Logo
   ODKRYWCA - Strona główna
Login: Hasło:
Jeżeli zapomniałeś hasła kliknij tutaj  
Forum: Główne
 
[*] Powrót do głównej strony tego forum

- ikonki przy nicku oznaczają ilość ostrzeżeń które otrzymał użytkownik (czerwona oznacza blokadę logowania w serwisie)
Temat: Kto napisał: Dodano: 
Fabryka gazów bojowych
2003-01-05 14:46:00

W książce Johna Parkera - "Fabryki Śmierci" znalazłem nast fragment dotyczący dużej budowy po 1939r. :

" - ... Hitler ... Zarządził zbudowanie nowej fabryki chemicznej zdolnej produkować do tysiąca ton gazu paraliżującego (Sarinu) miesięcznie. Przezornie usytuowano ją z dala od ludności niemieckiej , na Śląsku w zachodniej Polsce.- "
Kryptonim przedsięwzięcia (w oryginale - gazu ?) - "Hochwerk".
W innym miejscu pojawia się stwierdzenie o wielkości kompleksu fabrycznego: 1,5 km / 1 km.
Położenie fabryki określono mało precyzyjnie : "W rejonie Śląska ok. 40 mil od Wrocławia".
Wkraczająca Armia Czerwona jakoby udaremniła zniszczenie tego kompleksu i przejęła go w całości.

Czy ktoś z Was może podać o jaką miejscowość na Śląsku k. Wrocławia może chodzić i czy rzeczywiście taki obiekt istniał ?

 Linki sponsorowane
RE:Fabryka gazów bojowych
2003-01-05 18:18:00

Przypuszczam iż chodzi o Brzeg Dolny.
Leszek

RE:Fabryka gazów bojowych
2003-01-05 19:27:00

40 mil od Wrocławia to 60-75 km. Odpada zatem Brzeg- specjalizował sie w tabunie( sarin też troche robili).
Po drugie fabryka w Brzegu została zniszczona przez niemieckich komandosów( 2,5 dnia to robili)od 4 lutego 1945r, gdy Rosjanie Brzeg wyzwolili 26 stycznia 1945r.Chodzi o brawurową akcję grupy szturmowej z oddziałów gen. Sachsenheimera. Dopiero po ściągnięciu większych sił wojsk sowieckich mozliwe było wygonienie 6 lutego 1945r. Niemców. Rosjanie po prostu nie wiedzieli,co zdobyli 26 stycznia 1945r. W Brzegu wyprodukowano 12 000 ton tabunu ( o sarinie nie mam danych).
Filie koncernów chemicznych były w Jeleniej Górze i Wałbrzychu
Jurek

RE:Fabryka gazów bojowych
2003-01-05 19:50:00

Zapewne chodzi o Dyhrenfurth czyli Rokite (dziś część Brzegu Dolnego). Nadal są tam zakłady chemiczne. Zakład niemiecki był budowany przez jeńców chyba Gross-Rossen. Oni też tam pracowali. Było całkiem sporo przypadków zatruć wśród nich. Szczagólnie na dziale napełniania pocisków. Pociski malowano uszczelniającą, specjalną farbą, zmieniajcą kolor w przypadku rozszczelnienia. Produkowano Tabun, Sarin i nowsze. Miesięczną wydajność możne poszukać w literaturze.Zakład został wysadzony ponoć przez specjalne komando SS. Inne źródło mówi o wysadzeniu dopiero po odbiciu tego terenu z rąk Rosjan przez specjalną grupę uderzeniową (dowódca-młody oficer-dostał za tą akcję wysokie odznaczenie z rąk Fuhrera)mającą jakoby odzyskać składy gazów bojowych, wywieźć je i ukryć na Śląsku (Skałki Stoleckie). Sprawa raczej sporna.Po wojnie polskie ekipy bardzo długi czas dochodziły do konstrukcji zakładów. Czyszczono z resztek gazów rury i instalacje, przedmuchiwano je gorącą parą. Było kilka przypadków zatruć jeszcze kilka lat po wojnie. Kolesie co czyścili instalacje nie mieli żadnych zabezpieczeń.
Pozdrawiam
Słoma

RE:Fabryka gazów bojowych
2003-01-06 08:06:00

to na pewno Brzeg Dolny - co do wypadu "Grupy bojowej Sachsenheimer'a" to akcja trwała tylko kilka godzin w nocy , resztki 17 Dyw. Piechoty (nie było komandosów miali być spadochroniarze ale nie dotarli)wraz z saperami i naukowcami z fabryki chemicznej odbili (a raczej zajeli) na kilka godzin fabrykę i zniszczyli ???????? oficjalnie nie wiadomo co prawdopodobnie sarin , ale nie wiadomo co jeszcze. Rosjanie w tym czasie "imprezowali " w zamku, na następny dzień spalili kilka budynków w mieście , a niemcy już byli za Odrą , praktycznie nie było większych walk. Generał Sachsenheimer otrzymał jako najmłodszy gen Wermachtu wieniec i liście dębowe do Krzyża Żelaznego(tego nie jestem pewien) jeśli ktoś jest zainteresowany szczegółami służę pomocą - temat jest dość dobrze opisany

RE:Fabryka gazów bojowych
2003-01-07 22:49:00

Panowie, wszyskim ogromne dzięki. Z tym Tabunem czy Sarinem to jak w tym dowcipie, że na Placu Czerwonym rozdają rowery - mniej ważne, bo autor mógł się walnąć. Na 99% chodzi o Brzeg. Natomiast z tym zniszczeniem dużej ilości Tabunu (Sarinu) w ciągu kilku godzin to trochę dziwna sprawa, chyba , że wylali !!?? do hipotetycznych instalacji podziemnych (mogły być przygotowane wcześniej) z neutralizatorami. Jeśli można to proszę o namiary na publikacje o tej słynnej akcji "odbicia" zakładu w 1945 - pierwszy raz o tym usłyszałem.

RE:Fabryka gazów bojowych
2003-01-08 07:55:00

Peter -- jak znasz angielski moge podesłać szczegóły akcji,dostałem opis od gościa ze stanów , Niemcy zniszczyli instalacje a nie sam gaz.

RE:Fabryka gazów bojowych
2003-01-13 08:41:00

oto mapka

RE:Fabryka gazów bojowych
2003-01-13 08:42:00

tym razem wyszło

RE:Fabryka gazów bojowych
2003-01-13 17:34:00

Moim zdaniem chodzi o trzy fabryki,a mianowicie Lubiaz-Malczyce-Brzeg Dolny.

RE:Fabryka gazów bojowych
2003-01-13 21:06:00

Artykuł o tej akcji jest w którymś ,chyba 8 mym numerze eksploratora.
Leszek

RE:Fabryka gazów bojowych
2003-01-14 18:59:00

Dzięki wszystkim. Past, czekam na art.!

RE:Fabryka gazów bojowych
2003-01-15 22:09:00

Tak się składa ze dobrze znam ten zakład (Anorgana - obecnie Rokita w Brzegu Dolnym)i mysle że właśnie chodzi o niego. Te 40 mil od Wrocławia to przesada. Jesli chodzi o zniszczenie zakładu przez grupę udeżeniową - wszystko się zgadza. Zniszczeniu uległa tylko instalacja produkcji Tabunu a resztki gazu (płyn) zostały przepompowane do Odry kolektorem głównym (w tym czasie nie istniała oczyszcalnia ścieków w obecnym kształcie). Wysadzony został budynek napełniania pocisków (obecnie zachowany jest jego czołowy fragment z wmurowaną płytą upamiętniającą zamęczonych w tej fabryce ludzi)pozostałą część budynku stanowi plac składowy. Obok resztek budynku "konfekcjonowania" gazu znajduje się budynek produkcyjny (L-20), a właściwie jego część. Część wschodnia tego budynku została rozebrana pod koniec lat 90-tych XX w. pod nadzorem komisji międzynarodowych. A z jakiego powodu? Otóż do końca lat 80-tych XX w. była w nim prowadzona produkacja gazów bojowych dla potrzeb armii. (napewno nie był to tabun - niemcy zabrali dokumentację). W czasie wojny wyprodukowany gaz był składowany w bunkrze magazynowym przylegającym do budynku produkcyjnego. Bunkier ten służy jako magazyn do dnia dzisiejszego. Sam teren na którym znajdował się budynek produkcyjny, konfekcjonowania oraz bunkier magazynowy był sciśle strzeżony i ogrodzony drutem kolczastym. Pozdrawiam.

RE:Fabryka gazów bojowych
2003-01-16 17:48:00

Szachu dzięki za nową wiedzę. Mam już prawie cały potrzebny materiał. Jeszcze raz dziękuję wszystkim.

