Logo
   ODKRYWCA - Strona główna
Login: Hasło:
Jeżeli zapomniałeś hasła kliknij tutaj  
Forum: IIRP - Wojsko Polskie 1918-1939
 
[*] Powrót do głównej strony tego forum

- ikonki przy nicku oznaczają ilość ostrzeżeń które otrzymał użytkownik (czerwona oznacza blokadę logowania w serwisie)
Temat: Kto napisał: Dodano: 
Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-03 21:19:38

W październiku br. mija okrągła rocznica ,,Ostatniego egzaminu" wojska II RP, podczas akcji przejęcia Zaolzia w październiku 1938 roku. W operacji brały udział najlepsze jednostki W.P sformowane w GO Śląsk pod dowództwem gen. Bortnowskiego.
W czasie trwania V Pikniku Militarnego w Cieszynie w dniach 6-7.09.2008 otworzymy spotkanie Polskich i Czeskich oficerów na moście granicznym.Szczegóły w dziale rekonstrukcje,imprezy.
Zapraszam do zamieszczania zdjęć z tego wydarzenia.
Muzeum4PSP-Cieszyn

 Linki sponsorowane
RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-03 21:20:32

2.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-03 21:21:46

3. Cieszyn Ul.Głęboka

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-03 21:23:47

4. 4 Pułk Strzelców Podhalańskich przekracza most

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-03 21:26:30

5. Pododdziały 10-tej Brygady Kawalerii Pancernej przejeżdżają przez most

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-03 21:29:38

6. Marszałek Edward Śmigły-Rydz przekracza most w Cieszynie.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-03 21:56:06

7.Wspólne zdjęcie żołnierzy polskich i czeskich w czasie przekazania Zaolzia.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-04 12:09:42

OK... ale strona czeska nie będzie tą rekonstrukcją dotknięta..

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-04 18:39:53

Pocztówki propagandowe wystawione swego czasu na Allegro.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-04 18:40:11

2

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-04 18:40:27

3

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-04 18:40:45

4

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-04 18:54:18

A na tej ostatniej pieknie widac torbe amunicyjna do rkm :). Moze ktos biegly w komuterologii wstawilby do odpowiedniego (i starego) watku?

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-04 20:36:04

Wstaw, masz moje błogosławieństwo. ;-)) Nie wiem jak zwie się ten prawomyślny i stary wątek.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-04 21:26:45

Rynek Karwina-1938. Ładownice RKM doskonale widoczne.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-06 10:03:34

Parę innych pocztówek z tego wydarzenia

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-06 10:04:09

.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-06 10:04:58

.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-06 10:05:42

.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-06 11:48:31

Tak między nami - mój śp. Dziadek, który brał udział w zajęciu Zaolzia zawsze powtarzał, że była to nasza narodowa hańba i wstyd.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-06 17:24:13

I niestety miał rację......

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-06 17:38:44

I jak ktos madry powiedzial - gorzej, to byl blad! Naszej sytuacji strategicznej to pomoglo niewiele za to naszej opinii w europie duzo zaszkodzilo i do dzis. Oczywiscie byl to prawdopodobnie juz nieukniony ostatni krok w naszej polityce wzgledem Czechoslowacji ktora delikatnie mowiac byla samobujcza.

Z innej beczki, na wspolnym zdjeciu zolnierzy polskich i czechoslowackich, chyba mamy z lewej strony pana zandarma w pelnej regalii sluzbowej? (3.8.2008; 21:56:06)

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-06 18:57:43

E tam, gadacie. Polityka Becka wobec Monachium była jedyną racjonalną. Beck, prowadząc aktywną dyplomację przeciwko decydowaniu o losie mniejszych krajów przez mocarstwa, deklarował, że nie wolno dzielić Czechosłowacji stosując kryteria etniczne, bo została ona stworzona jako państwo ponadnarodowe. Gdyby jednak miało dojść do takiego podziału, domagał się traktowania mniejszości polskiej na równi z każdą inną. Był to argument przeciw podziałowi Czechosłowacji, a nie za.
Zajęcie Zaolzia, za zgodą Czechosłowaków (!), odbyło się po oddaniu Sudetów Hitlerowi przez Anglię i Francję, jako konsekwencja uznania priorytetu narodowościowego przez mocarstwa w Monachium. Polska miała obowiązek obrony Polaków przed włączeniem do Rzeszy.

Niestety, piarowsko wykorzystał to zachód by zwalić na nas swoją własną odpowiedzialność za rozbiór Czechosłowacji, którego nie dokonał Beck, tylko Chamberlain i Daladier z Mussolinim i Hitlerem.

Absurdem jest ocenianie sprawy Zaolzia w sposób ahistoryczny lub z perspektywy ZSRR czy mocarstw, które dokonały rozbioru Czechosłowacji.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-06 21:39:27

Tak z lewej strony to faktycznie żandarm.Zdjęcie pojawiło się już w wątku o żandarmerii.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-06 23:01:18

Allegro - "Rydz przyjmuje defilade po zajęciu Zaolżia"

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-07 07:10:47

Kol GrzeM.
Gdybym był Czechem (Słwak miał by pewnie inny pogląd) i nie zależnie od tego czy mój rząd zgadzał sie na zajęcie Zaolzia czy też się nie zgadzał to czuł bym sie jak człowiek któremu płonie dom a sąsiad przyszedł odebrać "100" długu. Uważam że jedyna rozsądna polityka Polski (Becka) wobec tzw kryzysu sudeckiego to dążenie do utrzymania suwerenności i integralności przynajmniej Czech za wszelka cenę... nawet na cenę wystąpienia zbrojnego. Beck wykazał się naiwnością sądząc że Hitler ograniczy sie do zajęcie Sudetów. Za tą naiwność nasz kraj zapłacił bardzo wysoka cenę. W każdym razie rozbicie Czechosłowacji i późniejsze zajęcie Czech postawiło Polskę w dramatycznej sytuacji strategicznej wobec Niemiec w 1939r. W tym kontekście widzę politykę Becka jako samobójczą. Inna sprawa to jest tzw "przyłączenie" Austrii to z kolei postawiło Czechosłowację w beznadziejnej sytuacji geostrategicznej (+ secesja Słowaków).

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-07 10:41:34

Hen.zingu!
Ależ Beck starał się (jako jedyny europejski przywódca) zrobić właśnie to, co proponujesz. Właśnie za wszelką cenę, również za cenę narażenia się na oskarżenia o współdziałanie z Hitlerem. Problemem było to, że sami Czesi nie chcieli walczyć, a Francja i Anglia były w tym konflikcie po stronie Hitlera. To nie Hitler zajął Sudety, to Anglia, Francja i Włochy mu je oddały w Monachium! Beck absolutnie nie wierzył, że Hitler zadowoli się Sudetami, wręcz przeciwnie, doskonale rozumiał, że Hitler nigdy się nie zatrzyma.

Używając Twojego porównania z płonącym domem, w rzeczywistości wyglądało to tak, że dom płonął, jego właściciel Czech stał i się patrzył, a sąsiad, Polak, po nieudanych próbach nakłonienia właściciela i innych sąsiadów do wspólnego gaszenia, wyprowadził z płonącego domu swoje dziecko.

Polityka Becka była jedyną sensowną (nie wierzę w sensowność sojuszu wojskowego ani z Hitlerem, ani ze Stalinem). To polityka Francji i Anglii była samobójcza. Co okazało się już półtora roku później, gdy Francja przestała istnieć na własne życzenie a Anglia obroniła się tylko cudem.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-07 14:44:09

"Właśnie za wszelką cenę, również za cenę narażenia się na oskarżenia o współdziałanie z Hitlerem."
Kolego GrzeM nie kupuję tego... (nie jasny dla mnie wywód) ani metafory z dzieckiem wyprowadzonym z płonącego domu pozostanę przy "100". Niestety ja posługuje sie emocjami(zbrodnia) i nie posiadam dogłębnej wiedzy w kwestii zajęcia Zaolzia. Powiem tyle że nie słyszałem o tym by Beck był w tej sprawie tak pryncypialny jak w mowie na temat oddania lub nie, guzika. Nie zagroził Francji i W. Brytanii np odwróceniem sojuszu Rydz z rządem np nie ogłosił czegoś na kształt mobilizacji nie postawił w stan gotowości wojska (oczywiście z wyjątkiem GO Śląsk). Reasumując zgłosił sie po "100". Szary zwykły Czech ma prawo tak przypuszczać . Natomiast rząd Czechosłowacji otoczony przez Niemcy zagrożony secesją Słowacji i sudeckich Niemców, opuszczony przez aliantów zachował się pragmatycznie i z perspektywy historii chyba Czesi nie wyszli na tym źle... A Polacy? Polacy mieli swój dzień chwały(?)

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-07 18:00:58

Ależ nie, to nie był "dzień chwały", to była dyplomatyczna porażka Becka i on to doskonale rozumiał (patrz jego pamiętniki sprzed i po Monachium), tyle że pokaż mi rząd, który w takiej sytuacji przyznaje się do porażki.
Nie rozumiem, jak Beck miałby zagrozić Francji i Anglii czymkolwiek? Mobilizacja? Jaka mobilizacja? Kiedy? Przeciw komu? Przeciw Anglii i Francji, przeciw Czechom? Problem polegał na tym, że Czesi się nie chcieli bronić, a Hitler spokojnie brał, co dawała mu Francja i Anglia.

Nie można rozpatrywać sprawy Zaolzia w oderwaniu od Monachium i od zabiegów dyplomatycznych Polski przed Monachium. Polska wielokrotnie proponowała Czechom współdziałanie, to Czesi tego nie chcieli, woleli opierać się na jednostronnym sojuszu z Francją. To są fakty.

Jeśli mówisz o zajęciu Zaolzia jako zbrodni - to co powiesz o zatopieniu przez Anglików francuskiej floty w Oranie w lipcu 1940 (1300 zabitych Francuzów)?
http://pl.wikipedia.org/wiki/Operacja_Catapult

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-07 18:54:40

Mobilizacja przeciez ze przeciw Niemcom a czym mozna bylo szantazowac Anglie i Francje to juz przeciez Henzing jasno napisal.

Z tym ‘Czesi nie chcieli sie bic’ to tez gruba nicia pisane i jakze dla nas wygodnie rozgrzeszajace (tak jak Anglicy i Francuzi w rok pozniej – Polacy nie umieli sie bic). Czesi sie zmobilizowali i byli przygotowani do walki. Gdy sie okazalo ze sa skazani na samotna walke bez szans, rzad czeschoslowacji, zreszta wbrew woli wiekszosci narodu, mial odwage tej walki nie podjac. Jak Henzing juz napisal, z perspektywy historii widac ze mieli racje bo Czechoslowacy (i Wegrzy, Rumuni, Finowie, etc) wyszli na tej strategii o niebo lepiej niz Polacy (i Jugoslowianie) na swojej.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-07 19:03:01

A nasza i Czechoslowacka samobojcza wzajemna polityke trzeba widziec w kontekscie calego 20-lecia. Tak samo Czechoslowacja proponowala Polsce w roznych kontekstach wspolprace i Polska ze swojej strony te oferty odrzucala, macila i oslabiala Czechoslowacje.

Suma sumarum, bez Czechoslowacji los Polski byl przesadzony i tej oczywistej prawdy wydaje sie ze jakos nasze wladze wojskowe i polityczne nie pojely. A wystarczy popatrzec na mape.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-07 19:31:11

Kol GrzeM.
Nie użyłem sformułowania "zbrodnia" ,Oran to już inna historia W. Brytania toczyła wojnę na śmierć i życie z Niemcami. Polska miała wybór, przynajmniej do czasu Monachium, potem pole manewru skurczyło się do dramatycznego rozmiaru. Właściwie... Zaolzie było już aktem rozpaczy zwieńczeniem błędów jakie władze Polskie popełniły w polityce zagranicznej, konsekwencją tych błędów był wrzesień 1939. Zająć źle i zostawić rodaków na opresje Gestapo jeszcze gorzej. W każdym razie nie ma powodu by to świętować organizując np rekonstrukcję... ale koledzy możecie robić co chcecie ja tylko wypowiadam swoja opinię .

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-07 20:40:43

Chcieliśmy dobrze, a wyszło jak zawsze...

I tylko taka mała moja refleksja: skoro Beck takim genialnym politykiem był, to dlaczego skończyliśmy w 39 tak marnie? No i dlaczego on sam nawiewał aż się kurzyło?

I jeszcze jedna [trochę of topic]: osobiście uważam, że winę za to wszystko ponoszą te nasze chore mocarstwowe ambicje, które obecnie też każą nam ingerować w sprawy Kaukazu [a nie zająć się np rozwojem edukacji tu u nas w kraju]. A wielcy tego świata tylko nas poklepują po plecach i wystawiają rachunki - ostatnio 65 mld $ dla starszych braci w wierze za niemiecką okupację i za Jałtę, a i za tarczę też nam pewnie wystawią solidny rachunek.

A my cali w skowronkach i jak te ćmy do ogniska...

