Logo
   ODKRYWCA - Strona główna
Login: Hasło:
Jeżeli zapomniałeś hasła kliknij tutaj  
Forum: Główne
 
[*] Powrót do głównej strony tego forum

- ikonki przy nicku oznaczają ilość ostrzeżeń które otrzymał użytkownik (czerwona oznacza blokadę logowania w serwisie)
Temat: Kto napisał: Dodano: 
samobójcy i samookaleczający się w wojsku polskim
2014-11-15 20:44:06

sprawa trudna bo wracają wspomnienie ze służbuą ale proszę świadków takich zdarzeń o opis i podanie roku w jakim się zdarzyły.
http://www.google.pl/...nVK2cHsvfywOhxoDwDw&usg=AFQjCNHEL6jY7tbX4LqiLUGJ6dQlB1Zyiw&sig2=b3FHJwiI_3LC45oz4x1GJA



Post został zmieniony ostatnio przez moderatora Hebda 20:45 15-11-2014

 Linki sponsorowane
RE: samobójcy i samookaleczający się w wojsku polskim
2015-04-09 22:32:00

Nie jest latwo o tym pisac; mialem okazje opatrywac marynarza zalamanego fala, ktory se podcial zyly.

A na
pierwszym rejsie powiesil sie tez jeden; niestety nie pierwszy I nie Ostatni.
A zeby bylo ... nieciekawiej; to tu zagladaja I ofiary I "sprawcy", znaczy sie : oprawcy.

Ciekawe, jak sie gieroje teraz czuja; co ?

Nieprawdaz ? :-[

RE: samobójcy i samookaleczający się w wojsku polskim
2015-04-10 13:20:56

e-NDek Kompletnie nie rozumiem do czego przypiąć twój wpis. Ludzie zawsze byli słabsi i silniejsi psychicznie, czy powodem do samobójstwa jest np. zawód miłosny? Czy to znaczy że dziewczyna która stwierdziła że to nie ten jest w tym momencie oprawcą?

RE: samobójcy i samookaleczający się w wojsku polskim
2015-04-14 06:50:47

Za "kota" spałem 6-8 godz. NA TYDZIEŃ i niejednokrotnie był to sen kradziony na warcie.Przeżyłem koszmar. Bez narkotyków miałem halucynacje. W tym czasie zostawiła mnie dziewczyna którą szczerze kochałem.

RE: samobójcy i samookaleczający się w wojsku polskim
2015-04-14 07:00:45

Ale to było w 1987 roku. Pozdrawiam "serdecznie" trepów z JW 2321 (Olsztyn) bo o wszystkim kuźwa doskonale wiedzieli co się robiło z młodym wojskiem'

RE: samobójcy i samookaleczający się w wojsku polskim
2015-04-14 07:12:41

Fala czytała moje listy. Na posterunku chciałem się odszczelić przez dziewczynę. Puszczano mnie na wartę z pustym magazynkiem.

RE: samobójcy i samookaleczający się w wojsku polskim
2015-04-14 09:54:50

A czy są jakieś wiarygodne dane jaka była skala zjawiska "fali" w WP II RP?

RE: samobójcy i samookaleczający się w wojsku polskim
2015-04-14 12:07:18

Za "kota" już pierwszego dnia chodziłem obity-postanowiłem że nie będą mną pomiatać i dopiąłem swego.
Na pierwszą próbę"jazdy" odpowiedziałem pięscią-poskutkowało.Stłukły mnie "dziadki" straszliwie ale zanim tego dokonali ja straszliwie stłukłem prowodyra całej akcji:-))
Po kakimś tygodniu musiałem jeszcze tylko obronić się przed nożem(a jakże,taki "dziadek" był honorowy) że pięści mu nie wystarczyły.Dałem sobie radę( na szczęscie) i już do końca służby miałem spokój.

