Logo
   ODKRYWCA - Strona główna
Login: Hasło:
Jeżeli zapomniałeś hasła kliknij tutaj  
Forum: Książka, film, video
 
[*] Powrót do głównej strony tego forum

- ikonki przy nicku oznaczają ilość ostrzeżeń które otrzymał użytkownik (czerwona oznacza blokadę logowania w serwisie)
Temat: Kto napisał: Dodano: 
Haili Hailo.....
2006-05-11 12:29:00

Jaki jest oryginalny tytuł tego znanego szlagieru? ;)

 Linki sponsorowane
RE: Haili Hailo.....
2006-05-11 12:48:00

"Ein Heller und ein Batzen"

"Ein Heller und ein Batzen,
Die waren beide mein, ja mein
Der Heller ward zu Wasser,
Der Batzen zu Wein, ja Wein,
Der Heller ward zu Wasser,
Der Batzen zu Wein.
Heidi, heido, ha ha
Heidi, heido, hei ha ha ha"

RE: Haili Hailo.....
2006-05-11 13:40:00

Dzięki!

RE: Haili Hailo.....
2006-05-11 13:57:00

Ein Heller und ein Batzen

Autorem sławnej piosenki "Ein Heller und ein Batzen", rozpoznawalnej najczęściej po charakterystycznym refrenie "Hajli, hajlo, hajla", jest Albert Ernst Ludwik Karl Graf von Schlippenbach. Pochodził on ze starego niemieckiego rodu, o którym pierwsze wzmianki datuje się na rok 1154. Siedzibą rodową Schlippenbachów był pierwotnie Stammburg nad Renem. Stamtąd ród przeniósł się w czasach niemieckich zakonów rycerskich do Kurlandii i na Inflanty i tutaj, dzięki znanemu przodkowi Dichterowi Urlichowi Freiherr von Schlippenbach rozrósł się obok innych sławnych rodów niemieckich. Jedna z gałęzi rodu przeniosła się do Szwecji i później, wraz z wielkim Kurfürstem przybyła do Brandenburgii, gdzie w 1686 roku nabyła w Ukermark wielką posiadłość ziemską. W tamtych czasach rodzina Schlippenbachów mieszkała w swojej posiadłości w Schönermark. Przed dwustu laty do tych wielkich posiadaczy ziemskich należały także prawie wszystkie, bez wyjątku budynki w mieście Prenzlau, które ród Grafów zamieszkiwał przede wszystkim w zimie, pielęgnując w tym czasie życie towarzyskie i odwiedzając, utrzymywane przez siebie teatry. Wtedy to w Prenzlau, na świat przyszedł Albert Graf von Schlippenbach, a było to dnia 26 grudnia 1800 roku. Był on czwartym synem z kolei, a szóstym dzieckiem, z liczącego osiemnaście osób rodzeństwa. Ojciec, Graf Wilhelm, dawny Oficer w Pułku Dragonów Ansbach-Bayreuth, gorący patriota, wsławił się w walce z wojskami napoleońskimi. Albert wychowywał się i wzrastał zarówno duchowo jak i fizycznie w majątku Arendsee w otoczeniu swego rodzeństwa. Po kilkuletniej nauce pobieranej w domu rodzinnym od prywatnego nauczyciela wyjechał do Berlina, do tajnego radcy Maire na pensję, aby uczyć się w Werderische Gymnasium. W roku 1819 wstąpił Schlippenbach na Uniwersytet w Getyndze, aby studiować prawo. Będąc mocnym i silnym fizycznie, został także obdarzony przez naturę nad wyraz niespotykanym poczuciem humoru. W tym czasie korzystał on w całej pełni, oczywiście bez zaniedbywania studiów, ze studenckiego życia, także poświęcając wiele czasu poezji. Przelotna znajomość z getyndzkich czasów połączyła Schlippenbacha z równocześnie studiującym tam Heinrichem Heine, o którym Albert tak wypowiadał się w późniejszych latach: „Gdybym przeczuwał wtedy, jak duże zdolności drzemią w tym nieprzyjemnym, brudnym młodym facecie, na pewno bym się z nim lepiej poznał”. Albert zakończył swoje studia w Berlinie, słuchając zwłaszcza Fichhorna i Savignego. Właśnie ze studenckich lat pochodzi najbardziej znana pieśń jego autorstwa: „Ein Heller und ein Batzen, die waren beide mein”, którą Franz Kugler zaopatrzył w melodię i zawarł w 1830 roku w swoim „Szkicowniku”, a także pieśń „Nun leb’ wohl, du kleine Gasse”, do której Friedrich Silcher napisał muzykę. Obie pieśni utrzymują do dzisiaj swą stałą pozycję w studenckich śpiewnikach.