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-07 23:21:37

P.por.Szyndlar (zginie 1.09.39) na czela kompanii 4PSP w czasie zajęcia Zaolzia.
Aż przykro słuchać tych ocen którymi tu żonglują niektórzy teoretycy.Niestety propaganda osiągnęła swoje cele.....
Jako mieszkaniec Cieszyna z dziada pradziada chciałbym tylko dodać że powrót naszych rodaków (ponad 100.000) do Polski był od zawsze na Ziemi Cieszyńskiej wielkim wydarzeniem.
Wszyscy w Cieszynie pamiętali agresje Czeską na Polskę w styczniu 1919 roku (m.in rozstrzeliwanie wziętych do niewoli jeńców) i późniejsze odcięcie od polski tylu Polaków.
Znając sile destrukcyjną tego forum nie chciałbym wywołać
niepotrzebnej gadaniny.
Mój wujek z Zaolzia powiedział kiedyś że nigdy nie zapomni tych 10-ciu miesięcy kiedy był obywatelem Polski.
Proszę o powstrzymanie się o krytykowani i jeżeli za tym nie stoi nic oprócz tego co gdzieś usłyszeliście.
Gratuluje koledze GrzeM wiedzy i trzeźwego spojrzenia.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-08 00:07:21

Kol Cieszyniak ja cie stary rozumiem, Jesteś cieszyniakiem i masz inny pkt widzenia ale ja powiem nie skromnie jako człek mieszkający na przeciwległym dla ciebie biegunie naszego kraju może widzę problem szerzej. Beck miał obowiązek patrzeć na problem w skali dobra całego państwa i jego obywateli. Fajnie że że Śląsk Zaolziański wrócił do macierzy ale upadek Czechosłowacji postawił nasz kraj na skraju przepaści i w przepaść nasz kraj runął. Nie trzeba być strategiem by patrząc na mapę widzieć że Czechosłowacja ze swoją armią skutecznie flankowała nacierające na Polskę armie Hitlera. Po Monachium bez umocnień w Sudetach Czesi nie mieli już szans a głupota przywódców zachodu poraża.
Chłopie.. patrząc twoimi oczami na problem Zaolzia można powiedzieć że Hitler miał całkowite prawo do wszystkich "spornych " ziem .. Gdańska Kłajpedy Sudetów Ślaska Pomorza tam żyła cała masa Szkopów pragnących powrotu do "Faterlandu". Jeżeli rząd II RP chciał załatwić sprawę z Zaolzia fer to powinien powiedzmy w 1936 wypowiedzieć wojnę Czechosłowacji i siłą odebrać Zaolzie natomiast w 1938 było to już .. powiedzmy dobicie rannego i racje z roku 1919 były już nieistotne. Właściwie jak już pisałem w 1938 nie było już dobrego rozwiązania i czy Beck wybrał dobrze ja powiem że źle ty masz prawo powiedzieć że dobrze na tym polega dyskusja na spieraniu sie a nie potakiwaniu.
Na tym ze swojej strony zakończę udział w dyskusji w tym temacie.
Pozdrawiam i bez obrazy.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-08 19:47:35

Panowie, polecam film w temacie na Youtube:
http://www.youtube.com/watch?v=rrjLU9GKc6w
, polecam rowniez przeczytanie opisu filmu.
pozdrawiam

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-10 11:26:13

Dziś z perspektywy 70 lat znając późniejszą historię łatwo oceniać, że zajęcie Zaolzia było błędem. Jednak przypominam, że ówczesne wszystkie liczące się siły polityczne w Polsce, niezależnie od ich stosunku do Czechosłowacji, poparły ten fakt. To tak jak dziś większość sił Polsce opowiada się za proamerykańską i antyrosyjską polityką, a gdyby się ona skończyła katastrofą to też za 100 lat będzie łatwo powiedzieć, że była błędem.Wracając zaś do Zaolzia twierdzenie, że roszczenia można było wysunąć wcześniej np. w 1936 r. to są jakieś bajki. Czechosłowacja była związana sojuszem z Francją i ZSRS i jakiekolwiek wysunięcie roszczeń narażało Polskę co najmniej na zerwanie sojuszu z Francją o ile nie na wojnę z Czechosłowacją i ZSRS. Wysuniecie zaś roszczeń w momencie gdy los CSR był już przypieczętowany niczego nie zmieniało. Bez tych roszczeń i tak CSR została by najpierw okrojona, potem podzielona i w końcu zlikwidowana. Oczywiście może ktoś powiedzieć, że wysuniecie roszczeń w tak trudnym dla CSR momencie było nie moralne, tyle tylko że polityka nie ma nic wspólnego z moralnością. Wystarczy choćby popatrzeć na najnowsze wydarzenia. Ci sami faceci, którzy mówią o niepodległym Kosowie, choć narodu kosowskiego nie ma, kwestionują prawo do niepodległości Ostetii mimo że naród ostetyński niewątpliwie istnieje. Tak więc patrzmy na politykę trzeźwo. Zajęcie Zaolzia dało nam przynajmniej możliwość korzystania przez kilka miesięcy z tamtejszego potencjału gospodarczego.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-10 16:01:03

Z tym istnieniem narodów na Kaukazie to ja bym był delikatniejszy....Ktoś kiedyś powiedział Stalinowi, że nie można wywozić, toż to cały naród, tyle tysięcy ludzi..a Stalin odpowiedział, że tyle to w łagrach jednego obwodu siedzi....

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-10 20:25:52

Drogi Wilniuku - oj chyba nie trzeba czekac 100 lat zeby zrozumiec ze polityka pro-amerykanska i anty-rosyjska (a i czesto ipso-facto anty-niemiecka) to nie jest najmadrzejsze posuniecie. I wysuwa sie pytanie czy naprawde nic sie nie nauczylismy z historii? Przy tym mozna zrozumiec jeszcze ze Francuzom zalezalo na buforze miedzy Niemcami i Rosja a rownoczesnie byli tez osobiscie Niemcami zagrozeni. A dlaczegoby Amerykance chcieli nas ratowac w wypadku wojny z Rosja czy Niemcami czy obydwoma na raz to juz zachodze w glowe!

Masz racje ze w 1936 nie mowiac o 1938 bylo za pozno, i pozostaje pytanie nie tyle moralne ile praktyczne - czy korzysci czerpane z zajecia Zaolzia przewyszaly koszt - strategiczny (wydluzone jeszcze bardziej i tak niemozliwie dlugie granice) oraz polityczny - to ze nasz 'standing' we Francji i Anglii obnizyl sie dramatycznie (do dzis) i ulatwil ich rzadom porzucic nas losowi w 1939 i oddac nasz kraj Sowietom w 1944.

Trudno zrozumiec polityke ktora z jednej strony dazyla do zniszczenia Czechoslowacji a zdrugiej strony opierala cala strategie obronna o istnienie obronnego panstwa czechoslowackiego (chocby wielkie inwestycje w COP, koncepcja strategiczna trojkatu bezpieczenstwa). Niestety wiele takich przypadkow gdzie wydawaloby sie ze prawa reka nie wie co robi lewa, mozna zauwazyc w dzialaniu IIRP na wielu szczeblach.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-10 20:45:23

Kolego Gebhardt zgadzam sie, że dążenie do osłabienia bądź likwidacji Czechosłowacji to była dla Polski samobójcza polityka. Likwidacja CSR stawiała nas wobec Niemiec w beznadziejnej sytuacji. Natomiast w konkretnych warunkach jesieni 1938 r. niezależnie od naszej akcji los CSR był przesądzony. Gdybyśmy nie zajęli Zaolzia zrobiliby to Niemcy. Nie wierzę też, że gdybyśmy Zaolzia nie zajęli to w 1939 r. nasi sojusznicy zachowaliby sie inaczej.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-11 13:06:57

Balans: "I tylko taka mała moja refleksja: skoro Beck takim genialnym politykiem był, to dlaczego skończyliśmy w 39 tak marnie?"

Dlatego, że Francuzi, Anglicy i Czesi byli wtedy samobójczymi durniami, a Niemcy i Sowieci zbrodniarzami.

A czy napaść niemiecka na Holandię też była spowodowana nieudolnością Holendrów? A Belgia? Grecja? Norwegia?

W sytuacji, w której główne europejskie mocarstwa ponoszą totalne porażki (Francja) albo są ich bardzo bliskie (Anglia) niecałe półtora roku po wydarzeniach, o których dyskutujemy - zwalanie winy na Becka nie ma żadnego logicznego uzasadnienia.
Upadek Francji w 1940 dowiódł, że to Francja, wbrew staraniom Becka i wcześniej Piłsudskiego, poniosła porażkę, również dyplomatyczną.

Swoją drogą ciekawe, naprawdę ciekawe jakie byłyby skutki innych wyborów Becka (albo innego polskiego MSZ) - czy przypadkiem i tak nie skończyło się lepiej, niż w innym przypadku (Distrikt Warschau albo Polska Radziecka Riespublika Ludowa przez cały XX wiek) - i to za zgodą Francji i Anglii?

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-11 13:12:58

No to sie plus/minus zgadzamy:). Nie tylko zreszta wobec Niemiec ale rowniez oslabialo nas wobec ZSSR, a czesto zapominamy o tym ze ZSSR byl w tym okresie rownie realnym wrogiem dla nas jak Niemcy.

Rozumie ze ze wzgledow raczej osobistych i emocjonalnych znaczace poparcie Polski dla Czechoslowacji bylo w 1938 niemozliwe. Jednak czesto sie zastanawiam w ramach fantasy-historii jakby potoczyly sie losy gdyby nasze przywodztwo ocknelo sie w 1938 i twardo poparlo Czechoslowacja - mobilizacja wojska i stanowcze zagrozenie akcja militarna w wypadku naruszenia granic Czechoslowacji.

Pomijajac sprawy strategiczne, byl newralgiczny moment zeby powiedziec mocarstwom NIE! O losach Chechoslowacji czy Polski decyduja Czechoslowacy i Polacy a nie Francuzi, Anglicy lub Wlosi. Niestety brak tego 'nie' zadecydowal o losach wielu krajow Europy w okresie 1939-46 i utarl zwyczaj takiego postepowania ktory zachowal sie do dzis na skale swiatowa. To dla mnie jedna z najwiekszych tragedii 1938.

Jakie mogly byc nastepstwa takiej postawy? Ewentualnie wojna w 1938 - jednak na duzo korzystniejszych dla nas warunkach, szczegolnie jezeli ta wojna prowadzona bylaby w ramach koalicji z Czechoslowacja. Wymowienie przez Francje i Anglie ukladow? I tak duzo one nam pomygly a juz w 1938 jasno bylo widac co byly warte!

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-11 13:55:20

Moim zdaniem dla tej dyskusji kluczowe jest to co napisał Wilniuk. Niezaleśnie od starań polskich ośrodków polityki zagranicznej, w 1938 r. los Czechosłowacji był przesądzony. Polityka wewnętrzne rządu i prezydenta (Czechosłowacji) wobec mniejszości Słowackiej, a w zasadzie ich słabość, przesądziły o rozpadzie kraju. W tej perspektywie nie ma potrzeby rozpatrywać udziału Polski w "rozbiorze" Czechosłowacji.

Pozostają jednak inne plaszczyzny na których zajęcie Zaolzia musi być rozpatrywane. Konsekwencje moralne, prawne, czy skutki jakie powstały w polityce państw trzecich względem Polski są nie bez znaczenia. I to są, jak mi się zdaje, tematy które należy poruszyć.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-11 14:26:07

W temacie Zaolzia i września-października 1938 roku bardzo ciekawym, ale często pomijanym aspektem jest sytuacja na wschodnich granicach RP. Trudno jednak dyskutując o Zaolziu pomijać koncentracje niemalże milionowych sił RKKA w dwóch grupach uderzeniowych (Białoruska i Ukraińska)i jej szczególnie ożywione działania na pograniczu polskim w rejonie Mińska.

O ile 17.IX.1939 i ich wejście jest powszechnie znane, to niespełna rok wcześniejszy jakoś powszechnie umyka. A to co się wtedy działo naprawdę mogło niejednego o zawał przysposobić. Przykładowo - dokumenty i relacje mówią o pozorowanych ćwiczebnych natarciach Rosjan na granicę, kończące się dosłownie niejednokrotnie 100-300 m od pasa granicznego. Samoloty latające dosłownie na styk granicy. Kompanie czołgów, jednostki zmotoryzowane, artyleria ... strzelania ćwiczebne dosłownie na granicy. W jednym z opracowań fachowych autor postawił b. ciekawą tezę, że WP gdyby Rosjanie wtedy faktycznie weszli nie miałoby najmniejszych szans obrony aż do linii Wisły niemalże ... gigantyczna przewaga jakościowa, techniczna i ilościowa. Może warto w temacie Zaolzia i jego kulis nieco podyskutować również o tym ?

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-12 09:31:30

Ha ha. Właśnie. A ktoś tu chciał robić mobilizację.

Gdybyśmy w 1938 zrobili mobilizację, mielibyśmy wojnę polsko-niemiecką bez jakiegokolwiek wsparcia Francji, Anglii czy Czechów. Bo wtedy to my byśmy byli agresorem. Zachód miałby wspaniały pretekst by oddać nas Hitlerowi.

A po paru tygodniach tej wojny Stalin wkroczyłby tak, jak wkroczył 17 września. A Liga Narodów by nie pisnęła.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-12 17:54:26

Niekoniecznie:
a) zalozenie ze Niemcy (Hitler) automatycznie zaatakuja Polske jest bez podstaw. Pozostaje caly gamut mozliwych rozwiazan. Sa tez poszlaki ze istnieje w Niemczech w danym momencie dobrze zorganizowany spisek wojskowy gotowy obalic Hitlera by zapobiec wojnie na dwa fronty w wypadku zbrojnego konfliktu w Czechoslowacji.