RE:Fabryka gazów bojowych
2003-01-17 08:07:00

Troche długawe ale ciekawe


THE DYHERNFURTH RAID.
By Joachim Karl Scholz © Copyright 2000


The town named Dyhernfurth is just west of Breslau, the former capital of Silesia once East Germany. It is now part of Poland. In January 1945, the local magistrate evacuated the civilian population, just barely before the revenging Russian's army arrived. On its outskirts, they haphazardly deserted a chemical plant without being given sufficient time to gather important documents, or to destroying top-secret war materials. After the fact, the scientists of the plant made the German military realize, that the abandoned materials were part of a top secret chemical warfare weapon development project. I.G.Farben developed a nerve gas, which if left behind, could place the Soviets into an advantageous military position. This material could be immediately used against the Germans and be a world thread in the future. Having little choice, the German general staff decided to destroy the factory and the materials immediately, no matter what the cost.
The following operation may be of interest not only to show the capability of the German troops at this time of the war, but also the leadership proficiency of their commanders. Despite all odds, they planed and executed the following operation. It involved also the politics of securing complete operational freedom, a commodity so necessary to make such an operation a success. Independent action was a rare commodity at that time in the war, when a firing squad could be the reward for any operational reversal.
The key figure of this battle-group operation was Major General Sachsenheimer, the youngest General in the German army, who at this time commanded the 17th Infantry Division. He was a soldier's General whom every soldier and officer in his command respected. Courageously he fought with his men to prevent a Russian breakout at the Pulawy bridgehead on January 12, 1945. He then suffered alongside his soldiers during the continuous self-sacrificing infantry engagements against overwhelming quantities of tanks, as they moved in southerly direction toward fortress Breslau and the Oder river. Army Group headquarters recently appointing him commander of the fortress Glogau in Lower Silesia. Sixty miles north west of Dyhernfurth and down stream of the same river.
On February 3, the Chief of Staff of the 4th Panzer Armee, Oberst Knüppel summoned Major General Sachsenheimer for a meeting to their headquarters in Lauban, near Schweidnitz. He briefed him on the Dyhernfurth situation and the circumstance that required the raid. Without options this operation had to be successful to avoid unimaginable consequences. The Oberst gave him all pertinent and available facts and requested him to work on an operational plan immediately. The Chief of Staff also gave him a written order, which contents were approximately as follows:
Form a battle group to execute an unexpected raid on the Dyhernfurth Chemical Plant. This operation must provide for an opportunity of a chemical warfare officer with civilian volunteers, two scientists and eighteen employees of this chemical factory, to destroy the top secret poisonous gases stored therein. These materials remained behind enemy lines in underground vessels, in liquid form, at the time of the area evacuation. The engineers suggested pumping this material into the Oder river, where it would dissolve harmlessly, using the factory's pump facilities and piping. Further, Army Group ordered to make all the remaining poison gas chemicals unidentifiable. Dynamiting the vessel would be neither practical nor advisable. It would adversely affect the personnel involved in the raid and leave sufficient residue for analysis by the enemy. Further, the battle group was to destroy all the raw materials in the nine storage bunkers, by using explosives or torch. Circumstances considered, the bulk of this material would be too large for evacuation. General Sachsenheimer was to be totally responsible for leading the raid. He was to penetrate the immediate Russian held area, engage the enemy to provide an opportunity for the civilians to accomplish the destruction of the prior described material. He then should withdraw with the entire battle group, returning to the south side of the Oder river.
In the mean time Corps General Staff already assigned the necessary troops for this operation. At this very moment they deployed in the immediate area of Dyhernfurth and established a jump-off position by a nearby railroad bridge. Other than infantry, headquarter promised additional troops and special weapons. Specifically they promised two companies of Fallschirmjäger (Paratroopers), two batteries of 88 FlaK (Anti Aircraft Artillery), and one light Sturm Pioniere (Assault Engineer) company, including eighty-one assault boats. The Army Corps General Staffs recommended an early morning surprise attack, after a preceding artillery bombardment of the enemy held defensive positions. During this period, they suggested dropping paratroops to secure the factory. This would allow the ground troop raiding party, after they crossed the river with the civilian specialists, to occupy the chemical factory.
General Sachsenheimer had other plans, which he considered more prudent. He based his situation analysis on the recent reconnaissance and intelligence reports. The reports suggested that the Russians were moving troops and armor on all the main east west roads six kilometers north of Dyhernfurth. Large tank columns were crawling in westerly direction toward the Russian held bridgehead at Steinau. He feared that any air drop would alert the Russians and give them enough time to divert armor directly and immediately toward Dyhernfurth. The General considered that securing the factory was only the beginning of the operation. He realized that the time estimated, or necessary, to allow the factory personnel to accomplish their task, may be insufficient. He opted against any paratroop drop.
By nature of the design of the German parachute harness, it required the paratroopers to jump into combat without infantry weapons, other than side arms. Simultaneously automatic weapons, light mortars, Panzerfausts, they dropped separately and were collected on the ground. Being Jägers (Light Infantry) by organization and armament, it would make it difficult to resist or hold back an organized armor attack. This impediment would consequently place this entire operation in doubt.
General Sachsenheimer discussed his apprehensions with his superior General Gräser. He then left to undertake a personal reconnaissance, to study the area where he intended the raid to take place. Upon arrival at the foremost command post he summoned his long range scouts. At this time local Volksturm (Home Guard) or HJ (Hitler Youth), some age fourteen to sixteen, volunteers supported the most forward positions. They had detail knowledgeable of the surrounding areas and topography. They typically conducted their Spähtrupp missions (reconnaissance) in groups of two or three, far behind the enemy lines. The Russians occupied villages and towns without securing the country side. That is to say placing guards into key positions for observation and counter actions. The German front line units at this location, like most other places in the east, were a mixed group of veterans, survivors of the Vistula bridgehead disasters, Volksturm and HJ. All front line units had up to date weapons, were uniformed and by now were well integrated into operational units. The scouts described the enemy positions as almost harmless, easily bypassed.
This was very soon confirmed, when the General with two line officers of this sector approached the river's flood retaining embankment. A Russian light machine gun immediately opened fire from across the river. Both accompanying officers fell wounded to the ground. Without showing anxiety, the General continued his reconnaissances, then crawled back to the line and instructed the medics to recover the wounded men.
From behind the river embankment the General observed that the dynamited railroad bridge remained intact, but for the first section. On the German side of the river it hung twisted into the current and drifting ice floats. The bridge was passable, provided the assault group could wade the first part of the icy water. They must obviously accomplish all this under cover of darkness and unobserved. On the north end of the bridge the Russians have placed two twin-barreled 20mm machine guns, one on each side. The next identifiable defensive position was two-hundred meters behind this gun emplacement. The area between, for all practical purposes, would have to be considered mined. After that, the railroad line made a wide left turn toward Dyhernfurth. >From this point a rail feeder line was branching off toward the chemical factory. This feeder line to the factory could be fallowed to find the factory in the dark, even by unfamiliar troops and ignorant of the terrain. It all depended on silently and quickly disposing of the Russian sentries and crews at the gun emplacements. Soviet troops occupied the Dynhernfurth Castle with the adjacent Cloister. They were obviously drunk, laughing and singing, which was clearly audible across the river. The General could see unobstructed for at least three Kilometers toward the north. Existing thin snow cover made the local patches of forests more transparent. The visibility would be quite sufficient to do damage to any attacking armored columns.
The General starred at the ground before him and shook his head thoughtfully. The clock kept running. This mission had to succeed with troops he did not know and units who hardly knew each other. He dreaded most the problem of taking civilians, most of them unfit for military service, into a combat operation. He prayed that the Russians in the castle across the river would remain in that drunken stupor for some time to come.
In his mind General Sachsenheimer reviewed his decisions again. He raced back to the Panzer AOK4, without waiting for the reconnaissance report from the Engineers or Anti Aircraft Unit. General Gräser approved his revised battle plan. Everything hinged on surprise. They agreed not to drop the paras from the air, but bring them close to the deployment area as a reserves. The AOK4 wired this information to the HOK in Görlitz and got approval for the plan, if General Sachsenheimer will guarantee the success of this mission. Everyone smiled, no opposition from Führer? At headquarters someone must be napping.
Major Joos, a Regimental commander of General Sachenheimer's 17th Infantry Division was to lead the charge. The first task was to overcome the two heavy machine guns that guarded the bridge. Next and detrimental was to cross the railroad bridge with a sizeable amount of infantry as quickly as possible. It was equally important to engage and overpower the second defensive position two-hundred meters beyond. Finally, all units had to race along the top of the railroad embankment toward the railroad station and the target area, the chemical factory. One part of the raiders, a smaller group, was to continue the railway toward the village of Wahren. The other, a larger group was to follow the approach road north, toward the village of Seifersdorf. Both battle groups were to establish a defensive position and repel any attacks. They anticipated that the soviets will be mounting a counterattack from this direction. The FlaK deployed itself immediately east of the rail road bridge. In a way that kept them out of sight, hidden below the rivers flood retaining embankment. Being extremely short of 88 mm FlaK and ammunition, they understood that they will fire only when they effectively can strike at any approaching massed infantry or tanks. The combat engineers with their assault boats where to contribute to the battle by crossing the river and engage any enemy that would attack toward the bridgehead area.
After the completing the battle plan briefing, General Sachsenheimer flew back to his command post in his Storch (German observation plane). During the flight he explained the proposed battle plans to First Lieutenant Röhrig, the commander of the combat engineers. They intended to keep one platoon with twenty-five assault boats near the bridge in reserve. The remaining boats were to cross the river in two groups. Precisely thirty minutes after the infantry crossed the bridge, the moment the mortar and light artillery started to fire into the Russian revelers in the castle and cloister. They intended this barrage to divert attention away from the river and support the crossing by the combat engineers. One party was to cross by the river kilometer marker 286 the other 288. They were to deploy into defensive position to repel any Russians that may be advancing along the river from the west or town of Dyhernfurth. The artillery and mortar barrage was to continue shooting at opportune targets and to cause as much confusion and damage as possible.
In spite of the short time, for planning and issuing of orders, deployment of equipment and troops worked in good order. It was a sign of good soldiering, considering that most of the participants were neither briefed nor have ever fought together as a cohesive unit. General Sachsenheimer than stripped from his division headquarter part of his staff, a communication platoon, some experienced line Officers and Sergeants from the reserve of his 17th Division. This side-show, planned and prepared for action in an almost impossible short time, was if nothing else a statement of military professionalism. It is noteworthy that this raid took place only eleven weeks before the end of the war.
In the night of February 5, Major Joos and his assault force raced across the bridge in total silence and darkness and disposed of the machine gun crews. The raiders kept on running massed on top of the rail embankment, to avoid possible mines on either flank, and jumped into the next Russian defensive position. They totally surprised the Russians who offered almost no resistance and perhaps also suffered from major hangovers. The Germans could hear the bulk of the Russians singing and screaming from within the castle of Dryhernfurth as they continued in their drunken orgy.
Already sixty-five minutes into the raid the plant technicians and chemical warfare experts were working to make the factory generators and pumps operational to complete their part of the mission. The work progressed faster then anticipated. HOK was kept current through radio communication. Field Marshall Schörner personally requested General Sachsenheimer to come to the radio microphone, apparently to wish him success, or to restate the importance of succeeding in this mission. It appeared, that by so doing, he wished to become part of the accomplishment and praise. General Sachsenheimer ignored his request, instead he personally joined the two scientists in the factory and remained there until the job was completed. He than asked his accompanying adjutant to sit at a typewriter, where he dictated a statement. In essence it stated that all the gas, all sensitive material and documents have been properly disposed of. He than handed the typed statement to the two professors for signatures.
All during this time there were fire fights, disorganized battles, going on throughout the area, all around the perimeter of the factory. It was not until 13:00 that the Russians figured out what was going on. At this time they started a concentrated counter attack, with well-placed thrusts, toward the factory area. From the north, from the village of Seifersdorf, eighteen tanks, some T34 mostly T52, advanced with good speed, they quickly spread out into a V-formation. Right from the beginning General Sachsenheimer decided not to deploy PaK (anti tank guns) across the river. It would have taken to much time. Nor could he be certain that they will have sufficient time and opportunity to retrieve them. Instead he placed two Hetzers (75 mm antitank guns) onto the left side of the river. They now had a clear sight field and started to fire at the Russian tanks.
German outposts, which they placed far ahead of the blocking positions, returned post haste, just ahead of the attacking tanks. They informed the camouflaged blocking force of the enemy's approach, direction, strength and pinpointed likely target areas. Panzerjagdkommandos (tank destroying specialists), spread out for action. They were all volunteers. The army seldom had a shortage of it. For each enemy tank destroyed by individual combat would mean one week of furlough, deferred of course. The tactic was to let the enemy tank approach to within thirty meters, before firing a Panzerfaust (hand held anti tank rockets), preferable from behind. This weapon had a smoke tell-tail and a wise soldier planed a getaway route. By the end of the war magnetic mines were seldom available and throwing an anti tank mine in front of a track too dangerous. Using a bundle of grenades required throwing the explosives on top of the engine compartment. This tactic required to walk close behind the tank to avoid injury. The Russian tank, although plentiful, were crude. Many lacked a turret-coupled standing basket for the loader and the gunner. This rendered the crew blind and unable to properly function while the vehicle was traveling or the turret rotating. The Russian tank commanders had the habit of keeping their turret hatches open, and their head popping out. When they spotted a German approaching any of their tanks, they would fire on him with their submachine guns or with the on board machine guns. Tank hunting teams where very effective counter measures. It did not take long before the attack came to a standstill, with all the Russian tanks stopped, destroyed or burning.
Everyone remained alert, everyone knew that Ivan was not going to give up easily. Later in the afternoon, just before daylight started to fail, seven Russian tanks with accompanying infantry started to attack from the village of Kranz. They moved and fired relentlessly at the railroad embankment leading to the factory. The Russian's success would mean the ruin of the raid with all the deployed troops stranded without an escape route. The Ruskies finally figured out what was going on and what they needed to do to stop it. It was for such a circumstance that the 88 FlaK's were placed concealed near the bridge.
In record time the battery prepared for action. They raised the barrels and leveled just barely above the river embankment. All aiming at pre picked targets and fired as fast as they could load. The unmistakable sharp crash and long red-yellow mussel flashes of the 88's brought death and destruction to the Russians. At five to seven-hundred meters distance tanks were blowing up, one at a time. Some continued to advance and continued to fire at the railroad embankment. They apparently thought that it was from there that they drew fire. Only one tanker got smart, he raced his engine turned around, pointed his tank toward a patch of woods and with full speed escaped.
This short but decisive engagement apparently paralyzed the Russians, they pressed no more attacks. The battle around Dyhernfurth gradually came to a halt with burning tanks and dead Russians all over the countryside. It was dark by now. The raiders prepared to withdraw, taking along all the equipment, wounded and dead comrades, of which they had very few.
The raid was almost a success. The raiders also had some unexpected casualties in the factory. After they pumped the gas from the underground vessels, they could pump some neutralizing agents into them. The combat engineers prepared explosive charges to blow the valves and deny the enemy accessability and opportunity for chemical analysis. During this process, a valve broke, opened and sprayed gasses at some engineers and civilians. The men were instantly blinded. They immediately rushed them out of the combat area to qualified medical help. They regained their sight within several days. The paratroops, which headquarter promised, never arrived. Not even to be available as a reserve force, as General Sachsenheimer predicted.
The Russians angered by the defeat, torched the Dyhernfurth castle and part of the adjacent cloister with all its contents, including a priceless library. The cloister and church mausoleum they forced opened, plundered and destroyed the sarcophagus of the local nobles. They stole everything of value, scattering the remains and the dead. They kept undisturbed the local brewery and schnapps factory, which is still existing today and producing spirits for the new locals, the new masters of Silesia, the Poles. The factory is in ruins along with many other parts of the town, too much work to clean up the area.

