Logo
   ODKRYWCA - Strona główna
Login: Hasło:
Jeżeli zapomniałeś hasła kliknij tutaj  
Forum: Wojny Światowe
 
[*] Powrót do głównej strony tego forum

- ikonki przy nicku oznaczają ilość ostrzeżeń które otrzymał użytkownik (czerwona oznacza blokadę logowania w serwisie)
Temat: Kto napisał: Dodano: 
Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-01-31 23:50:27

Jak zylo sie w czasie okupacji (tej Niemieckiej).
Normalne ,codzienne zycie,( wykluczmy: bron,zydow,radio,ruchoporu,partyzantke itd.)
Byla policja ta sama,byla kolej ,byla poczta,bylo PCK,
byly szpitale ,byly sierocince,soltysi,podatki ,itd
Czy byly renty, emerytury ?,sondownistwo cywilne?itd.
Kto i jak bylo to finansowane?

 Linki sponsorowane
RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-01-31 23:56:24

Najlepiej się żyło Bauerom, potem zwykłym niemcom, następnie kraje okupowane, na końcu getto warszawskie. Życie w obozie wielokrotnie opisane. Tak naprawdę zastanawiam sie nad tym pytaniem.... o co w nim chodzi. W skrócie jakbym miał odpowiedzieć-"od łapanki do łapanki".

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-01 00:01:46

Chodzi o to że jesteś zwykłym mieszkańcem miasta tego a tego, nie ,masz problemów z władzą anie wierzeniem. Nie polują na ciebie, nie chcą cię zabić i ogółem jesteś wzorowym obywatelem. Mnie też często zastanawiało to jak żył Polak za czasów okupacji. Chyba poza niemiecką władzą nie było wielkich różnic.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-01 00:23:45

Przecież większość instytucji funkcjonowała jak przed wojną - Poczty, szpitale, gminy, inne urzędy cywilne, banki, kopalnie, przedsiębiorstwa państwowe....oczywiście pod niemieckim zarządem, ale jednak.

Gdyby zupełnie nic nie funkcjonowało i wszystko ustało zupełnie, nie dałoby się nawet sprawnie wykonywać zadań okupacyjnych. U Niemców wszystko musiało funkcjonować jak w zegarku. Aż do chwili ewakuacji i ostatnich godzin przed wejściem Rosjan....

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-01 00:45:27

Nawet tow. Gomułka wiedział jak odrażający jest niemiecki rewizjonizm. Mamy tutaj potwierdzenie, że nie mylił się. Bo tutaj ktoś zaczyna pisać na nowo historię, ktoś, kto nawet nie zna dobrze ani polskiego języka ani polskiej historii. Jeśli ktoś chce poznać i opisać historię czasu okupacji niemieckiej, to powinien zacząć od zapoznania się z aktami Procesu Norymberskiego i uzasadnieniem wyroków.
Obrazy mówią więcej niż słowa. Ale nawet obrazy nie oddają ogromu nędzy i nieszczęść, jakie Niemcy sprowadzili na Polskę i Polaków.
Dla przypomnienia czasu okupacji dam kilka scen z życia okupowanej Polski.
Jednocześnie zwracam się do adminów o zablokowanie tego wątku.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-01 00:45:57

#2

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-01 00:46:36

#3

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-01 00:46:59

#4

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-01 00:47:40

#5

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-01 00:48:11

#6

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-01 00:48:38

#7

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-01 00:49:06

#7

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-01 00:49:32

#8

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-01 00:49:58

#9

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-01 00:50:35

#10

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-01 00:51:04

#11

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-01 00:51:41

#xx

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-01 03:16:05

kol elpasys - moze i wolf zadal pytanie niezgrabnie, ale prosze nie zadaj od admina cenzury i blokowania tematu. Poniewaz takie wypowiedzi to czysta zenka. Moze chlopak chce sie czegos dowiedziec - wiec, z laski swojej, zejdz z piedestalu,napisz cos sensownego, daj - jesli mozesz w - wiecej fotek. A jak nie chcesz - to zamilknij.
Pozdrawiam. I przepraszam, ale nie mam polskich czcionek.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-01 03:23:07

No ale jakie nieszczęście i nędze pokazują twoje zdjęcia?? zaprzeczyłeś sam sobie nimi a potwierdziłeś zdanie kolegów wyżej...To normalne fotki - czy ziomal który kieruje ruchem robi na tych fotkach nam krzywde,czy to nadzwyczajne, że babcie gromadzą się tłumnie przy kapliczce by się pomodlić - robią to do dziś...A np żebrzący rumun czy cygan był, jest i będzie stałym elementem naszego krajobrazu a zniszczone budynki? Chyba nie przeszkadzały prowadzić życia podczas okupacji...Co wcale nie oznacza, że niemcy nie wyrządzili nam wielkich krzywd...pzdr

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-01 03:46:10

Powiem tak-pochodzę z Wrocławia(dawny Festung Breslau),więcej krzywd mielismy jako naród od wschodnich "braci".I raczej nie warto czepiać się niemieckiego okupanta.Jak żyło się w Polsce przed 39 r.?Z relacji prababci-srajna bieda,zacofanie,choroby,ubóstwo i prostactwo...(co do tej pory na wiochach widac).W niektórych miejscowościach w 1985 roku dopiero prąd załorzyli,więc ludzie oczym my mówimy,badzmy realistami.Ja sam doświadczyłem oświecenia i w 1987 mielismy pierwszy telewizor we wsi.Więc ludzie czyńmy kroki ku temu aby poszerzać naszą wiedzę,doświadczenie a nie szukac jakiś demagogi w poczynaniach Wehrmachtu.To jest Historia,którą trzeba zachować,pielęgnować i szanować dla potomnych.BOLO

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-01 07:28:55

Temat ciekawy, dla osób nie oczytanych nie tak oczywisty jak dla tych, które interesują się wojną i okupacją.
Jak to się mówi: " Nie ma głupich pytań są tylko głupie odpowiedzi".

O życiu Polaków w czasie okupacji można pisać be końca to temat - morze. Tak więc postaram się pokrótce.
Trzeba podzielić los okupacyjny społeczności polskiej na dwie części. Pierwsza grupa to ci, którzy znaleźli się na terenach przyłączonych do III Rzeszy poczytać można tu:http://pl.wikipedia.org/wiki/Tereny_Rzeczypospolitej_Polskiej_anektowane_przez_III_Rzeszę

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-01 07:29:31

Fragmenty książki Richarda C.Lukasa "Zapomniany holocaust - Polacy pod okupacją niemiecką 1939-1944"

Mam nadzieję, że autorowi pytania starczy cierpliwości aby ten tekst przeczytać.

Hitlerowcy pragnęli stworzyć społeczeństwo oparte na kryteriach rasowych. Spomiędzy Polaków i osób innych narodowości wschodniej Europy wybierali tych, którzy nadawali się do zniemczenia. Polski naród traktowany był na równi z Żydami, Cyganami, Białorusinami i Ukraińcami jako rasa obca. Niemniej, zdaniem hitlerowców, około trzech procent Polaków zamieszkujących anektowane tereny, stanowiło dobry materiał do germanizacji. Cel był oczywisty; 9 maja 1940 roku Himmler oświadczył: "Ze względów narodowych i politycznych konieczne jest zabezpieczenie anektowanych terenów wschodniej Europy, a później Generalnej Guberni dla osób krwi teutońskiej po to, by uczynić ową zagubioną germańską krew przydatną dla naszego społeczeństwa". Hitlerowcy planując wzrost "pożądanej rasowo" populacji niemieckiej, hamowali jednocześnie rozwój polskiej inteligencji, która z niemieckiego punktu widzenia była ongiś niemiecka, ale z biegiem czasu spolonizowała się. Istnieje zdumiewająca opinia strony niemieckiej, że przywódcy polskiego ruchu oporu posiadali znaczny procent krwi nordyckiej, który "pozwala im aktywnie działać w przeciwieństwie do pogrążonych w fatalizmie elementów słowiańskich". Rzeczywiście: gdyby osoby te zgermanizować, Polacy pozostaliby bez dynamicznych przywódców.
Hitlerowcy szczegółowo klasyfikowali ludzi, w których żyłach płynęła germańska krew i zależnie od kategorii przydzielali im prawa i obowiązki. Volkslista (Lista Narodowa) dzieliła ludzi na cztery kategorie. Klasę I stanowili Niemcy, którzy przed wojną popierali hitlerowców. Do klasy II należeli Niemcy, którzy wprawdzie nie brali udziału w toczonej przez hitlerowców batalii, ale posiadali narodowość niemiecką. Do klasy III zaliczani byli ludzie pochodzenia niemieckiego, którzy choć związani w jakiś sposób z narodem polskim, pragnęli poddać się germanizacji; do tej kategorii wliczano również Niemców żyjących w związkach mieszanych -kobiety lub mężczyzn -oraz pochodzące z takich związków dzieci. Klasę IV stanowili ludzie pochodzenia germańskiego, którzy spolonizowali się i opierali germanizacji". Osoby mieszczące się w którejś z kategorii Volkslisty, ale wypierające się związków z Niemcami, traktowane były bardzo surowo. Zazwyczaj kończyło się to wysyłką do Niemiec lub do obozu koncentracyjnego. Brunhilda Muszyńska, z domu von Wattman, poślubiona Polakowi, wyparła się swego niemieckiego pochodzenia, czym wyprowadziła z równowagi przesłuchującego ją hitlerowca. "Skoro daje tak fatalny przykład narodowi, któremu zawdzięcza swą pozycję i zdolności umysłowe, proponuję odesłać ją niezwłocznie do Niemiec".

Hitlerowcy czynili wysiłki, by programem germanizacji objąć całe grupy etniczne, np. mieszkańców Warmii, Mazur i Kaszub. Masowa germanizacja była dla nich rzeczywiście korzystniejsza, gdyż oszczędzała im poniżających śledztw, kontroli oraz przesłuchań. W ten właśnie sposób zgermanizowano większą część Śląska. Akcji tej towarzyszyło tworzenie kartotek personalnych zawierających odciski palców obywateli. Oznaczało to całkowitą likwidację polskiego życia kulturalnego na tamtych terenach. Polskie podziemie nie uważało tych ludzi za zdrajców, ponieważ Volksdeutschami stawali się pod przymusem. Tych natomiast, którzy z własnej woli rejestrowali się jako Volksdeutsche -zwłaszcza w Generalnej Guberni, gdzie nie istniał tego rodzaju przymus -uznawano za renegatów i sądzono zgodnie z prawem podziemnego państw. W miarę trwania wojny Niemcy starali się powiększać szeregi Volksdeutschów; w tym celu odrzucano nawet pompatyczne hasła o rasowej czystości. Jeden z przywódców polskiego podziemia, Stefan Korboński, oświadczył, że w roku 1942 na terenach włączonych do Rzeszy automatycznie wciągano na Volkslistę i wcielano do armii niemieckiej Polaków w wieku poborowym. Podczas operacji na Zamojszczyźnie Niemcy przesiedlili jedną trzecią ludności tamtych terenów do Niemiec celem germanizacji. Ta farsa zniemczania mogłaby nawet być śmieszna, gdyby nie pociągała za sobą tylu ofiar. Jedno z najnowszych opracowań historycznych wyjątkowo trafnie opisuje tę sytuację: "Rodziny, które kwalifikowały się do statusu Volksdeutschów, mogły równolegle ubiegać się o to, by tylko część rodziny trafiła na tę listę. W ten sposób zyskiwały swych przedstawicieli w dwóch światach, których losy mogły różnie się potoczyć. Dawało to z obu stron fałszywe dokumenty, kradzione kartki żywnościowe i podrobione drzewa rodowe. Od dawna bowiem hitlerowscy urzędnicy rywalizowali ze sobą. Gauleiter Forster zarejestrował wszystkich mieszkających w Gdańsku Polaków jako Niemców; po prostu aby dokuczyć SS".

Jak już mówiłem, ważny element niemieckiego programu degradacji biologicznej narodu polskiego i związanego z tym wzrostu potęgi Niemiec, stanowiło odbieranie rodzicom i germanizacja polskich dzieci. Program ten realizowano przede wszystkim na ziemiach anektowanych, ale także z terenów Generalnej Guberni deportowano do Niemiec i poddano przymusowej germanizacji tysiące polskich dzieci. Znalazły się tam osoby nie tylko pochodzenia niemieckiego, ale też dzieci z polskich rodzin, jeśli odpowiadały hitlerowskim kryteriom rasowym. 18 czerwca 1941 roku Himmler oświadczył: "Uważam za słuszne, aby odbierać małe dzieci polskim rodzinom o szczególnie dobrych cechach rasowych i kształcić je później w naszych specjalnych instytucjach i domach dziecka, które jednak nie powinny być zbyt duże". Operację germanizacji polskich dzieci Niemcy zapoczątkowali na ziemiach włączonych do Rzeszy. Najpierw wywożono małych mieszkańców polskich domów dziecka; później akcję rozszerzono na dzieci adoptowane. W drugiej fazie realizacji programu Niemcy zaczęli wysyłać dzieci do starej Rzeszy. Na Śląsku, gdzie wszystkich mieszkańców uważano za Niemców, germanizacja nie pociągała za sobą deportacji, lecz gdy rodzice lub rodzice przybrani nie chcieli podpisać Volkslisty, odbierano im dzieci. Podatne na wynarodowienie były dzieci Polek wysłanych do Niemiec na roboty przymusowe. Jeśli słowiańskie robotnice nie spełniały kryteriów rasowych, hitlerowcy nakazywali aborcję. Jeśli natomiast ciąża z ich punktu widzenia rokowała pomyślny wynik, szczególnie gdy ojcem dziecka był Niemiec, dopuszczano do jego urodzenia, po czym oddawano je Narodowo-Socjalistycznemu Stowarzyszeniu Opieki Społecznej.