Nawet jezeli, to wojna prowadzona w 1938 znajduje nas w duzo lepszej sytuacji strategicznej, technicznej i mobilizacyjnej niz wojna w 1939 ktora znalazla nas w najgorszym mozliwym polozeniu wzgledem Niemiec

b) nie ma pewnosci ze Francja zdecyduje sie wypowiedziec sojusz. Byloby to z ich strony na zlosc babci odmrazanie uszu i nie sa na tyle glupi zeby nie zdawac sobie z tego sprawy. Au contraire, Francji przez caly okres miedzywojenny zalezalo na Polsko-czeskim zblizeniu. Katatonia francuzka byla w duzym stopniu rezultatem kolejnych porazek dyplomatycznych ktore odniosla w probach poskromienia Hitlera (glownie dlatego ze za kazdym razem Anglia wystawiala ich d... do wiatru) i dzieki intensywnej pracy propagandowej Francuzkiej Partii Komunistycznej pracujacej na rzecz Stalina. W 1938 proces jeszcze nie byl tak zaawansowany jak w 1939/40.

c) co zrobi Stalin zalezy od tego jak wojna (jezeli taka bedzie) sie potoczy i, najwazniejsze, od reakcji Francji. Chyba ze sie nigdy nie zastanawiales nad tym dlaczego w prawdziwym wrzesniu 1939 czekal do 17ego? Co do faktycznej efektywnosci zachodnich wojsk ZSSR to na podstawie ich 'performance' w Finlandii i poczatkowym okresie Barbarossy to tez mozna miec pewne watpliwosci. Ze skonczyloby sie utrata pewnych terytoriow a la Finlandia to wiecej niz mozliwe ale moze udaloby sie ominac 50-letnia niewole?

d) zwracam uwage ze Polska nie jest agresorem tylko wystepuje zbrojnie wylacznie jezeli terytorium czeskie lub polskie zostanie naruszone - to duza roznica. Jezeli uzywamy argumentu ze, whatever, Polska wyjdzie na agresora, to zwracam uwage na watek w glownym - a i tak okazuje sie w wielu opiniach francuzkich i anglo-amerykanskich ze Polska spowodowala 2WS.

e) bezpodstawne jest zalozenie ze napadniete Czechy nie beda sie bic jezeli sie zalozy pewne poparcie przynajmniej jednego partnera.

Nie mozna tego rodzaju zagadnienia rozpatrywac z zolozeniem ze mimo zmiany faktorow wszysko koniecznie potoczy sie tak samo. Faktycznie jest wiele mozliwych alternatyw poszczegolnych elementow tej zagadki (Francja, Anglia, ZSSR, Niemcy) mniej lub wiecej dla nas korzystnych i nieskonczona ilosc splotow. Jakakolwiek polityka byla ryzykowna.

Faktem jest ze w 1938 Polska miala szersze pole do manewru niz w 1939 i faktem jest ze utrata Czechoslowacji gwarantowal nasza nieobronnosc. Smiem twierdzic ze obrona Czechoslowacji za kazda cene rokowala (nie twierdze gwarantowala bo to by bylo glupie) lepsze nadzieje niz nasze faktyczne zalozenia wojenne ktore mozna lapidarnie okreslic jako dazenie do odroczenia za wszelka cene wojny do 1940/41 gdy bedzie zakonczony proces modernizacji i rozbudowy WP.

Dlaczego?
Bo Polska z zapewniona granica poludniowa i niezmodernizowany wojskiem byla silniejsza vis a vis Niemcy niz ze zmodernizowanym wojskiem ale walczaca bez zaplecza. Oczywiscie bylo jeszcze gorzej bo wojna wybuchla zanim proces modernizacji byl zakonczony.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-12 18:00:13

I co na dluzsza mete tez wazne, Polska wychodzi z tego w NAJGORSZYM wypadku jako bohaterski kraj ktory byl gotow rzucic na szale wszystko w obronie wolnosci sasiada (szczycimy sie ze cos takiego kiedys bylo na naszych sztandarach!).

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-12 19:25:23

"c) co zrobi Stalin zalezy od tego jak wojna (jezeli taka bedzie) sie potoczy i, najwazniejsze, od reakcji Francji. Chyba ze sie nigdy nie zastanawiales nad tym dlaczego w prawdziwym wrzesniu 1939 czekal do 17ego?(...)"

gdzieś czytałem, że Stalin nie czekał na Abeville (rozumiem, że o to chodziło) tylko na wyjaśnienie sytuacji w Mongolii.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-12 20:42:09

ABC stosunków czechosłowacko-polskich w okresie międzywojennym jest następujące...

Sojusz był niemożliwy, ponieważ oba kraje miały generalnie odmienny pogląd na temat Rosji/Związku Sowieckiego, który dla Czechosłowacji był sojusznikiem; takie postrzeganie wschodniego sąsiada miało destrukcyjny wpływ na stosunki między naszymi krajami. Czesi nie znali Rosji, którą idealizowali, a im bardziej ją kochali, tym krytyczniej patrzyli na Polskę.

Ciężko doświadczone rządy emigracyjne Benesza i Sikorskiego w Londynie pracowały nad koncepcją konfederacji/federacji. Owocna praca stała się bezprzedmiotowa, kiedy Związek Sowiecki stał się uczestnikiem koalicji antyhitlerowskiej. Masaryk w 1942 powiedział posłowi Tarnowskiemu: „Stalin jest przeciwny”. Po Katyniu Czechosłowacja zerwała wszelkie rozmowy, bo nie chciała uczestniczyć w niczym, co by szkodziło Związkowi Sowieckiemu...

Obecnie Czesi są dobrze poinformowani na temat Związku Sowieckiego/Rosji i wiedza ta usunęła generalną przeszkodę do powstania więzi między naszymi krajami.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-13 20:56:31

Te wszystkie, rozsądne dość z pozoru, dywagacje, o wsparciu dla Czechosłowaków, mobilizacji polskiej w 1938 itp. mają jeden spory mankament: zakładają, że Czechosłowacy chcieli się bronić. Zakładają, że Czechosłowacy myśleli podobnie do Polaków i mieli możliwości podobne do Polski. Zakładają też, że Anglia i Francja chciały bronić Czechosłowacji.

Fakty są jednak takie, że w 15-milionowej Czechosłowacji żyło 2 mln Słowaków (chcieli autonomii, chętnie z Niemcami), 3,5 mln Niemców (wiadomo), milion Węgrów (antyczescy), pół mln Ukraińców (za autonomią i mocno proniemieccy) i 250 tys Polaków. Nie mam dokładnych danych, ale pamiętam, że korpus oficerski i specjaliści w wojskach technicznych byli w dużej części Niemcami. Ta armia nie tylko nie chciała, ale nawet za bardzo nie mogła walczyć przeciw Niemcom.

Założenie o automatycznym ataku Niemiec na Polskę jest faktycznie przesadzone, ale nigdy go nie robiłem. Natomiast mobilizacja była wtedy uważana za akt agresji, byłaby spełnieniem marzeń Hitlera, podstawą do wypowiedzenia sojuszu obronnego przez Francję i de facto zostawiałaby Polskę może rzeczywiście w lepszej sytuacji militarnie (na krótką metę), ale w makabrycznej sytuacji politycznie - na łasce Hitlera i Stalina, bez żadnych szans na jakiekolwiek wsparcie Zachodu, nawet po wojnie światowej.
Ta mobilizacja to dopiero byłby pretekst dla Hitlera, by uzasadnić swoje oczywiste, agresywne plany wobec Polski "agresją Polaków".

Nadal, z pełnym przekonaniem, bronię polityki Becka jako jedynej dającej wtedy szanse na jakieś dobre wyjście, jedynej racjonalnej. I zaprzepaszczonej tylko przez idiotyzm Anglii i Francji, który to idiotyzm był dla nich samych samobójczym. Beck nie mógł zrobić nic mądrzejszego, bo to nie on rozdawał karty w Europie, a kampania "o Zaolzie" nie była wymierzona przeciw Czechom, tylko przeciw demontażowi Czechosłowacji. Przypominam, że Polska kampania "o Zaolzie" rozpoczęła się w maju 1938 roku deklaracją, że w przypadku przyznawania jakichś szczególnych praw mniejszości niemieckiej w Czechosłowacji, Polska będzie się domagać takich samych uprawnień dla mniejszości polskiej. Ta jasna i zrozumiała deklaracja nie była antyczeska, była argumentem na rzecz obrony czechosłowackiego status-quo.
Beck osiągnął w drugiej połowie lat trzydziestych właściwie wszystko, co było możliwe: gwarancje nie tylko Francji, ale i Anglii, pakt o nieagresji z Niemcami i z Sowietami. Zmuszenie drugiej strony do przestrzegania tych traktatów - możliwe nie było, a co więcej, historia pokazała, że choć złamali je wszyscy, tylko Stalin zyskał na tym zyskał - co jest kolejnym argumentem, że błędna była polityka Anglii i Francji (od razu i całkowicie) oraz Niemiec (na troszkę dłuższą metę). Te trzy kraje poniosły konsekwencje swoich wyborów. Francja i Anglia w wyniku wojny utraciły imperia, Niemcy mieli Sowietów na Łabie do 1990. Myśmy ponieśli za to konsekwencje ICH wyborów.

Co więcej, wszystkie te Wasze dywagacje zakładają, że to Anglia i Francja potrzebowały Polski, by pomóc Czechom. A było dokładnie odwrotnie - to Polska musiała mieć wsparcie co najmniej Francji, by jakiekolwiek działania przeciw Niemcom miały sens. A Francja i Anglia wolały dogadywać się z Hitlerem w Monachium.

Co do Stalina - zgadzam się. To oczywiste, i pisałem o tym na forum, że patrzył na Francję. I właśnie dlatego byliśmy bezpieczni, póki były choć pozory wsparcia francuskiego, i właśnie dlatego nie wolno było sojuszu z Francją narażać.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-14 14:07:00

Tak wiele to Grzem sie nie roznimy. Zasadnicze sa raczej punkt wyjsciowe - Twoj ze Czechoslowacja nie chciala sie bic. Nie bardzo wiem czym to jest uzasadnione poza opinia i ja to odbieram zupelnie inaczej. W koncu Polska miala podobne problemy etniczne i w wojsku tez (moze nie na ta skale, oczywiscie) a jednak nie mialo to zasadniczego wplywu na operacyjna efektywnosc wojska - i w zdyscyplinowanymn wojsku nie powinno miec. A braku dyscypliny w wojsku Czechoslowackim nie bylo - podkresla to wiele raportow polskich oficerow ktozy odbywali tam staze. Jezeli tak bylo beznadziejnie to czemu rzad mobilizowal wojsko? Wola narodu Czeskiego byla zdecydowanie za wojna.

Po drugie zakladasz ze gdyby Hitlerowi stanowczo Polska powiedziala nie w sprawie Czechoslowacji (z nia czy bez niej) to Hitler by natychmiast rozpoczal wojne. To tez jest tylko, i niekonieczne sluszne, zalozenie.

Piszesz o makabrycznej sytuacji politycznej - na lasce Hitlera i Stalina - nawet po wojnie swiatowej. A jak bylo faktycznie? Czy naprawde piszesz ze lepsza sytuacja (na nawet krotka mete) byla gorsza niz gorsza systuacja?

Teraz trzeba sobie ustawic bez naiwnosci o co chodzilo naszym 'aliantom'. Bo zdawali sobie swietnie z tego sprawe ze wojna bedzie. Chodzilo tylko i wylacznie o to by pierwszy cios spadl na kogos innego poza nimi a nie zeby kogokolwiek 'ratowac'. Jezeli Niemcy sie napracuja i wykrwawia przy tym to juz bonus, a jezeli Polska czy Czechoslowacja by jeszcze staly na nogach po kilku miesiacach kiedy oni byliby gotowi to bylby czysty zysk.

Ergo nie wierze by Francja wymowila sojusz ktory tak naprawde byz z zyskiem glownie dla niej. Francuzi mieli prawo sadzic ze Polska pozbawiona sojuszu z Francja bedzie zmuszona szukac porozumienia z Niemcami (vide Rumunia) co dla nich wlasnie bylo nawieksza zmora. Wg dziennikow Haldera nawet jeszcze 9ego wrzesnia 1939 Hitler byl gotow cena wypowiedzenia sojuszu z Francja, Gdanska i innymi terytoriami pojsc na rozejm. A Anglia byla gotowa dac obludne zapewnienia Polsce wlasnie po to aby polske utrzymac na pozycji tarczy.

I o to wlasnie chodzi ze w 1938 bylo duzo bardziej prawdopodobne ze Polska a tym bardziej Polska + Czechoslowacja by staly na nogach dosc dlugo zeby Francuzo-Anglikom stalo sie korzystne do zabawy sie przylaczyc. Ze wykonanie tej polityki bylo z ich strony nad wyraz spartaczone i bojazliwe to juz inna sprawa.

Na tych podstawach stoje przy opinii ze rozstrzegniecie w 1938 (z wojna czy bez, z udzialem Czechoslowacji czy bez - chociaz uwazam ze byl wiecej niz 50% prawdopodobny) rokowalo lepsze nadzieje przetrwania panstwa Polskiego. Utrata Czechoslowacji byl smiertelnym ciosem strategicznym dla Polski a we wrzesniu 1939 to juz bylo tylko formalne dokonczenie manewru, czy jak kto woli, dobijanie. Niestety.

Na ostatek moje dewagacje absolutnie nie zakladaja ze Anglia i Francja potrzebowaly Polski aby pomoc Czechom - wlasnie staram sie uzasadnic ze pomoc Czechoslowacji (nie tylko Czechom!) byla w interesie Polski i ze mozna jej bylo udzielic BEZ Anglii i Francji - porownanie militarne Polska + Czechy vs Niemcy wyglada nie az tak niekorzystnie, a na pewno nawet Polska + Czechoslowacja stojaca na uboczu zalamujaca rece wyglada nieslychanie korzytniej niz Polska vs Niemcy, Slowacja + cala potega przemyslowa/zbrojeniowa i terytorium czeskie na uslugach Niemiec.

Nad zagrozeniem Sowieckim nie ma co sie zastanawiac zbyt dlugo bo to bylo stalym faktorem obojetnie co sie dzialo na zachodzie. Jedynym bezsprzecznym faktem jest to ze im Polska byla (lub wygladala) slabsza tym mocniejsze bylo to zagrozenie i na odwrot.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-14 23:39:37

Niezależnie od stanowisk, zapraszam wszystkich miłośników historii we wrześniu (5-7.09)do Cieszyna.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-08-20 22:06:45

TK-3 na ulicy w Jabłonkowie. W tym roku podczas pikniku w Cieszynie zostanie pierwszy raz po wojnie zaprezentowany w ruchu pojazd tego typu.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-09-12 01:47:07

Dyskusja jest bardzo ciekawa. Ja się przychylam raczej do twierdzenia, że Beck zrobił wszystko co mógł zrobić.
Jednak nie o tym chciałem pisać.
W waszych rozważaniach zapomnieliście państwo o fatycznym znaczeniu strategicznym samego Cieszyna. Przecież cieszyński węzeł kolejowy był najważniejszym w Europie centralnej. Bez niego Niemcy nie mogli wykorzystać strategicznej przewagi jaką dało im zajęcie Czechosłowacji. Dlatego przejęcie kontroli w tym rejonie przez Polskę było absolutną koniecznością w sytuacji wręcz pewnego upadku Czechosłowacji.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-09-12 09:51:37

Panowie!
Dla mnie też dyskusja jest bardzo ciekawa, wyłączyłem się z niej tylko chwilowo, za co przepraszam. Ale miałem ważne powody. Wrócę po niedzieli - bo biorę ślub!
Trzymajcie kciuki, a pobożni może niech się za mnie pomodlą?
Pozdrawiam!

