Numer 7 (1) lipiec 2001

   Każdy z nas ma w sobie duszę romantyka. Każdy chciałby wierzyć, że tunel, do którego właśnie się dokopuje to przejście, które doprowadzi nas prosto do Berlina, a po drodze spotkamy jeszcze partyzantów, którym nikt nie powiedział, że skończyła się wojna. Ze mną jest podobnie i wcale się tego nie wstydzę.
    Jednak każda fantazja ma swoje granice, szczególnie wtedy, gdy może zaszkodzić innym. Świetnym przykładem niech będzie jeden z ostatnich programów telewizji TVN "Nie do wiary", poświęcony tym razem podziemnemu kompleksowi Włodarz w Górach Sowich. "Nie do wiary" to program znany i popularny, ale może dlatego, że jego największym atutem jest element zaskoczenia. Bardzo trafny jest natomiast tytuł, po odcinku o Włodarzu, można już tylko krzyknąć: nie do wiary! I to z siedemnastoma wykrzyknikami. Cóż bowiem pozostaje, gdy co innego widz ogląda, a co innego słyszy.
    Nurkowie wpływają do odkrytej właśnie sztolni i z satysfakcją informują, że pod wodą znajdują się skrzynie. Z jednej z nich wyjęli właśnie zardzewiały karabin. Są ostrożni. Wiadomo, że tego miejsca pilnują tzw. strażnicy skarbów, a symboliczny krzyż, który niedawno widzieli, podobno postawiono chłopcu, zbytnio zainteresowanemu tajemnicami tych rejonów. To właśnie kadr z "Nie do wiary". Problem polega na tym, że we Włodarzu nie ma takiej sztolni, karabin trudno tam znaleźć, a krzyż postawiono młodemu mężczyźnie, który zamarzł w górach. Na szczęście podziemia były prawdziwe.
    Cieszę się za każdym razem, gdy Dolny Śląsk, z którym jestem związana od dzieciństwa, i na terenie którego wychodzi ODKRYWCA jest telewizyjnym bohaterem. Każdy program, audycja, artykuł sprawiają, że znajdują się nowi informatorzy, że przyjeżdża do nas coraz więcej ludzi. Jednak program TVN poświęcony kompleksowi Włodarz to po prostu jawne nadużycie. Włodarz, w przeciwieństwie do Osówki w Głuszycy i Podziemnych Fabryk Walimia, nie jest udostępniony do zwiedzania. Potężny i tajemniczy, jest również bardzo niebezpieczny. Częściowo zalany Włodarz został dokładnie spenetrowany wiele lat temu, bywały okresy, kiedy było w nim zupełnie sucho i bez żadnego ryzyka penetrowano jego wszystkie zaułki. Nikt nigdy nie trafił tam na żadne ukryte dobra. Tymczasem opowiadanie o jakichkolwiek skrzyniach (czytaj:skarbach) rozbudza wyobraźnię i jestem pewna, że wnet ruszą tam tabuny poszukiwaczy z całej Polski. Samo wejście do Włodarza, dla osób nie przygotowanych na trudne warunki może być niezwykle ryzykowne.
A już zupełnie niezrozumiałe i w pewien sposób okrutne jest pokazywanie grobu człowieka, który zamarzł, a nie - jak sugeruje telewizja - zbytnio interesował się przeznaczeniem podziemi. Co natomiast sądzić o sugestiach, że giną bądź znikają ludzie, którzy badali Góry Sowie?
    Temat podziemi budowanych w czasie II wojny światowej w Górach Sowich jest sam w sobie na tyle sensacyjny, że nie powinno się go ubarwiać jeszcze kiepskim kryminałem, do tego mało wiarygodnym. Nurkowie z programu znajdowali się pod wodą dłuższy czas. Tymczasem najwięcej wody jest w sztolni nr 1, jej poziom w "najlepszym okresie" sięga od 1,80 do 2 m. Przez większość drogi to miejsce pokonuje się w woderach. Do Włodarza prowadzą trzy wejścia.
Wszelkie telewizje, w tym TVN wykorzystują oczywiście to najbardziej niebezpieczne, 40 metrowy szyb, którym ostatecznie można się dostać na dół, ale po co, skoro jest prostsza i nieco bezpieczniejsza droga. Na ogół pojawiają się też sugestie, że to jedyna droga na dół. Czy w takim razie ekipy telewizyjne także wracają nią na powierzchnię? Nie chce mi się w to wierzyć. Wiem natomiast, że wkrótce znajdzie się kilku śmiałków i to wcale nie związanych z eksploracją, którzy "rzucą" się na skrzynie we Włodarzu i to w sensie dosłownym, bo przez 40-metrowy szyb. Resztę dopowiedzcie sobie sami.

A tak na koniec...Podziwiam odwagę kolegów z telewizji. Wiadomo przecież, co dzieje się z tymi, którzy zbytnio interesowali się Górami Sowimi...

Joanna Lamparska


Artykuł pochodzi z serwisu www.odkrywca-online.com - © ODKRYWCA
 
Konwertuj na format Redfish - nie wiesz co to Redfish?