Wyjdźmy z podziemia!!!

Od pewnego czasu na łamach naszych mediów pojawiają sie próby dyskusji na temat tzw. środowiska eksplo racyjnego w Polsce. Może słowo "dyskusja" jest użyte troche na wyrost, ponieważ są to raczej pojedyncze głosy. Jest ich nie za wiele, ale ważne, że są. Słuchając ich mam wrażenie, że żadnemu z eksploratorów tak naprawde nie zależy na tym, aby osoby zajmujące sie poszukiwaniami zrzeszały się. Jest to myślenie w dłuższej perspektywie samobójcze, gdyż pojedyncze osoby nie stanowią żadnej siły, ani nie są partnerami do rozmów z kimkolwiek. Po drugie wiekszość osób użytkujących wykrywacze metali w Polsce nie widzi potrzeby, a tym samym zagrożen wynikających z braku reprezentacji własnego środowiska w mediach i urzędach odpowiedzialnych za ochrone dóbr kultury. Po trzecie, być może przyczyna jest bardziej prozaiczna i wynika ze zwykłego lenistwa i oczekiwania na samoistne rozwiązanie problemu eksploracji w Polsce. Sądze, że ta ostatnia przyczyna jest najbardziej prawdopodobna, a po jej zlikwidowaniu może pojawia sie duża szansa na ostateczny sukces, tzn. na powstanie całkowicie legalnego środowiska eksploracyjnego, które bedzie mogło działać w zgodzie z literą prawa, współpracować z zawodowcami, wydawać opinie i zajmować się w sposób otwarty dużymi projektami poszukiwawczymi. Moim zdaniem, aby zacząć otwarcie rozmawiać o eksploracji należy sie pokazać i ujawnić. Ponieważ tylko z osobami znanymi z imienia i nazwiska zechcą rozmawiać osoby z drugiej strony barykady tj. konserwatorzy zabytków, archeolodzy, urzędnicy i inni. Należy również przyjąć pewne reguły działań poszukiwawczych, które bedą zgodne z obowiązującym w Polsce prawem. Jak widać sprawa wydaje sie dość prosta i oczywista. Na potwierdzenie tej tezy można jeszcze przeprowadzić jedną krótką analizę. Otóż zadajmy sobie pytanie, kim jesteśmy. Stanowimy grupe (oczywiście mocno niespójną) osób, które zapadły na nieuleczalną chorobe zwaną "poszukiwaniem skarbów", mówiąc mniej górnolotnie jesteśmy osobami, których hobby to spędzanie wolnego czasu na poznawaniu historii, odkrywaniu pozostałości materialnych z minionych czasów przy pomocy wykrywaczy metali, konserwowaniu ich i kolekcjonowaniu. Czym wiec różnimy sie od wędkarzy, działkowców, myśliwych, żeglarzy, hodowców rybek akwariowych i wszystkich innych osób, które mają jakąś pasje i poświęcają jej wolny czas? Nie różnimy sie niczym poza małym szczegółem, który jak łatwo zauważyć jest kluczowy. Wszystkie wymienione przeze mnie grupy hobbystyczne działają legalnie i zgodnie z prawem, tworząc związki. Zauważmy, iż łapiąc na przykład pana X - wędkarza, który kłusuje, nikt nie mówi, że wszyscy wędkarze to kłusownicy, tylko, że pan X jest kłusownikiem. A jak jest z poszukiwaczami? Otóż złapanie poszukiwacza, czy odkrycie śladów szabrowania natychmiast powoduje pojawienie sie informacji, że poszukiwacze (wszyscy bez wyjątku!!!) to złodzieje, rabusie, osoby niszczące wszystko, co spotkają na swojej drodze, którym przyświeca tylko jeden cel: znaleźć, wykopać i sprzedać, a po sobie zostawić obraz zniszczeń i destrukcji. Po długich obserwacjach osób spod znaku wykrywacza i łopaty, dzięki uprzejmości i jak sądze przychylności "Odkrywcy" chciałbym zaproponować, poddać pod dyskusję pewien pomysł. Ma to być tzw. propozycja nie do odrzucenia, która przeniesie poszukiwania w Polsce w inny wymiar. Stwórzmy Polski Związek Poszukiwaczy Skarbów na wzór wszystkich związków hobbystycznych. Aby tak się stało należy wszystkie chętne osoby zarejestrować z imienia i nazwiska, upewnić sie, że każda z nich jest świadoma obowiązującego w Polsce prawa, zna podstawowe zasady bezpieczeństwa (niewybuchy i niewypały), wie o sposobach zachowania się w wypadku odkrycia stanowisk archeologicznych, szanuje przyrodę i środowisko naturalne. Tylko w ten sposób możemy doprowadzić do sytuacji, w której będzie się mówiło, że pan Y złamał prawo i zniszczył np. stanowisko archeologiczne, czy zostawił dziury w lesie, a nie poszukiwacze skarbów. Poza tym zgodnie ze starym przysłowiem, mówiącym, że w jedności siła możemy jako Związek stanowić poważnego partnera do rozmów, negocjacji z instytucjami, które dziś nas zwalczają - gdyż nas nie znają. Tym krótkim tekstem chciałbym zapoczątkować otwartą dyskusję na wyżej poruszony temat. Podjęcie ewentualnych działań planowane jest na jesiennym zlocie.

JACEK FRANASIK Polskie Towarzystwo Badań Historycznych



Powrót

Artykuł pochodzi z serwisu www.odkrywca-online.com - © ODKRYWCA
 
Konwertuj na format Redfish - nie wiesz co to Redfish?