W Berlinie zdolności poetyckie Alberta wpłynęły na zawiązanie się przyjaźni między nim a Adelbertem von Chamisso. Często pukał on później podczas swoich botanicznych wędrówek przez prowincję do gościnnych drzwi w Arednsee. Po zdaniu prawniczych egzaminów Albert pracował najpierw jako referendarz sądowy, później jako miejski referendarz sądowy w Berlinie, i to właśnie wtedy powstało wiele jego pieśni. Rok 1830 przyniósł niespodziewaną śmierć jego ojca (matka zmarła w 1826 roku). Zdarzenie to na zawsze odmieniło życie młodego Schlippenbacha i powołało go niespodziewanie do całkiem innej działalności, która polegać miała na przejęciu administrowania ojcowskimi posiadłościami. Stary Schlippenbach wyraził bowiem życzenie, zgodnie z którym po jego śmierci siedmiu jego synów powinno poddać się losowaniu. Ten, który wyciągnie los, powinien poświęcić całe swoje siły na to, aby utrzymać dobra rodowe podupadłe w czasie wojny, a następnie przekształcić całą posiadłość w majorat. Los wyciągnął właśnie Albert i stanął oko w oko przed zadaniem, tak dużym i ciężkim, że większość osób z pewnością by ono przerażało. Lecz wielką gorliwością i zapałem, surową oszczędnością, uprzejmym obejściem i dyplomatycznymi zdolnościami, łącznie z pomyślą koniunkturą uniósł jego ciężar, i w 1848 roku mógł założyć majorat Schönermark, do którego należało w sumie już siedem wielkich posiadłości. W roku 1838 Albert poślubił Gräfin Emmę von Scheel-Plessen, z którą żył szczęśliwie aż do jej śmierci w 1880 roku. Ufundował jej w Arendsee wspaniały folwark, do którego plan opracował berliński architekt Stüler i którego ogrody zostały zaprojektowane przez innego architekta o nazwisku Lenné. Następnie Graf Albert, którego Król Prus mianował w 1840 roku Kammerherrem (podkomorzym), podjął wspaniałe podróże, które poprowadziły go przez Francję, Włochy i Portugalię. Po powrocie do kraju poświęcił się ponownie rolnictwu i leśnictwu, zajął się także polityką oraz kościelną i socjalną działalnością dobroczynną. Jego pobożność kazała mu ponosić liczne ofiary. Nawet wzgląd na warunki pogodowe nie mógł zmienić jego surowego podejścia do świętowania niedzieli. Kazał on nawet, w związku z zastrzeżeniami wobec nadużyć na jego posiadłościach, zamknąć w nich wszystkie gorzelnie. Wewnętrznej albo zagranicznej polityce kraju poświęcał on także wiele uwagi. Jednak nigdy nie zdecydował się bezpośrednio zaangażować politycznie. Misje religijne, konferencje kaznodziejskie i naukowe, rolnicze gospodarowanie obchodziły go daleko więcej niż wyrachowane stosunki polityczne. Idealną towarzyszką jego dni pozostawała zawsze poezja – jego muza życia, lecz dopiero w roku 1883 ustąpił on naleganiom swoich przyjaciół i pozwolił wydać drukiem kolekcję swoich „Wierszy”. Wybór utworów pozostawił on w gestii dr. M. Mosbed, syna swojego długoletniego Rentmeistera. To on jako wtajemniczony spisał z pietyzmem kolekcjonera tylko te wiersze, które powinny były stanowić odpowiedni wyraz całokształtu twórczości Schlippenbacha. Graf Albert zmarł, opłakiwany przez wszystkich, którzy mu kiedykolwiek byli bliscy i przez wszystkich mieszkańców swoich dóbr, w dzień swoich urodzin – 26 grudnia 1886 roku.

Opracowano na podstawie: Elektronische Allgemeine Deutsche Biographie
W Polsce, pieśń "Ein Heller und ein Batzen", znana przeważnie jedynie ze słów refrenu, zyskała sobie, zupełnie bezzasadnie, złowieszcze miano. Być może przyczynił się do tego film "Zakazane Piosenki", ukazujący maszerujących ulicami Warszawy niemieckich żołnierzy, którzy z groźnymi minami i jakby z pogardą dla Polaków, śpiewają piosenkę o pijaństwie i zabawie. Po analizie jej słów nie da się jednak zaprzeczyć że pieśń ta należy, obok polskiej piosenki "Szła dzieweczka do laseczka", do grupy zupełnie niewinnych i frywolnych pieśni. Słowa refrenu pieśni: "Heidi, heido" nawiązują przecież do zmiękczonego imienia żeńskiego Adelheid (sic!). Można więc poddać w wątpliwość, czy tak sprośną piosenkę wolno było w ogóle śpiewać niemieckiemu wojsku, gdy maszerowało ono w pełnym rynsztunku i w zwartej kolumnie w mieście, wśród przyglądającej się mu ludności cywilnej.