RE:Fabryka gazów bojowych
2003-01-17 23:23:00

dzieki past

RE: Fabryka gazów bojowych
2005-01-03 14:58:00

Ad:Peter
"Kryptonim przedsięwzięcia (w oryginale - gazu ?) - "Hochwerk".
W innym miejscu pojawia się stwierdzenie o wielkości kompleksu fabrycznego: 1,5 km / 1 km.
Położenie fabryki określono mało precyzyjnie : "W rejonie Śląska ok. 40 mil od Wrocławia".
Wkraczająca Armia Czerwona jakoby udaremniła zniszczenie tego kompleksu i przejęła go w całości."

W calości odpowiada tym warunkom miejscowość Prochowice z niedokończoną filią zakładów AG Farben

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-06-01 16:30:00

Mieszkom w Brzegu Dolnym wiem o Eriku Sachschajmerze z 17 dywizji to prawda o fabryce anorgamie znalazłem nad odrą 2 magazynki od np40
muj kolega nad odrą z mp44 mam telefon z rokity z fili obozu Gros Rosen miał 100 fili w tym dwie w Brzegu Dolnym i znalazł muj kolega niemiecki bagnet na rokicie znam pana Juzefa Marchewke ktury został
przymusową do pracy wcielony w dychenfurt był w AK tu sie ukrywał przed UB orzenił się z niemką z brzegu dolnego w 1945.r pracował u jej ojca przymusowo pużniej zajoł się rokitą.

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-06-01 16:36:00

pozdrawiam wszystkich interesuje sie jeszcze Narodowymi Siłami Zbrojnymi .AK,Festung breslau,powstania polskie, załaczam mapke walk o brzeg dolny

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-06-01 17:11:00

jeśli nie poprawisz pisowni -to sadze ze narodowcy zainteresują sie toba wcześniej niz ty nimi

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-06-11 19:16:00

Narodowców znam a ortografie sobie poprawie niech Żyje NSZ Sebastian
P pozdrowienia dla wszystkich

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-06-11 20:06:00

Panie Sebastian popracuj Pan nad sobą a nie pierdoły pisz nawet nie potrafisz przepisać nazwiska generała , o zamianie imienia nie wspominając. Nie mówiąc że twoje posty do dyskusji nie wniosły nic . Czyba że jakieś sensacyjne wątki o NSZ uczestniczących w tej walce , kwestia po której stronie.

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-06-17 21:13:00

Wszystko fajnie.

Tylko gdzie się podziały wyroby tej firmy?
Niezależnie od położenia, "coś" tam wyprodukowali. Gdzie to zmagazynowali ( bo nigdzie nie było użyte)?

I to jest zasadnicze pytanie.

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-06-17 21:16:00

Znam takie miejsce..

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-06-17 21:22:00

misiaczek67.

Nawet się nie przyznawaj.
Nie po to podpisano umowę o budowie fabryki "utylizacyjnej" w Mielcu(ofset amerykański - myśliwce), żebyś Ty im wchodził(a) im w paradę:)
Chodziło mi tylko o skalę zjawiska. Ile tego Niemcy upchneli do ziemi.
I tak wiem, że jest to na Dolnym Śląsku.

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-06-17 21:41:00

Fakt ,,było ''tego duzo.

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-06-17 21:43:00

A ilosc to jakies ~ 10 000 ton

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-11-07 12:48:00

Witam A Macie jakieś Fotki z Tego Wydarzenia lub 17 Duwizji
Pozdrawiam

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-11-07 20:51:00

sebastian www.google.com


Sorry ale akcja jest dość słabo opisana , znalezienie informacji w sicei kosztuje sporo czasu. A sądząc po ilosci postów masz go sporo - moze ty sie czymś podzielisz jak znajdziesz

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-11-08 20:44:00

Kiedyś była na jakiejś niemieckiej stronie fotka przedstawiająca obsługę niemieckiego MG schowaną za ścianą jakiegoś budynku podpis był w stylu: oddziały niemieckie w Dyhernfurth. Miałem to zdjęcie jakieś 2 lata temu, lecz z racji tego, że niewiele na nim było widać architektury, nie byłem w stanie ocenić autentyczności (ciężko ją w ogóle ustalić przy fotkach z netu). Fotka znikła z mojego kompa po formacie twardego dysku, więcej jej nie widziałem, za to znalazłem dwie o Piskorzowicach.

Może ktoś ją jeszcze gdzieś ma/ kiedyś ściągnął/ w zakamarkach HD?

Generalnie na temat 17 Infanterie DIvision wiele się w necie nie uraczy.

Na temat akcji niezawodny jest Gleiss i Ahlfen oraz Historia Brzegu Dolnego L. Ziętkiewicza, wystarczy ruszyć tyłeczek... :)

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-11-08 20:52:00

Aha - pytanko do Pasta - orientujesz się może czy skan mapki, będący zresztą bardziej schematyczną kopią mapki z Ahlfena, pochodzi z książki Christophera Duffy'ego "The red storm on Reich"? Wiem, że akcja jest opisana także w tej książce, niestety do niej nie dotarłem, choć możliwe, że Duffy i tak powiela Ahlfena.

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-11-09 17:47:00

Witam w Goglach patrzyłem Ale nic nie ma za Fajnego mam opis tych działań zajmuje tży kartki jak uda mi sie go zeskanować wkleje.
Pozdrawiam

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-11-09 18:17:00

http://www.fireandfury.com/extra/scendyhernfurthoverview.shtml
http://sroda-slaska.dlawas.com/phpBB2/viewtopic.php?t=61&sid=91ebe7115ead1e4cb2f451e2c590d845
Pozdrawiam

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-11-09 18:22:00

http://www.odkrywca-online.pl/pokaz_watek.php?id=370869

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-11-09 19:05:00

Scenariusz gry strategicznej jest wartościowy tylko w części, gdzie jest napisane o tle historycznym - autor scenariusza gry posłużył się książką Christophera Duffy'ego "The red storm on Reich". Reszta scenariusza, na czelez wypisanymi jednostkami, które miały brać udział w walce, to totalna abstrakcja. Miłe jednak to, że za oceanem ktoś się zainteresował ułamkiem histori mojego powiatu.

Co do tekstu Joahima Scholza z 2000 roku (ten po angielsku): jest to bardzo luźne tłumaczenia z Ahlfena, na tyle luźne, że jest tam mnóstwo informacji nieprawdziwych, np. przekoloryzowany jest opis zniszczenia czołgów radzieckich, oraz info o ostrzale inicjującym (który się w rzeczywistości nie odbył, bo zalarmowałoby to Rosjan)

Zresztą przy odrobinie znajomości angielskiego można się po prostu wpienić, czytając, że (wg Scholza) Brzeg Dolny i fabryka jest dalej zniszczony, a Polacy, nazwani "nowymi panami Śląska" produkują jedynie alkohole i są za leniwi by posprzątać okolice. Bez komentarza.
Dodatkowo jest tam info, że Rosjanie splądrowali grobowiec "of local nobles" - czyli von Hoymów. Prawdą jest,że grobowiec został ostrzelany z broni maszynowe, ale groby były generalnie nienaruszone. Świadczy o tym mój śp. dziadek, który mówił że splądrowali je dopiero Polacy...

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-11-10 10:38:00

Mateusz , tekst od Pana Scholza dostałem kilka lat temu, przetłumaczył na angielski i chwała mu za to , a że jest byłym mieszkańcem Oławy to nie ma sie co dziwić jego punktowi widzenia, walczył w 1945 i dla niego Polacy i Rosjanie byli wtedy "bestiami ze Wschodu". Mówił mi że jak przyjechał na Dolny Śląsk (początek lat 90 tych) to był przerażony zaniedbaniami. To jest jego punkt widzenia , podobnie uważaja starsi Polacy wyjeżdzający na Ukraine odwiedzać swoje rodzinne strony. Punkt widzenia Ukraińców jest inny. Niestety to to pokolenie. Choć co mu trzeba oddać na plus nie unika kontaktu z nami. Po otrzymaniu tekstu wysłałem mu zdjęcia okolic i starałem odbarwić jego czarne wspomnienia

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-11-10 18:56:00

Past,

Dzięki za ciekawe info o Scholzu.
Mimo, że Scholz z pewnością przeżył piekło frontu wschodniego i (jeśli został na Śląsku do np. 1946) upokorzenie ze strony Polaków to pamiętać należy, że praca jego ma harakter historyczny.
Wiesz Past, daleko mi do chaseł o Polsce niebiansko szlachetnej, pełniej samych bohaterów oraz zacisznych i spokojnych wsi. Mój naród ma swoje wady. Zgadzam się np. z tym, że wsie Dolnego Ślaska są w opłakanym stanie, znam brud i glupote, jeszcze jako małe dziecko widziałem kury jedzące z porcelanowej zastawy i gowniarzy sikajacych na pomnik ofiar I wojny w mojej wiosce. Potrafię być krytyczny wobec kraju który kocham, ale mam absolutne prawo się oburzyć, jeśli Scholz pisze brednie, zwłaszcza, że miasto Brzeg Dolny należy do jednej z porządniejszych gmin jakie znam. Wiem,że Niemcy mają sentymentalne myslenie o Śląsku, tak jak my o kresach. U nas, w Polsce, słyszy się o "ruskich", wszystkich Ukraińcach jako "banderowcach" etc. święci nie jestesmy. A jaka jest prawda? Pojechałem na Ukrainę i g... prawda :), z małymi wyjątkami.

Widzisz nie jestem nacjonalistą - przecież napisałem, że to nie Rosjanie zniszczyli groby, lecz moi rodacy. Chodzi mi o brak rzetelności i powielanie głupich stereotypów o polskim lenistwie. Przecież sam wiesz, że odnosnie Brzegu Dolnego to nie prawda. Zadne przezycia historyczne nie upowazniaja Scholza do nacjonalistycznego belkotu (moze troche sam zabrzmialem jak lewicowiec - gwoli scislosci jestem centroprawicowy :)

Sorki za przydlugi monolog

Aha - ja mialem przyjemnosc rozmawiac telefonicznie z wysokim urzednikiem niemieckim z Brzegu Dolnego z okresu III Rzeszy, którego dawny dom sam przeszukiwalem detektorem. Niemiec ten mial co ciekawe polskie nazwisko (chyba cos w stylu Jankowski, Jankowiak). Rozmawialem z nim w zeszlym roku. Mam nadzieje, ze jeszcze zyje.

O wojnie nie chcial mówic. Ucial rozmowe na ten temat. (podejrzewalem, ze mogl byc w Volkssturmie). Wiecej z kolesiem rozmawial moj tato, ktory jest tlumaczem przysieglym.

Bylem dla niego mily. Nie chce byc zgryzliwy, ale on byl wysoko w regionalnym NSDAP (to byla jedyna droga do bycia urzednikiem) i musiał wiedziec wiele o KL Dyhernfurth I i II. Taka refleksja na koniec.

