"Gryf Pomorski" - schron Szóstaka


 Miesiąc temu pisałem o odnalezionym archiwum "Gryfa Pomorskiego". Jako że temat był niezwykle "gorący", a czasu niewiele, nie wszystko zostało w należyty sposób wyjaśnione. Przypomnijmy: Józef Weltrowski - historyk amator - i Fundacja na Rzecz Odzyskania Zaginionych Dziel Sztuki "Latebra" na strychu domu państwa Trzcińskich w Czarnej Wodzie znaleźli m.in. konspiracyjne meldunki "Gryfa Pomorskiego", odręczne szkice terenu z naniesionymi obiektami o znaczeniu strategicznym, listy nazwisk okolicznych mieszkańców z podziałem na patriotów i "volksdojczów", 340 egzemplarzy wydawanego w podziemiu "Głosu Serca Polskiego" oraz elementy radiostacji. Tajna Organizacja Wojskowa "Gryf Pomorski" formalnie zawiązała się 7 lipca 1941 roku w Czarnej Dąbrowie, w kwaterze Bolesława Żmudy-Trzebiatowskie-go*. W jej skład weszły trzy inne organizacje podziemne: Tajna Organizacja Wojskowa "Gryf Kaszubski", Wojskowa Organizacja Niepodległościowa kryptonim "Karol" oraz grupa Józefa i Leona Kulasów. Już sama nazwa wskazuje, że "Gryf Pomorski" swoje korzenie wywodził przede wszystkim z TOW "Gryf Kaszubski" - organizacji powstałej z inicjatywy oficerów TOW w Wolnym Mieście Gdańsku jeszcze w grudniu 1939 r. TOW "Gryf Pomorski", zgodnie z deklaracją ideową, miała charakter katolicki, ponadpartyjny, wojskowy. Terenem działania było Pomorze i Prusy Wschodnie, a celem - pomoc ludności polskiej oraz przygotowanie zbrojnego powstania, które miało wesprzeć desant polski z Zachodu. Wiosną 1943 roku organizacja liczyła 6-8 tysięcy członków (według innych przekazów 12-18 tysięcy), jednak w wyniku kilku dekonspiracji, które nastąpiły na skutek przechwycenia list personalnych "gryfowców" przez gestapo, w końcu 1944 roku stan osobowy "Gryfa" zmalał o połowę. Zakres działania organizacji był niezwykle szeroki - od pomocy poszkodowanym Polakom, walki o zachowanie języka polskiego i religii, działalności informacyjno-propagandowej (m.in. rozpowszechnianie wiadomości z nasłuchów radiowych i prasy konspiracyjnej), poprzez wywiad i kontrwywiad (m.in. rozpoznanie sił i infrastruktury nieprzyjaciela, np. rozmieszczenia jednostek w portach i stoczniach), aż do likwidacji konfidentów i zbrodniarzy oraz akcji sabotażowych i bojowych. Struktura bojowa "Gryfa" oparta była na 35 grupach leśnych i oddziałach partyzanckich liczących około 500 osób, działających na bazie 200 (!) schronów ziemnych. Według niepełnych danych, wykonano 111 akcji bojowych. Niestety, po wojnie nie obeszło się bez represji ze strony NKWD oraz UBP i niejeden "gryfowiec" powracający z niemieckiego obozu koncentracyjnego trafił za kraty polskiego więzienia. Dom państwa Trzcińskich należał wcześniej do rodziny Szóstaków. Marian Szóstak aktywnie działał w konspiracji; podobno w Czarnej Wodzie miał zainstalowany radioodbiornik, dzięki któremu słuchał serwisu informacyjnego z Londynu. Wiadomości trafiały później na łamy "Głosu Serca Polskiego". Na początku wojny ojciec Mariana - czarnowodzki policjant - został zastrzelony przez Niemców. Przypuszcza się, że Marian Szóstak przez jakiś czas ukrywał się przed Niemcami -z tego okresu miałyby pochodzić portrety i płaskorzeźby. Wiadomo, że po wojnie wyjechał do Anglii, być może jeszcze żyje... Ukryte przez niego materiały zostały szczęśliwie odnalezione - pytanie tylko, czy wszystkie. Z informacji zdobytych przez Józefa Weltrowskiego wynika, że pod stodołą Szóstaka powinien znajdować się schron, w którym organizowano zebrania i obsługiwano radiostację. Znawcy tematu uważają, że znalezione na strychu podzespoły i akumulatory mogły stanowić elementy radiostacji. Do poszukiwań schronu eksploratorzy z "Latebry" przystąpili zaraz po odkryciu archiwum. Jak dotąd, prowadzone za tylną ścianą stodoły wykopy nie przyniosły rezeultatu, a według przekazu powinno znajdować się tam zapasowe wyjście. Tylko czy takie wyjście musiało istnieć? "Gryfowcy" zapewne zdawali sobie sprawę, ze w przypadku dekonspiracji i niemieckiej obławy zostanie otoczony i przeszukany większy teren, a wtedy znajdujące się tuż za budynkami wyjście na niewiele mogło się zdać. Żeby do końca zbadać sprawę, trzeba przeprowadzić poszukiwania pod posadzką stodoły, teraz pełnej opału. Przyczyna prozaiczna, ale z tego powodu poszukiwania stanęły w martwym punkcie. Państwo Trzcińscy nie chcą się zgodzić na opróżnienie stodoły oraz rozkucie i rozkopanie posadzki i prawdę mówiąc, trudno się dziwić - wykazali już sporo zrozumienia dla sprawy, cierpliwie znosząc myszkujących po całym obejściu poszukiwaczy i dziennikarzy. Potrzeba odrobiny cierpliwości i pewnie temat schronu doczeka się kontynuacji, tym bardziej że pamiątkami po "Gryfie Pomorskim" zainteresowane są również władze.

Radosław Biczak
* źródło - leksykon autorstwa pułkownika Krzysztofa Komorowskiego "Konspiracja pomorska 1939-1947".
Artykuł pochodzi z serwisu www.odkrywca-online.com - © ODKRYWCA
 
Konwertuj na format Redfish - nie wiesz co to Redfish?