| Temat: |
Kto napisał: |
Dodano: |
POLAK W Dywizji „Das Reich"
|
Adr
(1284 / 93)
|
2007-10-05 01:40:00 |
|
Nawiazujac do watku "POLACY W SS??????" - mam pytanie odnosnie n. zamieszczonego fragmentu artykulu o naszych rodakach ktorzy sluzyli u niemcow:
"Znany jest przypadek porucznika rezerwy Wojska Polskiego (w cywilu nauczyciela), który wstąpił do Wehrmachtu, a później został przeniesiony do Waffen SS. Niemieccy towarzysze broni nazywali go „baronem". Nie udało się niestety ustalić jego prawdziwego nazwiska. „Baron", służący w stopniu SS-Rottenführera w 3. kompanii 2. pułku pancernego Dywizji „Das Reich", zginął na froncie wschodnim – spłonął w zniszczonym czołgu. "
Wie moze ktos wiecej o tym Baronie? Pzdr
|
| Linki sponsorowane |
|
|
RE: POLAK W Dywizji „Das Reich"
|
feeder
(968 / 43)
|
2007-10-05 07:55:00 |
|
Nie wiem nic o "Baronie". Przypuszczam jednak, że mógł to być obywatel polski pochodzenia niemieckiego, który podpisał volkslistę i został wcielony do wojska. Wiem, że w stalagach i oflagach prowadzono akcję skierowaną do jeńców z WP pochodzenia niemieckiego. W zamian za podpisanie volkslisty obiecano zwolnienie bądź wcielenie do sił zbrojnych Rzeszy. Być może sprawa "Barona" była efektem takiej akcji?
Znam jednak przypadek służby Polaka w Waffen - SS. Pisałem o nim na innym forum. Nie za dobrze pamiętam szczegóły ale w krócie wyglądało to tak: młody górnik z Pas-de-Calais lub Nordu, Polak, członek FTPF (bardzo aktywny) w pijanym widzie pokłócił się o coś z teściem. Wkurzony udał się do najbliższego punktu werbunkowego Waffen-SS i zaciągnął się na ochotnika. Po przeszkoleniu skierowano go bodajże na front wschodni, gdzie zdaje się został ranny. Jakiś czas spędził we Wrocławiu, potem wysłano go na tzw. "urlop propagandowy", z którego już nie wrócił. Działał sobie dalej w ruchu oporu. Po wyzwoleniu brał udział w organizowaniu Zgrupowania Polskiej Piechoty podległego zdaje się Amerykanom lub 1 Armii Francuskiej.
Nie wiem czy wrócił do Polski jesienią 1945 czy został we Francji.
PS. Czy Niemcy mieli zwyczaj "nadawać" tytuły szlacheckie kolegom o polsko brzmiących nazwiskach? Walter Krupinski nazywany był "Grafem Punskim" ;-)
|
RE: POLAK W Dywizji „Das Reich"
|
batta
(63 / 3)
|
2007-10-05 09:39:00 |
|
Może chodzi o por. Otto Lemke dowódcę kompanii 9 Batalionu Saperów w 1939 r. Poległ na froncie wschodnim. Ale to był Niemiec służący jako obywatel polski w służbie czynnej WP..
|
RE: POLAK W Dywizji „Das Reich"
|
grba
(4382 / 219)
|
2007-10-05 14:45:00 |
|
Mój dziadek opowiadając o szkole i swoich szkolnych kolegach, jednego z nich określił "Niemiec singapurski". "Niemiec singapurski"? - zapytałem. Otóż rodzina tego młodzieńca po upadku Singapuru przypomniała sobie, że ma niemieckie korzenie i podpisała VL. Ich ukochany syn został potem wcielony do Luftwaffe, ale długo się nie nalatał. Gdyby Singapur nie padł...
|
RE: POLAK W Dywizji „Das Reich"
|
Adr
(1284 / 93)
|
2007-10-05 20:36:00 |
|
Odbiegajac od tematu.. Co do Volksow to sam stety badz niestety mam tez takie przypadki w swojej rodzinie - otoz Moja Babci wujek jeden (Babcia z Kaszub) vl podpisal i zostal wcielony do kriegsmarine. Zaginol w Narwiku w 1940, drugi bez przymusu na ochotnika poszedl, to gdy wychodzil na front, jego matka a moja prababka powiedziala - Azeby cie pierwsza kula dosiegla, ten sie obrazil i przysiag ze do domu juz nie wroci. Zdezerterowal i sluch po nim zaginol. Po wojnie prababka nasluchujac informacji podawanych przez czerwony krzyz uslyszala ze przewinelo sie jego nazwisko, ze przebywa w holandii i to tyle. Pzdr
|
RE: POLAK W Dywizji „Das Reich"
|
parus
(191 / 4)
|
2007-10-12 22:05:00 |
|
Witam!