Czasem, gdy rodzice trafili do więzienia, obozu koncentracyjnego lub na roboty przymusowe do Niemiec, władze siłą odbierały dziecko, nawet jeśli znalazło się pod opieką krewnych. Ten sam los spotykał dzieci, których rodzice zginęli w egzekucji. Wspomniałem już, że tysiące dzieci o niebieskich oczach i jasnych włosach wysłano z Zamojszczyzny do Rzeszy celem zgermanizowania. Tylko w ramach tej jednej akcji deportowano 30 000 osób; szacuje się, że spośród nich do Rzeszy trafiło 4 454 dzieci w wieku od dwóch do czternastu lat. Inną metodą była wysyłka dorastającej młodzieży -chłopców i dziewcząt -na roboty przymusowe, by eksploatować ją rasowo i ekonomicznie. Gdy dziecko zostało wysłane do Niemiec, nie oznaczało to jeszcze, że będzie Niemcem. Hitlerowcy poddawali je eksperymentom medycznym i psychologicznym dla określenia podatności na wynarodowienie. Specjaliści od rasy preferowali dzieci nie starsze niż ośmio-dziesięcioletnie, lecz w wielu przypadkach kryteriom tym odpowiadały nawet nastolatki w wieku siedemnastu i więcej lat. Podczas selekcji specjaliści klasyfikowali je do jednej z trzech kategorii: mające cechy pożądane, mieszczące się w granicach normy oraz niepożądane w punktu widzenia rasy aryjskiej. Celem testu było nie tyle ustalenie niemieckiego pochodzenia kandydatów, co wybranie dzieci wybitnych pod względem fizycznym i umysłowym. Dzieci, które zostały przeznaczone do germanizacji, umieszczano w szkołach lub instytucjach prowadzonych przez Lebensborn, SS lub NSV. Niemcy przede wszystkim starali się zniszczyć polską tożsamość. Dzieciom nie wolno było mówić w języku ojczystym; gdy nie stosowały się do tego zakazu, bito je i głodzono. Jeśli rodzice żyli, dzieciom nie wolno było spotykać się z nimi. Wcielano je do hitlerowskich organizacji młodzieżowych, jak Hitlerjugend albo Bund Deutscher Maedel. Celem zupełnego wynarodowienia Niemcy zmieniali im polskie nazwiska i wystawiali fałszywe metryki urodzenia. Często nowe nazwiska zachowywały pierwsze litery polskiego oryginału -i tak: Sosnowska stawała się Sosemann, Mikołajczyk-Micker, a Witaszek -Wittke; najwyraźniej intencją Niemców było, aby nazwiska te zlały się w pamięci dziecka, a ich pierwotne brzmienie całkowicie zamazało się w pamięci. Czasami nowe nazwisko stanowiło transliterację poprzedniego: Piątek -Pionteck, Jesionek -Jeschonnek. Niektóre były dokładnym tłumaczeniem: Ogrodowczyk -Gaertner, Młynarczyk -Mueller. Trudno dokładnie ustalić liczbę małych Polaków poddanych procesowi germanizacji, ale jedno z polskich źródeł szacuje ją na około 200 000.

(...)

Polscy robotnicy deportowani do Rzeszy nosili na ubraniach literę "P" w kolorze fioletowym, odróżniającą ich od ludności miejscowej, której nie wolno było nazbyt po ludzku odnosić się do obcych, ani też utrzymywać z nimi kontaktów towarzyskich. Polakom zakazano chodzenia do kościoła i do kina, używania środków transportu publicznego oraz nawiązywania kontaktów seksualnych. "Metody takie stosować bez najmniejszych wyrzutów sumienia" -głosiła jedna z dyrektyw. Wielu Niemców otrzymało surowe wyroki sądowe za okazywanie sympatii Polakom. Człowiek nazwiskiem Karl Lossin płacił za bilety kolejowe pewnego Polaka i chodził z nim do kina; sąd niemiecki skazał go za to na dziewięć miesięcy więzienia. Za podarowanie Polakowi pudełka papierosów, czterdziestodziewięcioletni Niemiec z Halberstadtu został na miesiąc pozbawiony wolności. Kiedy pewien bauer pozwolił Polakowi utrzymywać korespondencję z rodziną, poszedł do aresztu na cztery miesiące. Jeden z niemieckich apeli głosił: "Niemcy! Polacy nie mogą być waszymi towarzyszami. Polacy są niższą rasą, bez względu na to czy pracują na farmie, czy w fabryce. Bądźcie zawsze prawdziwymi Niemcami i nie zapominajcie, że należycie do Rasy Panów" (Herrenvolk).

Osobom narodowości polskiej nie wolno było utrzymywać stosunków seksualnych nawet pomiędzy sobą; za stosunki z Niemkami lub (w przypadku kobiet) z Niemcami groziła śmierć. Na początku 1941 roku Himmler z tego właśnie powodu nakazał egzekucję 190 polskich pracowników rolnych. Już w obozie w Buchenwaldzie hitlerowcy wybrali najmłodszych polskich więźniów do roli katów przy wieszaniu współrodaków. Przedłużająca się wojna pochłaniała życie coraz większej liczby Niemców i hitlerowcy zaczęli wcielać do armii tysiące Polaków. Premier Władysław Sikorski wyliczył, że w czerwcu 1942 roku zagarnęli do wojska 70 tysięcy mieszkańców Pomorza i 100 tysięcy Ślązaków; większość z nich służyła w jednostkach pomocniczych. Sikorski stwierdził: "Zdecydowany opór i masowa dezercja ofiar tych kaperskich łapanek, niesłychanych w XX wieku, już teraz prowadzą do licznych wyroków śmierci w ojczystym kraju". W roku 1943 OSS (Biuro Służb Strategicznych) donosiło o Polakach walczących w jednostkach niemieckich we Francji, a nawet na froncie wschodnim.

Wszystkie narody, które znalazły się podczas II wojny światowej pod okupacją hitlerowską, poznały smak terroru. Żaden jednak naród nie wycierpiał tyle, co Polacy, którzy ginęli nie tylko za czynny lub bierny opór, ale też za zwykłe nieprzestrzeganie godziny policyjnej czy handel na czarnym rynku; często wreszcie za sam fakt bycia Polakiem. Za różne antyniemieckie oświadczenia lub manifestowanie swych uczuć -Niemcy określali to mianem "wrogiego nastawienia" -rozstrzeliwano nawet dzieci poniżej szesnastu lat. Polak częstokroć ginął za to, że nie ustąpił z drogi nadchodzącemu z przeciwka Niemcowi albo że nie zdjął przed nim czapki. Na Francuzów czy Belgów Niemcy jakoś nie urządzali łapanek i nie strzelali do nich na ulicach z byle powodu, a często i bez najmniejszej przyczyny. Ludzie żyli w ciągłym strachu przed aresztowaniem, torturami, śmiercią. Nikt nie był pewien, czy wychodząc rano z domu, powróci tam wieczorem.

Niemcy mordowali Polaków z różnych powodów: w ramach represji, akcji odwetowych, czy po prostu z rasowej nienawiści. W żadnym kraju okupowanej Europy hitlerowska machina terroru nie była tak rozwinięta jak w Generalnej Guberni. W okresie od października 1939 roku do września roku 1944 na terenach Polski stacjonowało od 50 do 80 tysięcy esesmanów i policjantów, wspieranych siłami Wehrmachtu, które rzadko kiedy liczyły mniej niż 400 tysięcy żołnierzy; w czerwcu 1941 roku ich liczba sięgnęła 2 milionów, a we wrześniu 1944 roku -miliona. Jakkolwiek najdotkliwszych strat doznała Warszawa -od listopada 1939 roku do lipca 1944 roku zginęło w niej w sumie 35-40 tysięcy mieszkańców -to pozostałe miasta, takie jak Radom, Lublin, Kielce czy Częstochowa, również padły ofiarą terroru. Pisałem już, że podczas kampanii wrześniowej najeźdźcy mordowali raczej przypadkowe osoby i dopiero potem przystąpili do bardziej systematycznej akcji wobec polskiej inteligencji oraz "przeciwników politycznych". W latach 1939-41 ludność rdzennie polska była bardziej jeszcze niż Żydzi narażona na aresztowania, deportację i śmierć; Żydów bowiem dopiero zapędzano do gett. Emmanuel Ringelblum, znany żydowski historyk, któremu pomoc Polaków przedłużyła życie, zanotował w swoim dzienniku pod datą 8 maja 1940 roku, że Polacy deportowani są do Rzeszy, a żydowscy fryzjerzy muszą ich przedtem strzyc. Jak zauważył inny żydowski historyk, Polacy pragnący uniknąć grożących deportacją lub egzekucją łapanek odkryli "niezwykły sposób ratunku -gwiazdę Dawida". Kupowali mianowicie lub pożyczali te odznaki, by przy ich pomocy wymknąć się obławie. W tym czasie nawet Żyd, jeśli udowodnił, że nie jest ukrywającym się Polakiem, był bezpieczny. Z czasów poprzedzających masowy wywóz Żydów do obozów śmierci, pochodzi raport informatora OSS, że Polacy traktowani są przez Niemców dużo gorzej niż Żydzi. Gubernator Frank nie mylił się mówiąc, że represje Niemców nie mają nic wspólnego z akcjami obronnymi. 19 stycznia 1940 roku oświadczył: "Do Polaków odnoszę się jak do wszy. W przypadkach, gdy stosowane przez nas środki nie odnoszą skutku lub jakaś akcja Polaków daje mi powód do wkroczenia, bez wahań podejmuję najbardziej drakońskie środki". Po raz pierwszy zasadę zbiorowej odpowiedzialności zastosowano na przedmieściach Warszawy -w osiedlu Zielonka. Hitlerowcy aresztowali tam 11 osób, ale dwie z nich zbiegły. Resztę zatem zastrzelono. Pośród ofiar znalazło się trzech szesnasto czy siedemnastoletnich harcerzy. Pretekstem do mordu stał się wykonany ręcznie plakat ze słowami polskiej poetki, Marii Konopnickiej: "Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz, ni dzieci nam germanił". We wsi Wawer pod Warszawą Niemcy zamordowali 75 osób. Pośród nich znalazł się czterdziestoletni urzędnik Narodowego Banku Gospodarczego w Warszawie, Daniel Gering, z pochodzenia Niemiec. Ku zdumieniu hitlerowców ten człowiek noszący nazwisko marszałka Rzeszy upierał się, że jest Polakiem. "Czy wiesz, czym to grozi?" -spytali. "Tak, wiem, ale jestem Polakiem" -odrzekł Gering. Dwukrotnie wywoływali go z szeregu domagając się, żeby powiedział im tylko, że jest Niemcem. Gering odmawiał. Wtedy pobili go dotkliwie. Zgodnie z relacją świadka, kiedy Gering upierał się przy polskości, po prostu został zmasakrowany. W 1944 roku w Krakowie Frank oświadczył zebranym Niemcom: "Nie wahałem się ogłosić, że za życie każdego Niemca odda życie 100 Polaków".

W rzeczywistości odwet pociągał za sobą często dużo większą liczbę ofiar. Zdarzało się, że w rewanżu za śmierć jednego Niemca ginęło 200-400 Polaków. Na Lubelszczyźnie w odwecie za śmierć jednej rodziny niemieckich osadników, hitlerowscy wymordowali całą ludność wsi Józefów. Zgodnie z zaleceniem generała SS, Bacha-Żelewskiego, każdy oficer w randze od kapitana wzwyż miał prawo, bez odwoływania się do wyższych instancji, w odwecie za śmierć Niemca odebrać życie od 50 do 100 Polakom. Polskie podziemie donosiło o wzmożonej fali terroru, jaki nastąpił pod koniec roku 1942 i na początku 1943 i charakteryzował się ogromną ilością łapanek, których ofiary zsyłano na roboty przymusowe lub zabijano na miejscu. 21 stycznia 1943 roku komendant główny AK, gen. Rowecki, pisał do polskich władz w Londynie: "Przez kraj przeszła nowa fala terroru". Rowecki miał rację -polowania na ludzi w całej Generalnej Guberni w połowie stycznia osiągnęły takie natężenie, że Polacy obawiali się, iż Niemcy zamierzają eksterminować całą polską ludność, podobnie jak to czynili z Żydami. Jedno z lewicowych pism podziemnych radziło odpowiednio przygotować się na wypadek aresztowania: schować przy sobie pieniądze i jakieś proste narzędzia, by móc potem podjąć próbę ucieczki z pociągu wiozącego aresztowanych na śmierć. "Jeśli komuś grozi aresztowanie, powinien ukryć się tak, jak pozwalają na to miejscowe warunki, a najważniejszym nakazem obecnej chwili jest wzajemna pomoc i współpraca w imię przetrwania narodu i społeczeństwa" -upominała Gwardia Ludowa.