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-09-12 13:24:22

A co takiego ze musimy kciuki trzymac :) ? Ale powaznie, to gratulacje i wogole wszystkiego.
Krzysztof

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-09-15 16:04:00

Zdjęcie z defilady.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-09-16 08:01:46

GrzeM wszystkiego dobrego na nowej drodze jak to mówią!!

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-09-16 08:30:39

Nie było mnie. Miałem sie nie wtrącać ale dodam coś jeszcze. W 1938 sytuacja geostrategiczna Czechosłowacji była bardzo trudna zdaje sie że nikt z kolegów nie zauważył "przyłączenia" Austrii. Czechy jako takie bez Słowacji w zasadzie działały w okrążeniu. Jednak z poparciem Polski zachowując zimną krew i będąc zdeterminowanym do użycia siły ... Wojna w 1938 postawiła by Polskę w zacznie lepszej sytuacji niż w 1939 roku dlatego że Niemcy rosły w siłę znacznie szybciej niż nasz kraj sądzę że dysproporcja była by jeszcze większa niż w 1939. Czytałem kiedyś artykuł na temat ekonomicznych mechanizmów funkcjonowania niemieckiej gospodarki, autor udowadniał że wojna musiała wybuchnąć w 1939 lub najpóźniej w 1940 gdyż niemiecką machinę przemysłowa czekał krach. Gospodarka na torach wojennych po prostu funkcjonuje inaczej niż w sytuacji pokoju. Wzięcie Niemców za twarz jak w sowietach w państwie Hitlera nie wchodziło w grę.
Dodam jeszcze że Niemcy wyekwipowały (mogę sie mylić) 2-3 dywizje pancerne w czeskie czołgi o broni i amunicji innych rodzajów już nie wspomnę.
Można się przerzucać argumentami i tworzyć różne konfiguracje potencjalnych rozwiązań w nieskończoność ... wniosek jest jeden upadek Czechosłowacji nas osłabił a Niemców wzmocnił. Zajęcie Zaolzia było możliwe właśnie z powodu wspomnianej zagłady naszego sąsiada. Jestem odosobniony w tym przekonaniu.. ale podtrzymuje swoje zdanie nie ma czego świętować.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-09-16 14:41:39

hen.zing wcale nie jestes odosobniony w tym przekonaniu. Znajomi mi znawcy lotnictwa np uwazaja tak samo. LW zrobila nie tylko wielki skok ilosciowy ale JAKOSCIOWY miedzy 1938 a 1939. My zas cofalismy sie. Ujales to bardzo zrecznie: 1938 nas oslabilo a Niemcow wzmocnilo, od tego nie mozna sie wywinac.

Nie znam statystyki odsetku czolgow Czechoslowackich uzytych w kampanii wrzesniowej, pewnie to zrobil Szubanski. Z glowy na pewno 1 LD byla wyposazone w Czechoslowackie wz 38, tworzac z niej nota-bene najsilniejsza jednostke w WH jesli chodzi o wyposazenie w pelnowartosciowe czolgi chyba ze cos zle policzylem. Ciezkie dziala czechoslowackie ostrzeliwaly m in Warszawe i Modlin. Na zachodzie zas utarlo sie ze 1/3 czolgow Nimieckich uzytych we Francji byly Czechoslowackie. Zemsta historii mozna powiedziec.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-09-16 22:24:18

Co do czechosłowackiego uzbrojenia w armii niemieckie – trafiło ono do niej po upadku Czechosłowacji, który miał miejsce nie w 1938 a w marcu 1939r. Co z tego, że w 1938r. Polska i Czechosłowacja razem mogły by obronić się przed niemieckim atakiem. Pokonać Niemiec nie były by w stanie. Bez wsparcia Aliantów zwycięzcami były by Niemcy. Nie w 1938 a w 1939, po przestawieniu przemysłu na produkcje wojenna. Niemiecki przemysł miał kilkakrotna przewagę nad połączonym przemysłem Polski i Czechosłowacji, reszta była by tylko kwestią czasu. Sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana. Wg niektórych historyków w czasie kryzysu monachijskiego po raz pierwszy Stalin przedstawił Hitlerowi propozycje rozwiązania problemów naszej części Europy. Rezultatem kocowym tych rozmów był Pakt R-M. Nie ma żadnej pewności, że w przypadku wojny Polski i Czechosłowacji z jednej strony i Niemiec z drugiej, Rosja Radziecka nie stanie po stronie Niemiec. Dlaczego miała by tego nie zrobić? Nie narazi się Aliantom (nie popierają tej wojny, uznają roszczenia Niemiec w stosunku do Czechosłowacji za zasadne - Monachium) Ryzyko niepowodzenia w wojnie praktycznie żadne – jest nieprawdopodobne by Polska i Czechosłowacja poradziły sobie jednocześnie w wojnie z Niemcami i
Rosją Radziecką. Tym, że Czechosłowacja i Rosja Radziecka związane były sojuszem ta ostatnie raczej by się nie przejmowała. Istotne było przywrócenia zachodniej granicy Rosji z 1914r

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-09-16 23:28:49

No moście w Cieszynie AD 6.09.2008.
Oczywiście że Zajęcie Zaolzia nic nie mogło już zmienić, lecz
przy takiej a nie innej polityce Czechosłowacji a nie Polski było jasne że uratowanie naszej większości etnicznej za Olzą przed okupacją niemiecką było obowiązkiem naszego rządu.
Przynajmniej tyle Polska dla tych ludzi mogła zrobić....
A że Czesi dozbroili Niemców to już całkiem inna historia po prostu nie czuli tego że przynajmniej można było zniszczyć ten sprzęt przed oddaniem okupantowi.......sami niektórzy teraz za to się wstydzą.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-09-17 06:58:02

Z niszczeniem sprzętu to nie tak.. formalnie Czechy nie były okupowane... Prez. Emil Hacha podpisał (nie dobrowolnie to fakt) zgodę na protektorat Niemiec i na suwerenność Słowacji. Hacha był też do 1945 r formalnie głową państwa. Co Czesi powinni zrobić albo czego nie powinni to temat rzeka. Moim zdaniem w marcu 1939 roku nie mieli cienia szansy na stawienie skutecznego oporu Niemcom. Zarzucanie im np tchórzostwa jest z gruntu nie uczciwe. Wczoraj grzebnąłem w jakiejś książce Niemcy zyskali ok 200 czołgów LT35, do września 39 wyprodukowano ok 50 LT38 czyli dywizja pancerna ekstra.
MarekA
Nie przeceniał bym RKKA rok 1938 to końcówka dorzynania korpusu oficerskiego przez Stalina stan tej armii prawdopodobnie był gorszy niż w 12.1939 rozstrzelanych oficerów jeszcze nie zastąpiono douczonymi aktywistami czy absolwentami szkół oficerskich.
Cieszyniak
Czy na foto są rekonstruktorzy z Czech?

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-09-17 08:09:11

Tak to rekonstruktorzy z Klubu Historycznego z Bogumina w Republice Czeskiej.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-09-17 10:20:38

Niestety MarkuA twoje argumenty nie podwarzaja podstawowej prawdy ze Polska z Czechoslowacja czy bez byla (poza wojskami saperskimi i lacznosci) mocniejsza w 1938 niz w 1939 a Niemcy i ZSSR slabsze. Jezeli uwazasz ze nie powinnismy sie byli bic w 1938 to tym bardziej nie powinnismy byli tego robic w 1939!

Z innej beczki Cieszyniaku cieszy mnie ze czescy rekonstruktorzy podchodza w taki dorosly sposob do tej sprawy - zupelnie zrozumialbym gdyby robili anty-polska demonstracje, a jednak..... Miejmy nadzieje ze to dobry znak na przyszlosc bo realia geo-strategiczne pozostaja niezmienne!

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-09-17 13:33:45

Cieszyniak
Hym... jestem zaskoczony udziałem strony czeskiej.. w sumie ok.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-09-17 19:18:50

hen.zing równiez w trakcie rekonstrukcji szła czeska wycieczka (ludzie starsi), wszyscy oni byli bardzo zaciekawieni i zainteresowani i bynajmniej nie było widac po nich jakiegokolwiek oburzenia.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-09-19 15:25:08

Co pośrednio potwierdza tezę, której tak usilnie bronię - że zajęcie Zaolzia przez Polskę nie było wymierzone w Czechosłowację.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-09-19 16:26:37

Akurat przede mna nie musisz bronic, ja to rozumie :). Jednak nadal uwazam ze byl to blad i ze trzeba bylo bronic calosci. No i jezeli sie przyjmie ze to jest OK to jak nie oddac racji Sowietom i Slowakom ktorzy podali dokladnie takie same argumenty jako powod najazdu na Polske w 1939? Nie pisze tego zeby wywolywac burze tylko dla refleksji ze punkt widzenia bardzo w tym wypadku zalezy od punktu siedzenia.

I na pewno wielkim bledem PR byl tryumfalizm tej calej operacji. Moglismy sie zachowac w tym momencie po prostu godniej.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-09-25 08:30:42

Wygląda na to, że Czesi ciągle nam ten "nóż w plecy" pamiętają:

W Czechach niszczą polskie tablice

Na Zaolziu ktoś zamalowuje dwujęzyczne tablice z nazwami ulic i miejscowości. Polacy są oburzeni, a czeska policja do dziś nie złapała sprawców - pisze "Metro".

W Czeskim Cieszynie ledwo można odczytać polskie nazwy ulic. Tablice ktoś regularnie zamazuje trudno zmywalną farbą. Tak się stało m.in. przy Głównej i Ruchu Oportu. Nazwy czeskie - Hlavni trida i Odboje - pozostały nietknięte. Podobnie jest w innych zaolziańskich wsiach i miast, w których żyje ponad 40 tys. Polaków stanowiących 10 proc. wszystkich mieszkańców.

W maju pomazano tablice stojące przy wjeździe do Bystrzycy, latem w Nydku, Wędryni, Olbrachcicach, Jabłonkowie, Suchej Górnej, Boconowicach i Śmiłowicach. Polacy są rozgoryczeni. O prawo do wieszania dwujęzycznych tablic Polacy z Zaolzia walczyli od lat. Udało im się dopiero pod koniec zeszłego roku i teraz chęć zawieszenia takich tablic zgłaszają władze gmin po konsultacjach z przedstawicielami mniejszości. Koszty pokrywa Republika Czeska - informuje gazeta.

- Zamazywanie tablic jest dla nas bardzo bolesne. Myśleliśmy, że między Polakami a Czechami na Zaolziu nie ma już nacjonalistów, a tu dzieją się takie rzeczy - mówi Roman Zemene, nauczyciel matematyki w gimnazjum z polskim językiem wykładowym w Wędryni.

Gdy zniszczono pierwsze tablice, władze Czeskiego Cieszyna zareagowały natychmiast. - To prymitywny czyn. Ten wandalizm martwi nas tym bardziej, że współpraca z polską częścią Cieszyna układa nam się świetnie - nie krył oburzenia Vít Slovacek, burmistrz Czeskiego Cieszyna. W wydanym niedawno oświadczeniu wytknął wandalom, że o ile pieniądze na zamontowanie tablic daje państwo, o tyle za ich naprawę będzie musiało zapłacić miasto.

Jak nieoficjalnie poinformowała "Metro" cieszyńska policja, sprawców do tej pory nie złapano. Magistrat w Cieszynie nie mówi jednak o nacjonalistach czy atakach na polską mniejszość, ale o chuligańskich wybrykach.

PAP

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-09-25 19:07:02

Nie przesadzaj i nie siej propagandy, bardzo często jestem w Czechach i miejscowi podchodza do nas bardzo sympatycznie, a kilku oszołomow zawsze sie znajdzie, ale na pewno znacznie mniej niz w naszym kochanym kraju.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-09-25 23:56:18

Myślę, że mylisz pojęcia.

Większość Niemców, Rosjan, Litwinów, Ukraińców… odwiedzających Polskę na temat relacji z Polakami powie dokładnie to samo co Ty o relacjach z Czechami. Czy to jednak oznacza, że nie ma żadnych "rachunków krzywd"? Czy to oznacza, że nie ma nastrojów anty-?
Na podstawie swoich relacji z Czechami twierdzisz, że nie mają oni poczucia krzywdy za rok 1938. Czy na tej samej podstawie powiesz, że w Polsce nie ma poczucia krzywdy za 1919?

Masz rację, że zamazywanie polskich nazw to ekstrema. Tyle, że z ekstremą jest na ogół tak jak z wierzchołkiem góry lodowej – jest zapowiedzią czegoś znacznie większego, co nie jest w normalnych warunkach widoczne, ale w sytuacjach kryzysowych potrafi się w sposób nieprzyjemny objawić.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-09-26 10:55:47

No jednak duzo pozytywnych elementow. Mile jestem zaskoczony ze sa dwu-jezyczne nazwy ulic. I na moj gust burmistrz ma ABSOLUTNA racje ze traktujac to jako chuliganskie wybryki. Wynoszenie takiego zachowania na jakas nobliwa wyzyne walki o panstwowosc tylko wspomaga chuliganow.

