"DAWNO ODKRYTE TAJEMNICE II WOJNY ŚWIATOWEJ..."

    ...różni odkrywają. W telewizji, w radio odkrywają, no i niestety w branżowym przecież piśmie, jakim jest "Odkrywca" też czasem odkrywają. A to niedobrze! Ale dobrze, że "Odkrywca" dopuszcza na swoich łamach głos krytyki i polemikę. Bo nikt nie wie wszystkiego. I każdemu autorowi zdarza się "machnąć". Więc proponuję bez obrażania się przyjąć krytykę. Tym razem ja krytykuję, ale to samo może spotkać mnie jutro z Waszej strony. I tak ma być.
   Moje zastrzeżenia dotyczą wcześniejszych publikacji, ale wcześniej "nie dało rady" się przyczepić. Nie podobają mi się artykuły:
  • "Zapomniany wagonik" autor FIL ,styczeń 2002
  • "Zatopiony Messerschmitt" autor DRUCKMANN, lipiec 2002
  • "Tajemnicze znaki" Tomasz Bienek, sierpień 2002
Ad 1 Ponieważ minął prawie rok od publikacji przypomnę, że artykuł dotyczył sztolni odkopanej w Sokolcu, a informacja została podana w sposób sprawiajacy wrażenie nowum. Wiec huzia na "FIL-a" :
"Odgruzowywać" to można Warszawę po wojnie, a sztolnię to można odkopywać, jeśli jest zasypana cała - w tym przypadku właściwe jest sformułowanie: odkopanie wlotu sztolni.
  • sztolnia ma 80, a nie "200 metrów długości"
  • lutnia nie jest "od szybu wentylacyjnego", bo żadnego szybu w tej sztolni nie ma
  • "podwozie służące do przewożenia belek" nie ma sensu, bo w sztolni nie było ani jednej belki - nie była szalowana
  • "jeszcze kilka lat temu do podziemi można było wejść bez przeszkód...".
   Wyjaśniam, że wlot sztolni został odstrzelony lub zawalił się krótko po wojnie. Nawet Tadeusz Słowikowski - jeden z najwcześniejszych badaczy Gór Sowich nie widział tej sztolni otwartej. Sztolnię odkopał Mariusz Aniszewski ze Świdnicy z grupą przyjaciół we wrześniu 1994 roku. Otwarta była około 3-4 tygodni, potem wlot się ponownie zawalił.
Z tego wynika, że Głuszyckie Towarzystwo Poszukiwaczy i Eksploracji sztolnię na Sokolcu odkopało, ale nie jako pierwsze. Tylko wszyscy, łącznie z FIL, zapomnieli o tym napisać. Zdarza się.
FIL żali się jeszcze, że eksploratorzy nie chcieli się podzielić dokumentacją fotograficzną za darmo. I bardzo dobrze! Jest kapitalizm i nic nie ma za darmo. "Odkrywca" też nie jest za darmo. A zdjęcia ze sztolni możecie sobie obejrzeć w Klubie Poszukiwaczy Skarbów z 1994 lub na mojej kasecie "Riese" (do nabycia w Rzeczce i na Osówce - nie za darmo oczywiście, jest kapitalizm). Uff ! Ale sobie użyłem na FILU. Teraz następny: DRUCKMANN i "Zatopiony Messerschmitt". Strasznie się napracował zespół Jurka Janczukowicza: "przesłuchania" autochtonów, magnetometry, echosondy...! Artykuł sprawia wrażenie nowego odkrycia. Moja wersja wydarzeń jest inna.
   Jezioro nazywa się Radęcińskie. Autochton to "Dziadek", który wszystkim pokazuje, gdzie jest samolot. Byliśmy tam z Arkiem Pawełkiem i Krzysiem "Kompresorem" Kaczmarkiem w jesieni roku 1998. Spędzili w wodzie razem ze trzy roboczogodziny - nie znaleźliśmy, więc tylko na pamiątkę wzięliśmy kawał blachy z poszycia samolotu, który leżał na brzegu, bo jak mówił "autochton - Dziadek", zamieszkały w pobliskim Radęcinie: "...każdy turysta, co ma ponton lub materac coś tam wyciąga!"