Terror osiągnął punkt kulminacyjny jesienią 1943 roku, kiedy Frank nakazał w Warszawie publiczne egzekucje. Jego dekret zawierał klauzulę, w myśl której policji wolno było na miejscu zastrzelić każdego podejrzanego. Pierwsza uliczna kaźń odbyła się w Warszawie 16 października 1943 roku i pochłonęła życie 25 osób. Od tej chwili codziennie prawie, aż do 15 lutego 1944 roku, miały miejsce podobne egzekucje; dopiero po zamachu na Franza Kutscherę, szefa SS i policji w dystrykcie warszawskim, egzekucje wstrzymano. Ale w ruinach warszawskiego getta ciągle rozstrzeliwano ludzi, tyle że potajemnie. Między 16 października 1943 roku a 15 lutego 1944 odbyły się 33 uliczne kaźnie, w których śmierć poniosło l 528 niewinnych osób. Zabijanym w publicznych egzekucjach Niemcy związywali ręce i zakrywali oczy; jednak początkowo nie kneblowali ust. Pozwalało to ofiarom na chwilę przed śmiercią wznosić patriotyczne okrzyki w rodzaju: "Niech żyje Polska!"; dlatego też oprawcy zaczęli owijać im głowy, a do ust wciskać szmaty nasączone jakimś narkotykiem. Jeszcze później zalepiano skazańcom usta gipsem lub zaklejano plastrem. Początkowo ludzie szli na śmierć w ubraniach; z czasem kazano im się rozbierać do bielizny. Odbierano nawet buty. Czasami dostawali więzienne ubrania lub zgoła tylko papierowe spodnie. Tych, którzy przeżyli pierwsze strzały, dobijano uderzeniami kolb. Po egzekucjach oprawcy ładowali zwłoki do ciężarówek, wywozili w ruiny getta i tam palili. Nocą przez megafony wyczytywane były nazwiska ofiar. Polacy nie znosili tych, czytanych chrapliwym głosem, monotonnych rejestrów, ale słuchali ich, szukając nazwisk przyjaciół i krewnych. Zasadę zbiorowej odpowiedzialności stosowano zarówno w miastach, jak i na wsi. W mieście jednak nikt nie był pewien, na kogo padnie los. Każdy mógł trafić na łapankę lub zostać rozstrzelany. Na prowincji natomiast Niemcy ogłaszali nazwiska znanych w danej okolicy osób, które na okres dwóch-trzech miesięcy brano na zakładników. Jeśli w tym czasie ruch oporu zabił jakiegoś Niemca, ludzie ci odpowiadali za to własnym życiem.

Głośno było o mordzie, dokonanym na 192 osobach w czeskiej wiosce Lidice, spacyfikowanej za śmierć generała SS, Reinharda Heydricha. Jeden z polskich kurierów zauważył jednak, że "w Polsce mieliśmy tysiące takich Lidic". Zgodnie z jednym z polskich źródeł, z 769 akcji represyjnych przeprowadzonych na polskich wsiach, każda pochłonęła co najmniej dziesięć ofiar. W sumie, w latach 1939-1945 Niemcy wymordowali 19 792 osoby; bez wątpienia miała miejsce trudna do ustalenia liczba podobnych akcji, o których nie wspominały żadne raporty, gdyż każda z nich pochłonęła życie mniej niż 10 osób. Hitlerowcy spacyfikowali około 300 wiosek; spośród nich należy wymienić te, w których straciło życie co najmniej sto osób: Rajsk (140 zabitych), Krassowo-Czestiki (259), Michniów (203), Skloby (215), Kulno (100), Cyców (111), Olszanka (103), Borów (232), Łazek (113), Szczecyń (368), Józefów (169), Sumin (118), Jamy (147), Kitów-Nawóz (174), Sochy (181), Milejów (150), Kaszyce (117), Wanajty (109), Mrozy (ponad 117), Krusze (148), Lipniak (370). Podczas pacyfikacji bombardowano też niektóre wsie, jak na przykład: Monty Dolne, Monty Górne, Pawłów, Tokary, Sochy i Klew.

Dwa tysiące obozów koncentracyjnych, których sieć niczym pajęczyna spowijała terytorium całego kraju, stanowiło najdramatyczniejsze świadectwo lat okupacji i skutków hitlerowskiej doktryny rasowej w Polsce. Obozy, takie jak w Bełżcu, Chełmnie, Sobiborze czy Sztutowie (Stuffhof), budowano wyłącznie w celu eksterminacji. Trzy największe obozy zagłady -Oświęcim-Brzezinka, Majdanek i Treblinka -pochłonęły miliony ludzkich istnień. Leżący na zachodzie obecnego terytorium Polski obóz w Gross Rosen traktowany był początkowo jako obóz pracy. Na terenach Niemiec również istniało szereg obozów; najbardziej znane z nich to: Dachau, Ravensbrueck, Buchenwald, Sachsenhausen i Mauthausen. Główne jednak obozy śmierci umieszczono w Polsce. Tutaj bowiem mieszkało najwięcej przyszłych ofiar hitleryzmu -Polaków i Żydów.

W przeciwieństwie do Żydów, którzy ginęli najczęściej w komorach gazowych, większość Polaków została stracona w masowych egzekucjach, zginęła z głodu lub w efekcie morderczej pracy. Również jednak w obozach znalazły śmierć setki tysięcy Polaków. Pierwszymi więźniami Oświęcimia stali się właśnie Polacy, którzy do 1942 roku, to jest do czasu, gdy zaczęli napływać tam Żydzi, stanowili w obozie znakomitą większość. W Stutthof do roku 1942 również 90 procent więźniów stanowili Polacy. Pierwszej egzekucji przy użyciu trujących gazów dokonano na 300 Polakach i 700 radzieckich jeńcach wojennych. Do obozów koncentracyjnych trafiło tylu Polaków, że praktycznie każda polska rodzina miała kogoś, kto byt torturowany i stracony w obozie. Przez Dachau przeszło ich 35 tysięcy, w Ravensbrueck uwięziono około 33 tysiące polskich kobiet. W Sachsenhausen zginęło 20 tysięcy obywateli polskich; w Mauthausen -30 tysięcy, a w Neuengamme -17 tysięcy.

W wyniku trwającej blisko sześć lat wojny zginęło 6 028 000 obywateli polskich, czyli dwadzieścia dwa procent ogólnej liczby mieszkańców -największy odsetek ze wszystkich okupowanych krajów Europy. W przybliżeniu połowę ofiar stanowili rodowici Polacy, pozostałe 50 procent -polscy Żydzi. Około 5 384 000 osób, czyli 89,9 procent ofiar (tak Żydów, jak i osób narodowości polskiej) zginęło w więzieniach, obozach śmierci, podczas nalotów bombowych, na skutek egzekucji, w wyniku likwidacji gett, wskutek epidemii, w efekcie głodu, wyczerpującej pracy i koszmarnych warunków życia.



Post został zmieniony ostatnio przez moderatora pomsee 07:31 01-02-2009

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-01 07:53:20

I na koniec: "Normalną okupacją" można nazwać okupację ziem polskich przez Niemców w latach I wojny światowej. Okupacja z lat II wojny nastawiona była na eksterminację polskiej narodowości i w żaden sposób życie Polaków pod panowaniem Niemców nie można nazwać "normalnym".
Mieliśmy być usunięci zaraz po Żydach aby Niemcy mieli "przestrzeń życiową" dla swojego rozwoju.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-01 11:46:26

Z tą "normalnością" okupacji niemieckiej w I wojnie światowej to sprawa mocno dyskusyjna. Grabierze, kradzierze, konfiskaty i gospodarkę rabunkową porównać można z grabierzami Armii Czerwonej przemysłu niemieckiego w II wojnie światowej.
Przerażają mnie stwierdzenia typu: "okupacja niemiecka była spoko, normalność bo działała poczta i był prąd. Nie powinniśmy mieć pretensji do Niemców tylko do Ruskich".
Czyżby pamięć o rozpoczęciu wojny, pacyfikacjach wsi, obozach pracy, koncentracyjnych , stalagach czy traktowaniu nas jako podludzi przechodziła w zapomnienie?

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-01 12:17:12

pomsee dobrze zwrócił uwagę - na pewien poziom postrzegania problemu uzależniony od wiedzy...

tak się złożyło że doświadczenia trzech sytuacji okupacyjnej występują w pamięci rodzinnej...

39-41 - spanie z przygotowanymi tobołami - bo może wywiozą...
wczoraj jednych wywieźli...
wielka niewiadoma nocy i dnia następnego

39-44 wspomnienia rolnika ... A panie za Gramssa to musiał być porządek... - ocena pozytywna - mimo "obwieszczeń - o rozstrzelaniach za ....
- były jakieś zasady - złe ale były.

41-45 - po oflagu praca u "bauera" - 45 - po wyzwoleniu - ...zostań - będziesz gospodarzył na moim, ściągniesz rodzinę....

_______________________

trzy różne sytuacje...

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-01 12:38:41

Z drugiej jednak strony wielu historyków (np. Prof. Wieczorkiewicz, Norman Davies) jednak co by nie mówić podkreśla, że mimo wszystko okupacja niemiecka przynajmniej do 41 roku była w porównaniu do sowieckiej o wiele "łagodniejsza" dla przecietnego Polaka tzn takiego który powiedzmy w miare "normalnie" żył. Pamietajmy, że pod okupacją sowiecka trwała typowa czystka etniczna i eksterminacja ludnosci polskiej i obozy koncentracyjne (Łagry) pracowały pełną parą od dawna. Oczywiście jest to wartościowanie typu dżuma czy cholera ale mozna sie z tym zgodzić. Faktem pozostaje to że wieleu Polaków z ziem wschodnich z ulgą powitało wybuch wojny sowiecko-niemieckiej w 41 roku.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-01 13:11:37

Polak, który "normalnie żył" musiał też mieć szczęście aby nie dotknęły go represyjne działania Niemców. A spotkać one mogły każdego i w dowolnej chwili.
To fakt, że wielu Polaków żyjących na terenach okupowanych przez ZSRR z ulgą przywitało wybuch wojny sowiecko-niemieckiej ale też nie znali oni realiów okupacji hitlerowskiej na polskich ziemiach podbitych przez Niemców w 1939 r.
Zresztą podobne zjawisko nastąpiło w 1944 r., kiedy to Polacy z ulgą a i często olbrzymią radością witali wojska radzieckie nie mając świadomości co te wojska ze sobą "przyniosą".

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-01 13:37:04

Dobrym przykładem na poparcie słów pomsee'go jest historia pewnego żandarma, z okręgu częstochowskiego.
Przypominając iż te tereny należały do Generalnej Guberni, nie mozna zapomniec o tej kreaturze jaką był pół-Polak Pół-Niemiec, naczelny żandarm z miejscowosci Żarki..
Nie licząc faktu samych represji na terenie Żarek (w wiekszosci zamieszkiwała je ludność żydowska), ów żandarm robiąc 'objazd' okolicznych wsi i miasteczek, nie kładł się spać, jak nie zastrzelił sobie młodego obywatela GG, nie ważne czy to był Polak czy Żyd, czy Rom..
Na oczach mojej krewnej, zatrzymał jej sąsiada (przypadkowy czlowiek - szedł akurat ulicą), kazał podejść - po czym wyjął parabelke i strzelił mu w głowę..
Innym razem chciał sobie 'zapolować' na handlarza tytoniem, ale tamtemu udało się uciec do lasu, przez zabudowania..

Pewnego dnia jednak kilku partyzantów z AK, uszykowało akcję odwetową, przebrani w niemieckie mundury podjechali na koniach po owego żandarma-sadystę, z rzekomym zaproszeniem 'na odznaczenie', wsiadł na trzeciego konia przyprowadzonego przez AK-owców, po ujechaniu kilku kilometrów już spoczywał pod drzewem..

o dziwo akcja odwetowa nie wzbudziła wtedy represji w regionie.
pozdro!

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-01 14:01:23

Halo ,duzo gadania malo tresci,ograniczmy sie do ;;GG;;
Jeszcze jedno pytanie,jak bylo z nafta do oswietlenia
(produkt strategiczny),bo mydlo ludzie robili sami.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-01 14:25:33

Kolego po pierwsze to mało uprzejmy jesteś a po drugie jeśli za mało treści jest w tym co powyżej napisano to w ogóle nie ma co się zajmować twoim pytaniem bo wgląda na to, że szukasz materiałów na jakąś pracę do szkoły.



Post został zmieniony ostatnio przez moderatora pomsee 14:36 01-02-2009

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-02 10:01:57

Niejaki Janusz Korwin Mikke popełnił niegdyś felieton, w którym udowadniał, że system podatkowy i procedury urzędnicze w Generalnym Gubernatorstwie były korzystniejsze dla małych prywatnych przedsiębiorstw niż w wolnej Polsce po 1989. Pozostawiam bez komentarza, zainteresowani niech sobie poszukają tekstu źródłowego.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-02 10:03:38

akurat tu miał rację co nie znaczy że lepiej było żyć w GG.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-02 13:59:31

"Z drugiej jednak strony wielu historyków (np. Prof. Wieczorkiewicz, Norman Davies) jednak co by nie mówić podkreśla, że mimo wszystko okupacja niemiecka przynajmniej do 41 roku była w porównaniu do sowieckiej o wiele "łagodniejsza" dla przecietnego Polaka tzn takiego który powiedzmy w miare "normalnie" żył." (koniec cytatu)

W Wielkopolsce, w tych latach (39-41)"normalnie żyjący" to mógł byc ewentualnie tylko rolnik albo robotnik; kupcy, kler, inteligiencja, nauczyciele, ziemianie, lekarze, policjanci, oficerowie WP, adwokaci, działacze społeczni i politycznui, urzędnicy etc., etc., jeżeli byli narodowości polskiej nie mieli prawa tam mieszkać, a często i w ogóle żyć. Wywózki do GG zaczęły się bodajże w październiku 39, egzekucje publiczne zakładników, przeważnie ziemian i inteligiencji także...

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-02 16:25:07

Temat rzeka, mozna mowic o przecietnych. Trzeba zauwazyc ze cecha ludzka jest szybkie przyswajanie nowych 'norm' jako rzecz normalna, i to trzeba miec zawsze na pierwszym planie na uwadze gdy sie mowi o 'normalnosci' i stara sie usytematyzowac relacje swiadkow.

Danielhoff - a czy kogos to dziwi? Jestem dosc przekonany ze jakbys zrobil podobne porownanie w kraju takim jak UK to rezultat bylby taki sam bez okupacji (podatki, health & safety, swiadczenia spoleczne, warunki pracy zatrudnionych itd itd). To rzecz dosc normalna.