Coe - na pewno Czesi (i Slowacy tez zapewne) w wiekszosci chyba pamietaja ten epizod przynajmniej z niesmakiem i nie mozna dziwic sie ze tak jest. Tym niemniej wydaja sie podchodzic do tej sprawy z dojrzaloscia ktorej wielu Polakom niestety brakuje.

W kazdym spoleczenstwie sa typy ktore chca rozrabiac i zawsze jakis 'powod' znajda. Jak jest zle to jak Coe zauwazyles, stare animozje moga latwo wylezc na wierzch bo trzeba kogos za wlasna niedole winic; ale jednak czasami na odwrot zaciesniaja sie wiezy wspolpracy. Takie sa juz realia ludzkiego istnienia i w jednym sie Coe moze nie zgadzamy: obserwujac rozne tego rodzaju tarcia w UK nie widze zeby normalne chuliganstwo bylo specjalnie polaczone z masowymi wybuchami nienawisci w momentach kryzysowych czy z ruchami autentycznie separatystycznymi. I dlatego wazna jest praca nad zaciesnianiem wiezow w czasie normalnym aby gdy nastanie czas proby moc efektywnie wspolpracowac.

Odnosze wrazenie ze Czesi czegos sie nauczyli z ostatniej wojny i robia wysilki w tym kierunku. Bardzo sie z tego ciesze. My Polacy mamy niefortunna tendencje traktowac inne kraje z poblazanie (Czesi tchorze, i tak by nic nie zrobili bo tylko my Polacy jestemy bohaterscy itd, itp) ktore jest nieslychanie obrazliwe a moze nawet po prostu irytujace. Drobny off-topic ale czytalem transkrypty rozmow wojskowych Polsko-Rumunskich z udzialem naszego 1ego Marszalka - trzeba przyznac ze na taka arogancje i zwykle chamstwo nie pozwalal sobie z Rumunami nawet AH.

Do czego zmierzam - ze dla nas sprawa pierwszorzednej koniecznosci sa jaknajbardziej scisle wiezy strategiczne z Czechami i Slowakami i pod tym wzgledem musimy, po polsku mowiac 'raise our game'. Nie tylko na plaszczyzne dyplomatycznej ale na plaszczyznie stosunku przecietnego obywatela. Musimy zrewidowac nasze poglady na temat 1938 i przestac myslec kategoriami 'nam sie nalezalo bo oni....' i zaczac myslec kategoria ze 1938 byl poczatkiem konca niepodleglosci obojga naszych narodow na 50+lat i straszliwych strat biologicznych, materialowych i moralnych. Strata umocnien granicznych przekreslala obronnosc Czechoslowacji a przez to i Polski.

Ot i tyle. Przepraszam za taki dlugi dyskurs ale jest to sprawa ktora mi lezy na sercu :).

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2008-10-09 08:42:21

Artykuł z Rzeczpospolitej:

"Zaolzie, Polacy i Czesi

Dla Czechów symbolem zdrady pozostaje traktat w Monachium. Nie zmienia to faktu, że pamięć o tym, że Polacy zachowali się wtedy bardzo źle, jakoś przetrwała

Czy polska aneksja Zaolzia z 1938 roku tkwi mocno w historycznej pamięci Czechów?

Jiří Friedl: Myślę, że teraz już nie tak bardzo jak na przykład tuż po II wojnie światowej. Wydarzenia z października 1938 roku zapisały się zresztą bardziej w pamięci Czechów na Zaolziu niż całości naszego narodu.Pamiętajmy też, że w czasach komunistycznej CSRS Polska była krajem zaprzyjaźnionym i nie można było za wiele pisać o tym konflikcie. Dla Czechów symbolem zdrady pozostaje traktat w Monachium. Nie zmienia to faktu, że pamięć o tym, że Polacy zachowali się wtedy bardzo źle, jakoś przetrwała.

Cofnijmy się do pragenezy zajęcia Zaolzia przez Polskę w 1938 roku. Jak doszło do zbrojnego sporu o podział Śląska Cieszyńskiego w 1919 roku? Polacy stanowili tam większość mieszkańców. Dlaczego to ten fakt nie skłonił Czechów do uznania, że Zaolzie należy się Polsce?

Zacznijmy od ważnego dla Czechów stwierdzenia. Śląsk Cieszyński, w tym Zaolzie, należał do historycznych ziem korony czeskiej. Śląsk Cieszyński odpadł od Polski w XIV wieku. Nie zmienia to faktu, że żyjący tu Ślązacy przynajmniej od XIX wieku w dominującym procencie czuli się Polakami.

Jakie były stosunki etniczne na Śląsku Cieszyńskim około roku 1918?

Ostatni austriacki spis powszechny z 1910 roku podawał, że na obszarze Śląska Cieszyńskiego mieszkało 116 tysięcy Czechów (27,1 proc.), 234 tysiące Polaków (54,6 proc.) i 77 tysięcy Niemców (18 proc.). Jeśli weźmiemy pod uwagę tylko obszar późniejszej czechosłowackiej części Śląska Cieszyńskiego, to Polaków było 140,4 tysiąca (47,6 proc.), 113,6 tysiąca Czechów (38,5 proc.) i 34,7 tysiąca Niemców (12,8 proc.). Trzeba jednak powiedzieć, że spis ludności z 1910 roku nie rozróżniał ludności według narodowości, ale według używanego języka. Deklaracja językowa nie musiała być jednak tożsama z narodowościową.

Polacy więc dominowali, a Zaolzie to stosunkowo niewielki obszar. Może w imię zgody z Polską Czesi mogli przeboleć taką korektę granic?

Problem w tym, że takiego samego hasła prawa do samostanowienia, prowadzącego do połączenia się z Niemcami, użyli Niemcy, zwani potem sudeckimi. Czesi wystąpili przeciw groźbie oderwania sporego pasa swojej ziemi, powołując się na obronę historycznych granic. To była wtedy nasza racja stanu. Skoro trzymano się nietykalności granic korony czeskiej w Sudetach, to trzymano się jej też na Śląsku Cieszyńskim.

Były też inne argumenty. Na Śląsku Cieszyńskim znajdowały się bardzo bogate kopalnie węgla koksującego oraz huty w Boguminie, Frysztacie, Trzyńcu, niezbędne dla gospodarki czeskiej mającej wysoko rozwinięty przemysł. Czechosłowacja nie miała innego zagłębia węglowego. Ponadto przez tę część Śląska Cieszyńskiego, której żądali Polacy, przebiegała niezwykle ważna trasa łącząca ziemie czeskie ze słowackimi, a Bogumin był bardzo istotnym węzłem kolejowym. Praga obawiała się ataku Węgier, które władały Słowakami przez poprzednie tysiąc lat. Uratować Słowację w razie ataku Węgrów można było wówczas, tylko szybko przerzucając koleją wojska z Czech, a do tego niezbędny był Bogumin.

Ale początkowo Czesi zdawali się uznawać, że Zaolzie i Bogumin dostaną Polacy?

Tak, 5 listopada 1918 r. została zawarta umowa pomiędzy Radą Narodową Księstwa Cieszyńskiego oraz Narodnim Vyborem pro Slezko Narodową w polskiej Ostrawie, dzieląca Śląsk Cieszyński według zasady etnograficznej na część polską i czeską. W umowie stwierdzono, że musi być ona zatwierdzona przez władze centralne – tzn. przez rząd praski i rząd warszawski.

Ten podział miał szanse przetrwać?

Nie – racje stanu Pragi i Warszawy były sprzeczne.

Jak długo wytrzymał rozejm?Niedługo, jakieś dwa i pół miesiąca. Po ogłoszeniu przez Polskę wyborów do sejmu ustawodawczego na spornych terenach doszło 23 stycznia 1919 r. do ataku wojsk czeskich. Odbito Bogumin i Zaolzie. Praga przekonała Paryż i Londyn do uznania linii rozejmowej za ostateczną granicę.

Podczas walk doszło do rozstrzelania 20 polskich jeńców.

To fakt historyczny. Istnieją nawet zdjęcia zamordowanych. Pomnik przypominający to wydarzenie znajduje się w Stonawie. Obie strony oskarżały się wzajemnie o popełnianie zbrodni podczas walk. Trzeba sobie uświadomić stan brutalizacji społeczeństwa po tak długiej wojnie.

Jak ocenia pan politykę czeską wobec Polaków na Zaolziu w okresie międzywojennym?

Ustawodawstwo dotyczące mniejszości było bardzo demokratyczne. Jednak praktyka bywała inna. Mamy udokumentowane liczne naciski, zwłaszcza władz powiatowych i krajowych, zmierzające do czechizacji zaolziańskich Polaków. Podczas spisu ludności w 1930 r. dochodziło do nacisków na Polaków, żeby zgłaszali narodowość czeską, a nie polską. Spis ludności dopuszczał możliwość określenia się jako Ślązak – był to sposób władz czechosłowackich na obniżenie w spisach ludności liczby Polaków. Ruch ślązacki jako przyjazny w stosunku do państwa czechosłowackiego był wyraźnie popierany. Władze starały się asymilować Polaków. Naciskano na przykład na Polaków, żeby zgłaszali swoje dzieci do szkół czeskich, w przeciwnym razie będą pozbawieni zatrudnienia.

Jeśli byli urzędnikami państwowymi albo na posadzie państwowej?

Tak. Ale dotyczyło to również górników i robotników. W niektórych kopalniach i fabrykach zmuszano Polaków do tego, żeby zgłosili swoje dzieci do szkół czeskich. Władze czechosłowackie uważały polską mniejszość za element nieprzyjazny w stosunku do państwa czechosłowackiego.

Polacy oskarżali władze o liczne szykany. Te oskarżenia wrócą w 1938 roku.

No tak, ale pamiętajmy też, że Polacy mieli swoich posłów w parlamencie czechosłowackim, istniało również kilka partii politycznych, dużo różnych polskich przedsiębiorstw, zrzeszeń, spółek, sieć sklepów spółdzielczych.

Czy zachowanie ludności polskiej wobec państwa czechosłowackiego było lojalne?

Czesi najboleśniej zapamiętali przekraczanie granicy z Polską przez młodych polskich aktywistów, który chcieli uniknąć poboru do armii czechosłowackiej w ramach mobilizacji we wrześniu 1938 r. i stworzenie przez nich tzw. Legionu Zaolziańskiego, w szeregach którego z bronią w ręku powrócili wraz z polskimi oddziałami.

Czy Praga była zaskoczona wysunięciem żądań Polski wobec Zaolzia?

Myślę, że tak, choć na pewno byli politycy, dla których żądania te były smutnym potwierdzeniem ich braku zaufania do Polski. Jeszcze przed przesłaniem polskiego ultimatum do Pragi – 30 września 1938 r. – wojskowi zwracali uwagę prezydentowi Beneszowi, że skuteczna obrona Czechosłowacji nie jest możliwa bez zapewnienia przynajmniej neutralności państwa polskiego i to nawet kosztem pewnych ustępstw terytorialnych. Przed końcem września 1938 roku Benesz wysłał list do prezydenta Mościckiego, w którym apelował o wznowienie przyjacielskich stosunków i to nawet za cenę modyfikacji granic, choć nie powiedział w tym liście jasno, że Zaolzie może zostać oddane w całości. Odpowiedzią było ultimatum polskie z 30 września 1938 r. stwierdzające, że należy odstąpić Zaolzie albo nastąpią działania zbrojne. W mojej opinii rząd polski był troszeczkę urażony, że nie został potraktowany jako europejskie mocarstwo i nie zaproszono go do Monachium. Polska odreagowała swoją irytację zdecydowanym ultimatum w sprawie Zaolzia. Warszawa chciała pokazać, że ona również jest siłą i że chce być w grze.

Nawet wtedy byli w Polsce publicyści, którzy ostrzegali, że likwidacja Czechosłowacji oznacza okrążenie Polski od południa.

Wydaje się, że wtedy w Polsce mało kto zdawał sobie z tego sprawę. Uważano państwo czechosłowackie za państwo sztuczne i sezonowe. Otrzeźwienie przyszło dopiero po całkowitej likwidacji Czechosłowacji w marcu 1939 roku.

Jak wyglądało wejście polskich wojsk na Zaolzie?

Powstała specjalna misja wojskowa, wojskowi polscy i czechosłowaccy współpracowali między sobą. Nie doszło do utarczek między polskimi i czechosłowackimi siłami zbrojnymi, wojskowi potrafili zażegnywać niebezpieczeństwo starć zbrojnych.

Czy władze polskie usuwały z Zaolzia osoby, które przybyły tu po roku 1919?

Tak. Praga w wielu notach dyplomatycznych protestowała przeciwko wypędzaniu Czechów z Zaolzia.

Czy ludność polska pomagała we wskazywaniu, kto powinien odejść?

Oczywiście. Natychmiast zaczęto wyrównywać rachunki z tymi, którzy brali udział w czechizacji Zaolzia. Polacy chodzili do placówek policyjnych i wskazywali palcem – tamten Czech zmuszał Polaków, żeby zgłosili swoje dzieci do szkoły czeskiej, trzeba go wypędzić.

Ponad 30 tysięcy Czechów musiało opuścić Zaolzie. Przede wszystkim urzędnicy, nauczyciele, lekarze, ale również robotnicy. Często się zdarzało, że Czesi bywali wzywani na placówkę policji polskiej i przekazywano im polecenie opuszczenia tego terenu w ciągu 48 godzin.

Co się zmieniło po 15 marca 1939 roku, gdy Czechy zajęła Trzecia Rzesza?

Zaolzie zaczęło sąsiadować z utworzonym przez Niemców Protektoratem Czech i Moraw. Tę granicę nielegalnie przekraczali czescy patrioci. Przez Polskę można było najłatwiej dostać się na Zachód, do Francji.

Jak reagowała polska Straż Graniczna?

