Logo
   ODKRYWCA - Strona główna
Login: Hasło:
Jeżeli zapomniałeś hasła kliknij tutaj  
Forum: Wojny Światowe
 
[*] Powrót do głównej strony tego forum

- ikonki przy nicku oznaczają ilość ostrzeżeń które otrzymał użytkownik (czerwona oznacza blokadę logowania w serwisie)
Temat: Kto napisał: Dodano: 
Józef Śmiech ps. "Ciąg"
2012-07-13 19:38:29

Szanowni forumowicze, chciałbym zapytać czy znacie powojenną historię życia "Ciąga"? Czy to prawda, że zdradził AK? Czy prawdą jest, że w zamian za informacje został prominentnym funkcjonariuszem cywilnym aparatu władzy PRL wespół z plutonowym Sobieszczańskim mającym po wojnie spory areał sadów jabłoniowych w okolicach Skierbieszowa? Jak to się stało, że ci żołnierze AK zostali wypuszczeni z siedziby UB w Tomaszowie Lubelskim i po kilku latach zajmowali znaczące funkcje w rejonach, z których pochodzili?

 Linki sponsorowane
RE: Józef Śmiech ps. "Ciąg"
2012-07-14 09:31:20

Kompletna bzdura z tymi sadami i wysokimi funkcjami !!! Pan Śmiech był po wojnie kierownikiem składu opału w GSie - co to za wysoka funkcja?!
Co to znaczy zdradził AK? Człowiek który przesiedział dziesięć lat w najcięższych wiezieniach w PRLu z wyrokiem śmierci do wykonania , po kilku latach dopiero zamienionym na dożywocie i w końcu wypuszczonym na wolność z brakiem perspektyw na normalne życie , bo "władza" miała swoje sposoby i nie wybaczała tak szybko , miałby zdradzać w 1956r kogo ?? Wszyscy już wtedy byli albo rozstrzelani albo siedzieli albo byli na "wczasach syberyjskich" albo już podpisali dla świętego spokoju , swojego i rodzin , te sławne szmatławe zobowiązania do współpracy , bo jakie mieli wyjście???Gdzie był ten Anders i te wojska Amerykańskie które miały przyjść i wyzwolić razem Polskę a na które czekali tyle lat ginąc z głodu i zimna po lasach w norach ścigani przez żandarmerię apotem przez NKWD??
Sąd te dane o Tomaszowie Lubelskim?

RE: Józef Śmiech ps. "Ciąg"
2012-07-14 09:40:38

A kryptonim "Azja" i kolejne -naście lat?

RE: Józef Śmiech ps. "Ciąg"
2012-07-14 09:44:20

Józef Śmiech urodził się w 1915 r., w Kajetanówce (pow. hrubieszowski). Przed wojną ukończył słynny Korpus Kadetów nr 1 we Lwowie im. Marszałka J. Piłsudskiego oraz Szkołę Podchorążych Piechoty. Jako pchor. walczył z niemieckim najeźdźcą na czele plutonu 7 pp Leg. (3 DP Leg.), m.in. pod Skarżysko-Kamienną, Iłżą i Janowem Lub. W październiku 1939 r. powrócił do rodzinnych Uchań i wkrótce wstąpił w szeregi Armii Podziemnej. Od 1941 r. pełnił funkcję dowódcy placówki w Dubience nad Bugiem, oficera inspekcyjnego Oddziałów Dywersji Bojowej (ODB) Rejonu Skierbieszów i dowódcy plutonu dywersji bojowej. Od stycznia 1943 r. „Ciąg” był dowódcą plutonu w pierwszym oddziale partyzanckim AK na Zamojszczyźnie, którym dowodził por. „Podlaski” (Piotr Złomaniec). Brał udział w boju z Niemcami pod Lasowcami (4 lutego 1943 r.), a po zranieniu dowódcy wyprowadził zdziesiątkowany oddział z okrążenia. Następnie w Obwodzie Hrubieszów AK zorganizował oddział partyzancki i w sierpniu jako jego dowódca wszedł w skład I baonu 9 pp Leg. AK ppor. „Norberta” (Jan Turowski), mianowany dowódcą kompanii, a później baonu.
„Ciąg” uczestniczył w akcji „Burza” i po wkroczeniu Sowietów, zgodnie z rozkazami, dalej pozostał w konspiracji, mianowany komendantem Rejonu III Grabowiec w Obwodzie Hrubieszów Inspektoratu Zamojskiego AK i DSZ. Podlegał wówczas kpt. „Irce”, „Korabowi” (Marian Gołębiewski). Podległe mu oddziały prowadziły akcje przeciwko okupantowi sowieckiemu i rodzimej bezpiece.