   Zupełnie niezależnie od nas samolot namierzył i obnurkował rok później Radek "Fred" Wierkiewicz z Lubonia z przyjaciółmi. Samolot rozszarpali miejscowi ciągnikami w latach powojennych, bo "...guma ze zbiorników paliwa była dobra na klapki do pomp, a złom też się przydał". Dawno już zaniechaliśmy eksploracji tego miejsca, a skrzynka z kawałkami samolotu stoi zapomniana za stodołą. Novum jest typ 210. Sądziliśmy, że to 109, ale nie znamy się na tym. Jeśli uważacie, że nasze kawałki mogą być pomocne do ostatecznego ustalenia typu samolotu - są do Waszej dyspozycji. Ciekawe czy DRUCKMANN da mi w mordę? Jest duży, znamy się dobrze, ale... nigdy nic nie wiadomo. Druckmanniku bardzo Cię lubię, to świetny artykuł, naprawdę!
    Do trzeciego artykułu mam najwięcej zastrzeżeń. W przypadku eksploracji można być niedoinformowanym, bo nikt nie wie wszystkiego. Ale jeśli się pisze artykuł nazwijmy go, "teoretyczny" to wypada znać poruszany temat lub... zaniechać pisania. A oto moje zastrzeżenia:
  • tzw. "kody produkcyjne" to nie są "Herstellungszeichen" tylko Fertigungskennzeichen
  • nigdy "kody" nie były wyrażane dużymi literami, zawsze małymi, a więc np. nie KAM tylko kam
  • BYG to nie późniejsze zakłady OPTA, tylko byg to Optische Fabrik und feinmechanische Werkstätte z Katowic z ul. Johannesstr. 13
  • Nie rozszyfrowane ponoć HRE (hre) to Motz & Co., C.W., Metallwarenfabrik Branderburg/Havel
Cieszę się, że mogę pomóc. A skąd to wiem? Ano, w roku 1999 pokazało się w Niemczech już trzecie wydanie (reprint) listy kodów produkcyjnych wydanej w 1944 roku przez Oberkommando des Heeres. A więc nieprawdą jest, że "większość dokumentacji zaginęła lub została celowo zniszczona", jak sugeruje autor. Faktem jest natomiast, i tu zgadzam się z Panem Panie Tomku, że są braki i niewiadome. Teoretycznie nie powinno być kodów "wal" i czteroliterowego "vdns", ale Pan je znalazł na przedmiotach. W większości nie zostały też "rozszyfrowane" kody dwuliterowe z roku 1941. Dla łatwiejszego przypisania kodu dacie produkcji poniższa tabelka zaczerpnięta z w/w wydawnictwa:
Kody produkcyjneData wprowadzenia kodu
a-z, aa-zzpaździernik 1941
aaa-azzlistopad 1940
baa-bzzluty 1941
caa-czzmarzec 1941
daa-dzzkwiecień 1941
eaa-ezzmaj 1941
faa-fzzczerwiec 1941
gaa-gzzlipiec 1941
haa-hzzsierpień 1941
jaa-jzzwrzesień 1941
kaa-kzzczerwiec 1942
laa-lzzwrzesień 1943
maa-mzzgrudzień 1943
naa-nzzsierpień 1944
oaa-ozzpaździernik 1944
Cała książka ma 782 strony, więc nie liczcie na reprint ze strony "Odkrywcy".
No, trzem osobom się naraziłem. Teraz Wy spróbujcie mnie "złapać". Nie uda Wam się! Jestem ostrożny. A jak czegoś nie wiem, to mówię: "nie wiem" i nie piszę o tym.

P.S.
Coś faktycznie nie gra z tymi "kodami" na kubkach od manierek. Obejrzałem kilkanaście. Trzyliterowe symbole pisane dużymi literami. Wiekszość z lat 1936-39. Najpóźniejszy FSS 40 to chyba 1940 rok, a więc wszystkie wcześniejsze niż zintegrowany system kodów wprowadzony w listopadzie 1940. Prekursor późniejszego systemu? Nie wiem. Jeżeli Wy wiecie - to piszcie

Wojtek Stojak
Artykuł pochodzi z serwisu www.odkrywca-online.com - © ODKRYWCA
 
Konwertuj na format Redfish - nie wiesz co to Redfish?