Jedna uwaga w sprawie "przynależności" do narodowości niemieckiej, mieszkańców Pomorza. Wiekszośc z nich została przymusowo wpisana na liste narodowościową, a same Pomorze zostało włączone do Reichu, i nie mieli w tej sprawie nic do gadania ( inaczej było z volksdeutschami z GG). W związku z tym podlegali poborowi do wojska jak inni obywatele Rzeszy. Wielu z nich słuzyło w Wehrmachcie, zresztą do Waffen SS, od 1944 przyjmowano juz także poborowych a nie tylko ochotników ( casus Gunthera Grassa).
|
RE: POLAK W Dywizji „Das Reich"
|
Pablo02
(249 / 33)
|
2007-10-12 22:51:00 |
|
Dodam też jako ciekawostkę, że mój dziadek, obrońca Kępy Oksywskiej z Września 39, urodzony w Wielkopolsce, już jako jeniec będąc przesłuchiwany przez gestapo, został zakwalifikowany jako "Niemiec Bałtycki" tylko dlatego że miejscowość urodzenia dziadka ( w Wielkopolsce ), miała identyczną nazwę jak miejscowość na Pomorzu. Z tego powodu został przydzielony do grupy, która miała zasilić szeregi Kriegsmarine. Na szczęście udało mu się sprawę odkręcić i wrócił do grupy wywiezionej do obozu jenieckiego.
|
RE: POLAK W Dywizji „Das Reich"
|
g.polik
(88 / 2)
|
2007-10-12 23:48:00 |
|
Losy ludzi zamieszkałych na terenach włączonych do Niemiec są b.pokręcone i ktoś, kto nie zna ówczesnych realiów, nie powinien o tych sprawach nic mówić. W wielu miejscowościach spędzano pod dom sołtysa ludzi i dawano do popdpisu listę - jak ktoś nie chciał, to wsiadka na ciężarówkę i jazda do Sztuthofu - tak było na Kociewiu i Kaszubach w wielu miejscach. Kawałek dalej mieszkał mój dziadek, który był pod Monte Cassino (u gen. Andersa) a jego brat całą wojnę mieszkał w Berlinie (już przed I wojną). Inną historią z tych terenów jest, relacja (w moim posiadaniu) człowieka z pogranicza Kaszubsko-Kociewskiego, który jako 18 latek został wcielony do WH i trafił do 40 Dywizji Panc.( "jeździł" na "Hummel'ach" wraz z drugim Polakiem z Bydgoszczy) a z nią prosto na Łuk Kurski (na marginesie dodam, że jeden jego wujek był komisarzem niemieckiej policji, a drugi, komisarz polskiej policji był w AK). Został tam ranny i (w/g relacji) po rekonwalescencji zdezerterował. Po wojnie był jednym z "meliniarzy" szwadronu "Zeusa" 5 Wileńskiej Brygady AK mjr. "Łupaszki". Odsiedział za to chba z 8 lat. Poza tym znałem przynajmniej 3 ludzi, którzy byli w SS - jeden autentycznie na ochotnika a dwóch też, w 1944, na "ochotnika". Listę narodowościową (a co za tym idzie obowiązek służby wojskowej) jedni podpisywali ze strachu, inni z wyboru a jeszcze inni aby ratować rodziny. Słusznie zauważył "parus", że większość "nie miała nic do gadania...".