Skazany po raz pierwszy
W sierpniu 1945 r. J. Śmiech wyjechał z rodziną do Świecia (woj. bydgoskie), a w kwietniu 1946 r. objął gospodarstwo w m. Kosowo k. Chełmna (20 ha). Nadal utrzymywał kontakty koleżeńskie z b. konspiratorami. Został namierzony przez agentów i 19 września 1946 r. aresztowany przez bydgoskie UB (krypt. operacji „Skryci”). Po wstępnym śledztwie przewieziono go do Lublina na Zamek.
Sąd Rejonowy w Lublinie (przewodniczący mjr Ryszard Wiercioch) skazał Śmiecha m.in. za udział w nielegalnej organizacji WiN, usiłującej przemocą zmienić ustrój państwa polskiego (choć formalnie do tej organizacji nie należał) na karę 15 lat więzienia. W wyniku amnestii, w czerwcu 1956 r. zwolniono go z więzienia we Wronkach i otrzymał pracę w Spółdzielni „Tryb” jako magazynier. W tym czasie dalej utrzymywał kontakty towarzyskie z b. członkami podziemia niepodległościowego z Zamojszczyzny i poznanymi w więzieniu.

Kryptonim Azja
Po wyjściu z więzienia Śmiech był dalej inwigilowany przez bydgoską SB (Wydział III KW MO Służby Bezpieczeństwa), która założyła na niego sprawę ewidencyjno-obserwacyjną o krypt. „Azja”. W wyniku ustaleń, oprócz informacji natury politycznej, uzyskano dane dotyczące nadużyć gospodarczych (nie wiadomo czy prawdziwych czy sfingowanych), dokonanych przez dyr. Spółdzielni Mebli Walerego Kondrackiego, b. działacza AK z Podlasia i dwóch innych oraz Józefa Śmiecha. Wszyscy zostali aresztowani 7 listopada 1957 r. przez SB z Bydgoszczy. Wówczas w „Ciągu” dokonała się przemiana… Prawdopodobnie dla ratowania własnej „skóry” obciążył w śledztwie Kondrackiego i dwóch innych podejrzanych o nadużycia. Ponadto poinformował władze bezpieczeństwa PRL o próbach organizowania nielegalnej organizacji na bazie byłych członków AK-WiN. Prawdopodobnie chodziło tutaj o Brulińskiego i Henryka Sikę, żołnierzy NSZ, których poznał w więzieniu.
Śmiech nie tylko „sypał”, ale i zmyślał. A może to była prowokacja panów od bezpieczeństwa? W każdym razie stał się tzw. k.o. (kontaktem operacyjnym) i konfidentem bezpieki.
Bydgoska SB postanowiła wykorzystać i zwerbować legendę zamojskiej partyzantki na TW. Zadania tego podjął się oficer operacyjny Wydz. III KW MO w Bydgoszczy, por. SB Roman Żyjewski.

Cena wolności
W porozumieniu z prokuratorem bezpieka uzgodniła, iż Śmiech za popełnione przestępstwo nie otrzyma dużego wyroku z powodu nikłego zaangażowania jego osoby we wspomnianych nadużyciach. Prokurator przewidywał wyrok do 1 roku w zawieszeniu, zaś oskarżony miał odpowiadać z wolnej stopy. Bezpieka postanowiła wykorzystać to operacyjnie. 19 grudnia 1957 r. „Ciąg” został zwolniony z aresztu i natychmiast zaangażowany przez SB do rozpracowania osób podejrzanych o próbę organizowania nielegalnej organizacji na terenie bydgoskiego i zamojskiego. W tym czasie informował już lubelską SB w osobie kpt. Jana Kopcia, st. oficera oper. Wydz. III KW MO w Lublinie o zachowanej na terenie Zamojszczyzny i Chełmszczyzny broni po oddziałach AK-WiN. Obciążył wówczas „Ślepego” (ppor. Czesław Hajduk), swojego zastępcę na Rejonie i „Hela” (ppor. Kazimierz Witrylak) oraz Jana Dąbrowskiego z Uchań.
„Ciąg” oskarżał również kpt. Mariana Gołębiewskiego „Irkę” (pełnił funkcję szefa Sztabu Okręgu Lublin Delegatury Sił Zbrojnych i WiN) o prowadzenie wrogiej działalności przeciwko władzy ludowej, gdyż Gołębiewski zalecał, by nawiązywać kontakty z byłymi działaczami podziemia, wstępować masowo do (…) ZBoWiD, uczestniczyć w zjazdach i kompromitować w wystąpieniach pracowników bezpieczeństwa i partię na ile się da, by w ten sposób budować sobie autorytet, i skupić wokół siebie byłe podziemie oraz ludzi wrogo ustosunkowanych do władzy ludowej (Raport z przeprowadzonej rozmowy ze Śmiechem J. ps. „Ciąg” z 25 XII 1957).