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-12-03 11:42:00

http://www.ritterkreuztraeger-1939-45.de/Infanterie/S/Sachsenheimer-Max.htm
Witam Czy ten Generał miał na prawde Erich czy Max Sachsenheimer ?
Pozdrawiam

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-12-03 11:54:00

http://www.german-militaria.de/details/d34912.html
Doczyta się ktoś co tam pisze ?

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-12-03 11:56:00

http://www.lexikon-der-wehrmacht.de/Personenregister/SachsenheimerM-R.htm
.

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-12-03 13:41:00

http://users.pandora.be/eisernes_kreuz/schwertertraeger.html
(1909-1973), Kommandeur 17. InfDiv, op 6 februari 1945 onderscheiden ;

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-12-03 13:44:00

http://www.german-militaria.de/details/e34913.html
.

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-12-03 14:45:00

http://forum.axishistory.com/...rt=15&postdays=0&postorder=asc&highlight=&sid=f3149586048328bc49acec461d90b976
Max Sachsenheimer (OL) .........Hptm, EL472

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-12-05 10:32:00

General-Major Sachsenheimer miał na imię Max. Erykiem nazywa go błędnie Ryszard Majewski w "Dolny Śląsk 1945 - Wyzwolenie". Majewski podaje tez błędną datę akcji - 4 lutego. W rzeczywistości był to 5 lutego (tak wynika z meldunku AOK 4), błędnie też podają datę akcji np. niemiecka Wikipedia i wydawnictwa z okresu PRL (często podawane są nawet dwa dni trwania akcji - 4 - 6 lutego), a za nimi np. oficjalna strona Brzegu Dolnego.

Potyczka ta stała się moim hobby. Kontratak pancerny przeprowadziły najprawdopodobniej elementy samodzielnego 7 Korpusu Zmechanizwoanego Gwardii gen. lejtn. Korczagina. Bronił się też 77 Polowy Rejon Umocniony (odpowiednik brygady fortecznej) ze składu 52 Armii (potem od 17 lutego włączono go do 6 Armii i walczył on o Wrocława).

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-12-05 10:47:00

Kartka napisana jest Sueterlinem pomieszanym ze standardową czcionką. Sachsenheimer pisze:

Mój chłopcze! 28.06.43
Dziękuję za twój list i twoje serdeczne życzenia
(dwa nieczytelne dla mnie wyrazy) oto moje zdjęcie.
Z pozdrowieniem - chwała Hitlerowi.

Sachsenheimer
Major

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-12-05 10:47:00

Kartka napisana jest Sueterlinem pomieszanym ze standardową czcionką. Sachsenheimer pisze:

Mój chłopcze! 28.06.43
Dziękuję za twój list i twoje serdeczne życzenia
(dwa nieczytelne dla mnie wyrazy) oto moje zdjęcie.
Z pozdrowieniem - chwała Hitlerowi.

Sachsenheimer
Major

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-12-05 10:47:00

Kartka napisana jest Sueterlinem pomieszanym ze standardową czcionką. Sachsenheimer pisze:

Mój chłopcze! 28.06.43
Dziękuję za twój list i twoje serdeczne życzenia
(dwa nieczytelne dla mnie wyrazy) oto moje zdjęcie.
Z pozdrowieniem - chwała Hitlerowi.

Sachsenheimer
Major

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-12-05 14:23:00

Mateusz F Dziękuję za Informacje!Czy dysponujesz jakimiś informacjami lub zdjęciami dotyczącej tej Akcji lub 17Dywizji ?????

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-12-05 14:49:00

Godło : dowódca Generalmajor Max Sachsenheimer 17 Infanterie Division - skład w 1944 roku:

Gren.Rgt.21 ( I i II Batalion) - pułk rozbity w styczniu 1945 r. ,resztki wcielone do Gren.Rgt.95
Gren.Rgt.55 ( I i II Batalion) - pułk rozbity w styczniu 1945 r. ,resztki wcielone do Gren.Rgt.95
Gren.Rgt.95 ( I Batalion)
Art.Rgt.17 ( I,II,II dywizjon ; II dywizjon. z Art.Rgt.173)
Div.Einh.17 ( Feld.Ers.Btl.17 , Pz.Jg.Abt.17, Pi.Btl.17, Nachr.Abt.17, Inf.Div.Nachschubführer 17) (!) Rozbita 17 Dywizja Piechoty wycofywała się z kierunku Radomia na Przysuchę-Opoczno ,jakiś pododdział lub grupa żołnierzy z tej dywizji znalazła się w "kotle" pod Ruskim Brodem.
Pozdrawiam

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-12-05 15:02:00

Sebastian czytanie twoich wypowiedzi przyprawia o irytacje , nie dość że wklejasz dane dotyczące 17 ID w temacie o fabryce gazów .jak izwiazek z tematem mają fotki wklejane przez ciebie? po raz kolejny zresztą??

DO tego JESZCZE NIE UMIESZ ZNALEŚĆ INFORMACJI KILKA WIADOMOŚCI WYŻEJ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-12-05 15:21:00

Czy ktoś kopie jeszcze przy zakładzie wiem ze kiedys była ekipa .

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-12-05 16:39:00

Sebastian p,

Więcej danych nie podam, bo długo bardzo nad tym pracowałem (pomógł mi Leuthen i Wojtek dostarczając część materiałów)- zresztą to co napisałem wystarczy. Po prostu należy sobie uzmysłowić, że to nie była wielka bitwa tylko potyczka, owszem zniszczono 7 lub więcej czołgów, ale wszystko sprzątnięto jeszcze przed kwietniem 1945, w samym mieście większych walk nie było.

Co znalazłem w okolicy? - niewiele, trochę guzików wojskowych - radzieckich i niemieckich, łuski, w tym sygnałowe, klamrę HJ. Przyjaciel w Pyszącej znalazł brązową odznakę pancerną i... tyle. Od znajomego ojca wysępiłem jeszcze przestrzelony hełm niemiecki.

Powtarzam - zdjęć nie ma w Internecie.

Chciałem bardzo przeprosić za potrójne (sic!) wklejenie poprzedniego postu do Sebastiana P, nacisnąłem tylko raz, a i tak coś się pofajdało. Nie jestem broń Boże amatorem nabijania sobie postów :)

Jeszcze na popracie słów Pasta - nie ma sensu rozwodzić się nad historią 17 ID, nie w tym wątku... Bo tak naprawdę to oddziały walczące po stronie niemieckiej 5 II 1945, mają tylko częsciowo coś wspólnego z 17 ID. Dywizja ta poniosła tak przeogromne straty w okolicach Puław, że jej grupę bojową nie nazwano np. Kampfgruppe der 17 ID, tylko Kampfgruppe Sachsenheimer (lub Sachs) - bo do oddziałów dołączno batalion saperów z Wrocławia oraz zapewne jakieś mniejsze, wymieszane grupy. Kampfgruppe liczyła min. ok. 1500 ludzi:
- 1000 ocalałych z Weichselbogen
- ok. 400 - 500 ludzi ze świeżutkiego batalionu saperów z Wrocławia
- nieznana liczba żółnierzy z innych jednostek macierzystych, których doraźnie wcielono do Kampfgruppe Sachsenheimer
- wydzielona z Festung Breslau artyleria

To nie znaczy, że wszystkie te siły brały udział w walce, nie było takiej potrzeby. 5 lutego pomagał Sachsenheimerowi lokalny Volkssturm i HJ.

Coż więcej się rozpisywać - jedyne co ja sam chciałbym jeszcze wiedzieć to wysokość strat i które dokładnie pododdziały radzieckie stoczyły tutaj bój no i gdzie prócz rynku pochowano poległych, wypadałoby takie mijesce oznaczyć. (Niemcy wzięli więszość zabitych ze sobą).

Do Łaziora - w powiecie widziałem tylko 5 osób z wykrywkami.

Mam nadzieje, że więszość mitów została rozwiana.

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-12-05 17:33:00

Witam mieszkam w tej miejscowości dostałem pałatke o sąsiada niemiecką(nie całą :()
znalazłem troche łusek muj kolega znalazł bagnet na rokicie niemiecki( niewiem do końca czy na rokicie tak muwił) bo tam się kręciliśmy żadnej ekipy nie widziałem z wykrywkami kiedy robili wykopki?.
Pozdrawiam

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-12-06 14:46:00

Na Smętarzu w Brzegu Dolnym Jest ponik ktury stał kiedyś na ryku Rosyjski Upamiętniający tom bitwe. Czy ma ktoś może wspomnienia Generała majora Max Sachsenheimera ???? albo mapki stoczonych bitew przez Kampfgruppe Sachsenheimer. Przepraszam jeśli kogoś uraziłem
że Wkleiłem dane 17ID.
Pozdrawiam

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-12-07 15:56:00

ksiązki Ahlfena " Der Kampf um Schilesien"

oto orginał

RFOLGREICHES ANGRIFFSUNTERNEHMEN
ÜBER DIE ODER BEI DYHERNFURTH

Das Hals über Kopf geräumte chemische Werk Dyhernfurth ostwärts der Oder
muß nochmals genommen werden, um wichtige Stoffe vernichten zu können —
Generalmajor Sachsenheimer, bereits mehrfach bekannt als Kommandeur der
17. Division, faßt einen von der Ansicht der Heeresgruppe Mitte abweichenden
Kampf plan — Führung und Truppe bewähren sich aufs neue: unter völliger
Überraschung, Täuschung und Abwehr des Feindes gelingt das Unternehmen
(Siehe Karten l, 3 und 4 im Anhang)

Dieses Unternehmen soll in aller Ausführlichkeit geschildert werden, weil es
zeigt, zu welchen Leistungen unsere Truppen damals noch befähigt waren,
wenn man einige dafür wichtige Voraussetzungen zu schaffen in der Lage war.
Abgesehen von den nötigen Truppen und Kampfmitteln bestanden sie in der
Auswahl des Führers, nämlich des Generalmajors- Sachsenheimer, der sich
auch die nötige Freiheit des Handelns zu verschaffen wußte.

Diesen nach dem Soldatentod des Generals von Hirschfeld (Armeegruppe
Heinrici) nunmehr jüngsten General des Heeres, bekannt als Kommandeur
der 17. Division von der Schlacht am Pulawy-Brückenkopf und den folgenden
Rückzugskämpfen, hatte man nach glücklichem Eintreffen hinter der
Oder zunächst zum Kommandanten der noch unfertigen „Festung" Glogau
ausersehen. Es kam indessen anders. Anfang Februar ganz überraschend zum
Hauptquartier der 4. Panzerarmee nach Laasan bei Schweidnitz befohlen, erhielt
er dort einen ebenso eiligen wie äußerst wichtigen Auftrag, dessen
Erfüllung im Hinblick auf die Eigenart des Angriffszieles gelingen mußte,
sollte nicht Schaden von noch unabsehbarer Tragweite eintreten. Es sind bis
her bereits mancherlei nachteilige Folgen der an höchster Stelle bestehenden
leichtfertigen Auffassung über die Lage im Osten gebrandmarkt worden.
Hier hatte nun der zu spät gegebene Räumungsalarm dazu geführt, daß man
ein nördlich der Oder dicht nordostwärts von Dyhernfurth gelegenes chemisches
Werk Hals über Kopf hatte im Stich lassen müssen, ohne noch Zeit zum
Unschädlichmachen bestimmter Mittel zu haben. Hitler hatte sich dem mehrfach
gegebenen Rat gebeugt, auf den Einsatz von Giftkampfgasen zu verzichten,
wobei ihn der General der Nebeltruppen, General Ochsner (nach dem
Krieg verstorben), unter Hinweis auf die Folgen geradezu beschworen hatte.
Doch konnte man gegenüber der Tatsache, daß vielleicht eine der feindlichen

