Senackie Tablice

   W sejmowym korytarzu ustawiono kilka plansz prezentujących fotografie i rysunki zniszczonych przez rzekomych "poszukiwaczy skarbów" stanowisk archeologicznych. Ustawiono również jedną gablotę, która w zamyśle organizatorów miała być stolikiem handlarza starożytności sprzedającego wykopane przez poszukiwaczy zabytki, które jak się podkreśla są replikami. Całości dopełniają opisy o archeologach i poszukiwaczach.
   Wystawa, która po prezentacji w Senacie będzie eksponowana w urzędach konserwatorskich i marszałkowskich oraz wszystkich muzeach, które wyrażą gotowość jej goszczenia, dość jednostronnie porusza problematykę nielegalnych poszukiwań na stanowiskach archeologicznych. Samo przesłanie jest aż nadto czytelne - eksploracja, to zło zagrażające całemu dziedzictwu przeszłości, a poszukiwacze skarbów niczym chwasty na żyznej niwie archeologii zasługują jedynie na wyrwanie. Nie przypadkowe jest również miejsce i czas ekspozycji; Urząd Generalnego Konserwatora Zabytków w piśmie informującym o wystawie podkreśla, że: (...) wystawa istotnie wpisuje się w cykl prac nad projektem ustawy o zabytkach, w której oprócz dotychczasowych regulacji pojawi się przepis dotyczący zasad stosowania aparatury elektronicznej, technicznej i sprzętu do nurkowania w poszukiwaniu zabytków. Jasno wynikać będzie z niego, że prace takie wymagają zezwolenia właściwego wojewódzkiego konserwatora zabytków (nie inaczej jest zresztą i obecnie).
   Doprawdy trudno zarzucić organizatorom wystawy, że nie mają racji - ustawa jest zła i wszelkie kroki podejmowane w celu jej zmiany powinny spotkać się z przychylnym przyjęciem. Jednak szkoda, że przy okazji piętnowania poszukiwaczy nie pokazano pozytywnych przypadków współpracy poszukiwaczy z archeologami, problematyki nagradzania przypadkowych znalazców oraz ucywilizowania hobbystycznej eksploracji.
   Wstępny raport opublikowany przez organizatorów wystawy zawiera opis ponad 30 przypadków dewastacji stanowisk archeologicznych. Dla nauki to niewątpliwie dużo. Wiadomo, że w Polsce jest około 350 000 stanowisk archeologicznych. Nie wiadomo ilu jest poszukiwaczy, ale dużo więcej niż trzydziestu. Jest mało prawdopodobne, ale teoretycznie możliwe, że wspomnianych dewastacji dokonała jedna lub dwie osoby. Generalizowanie nigdy nie przynosiło pożądanych skutków. Wypowiedź pani Małgorzaty Telmińskiej na temat poszukiwaczy, wyemitowana 06.02.2001 w serwisie informacyjnym telewizji Polsat: powinno się ich(poszukiwaczy) potraktować tak jak na to zasługują - jak złodziei, nie przynosi splendoru redaktorce wiadomości, która najwidoczniej niewiele wie o poszukiwaczach. Nie jest to również potrzebne wszystkim, którym naprawdę na sercu leży dobro dziedzictwa kulturowego. Jeżeli komuś przez dłuższy czas wmawia się, że jest zły, to zaprzecza do pewnego momentu, a później po prostu spełnia oczekiwania. Źle się stanie jeżeli w nowej ustawie oprócz słusznych zakazów nie znajdzie się zapis o możliwościach współpracy z amatorami. A zepchnięcie poszukiwaczy na margines prawa nie rozwiąże problemu.

Tekst i zdjęcia Radosław Biczak
broszura Generalnego Konserwatora Zabytków, archiwum Służby Ochrony Zabytków z Wrocławia
Artykuł pochodzi z serwisu www.odkrywca-online.com - © ODKRYWCA
 
Konwertuj na format Redfish - nie wiesz co to Redfish?