, dzisiaj spotyka się z aprobatą. Tak stało się ze schronem. Na początku bieżącego roku, kiedy Jeszcze było zbyt zimno, żeby ruszyć gdzieś dalej w teren, Krzysiek postanowił rozprawić się z mitem schronu. U Jana Rąbty, dyrektora terenów portowych, wyjednał zgodę na poszukiwania. Skrzyknął chłopaków z "Latebry", chwycili za łopaty i... odkopali. Wskazówki portowego wilka okazały się precyzyjne - schron był tam, gdzie miał być. Żeby określić, co dokładnie odkrył, Krzysiek zaprosił na wizytację schronu dwóch specjalistów od fortyfikacji nowożytnych. Doktor Krzysztof Biskup i mgr inż. Robert Hirsch byli zgodni w swoich ocenach. Jest to pochodzący z okresu l wojny światowej schron kierowania ogniem baterii nadbrzeżnej. W środku znajduje się sześć wnęk dla radiotelegrafistów i dwa stanowiska peryskopów. Zachowały się resztki oryginalnej instalacji. Jednak największą niespodzianką jest fakt, że na wybrzeżu gdańskim jest to jedyny znany obiekt z zachowaną płytą pancerną! Nikt jej nie pociął, bo nikt nie wiedział o jej istnieniu.
Ze zwiedzaniem schronu mogą być kłopoty - znajduje się na terenie Wolnego Obszaru Celnego. To dobrze. Cała strefa WOC jest ogrodzona i pilnowana przez straż portową, więc amatorzy złomu mieliby duże kłopoty z pocirck-m i wywiezieniem płyty pancernej. Dzięki temu są szansę na zachowanie unikatu w całości.

Kmicic
Artykuł pochodzi z serwisu www.odkrywca-online.com - © ODKRYWCA
 
Konwertuj na format Redfish - nie wiesz co to Redfish?