Zmiany w zyciu fikcyjnego przecietnego smiertelnika (FPSa) beda w zasadzie takie -
a) mniej bedzie do jedzenia i na kartki (warto nadmienic ze przecietna w Polsce juz przed wojena byla ponizej zadawalajacej wiec skutki tym predzej dadza sie zauwazyc)
b) swiadczenia zdrowotne spadna ze wzgledu na braki lekarstw, infrastruktury i personelu medycznego
c) ostre ograniczenia mobilnosci
d) ostre ograniczenia wyboru zawodu czy fachu
e) ograniczenie wyksztalcenia do najnizszego poziomu wyksztalcenia zawodowego (dokladnie nie pamietam, moze ktos mnie wyreczy?)
f) anormalne prawo i faktyczne bezprawie jesli chodzi o zachowanie niektorych klas przedstawicieli okupacji. Efekt na naszym FPS jest taki ze zyje w stalym stresie
g) ponizajace warunki zycia - np nasz FPS musi zlazic do rynsztoku i czapkowac kazdemu idacemu chodnikiem nadczlowiekowi
h) skonfliktowania spowodowane tym ze utrzymanie siebie i rodziny przy zyciu prawie bez wyjatku w jakis sposob zmusza do wspolpracy z wrogiem
i) permanentne ryzyko straty mienia, zdrowia lub zycia w rezultacie dzialan wojennych

To tak na szybko. Oczywiscie dalej pod tymi szyldami trzeba duzo poczytac dokumentow, relacji i swiadectw i rozmawiac z tymi co to przezyli zeby urobic sobie jakies pojecie jak to ludzie odczuli na wlasnych skorach. Niewatpliwie oczywiscie mozna prawie calosc a-i zaaplikowac do kazdego kraju objetego wojna ale wymiary jednak sie licza!

Latwo chyba zrozumiec ze tego rodzaju zycie nieslychanie destruktywnie wplywa na moralnosc spoleczenstwa - gdy szuje kwitna, gdy zycie okupuje sie sprzedaniem sumienia, gdy cale pokolenie mlodych ludzi wychowuje sie w zupelnie niezdrowym stosunku do pracy. Na dluga mete te szkody moralne moga wiecej zniszczyc kraj niz biologiczne.

Moim zdanie o jakimkolwiek 'normalnym' zyciu nie ma mowy!

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-02 17:59:32

Witam !

Kolego wolf171 polecam książkę Tomasza Szaroty pt. " Okupowanej Warszawy dzień powszedni " Bardzo interesująca i odpowiada trochę na Twoje pytanie. Jeżeli jesteś z Warszawy mogę Ci pożyczyć.
pozdrawiam !

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-03 12:18:41

Ktoś mi tutaj zarzucił chęc cenzurowania tego wątku. Dziękuję za podniesienie tematu "cenzura", tzw. "normalnego" życia za okupacji (tej niemieckiej). Przypomnę więc, że za posiadanie "normalnego" radia czy "normalnego" roweru groziła kara śmierci (np. w powiecie garwolińskim). Jedyna "prasa", którą można było czytac, były to obwieszczenia o wykonaniu wyroków śmierci na najlepszych Polakach. A "bauerom" powodziło się tak, że jak miał konia to mu go Niemcy zabrali. Jajka od kury, ziarno i kartofle też.
Więc przypomnę jeszcze raz tow. Gomułkę: ten wątek (w zamyśle) jest to "woda na młyn niemieckich rewizjonistów".

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-03 15:32:34

Z tym rowerem to chyba przegięcie...

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-03 16:13:28

Z prasą też, wychodziło na terenie GG kilkanaście tytułów "Gadzinówek". Teatry też działały w najlepsze
(repertuar i dział w nim niektórych Polskich aktorów - chociażby A. Dymszy to temat na inną dyskusję. A tak wszystkiego to chyba chlopom nie zabierano był. tzw obowiązkowy kontyngent. U sowietów nie zostałoby mu nawet wiadro bo stracił by wszystko.Swoja drogą to ciekawe do zbadania jakim ciężarem był obowiązkowy kontyngent za Niemca a jaki za Bieruta.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-03 16:17:45

I dodam kol elpasys parafrazując za Tow. Wiesławem ( toż to dopiero był gigant intelektu-prawdziwy klasyk) że to "młyn na głowę niemieckich rewizjonistów" ale tylko tych z RFN bo ci z NRD to byli "nasi".

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-03 16:36:19

W czasie okupacji (tej niemieckiej) w powiecie garwolińskim posiadanie roweru było zakazane. Rower należało zdać pod groźbą kary. Proszę o informacje o innych nadludzkich pomysłach "nadludzi".

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-03 17:27:02

Byl w ktoryms powiecie zakaz noszenia fryzury al la Fuhrer :). To moj ulubiony.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-03 19:12:51

Do mojej wsi (przed wojną niemiecka, obok Raciborza) do gospodarstw gdzie ze wszystkim musiały się uporać kobiety bo chłopi w WH walczyli przysyłano do pomocy polskich "pomocników".Taki polak nie mógł jeść z rodziną przy jednym stole, musiał mieszkać kiedy nie pracował w malutkim pokoiku bez łóżka no i musiał odnosić się z szacunkiem do każdego Niemca.Po wojnie wielu wróciło do swych domów a paru nawet zostało (jeśli ich dobrze traktowano) bo tu im było lepiej.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-04 11:23:59

Pozwolenie na szlachtowanie wieprza.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-04 11:25:59

Na rewersie osoby "upoważnione" do brania udziału w rzezi.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-04 11:33:38

Takoż, ino cydel z nieco inszej zorty.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-04 11:38:59

Bandolero ciekawy dokument :)
Z ustnej relacji słyszałem o następującym wypadku: Rodzice zabili swoją niepełnosprawną umysłowo córkę aby nie wygadała Niemcom o tym, że zaszlachtowali oni świnię bez wiedzy i zezwolenia Niemców.
Rzecz działa się na terytoriach włączonych do III Rzeszy.
Cała rodzina była w to wtajemniczona a rzecz wykryła się już po wyzwoleniu.
Niech mi więc nikt nie powie, że Polacy w czasie okupacji żyli "normalnie".

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-04 11:41:13

stąd też bierzemy to słowo w cudzysłów.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-05 12:37:33

Ad swiniobicie, trzeba pamietac ze w czasie wojennym jest to norma, w UK np zarcie bylo na kartki do lat 50tych, i podobne glejty prawnie byly wymagane na hodowanie i ubicie swini. Oczywiscie byly swinie 'czarnorynkowe' i byly za to surowe kary. Jest nawet bardzo sympatyczny angielski film, ktorego tytul niestety zapomnialem, ktory z opisuje zycie i smierc takiej swini, oraz ludzi wplatanych w 'spisek'.

O co mi chodzi: zycie podczas wojny jest zawsze anormalne i to w podobny sposob w kazdym kraju ktory ta wojna dotknie. Z jednej strony wolnosc, stopa zyciowa i bezpieczenstwo osobiste przecietnej jednostki sie kurczy, z dugiej strony poteguje sie biurokracja, przemoc i bezkarnosc funkcjonariuszy panstwa, obojetnie czy wlasnego czy okupacyjnego. Sa to warunki ktore sprzyjaja rozrostowi zbrodniczosci i rozkladowi moralnemu calego spoleczenstwa. Roznice miedzy Polska a UK byly roznica skali a nie rodzaju. Co nie pomniejsza faktu ze zbrodniczosc Niemcow w Polsce, tak osobista jak i zbiorowa, osiagnela nize nie spotykane od czasow rzymskich. Dlatego Anglicy moga sobie pozwolic na humoreskowy film na ten temat a nam pozostaje tragiczny i ponury przyklad Pomsee'ego.

I to wszystko nie zmienia postaci rzeczy ze Polska nie zainicjowala tej wojny ergo za wynikajace z tego anormalne warunki zycia Polakow sa wylacznie odpowiedzialni ci co ja rozpetali.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-05 13:31:08

Kein Kommentar; No comment, bez komentarza.
Jaja vs. "normalne życie" za tej (niemieckiej) okupacji.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-07 22:34:49

Częstochowa -styczeń 1941 według opisu zdjęcia moji dziadkowie, wówczas mieszkańcy Kraju Warty są zachwyceni swobodą polskości na ulicach Częstochowy

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-08 08:38:27

Tak wtedy wyglądała "swoboda polskości" w Częstochowie. Rzeczywiście, było się czym zachwycać, jak ktoś lubił Feldgrau.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-08 08:40:08

"Polskość" w Częstochowie za tej (niemieckiej) okupacji, foto #2.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-08 10:47:59

Elpasys przytoczyłem tylko treść opisu zdjęcia - pomyśl jak wyglądała wtedy rzeczywistość w Wielkopolsce, ale to mogą zrozumieć tylko mieszkańcy Wielkopolski, Pomorza i śląska

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-08 10:55:07

a tak poza tym tekst w stylu jak ktoś lubi feldgrau nie jest na miejscu zwłaszcza stosunku do mężczyzny widniejącego w srodku zdjęcia (prywatnie mojego dziadka), który został aresztowany przez gestapo przeszedł przez piekło tortur w domu żołnierza i Fort VII
no ale w końcu ruch oporu przeciw Niemcom był tylko w tzw generalnej guberni...

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-08 11:04:41

Wszystko jest względne, dlatego od początku miałem wątpliwości odnośnie tego wątku. Ja wojny i okupacji w GG nie pamiętam, ale pamiętała i pamięta je moja rodzina, która przez dziesiątki lat potem pamięta jeszcze ogrom poniżenia, nędzy i krzywd, które doznała od Niemców. I nie chodzi tylko o tego konia, którego zabrali dziadkowi. Chodzi też o tę część rodziny, która znikła bez śladu, "dzięki" Niemcom.
Więc nie piszmy tutaj takich bzur, które ucieszą Frau Steinbach i jej ziomków.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-08 11:40:05

To i ja wtrącę trzy grosze do dyskusji.
Na zdjęciach z rodzinnego albumu budowa wałów przeciwpowodziowych pod Wawelem i to tak gdzieś pod koniec okupacji. Tak, tak, nawet wtedy Niemcy przegrywając już na wszystkich frontach prowadzili różne inwestycje w okupowanym kraju. Niby sielski obrazek, słoneczko świeci, uśmiechnięte twarze ex-studentów zatrudnionych w Baudienst'cie, na baszcie Sandomierskiej powiewa flaga ze swastyką...
Ale zwróćcie uwagę jacy oni wszyscy wychudzeni, bo właśnie powszechny głód w miastach był zaraz po terrorze, łapankach, wywózkach, bucie i arogancji Niemców, tym co najczęściej wspominali ci, którzy przeżyli okupację.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-08 11:41:40

Tu będzie lepiej widać.
Przy okazji mam pytanie do znawców - co to za spalinowa lokomotywka?

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-08 11:53:14

Apropo tego pozwolenia na zabicie świni- zauważcie że dziś potrzeba takowe na wycięcie drzewka o średnicy powyżej 15 cm.Przykład moim zdaniem nietrafiony.

Polacy obszarów wcielonych do ZSRR witali Niemców jak wyzwolicieli w 41 roku...

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-08 12:32:36

Longwood - jednak przyklad jest trafiony. Normalnosc czy anormalnosc stanu rzeczy tylko mozna porownac z normami owczesnymi a nie tymi po 70 latach. Pozatym, raczej watpie ze obecnie decyzja o wydaniu pozwolenia na wyciecie drzewka srednicy >15cm jest podejmowana przez urzednika niemieckiego i jest kierowana racja stanu panstwa niemieckiego (OK to potencjalny temat rzeka i nie idzmy tam!).

Za to glod to nieodzowny towarzysz wojny. Relacje anglikow tak samo wyraznie o tym mowia. Polske glodowka wojenna szczegolnie mocno uderzyla bo juz przed wojna przecietna koloryczna byla jedna z najnizszych w europie i ponizej normy higienicznej. Twoje zdjecia Balans wymownie ilustruja realia tego zagadnienia.

Ano witali bo mieli nadzieje ze bedzie lepiej. I co z tego? W 1939 w Bialymstoku po paru tygodniach rzadow Niemieckich witali znowu Sowietow jako wyzwolicieli. Tez niedlugo tym sie cieszyli..... I znowu: co z tego? A tak notabene to w pamieci mojej rodziny Sowieci byli mniejszym zlem. Z drugiej strony dziadek tylko sie nie doczekal kuli w leb w Ostaszkowie bo Niemcy napadli na ZSSR. I jeszcze raz sie pytam: co z tego?

Nie robmy licytacji w stylu 'kto jest lepszy bo nas mniej bije w d...'

Elpasys rozumie twoje zahamowania ale jednak sadze ze temat jako taki jest wart zastanowienia. Probowanie zrozumienia zycia szarych ludzi w tym trudnym okresie tez jest wazna czescia historii. Co wiecej jezeli sie nie zna tej historii to trudno jest odpowiednio ocenic ogrom bohaterstwa i trudnosci do przezwyciezenia przez tych co aktywnie sprzeciwili sie obu tym zbrodniczym systemom.

Polecam tez pierwsze kilka rozdzialow ksiazki Czeslawa Knoppa 'Przez Stalingrad do Londynu', gdzie wspaniale sa opisane realia zycia Polakow w terenach wcielonych do rzeszy i stosunkach panujacych w pracy etc.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-08 16:57:13

Taka mała moja uwaga na marginesie.
Powalają mnie na tym forum wypowiedzi kilku domorosłych prawicowych ideologów, którzy przy każdej okazji starają się udowodnić, że "ten Hitler to tak naprawdę nie był taki zły", No bo przecież "tak dzielnie bronił nas przed komunizmem", etc, etc...
Czekam na moment, aż któryś z nich się odważy i napisze wprost: "Hitler Wielkim Przyjacielem Polaków był" - wtedy zrobię zadymę, nawet gdybym miał dostać tu dożywotniego bana...