|
RE: POLAK W Dywizji „Das Reich"
|
Adr
(1284 / 93)
|
2007-10-13 00:54:00 |
|
Moja Babcia jest z Kaszub, wkazdym razie jej matka rowniez zostala zmuszona do podpisania volksa (w. opisany przezemnie przypadek wcielenia do kriegsa to mojej Babki wuj) - matka jej opowiadala jak to w nocy przyjechali niemcy i wyciagali ludzi z domow, byla opcja podpisujesz masz spokoj, nie podpisujesz to obozu - zwazywszy na fakt iz 4 dzieci, sama bo maz (weteran wrzesnia) u Bauera (tak mial na nazwisko) na robotach.. - prababka nie miala wyjscia - podpisala, miala spokoj, bo tez dobrze znala niemiecki. Ciekawostka jest tez fakt ze wlasnie moj Babcia urodzona w styczniu 1945 dostala na imie Malgorzata Walburga - Malgorzata - to nawypadek gdyby wojne wygrala armia czerwona, a Walburga - analogicznie na wypadek gdyby armia czerwona te wojne przegrala.. Prosze sobie tylko wyobrazic jak preznie dziala niemiecka propaganda w styczniu 45, ze zwykli ludzie niemieli swiadomosci jaka jest rzeczywista sytuacja na frontach.. Pozdr. Adr
|
RE: POLAK W Dywizji „Das Reich"
|
grba
(4382 / 219)
|
2007-10-13 12:56:00 |
|
Moja rodzina pochodzi z województwa lwowskiego. U nas nie brakowało ludzi pochodzenia niemieckiego, całe wsie były zasiedlane przez niemieckich kolonistów od czasów cesarza Józefa II. W epoce, kiedy przyturlał się do nas nazizm wielu kolonistów po niemiecku ani be, ani me, ani kukuryku, bo spolonizowali się, bo zrutenizowali się; ale byli też tacy, którzy czuli się Niemcami, mówili po niemiecku i ci najczęściej wyjechali do Vaterlandu w ramach Heimkehr w latach 1939-1941.
Na początku okupacji niemieckiej, Niemcy rozpoczęli akcję z podpisywaniem deklaracji VL; wtedy byli bardzo skrupulatni, ściśle przestrzegali przepisy, regulaminy. Wraz z upływem wojny, kiedy potrzebny był Kanonenfutter strasznie stali się liberalni i zaczęli robić Niemców z regularnych Polaków. W naszym powiecie w 1944 zaczęli wyłapywać młodych ludzi, stosując następującą metodę: śpi sobie młodzian hoży w pościeli, a tu przychodzi dwóch żandarmów z gestapowcem, wyciągają papiery: „twoja babka z domu była Fuks, będziesz bronił Vaterlandu”. Potem nie potrzebna była już żadna babka Hass, Fuks, Lautenschlager czy Schrotter… Zrobili akcję zmuszania lekarzy i aptekarzy Polaków do przyjmowania VL, bo Wehrmacht potrzebował ludzi do obsługi frontowych lazaretów.
|
RE: POLAK W Dywizji „Das Reich"
|
greg1
(496 / 10)
|
2007-10-13 21:48:00 |
|
W Wielkopolsce było podobnie, Polacy podpisywali VL, aby uchronić majątek (gospodarstwo)przed zaborem przez niemieckiego sąsiada i rodzinę przed wysiedleniem do GG; w rozumieniu prawa III Rz. nie byli etnicznymi Niemcami. Z czasem, zwłaszcza ci, na których było zapotrzebowanie byli powoływani do wojska np. znany mi przypadek: weterynarz - do kawalerii, a własciwie do konii w kawalerii (zwiedził Holandie).
PZDR
|
RE: POLAK W Dywizji „Das Reich"
|
woytas
(11851 / 441)
|
2007-10-13 22:17:00 |
|
ja coprawda nie o swojej rodzinie ale u mnie na slasku bylo ponownie -najpierw wybierali a potem brali jak szlo...
|
RE: POLAK W Dywizji „Das Reich"
|
Walenty
(59 / 0)
|
2007-10-14 12:46:00 |
|
Biorac czyjes nazwisko jako kryterium pochodzenia to rodowod marszalka polnego von Mansteina byl czysto polski.
Erich von Manstein urodzil sie jako Erich von Lewinski.W mlodosci zmarli jego rodzice i wychowywany byl w rodzinie von Manstainow przybierajac w koncu nazwisko swoich wychowawcow.
|
RE: POLAK W Dywizji „Das Reich"
|
greg1
(496 / 10)
|
2007-10-14 12:55:00 |
|
Nazwisko nie może byc brane pod uwage jako kryterium narodowościowe, a zwłaszcza nazwiska typu Lewiński, Lewinsky, Lwvinsky etc. Często przyjmownae w XIX w i wystepujace u osób deklarujących pochodzenie żydowskie, wywodzone od pokolenia Lewiego.Czy Monika Levinsky przyjaciółka Clintona ma coś wspólnego z von Mansteinem vel Lewinski ?