Mächte den Giftgaskrieg beginnen würde, auf bestimmte Mittel von besonderer,
überraschender Wirkung nicht verzichten. Das in Dyhernfurth hergestellte
Gas war ein Kampfmittel eigner Art, das es im l. Weltkrieg noch
nicht gegeben hatte. Es unterlag höchstem Geheimschutz und war unzerstört
im dortigen Werk zurückgeblieben. Hierüber und damit über die Bedeutung
der Aufgabe unterrichtet, empfing General Sachsenheimer vom Chef des Generalstabs
der 4. Panzerarmee, Oberst i. G. Knüppel, einen Vortrag über den
Befehl der Heeresgruppe, der bis in Einzelheiten ausgearbeitet war. Darauf
wird bei Betrachtung des von Sachsenheimer selbst dann später nach Einblick
ins Gelände gefaßten Kampfplan noch einzugehen sein. Auf das Wesentliche
zusammengefaßt lautete der Auftrag: Durch überraschende Wiederbesetzung
des Werkes ist dem Fachpersonal, das aus 2 Professoren, dem Gasabwehroffizier
der Heeresgruppe und 80 Arbeitern dieses chemischen Werkes besteht,
die Möglichkeit zur Vernichtung des noch dort befindlichen Giftgases zu
geben. Es ist in zwei unterirdisch angeordneten Hochbottichen gelagert. Von
dort soll das Gas mit der im Werk vorhandenen Pumpanlage durch ein ebenfalls
zum Werk gehörendes Rohrleitungssystem in die Oder gepumpt werden.
Dann würde es unschädlich und vernichtet sein — ohne die Gefahr einer etwa
durch feindliche Fachleute anzustellenden Analyse. Ein Sprengen der Behälter
dagegen würde nicht genügen, weil die dabei sich bildenden Rückstände die
Möglichkeit einer fachlichen Analyse nicht ausschlössen. Dagegen waren weder
Räumung noch Vernichtung der in 9 Bunkergruppen gelagerten Rohstoffe
vorgesehen, da die Mengen zu groß waren.

Über die Teilung der Aufgaben war befohlen worden: General Sachsenheimer
hatte das Gefecht zu führen, das Werk zu erobern und so lange zu sichern,
bis die Fachleute das Gas in die Oder gepumpt hatten. Für die Ausführung
dieser Gasvemichtung waren die beiden Professoren verantwortlich.
Inzwischen waren für das Unternehmen auch bestimmte Truppen m den Raum
südlich Dyhernfurth in Marsch gesetzt worden. Außer Infanterie und Artillerie
sollten an besonderen Waffen unterstellt werden: je eine Kompanie Fallschirmjäger
von der Heeresgruppe Süd und Weichsel, also den rechten und
linken NaAbam der Heeresgruppe Mitte, ein bis zwei Batterien 8.8 Flak und
die leichte Pionier-Sturmbootkompanie 906 mit 81 Sturmbooten. Nach dem
Plan des Heeresgruppenkommandos sollte der Angriff kurz nach Morgengrauen
mit starken, völlig überraschenden Feuerschlägen der Artillerie auf
erkennte Ziele schwerer Waffen eingeleitet werden, worauf sofort die Fallschirmjäger
abspringen und das Fabrikgelände nehmen sollten.

General Sadisenheimer war anderer Ansicht, und zwar auf Grund einer einfachen
Feindbeurteilung ganz mit Recht. Es war einwandfrei bekannt, daß
der Feind nur 6 Kilometer nördlich Dyhernfurth auf der großen Straße von
Osten her in Richtung Wohlau—Steinau mit Panzern und allen anderen Waffengattungen
marschierte. Lag nicht die Befürchtung nahe, ja auf der Hand,
daß das ja nicht unbemerkt zu machende Abspringen der Fallschirmjäger
den Feind sehr schnell warnen und zum raschen Abdrehen von Panzerkräften
nach Dyhernfurth veranlassen würde? Da die schnelle Besetzung der Fabrik
ja nur der erste Akt war, der die Voraussetzung für die folgenden technischen
Handlungen schuf, während letztere den zweiten und ja entscheidenden Akt
bildeten, war es eine unumgängliche Aufgabe der Gefechtsführung, diesen
zweiten Akt durch einen festen Schutz von genügend langer Dauer, nämlich
bis zur Beendigung der technischen Arbeiten, zu ermöglichen. Drehte aber
der frühzeitig gewarnte Feind bald stärkere Panzerkräfte nach Süden ab, war
solch ein längerer Schutz der Fabrik in Frage gestellt. Nach dem Vortragen
dieser Beurteilung vor dem Oberbefehlshaber der 4. Panzerarmee, General
Gräser, eilte Sachsenheimer an die Oder bei Dyhernfurth, um nunmehr und
unter starkem Zeitdruck im Kampfgelände zu erkunden, aufzuklären und
selbst zu sehen. Die dort mit HJ vermischte Landesschützeneinheit schilderte
die Feindlage sehr harmlos, ja zu harmlos, wie es sich kurz darauf schon
erweisen sollte. Denn beide ortskundigen Begleitoffiziere, die General Sachsenheimer
führten, wurden auf dem Oderdamm am Schnittpunkt mit der nach
Gloschkau führenden Straße durch eine Garbe von 2 Maschinengewehren, die
jenseits des Flusses an der Fährstelle (W. F.) in Stellung waren, verwundet.
Der zwischen den beiden Offizieren stehende General blieb wie durch ein
Wunder unverletzt und setzte nun der Eile wegen diese Aufklärung alleine
fort. Hinter dem hohen Damm bei Punkt 104.6 geschützt, hatte er ausreichenden
Überblick mit aufschlußreichem Ergebnis. Dort war die Eisenbahnbrücke dicht am
südlichen Ufer nur zwischen 2 Pfeilern gesprengt, sonst aber
für Schützen noch benutzbar. Hier also konnte man nach Überwindung einer
kurzen, an unserem Ufer liegenden Wasserstrecke die Brücke zu schnellem
Übergang begehen. Zum Überraschen mußte das natürlich bei Dunkelheit
geschehen. Gegenüber waren am Oderdamm dicht rechts und links der Brücke
je l Maschinengewehr in Stellung. Bis zur nächsten Feindbesetzung beim
Gut südlich Kranz klaffte eine Lücke von 500 Metern. Den hohen zweigleisigen
Eisenbahndamm vor Augen, bekam General Sachsenheimer jene Vorstellung,
die nun mal nötig ist, will man künftigem Gelingen vertrauen. Diese
Bahnlinie führt in weitem Bogen an Dyhernfurth vorbei, in dessen Schloß
ganz offenkundig betrunkene Rotarmisten ihre Lieder sangen. Nein, es war
kein Singen mehr, was da herüberscholl. Es war ein zunehmendes Gröhlen,
das auf den Grad steigender Trunkenheit schließen ließ. Dieser Bahndamm
war aber nicht nur von der Stadt abgesetzt, er zweigte auch ein Gleis in
das Werk ab. Jener Damm also war der „Ariadne-Faden", das „Bauern-
Lineal", an dem entlang die im Gelände doch noA unbekannten Soldaten
das Angriffsziel, das chemische Werk, bei Dunkelheit schnell finden würden,
überraschendes Niederschlagen feindlichen Widerstandes natürlich vorausgesetzt.
Gerade für solch ein aus dem Stegreif und mit fremden Truppen zu
führendes Unternehmen — ohne Zeit zu sehr sorgfältigen Vorbereitungenkames
auf eine besonders einfache Lösung an. Hoffentlich würden die Russen
in Dyhemfurth ihr Trinkgelage auch noch lange genug fortsetzen?

Mit diesem schnell gefaßten Schluß fuhr General Sachsenheimer eiligst zum
Panzer-AOK 4 zurück, ohne noch die Aufklärungs- und Erkundungsergeb;

nisse der Pioniere und Flak abzuwarten. General Gräser stimmte diesem
einfachen und auf vielfachen Kampferfahrungen beruhenden Plan zu, dessen
Hauptgesichtspunkt war: das Wichtigste ist völlige Überraschung. Fallschirmjäger
dürfen also nicht, wie von der Heeresgruppe geplant, gezeigt werden.
Dagegen sind sie eine willkommene letzte Reserve. Die Heeresgruppe gab
auf Rückfrage ihre Zustimmung, wenn General Sachsenheimer die volle Verantwortung
für das Gelingen übernähme! — Und nun ist eine Schilderung
der Einzelheiten dieses Angriffsplanes am Platze, wozu ein Blick auf Karte 4
und auch 3 zu empfehlen ist:

Der Angriff hat einen einzigen Schwerpunkt: hinüber über die Eisenbahnbrücke
und dem Bahndamm entlang vorwärts. Unter Führung von Major
Joos, Regimentsführer aus Sachsenheimers alter 17. Division, waren zu allererst
die zwei erkannten Maschinengewehre jenseits der Eisenbahnbrücke niederzukämpfen
und jeder weitere feindliche Widerstand auf dem Weg ins
Werk zu brechen. Unmittelbar dahinter waren zum raschen Vorgehen nach
dem Niederkämpfen des Feindes angesetzt: eine Abteilung zur Sicherung
gegen den Ort Wahren, eine andere Gruppe mit gleicher Aufgabe beiderseits
der Straße Dyhemfurth—Seifersdorf. Mit Rücksicht auf den nördlich Seifersdorf
befindlichen Feind waren hierfür stärkere Kräfte vorgesehen. Die Flak
sollte dicht hinter dem Oderdamm an der Eisenbahnbrücke hart ostwärts des
Bahndamms so in Stellung gehen, daß ihre Rohre erst kurz vor Feuereröffnung
über die Dammkrone des Hochwasserdammes ragen durften, um den
Feind, wer und was es auch sei, mit völlig überraschendem Feuer besonders
wirksam zu treffen. Die Sturmbootpioniere mit ihrer beachtlichen Zahl von
81 Sturmbooten konnten auf verschiedene Weise zum Gelingen des Unternehmens
beitragen. Darüber aber wollte Sachsenheimer erst nach Anhören
des Pioniers entscheiden. Nachdem dies alles vorgetragen war, wurde der
General mit dem Storch zu seiner Truppe geflogen. Dort konnte er noch bei
Helligkeit den Pioniervorschlag des Oberleutnants Röhrig im Gelände mit
seinen eigenen Gedanken vergleichen: sie stimmten überein. Während IStunnbootzug
mit 25 Booten als Reserve für die Führung in der Nähe der Eisenbahnbrücke
vorgesehen war, sollte die Masse der Kompanie 30 Minuten nach
unserem Überschreiten dieser Brücke südlich Dyhernfurth bei Oderkilometer
286 und südwestlich bei Kilometer 288, mit unterstellter Infanterie und durch
Feuer schwerer Infanteriewaffen geschützt, über die Oder angreifen, eine breite
Angriffsausdehnung vortäuschend den Feind verwirren, vor allem aber vom
Hauptangriffsstoß ablenken. Trotz der knappen Zeit sind Bereitstellung und
alle Vorbereitungen gelungen. Bei allen allgemeinen Erschwerungen, die ein
solches „Hals-über-Kopf-Unternehmen" mit fremden Truppen mit sich bringt,
war es günstig, daß General Sachsenheimer Teile seines alten Divisionsstabes
sowie Funktrupps und Offiziere aus der Führerreserve seiner wieder in Bildung
begriffenen 17. Division auf seinen Antrag erhalten hatte.