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-09 09:21:51

Kolego Balans, zapamiętaj sobie, że nazizm był (jest?) ideologią LEWICOWĄ. Nie jest to mój wymysł (choć jestem politologiem, nie zajmuję się akurat tą tematyką), lecz diagnoza nowoczesnej politologii, zresztą nie trzeba być uczonym, by zadać sobie trud komparatystycznej analizy nazizmu, komunizmu i socjalizmu.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-09 10:46:48

Moja matka przezyla selekcje w wiosce w ktorej mieszkala jako male dziecko i do dnia dzisiejszego z olbrzymim wzburzeniem wspomina wypasionego szwaba dzielacego ludzi na wyjazd do roboty do rajchu albo majacych zostac na miejscu.
Moj sasiad zobaczyl swoich rodzicow w programie "swiadkowie" - prezentowano film z pacyfikacji wsi na zamojszczyznie w ktorj mieszkal - jego rodzice zostali rozstrzelani a on (chyba z siostra badz bratem) zdarzyl uciec do lasu...

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-09 15:59:38

elpasys & advertus:
500m od Klasztoru od 1944r pomieszkiwał sobie np. gen. Leopold Okulicki "Niedźwiadek"..
Roiło się tam od feldgrau i żandarmów, ale jak widać - pod latarnią najciemniej :)

Od razu po wybuchu Powstania Warszawskiego, w Częstochowie położono chyba największy po Warszawie, nacisk na tłumienie zrywów Podziemia, zaczęto aresztować - w celu odizolowania od społeczeństwa - młodych mężczyzn zdolnych do jako-takiej walki, gdyż obawiano się zaraz po warszawskim, wybuchu powstania w Cz-wie.

W okolicach miasta, Niemcy właściwie bali się wchodzić w większość lasów, docierało na te tereny sporo Ruchu Oporu z Ziemi Świętokrzyskiej..
Co owocowało w obstawianie wsi, uprzykrzanie życia obywatelom przez wszelakich żandarmów, elektryków (było tu sporo Ukraińców).. itp.

Represje zaczęły się już we Wrzesniu `39r. i trwały aż do wycofania się wojsk niemieckich.
Wystarczy zerknąć na fotografie, poczytać historię okolicznych miasteczek, w większości wlasciwie żydowskich..
Koniecpol - miasto oddane bez walki, represje, rozstrzelania, podpalenia..
Przyrów - mord SS na cywilach, podpalenie bodaj stodoły z mieszkańcami miasta.
Janów (własciwie okolice) - mord na Nauczycielach i Uczniach ze szkoły Handlowej w Częstochowie..
Olsztyn - Mord na więzniach politycznych na "piaskach"..
Żarki - doszczętnie spalone, przez całą okupację nękane przez wyjątkowo okrutną żandarmerię..
Pomijając już Wieluń,Kłobuck,Krzepice, które były od `39
właściwie ruinami miast..

W samej Częstochowie dokonano też kilku krwawych mordów, na placu PSP nr. 10, rozstrzelano około 1400 więzniów, którymi raczej nie byli żołnierze..

Nie można zapomnieć też o Getcie Częstochowskim, jednym z pierwszych w Europie, no i o mordzie na wiezniach ze stalagu 367, których zgładzono dość znaczną liczbę (głównie Włosi i Rosjanie).


Nie bez powodu zresztą Niemcy szykowali tutaj linię obronną, która prowadziła z Pn na PD, dzieląc własciwie całą Jurę..
W miescie znajduje się i znajdowało, kilka obiektów o których nikt nic praktycznie nie pisał, nie wie i nie chce mówić..
m.in kilka duzych schronów, które wyglądają na dowodzeniowe (oczywiscie nie widać ich, mam okazję znać je z relacji z kikoma osobami.. -> Pozdrawiam kol. 41pp i Yetiego)..

Samo miasto Częstochowa, jest miejscem, w którym mało o czym się mówi, ludzie chętniej milczą, i udają że nic nigdy tu się nie działo..
Po wojnie, też nie było zbyt 'ciekawie'..
bardzo było czuć zapach SB/UB itp..

co jakiś czas na Placu Biegańskiego, pojawiają się wystawiane na widok publiczny galerie, poświęcone krwawej działalnosci bezpieki i innych NKVD-kształtnych organów..

Najgorsze jest to że ciężko zdobywać tu informacje, ludzie umierają z miesiaca na miesiac, a miasto milczy jak milczało..

pozdrawiam i przepraszam jak coś przekręciłem/pominąłem, ale piszę z pamięci.. :)
pozdro!

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-09 19:06:08

Jak już zeszliśmy na Częstochowę to załączam zdjęcie klasztoru z takiej niemieckiej propagandówki z 1939 roku.
Może się komuś przyda.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-09 19:11:24

I jeszcze oryginalny podpis, który sugeruje, że zdjęcie zostało wykonane już po zajęciu tego miasta przez Niemców.
Swoją drogą to miałem w tym grodzie taką trochę dalszą rodzinę, parokrotnie miałem okazję się z nimi spotkać, ale nigdy rozmowa nie zeszła na temat okupacji. A teraz to już za późno, bo wszyscy którzy pamiętali tamte czasy już nie żyją...

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-09 20:19:40

I jeszcze chciałem tak przy okazji odpowiedzieć kol. Bandolero, za co z góry przepraszam Autora wątku, bo to off topic będzie.

Kol. Bandolero, wybacz ale mnie naprawdę nie interesuje jaka jest obecnie moda czyli "trynd" w ogłupianiu studentów "nowoczesnej politologii" za pomącą komparatystycznej analizy systemów społeczno-politycznych. Bo ja w tej materii "praktyk" jestem - jak pewien elektryk z Gdańska. No może trochę przesadziłem, bo w zamierzchłych już czasach to "Podstawy nauk społeczno politycznych" [tak przy okazji] zaliczyłem. No ale to małe pikuś, bo już w czasach "nowożytnych" trochę też czytałem nowości - jako że staram się być, w miarę możliwości oczywiście, zorientowany w różnych tematach.
Ale wracając do Twojej wypowiedzi mam pytanie - czy gdyby Hitler faktycznie socjalistą był, to czy by uzyskał wtedy poparcie: Finansjery, Kapitału, Junkrów i wreszcie Kleru? Acz prawdą jest, że trochę socjalistycznych hasełek w jego programie było, zresztą wyraźnie "pod publikę", no bo w jakiś sposób musiał pozyskać dla siebie "masy".
Ale jeżeli masz jeszcze jakieś wątpliwości, to może wybierz się do Hiszpanii z cyklem wykładów na temat: faszystowski zbrodniarz Franco Wielkim SOCJALISTĄ był!
Ciekawy jestem jak Cię tam przyjmą?
A jak Ci do tej Hiszpanii zbyt daleko, to udaj się może tu na miejscu na pierwsze lepsze zebranie socjalistów [np. PPS] i zapytaj: dlaczego nagminnie w charakterystyczny sposób zamawiają "pięć piw". Jestem bardzo ciekawy jak się to dla Ciebie skończy...

Pozdrawiam

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-09 20:45:51

balans, nazizm to system skrajnie lewicowy.
Wszędobylski etatyzm i 50 proc. podatki tego dowodzą, nie opinia pijanych pepeesowców

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-09 21:14:21

Nie miałem zamiaru angażować się w polityczne dysputy, ale zawsze, kiedy staję w obliczy czyjejś ignorancji, rzucanej z tupetem na papier (monitor), to muszę się odezwać. Franco był faszystą??? Kolego, abyś nie posądził mnie o bredzenie, zacytuję słowa największego w Polsce znawcy frankizmu- Pawła Skibińskiego: "Sąd, że frankizm był jedną z form faszyzmu, jest dziś podtrzymywany przez historyków posługujących się w swych badaniach kategoriami marksistowskimi i skrajnie niechętnych wobec badanego przez siebie zjawiska". To tyle od znawcy tematu, a ja dodam od siebie, że będziemy o tym mogli podyskutować, jeśli najpierw przeczytasz wszystkie ustawy zasadnicze, stworzone przez generała Franco i mające zinstytucjonalizować system, nazwany przez niego "demokracją organiczną". Wszystkie te ustawy są w necie- w bibliotece cyfrowej Cervantesa, mogę podać Ci link. Ustaw zasadniczych jest siedem: Principios Fundamentales, Fuero de Espanoles, Fuero de Trabajo, Ley de Cortes, Ley de Referendum, Ley de Sucesion, oraz zwieńczenie tworzenia nowego systemu- Ley Organica de Estado. To podstawowy zestaw, który wymagam od Ciebie, jeśli chcesz ze mną dyskutować o reżimie Franco, choć przypuszczam, że nigdy w życiu nie czytałeś programu i statutu Falange Espanola Tradicionalista y de Las Juntas de la Ofensiva Nacional-Sindicalista, a bez tego też ciężko zrozumieć istotę tego autorytaryzmu. Jeśli śmiesz pisać o "ogłupianiu studentów nowoczesnej politologii", (na jakiej podstawie!!!!) i zarzucasz mi niewiedzę, to najpierw sam tę wiedzę posiądź. Nie wypowiadam się na temat: "dlaczego Hitler uzyskał poparcie junkrów, kapitału etc.", bo ręce mi opadają. Jest to temat powszechnie znany, mnóstwo literatury- poczytaj. Co do "wykładów w Hiszpanii" to muszę Cię rozczarować. Mimo silnej bolszewizacji tego społeczeństwa, również tam najbardziej uznani historycy i politolodzy nie uznają Franco za faszystę- choćby Redondo czy Ferrara. Pozdrav.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-09 21:19:40

Balans, link dla Ciebie: http://www.cervantesvirtual.com/portal/constituciones/pais.formato?pais=Espanya&indice=constituciones

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-10 10:43:29

Okolice Kalisza przed 1939r.wioski były często zamieszkałe przez niemieckich osadników.Ludność cywilna we wrześniu 39 uciekała przed wojną na wschód,często ostrzeliwana i bombardowana z samolotów.Na gospodarstwach pozostawiano z reguły kogoś do opieki nad dobytkiem.Z relacji opiekunów wiem że za niemieckim wojskiem wchodziły watachy niemieckich cywilów które rabowały wszystko co się dało,próbujących bronić dobytku Polaków bito czasem mordowano także przy pomocy niemieckiego wojska.Powracających pod koniec września Polaków niemieccy sąsiedzi oskarżali za przedwojenne nieporozumienia przed niemieckimi władzami co z reguły kończyło się aresztowaniem.
Polaków przepędzano z gospodarstw które zajmowali Niemcy.
Działo się to we wrześniu i październiku 1939r.
Tereny te przyłączono do Rzeszy.We wsi Czachulec(w pobliżu Turka) Niemcy utworzyli jedno z pierwszych gett żydowskich które też szybko zostało zlikwidowane,a mieszkańcy wymordowani w obozie zagłady Chełmnie nad Nerem.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-10 17:46:34

Proszę bardzo! Okazuje się, że człowiek całe życie się uczy i głupim umiera. Bo właśnie kol. Bandolero "udowodnił" mi, że faszyzmu nie było na świecie, że ten cały faszyzm to wymysł bolszewickiej propagandy... No i fajnie, bo i tak już zdecydowanie za bardzo zaśmieciliśmy cudzy wątek.

A więc wracając do tematu, tak odnośnie głodu w miastach.
Kartkowe przydziały były bardzo niskie, a do tego wartość kaloryczna tychże była marna. Pamiętam z opowiadań rodziców, że "chleb" zupełnie nie przypominał prawdziwego chleba - tu padało określenie, że był "gliniasty", że jakaś marmolada z buraków do tego była itd, itd...
Polacy aby przeżyć starali się jakoś sobie radzić, kwitł nielegalny handel, tyle że jak kogoś Niemcy złapali to groził Oświęcim, a tego się bardzo bano. Ale o tym w następnym poście.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-11 09:11:32

W kaliskiem Polakom nie wolno było posiadać psów.Niemcy w 1939 pozabijali wszystkie psy w gospodarstwach Polaków.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-11 15:35:40

na terenach GG był obowiązek rejestrowania psów, zdawania mleka na kontyngent, często-gęsto także np. w okolicach Częstochowy przymusowa praca podczas budowy umocnień..

(jako kapo wyjątkowo wredni i zajadli okazywali się Czesi,Słowacy, Ukraińcy i Węgrzy.. - znam z opowiadań rodziny..)

Praca była doceniana, robotnicy bardzo nie narzekali na wyżywienie itp..

Prawda jest taka - jeżeli ktoś nie "podskakiwał" i nie był nastawiony sprzecznie-politycznie, wobec okupantów, odpracowywał spokojnie swoją dniówkę i szedł do domu, bądź dostawał lokum (jeżeli do domu było daleko).

Nie wiem jak było w innych regionach, opisuję to na mocy relacji uczestników tych wydarzeń, na terenach Jury Płn.

pozdro!

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-11 21:32:19

Kol. 8total4, z całym szacunkiem ale coś Ci się z tymi kapo pomieszało. Bo piszesz o "kapo" w kontekście prac związanych z wielką akcją kopania okopów w 1944 roku, a przy tych akcjach żadnych kapo nie było, bo to nie był obóz koncentracyjny. Na każdy odcinek budowy był wyznaczony jakiś Niemiec [mógł być też pewnie i ktoś innej narodowości w służbie niemieckiej] do pilnowania robotników, ale to nie był żaden kapo! Natomiast masz rację, że wyżywienie [zupa] jaką zapewniano dla robotników pracujących przy okopach była jak na tamte czasy całkiem przyzwoita. Znam, a raczej znałem bo już nie żyją, ludzi którzy właśnie specjalnie dla tej zupy chodzili "na okopy" pomimo, że wcale tego nie musieli robić - ale głód był silniejszy!
Tak przy okazji piszesz, jak sądzę, o losie mieszkańców wiosek na terenach Jury Płn-ej. Ale to była wtedy trochę inna historia żyć na wsi a żyć w mieście. W miastach był totalny głód, a na wsi zawsze się tam coś dla siebie i na handel wyhodowało - Niemcy wszystkiego nie zabierali. Do tego dochodził nasz wrodzony spryt, no chyba że sąsiad doniósł...