Nie przeciwdziałała i starała się pomagać. W porozumieniu z polskimi władzami wojskowymi czechosłowackiemu poselstwu w Warszawie udało się zbudować siatkę przerzutową. Ci, którzy przekroczyli granicę, zgłosili się do policji polskiej, która przekazywała uciekinierów do istniejącego w Krakowie konsulatu czechosłowackiego. Tam dostawali tymczasowe dokumenty i bilety na przejazd do Francji.

Państwo polskie nie uznało zaboru Czechosłowacji? Przecież jednostki dyplomatyczne Czechosłowacji w Polsce działały bez przeszkód.

Poselstwo polskie w Pradze przestało istnieć. Zamiast niego powstał konsulat. Można było w tym dopatrywać się uznania faktu, że Czechosłowacja nie istnieje. Z drugiej strony – poselstwo czechosłowackie w Warszawie i konsulat w Krakowie nie zostały przekazane Niemcom i swobodnie działały. Z cichą akceptacją władz polskich trwał transfer czeskich ochotników do Francji. Wierzono, że na Zachodzie, tak samo jak podczas I wojny światowej, będą budowane legiony czechosłowackie i że Zachód wreszcie będzie walczył z Niemcami i w ten sposób dojdzie do wyzwolenia Czechosłowacji.

Ilu Czechów przeszło wtedy przez Polskę?

Około 3 tysięcy. To sporo, jeśli weźmiemy pod uwagę stan liczebny później sformowanego wojska czechosłowackiego na Zachodzie. Czechosłowacka brygada pancerna liczyła jakieś 4 tysiące żołnierzy plus około tysiąca lotników służących w RAF.

Czy polska pomoc złagodziła wśród Czechów uraz zaolziański?

Jeśli chodzi o rolę, jaką Polska odegrała w 1938 roku, to Czesi nie byli w stanie wybaczyć. Jednak bardzo doceniali wysiłek Polaków pomagających im przedostać się na Zachód.

Jak powstał legion czechosłowacki w Krakowie?

Właściwie to był Legion Czechów i Słowaków. Powstał na mocy dekretu prezydenta Mościckiego opublikowanego 3 września 1939 roku. Jeszcze przed wybuchem II wojny światowej, w ostatnich dniach sierpnia żołnierze czechosłowaccy znajdujący się w Krakowie, było ich ok. 630, zostali przetransportowani do obozu wojskowego Leśna koło Baranowiczów. Byli to ci, którzy nie zdążyli wyjechać do Francji.

Co się z nimi działo we wrześniu 1939 r.?

Szybki rozwój wydarzeń na froncie polsko-niemieckim spowodował, że legion nie został w Leśnej uzbrojony. W połowie września 1939 roku dowódca legionu podpułkownik Ludwik Svoboda, późniejszy prezydent Czechosłowacji, otrzymał rozkaz, żeby przemieścić się pociągiem w kierunku Tarnopola. Jedynym zbrojnym udziałem żołnierzy czechosłowackich w kampanii wrześniowej był udział kilku z nich w obronie przeciwlotniczej w Tarnopolu.

We wrześniu 1939 roku walczyło też ponad 90 pilotów czeskich, którzy wstąpili do lotnictwa polskiego. Trzech z nich zginęło podczas nalotu niemieckiego na bazę lotniczą w Dęblinie. Jeden z lotników Josef František walczył potem w Dywizjonie 303 i jako jeden z najlepszych pilotów w bitwie o Anglię został odznaczony przez generała Sikorskiego orderem Virtuti Militari.

Jak wyglądała okupacja niemiecka i jej koniec na terenie Zaolzia?

Hitlerowcy naciskali na ludność, aby podpisywała tzw. volkslistę. Ci, którzy się nie zgadzali, poddawani byli najostrzejszym represjom. Ze względu na wysoką liczbę ofiar terroru hitlerowskiego Zaolzie należy do najbardziej poszkodowanych części Republiki Czeskiej. W maju 1945 r. Zaolzie zostało przekazane przez Armię Czerwoną pod administrację czechosłowacką. Polacy wywiesili biało-czerwone flagi, myśląc, że Zaolzie wróci do Polski. Jednak postępowanie władz radzieckich i czechosłowackich szybko położyło temu kres. Rosjanie ogłosili, że obowiązuje granica z sierpnia 1938 roku.

Polska lubelska zgłosiła swoje pretensje do Zaolzia. Chciano wynegocjować z rządem czechosłowackim zmianę granic na Zaolziu i starano się uzyskać wsparcie ze strony Związku Sowieckiego.

Podobno sprawę Zaolzia poruszył Gomułka w czasie wizyty na Kremlu w listopadzie 1945 roku?

Tak, ale Stalin przypomniał, że Polacy otrzymali spore tereny po Niemcach i że ZSRR nie zgodzi się na nowe korekty granic na rzecz Polski. Jako rozwiązanie problemu proponował wymianę ludności. Praga popierała taki pomysł, ale strona polska mu się sprzeciwiła.

Czy po wojnie polska mniejszość na Zaolziu była represjonowana?

Były pewne represje – choć na bardzo ograniczoną skalę. Karano za udział w tworzeniu legionu zaolziańskiego. Ale tylko dwaj Polacy stanęli przed sądem (żaden jednak nie trafił do więzienia), paru kolejnych zostało ukaranych przez specjalne komisje powiatowe. Czesi nie mogli sobie pozwolić na traktowanie Polaków jak Niemców czy Węgrów. Polska była krajem sojuszniczym. Polska ambasada, na czele z posłem, komunistą Stefanem Wierbłowskim, stanowczo protestowała przeciw jakimkolwiek działaniom antypolskim. Gdy przed Bożym Narodzeniem 1945 roku lokalne władze czeskie na Zaolziu próbowały wysiedlić cześć Polaków za Olzę – poseł Wierbłowski interweniował u ministra spraw zagranicznych Jana Masaryka i udaremnił takie próby.

Kiedy PRL pogodził się z utratą Zaolzia?

We wrześniu 1946 roku podsekretarz stanu Jakub Berman dał do zrozumienia delegacji Polaków z Zaolzia, że Polska wycofuje pretensje do Zaolzia. Ostatecznie spór został rozstrzygnięty umową graniczną z 1958 roku.

Jak bardzo spór o Zaolzie nas podzielił?

Czesi mieli uraz z powodu zajęcia Zaolzia przez Polaków w 1938 roku. Ale dziś już Zaolzie nie zaognia stosunków między Czechami a Polakami. Sprawa Zaolzia, moim zdaniem, nie stanowi w stosunkach czesko-polskich takiej zadry, jaką w relacjach czesko-niemieckich pozostawiły wydarzenia z 1938 roku. Myślę, że już dawno wam wybaczyliśmy."

http://www.rp.pl/artykul/61991,199891_Zaolzie___Polacy_i_Czesi.html

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2009-09-03 18:25:59

Allegro

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2009-09-03 18:26:22

2

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2009-09-28 19:18:40

3

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2009-10-02 09:48:33

Wkroczenie Polaków na Zaolzie

Obszerne cytaty z felietonu Artura Górskiego.
Polska zajmując w 1938 r. Zaolzie odzyskiwała swoje dawne ziemie i swoich rodaków. I nikt w II Rzeczypospolitej nie miał co do tego wątpliwości.
Można powiedzieć, że gdyby nie wydarzenia z 1919 r., nie byłoby polskiej interwencji w 1938 r. Gdyby nie antypolska polityka Czechosłowacji, gdy Rzeczpospolita Polska walczyła o przeżycie z bolszewikami, nie byłoby wkroczenia polskiej armii na Zaolzie. Pamiętajmy, że sprawa Śląska Cieszyńskiego była przedmiotem bardzo ostrych sporów między Polską a Czechosłowacją w okresie międzywojennym.
Początkowo, w latach 1918-1919, Czesi godzili się, aby tereny zamieszkałe przez przeważającą ludność polską należały do Polski. Zawarto nawet wstępne porozumienie w tej sprawie. Jednak po ogłoszeniu przez Polskę wyborów do Sejmu ustawodawczego na spornych terenach, w dniu 23 stycznia 1919 r. doszło do ataku wojsk czeskich, które zbrojnie opanowały Bogumin i Zaolzie. Z tamtych walk znany jest epizod wymordowania 20 polskich jeńców. Pomnik upamiętniający to wydarzenie znajduje się w Stonawie.
W okresie wojny polsko-bolszewickiej Czesi rozwinęli na Zachodzie akcję propagandową na rzecz formalnego przyłączenia tych ziem do ich państwa. Gdy bolszewicy podchodzili pod Warszawę, premier Władysław Grabski, naciskany przez Anglików i Francuzów, zgodził się na spełnienie żądań Czechów i oddanie Zaolzia. Sprawa została przypieczętowana w układzie zawartym z Ententą w lipcu 1920 r. Zaolzie zostało włączone do Czechosłowacji, choć Polacy stanowili na tym terenie prawie 55 proc. mieszkańców, a Czesi zaledwie 27 proc.
W okresie międzywojennym mamy udokumentowane liczne działania, zwłaszcza władz powiatowych i krajowych, które zmierzały do czechizacji zaolziańskich Polaków. Władze czeskie starały się asymilować Polaków głównie przez szkolnictwo. Naciskano naszych rodaków, nie tylko zatrudnionych w lokalnej administracji, ale także na kopalniach i w fabrykach, żeby zgłaszali swoje dzieci do szkół czeskich, bo w przeciwnym razie będą pozbawieni zatrudnienia. I znamy takie przypadki, gdy Polacy nie chcieli poddać się naciskom i tracili pracę.
Ponadto prowadzono świadomą akcję osiedleńczą Czechów na tym terenie. W 1930 r., podczas spisu ludności, dochodziło do nacisków na Polaków, aby zgłaszali narodowość czeską lub śląską, a nie polską. Rząd polski interweniował w tych sprawach. Z kolei nie dawał satysfakcji Czechom, gdy ci upominali się o zaolziańskich Polaków, uciekających do Polski przed poborem do armii czechosłowackiej.
Wobec zagrożenia Czechosłowacji ze strony Niemiec rząd czeski chciał znormalizować stosunki z Polską. 22 września 1938 r. prezydent Czechosłowacji Edward Benesz wystosował list do prezydenta Polski Ignacego Mościckiego. Zaproponował w nim ułożenie przyjaznych stosunków i nową współpracę między obydwoma krajami. Dał też do zrozumienia, że Czechosłowacja gotowa jest na korektę granicy.
Tymczasem w dniach 29-30 września miała miejsce konferencja w Monachium, która przesądziła, że Czechosłowacja musiała oddać III Rzeszy ogromne obszary z ludnością niemiecką. Politycy polscy zdawali sobie sprawę, że nie jest to koniec żądań niemieckich. I obawiali się, że Niemcy zajmą całe terytorium Czechosłowacji, a następnie zażądają od Polski przekazania Gdańska, za co oferują Zaolzie. Aby uprzedzić Niemców, władze polskie 30 września 1938 r. wystosowały ultimatum do prezydenta i rządu Czechosłowacji z żądaniem niezwłocznego przekazania Zaolzia Polsce.
W dniu następnym władze Czechosłowackie ultimatum przyjęły i wojska gen. Władysława Bortnowskiego wkroczyły do Zaolzia, zajmując jednocześnie leżącą na Słowacji, będącą kiedyś częścią Śląska, Ziemię Czadecką. Obszar 869 km2 zajęto bez jednego wystrzału. Jak pisał Władysław Pobóg-Malinowski, gdy wojska polskie zajmowały Zaolzie, entuzjazm ludności porównać można chyba tylko z najwznioślejszymi chwilami, jakie w latach 1919-20 przeżywało wyzwalane Wilno. Całe społeczeństwo polskie witało wracające Zaolzie głębokim wzruszeniem i burzliwą radością. To była autentyczna radość. Witano żołnierzy, organizowano komitety powitalne.
Na koniec pragnę podkreślić, że polityka Polski w sprawie Zaolzia nigdy nie była uzgadniana z Niemcami. Wręcz przeciwnie, była to polityka wbrew stanowisku Berlina. Była to suwerenna polityka polska, która dziś, z perspektywy czasu i doświadczeń historycznych może wydawać się błędna, ale w ówczesnych realiach politycznych była jedynie słuszna.
(k.cyt.)

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2009-10-04 08:39:04

Zamazywanie napisów na dwujęzycznych to normalka w całej Europie. Wystarczy do tewgo młokos ze sprayem z cokolwiek wypranym mózgiem. Tu przykład z Bośni (teren Federacji Bośni i Hercegowiny).
A tutaj ciekawy artykuł o przeszłości i teraźniejszości Zaolzia

Najlepsza pogoda w całych Czechach
Monika Redzisz
2008-11-04

jesteśmy Polakami, ale...

Nazywamy się Antoni i Władysław Szpyrc. Urodziliśmy się w Jabłonkowie na południowych krańcach Śląska Cieszyńskiego.
Korzenie mamy polskie. Rodzina ojca osiedliła się tam w XVI stuleciu, mama pochodzi spod Wilna; oboje poznali się na robotach przymusowych w Niemczech.

Rośliśmy w przekonaniu, że jesteśmy Polakami; ojcu bardzo na tym zależało. Jeszcze w szkole staliśmy się członkami Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego. Ale nie byliśmy wychowywani w nienawiści. Rodzice kładli nam tylko do głowy, że musimy się zachowywać lepiej niż inni.

Antoni: Pracuję w hucie trzynieckiej na wydziale ekspedycji. W wolnym czasie maluję na szkle dawny Jabłonków ze starych fotografii.

W moim wewnętrznym świecie Jabłonków zawsze był polski. Ja w ogóle nie czuję się za granicą. Od małego miałem interes w tym, żeby udowodnić, że jestem stąd. Jak mi ktoś mówił: "Polak? A ty skąd się tu wziąłeś? Wynocha!"

- to ja odpowiadałem: "Ja jestem tutejszy, to ty idź sobie za Ostrawicę!".