Pozdrawiam

RE: samobójcy i samookaleczający się w wojsku polskim
2015-04-14 19:54:48

Co do tematu ,- kolega z plutonu ,dzień po przysiędze ,pochlastał sie w kiblu . Znalazł Go kumpel z sali ,z podcietymi żyłami chciał wyskoczyć z okna na pierwszym piętrze ,ale się nie udało .POszło o dziewczynę ,18 -stka ,brak przepustki ,jak to za młodego no i stało się.
Co do fali - była i miała się dobrze ,trzepanie futra ,przycinka ogona , obcinka - pasowanie na wicka ,nikt z młodych na kompanii nie pękał ,a d... od pasa wyjściowego puchła : ).
Kto się stawiał , nie został obcięty i do końca służby był kotem ,nawet na te pare do wyjścia ,a fakt braku obcinki delikwenta ,był przekazywany z poboru na pobór i było nie ciekawie ,gdy wicek docierał na szmacie nieobcietego dziadka. Tak było w Nadwiślańskiej pobór - wiosna 86 - pozdro Cichy.

RE: samobójcy i samookaleczający się w wojsku polskim
2015-04-14 19:57:10

Czytając takie opowieści nadal jestem przeciwnikiem powszechnego poboru.

RE: samobójcy i samookaleczający się w wojsku polskim
2015-04-14 22:08:33

W Nadwiślańskich pobór jesień 93 było bez zmian ;) JW 2102

RE: samobójcy i samookaleczający się w wojsku polskim
2015-04-14 22:14:09

Mój kuzyn służył w WOP-ie w Karkonoszach. Rejon przełęczy karkonoskiej. Lata 86-88. Jego kolega odstrzelił się z powodu dziewczyny, pożegnał się ładnie przez radio. Rodzinie zawieziono zalutowaną trumnę - zginął w lawinie.

RE: samobójcy i samookaleczający się w wojsku polskim
2015-04-15 18:58:32

Bylo jak koledzy wcześniej napisali; mięczakom chamulce puszczały i cuda wyczyniali a potem na fale zganiali.
Politruk kazał a taki gadał co mu podyktowali.
Większość wypadków było tuszowane czy to samobójstw czy ich prób.
Pamiętam ze po kilku próbach samobujczych można było wyjść "na świra" ale co niektórzy nasłuchali sie glupot i z jaj wyszedł pogrzeb.A jak wiecie brak inteligencji nie był brany pod uwage na komisji. Zdrowy to A1 hory to A2 umierajacyA3
Fakt ze co niektórzy dostali wycisk takie byly regóły,
Trzeba było zacisnać zęby i odliczać dni.

Hahaha do dziś pamętam 721i do domku bo amnestia była i dosługę anulowali

RE: samobójcy i samookaleczający się w wojsku polskim
2015-04-15 21:41:58

Kolega raczej A2 jak sadzę po błędach ortograficznych?

RE: samobójcy i samookaleczający się w wojsku polskim
2015-04-15 21:56:50

Powiem tak. Kto miał przeżyć ten przeżył. Słabiakowi to i w cywilu w drewnianym kościele cegła na łeb spadła. Służyłem i z żonatymi , i z zakochanymi , nikt się nie ciął , nikt nie wieszał . Jeden z fali mimo że obcięty miał do końca przetenteges. Bo młodemu kazał swoje buty czyścić. Nawet do gara szedł za ostatnim poborem. A i wnuczki , jak chustę wyłożyłem do podpisu to same superlatywy pisały . Fala falą a człowiek człowiekiem.
Pozdrawiam

RE: samobójcy i samookaleczający się w wojsku polskim
2015-04-16 07:37:16

Mylisz się kolego woytas teraz mam kategorię "J"
Czyli " W czasie wojny zdolny na jeńca"
a za byki przepraszam.
Dodam do tematu jeszcze jedno.
Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i głośno powiedzieć ze owe ofiary po roku stawały sie opracwami. Prawidłowość była taka,że ci którzy plaszczyli sie i włazili "dziadom" w tylny otwór potem byli największymi sk.....rwielami
Ten przerażony żołnierzyk przepoczwarzał sie w kata.
Oczywiście nie wszyscy ale spory procent.
Dobrym sposobem na "kociego doła" było stworzenie paczki kumpli którzy nawzajem sobie pomagali.
Takie wsparcie ratowało przed zwariowaniem w tej okrutnej żeczywistości w moich czasach jeszcze dość mocno czerwonej.