PZDR
|
RE: POLAK W Dywizji „Das Reich"
|
paweł_h7
(16 / 2)
|
2007-10-15 23:02:00 |
|
Ślązaków traktowano jako obywatwli niemiec. Kiedyś przy browarku pytaliśmy "wiekowego dziadka" jak to jest że Polak a u niemca slużył. Wiecie co odpowiedział? Nie było wyboru! I teraz coś z czego my Polacu napewno nie będziemy dumni. Dziadek na wschodzie został poczęstowany kulka od Iwana(kolano przestało mu się zginać). W PRL dostał fuche na placu drzewa przy koplni (taka fucha żeby załapać jako taką ręcine).Po roku 89 zaczoł odwiedzać curkę w Raichu. Wiecie co teraz robi(oprucz tego że kolekcjonuje euro)? Ano opowiada jak to za niemca było dobrze.
|
RE: POLAK W Dywizji „Das Reich"
|
Adr
(1284 / 93)
|
2007-10-15 23:42:00 |
|
Gustliczek;) Slazakiem przeciez byl to zwial z WH do swoich;) Pozdro
|
RE: POLAK W Dywizji „Das Reich"
|
Adr
(1284 / 93)
|
2007-10-15 23:46:00 |
|
Ale tez sie nie ma co dziwic.. gdyby nie ta polityka eksterminacyjna wobec "podludzi" to by niemcy ruskiland zawojowali, jestem tego przekonany, no ale wszyscy wiemy jak bylo. Pzdr. Adrian
|
RE: POLAK W Dywizji „Das Reich"
|
parus
(191 / 4)
|
2007-10-16 13:03:00 |
|
Gdyby nie 800 tys. "podludzi" w słuzbie III Rzeszy, to wojna skończyłaby sie w 1944. Nienawiśc obywateli Zw. Radzieckiego do własnego państwa, była wieksza niż antypatia do Niemców. Jednak Żydzi w SS, to bajka. Od 1939 powstała przepaśc nimi. pokolenie Żydów, które przezyło holocaust do tej pory ma awersje na temat "niemiec". Rzesza Hitlera, to nie Rzesza Wilhelma II.
|
RE: POLAK W Dywizji „Das Reich"
|
parus
(191 / 4)
|
2007-10-16 19:41:00 |
|
Mój dziadek, dostał sie do niewoli niemieckiej w 1939, w kotle częstochowskim. Mimo propozycji odmówił podpisania listy naradościowej i do końca 1940 przesiedział w stalagu. Po upadku Francji został zwolniony do pracy w hucie częstochowskiej. Nigdy nie uległ namowom i oparł się germanizacji, gdyby żył na Śląsku jak jego rodzina nie miałby takiej mozliwości. Ale to była GG, a nie Rzesza.
|
RE: POLAK W Dywizji „Das Reich"
|
greg1
(496 / 10)
|
2007-10-16 20:33:00 |
|
Niemieckie podejście do Polaków, Kaszubów, Ślązaków różniło się na Pomorzu, w Wielkopolsce i na Śląsku. Zmieniało się także oczywiście z czasem i z potrzebami. Na Pomorzu np. niszczono warstwy przywódcze, ale "podejście" do pozostałych "miejscowych" było chyba łagodniejsze niż w Wielkopolsce.W poznańskim publiczne egzekucje to październik, nie licząć wrześniowych jeszcze nielicznych. Październik-listopad, to wysiedlenie (oboje moji dziadkowie jak wspominamy kwestie rodzinne mieli 30 min. na wyniesienie się z mieszkania z całą rodziną, w jednym przypadku mieszkanie zajął sąsiad Niemiec, a w drugim Niemiec z Łotwy). Wysiedlano kupców, nauczycieli etc. ziemianie, księża, działacze, powstańcy - im nie proponowano podpisania VL. Z tych co żyli głównie z roli lub usług ponoć około 300 tyś. podpisało VL (fakt wstydliwy więc mało może popularyzowany) - niektórzy z nich trafiali do wojska niemieckiego, chociaż byli narodowości polskiej.
PZDR
|
Aby odpowiedzieć musisz się zalogować.
|