Daß General Sachsenheimers Beurteilung der Lage zutreffend und seine Anordnungen
zweckmäßig gewesen waren, bestätigte der gelungene Verlauf.
Die Bildung des Brückenkopfes zum Schutz des Unternehmens klappte, als
ob es von langer Hand vorbereitet gewesen wäre. Major Joos mit seinen
Stoßtrupps überrannte fast lautlos die beiden Maschmengewehre an der Eisenbahnbrücke.
Die für Sicherungen befohlenen Plätze wurden überraschend
schnell erreicht. Nirgends traf man auf stärkeren Feind, besonders auch nicht
am Schloß Dyhernfurth, wo der Feind sich offenbar weiter dem Vertilgen
von Weinen und Schnäpsen hingab. Bereits 65 Minuten nach Angriffsbeginn
wurde die „technische Gruppe" ins Werk geschleust, um mit dem ja eigentlich
wichtigsten Teil des Vorhabens zu beginnen. Die Arbeiten gingen viel
schneller voran, als man berechnet hatte, da die Pumpanlagen und auch noch
sonstige wichtige Vorrichtungen völlig betriebsklar waren. Die Heeresgruppe
war von der frühen Meldung über die Beendigung der Arbeiten überrascht.
SAömer machte fernmündlich Sachsenheimer dafür verantwortlich, daß alles
Gas ausgepumpt sei. Die Erstattung einer solchen Meldung lehnte er ab.
Indessen ging er nun ins Werk, wo er sich von den beiden Professoren einen
von der Heeresgruppe bestimmten Text unterschreiben ließ, der die sachliche
Richtigkeit des völligen Gas-Auspumpens bestätigte.

Was war nun weiter an der Front des Brückenkopfes geschehen? Was hatte
der Feind unternommen? Erst zwischen 13 und 15 Uhr ist der Feind in zeitlichen
Abständen mit mehreren Panzern (etwa ingesamt 1Cool von Norden her
(Seifersdorf) vorgestoßen. Unsere Sicherungen waren durch gute stoßtruppartige
Aufklärung rechtzeitig unterrichtet. Außerdem bewährte es sich, daß
man viele Panzerjagdkommandos (Panzerfaust) eingesetzt hatte. Denn ob das
Übersetzen schwerer Pak auf das Ostufer rechtzeitig gelingen würde, war ja
anfangs ungewiß gewesen. So sind im Norden alle feindlichen Panzer abgewehrt
worden. Die am eigenen Südufer neben der Eisenbahnbrücke in versteckter
Stellung befindliche Flak trat nur einmal, dann aber gefechtsentscheidend

in den Feuerkampf. Am späten Nachmittag kurz vor Einbruch der
Dämmerung stießen 7 bis 8 russische Panzer vom Gut südlich Kranz nach
links gegen den Bahndamm vor. Gelang ihnen dessen Besetzung, war der
Rückweg der noch im Brückenkopf und im Werk befindlichen Truppen
mit dem technischen Personal abgeschnitten. Diese nichtsahnenden Panzer
waren ein höchst wichtiges Ziel für die versteckt stehende Flak. Erst nun
wurden die Lafetten der Flak ausgedreht, die Kanonenrohre knapp über die
Dammkante des Oderdeichs gekurbelt, schnell auf die Ziele gerichtet — dann
schössen die bekannten langen rot-gelben Feuerzungen mit scharfem Knall
aus den Rohren. Bei der kurzen Entfernung von nur 750 Metern folgten
Einschlag und Abschuß kaum wahrnehmbar dicht hintereinander. Diese unglücklichen
russischen Panzer waren im Vorfahren auf den Bahndamm, den
sie „auf Verdacht" unter Feuer genommen hatten. Und nun fegte ihnen
urplötzlich aus der Flanke im wahrsten Sinn des Wortes Tod und Verderben
in die Seite, ohne daß man sich noch wehren konnte. Nach General Sachsenheimer,
Augenzeuge dieses ganz kurzen Gefechts, wurden 6 Panzer abgeschossen,
von denen einige sofort brannten. Dieser Erfolg lahmte die Unternehmungskraft
der dortigen feindlichen Führung derart, daß sie weder von
dort her, noch von einer anderen Stelle aus mehr angepackt hat. Das war
für das Räumen des Brückenkopfes und des Werks entscheidend, da man
dazu noch einige Nachtstunden benötigte. Über der Führung und Truppe
beseelenden Freude am Erfolg, an der Erfüllung eines sehr wichtigen Auftrags,
lag aber auch ein Schatten. Man hatte Aushilfen treffen müssen für
den Fall, daß Pumpen oder Rohrleitungen versagten, das Gas also nicht wie
beabsichtigt, hinausgepumpt werden konnte. Sie bestanden darin, daß Pioniere
an einigen Gasbottichen vorsorglich Sprengladungen anlegten. Dabei
wurden Einige von ausströmenden Gasen erfaßt, wodurch sie ihre Sehkraft
verloren. In schnell anschließender fachärztlicher Lazarettbehandlung wurden
sie aber glücklicherweise nach einigen Tagen wieder geheilt.

Am späten Nachmittag kam der Befehl zum Räumen des Brückenkopfes,
nachdem General Sachsenheimers Funkspruch bei der Heeresgruppe eingetroffen
war, der die von den Professoren vollzogene Unterschrift über die gelungene
Vernichtung des Gases meldete. Räumung und Zurückgehen über die
Oder gelang planmäßig unter Mitnahme aller Verwundeten und weniger Gefallener,
die leider auch dieser Kampf gekostet hatte. Ein Wort noch über die
Fallschirm Jäger. Sie waren von den benachbarten Heeresgruppen nicht gekommen.
Gut also, daß General Sachsenheimer sie für die Einleitung des
Angriffs zum Abspringen gar nicht hatte einsetzen wollen. Sonst wäre er durch
ihr Nichteintreffen in eine schwierige Lage geraten.

Wenn solch ein Unternehmen in den letzten Monaten des Krieges noch so
kühn, unter Zeitdruck und mit zusammengewürfelten Truppen geplant und
geradezu wie eine Lehrübung durchgeführt werden konnte, so ist dies ein
achtunggebietendes Zeichen für den Geist, für den Willen und für das
Kampfvermögen von Führung und Truppe.

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-12-07 19:04:00

Cyt:"in dessen Schloß
ganz offenkundig betrunkene Rotarmisten ihre Lieder sangen"

cyt:"Hoffentlich würden die Russen
in Dyhemfurth ihr Trinkgelage auch noch lange genug fortsetzen?"

I tu jest prawdziwa przyczyna sukcesu generała Sachsenhaimera a nie jego geniusz i odwaga

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-12-07 19:26:00

Ruscy wpadli przez gorzałę.

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-12-07 19:42:00

Pijaństwo gierojów zza Buga to tylko jedna z przyczyn sukcesu Niemców, kolejne to:

1. Zabezpieczenie flanki wysłaniem jednostek w okolice Pyszącej (przeprawili się na pontonach).
2. Szczęście - na terenie fabryki (i obozu koncentracyjnego) szczęsliwie dla Niemców znaleziono instalacje, rury, które umożliwiły wypompowanie płynnego gazu do Odry, operacja przebiegła dzięki temu szybko i nie trzeba było bronić przyczółka za cenę dużych strat.
3. Odparcie silnego kontrataku pancernego z Radecza (dzięki piechocie i pancerfaustom) i z Kręska (dzięki baterii dział 88 mm). Niemcom nie można odmówić walecznośći.
4. Nieudolność Rosjan - reakcja (kontratak) nastąpiła dopiero po południu.
5. W Brzegu Dolnym były słabe siły rosyjskie, które szybko rozbito (najpewniej zaledwie kompania piechoty). Niemcy mieli bardzo dużą przewagę liczebną.
6. Atak nastąpił z zaskoczenia - w ciemności - przed wschodem słońca.

Wg. mnie nawet trzeźwiutcy Rosjanie nie byliby w stanie odeprzeć ataku Kampfgruppe Sachsenheimer - było ich zbyt mało.

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-12-07 20:02:00

do tego co napisął Mateusz dodać nalezy to że najprawdopodobniej Rosjanie nie zdawali sobie sprawy do czego dotarli. Fabryka była praktycznie niezabezpieczona - wide sprawna instalacja do spustu chemikalii do rzeki.

I tu najwazniejsze pytanie co TO BYŁO???
Jeśli gazy bojowe to dlaczego tylko kilku techników podtruło się ?

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-12-07 20:34:00

broń binarna takie okreslenie ukuto niedawno ale moze ono dotyczyc gazów z tamtego okresu - silny gaz bojowy powstawał po połączeniu dwóch składników tuz przed uzyciem -składniki te były całkiem bezpieczne w w fazie produkcji i składowania
Cyklon B też się wydzielał po reakcji z powietrzem czy wodą

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-12-07 21:00:00

Witam.

Mateusz F - punkt 4 i 5 daje Ci odpowiedź na pytanie o sukcesie niemiaszków .Te dwa punkty są najbardziej istotne dla postawionego pytania.

Co do waleczności niemiaszków .... :-)

Pozdrawiam

Marek

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-12-08 12:41:00

1. Dokładnie Past - tak długo myślałem nad moimi punkcikami, że zapomniałem o najważniejszym - tak jak powiedziałeś Rosjanie po prostu nie wiedzieli co im wpadło w ręce. Chyba to jest klucz sukcesu Niemców.

Rosjanie nie mieli zapewne podejrzeń, bo miasto zajęto 26.01.1945 bez walki, wcześniej wycofały się z niego jednostki Wehrmachtu, wysadzając most kolejowy (choć był on nadal zdatny do przejścia przez piechotę na drugą stronę Odry 05.02.1945). Co ciekawe przez miasto wycofywały się aż spod Oleśnicy jednostki taborowe z 269 DP, udało im się przeprawić promem bez jakichkolwiek strat.

2. A co do sił radzieckich - na początku były one znikome, ale późniejszy kontratak pancerny był dość silny (łącznie 25 - 26 czołgów)i dlatego napisałem o waleczności Niemców (co nieznaczy że Wehrmacht mnie w jakiś sposób fascynuje)

3. Niektórych zbiorników nie udało się wypompować do końca, i dlatego saperzy je wysadzili, przy czym ulotniło się trochę gazu i żołnierze zostali czasowo oślepieni.

4. Co bylo produkowane - tabun i sarin, to wiedzą wszyscy,a co produkowano jeszcze - tego nie wiemy...

Fajnie, że wątek się rozwinął.

P.S. Niedawno słyszałem o ekshumacji zwłok kilku żołnierzy niemieckich w Warzyniu, miało to być jakieś 2 - 3 lata temu. Źródło informacji - niepewne - ustne, od budowlańca, który z ekipą natknął się na szczątki. Ktoś coś wie?