Towarzyski agent
Śmiech oskarżał również innych swoich współpracowników z AK, podkomendnych i dowódców z hrubieszowskiego. Zapytany przez kpt. SB J. Kościa, jakie widzi osoby poza ww., którymi organy bezpieczeństwa winny się zainteresować odpowiedział, że jego zdaniem należy zwrócić uwagę na osoby kontaktujące się z M Gołębiewskim, Stefanem Kwaśniewskim (ps. „Viktor”, dowódcą oddziału AK i kdtem IV Rejonu) i Zenonem Jachymkiem (ps. „Walenrod”, dowódcą oddziału AK-WiN), którzy są duchowymi przywódcami b. podziemia na terenie woj. lubelskiego. Ponadto „Ciąg” powiedział, że b. kmdt obwodu AK-WiN Hrubieszów por. Wacław Dąbrowski, ps. „Azja”, usilnie poszukiwany przez bezpiekę jest w Kanadzie i przysyła paczki wartościowe Kwaśniewskiemu.
Jaszcze przed formalnym zaprzysiężeniem na konfidenta SB, Śmiech składał swoim reżimowym mocodawcom kilkustronicowe doniesienia, m.in. z 9 stycznia, 25 stycznia i 12 lutego 1958 r. Podpisywał je już ps. „S”. Informacje, które interesowały bezpiekę, zbierał w czasie licznych wyjazdów i spotkań towarzyskich na terenie całego kraju, biorąc udział w przyjęciach „suto zakrapianych alkoholem”, gdzie łatwo było sporo usłyszeć. Zbierał je z dużym powodzeniem, bo nikt nie podejrzewał, że Śmiech jest „wtyką”.
Na weselu „Wiktora”
M.in. z polecenia bezpieki Śmiech 9 lutego 1958 r. pojechał do Wrocławia na ślub Zenona Jachymka. Na wesele Jachymka przybyło kilkudziesięciu b. członków AK (ok. 70 osób), zaprzyjaźnionych z „Wiktorem”. Potem Śmiech złożył SB szczegółowe sprawozdanie z uroczystości. Można je określić kilkoma słowami: kto z kim, i dlaczego? Informator SB nie unikał również tzw. danych o stosunkach damsko-męskich, które, a jakże, interesowały jego mocodawców.
Tak więc na celowniku TW Józefa Śmiecha znaleźli się m.in.: M. Gołębiewski, Zygmunt Hofmann, ks. dr „Skowronek” z baonu „Wiktora”, Konrad Bartoszewski „Wir”, Stefan Kwaśniewski „Lux” vel „Wiktor II”, Karol Kostecki „Kostek”, Kazimierz Wróblewski „Maryśka”, Kot z hrubieszowskiego, Jan Turowski „Norbert”, „Grześ” (NN), Edward Błaszczak „Grom”, Marian Warda „Polakowski”, Józef Kaczoruk „Ryszard”, Stefan Gajewski „Królik” oraz ks. Biernacki.
Józef Śmiech tak zrelacjonował SB to, co powiedział ks. Biernacki na weselu: Ten wcale nie wspomniał o Bogu i nie starał się nadać swemu przemówieniu tonu religijnego – przemówienie jego było czysto polityczne. Tu na tej sali – mówił (ks. Biernacki – przyp. autora) – zebrali się ludzie, którzy budują demokrację, tu jest prawdziwa demokracja – tu są spadkobiercy wszystkich powstań, od konfederacji barskiej. Tu zebrała się ziemia lubelska, sam kwiat polskości. Ziemia lubelska, a szczególnie miejscowość Komarów (skąd on i jego żona pochodzą) zapisała się pięknie w historii polskiej. Tu w Komarowie, w roku 1865, już po upadku Powstania Styczniowego walczy jeszcze por. Zaliwski z garstką powstańców. W tej grupie jest również dziadek jego Biernacki. Rodzina Biernackich nigdy nie splamiła swego honoru. Cieszę się bardzo, że do tej rodziny wszedł tak wielki niezłomny rycerz, jakim jest p. młody. Wierzę głęboko, że pan młody będzie dalej kroczył swoją wytyczoną drogą, że będzie świecił przykładem i innym w walce o demokrację i Polskę.

