Podziemia

Służby kontrwywiadu blokowały próby dotarcia do koszar podmiejskich, pod którymi rzekomo niczego nie było.
Ale pewnego dnia pod jednym z pojazdów gąsienicowych zapadła się droga

Wojskowe podziemia

Gdy Lębork obiegła wiadomość, że odkryto tajemniczy tunel prowadzący z miasta do pobliskiej jednostki wojskowej, natychmiast znaleźli się świadkowie -pracownicy służb komunalnych, którzy przez studnię wentylacyjną widzieli tory. Sensacja zrobiła się z tego wielka, bo natychmiast połączono to z faktem istnienia w mieście fabryki zbrojeniowej, a w dzisiejszych koszarach - szkoły SS.
Do tego dodawano nie do końca wyjaśnione sprawy związane z tajną, rakietową stacją doświadczalną w Łebie. Wówczas, słuchając opowieści pierwszych powojennych mieszkańców Lęborka, wojskowych, którzy przejmowali obiekty dla jednostki oraz starszych, niemieckich mieszkańców miasta, którzy nie wyjechali na Zachód, stworzyłem wielce zajmującą i sensacyjną historię. Dopiero po odkopaniu studni wskazanej jako szyb wentylacyjny tunelu okazało się, że jest to zwykła (albo niezwykła!) studzienka odprowadzająca wodę.
Oczywiście nic wtedy nie znaleziono, a wszystkie opowieści o tunelu i torach, były fantazją relacjonujących. Cała sprawa ucichła równie szybko jak się pojawiła i pozostał tylko niesmak "wpuszczonych w maliny" władz samorządowych, lokalnych historyków, dziennikarzy... Nie wszyscy jednak o sprawie zapomnieli. Przy okazji badania tej historii, chcąc nie chcąc, sprawa obracała się wciąż wokół obiektów dzisiejszej jednostki wojskowej. Kompleksu przedziwnie zbudowanego i bardzo tajemniczego. Przez cały okres, jaki upłynął od momentu zamknięcia mojego dziennikarskiego śledztwa, do dziś, z kręgów wojskowych napływają sygnały, że nie wszystko, o czym pisałem było fikcją i wymysłem fantazjujących pracowników służb komunalnych. Byli oficerowie WP, którzy służyli w tej jednostce potwierdzają różne fakty. Wszyscy są natomiast zgodni, co do tego, że pod budynkami są ciekawe piwnice (podziemia?), schody prowadzące donikąd, zamurowane przejścia, jakieś kanały, itp. Mówi się także o piwnicach znajdujących się w zboczu moreny wznoszącej się tuż za jednostką i dziwnych, podziemnych bunkrach zlokalizowanych na samej morenie. Niedostępnych, bo znajdujących się na terenie garnizonowego składu amunicji.
Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że próby uzyskania oficjalnego zezwolenia na penetrację tych obiektów podczas prowadzenia sprawy "tunelu" zawsze kończyły się fiaskiem. Po latach dowiedziałem się, że blokował to wojskowy kontrwywiad. Dlaczego? Oficjalnie wojsko mówiło, że nic ciekawego w jednostce nie ma. A jednak... Często rozmawiałem z ludźmi, którzy w jakiś sposób w różnych okresach zetknęli się z terenem lęborskich koszar. Zawsze potwierdzali fakt istnienia tam czegoś niezwykłego, o czym nikt w zasadzie nie miał pojęcia, ale każdy z nich wiedział o różnych dziwach na i pod jednostką. A to potwierdzony został fakt zapadnięcia się wewnętrznej drogi pod pojazdem gąsienicowym, a to fakt istnienia kanałów, w których płynie woda, to znowu pokazali mi zdjęcia piwnic z czymś na kształt kazamatów, lub opowiedzieli o zmyślnym systemie ogrzewania (kanały w podwójnych ścianach) i ołowianych rurach wodociągowych.
Zestawiając te wszystkie fakty ze sobą można się grubo zdziwić, że obiekty te zostały wybudowane w latach 30. XX wieku jako... szpital psychiatryczny! Rzeczywiście przez kilka lat funkcjonował tam szpital dla umysłowo chorych, ale czy tylko on? Do czego bowiem szpitalowi potrzebna byłaby bocznica kolejowa, rampa rozładunkowa, własne ujęcie wody, gigantyczna kotłownia i elektrownia o mocy zapewniającej oświetlenie wówczas całego miasta?! Zresztą tuż po rozpoczęciu wojny pacjenci szybko zniknęli, a w obiektach szpitala ulokowała się szkoła młodszych grenadierów SS.
Zmiany w polskiej armii sprawiły, że lęborskie jednostki zostały rozformowane, a w ich miejsce przekwaterowana ma zostać brygada obrony terytorialnej z Gdańska. Póki co, nie można więc podjąć jakichkolwiek rozmów o badaniu obiektów. Ciekawe jednak jest to, że jak twierdzi były wysoki oficer rozformowanej jednostki, wojsko otrzymało pismo gdańskiego konserwatora zabytków o zakazie wchodzenia do podziemnych części kompleksu. Skoro służby cywilne zajęły się tą sprawą, to może zwiększa się szansa zbadania tego terenu pod kątem eksploracyjnym. Miejmy nadzieję.

Leszek Kotarski


Artykuł pochodzi z serwisu www.odkrywca-online.com - © ODKRYWCA
 
Konwertuj na format Redfish - nie wiesz co to Redfish?