RE: samobójcy i samookaleczający się w wojsku polskim
2015-04-16 11:05:05

Zgadzam się z przedmówcą. Mieliśmy dziadka, który za młodego swoim dziadkom wchodził w d... a na nas się wyżywał. Skończyło się na krótkiej rozmowie z nim w kibelku. Oczywiści była awantura, został przez przez swoją fale zlany: co z ciebie za dziadek jak cię koty nie słuchają. W wojsku uwalniają się najniższe instynkty, praktyczna wiedza o tym, jak rozpoznać w miłym, synaptycznym na pozór człowieku sk...na przydaje się w późniejszym cywilnym życiu.

RE: samobójcy i samookaleczający się w wojsku polskim
2015-04-16 13:25:51

Nie macie racji, nie wszyscy tacy byli. Ja nie ścigałem kotów i się cieszyłem u nich dużycm szacunkiem. Po prostu mieli zrobić swoje i tyle. Nie było z mojej strony karków, taboretów, gramofonów, czy innych "śmiesznych rzeczy",(można na ten temat utworzyć litanię), jak się zabawiali debile i psychole kosztem innych.
Jeden jedyny raz prze...em młodego, ale za to że nie wyjechałem na już wypisaną przepustkę, a umiałem to zrobić doskonale. Służyłem w koszarach, gdzie fala była przez duże F.
Aha, służyłem za komuny gdzie na 80 starch było nas pięciu modych i tworzyliśmy zgraną paczkę.



Post został zmieniony ostatnio przez moderatora tyfus 17:24 16-04-2015

RE: samobójcy i samookaleczający się w wojsku polskim
2015-04-16 16:52:47

Byłem przed obiadem i zjadłem jeden istotny wyraz :) Miało być że przez NIEGO nie wyjechałem już na wypisaną przepustkę. Tę noc którą razem "spędziliśmy" długo będzie pamiętać.

RE: samobójcy i samookaleczający się w wojsku polskim
2015-04-20 09:05:56

W jednym z tych przypadków z okolic Szczecina z 2000 roku. Będąc na warcie z kbk AK odebrał sobie życie mój świętej pamięci kolega z podstawówki Emil.K.

RE: samobójcy i samookaleczający się w wojsku polskim
2015-04-28 21:17:32

Witam. Jestem tu nowy ale coś dopiszę od siebie. Byłem w MON-ie w latach 96-97 odsłużyłem wojsko w oddziale Żandarmerii Wojskowej i tam też fala aż miło... Wiadomo pod latarnią najciemniej. A na strychu stryczek wisiał po kolesiu który skończył ze sobą za czasów WSW.Pozdrawiam.

RE: samobójcy i samookaleczający się w wojsku polskim
2015-04-28 23:34:56

mi ojciec też opowiadał (służył w 69/71r) na warcie sobie chłopak (jedynak) odebrał życie strzelając AK w głowę, ale było w pewnym sensie ,,przygotowane" bo mundur, pas, buty, hełm złożył w kostkę (po wojskowemu) i wtedy dokonał swojego żywota, bo się na niego jakiś ,,major" uwziął i go z błotem codziennie mieszał

RE: samobójcy i samookaleczający się w wojsku polskim
2015-04-29 07:56:45

A wystarczyło by, by czasem taki umęczony urwał się z warty z kałachem i odstrzelił takiego majora, czy innych oprawców i gnębicieli. Fala szybko straciła by znamiona katowania ludzi, albo całkowicie zanikła.