Duże zmiany na lepsze
Podczas spotkania z oficerem prowadzącym, por. SB Romanem Żyjewskim z Bydgoszczy, 12 lutego 1958 r. TW „S” – Józef Śmiech oświadczył, że podatnymi do wznowienia wrogiej działalności na obecnym etapie są: Gołębiewski, Jachymek, „Skowronek”, „Wir” i Kot hrubieszowski. „Osobnicy ci mocno liczą na ZBoWiD, którą to organizację chcą wykorzystać do swych celów – opanowania władzy swoimi ludźmi”.
Oficer zanotował też osobiste wyznania TW „S” „ (...) gdyby miał do czynienia z ludźmi z naszych organów, z którymi dawniej się znał, to nigdy by nie poszedł na współpracę. (...) dotychczasowy okres spotykania się z nami przeżył bardzo głęboko i nabrał przekonania, że w organach naszych zaszły duże zmiany na lepsze…”.
TW „S” otrzymał następne zadanie. Miał się udać do Mariana Gołębiewskiego, który mieszkał wówczas w Warszawie (wyjazd miał nastąpić po uprzednim porozumieniu się z tow. Banaszakiem z Dep. III Wydz. I MSW w Warszawie).

Dlaczego agentem zostać powinien
Zanim Śmiech został TW i złożył agenturalne zobowiązanie, por. R. Żyjewski tak relacjonował sprawę Naczelnikowi Wydz. III KW MO SB w Bydgoszczy: „(…) przeprowadzono z kandydatem rozmowę, w której przekonano go, że odpowiedzialność jego z wolnej stopy, nastąpiła dzięki naszym staraniom i zwrócono się do niego z prośbą o udzielenie nam informacji o interesujących nas osobach. Na naszą propozycję kandydat wyraził zgodę”.
Żyjewski uzasadniał przełożonemu, że Śmiech nadaje się na konfidenta bezpieki, bo „utrzymuje zażyłe kontakty z działaczami podziemia. Cieszy się w tym środowisku zaufaniem i autorytetem oraz posiada możliwości informowania naszych organów (…) Potwierdzeniem tego mogą być doniesienia uzyskane od kandydata, w których podaje charakterystyki poszczególnych działaczy z okresu konspiracji i po wyzwoleniu oraz zwraca uwagę na osoby, które są zdolne do podjęcia wrogiej działalności”.
„(…) Typowym przykładem zaufania i autorytetu, jakim kandydat się cieszy w omawianym środowisku świadczy fakt zaproszenia jego (…) na wesele do Jachymka (…). Drugim wariantem zaufania wśród omawianych działaczy AK i WiN oraz możliwości rozpracowania tychże osób jest fakt zaproszenia przez Gołębiewskiego i Kwaśniewskiego naszego kandydata do złożenia im wizyt w Warszawie. Ponadto kandydat ma możliwości rozpracowywania (…) Sikę Henryka, zam. w Bydgoszczy.
(…) Z uwagi na to, że z kandydatem odbywają się już spotkania (…) dalsza współpraca zmierzać będzie do uzyskiwania informacji o nastrojach i zamierzeniach wspomnianej grupy”.