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-12-09 11:12:00

Mateusz F Napisał P.S. Niedawno słyszałem o ekshumacji zwłok kilku żołnierzy niemieckich w Warzyniu, miało to być jakieś 2 - 3 lata temu. Źródło informacji - niepewne - ustne, od budowlańca, który z ekipą natknął się na szczątki. Ktoś coś wie?
Mateuszu mieszkam w Brzegu i otym nie słyszałem ale za to słyszałem że
w latach piędziesiątyz ze studni wyciągnięto dwuch Żołnierzy w Brzegu Dolnym .Prawdopodobnie Niemieckich.
Pozdrawiam

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-12-12 14:51:00

Przebudzenie się Sfinkasa
Z fabryka chemiczna w Brzegu Dolnym – niemiecki Dyhernfurth , została zajęta przez czołowe oddziały Armii Czerwonej już 26 stycznia 1945 roku . Rosjanie na podstawie własnych informacji wywiadowczych wiedzieli co się tam produkuje , znali znaczenie obiektu który wielokrotnie bombardowali – jego część nadziemną . W tamtym okresie czasu wszyscy już wiedzieli że główne linie produkcyjne nie tylko tej ale i innych fabryk były ukryte pod ziemią , niemiecki przemysł zszedł do podziemia . Front przesuwał się bardzo szybko , właściwie to żadnej wyraźnej linii frontu nie było . Oddziały wydzielone zajmowały miasta i obiekty , obsadzały je szkieletową załogą i parły dalej na zachód , na Berlin . Dokładną penetracją i rabunkiem zajmowały się wyspecjalizowane oddziały tyłowe . Z fabryką związana jest pewna bardzo ciekawa i brawurowa akcja niemieckiej grupy bojowej „ Sachsenchaimer „. Grupa pochodziła z 3 pułku słynnej i tajemniczej Dywizji Do Zadań Specjalnych „ Brandenburg „ 4 lutego 1945 roku grupa wraz ze swoim dowódcą 35 letnim generałem Wermachtu Erichem Sachsenchaimerem sforsowała Odrę, po brawurowym szturmie opanowała zdobyte przez Rosjan zakłady chemiczne i... No właśnie i co? Wg jednych źródeł zniszczyła znajdujące się tam zapasy broni chemicznej, inni twierdzą, że tylko je „ zabezpieczyła „ żeby Rosjanie nie mogli ich szybko wykorzystać przeciwko niemieckim miastom. Nocna akcja kilkuset-osobowej grupy bojowej nie mogła zneutralizować nagromadzonych w Filii I.G. Farbenindustrie wszystkich pojemników, bomb i pocisków z gazami bojowymi. Wysadzenie ich w powietrze lub spalenie groziłoby katastrofa ekologiczna i śmiercią samych atakujących. Bardzo prawdopodobna staje się wiec teoria, że grupa generała miała za zadanie zniszczenie wejść do tuneli, zaminowanie podziemnych ciągów komunikacyjnych. Teraz składy i fabryka będą naprawdę niedostępne i na nic przydadzą się mapy plany czy zeznania ocalałych robotników przymusowych z dawnych lat. Mała odległość do rzeki Odry jest skutecznym straszakiem. Obecnie nikt nie wie, w jaki sposób zabezpieczono szyby, magazyny i gdzie są składowane ładunki chemiczne. Nikt nie zaryzykuje skażenia Odry czy pobliskiej aglomeracji Wrocławskiej. Za sprawne i zakończone sukcesem przeprowadzenie akcji generał Sachsenhaimer otrzymał od Hitlera „ Liście Dębowe z Mieczami „ do Krzyża Rycerskiego. Od początku wojny było on 132 żołnierzem Wermachtu, któremu nadano tak wysokie odznaczenie. On jego zasługach i osiągnięciach pisano już po wojnie w licznych publikacjach w Zachodnich Niemczech. Moi niemieccy znajomi pokazali mi wypowiedź jednego z komendantów Festung Breslau gen.mjr. H von. Ahlen. Po akcji grupa sprawnie opuściła teren fabryki, ale wówczas do ataku przystąpili Rosjanie. Teraz wiedzieli że Niemcy nie zabrali broni chemicznej, więc nie byli już tak niebezpieczni. Ostatecznie grupę rozbito w okolicach Środy Śląskiej. Generał wraz z kilkusetosobowym oddziałem / 600 – 800 żołnierzy / wydostał się z okrążenia. Ciekawy jest jednak kierunek w którym wycofywała się grupa po wykonaniu zadania . Dlaczego generał ponownie nakazał forsować lodowatą Odrę ? Przecież z map sztabowych – widziałem taką oryginalną – wynikało że w kierunku przeciwnym grupa miała znacznie bliżej do swoich . Kilkanaście km w kierunku zachodnim w rejonie Ścinawy walczyło i to z powodzeniem silne zgrupowanie wojsk niemieckich . Most był jeszcze nie zniszczony . Wojska radzieckie nieźle oberwały podczas bitwy i walk o przyczółek dzisiaj jedyne widoczne ślady to bunkier przy moście kolejowo-drogowym , pomnik czerwonoarmistów , zarys okopów . Dlaczego generał wybrał inna drogę ? dłuższą i jednak bardziej niebezpieczną jak się okazało . Dlaczego Niemcy jeszcze raz sforsowali Odrę ? Samoistnie ciśnie się na usta odpowiedź na nie zadane pytanie . Grupa generała miała za zadanie wywiezienie jakiegoś ładunku ale nie do Niemiec tylko na południe , może do Kompleksu RIEZE ? albo do tak pośpiesznie budowanego Podziemnego Miasta w kompleksie Włodarza i Osówki . Moje niemieckie znajome dotarły do informacji z których wynika że grupa miała za zadanie zniszczenia specjalnego paliwa do silników odrzutowych Paliwo mogliby wykorzystać Rosjanie . Zbiorniki zostały zniszczone ale nie wydaje się żeby to był jedyny cel akcji .

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-12-12 16:04:00

nie no Sebastian , moim zdaniem ostatnim postem przekroczyłeś granice DEBILIZMU , niech mnie zbanują , ale człowiek który nie potrafi czytaćze zrozumieniem w pełni zasługuje na to miano. Człowieku w tym wątku jest kilka postów z informacjami o akcji , a ty wklejasz czy też wypisujesz jakieś kompletne idiotyzmy.
To jest ostatnia moja odpowiedz na twoje DEBILNE posty . Kompletna żenada. Nie wiem ile masz lat , ale moja 11 latnai córka czyta jużze zrozumieniem. Powiedz rodzicom aby odcieli cie od internetu na rzecz ksiażek i słownika ortograficznego

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-12-12 18:47:00

Widzisz past,sebastian p musiał mieć odwróconą mapę,skoro do Ścinawy miał bliżej niż na drugą stronę odry(ok.200metrów),a pozatym,co tam kilkadziesiąt tysięcy czerwonoarmistów dla takich chojraków jak Max Sachsenheimer i jego grupa bojowa.A tak na poważnie to ostatni post Sebastiana p. jest rzeczywiście ,delikatnie mówiąc,śmieszny.

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-12-12 19:23:00

Sebastian p - jestem z natury przyjazny, więc nie krytykuję Twojej osoby, ale na rany Chrystusa, ten artykuł to chyba z Wróżki wziąłeś.
A tak na poważnie - jak możesz wierzyć takim bredniom, ja naprawdę temu tematowi (podobnie chyba jak Past i kilka osób) poświęciłem trochę czasu, łażenia po Ossolineum, żebrania o ksera z książęk od poznanych w necie ludzi, rozmawiałem z przedwojennym Dolnobrzeżaninem, robiłem nazwijmy to umownie - badania terenowe etc... To co jest wypisane we wklejonym przez Ciebie tekście to jakieś brednie (nie wiem czyjego autorstwa) - błędna jest data akcji, użyta jednostka, imię generała, no po prostu żenada...
Wiesz - wierz w co chcesz, ale czytając takie coś NIC nie znajdziesz wykrywaczem i zostawisz pole do popisu dla ludzi którzy przed wyjściem w las przygotowują się czytając - ja do nich należę. Może to i lepiej.

No dobra - nikt nie lubi krytyki, ale trzeba ją umieć przyjąć - gdybyś tylko podpisał ten tekścik np. żartobliwym: spiskowa teoria dziejów lub coś w tym stylu, to wierzyłbym w poziom dyskusji. A tak to, cytuję "RIZE" srise i pewnie bursztynowa komnata na dokładkę.

No dobra - pozdro dla wszystkich i bez urazy Sebastian p - bo forum nie jest dla kłótni...

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-12-13 09:14:00

Witam to nie ja to napisałem !!!!!!
http://pecekeeper.blox.pl/2005/07/Przebudzenie-sie-Sfinkasa-1.html
tylko wkleiłem Sorki za to

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-12-13 11:25:00

włacze sie do tematu bo mieszkam w tym mieście. Ciekawe są wątki poruszone przez wszystkich ale... odnoszę wrażenie, że nie dają odpowiedzi na wiele pytań. Spróbuję coś do tego dodać. Otóż w latach pięćdziesiątych bodajże, na osiedlu Kręsko, leżącym w bezpośredniej bliskości Z.CH Rokita, z powodu zatrucia wód powierzchniowych, zabroniono korzystania mieszkańcom ze studni. Miałem w ręku pismo dot. zatrucia wód środkami fosfoorganicznymi (tabunem). Pismo do uzytku wewnętrznego (pracowałem wtedy w rokicie). Mieszkańcy nie wiedzieli, jaka jest rzeczywista przyczyna skażenia.
(...Oczyszczony tabun jest bezbarwną cieczą o owocowym zapachu..... Rozpuszcza się w wodzie w ilości 12% oraz łatwo w rozpuszczalnikach organicznych i innych BST. Ze względu na stosunkowo niewielką lotność jest zaliczany do trwałych BST: w lecie skaża efektywnie teren na okres do 24 godzin. Tabun jest niezbyt trwałym związkiem chemicznym. W roztworach wodnych hydrolizuje, tworząc nietoksyczny produkt. W temp. zwykłej półokres hydrolizy wynosi około 9 godzin. Hydrolizę przyspiesza środowisko zasadowe. http://toksiczone.webpark.pl/bst/tabun.htm )Zastanawiam się więc, jak doszło do skażenia, skoro rzekomo w zakładach nie było już ww. chemikaliów, a poza tym z chemicznego punktu widzenia jest wielce wątpliwe, by skażenie nastąpiło podczas wojny (krótki czas rozkładu). Następną sprawą jest wypompowanie gazów bojowych do Odry. Nie widzę tu logicznego uzasadnienia. Raczej skłonny byłbym do tego wniosku, iż nastąpiła najpierw neutralizacja tego co pozostało w instalacjach, a dopiero potem ew. pozbycie się zneutralizowanych chemikaliów (gazów?) Cóż jednak się stało z produktami gotowymi (pociski)Czy wszystkie magazyny zostały opróżnione? No i gdzie były te magazyny? Wydaje mi się, że raczej nie na powierzchni. Jeszcze jedną rzeczą, która daje wiele do myślenia jest kubatura okolicznych wyrobisk żwiru, potrzebnego przy produkcji betonu. Poddaję tych kilka haseł pod dyskusję.

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-12-13 11:35:00

Mateusz F też najpierw czytam i wychodze w teren wkleiłem to poniewarz w tym tekście znalazłem błędy i też jak bym chciał coś znaleść nic bym nie znalazł ale na końcu tekstu autor podaje ciekawe przypuszczenia "moje niemieckie znajome dotarły do informacji z których wynika że grupa miała za zadanie zniszczenia specjalnego paliwa do silników odrzutowych Paliwo mogliby wykorzystać Rosjanie . Zbiorniki zostały zniszczone ale nie wydaje się żeby to był jedyny cel akcji ." czy naprawde Niemcy coś jeszcze tam mieli ??????

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-12-13 14:48:00

Zdjęcie Generała majora Maxa Sachsenheimera. Opis zdjęcia Deutscher Offizier am Fernsprecher, 1942
Im Gebiet südlich des Ilmensees telephoniert der Hauptmann und Batallionskommandeur Sachsenheimer mit einem Feldtelefon. Der Infanterieoffizier ist mit dem Eisenernen Kreuz I. Klasse und dem Ritterkreuz ausgezeichnet.
Der Dyhenfurther Raid na forum Niemieckim
http://forum-der-wehrmacht.de/index.php?s=4166cb284dcbca5549e3e2e44a82fd84&showtopic=18184&st=0&#entry147245
Pozdrawiam

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-12-14 10:42:00

Hej Jackijj,

To co hitlerowcy zrobili z pozostałymi w fabryce gazami nie jest pewne - nie widzę powodu by nie wierzyć w wypompowanie przynajmniej części gazów do Odry, jak to podaje Ahlfen. Postawiłeś jednak dobre pytanie - co się stalo z tymi środkami którymi były np. napełnione przez więzniów pociski? Ja nie wiem. Można wierzyć, że część gazów dotarła w jakiś sposób do Wrocławia - Davies (W Mikrokosmosie) podaje że użyto butelek napelnionych ciekłym tabunem w walkach o Festung Breslau. Czy jest to wiarygodne - też nie wiem. Nie zmienia to jednak faktu, że Niemcom chodziło oprócz neutralizacji pozostawionych gazów, także o zniszczenie dokumentacji zakładu (de facto 2 obozów koncentracyjnych, w których zginęło tysiące ludzi). Dużo jest znaków zapytania.

