Rajd dla niezwyciężonych

Sto kilometrów marszobiegu w 24 godziny lub dwieście kilometrów w 12 godzin rowerem!
To wyzwanie nie tylko dla najlepszych, ale także dla najbardziej odważnych.
Późnym wieczorem, 24 kwietnia, na rynku w Elblągu, spotkało się 436 śmiałków, aby wziąć udział w 25 edycji Ekstremalnego Rajdu na Orientacje "Harpagan". Impreza ta zawsze przyciąga tłumy zawodników gotowych, często w ekstremalnych warunkach, rywalizować ze sobą o tytuł niezwycieżonego. Pomimo tego, iż niewiele osób jest w stanie (psychicznie i fizycznie) podołać trudom trasy pokonując ją na rowerze lub piechotą, rajd cieszy sie ogromnym zainteresowaniem tych, którzy chcą przezwycieżyć własne słabości i sprawdzić swoją wytrzymałość. Należy dodać, że większość tras prowadzi w trudnym terenie. Zwycięzcami są wszyscy ci, którzy nie poddadzą sie i dotrą szczęśliwie do mety.
Zadaniem kolarza jest zaliczenie jak największej ilości punktów kontrolnych w ciągu 12 godzin, pieszego - w ciągu 24 godzin. Trasa pieszego jest tak ustalona, że pokonuje zazwyczaj 2 pętle po 50 km, rowerzysta ma do przejechania prawie 220 km i to na dodatek nie zaliczając wszystkich punktów kontrolnych!
Tegoroczna edycja rajdu odbywała się w rejonach Wysoczyzny Elbląskiej. Do pokonania były dwie pętle, każda po 50 km. Pierwsza, bardzo ciężka, przez noc, druga, łatwiejsza, w ciągu dnia. Ten, kto liczył na zwyczajny spacerek - zawiódł się ogromnie, bowiem Wysoczyzna Elbląska świetnie nadaje się do organizowania właśnie tego typu rajdów. Obfituje w liczne wąwozy, wzniesienia i grząskie, podmokłe tereny. Co więcej, każdy uczestnik musi się podczas tej wyprawy liczyć z niesprzyjającą pogodą, problemami z ustaleniem własnej pozycji i... czasem. Czasem, którego nie ma za wiele.
Uczestnikom tuż przed startem rozdano mapy. Przy ich pomocy, a także mając do dyspozycji kompasy i swoje doświadczenie, zawodnicy mieli za zadanie zdobywać kolejne punkty kontrolne. Pierwszy punkt zdobyli wszyscy niemal jednocześnie, wbiegając na szczyt z głośnym "hura". Kolejne punkty już pogłębiały różnice między grupami.
Wiele drużyn pogubiło się w lasach, straciło orientacje lub zrezygnowało z przemęczenia. Tylko nielicznym udało się dojść do końca. Rajd ukonczyły 32 osoby (z prawie 500 zgłoszonych). Jako pierwsi na metę dotarli: Grzegorz Foremny - Gdańsk, Andrzej Chorab - Gdynia oraz Paweł Zieliński - Poznan.
Taki rajd to świetna przygoda, poznanie granic własnej wytrzymałości, ale również świetna zabawa w gronie niezwykłych ludzi. A w przypadku tak trudnego biegu samo dotarcie na metę jest już ogromnym sukcesem.

MARCIN BURZYŃSKI
Artykuł pochodzi z serwisu www.odkrywca-online.com - © ODKRYWCA
 
Konwertuj na format Redfish - nie wiesz co to Redfish?