Agent... nie za darmo
Por. Żyjewski podkreślał, że w celu związania kandydata z SB należy „za uzyskane informacje wynagradzać go pieniężnie, gdyż znajduje się on w ciężkich warunkach materialnych”. Samo zaś dokonanie werbunku Śmiecha miało być wg bezpieki uzależnione od wyniku rozprawy, a SB przewidywała w oparciu o ustalenia z Prokuraturą w Bydgoszczy, że nie zostanie on skazany powtórnie na więzienie. I tak się stało…
W trakcie rozmów z SB Śmiech prosił swoich mocodawców o pomoc w zmianie mieszkania i uzyskaniu nowej pracy. (Oznajmiono mu, że może na nią liczyć). Ponadto oświadczył, iż w kwietniu 1958 r. będzie chrzcił dziecko, a na chrzciny zamierza zaprosić m.in. Gołębiewskiego i Jachymka. Zorganizowanie imprezy będzie kosztowało. Prosił więc o wsparcie pieniężne.
W tym czasie Śmiech otrzymał kolejne zadania odnośnie Gołębiewskiego, Kwaśniewskiego, Siki, Wójcika, Jachymka, Turowskiego i Kuncewicza…
26 marca 1958 r. Józef Śmiech vel „S” złożył agenturalne zobowiązanie o współpracy z bezpieką, podpisując się nowym pseudonimem – „A”.
Wg raportu z 27 marca 1958 r., skierowanego do zastępcy komendanta wojewódzkiego MO Służby Bezpieczeństwa w Bydgoszczy, Śmiech został wprowadzony do lokalu werbunkowego o krypt. „Grażyna”, o godz. 11. Werbunek zakończono o godz. 14. Omówiono wówczas m.in.: sprawę lepszej konspiracji agenta w stosunku do znajomych, aby odsunąć ew. podejrzenia i poruszono sprawę Danuty Szenk i innych potencjalnych wrogów władzy ludowej. „Załatwiono” też sprawę pomocy finansowej i mieszkania.
Werbunek przeprowadzili ppor. SB R. Żyjewski i kpt. Ryszard Skorupski. Zaaprobował go Naczelnik Wydz. III bydgoskiej SB mjr Jan Detmer.
Niebawem Śmiech vel TW „A” przeprowadził się do Lublina, gdzie otrzymał intratne stanowisko w spółdzielczości. Trafił wówczas pod skrzydła Nacz Wydz. III KW MO w Lublinie, a jego prowadzącymi z ramienia SB3 byli: kpt. Jan Kość i kpt. Józef Dudziak.

Wicher w Skierbieszowie
W połowie 1968 r. TW „A” przystąpił z powodzeniem do rozpracowania kierownictwa Woj. Oddz. „PAX” w Lublinie, na czele z kier. Ziębą, w ramach zadania zleconego przez Wydz. IV KW MO (sb), którym kierował wówczas kpt. Cz. Wiejak. Kilka miesięcy później TW Józef Śmiech przeniósł się do Skierbieszowa, gdzie otrzymał dobrą pracę w GS „SCh”. Dalej też prowadził krecią robotę dla SB, ale już pod ps. „Wicher”. Jego prowadzącym był sam szef zamojskiej bezpieki, tow. ppłk SB Tadeusz Markowski (I zastępca komendanta Powiatowego MO ds. SB w Zamościu), który m.in. 20 października 1969 r. wypłacił swojemu podopiecznemu 500 zł, a 15 stycznia 1975 r. – 1 000 zł.
TW Józef Śmiech ps. „Wicher” cieszył się zaufaniem swoich mocodawców z SB. Z wystawionej mu w grudniu 1969 r. opinii (wydał ją Wydz. III KW MO (SB) w Lublinie, a podpisał kpt. Jan Kość), przesłanej do Gabinetu Ministra MSW PRL Kazimierza Świtały, można się dowiedzieć, że Śmiech: „W okresie współpracy podał szereg ciekawych informacji dot. zachowania się i zajmowania wrogich postaw przez osoby z b. podziemia reakcyjnego, które wykorzystywane były przez Służbę Bezpieczeństwa do profilaktycznego przeciwdziałania”.
Miał też Śmiech inne zasługi „W 1960-61 wprowadzony był do rozpracowania sprawy krypt. „Skryci”, prowadzonej na nielegalnej organizacji „Armia Wolnej Europy” i zadania wykonał bardzo dobrze. Uzyskane przez niego materiały posłużyły w tej sprawie do przeprowadzenia aresztu kilku członków organizacji (…) Na podstawie przekazanych przez niego materiałów został aresztowany jeden dezerter WP oraz zdjęto kilka jednostek broni w pow. zamojskim”.
TW „Wicher” rozpracowywał również reakcyjny kler. „(...) pozytywnie oddziaływał na osoby zajmujące wrogą postawę przeciwko PR – szczególnie z b. podziemia. Jest on jednostką sprawdzoną, wartościową i z perspektywą do dalszej pracy”.
Józef Śmiech zmarł 18 kwietnia 1982 r. Wyrejestrowano go z sieci agenturalnej 22.04.1982 r.

http://www.kronikatygodnia.pl/tekst.php?abcd=23043&dz=1

RE: Józef Śmiech ps. "Ciąg"
2012-07-14 09:46:42

Ale jak to było naprawdę kto to wie....