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-11 23:35:31

uzywajac słowa 'kapo' miałem na mysli okreslenie pilnującego..

pomieszałem wątki - Czesi,Słowacy,Węgrzy i Ukraińcy - to historia z jednego z arbeitsamt'ów (z tego co pamiętam - gdzieś pod Żarkami/Przybynowem)..

Na okopach - masz rację - było tak jak opisujesz..
Gdzie dało się kopać - pracowali zbierani z wiosek chętni, dopiero w razie niedoborów robotników - brano siłą..
Z tego co wiem - nie było źle, chyba że ktoś non-stop prowokował bójki czy interesowało go bardziej co robi okupant aniżeli samo zajęcie rąk pracą...


Jeśli chodzi o Częstochowę, bardziej interesowałem się 1939r, AK, i sprawami Getta,ciut tez 44/45r.. Z resztą wiekszosc mojej rodziny mieszkała w okolicach miasta, część także w Wieluniu..

Co do kwestii obrotu "na lewo" towarami - zgodzę się, na wioskach było łatwiej.. aczkolwiek łatwiej było też "wyłapać" kulkę, w razie jakichkolwiek podejrzeń, czy "wybryków" zajadłego żandarma..
w mieście był chociaż czasami tłum.. (pomijając getto)..

pozdrawiam :)

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-12 10:44:54

Znałem mieszkańca wsi Będziechów który pół roku był w Gross Rosen za nielegalny ubój.
Kiedyś przypadkowo w necie znalazłem wyroki sądu w Kaliszu z okresu wojny.Wiele dotyczyło nielegalnego uboju i bimbrownictwa.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-12 13:39:35

Może ktoś wreszcie napisze tutaj o losie polskiej młodzieży (dzieci), odrywanej od rodzin i szkół oraz przymusowo wywożonej na roboty do Niemiec?
Jeśli było niektórym tak dobrze, za tej (niemieckiej) okupacji, to powiedzcie skąd były te choroby, wszy i analfabetyzm okresu powojennego????
Niemcy na ogół realizowali swe plany, z wyjątkiem planu wygrania wojny. A w niemieckich planach było wymordowanie 85% Polaków, w tym Was oraz Waszych przodków (Plan Ost). Proszę o tym nie zapominać.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-12 16:34:17

ja nie uważam że żyło się dobrze i dostatnio..
pozdro!

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-12 16:34:40

Mój dziadek został wywieziony na roboty do Niemiec.Trafił do gospodarstwa prowadzonego przez podstarzałe bezdzietne małżeństwo,które traktowało go jak członka rodziny.Spędził tam 5 lat.Do dziś twierdzi,że to najlepsze lata jego życia..

Drugi dziadek wylądował w obozie i ma nienajlepsze zdanie o Niemcach...

Dziś są sąsiadami i prowadzą bardzo ciekawe 'dyskusje'

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-12 20:15:08

Jeśli chodzi o tak zwane "okopy" to na terenach włączonych do III Rzeszy do tych robót kierował Polaków Arbeitsamt (urząd pracy). Pracownicy "zwerbowani" w ten sposób byli skoszarowani, kontrolowani i pilnowani choć nie tak dokładnie jak jeńcy czy więźniowie.
Mój Ojciec pracujący "na okopach" był świadkiem rozstrzelania przez Niemców dwóch jego kolegów, których złapano poza miejscem, w którym byli umieszczeni w czasie godziny policyjnej.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-12 22:11:48

W czasie bitwy w Pogorzeli i okolicy w dniach 27-29 lipca 1944 do kopania okopów Niemcy brali wszystkich jak leci, w tym dzieci obojga płci. Gdy opuszczali zajmowane pozycje i wycofywali się, pędzili ich ze sobą do dalszego kopania. Wiele z tych osób nigdy nie wróciło, znikając bez śladu.
Ta bitwa zaczęła się w okresie żniw. Niemcy zabili kilka osób, które wyszły w pole do żniw. Potem niektórzy próbowali zbierać zboże w nocy, ryzykując życiem.
Tak dobrze było "za Niemca".

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-13 04:34:32

Armia Niemiecka opiekowała się polskimi cywilami. Bez wdzięczności z ich strony.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-14 02:11:55

Witam. Mój dziadek, rolnik z Zamojszczyzny miał dwie ciekawe okazje na zarobienie kulki od Niemców. Pierwsza: w majątku, w którym pracował stacjonowali Niemcy i mieli własnego kucharza. Podobno zrobił on kiedyś kisiel dla ekipy i odstawił go do ostygnięcia, ale dobrał się do niego pies dziadka. O mały włos razem z pieskiem dostaliby po kulce od kucharza. Okazja druga to pacyfikacja jego rodzinnej wsi (jedna z dwu). Dziadek nie dostał kulki tylko dlatego, że Niemcy potrzebowali kogoś do zakopywania trupów. Musiał wtedy zakopać np. swojego sąsiada. Jego siostra spędziła kilka miesięcy do wyzwolenia w obozie na Majdanku. Niemcy podobno potrafili być tak gorliwi w odbieraniu kontyngentów, że potem nie bardzo było co na wiosnę posiać. Zajmowanie gospodarstw przez Niemców to kolejna długa historia. Może ktoś ma dostęp do archiwalnych numerów Tygodnika Zamojskiego ? Kilka lat temu publikowano tam pamiętniki z czasów okupacji pewnego zupełnie przeciętnego mieszkańca Zamościa i różowe te wspominki nie były.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-20 12:50:44

Parę dni temu wybrałem się do osoby, która przeżyła okupację na wsi [Pogórze] specjalnie aby porozmawiać jak ją wspomina.
A wspomina ją bardzo źle, z początku to nawet nie bardzo chciał wracać wspomnieniami do tamtych czasów.
Rejon był biedny już przed wojną [jak zauważył wcześniej kol. Gebhardt przeciętna kaloryczna w II RP należała do najniższych w Europie], rodziny były tradycyjnie wielodzietne, pola niewiele i do tego kiepska górzysta gleba.
Im akurat przed wojną powodziło się trochę lepiej, bo ojciec na jakiś czas wyjechał za pracą do Francji i słał pieniądze.
Ale wracając do tematu można przyjąć, że tam gdzie była przed wojną bieda na wsi, tam w czasie wojny zrobiło się bardzo biednie i głodno "jak matka upiekła chleb to wydzielała po jednej kromce aby starczyło na jak najdłużej - człowiek stale chodził głodny". Wszystkie krowy i świnie nie dość, że były zarejestrowane i zakolczykowane to jeszcze posiadały "dowody", tak że gdy przychodził czas odstawienia kontyngentu to liczyła się nie tylko sztuka, ale musiała się też zgadzać waga "jak matka odprowadziła krowę i waga się nie zgadzała o 5 kg to musiała donieść kurę". Nad wszystkim czuwali sołtysi i "podsołtysi", niektórych po wojnie rozliczano za zbytnią nadgorliwość w stosunku do okupanta.
Kol. Białemyszki napisał, że Niemcy potrafili być tak gorliwi w odbieraniu kontyngentów, że potem nie bardzo było co na wiosnę posiać - to prawda. Aby obsiać na wiosnę pola ludzie musieli sobie wzajemnie pomagać na zasadzie pożyczek ziarna. Trochę lepiej wiodło się bogatym gospodarzom, bo tam "pole manewru" było większe, ale należało z kolei bardzo uważać na sąsiadów bo kwitło donosicielstwo [znam przypadek odchowania świni od małego prosięcia do dużego warchlaka w ... skrzyni, a podobno była tak wytresowana, że nigdy nie zdradziła swojej obecności].
Za odstawione kontyngenty Niemcy dawali kartki [przeważnie na odzież], ale jeszcze należało mieć pieniądze aby je wykupić...

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-02-20 16:55:54

Mój Ojciec w wieku 13 lat został skierowany przez Arbeitsamt do pracy u niemieckiego chłopa. Na szczęście była to "praca" w obrębie naszej rodzinnej miejscowości, w której okolicy było dużo wielohektarowych gospodarstw będących własnością kolonistów narodowości niemieckiej.
Za pracę tę (od świtu do zmroku) młodzi, polscy niewolnicy otrzymywali marną zapłatę tylko, że za te marki nic nie można było kupić ponieważ wszystko w sklepie było na kartki.
Tak więc traktowano te pieniądze jak świstki papieru i grano o nie w "oczko". Tata opowiadał, że jak kiedyś przy grze złapał swoich niewolników gospodarz to za głowę się złapał bo sam tylu pieniędzy "w kieszeni" nie miał.



Post został zmieniony ostatnio przez moderatora pomsee 16:56 20-02-2009

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-03-07 15:38:55

W "Generalnej Guberni" już w 1939r. Niemcy wprowadzili obowiązek pracy dla wszystkich Polaków i Polek w wieku od 15 do 25 lat. Ten obowiązek pracy miał być wykonywany w Niemczech. Jeśli taki młody człowiek trafił już na miejsce, to np. w rolnictwie miał być oznaczony tak, jak to nakazywała ta instrukcja. Dlatego niektórzy mogli być zadowoleni, że nie musieli chodzić do szkoły.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-03-07 15:40:28

Instrukcja do powyższego postu, bo nie poszła.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-03-08 18:32:16

Kol. Elpasys napisał "...Niemcy wprowadzili obowiązek pracy dla wszystkich Polaków i Polek w wieku od 15 do 25 lat. Ten obowiązek pracy miał być wykonywany w Niemczech". To albo pomyłka, albo tworzenie jakiś mitów, bo w prawdzie wywieziono na roboty do Niemiec sporo Polaków, ale żeby 100% WSZYSTKICH obywateli GG od 15 roku życia?! A kto by im wtedy pracował w GG i wychowywał tych pozostałych poniżej 15 roku życia? Nie twórzmy mitów, bo okupacja niemiecka bez tego była bardzo tragiczna dla Polaków [mojej rodziny nie wywieźli, acz mało brakowało aby dwie osoby z niej dostały bilet...].

Ale wracając do tematu, czyli ciąg dalszy wspomnień osoby, która przeżyła okupację na wsi. Pewnie musiał być to rok 1944, gdy Niemcy nie mieli już wiele do stracenia. Niemieckie patrole otoczyły wieś, a na drodze ustawiły się samochody z opuszczonymi, drewnianymi rampami. Niemcy chodzili od gospodarstwa do gospodarstwa i konfiskowali krowy [tak zupełnie poza kontyngentem]. Za pierwszym razem pozostawiali jeszcze po jednej na gospodarstwo, ale akcję powtórzyli po jakimś czasie i zabrali resztę, a przecież "krowa na wsi była żywicielką całej rodziny". W tym drugim przypadku mojemu rozmówcy [wtedy młody chłopak, trochę zawadiaka i ryzykant] udało się wykorzystać chwilę nieuwagi Niemców i ryzykując kulę "podprowadzić" im krowę - nawiewał korytem górskiego, zakrzaczonego potoku...

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-03-08 19:38:44

Cytat:
"Jednym z celów polityki prowadzonej w Generalnym Gubernatorstwie było stworzenie zasobów ludności polskiej wykorzystywanych w charakterze niewolniczej siły roboczej. 26 października 1939 r. w GG objęto nakazem pracy przymusowej wszystkich Polaków w wieku 18-60 lat, 12 grudnia 1939 r przesunięto dolną granicę wieku do lat 14. Oficjalnie dla Polaków istniał tzw. obowiązek pracy a dla Żydów tzw. przymus pracy, w praktyce jednak oba te pojęcia oznaczały zatrudnianie przymusowe.
Zatrudnianie ludności odbywało się za pośrednictwem sieci 21 Urzędów Pracy (niem. Arbeitsamt), 85 ekspozytur i 250 placówek, podlegających Oddziałowi Zatrudnienia Głównego Wydziału Pracy w rządzie Generalnej Guberni. Placówki te w porozumieniu z niemiecką policją i SS organizowały system pracy przymusowej i eksploatacji darmowej siły roboczej. Skierowanie do pracy oznaczało nakaz do pracy przymusowej na warunkach określanych przez pracodawcę bez możliwości zmiany miejsca pracy. Sporządzano specjalne listy młodzieży która była następnie kierowana do Służby budowlanej (Baudienst) i obozów pracy. Przeprowadzano masowe łapanki, których celem było dostarczenie robotników do przymusowej pracy w niemieckiej gospodarce (rolnictwo, przemysł, transport itd.).
Warunki pracy przymusowych robotników wywiezionych do Rzeszy pozostawały surowe, np. polskim robotnikom rolnym w Badenii zakazano praktyk religijnych, korzystania ze środków komunikacji (kolej, autobusy oraz rowery), uczęszczania do restauracji, teatrów, kin oraz uczestniczenia w innych rozrywkach kulturalnych, opuszczania miejsca pracy bez specjalnego zezwolenia policyjnego, obowiązywał także zakaz zgromadzeń oraz godzina policyjna, zakaz zgłaszania zażaleń, kontaktów intymnych z kobietami, dopuszczano kary cielesne wobec robotników oraz przekazywanie ich organom bezpieczeństwa (np. Gestapo), wskutek donosów pracodawcy o "przestępstwach" np. typu "zwolnienie tempa pracy" lub "niechęć do pracy".........itd."

Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Generalne_Gubernatorstwo

Na zdjęciu: fragment dokumentacji dochodzenia w sprawie przejazdu pewnego Polaka (przymusowego robotnika) tramwajem w Niemczech.
Proszę więc o powstrzymanie się od pochopnego oskarżania mnie o produkowanie "pomyłek albo jakiś mitów".