Tutejsi Czesi są niedoinformowani. I chociaż wywodzą się z etnicznych rodzin polskich, w ogóle tego nie wiedzą. Dopiero jak im powiedzieć: spójrz na napisy w kościele, zobacz, że wszystkie czeskie szkoły powstały dopiero po 1920 roku, to oczy im się otwierają. Rodzimych Czechów w 1920 roku tutaj nie było w ogóle!

Polaków było 150 tysięcy; teraz zostało niecałe 40 tysięcy.

Moja żona jest Polką. Córka chodziła do polskiej szkoły, wnuk ze względu na zięcia chodzi już do czeskiej, ale nie robimy z tego powodu problemu, dbamy po prostu o to, żeby wiedział, jakie ma korzenie. Jestem nastawiony na porozumienie. Dla dobra nas wszystkich i tej ziemi.

Władysław: Ja i mój starszy brat, choć bardzo się przyjaźnimy, jesteśmy jakby z dwóch generacji. Moje zainteresowania poszły bardziej w kierunku sztuki współczesnej. W ośrodku kultury zająłem się organizowaniem wystaw. Pomiędzy 1980 a 1984 rokiem wielu znanych artystów było w Pradze na indeksie; zapraszałem ich do Cieszyna i wystawiałem tu ich prace.

Moja żona czuje się Czeszką, choć korzenie chyba ma tutejsze, polskie. Nasze dzieci chodziły do czeskiej szkoły, i to nie był dla mnie żaden problem. Moja córka w Irlandii przedstawia się dziś jako Czeszka. Gdybym miał wybór pomiędzy Pragą a Warszawą, wybrałbym chyba Pragę. Ma ładniejszą architekturę.

Czuję się niewątpliwie Polakiem, ale Starsze pokolenie wiąże polskość z folklorem, góralskością. Patrzą na wszystko, co nowoczesne, jak na wrogie, bo kosmopolityczne. Tożsamość polska to dla nich Wołodyjowski i Chopin.

Jak przyjeżdża do nas sztuka współczesna, alternatywna, trudno znaleźć na nią chętnych. Organizuję między innymi międzynarodowy Festiwal Teatralny "Bez Granic". Idea była taka, żeby Czesi chodzili na spektakle polskie i odwrotnie. Niestety, wszyscy chodzą tylko do swoich teatrów. Jak organizujemy "Kino na granicy", to na widowni jest 95 procent studentów z Polski; nie ma cieszyniaków. Kiedy odbywał się u nas Festiwal Filmowy "Era Nowe Horyzonty" - olbrzymia impreza, to samo.

Mimo to wydaje mi się, że idzie ku lepszemu. Młodzi dążą do globalizacji. Problemy narodowościowe się zacierają.

Jestem Polakiem, nie przeszedłem na Czecha

Nazywam się Jan Gazur. Jestem Polakiem. Światłość świata ujrzałem 30 listopada 1925 roku w miejscowości Jabłonków Piaseczno.

Ojciec był hutnikiem, ale posiadaliśmy też kilka hektarów pola. Biedy nie było, ale było dużo pracy. W niedzielę się szło do kościoła, a wieczorem znów pasać krówki.

Przed wojną byli tu, w Jabłonkowie, Polacy, i tacy, co się przyznawali do czeskiej narodowości; było też kilkunastu Niemców i Żydów. Każdy trzymał się kółka własnego. Bywało, że ktoś w knajpie na kogoś wyrył, ale chwała Bogu, na tym się kończyło.

Nasi sąsiedzi kiedyś byli Polakami, a potem z powodu pracy stali się Czechami. Bo jak przeszedł Polak na Czecha, to dostał wnet lepszą pracę.

Ja zacząłem naukę w polskiej szkole. Potem był kryzys gospodarczy w Europie i tatę wydalili z trzynieckiej huty. I zadecydował, że ja i siostra moja Hanka pójdziemy do czeskiej szkoły. I został po tym przyjęty z powrotem do huty.

W 1938 roku radość była, bo większość ludzi wtenczas była polska, więc myśmy się radowali, że nas niby przyszli wyzwolić. Ale znowu Czechom stała się krzywda, bo ich nie uznawano za obywateli polskich, i musieli opuścić Śląsk Cieszyński. To było bolesne i dla nas, bośmy widzieli, że oni cierpią.

Jak wojna wybuchła, byłem powołany do Wehr-machtu. Nie znałem niemieckiego, jedynie te wojskowe rozkazy. Ciężko było, ale jak był człowiek młody, to jakoś to szło raźniej. Moim przydziałem był pułk setny wysokogórski. Było nas trzech ze Śląska. Podoficer oświadczył, że jeden musi pójść na front. Wyjął trzy zapałki i w taki sposób, na pół żartowny ocknąłem się pod Monte Cassino.

17 maja 1944 roku udało mi się przedostać do atakujących wojsk polskich. Pędziłem i krzyczałem: "Dyć nie strzylejcie, jo Polok! Z Jabłonkowa!". Potem razem z nimi brałem udział w walkach. Pod rodzinną strzechę wróciłem 30 kwietnia 1947 roku. Nie żałuję do dzisiejszego dnia.

Najstarszy brat Antoni nie przeżył, nie podpisał volkslisty i wzięli go do obozu koncentracyjnego. Reszta rodzeństwa przeżyła, bo pobrali te volkslisty i dali im spokój, liczyli, że myśmy się już odwrócili od polskości. A to było tylko na oko.

Nie otrzymałem pracy w hucie trzynieckiej, bo mnie było powiedziane, że Andersowa armia była wrogą armią. Urzędnik mi powiedział, abym się zgłosił na kopalni. Poszedłem i odpracowałem 33 i pół roku we ścianie, najcięższa praca. Kilka razy doznałem ciężkiego uszkodzenia ciała, ale przeżyłem dzięki Panu Bogu na niebie.

Żonę Emilię poznałem w Jabłonkowie na zabawie. Patrzyłem, żeby żona była Polką, aby nie było problemów dodatkowych. Mamy dwóch synów i dwie córki. Mieszkają tu na Śląsku, a wnuczki - w Hiszpanii.

Dziś nikt nie patrzy, kto jest Czech, kto Polak.

Jestem Ślązak, ale żona mówi, że Czech

Nazywam się Štepán Vadják. Urodziłem się w 1923 roku. Mój dziadek pochodził z Żywca, ale przywędrował tu w 1870 roku za pracą.

Wszystkie ze swoich siedmiorga dzieci posłał do niemieckiej szkoły, chociaż sam po niemiecku nie umiał. To zrozumiałe. Kto za Austrii umiał po niemiecku, mógł pracować w urzędzie, a kto nie umiał, ten kopał węgiel.

Mama nas też chciała posłać do niemieckiej szkoły, ale tata był kolejarzem; na kolei powiedzieli mu, że jeśli będzie posyłał dzieci do innej szkoły niż czeskiej, to go skierują w głąb kraju. Nauczyłem się więc czeskiego, nabyłem czeskie wykształcenie, zacząłem myśleć jak Czech i, można powiedzieć, stałem się Czechem.

Ale nie jestem jakoś szczególnie przywiązany do jednej lub drugiej narodowości. W domu mówiliśmy "po naszymu". Większą część rodziny mieliśmy po polskiej stronie.

Wszystko było fajnie, aż przyszedł rok 1938 i Polacy zamknęli moją czeską szkołę. Powiedzieli nam, że mamy polską krew. Twierdzili, że jest to odwieczna polska ziemia. "Wy jesteście czechofilami, ale wraz będą z was dobrzy Polacy". Wtedy tatuś chciał stąd odejść, ale Polacy go docenili i został kierownikiem pociągu z wysoką pensją.

Gdy przyszli Niemcy, trzeba było się zdeklarować. Wpisałem narodowość czeską. Po roku dyrektor mojej szkoły powiada: "Z czeską narodowością nie możecie chodzić do niemieckiej szkoły. Szkoda was jednak, bo jesteście dobrym matematykiem. Dajcie sobie przypisać narodowość niemiecką". Zgodziłem się.

Mój tatuś stracił pracę. Jeden znajomy Niemiec doradził mu, żeby posłał synów do Hitlerjugend. Poszliśmy się tam zapisać i od razu tatę przyjęli z powrotem do pracy, choć tylko jako niewykwalifikowanego robotnika.

W Hitlerjugend było wychowanie paramilitarne: w prawo zwrot, w lewo zwrot. W ogóle mi się to nie podobało. Tej nazistowskiej mowy nawet nie rozumiałem. Więc przestałem tam chodzić. Wtedy do rodziców przyszło pismo, że się źle troszczą o swoje dzieci. Znów musiałem tam chodzić. Ten, kto tu żył, musiał się dostosować do polityki.

Świadomie o swojej narodowości zacząłem myśleć jakieś trzy lata temu. Dzisiaj nie przyznaję się do czeskiej narodowości, tylko do śląskiej. Kiedy obserwuję tych Czechów, to sobie myślę, że to nie jest mój charakter. Co prawda moja żona mówi, że żaden ze mnie Ślązak, tylko Czech i że sąsiadki będą się śmiać, jak się podpiszę jako Ślązak.

Nie uważam, że narodowość to jest problem pierwszej wagi.

A wiecie, dlaczego na Śląsku Cieszyńskim jest najlepsza pogoda w całych Czechach? W radiu mówią, że wokół burze, a tu u nas słonko świeci? Bo tu mieszkają Polacy, a oni się często modlą.

Jestem Polakiem oczywiście

Nazywam się Marian Siedlaczek.

Jestem Polakiem oczywiście. Z jednego z tych rodów, które tu były od zawsze. Urodziłem się w Trzyńcu w 1955 roku. Z wykształcenia jestem psychologiem po Uniwersytecie Jagiellońskim. Kraków jest moim ukochanym miastem, nigdy nie brałem pod uwagę studiów w Pradze. Pracowałem jako robotnik, redaktor, w końcu znalazłem pracę psychologa w szpitalu, a później w poradni rodzinnej. Ale mam naturę niecierpliwą, co nie idzie w parze z powołaniem psychologa. Byłem potem redaktorem naczelnym polskiej gazety "Głos Ludu", z której mnie wyrzucili, oskarżając o czechofilstwo. Zostałem grafikiem.

Tu jest pogranicze. Ludzie nie wiedzą, kim są. Moi rodzice mieli jasne stanowisko - są Polakami i już. Dziś Polacy coraz częściej wycofują się z twardych deklaracji. W 1990 roku w spisie ludności wprowadzili kategorię "Ślązak" i ci chwiejni się tam wpisali. Większość tych, którzy uważają się tu za Czechów, ma polskie korzenie. To widać po nazwiskach. Prawdziwych Czechów tu raczej nie ma, chyba tacy, co się przyżenili; oni nie mają problemów.

Najgorsi są Polacy stąd i Czesi stąd. Nie umieją nawet dobrze pisać po czesku, a krytykują wszystko, co polskie. Drogi kiepskie? Polska to zacofany kraj. Wałęsa? Robol. Kwaśniewski? Pijak i komuch. Kaczyński? Mały i głupi. Nie ma żadnej przychylności wobec Polaków.

Kiedyś było przyjaźniej. Z nadania władz sowieckich wszystkie napisy były dwujęzyczne. Po wejściu kapitalizmu napisy zniknęły i teraz trzeba o nie walczyć. W telewizji były dwa programy polskie i dwa czeskie. Wszyscy łapali "polaka", bo były filmy, teatr telewizji. A w czeskiej telewizji - same zjazdy partii. W kiosku można było kupić kilkanaście polskich czasopism! Czytali je i Polacy, i Czesi, bo a to reportaż ze świata, a to jakaś rozebrana kobietka, a to krzyżówka. Teraz polska prasa już tu nie dochodzi.

Po 1980 roku ludzie dali się przekonać czeskiej propagandzie, że Polacy to banda nierobów, którzy tylko strajkują i chleją. I część Polaków zaczęła się wstydzić. Przedtem cały autobus gadał po naszemu, potem lepiej się było nie odzywać. W 1980 roku było 60 tysięcy Polaków, teraz już niecałe 40.

Po wojnie był tu jeden Polski Związek Kulturalno-Oświatowy: w każdej wiosce koło terenowe. Po 1989 roku zaczęły się reaktywować przedwojenne stowarzyszenia. Ja też je zakładałem, by pozbawić PZKO monopolu. Nazwali mnie agentem Pragi, który chce zlikwidować polskość. Zmęczyło mnie to, wyłączyłem się z polityki.

Za dziesięć lat zostanie tu może jedna polska podstawówka, może jedna klasa w liceum. Uczniowie polskiego liceum używają jakiegoś przerażającego kodu językowego; tam już prawie nie ma polskich słów. Kto za sto lat będzie wiedział, że tu Polacy mieszkali i byli na swoim?

Pewnie, że nie chciałbym się przenieść do Polski. To jest moje miasto, moja ojcowizna, mnie się tu podoba.

Jestem po prostu góralką

Nazywam się Irena Cicha i urodziłam się w Jabłonkowie. Jestem luteranką. Mama jest Polką, tata pochodził z rodziny mieszanej. Ślub brali po czesku, ale słowa przysięgi mama wypowiedziała po polsku. W domu mówiliśmy wyłącznie gwarą.

Rodzice posłali nas do czeskiej szkoły. Przeważyły względy praktyczne - po czeskiej szkole dzieci będą miały więcej możliwości. Ja na szczęście czytałam wcześniej trochę po czesku, więc dałam sobie radę, ale w mojej klasie były dzieci, które nie znały po czesku ani słowa.

Dyskusji na tematy narodowościowe było w domu mnóstwo. Wszystkie nasze kuzynki były Polkami i wołały na nas: "głupie Czeszki". Rodzina miała pretensje, że polskie dzieci, a poszły do czeskiej szkoły.

Moje dzieci mają teraz po dwadzieścia kilka lat i mieszkają w Brnie. W domu mówiliśmy z nimi po czesku, bo mój mąż, choć z rodziny polskiej, nie życzył sobie, byśmy mówili gwarą. Teraz syn ma dziewczynę stąd, Polkę, i uczy się gwary!