RE: samobójcy i samookaleczający się w wojsku polskim
2015-04-29 16:04:36

Nie chce mi się wierzyć żeby oficer w stopniu majora osobiście zajmował się mieszaniem z błotem jakiegoś szeregowego...

RE: samobójcy i samookaleczający się w wojsku polskim
2015-04-29 22:10:02

Panowie jeśli można podawajcie kiedy byliście w wojsku.
Ja też dostałem w pi..zdeczkę ale nigdy nie myślałem
o samobójstwie.

RE: samobójcy i samookaleczający się w wojsku polskim
2015-04-29 22:40:43

Erih powiem mało w życiu widziałeś.I wiara nie ma tu nic do gadania.Nas wyłapywał pewien major ja i Biker(pseudo) oczywiście jak był na służbie łapał podoficera i pobudka dyżurnego i zapraszał do swej dyżurki i nalewał po szklance garzały sam kieliszeczek na drugi dzień dyżurny z podoficerem naje....li się i powtórka. A mogłem odmówić hahaha buhahaa
raz odmówiłem je...bałem ciężarkiem atlety cały boży dzień na placu (17,5kg).A samobójstwa były to była tragedia.
Najgorsze w tym że lepiej wychodzili Ci którym się udało!
Nie chodzi mi o image le o zdrowie (powiesił się odratowali
ale niestety czę częściowy paraliż.)
Było ciężko ale o niebo lepiej niż teraz z przechodzonymi
porucznikami

RE: samobójcy i samookaleczający się w wojsku polskim
2015-05-01 01:22:57

Wiesz, podpaść komuś można było łatwo, i dostać za to zdrową działę też. Natomiast nie wierzę żeby oficer starszy zajmował się jakimś szczególnym ściganiem szeregowego.
Choć z drugiej strony znam przypadek szeregowego, wiecznego podpadziocha. Ścigali go dosłownie wszyscy- w końcu trafił pod komendę gościa z Zamku. Ten szybko wykapował, że żołnierzyk ma siadniętą psychę. Wezwał go na rozmowę, a szwej na wejściu wali mu do dachu.. lewą ! Kolega sprawdził, popytał.. no i wyszło że po pół roku facet takie numery wywija na każdym kroku, starsi jak mogą chowają go przed kadrą, ale nie zawsze mogą. Miał szczęście- dowódca po łebkach, ale psychiatrii z neurologią jednak liznął, wysłał go na testy- i odesłał do domu z kat E.
Nie pomnę nazwy zespołu, ale po prostu organicznie nie był w stanie skojarzyć rozróżnienia lewo-prawo.
Inny przypadek- jednostka radiolokacyjna. Do pewnego momentu bardzo dobra. Potem jakaś przerwa operacyjna, kilkumiesięczna... i zjazd w dół. Wtopa za wtopą- a tym razem nie chodziło o błędy w salutowaniu. Dowódca poczuł że jeszcze chwila i polecą mu belki z pagonów razem z gwiazdkami. Wezwał po cichu kilku najostrzejszych dziadków, i zapowiedział krótko- albo bierzecie się do roboty, nauczycie kotów tego co sami umiecie, albo zrobię tu jednostkę wzorcową, a wiecie co wtedy będzie.
Co prawda nie obyło się bez rozkwaszonych nosów wśród co bardziej rozbestwionych wicków, ale po miesiącu skończyły się wtopy, a po trzech posypały się nagrody.
PS Sam widziałem jak koty żegnały swoich dziadków- było widać że to dziadki, a nie dziadowina żegna się z mundurem.
Tak że nie jedno fala ma oblicze.

Aby odpowiedzieć musisz się zalogować.








0.007
Ta witryna korzysta z plików cookie. Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej o plikach cookie i zarządzaniu ich ustawieniami.