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-03-08 19:59:11

Ale byli i tacy, którym się powodziło całkiem nieźle, a nawet bardzo dobrze.
Bardzo dawno temu, przy okazji montowania na dachu pewnej piekarni anteny telewizyjnej [jednej z pierwszych w okolicy] pozwolono mi wejść na strych tejże. No i pośród różnych ciekawych "szpejów" zobaczyłem sporą skrzynię, po otwarciu której zobaczyłem, że cała jest wypełniona banknotami okupacyjnymi i markami. Wziąłem na pamiątkę garść "górali" [do dzisiaj został mi jeszcze spory pliczek], a mogłem [za zezwoleniem właściciela] zabrać tyle ile bym wtedy zdołał unieść...
Tu parę słów odnośnie tej piekarni i jej właścicieli. Piekarnia istniała już przed wojną, właścicielami było mieszane, polsko-niemieckie małżeństwo [jeżeli dobrze pamiętam, to żona właściciela była Niemką]. Piekarnia funkcjonowała przez całą okupację i co ciekawe właściciele nie nawiali w 45 z Niemcami, ale dalej prowadzili ją za komuny jako prywatny biznes! Słynęła po wojnie w całej okolicy z doskonałego pieczywa, a dziś już w innym miejscu, dalej funkcjonuje prowadzona przez potomków ówczesnych właścicieli.
Tak na marginesie chciałem dodać, że w tej skrzyni był [jak na czasy okupacji] wielki majątek, bo przeciętna miesięczna pensja w czasach okupacji to 100 złotych...

Swoją drogą, to do dziś nie potrafię sobie wytłumaczyć dlaczego Niemcy zwalczający na każdym kroku oznaki polskości w okupowanym kraju, na banknotach pisali "BANK EMISYJNY W POLSCE" [sic!].

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-03-08 20:18:16

Kol. Elpasys, czytaj proszę ze zrozumieniem to co sam zapodajesz. A zapodajesz, że w GG był przymus pracy NA RZECZ NIEMIEC i tego nikt nie neguje! Tyle, że Ty robisz z tego cyt. "Ten obowiązek pracy miał być wykonywany w Niemczech", a z tego co mi wiadomo GG nie została wcielona do Niemiec, ani też Niemcy nie wywieźli w czasie okupacji 100% Polaków na roboty przymusowe do siebie.

Pozdrawiam

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-03-08 21:13:09

Uzupełniająco daję tekst w języku niemieckim dotyczący poruszonego wyżej problemu "pomyłki albo jakiegoś mitu". Proszę zwrócić uwagę, że w Niemczech nikt nie odważy się nazwać "mitem" pisania o przymusowej pracy Polaków. A w Polsce można??? Nie, nie można, dlatego proszę o odszczekanie oskarżenia mnie o produkowanie mitów.

Tekst: "Die Einführung der Arbeitspflicht: Das erste deutsche Arbeitsamt in Polen, deren Errichtung Voraussetzung für die Ausnutzung der Arbeitskraft des polnischen Volkes war; hatte man bereits am dritten Kriegstag in Rybnik/Oberschlesien eingerichtet. Mitte Oktober 1939 existierten bereits 115 Ämter im besetzten Polen und alle im Alter vom 18. bis zum 60. Lebensjahr unterlagen einer „öffentlichen Arbeitspflicht“. Zwei Monate später erfolgte eine Ausdehnung der Arbeitspflicht auf Jugendliche ab 14 Jahren."

Źródła: http://www.industriemuseum-elmshorn.de/...ne/artikel/pubikationen/bilder-doku/stolpersteine06_zwangsarbeit.pdf
http://www.fpnp.pl/edukacja/praca-przymusowa_de.php

Tłumaczenie: "Wprowadzenie obowiązku pracy: Pierwszy niemiecki urząd pracy w Polsce, którego powstanie było warunkiem wykorzystania siły roboczej polskiego narodu, powstał już trzeciego dnia wojny w Rybniku na Górnym Śląsku. W połowie października 1939r. w zajętej Polsce istniało już 115 urzędów pracy i wszyscy w wieku od 18 do 60 lat podlegali "publicznemu obowiązkowi pracy". 2 miesiące później nastąpiło rozszerzenie obowiązku pracy na młodzież od 14 lat."

Obok: zawiadomienie, że Krzysztof Serafin opuścił miejsce pracy.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-03-08 21:28:54

Uzupełniająco to: "......für die Jahrgänge 1915 bis 1925 Arbeitspflicht in Deutschland angeordnet."

Tłumaczenie: " ...dla roczników 1915 do 1925 zarządzono obowiązek pracy w Niemczech."

źródło (jedno z wielu): http://www.zum.de/Faecher/Materialien/lehmann/dps/hintergrund/anwerbung.htm

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-03-09 09:54:41

A mnie w tej całej sprawie bawi to, że jakiś troglodyta napisze że jest z Wrocławia, tego od Festung Breslau, wiecie , nie ?
Podnieca się hitlerowską nazwą, nadaną na kilka miesięcy, a dziadków mu przywieźli tam po akcji "wisła". Ale on się prawie czuje Niemcem, bo mieszka w niemieckim Breslau, pewnie jeszcze w domu ma mundurek z gapą i stuka obcasikami przed lustrem. A największą krzywdę zrobiła mu krasnoarmiejska wataha, bo wygnała idoli. Tylko czy taki "łeb" nie zdaje sobie sprawy, że gdyby nie sowieci, to pył z jego (i naszych ) przodków użyźniałby pola Vaterlandu ?

A w temacie, mój dziadek , choć był sołtysem , odsiedział kilka miesięcy bo ktoś z wioski doniósł o nielegalnym uboju, dowodów nie było a i tak odsiedział swoje. Przymusowe odstawy płodów i żywca były takie, że w domach brakowało żywności, Dzieci chodziły do szkoły, po kilka kilometrów, uczyły się podstaw pisania i rachunków, żeby się nie mylić w odstawach.
Więc, na Boga, przestańcie pisać że w czasie okupacji żyło się "w miarę dobrze, abo lepiej niż po wyzwoleniu".

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-03-09 10:15:21

zasadniczo zgoda. Tyle że akurat z tymi sowietami to troche pudło. bo akurat prochy naszych przodków dzięki nim także "użyźniaja ziemie" od Bugu(Łaby?) po Władywostok. Rownie dobrze ktoś kto dogorywał w Łagrze moze powiedzieć że dzieki Niemcom w 41 roku nie "użyżnił' Syberii.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-03-09 11:13:30

Czyli źle że nas wyzwolili ? Lepiej czekać było na Andersa na białym koniu ? Czy żeby szwaby ze starości pozdychały ?
Może jeszcze wklei ktoś zdjęcie jak Hitler płakał po śmierci Piłsudzkiego !

Piszcie wyraźnie , że w tym temacie hołubi się III Rzeszę.
Coś mi się zdaje, ze co niektórym, troszkę się obraz historii wypaczył, chyba od kaczej propagandy.
Zresztą po nickach widać kto wolałby w adresie mieć Thorn, Glogau lu Breslau. tyle tylko że w tych miastach, bylibyście tylko "podludźmi", a język polski znalibyście szczątkowo, opowiadany gdzieś w barłogu, między jedną zupą z pomyji a robotą u nadczłowieka Hansa.
Więc dziękujcie Bogu że historia potoczyła się właśnie tak.

Cytuję kol.
balans-a :

"..Powalają mnie na tym forum wypowiedzi kilku domorosłych prawicowych ideologów, którzy przy każdej okazji starają się udowodnić, że "ten Hitler to tak naprawdę nie był taki zły", No bo przecież "tak dzielnie bronił nas przed komunizmem", etc, etc...
Czekam na moment, aż któryś z nich się odważy i napisze wprost: "Hitler Wielkim Przyjacielem Polaków był" - wtedy zrobię zadymę, nawet gdybym miał dostać tu dożywotniego bana..."

POPIERAM

A jak się komuś nie podoba, to może wyjechać do Niemiec, wolnych mieszkań jest dużo.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-03-09 11:21:38

chyba jednak nic nie zrozumiałeś. widze że zaczynasz po nickach tropic "faszystów" a pozniej pojda "syjoniści" "komuniści" "cykliści" Czyli Panowie zmieniajmy nicki....na bardziej słowiańskie. Ale ten nick "Pyra" to też jakis podejrzany ...

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-03-09 11:25:43

Pyra a tak nawiasem mówiąć a z czego "wyzwolili " Sowieci Polaków na kresach i w Katyniu oraz np Fieldorfa po wojnie? jakbyś to powiedział ich rodzinom?

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-03-09 11:41:20

To chyba ty nie rozumiesz, z uporem maniaka co post wpychasz nam że za okupacji było lepiej. Że to był taki fajny i ogólnie "wporzo" naród, że wg. jakiegoś oszołoma z zachodu, było ok.
Żyłeś wtedy ? Żyłeś w 1945 po wyzwoleniu ?
Co może wiedzieć człowiek o głodzie, który nigdy głodnym nie był. O strachu, ten który się nie bał.


Stosujecie ten sam sposób co za komuny, wmawiano nam że ACz i ZSRR to nasi "Bracia", że oni kochają nas za-żarcie, a my ich za-wzięcie.


Chyba zapomniałeś co ten rycerski naród robił w obozach zagłady.
I nie wyjeżdżaj mi tu ze słowianami.


P.S. Katyń? Przecież tam zginęli żołnierze, oni byli świadomi śmierci.A Niemcy nie zabijali Polaków na kresach ?
Odbiegasz wciąż od tematu.


Podaje ci temat, gdybyś przeoczył: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej).

A jak masz żal o to kto nas wyzwolił, to podziękuj "sojusznikom" za Jałtę i Teheran.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-03-09 11:42:27

Pyra- nie denerwuj się aż tak. Złość piękności szkodzi.

Zwłaszcza, że słuszne ( wg mnie ) żale i pretensje wklejasz w wątek o innym motywie przewodnim.

Jeśli chcesz popisać o problemach emocjonalnych lub kłopotach z identyfikacja Użytkowników proponuję ( choć sam się boję efektów ) założyć osobny wątek. Musisz się jednak liczyć, że między 2 a 3 wpisem wpadnie Mod i porozdaje nagrody.

Pozdrawiam.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-03-09 11:51:54

"To chyba ty nie rozumiesz, z uporem maniaka co post wpychasz nam że za okupacji było lepiej. Że to był taki fajny i ogólnie "wporzo" naród, że wg. jakiegoś oszołoma z zachodu, było ok." ---?????? to ciekawe gdzie tak wyczytałeś Pyra?
Oczywiście nie zapomnialem co ten "rycerski" naród robił w czasie wojny jak i nie zapominam co robili"wyzwoliciele" w czasie wojny bedac w sojuszu jednego zbrodniarza z drugim a pozniej w wyniku ataku jednego zbrodniarza (znajdujac sie tylko dzieki temu w nowynm układzie) na drugiego "wyzwalając" Polskę.
A Katynie to juz przegialeś. gineli żólłnirze? co to ma niby usprawiedliwiać? A w sowieckich obozach koncentracyjnych to kto ginąl? pierwszej zimy 40/41 nie przezyło 60 % Polaków eksterminowanych na wschodzie w tym 80% dzieci. Wiec o czym ty bredzisz?
Żyłeś wtedy ? Żyłeś w 1945 po wyzwoleniu ?- a zyłeś w czasie powstania styczniowego. Parafrazując Co mozesz o tym wiedzieć

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-03-09 12:19:37

Powstanie styczniowe ? Nie wiem nic, więc nie stroję mądrali.
Teraz snujesz teorię że w Katyniu nie zginął żaden żołnierz ? No, chyba że dla ciebie oficer to nie żołnierz.
A ciekawe kogo hitlerowcy trzymali w oflagach i stalagach ? Żwirka i Muchomorka ?

Jesteś monotematyczny, nie dyskutuję z Tobą,

A tu piszemy o OKUPACJI NIEMIECKIEJ !!

Ciezkie losy Polaków pod okupacja hitlerowska - ciekawa relacja
http://newsgroups.derkeiler.com/Archive/Soc/soc.culture.polish/2008-03/msg01370.html

Jak myślicie, prawda czy prowokacja ?

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-03-09 12:48:26

"Teraz snujesz teorię że w Katyniu nie zginął żaden żołnierz ? -- " ??????? naucz sie czytać ze zrozumieniem....bez odbioru

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-03-09 12:58:47

Panowie Panowie...

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-03-09 17:12:40

Tak dla porzadku, nie tylko zolnierze zgineli w Katyniu. Ale temat faktycznie jest o zyciu pod okupacja niemiecka, wiec licytacje kto jest OK bo nas mniej bil po d sa bezcelowe. I faktem niezaprzeczalnym jest ze niektorym osobnikowm wiodlo sie dobrze lub nawet lepiej niz dobrze - stworzono system w ktorym kwitl czarny rynek i niektorzy niezle sie na nim upasli, nie mowiac nic o takich co pozbyli sie np konkurencji przez donosy i w rezultacie przejeli business'y swoich ofiar. Jak juz pisalem wczesniej, jedna z glownych zbrodni, zreszta obu okupantow, bylo popieranie rozkladu moralnego spoleczenstwa - mozna rezultaty tego widziec do dzis.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-03-09 17:56:19

Kol. Elpasys, miej litość i czytaj ze zrozumieniem to co napisałem! A w tym co napisałem wyraźnie stoi "JAK BYK", że Niemcy wprowadzili na terenie GG przymus pracy. A ponadto jeszcze, że sporo Polaków wywieźli na roboty przymusowe do siebie, czyli do Niemiec.
Ale ci wywiezieni na roboty do Niemiec to góra kilkanaście procent populacji, więc nie pisz że wywieźli do Niemiec na roboty 100% obywateli GG, bo to bzdura do kwadratu i jeszcze do potęgi n-tej!!!

Kol. Gebhardt, podpisuję się pod tym co napisałeś o demoralizacji Polaków pod władzą okupantów, ale dodam że nie wszystko da się "zwalić" na okupantów. Kłaniają się tu jeszcze i zabory i okres niewolnictwa [pańszczyzna].
Pozostaje wierzyć, że może za jakieś dwa pokolenia będzie tu w miarę normalnie...