Ein Heller und ein Batzen - nuty - refren mp3 (32 kb)
Ein Heller und ein Batzen, die waren beide mein, ja mein,
Der Heller ward zu Wasser, der Batzen zu Wein, ja Wein,
Der Heller ward zu Wasser, der Batzen zu Wein.

|: Heidi, heido, ha ha :|
Heidi, heido, hei ha ha ha

2. Die Wirtsleut und die Mädel, die rufen beid': "Oh weh! Oh weh!",
Die Wirtsleut, wenn ich komme, die Mädel, wenn ich geh, ja geh.
Die Wirtsleut, wenn ich komme, die Mädel, wenn ich geh.

3. Mein Strümpf die sind zerrissen, mein Stiefel sind entzwei, ja zwei
Und draußen auf der Heide, da singt der Vogel frei, ja frei.
Und draußen auf der Heide, da singt der Vogel frei.

4. Und gäb's kein Landstraß nirgends, da säß ich still zu Haus, ja Haus
Und gäb's kein Loch im Fasse, da tränk ich gar nicht draus! Ja draus.
Und gäb's kein Loch im Fasse, da tränk ich gar nicht draus!

5. Das war 'ne wahre Freude, als mich der Herrgott schuf, ja schuff.
Ein Kerl wie Samt und Seide, nur schade, daß er suff, ja suff.
Ein Kerl wie Samt und Seide, nur schade, daß er suff.
Halerz i gorsz
1. Halerz i grosz, które były oba moje, tak moje,
Ten halerz będzie na wodę, ten grosz na wino, tak wino,
Ten halerz będzie na wodę, ten grosz na wino.

|: Heidi, heido, ha ha :|
Heidi, heido, hei ha ha ha

2. Gospodyni i dziewczyna, które zawołały obie: "Ach!", "Ach!",
Gospodyni, gdy nadchodzę, dziewczyna, gdy idę, tak idę.
Gospodyni, gdy nadchodzę, dziewczyna, gdy idę.

3. Moje spodnie są zniszczone, moje buty całkiem zdarte, tak zdarte
Jak w szerokim bezkresie, śpiewający wolny ptak, tak ptak
Jak w szerokim bezkresie, śpiewający wolny ptak

4. I nie ma takiej drogi, którą cicho doszedłbym do domu, tak domu
I nie ma takiej dziury w beczce, przez którą nie mógłbym pić! Tak pić.
I nie ma takiej dziury w beczce, przez którą nie mógłbym pić!

5. To była prawdziwa radość, gdy stworzył mnie Pan Bóg
Chłop na schwał, tylko szkoda że pijany.
Chłop na schwał, tylko szkoda że pijany

RE: Haili Hailo.....
2006-05-11 14:05:00

HE he czyli jak sobie to bede spiewał na głos na ulicy to mnie nie zamkną za propagowanie treści nazistowskich? tylko pornografii ? :)pozdro

RE: Haili Hailo.....
2006-05-11 14:16:00

Raczej za nieprzestrzeganie Ustawy o wychowaniu w trzeźwości ....;)

RE: Haili Hailo.....
2006-05-12 11:31:00

Żegnaj polski kraju
Żegnajcie brzegi Wisły,
Wybieramy się teraz w drogę do domu.
Ciągnijmy do domu
Gdzie kwitną wiśnie,
Niejedna dziewczyna na nas czeka.

Hej, miły gospodarzu, hej,
Nalej nam jeszcze raz
Rozstajemy się teraz
Z czerwonozłotym winem

Żegnaj polski kraju,
Żegnaj daleki kraju,
Bądź zdrów.

http://www.marsze.prv.pl/

Takie jest żołnierskie życie
Czy w Warszawie czy w Pradze
Trzeba nam jutro walczyć,
Dziś śmieje się jasny dzień.

|: Piliśmy też piwo
I wołaliśmy ognistowłosą Jankę
Aż nadszedł ostatni patrol
I zabrał nas do domu.:|

Aby odpowiedzieć musisz się zalogować.








0.005
Ta witryna korzysta z plików cookie. Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej o plikach cookie i zarządzaniu ich ustawieniami.