Mówiąc szczerze mnie zawsze bardziej interesowała potyczka w Brzegu Dolnym z perspektywy militarnej, bo niestety panuje błędne przekonanie, że w tym powiecie nic się w 1945 nie działo. Skąd więc tyle znalezisk ;)?

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-12-14 11:53:00

Mateusz F - nie wiem czy miałeś okazje przeczytać trochę mniej znaną książkę, w której jest poruszony temat Gross-Rosen - Stanisława Głąbińskiego "Przystanek Gross-Rosen". Jest to taka beletrystyka , oparta na wspomnieniach, w której jednak występują elementy prawdziwe (opisy obozu Gross-Rosen, fabryki w Dyhernfurth, pracy w podobozach i późniejszej ewakuacji) Jest tam m.in. opis podziemnego magazynu pocisków, ale też wiele innych ciekawych opisów np organizacji pracy w obozach. Mnie osobiście interesuje odkrywanie wszelkich nieścisłości opisowych dot. tego tematu. nie próbuję doszukiwać się wielkich tajemnic, ale mam nieodparte wrażenie, że w tym temacie jest znaczna dezinformacja. Miałem okazję oglądać część zbiorników podziemnych (nota bene - wykorzystywanych do tej pory)Rozmawiałem też oczywiscie z wieloma ludźmi - pracownikami Rokity. Bardzo ciekawe sa te wszystkie opowieści np. że w budynku już nieistniejącej przychodni zdrowia był piec krematoryjny, że pod nieistniejącymi już zabudowaniami produkcyjnymi fenolu były zaminowane podziemia, że część magazynów jest umiejscowiona w pobliskich lasach itp. Z jednej strony, na pewno część z tych opowieści jest tylko zwykłym bajdurzeniem, ale... kto widział np. MRU i potrafi ocenić wielkość tego obiektu i stopien trudności jego budowy, to zapewne zastanowi się nad rzeczywistymi możliwościami inwestycyjnymi Niemiec w okresie wojny. Wszak fabryka nie była jakimś tam małym zakładzikiem produkującym zwykłą amunicję, lecz była zakładem strategicznym, produkującym po pierwsze środki chemiczne dla obozów zagłady, ale także wytwarzającym bojowe środki chemiczne na potrzeby wojska. A środki te były w tym czasie takim "chemicznym straszakiem" z realną możliwoscią wykorzystania w przypadku ataku aliantów podobną bronią. I tutaj wiekszość źródeł jest co do tego zgodna. Pozostaje pytanie o stopień utajnienia. Wydaje mi się, że był on najwyższy z możliwych - głównie, ze względu na rodzaj produkcji. Co zaś sie tyczy zniszczenia dokumentacji - wydaje mi się że zniszczona zostałą jedynie dokumentacja osobowa, nie zaś technologiczna. Jednak jak dotąd temat fabryki jest niestety potraktowany po macoszemu. Jedni piszą o obozach, inni o potyczce, brakuje natomiast próby całościowego spojrzenia na ten temat. Wszak fabryka w Dyhernfurth nie działała w próżni. Miała przecież swoich dostawców i odbiorców, miała wykonawców linii technologicznych, budowlańców, podwykonawców . Pytanie - co pozostało w czeluściach archiwalnych samego zakładu - do wglądu jedynie dla zarządu. Pytań jest jeszcze wiele, ale może dyskusja przyniesie jakieś odpowiedzi. Wydaje mi się też , że w tym powiecie działo się znacznie więcej niż się może wydawać...

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-12-14 13:08:00

Aha, coś mi się przypomniało, może nie na temat, wiem że forum nie jest po to by wymieniać się grzecznościami, ale zupełnie nieopatrznie zapomniałem podziękować MARKOWI W.
(mam nadzieję że czyta to forum) za okazaną w zeszłym roku pomoc w sprawie akcji w Dyhernfurth, Leuthen'a już wymieniłem :). Serdecznie go pozdrawiam

Wracając do meritum - tabun nie mógł utrzymywać się długo w stanie toksycznym w Kręsku - wyczytałem, że szybko ulega w wodzie hydraliazcji (ale i tak jestem noga z chemii...).
Jackijj - orientujesz się może ile osób zgnięło w Dyhernfurth I i II? Liczby robią zawsze na ludziach wrażenie. Smutne jest, że o obozach koncentracyjnych w Brzegu Dolnym niewielu osób pamięta.

RE: Fabryka gazów bojowych
2006-12-14 15:00:00

Ewakuacja obozu
Najtragiczniejszym epizodem w dziejach obozu koncentracyjnego w Brzegu Dolnym byla ewakuacja obozu przed nadciagajacym frontem. Rozpoczela sie ona juz 24 stycznia 1945 r. Trzy tysiace wiezniów zamierzano przepedzic do macierzystego obozu w Gross-Rosen. Trasa prowadzila przez Srode Slaska. W pierwszy dzien przy 15 stopniach mrozu dotarto do cukrowni pod Sroda w Dobrzycach. Tych którzy opadali z sil rozstrzeliwano strzalem w tyl glowy. Mrozna noc kosztowala zycie dalszych 50-200 wiezniów. Na miejsce dotarla kolumna w nocy nastepnego dnia. Chorych, których po drodze kazano zaladowac na sanie na ostatnich kilometrach zabito. Z trzech tysiecy wiezniów do miejsca przeznaczenia dotarlo zaledwie 1000 wiezniów.

Ps. Szykam wszelkich informacji na temat Kampfgruppe Sachsenheimer i jej dowudcy Generałmajora Maxa Sachsenheimera.

RE: Fabryka gazów bojowych
2007-03-28 12:29:00

Mateusz F Napisał P.S. Niedawno słyszałem o ekshumacji zwłok kilku żołnierzy niemieckich w Warzyniu, miało to być jakieś 2 - 3 lata temu. Źródło informacji - niepewne - ustne, od budowlańca, który z ekipą natknął się na szczątki. Ktoś coś wie?

To Było na garażach z tego co ostatnio słyszałem znaleziono hełm połamany karabin było dwuch niemców widziałem też zdjęcie zrobione przez niemców z samolotu 2 dni po odejściu Kampfgruppe Sachsenheimer
ma ktoś ine zdjęcia lotnicze ?

RE: Fabryka gazów bojowych
2007-03-28 14:29:00

Celowo nie podawałem więcej szczegółów odnośnie ekshumacji, ale jak widać jest prawdopodobne,że rzeczywiście miała ona miejsce,bo:

1. Mnie też powiedziano o jakimś wykopie pod garaże i o dwóch Niemcach i o hełmie.
2.Powiedziano mi też,że pisał o tym Kurier Gmin lub Gazeta Powiatowa. Będę musiał podjeść i zapytać.

Tym samym jeśli byłaby to plotka, to pewne dane by się nie zgadzały, lub nie potwierdziłaby tego kolejna osoba.

RE: Fabryka gazów bojowych
2007-03-28 14:30:00

Na foto generał Sachsencheimer podczas uroczystości odbierania odznaczenia z rak fuhrera

RE: Fabryka gazów bojowych
2007-03-29 10:09:00

Powiedziano mi też,że pisał o tym Kurier Gmin lub Gazeta Powiatowa. Będę musiał podjeść i zapytać.Mateusz F
otym też wiem i wiedziałem ale nie tylko tam wyciągnięto zwłoki żołnierzy niemieckich wszystkiego też nie muwie co wiem o tej akcji to zdjęcie na dole podawałem na linku wyrzej.
Pzdr.

RE: Fabryka gazów bojowych
2008-02-05 14:35:00

Witam serdecznie

Dzisiaj przypada 63 rocznica odbicia przez Grupę Bojową Sachsenheimer Brzegu Dolnego, jednej z niewielu znaczących potyczek w czasie II wojny światowej na terenie dzisiejszego Powiatu Wołów. Może posłużyć to za okazję do odświeżenia wątku...

Pozdrawiam

RE: Fabryka gazów bojowych
2015-03-12 02:46:02

Szanowny Administratorze proszę o usunięcie moich postów niezgodnych z tematem przewodnim wątku.

Pozdrawiam Sebastian P

np:
Fabryka gazów bojowych
Sebastian p (269 / 37)
2006-06-11 13:16:00

Narodowców znam a ortografie sobie poprawie niech Żyje NSZ Sebastian
P pozdrowienia dla wszystkich

RE: Fabryka gazów bojowych
2015-03-12 02:53:48

Aleś się ocknął...

RE: Fabryka gazów bojowych
2015-03-12 03:42:05

Czasami późno przychodzi opamiętanie, ale żaby aż po tylu latach :)

RE: Fabryka gazów bojowych
2015-03-12 20:03:58

witam , trochę się boję pisac ( wysiadło c z kreseczką , sorrka ) , bo trochę jechane było po chłopaku , ale mam dwie historyjki i pomyślałem , że może warto : Pierwszą opowiedział mi szef firmy rozbiórkowej z Oławy , gościu kuleje na nogę , miał jakiś wypadek , spotkałem go w Polmosie we Wrocławiu , jego firma rozbierała tam suwnicę i betonowe elementy , a druga ekipa w tym samym czasie rozbierała budynek po starym fenolu na Rokicie w Brzegu Dolnym , budynek przylegał do budynku Rokryli lup Rokopoli , ten stoi tam nadal obok głównych warsztatów Labmatic . Więc owy pan mówił , że ekipa w Brzegu Dolnym natrafiła w tym budynku na 5 kondygnacji pod ziemią , byli ponoc w pierwszej , zasypane ,zrównane z ziemią, a gminie zgłoszone , że pod ziemią pusto , żeby nie płacic jakiegos tam podatku , był to rok koniec 2001 albo początek 2002 . A druga historia z tego roku od pana Janka K . , pracuje tam ostatni rok i odchodzi na emeryturkę , robi obok słynnej strefy X , sławny bunkier wojskowy , pokazywał mi w którym miejscu jest magazyn pod ziemią , chodziłem tam chwilkę , widziałem jak od strony Tensis byłego rozwalili wielką ścianę w tym bunkrze , ponoc na magazyny dla byłego Agro Rokita , które jest 30 metrów obok , nie ma jednoznacznego zdania co tam było produkowane , tabun , sarin , inperit , coś dla wojska , wszystko tajne , ludzie tam pracujący mieli specjalne przepustki z x i nikt nie miał tam wstępu - dobra , bo powiedział mi najciekawszą rzecz , że mieszkał tam gdzie teraz jest wydział chlorowy , całkiem z drugiej strony Rokity ,, brama południowa , więc wtedy po wojnie , tego wydziału jeszcze nie było , były tam domki mieszkalne , a tam po drugiej stronie drogi , gdzie jest teraz skup złomu i firma budowlana była duża niecka i Rokita wywalała tam różne syfy - więc , gdy był dzieciakiem , miał około 6 lat bawił się tam z innymi łebkami i mówił , że znalazł takie coś , rysował mi to , coś jak tylni tłumik od małego autka , owalny z otworkiem z tyłu , jak to przechylił , kropla jakiegoś płynu wypłynęła z tego mu na spodnie i momentalnie rozeszła mu się skóra , mięso , ścięgna , aż do kości - wiadomo z rykiem do chaty , rodzice , lekarz - mówił , że byli biedni w sumie i rodzice nie podjęli żadnych kroków , bliznę ma do dzisiaj , wiek nie wiem , ale około 60 , 42 lata robi w rokicie . Nie wie do dziś co to było , ale mówił , że było tego w ciul , różnych rzeczy , ale był mały i niewiele pamięta , to jednak do końca życia . Takie anegdotki opowiedziane i w które uwierzyłem bez wahania , bo ludzie ci nie mieli najmniejszego powodu robic sobie żartów . pozdrawiam i sorrka jeżeli się wygłupiłem .

Aby odpowiedzieć musisz się zalogować.








0.023
Ta witryna korzysta z plików cookie. Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej o plikach cookie i zarządzaniu ich ustawieniami.