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-03-09 19:53:13

tak na marginesie...
balans-> przy Wawelu to Feldlokomotive Jung, taka jak na tej fotce

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-03-10 07:50:03

Daję fragment opisu rzeczywistej sytuacji w okupowanej Polsce ze strony:
http://www.zbaszyn.com/historia/okupacja.htm
aby nie dominowały tutaj brednie o niemieckiej okupacji z walizkami pełnymi pieniędzy w każdym domu.

"W połowie września pozwolono wrócić zbąszyniakom do zachodniej części miasta. Sam powrót z ucieczki odbywał się z szykanami. Przy drogach stali Niemcy i wyławiali tych Polaków, którzy się im narazili. Przechodzących przez miasto witały czerwone afisze informujące o najeździe i o skazaniu na śmierć zbąszyniaka Józefa Nitschke. Równocześnie zaczęły ukazywać się pierwsze zarządzenia o obowiązku meldowania się w komendanturze miasta, zdejmowania czapek przed umundurowanymi Niemcami, meldowania się w dawnym zakładzie pracy, zdawania mundurów i oznak polskich organizacji, zgłaszania się w Urzędzie Pracy( Arbeitsamt ).
To był początek. Zaczęły pojawiać sią nowe pojęcia: żandarmeria, lager, gestapo, SS-mann, SA-mann, i najgroźniejsze - obóz koncentracyjny. Niedługo trzeba było czekać na owoce nowego porządku. Jako pierwszy jego skutki odczuł Franciszek Brumma ze Strzyżewa. Rodzina otrzymała wiadomośćś o śmierci i przesyłce z prochami. Wówczas jeszcze okupanci je przesyłali.
Zaczęto usuwać wszelkie oznaki polskości. Zbąszyń nazywał się Bentschen. Zmieniono polskie nazwy ulic na niemieckie. Zlikwidowano wszelkie inne napisy w języku polskim. Zburzono pomniki. Zabrano książki z polskich bibliotek.
Chcąc mieć dokładną ewidencję wszystkich Polaków, Niemcy w połowie października zarządzili przymusowe wypełnianie " Zgłoszenie celem policyjnego stwierdzenia ludności " ( tzw. Fingerabdruck ) i to w dwóch egzemplarzach. Jeden służył w początkowym okresie za dowód osobisty. "

Na zdjęciu: wezwani do stawienia się do pracy, przed Arbeitsamt'em w Radomiu, wrzesień 1939.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-03-10 08:29:04

Więcej o pracy przymusowej Polek i Polaków w Niemczech można przeczytać tutaj:
http://www.fpnp.pl/edukacja/praca-przymusowa.php

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-03-10 13:45:21

Jak bardzo nie potrafimy dbać o własne interesy, pokazuje taki fakt z Wikipedii. Na niemieckiej de-wiki jest taki artykuł: Polen-Erlasse
adres: http://de.wikipedia.org/wiki/Polen-Erlasse
W tym artykule zawarty jest opis zbrodniczego specjalnego "prawa" III Rzeszy ukierunkowanego z rozmysłem i celowo przeciwko Polakom. "Prawo" to zostało wprowadzone 8 marca 1940r. i służyło poddaniu Polaków szczególnie dyskryminującym przepisom. Oto niektóre z nich:
- Obowiązek oznaczenia literą "P", trwale przymocowaną do każdej sztuki noszonego ubrania i wyraźnie widoczną.
- Płace znacznie mniejsze niż dla niemieckich robotników.
- Znacznie mniejsze zaopatrzeniie niż Niemców.
- Zakaz opuszczania miejsca pobytu.
- Zakaz wychodzenia po zmroku.
- Zakaz posiadania pieniędzy, wartościowych przedmiotów, rowerów, aparatów fotograficznych i zapalniczek.
- Zakaz odwiedzania barów, restauracji i imprez tanecznych.
- Zakaz korzystania z publicznych środków transportu.
- Zakaz uczęszczania do kościoła.
Ciekawostką jest to, że na pl-wiki tego artykułu nie ma.

Kontynuacją "prawnego" dyskryminowania Polaków bylo to (anty)polskie rozporządzenie karne (Polenstrafrechtsverordnung) z 4.12.1941r. :
http://de.wikipedia.org/wiki/Polenstrafrechtsverordnung
Tego artykułu na pl-wiki też nie ma.

Z tego wyraźnie widać, że Niemcy są lepiej zorientowani w losach Polaków w Niemczech, niż sami Polacy. Dlatego w Niemczech nie ma tak idiotycznych dyskusji "o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiejnocy.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-03-10 14:54:58

Oczywiście, można było radykalnie poprawić sobie warunki życia. Wystarczył jeden podpis, na takiej liście jak obok. Warunki prawne określało to "prawo": "Verordnung über die Deutsche Volksliste und die deutsche Staatsangehörigkeit in den eingegliederten Ostgebieten, 31. Januar 1942."
Obraz #1

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-03-10 14:55:34

Obraz #2

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-03-10 17:51:20

Elpasys, zapodałeś link do strony, która potwierdza że w czasie okupacji niemieckiej było coś pomiędzy 2,8 - 3,5 mln osób wywiezionych na roboty do Niemiec [w tym jeńcy wojenni].

"Szacuje się, że ogólna liczba robotników przymusowych w Niemczech, będących przed 1939 r. obywatelami Polski, sięgała pod koniec wojny od 2,5 do 3,5 mln osób, oscylując najprawdopodobniej wokół 2,8 mln osób".

Więc jak to się ma do Twojego "...wszystkich Polaków i Polek od 15 do 25 lat. Ten obowiązek pracy miał być wykonywany w Niemczech". No to kto walczył w takim razie wg. Ciebie dla przykładu w Powstaniu Warszawskim - sami staruszkowie i małolaci poniżej 15 roku życia?
Ale ponieważ Twoje wypowiedzi stały się "nieprzyjemne" to ja sobie odpuszczam dalszą dyskusję w tym wątku. Tym bardziej że staje się ona zupełnie irracjonalna, a ja nie mam jakoś ochoty na pyskówkę, tym bardziej że tak ogólnie o okupacji niemieckiej mam [żeby było całkiem śmiesznie] podobne zdanie do Twojego...

P.S.
Dzięki kol. Wojwoj za odpowiedź na pytanie o tą lokomotywkę.
Ja je chyba widywałem jeszcze w drugiej połowie lat 50-tych, ale tu nie mam pewności czy to na pewno te były.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-03-11 18:54:42

Mnie się wydaje, że obowiązek pracy ciążył na wszystkich ( czyli 100 % ), zresztą, kto nie miał poświadczenia że pracuje był wywożony na przymusowe. Jednym z poszukiwanych towarów na czarnym rynku były takie zaświadczenia.
Więc pewnie obaj macie racje.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-03-22 14:17:33

Ponieważ ten wątek wyraźnie wydaje się wygasać, bez wyraźnej konkluzji, to chciałem zapytać inaczej tu myślących, czy wiedzą, skąd wzięła się ta niemiecka okupacja; czy nie z iluzorycznego ich przekonania o własnej ich "nad"wielkości i "nad"górowaniu nad nami? Ale nie rozumiem, skąd biorą się tutaj głosy twierdzące, że Polakom bez tej (niemieckiej) okupacji żyłoby się gorzej, niż z nią (tą niemiecką okupacją).

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-03-22 18:47:14

Według mnie wzięła się nie tylko z ich "nad" wielkości ale może i z barbarzyńskiego logicznego myślenia: bo po co lud niemiecki ma harować jak zrobią to za nich polaczki i inne narody podbite a ci którzy nam niepotrzebni wy...rzucić na wschód.Przy okazji nie tylko my zyskamy ale zrobimy dobry interes z demokratycznymi państwami jak wszystko pójdzie dobrze (ale nie poszło).

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-03-23 20:03:39

Temat wątku jest jednoznaczny "Jak żyło się w czasie okupacji [tej niemieckiej]". Niestety niektórzy fanatyczni zwolennicy przewagi ideologii nad treścią "uwalili" temat, a teraz się dziwią, że cyt. wątek wyraźnie wydaje się wygasać.
A jak ma nie wygasać, gdy zamiast zapodawać jakieś wspomnienia Waszych krewnych czy znajomych z czasów okupacji zrobiliście z tego wątek pt. "Co Hitler miał na myśli?".
Sam miałem jeszcze sporo takich wspomnień tu zamieścić, ale skoro mam udowadniać, że nie jestem "inaczej myślący", to sorry, ale takie coś to olewam.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-03-24 01:40:02

Trochę statystyki. Na 104 niemieckich generałów SS, policji i Waffen SS (Generale der SS/Polizei/Waffen-SS), 24 popełniło samobójstwo z żalu za utraconą III Rzeszą (nie przeżyli kapitulacji na własne życzenie).
Jeśli komuś brakuje tejże, droga została wskazana.

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-03-24 17:51:21

Rozumiem, że piszesz @elpasys o sobie bo gdybyś pisał o mnie to wcześniej byś się zapoznał chociażby z tym co napisałem wcześniej w tym wątku cyt. >Taka mała moja uwaga na marginesie.
Powalają mnie na tym forum wypowiedzi kilku domorosłych prawicowych ideologów, którzy przy każdej okazji starają się udowodnić, że "ten Hitler to tak naprawdę nie był taki zły", No bo przecież "tak dzielnie bronił nas przed komunizmem", etc, etc...
Czekam na moment, aż któryś z nich się odważy i napisze wprost: "Hitler Wielkim Przyjacielem Polaków był" - wtedy zrobię zadymę, nawet gdybym miał dostać tu dożywotniego bana...<.
Dodam jedynie, że gdybyś zadał sobie trochę więcej trudu to byś się dowiedział, że od zawsze spierałem się na tym forum i to bardzo ostro [na granicy bana] z sympatykami faszyzującej prawicy, których nazywałem tu publicznie "brunatnymi siusiumajtkami" - na szczęście większość z nich sama została już zbanowana, a nieliczni którzy się ostali nie afiszują się już ze swoimi poglądami. No cóż mogę jeszcze dodać, sam jesteś odporny na argumenty bardziej niż bunkier, więc pozostaje mi jedynie wyrazić ubolewanie, że s........ potencjalnie ciekawy i pouczający wątek, ale ponieważ to nie jest mój wątek to na tym zakończę.

Bez pozdrowień
balans

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-06-03 08:51:35

Boże, jaki jestem szczęśliwy że, znam tą sytuację z "pierwszej" ręki!!! Ubawiają mnie posty niektórych Kolegów!
Co dzień prowadzę wieczorne dyskusje z moją Mamą /98-latek/, ale co ciekawe, nie wie jaki jest dzień dziś /zawsze ogłasza niedzielę/, natomiast czas okupacji, ma "zapisany", jak twardziel w kompie. Nawet "ośmieliłem się " kilka razy testować Jej opowieści, w jednym z licznych "testów", nawet liczba schodków /4 i 1/2 / się zgadza!!!
8total4, może to potwierdzić, często bywa u mnie.
I trochę OT, żandarma z Żarek "zdmuchnięto", koło "Bramy Twardowskiego", zaprowadzili mnie tam "uczestnicy" i pokazali jak to się odbyło, żandarmi jechali furmankami i wpadli w zasadzkę, /droga Żarki - Złoty Potok/, jechali w kierunku Złotego Potoka.
PS. Może przed śmiercią "napiszę" książkę! Lub przynajmniej
założę wątek, na temat okolic Cz-wy
PS. I jeszcze polecam dzienniki hansa franka!
Błędy ort. zamierzone
Pozdrawiam
GW

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-06-03 08:55:41

balans, za "moich" czasów, używało się określenia;...."odporny jak elew na wiedzę".....
Pozdrawiam
GW

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-06-03 16:08:02

Znane jest dokładne miejsce zasadzki w Ostrężniku.
W pobliżu ostańca, który zwie się "diabelskie mosty".
Nie chcę negować twojej wypowiedzi Kol. 41pp,ale czy czasem hitlerowcy nie poruszali się wtedy motocyklem z przyczepką?


Z czysto technicznych informacji, wiem z dwóch niezależnych od siebie źródeł, iż nadziali się na ogień z pepeszy, stena lub mp40, i jakiegoś RKM/LKM (Browning wz.28 lub MG34).

Tak jak wspominałem, w weekend obiecuję wrócić z notatkami i naświetlić kilka spraw w wątku o AK/WIN/NSZ/NOW/ZJ
pozdrawiam!

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-06-03 16:17:08

Zgadza się, mój błąd, "Diabelskie Mosty", ale przy furmankach to się trochę "po upieram"!
Pozdrawiam
GW

RE: Jak żyło się w czasie okupacji (tej Niemieckiej)
2009-06-03 16:40:51

Znam tą "akcję" od nieżyjącego już mojego Wujka, który w tym czasie, "latał" po tamtejszych lasach z Śp. por. Kurpińskim + kbk + Smyth Wessonem. Twierdził że , mieli Brena, pepeszek wtedy w oddziale nie było, przeważała broń "zrzutowa" i zdobyczna na niamiaszkach.
Znam te info. i nie tylko, z autopsji "nijako", ponieważ w latach 50-tych wakacje spędzałem w Janowie, taki dworek w głębi, po lewej stronie drogi, Janów - Złoty Potok, bezpośrednio przy "płocie pałacowym". Jak byś był to zrób fotkę tej "chałupy". W latach 80-tych chciałem odkupić tą nieruchomość, kasiorkę miałem, ale Wiesz z rodziną to najlepiej wychodzi się na "fotografii"!
PS. Dawałem ile chcieli!! A teraz biwakuję w Bystrzanowie pow. piaseczyński.
Pozdrawiam
GW

Aby odpowiedzieć musisz się zalogować.









0.691
Ta witryna korzysta z plików cookie. Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej o plikach cookie i zarządzaniu ich ustawieniami.