Studiowałam w Brnie, a potem animację społeczno-kulturalną na Uniwersytecie Śląskim. Pracę magisterską pisałam o tożsamości narodowej Śląska Cieszyńskiego.

Od 2002 roku wydaję dwujęzyczne albumy o tym regionie. Chodzę po górach, od wioski do wioski, robię zdjęcia, przeprowadzam wywiady. Chcę pisać, póki jeszcze żyją ci starzy, którzy pamiętają historię. Oni czują się jeszcze zwykle Polakami. Jak umrą, odejdzie wraz z nimi tradycja.

Chciałabym, żeby ludzie uświadomili sobie, że my tutaj jesteśmy jednym regionem, z jedną gwarą, choć w każdej wiosce odrobinę inną. I mamy do wyboru jakby dwie kultury. To wspaniałe, naprawdę nie wiem, dlaczego ludzie tego nie doceniają.

Ja nie czuję się ani Czeszką, ani Polką. Nie mam nic wspólnego ani z Warszawą, ani z Pragą. My tu tak mamy. Jesteśmy naprawdę odrębni. Jestem góralką!

Czuję się śląskim Czechem, a synowi wszystko jedno

Nazywam się Lubomir Matej. Urodziłem się w Czeskim Cieszynie.

Ojciec był górnikiem. Ja też pracuję w górnictwie. Jestem typowym Ślązakiem: ojciec Czech, babcia miała niemieckie nazwisko, mama była Pol-ką. Wszystko pomieszane. W domu mówiliśmy po czesku. Znałem trochę polskiego, jak każdy tu. Disney był tylko w polskiej telewizji.

Jak byłem dzieckiem, było mi wszystko jedno. Polskie dzieci wołały: "Czech mo na dupie plech", a my: "Polok mo na rzici bolok". Razem rzucaliśmy przez Olzę gumy do żucia i papierosy. Byli tacy, co potrafili przerzucić but narciarski! Za bolszewików mieliśmy wspólnego wroga. Razem graliśmy w knajpach jazz.

Dzisiaj stosunki między naszymi państwami są może najlepsze w historii, ale tu, na dole, się pogarszają. W Czeskim Cieszynie jest około

15 procent Polaków. Jest ich coraz mniej, więc budzą się skrajne postawy. W ich gazecie tylko polskość i polskość. Ostatnio czytałem, że chcą tu ustanowić polską autonomię. Delegacja z Czeskiego Cieszyna w Warszawie postulowała, by znów otworzyć problem granic. Wciąż piszą o 1938: "oswobodzenie", a o 1919: "czeska zdradziecka napaść na Polskę". Na swojej stronie piszą: "To nie Polacy wbili Czechom nóż w plecy w roku 1938. To Czesi wbili go Polakom w roku 1919! W trakcie czeskiej napaści przelano krew, ginęli bezbronni polscy jeńcy, zakłuci bagnetami. Wojsko Polskie weszło na Zaolzie w 1938 bez jednego wystrzału, bez przelania jednej kropli krwi, witane przez ludność łzami szczęścia i kwiatami!".

Uważają, że to polskie ziemie, a Czesi są napływowi. Jak można mówić, że tu wszyscy mają polskie korzenie? Śląsk to historyczna ziemia Królestwa Czech, w skład którego wchodziły Czechy, Morawy i Śląsk. A kwestia narodowości pojawiła się dopiero w XVIII wieku, wcześniej ludzie określali się jako Ślązacy.

Polacy są bardziej kolektywni: jeszcze się dziecko nie urodziło, a już je zapisują do PZKO. Czesi to indywidualiści, izolują się. Polacy mają mnóstwo organizacji i dostają na swoją działalność dużo pieniędzy od czeskiego rządu. Są może trzy chóry czeskie i dziesięć polskich! To nie jest źle, my powinniśmy się od Polaków uczyć. Czesi nie robią nic.

Ale boli, gdy Czesi są dyskryminowani. Nasze szkoły są zamykane, a polskie zostają, mimo że dzieci jest mało. Nauczyciele dostają więcej dotacji! Bo Polacy robią z tego problem narodowościowy, uderzają aż do Pragi, jak są uciskani! Musi minąć cała generacja, żebyśmy się pogodzili. Memu synowi jest już wszystko jedno.

Nie, nie przychodzę na polską stronę. Chyba ta granica gdzieś we mnie jest. I nie mam po co. Handel mnie nie interesuje, a piwo jest u nas lepsze i tańsze. A ten pomnik legionistów polskich, co go postawili na Zamku, też trochę dziwny. Ta polska Nike wygraża w naszym kierunku!

Czeski Cieszyn to takie trochę martwe miasto. Ale mi się tu podoba. Nie poszedłbym stąd nigdzie, za nic w świecie.

Jestem Polakiem, jestem Czechem, tak prościej

Nazywam się Roman Krop.

Mam 23 lata. Prowadzę herbaciarnię na Wzgórzu Zamkowym w Cieszynie i chodzę do szkoły akupunktury chińskiej.

Jak jestem w Polsce, mówię, że jestem Polakiem; jak w Czechach, to że Czechem. Tak jest prościej.

Urodziłem się w Trzyńcu. Moi rodzice są Polakami, chodziłem do szkoły polskiej. Część rodziny mówi po polsku, część po czesku. Moja mama miała pięcioro rodzeństwa; połowa z nich ma rodziny polskie, połowa czeskie. Dla mnie od początku naturalne były oba języki.

Moja siostra wyszła za Czecha i posłała dziecko do czeskiego przedszkola. Ja się nie denerwuję jak większość Polaków z Zaolzia, że oto nasza mniejszość straciła przyszłego członka. Ona uważa, że będzie miało łatwiejsze życie. Ja myślę, że może łatwiejsze, ale i nudniejsze. Powiem odważnie, że jednak Polacy mają tu większy potencjał, właśnie ze względu na to, że od urodzenia muszą się borykać z problemem narodowościowym. Są odważniejsi, na przykład o wiele częściej wyjeżdżają do pracy za granicę.

Moim zdaniem to temat sztucznie utrzymywany przy życiu. "Jesteście Polakami? Musicie kupować polską gazetę, bo inaczej zatracicie swoje korzenie!". Nieważne, że większość ludzi jej nie czyta, bo nie jest ciekawa. To jest taki sztucznie podtrzymywany patriotyzm, który się zrodził przez odcięcie od Polski, taka polska paranoja. Że musimy się trzymać polskości zębami, paznokciami, kto wie czym tam jeszcze, żeby się utrzymać. Moim zdaniem nasza mniejszość jest takim dinozaurem, który musi, siłą rzeczy, kiedyś zdechnąć. Będzie mi przykro z tego powodu, bo ja też mam w sobie taki mały lokalny patriotyzm.

W odróżnieniu od większości czuję jednak w tym konflikcie wielki plus. Jednym z powodów, dla którego zawsze chciałem mieszkać w Cieszynie, jest właśnie ta wielokulturowość, której ludzie sobie często nie uświadamiają.

Wydaje mi się, że to nie jest problem do rozwiązania przez nikogo z zewnątrz, że ludzie sami muszą przez to przejść. Pewnie jest kilka pomysłów: żeby rozwijać turystykę, kłaść nacisk na fenomen jednego miasta w dwóch państwach, tak by obie części miasta na tym zarabiały. Ale nie będzie to takie proste.

Dlaczego w ogóle znów o tym rozmawiamy? Ja i moi rówieśnicy mamy już tych tłumaczeń po dziurki w nosie. Zgodziłem się na ten wywiad, ale to temat dla mnie tak ograny, że aż mnie brzydzi.

***Wystawę "Tożsamość. Zaolzie" można oglądać do 28 grudnia w Domu Spotkań z?Historią przy ul. Karowej 20 w Warszawie. A?potem w Śląskim Zamku Sztuki i?Przedsiębiorczości w Cieszynie. Wystawa jest częścią projektu "Zaolzie w XX wieku" organizowanego przez Ośrodek Karta

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2009-10-04 11:07:10

Ot, i samo życie. I dobrze, że przedstawiane są różne punkty widzenia. Te powyżej - świadczą o mądrości autora postu, który widzi problem w różnych odcieniach. Nie tylko czarno-białych. Ale do tego trzeba posiadać wiedzę, i dobrą wolę. Dobra wola i bezinteresowne pokazywanie prawdy są tutaj wyraźnie widoczne. Ja sam staram się również w takich drażliwych momentach opisujących naszą (i sąsiadów) wspólną historię - trzymać bezspornych faktów. Prawda choćby jak najbardziej bolesna jest uzdrawiająca. I ma służyć pogodzeniu się - a nie jątrzeniu. Nie wolno jednak przymykać oczu na jawne przeinaczanie faktów. Wielu - nawet dość inteligentnych dyskutantów na różnych forach - nie może oprzeć się ciągocie "dołożenia" interlokutorowi.
Czasem jest to nawet uzasadnione - w przypadku oczywistych głupców i kabotynów ( oraz politruków, czekistów) , - po których nawet wypada i należy przejechać się jak walcem po szutrowej drodze.
Ale wielu dąży tylko do do czystej erystyki - a jak wiadomo z greckiego eristikos - oznacza - kłótliwy.
Wracając do wiedzy i wykształcenia.
Są one niezaprzeczalnie bardzo pomocne w sporach - choć nie zawsze. Wielu wykształconych ludzi używa wiedzy w złym celu. Jak mówił Dalaj-Lama - wykształcenie dane człowiekowi bez sumienia - jest jak korona na głowie kobry. Przez tę ozdobę - staje się ona jeszcze bardziej niebezpieczna.
Aby odejść od najbliższych sąsiadów- podam przykład z własnej rodziny i jej losów w Szwecji. Szwedzi to lud spokojny i chłodny. Ale również nie obce jest im "uginanie " emigrantów - by dostosowali się do ich porządków i kultury. I czynią to sposobami starymi jak świat. I jest to jak najbardziej naturalne i nie należy oceniać tego źle. Polacy na obczyźnie powinni szanować kraj , który daje im lepsze warunki życia. Ale jednocześnie nie dać sobą pomiatać. Do tego służą organizacje polonijne w tych krajach i poprzez nie nalezy podtrzymywac polskość i nawet "wciągać" w nią tubylców. Poprzez dobry przykład, życzliwość, przyjaźń. Polak w Szwecji np. musi starać się być 2 razy lepszy od Szweda by zostać zauważonym i szanowanym. I nie ma w tym (moim zdaniem ) nic złego.
Mój syn mieszka w Szwecji od 2004 roku. Przygotowywał się do tego kilka lat ( język, wyjazdy, poznawanie kultury, sondaż miejsc pracy). Na studenckich wakacjach pracował fizycznie w Szwecji w różnych zawodach ( budowlanych głównie). W Polsce był nauczycielem WF po Poznańskim AWF-ie. Głodowa pensja. Zrobił dodatkowo podyplomowe - rehabilitację narządów ruchu ( Wrocław) i pedagogikę i resocjalizację ( Uniwersytet w Poznaniu). Z malutkim synkiem wyjechali na uzgodniony już pobyt stały w Szwecji. Miał "zaklepaną " pracę nauczyciela WF tamże, mieszkanie w bloku ( mieszkania tam są o wysokim stndardzie). Ale i tak rok czasu najpierw szlifował parkiety w mieszkaniach szwedzkich. Pracował później jako nauczyciel WF. Dobra pensja. O niebo lepsza była pensja rehabilitanta i pracownika opieki w ośrodku młodzieży ze schorzeniami Downa i autyzmem. Delikatnie nakłaniano go na na zmianę końcówki nazwiska z -cki, na - ber. Lub - son. Delikatnie odmówił. I dlatego pracę tę dostał dopiero w ubiegłym roku. Mówi po szwedzku tak, że Szwedzi tego nie zauważają.
Uczy dziecko po polsku - ale wiadomo ,że nie będzie to Polak tylko dwujęzyczny Szwed. On już myśli - po szwedzku.
Szwedzi sprowadzają rocznie ok. 20.000 arabskich emigrantów. ( Nie tureckich- tych sprowadzają Niemcy). Czekają na nich lususowe, wydzielone osiedla. Po roku trzeba je remontować. Większość z nich nie pracuje. Żyją z dobrych zasiłków. Ale Szwecja się wyludnia i musi próbować ratować sytuację demograficzną. Pytam syna - dlaczego Arab ( irakijczyk głównie) nie chce pracować. Odpowiedział mi - żaden mężczyzna Arab - nie wykona polecenia od kobiety - nawet takiego - jak - "proszę postawić ten towar tu - a nie tu". Od razu wtedy rzucają pracę. Myślę, że inteligencja polska za granicą ma niebywale szerokie miejsce do popisu - w dziedzinie porawy własnego bytu i współrodaków na obczyźnie. A jednocześnie w promowaniu dobrego imienia Polaka i Polski. I nasz rząd powinien to traktować jako priorytet polityki zagranicznej. To procentuje niebywale dla spraw zupełnie prozaicznych - jak np. handel zagraniczny i nie tylko. Również jako ważna karta w stosunkach międzypaństwowych.

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2009-11-05 22:08:05

http://www.youtube.com/watch?v=q11Bo7X-F_4&feature=related
film z zajęcia Zaolzia

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2009-11-15 19:15:48

"Zajęcie Zaolzia - żołnierz polski przed czeskimi umocnieniami w Mostach pod Cieszynem - pażdziernik 1938"

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2009-11-15 19:35:37

" Zajęcie Zaolzia - wkroczenie wojsk polskich do Bogumina. Niemieccy oficerowie stojący na moście obserwują przez lornetki okolicę" (NAC)

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2010-08-21 23:12:36

Allegro - Okolicznościowa koperta ze stemplami

RE: Cieszyn-70-ta rocznica zajęcia Zaolzia 1938
2010-08-21 23:12:56

rewers

Aby odpowiedzieć musisz się zalogować.








0.024
Ta witryna korzysta z plików cookie. Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej o plikach cookie i zarządzaniu ich ustawieniami.