RE: Józef Śmiech ps. "Ciąg"
2012-07-14 10:49:53

Trzeba i to tu wkleić dla całości tego opisu : "Rozmowa z dr. Rafałem Wnukiem, naczelnikiem Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej w Lublinie


Czy Józef Śmiech ps. „Ciąg”, legenda czasów wojny to antybohater?
- Nie zgodzę się na użycie takiego określenia, bo ten człowiek nie tylko w czasie wojny, ale do 1956 roku miał piękną kartę. Został złamany w sposób wyjątkowo perfidny w okresie, kiedy zaczął normalizować swoje życie, po niemal 10 latach pobytu w więzieniu. Nie złamał się w więzieniu, ale na wolności, pod groźbą ponownego uwięzienia. Jestem jak najdalszy od jednoznacznie negatywnej oceny jego postaci. To muszę podkreślić z całą mocą.

Jak wiele osób ze środowiska żołnierzy podziemia wojennego i antykomunistycznego zostało złamanych przez aparat bezpieczeństwa?
- Takich osób jest stosunkowo wiele. Trzeba mieć świadomość, że te środowiska od 1946 r. do praktycznie lat 70. były poddane największej presji służb, najgłębiej rozpracowywane. Prowadzono wobec nich szereg działań destrukcyjnych i agenturalnych. Wobec części dowódców i żołnierzy owe działania skończyły się werbunkiem przez aparat bezpieczeństwa. Sądzę, że może to być przynajmniej kilka procent z kilkusettysięcznego środowiska. Trzeba jednocześnie podkreślić, że nie ma dokładnych badań w tym zakresie.

Tych kilka procent to dużo czy mało?
- Wydaje mi się, że to rzecz absolutnie normalna. Pamiętajmy, że w okresie PRL, od 1944 do 1989 roku, około milion osób zostało uznanych przez służby za agentów, osobną kwestią jest, czy tyle rzeczywiście było agentami. Odsetek żołnierzy, którzy poszli na współpracę jest zupełnie uzasadniony, biorąc pod uwagę skalę działań wobec środowisk kombatanckich.

Z akt bezpieki wynika, że Józef Śmiech był agentem bezpieki od lat 50. do 80. Jak traktować tę współpracę, czy przynosił swoim mocodawcom cenne informacje?
- Myślę, że w latach 80. nie miał on już istotnego znaczenia, ale w latach wcześniejszych był agentem w całym tego słowa znaczeniu. Pełnił rolę osoby, która dawała pełnowartościowe z punktu widzenia aparatu bezpieczeństwa raporty, która była posłuszna zleceniom swoich mocodawców i która bezsprzecznie działała na rzecz aparatu bezpieczeństwa i wyrządzała szkodę opozycji oraz swoim towarzyszom broni. Materiały, których dostarczał, były wykorzystywane przeciwko jego kolegom. O tym trzeba pamiętać i to potępiać. Jednocześnie trzeba wiedzieć o tym, jak perfidne były metody łamania charakterów.

Proszę o nich opowiedzieć.
W latach 40. i 50. głównym sposobem działania było uwięzienie i tortury. Trzeba mieć niebywałą odporność, aby coś takiego przeżyć i się nie złamać. Co ciekawe, Józef Śmiech to przeżył i się nie załamał. Oprócz tych prymitywnych metod były też inne, natury psychologicznej. Znam historię wybitnego oficera wywiadu AK, który przeszedł gehennę i nie dał się zwerbować. Skutecznie „bronić się” przed bezpieką pomagało mu ukrywane, małe zdjęcie córki, ale to był jego słaby punkt. Przy kolejnym „kipiszu”, pod koniec lat 40. znaleziono to zdjęcie. Wystarczyło, że na kolejnym przesłuchaniu oficer śledczy pokazał mu je i poruszył sprawę córki. Dał mu do zrozumienia, że ofiarą milczenia będzie jego córka. To go załamało. Raz złamany stał się skutecznym agentem urzędu bezpieczeństwa.

A jak było w przypadku „Ciąga”?
- Poczekano, aż po 10 latach wyjdzie na wolność, aż zorganizuje sobie życie, zakocha się, zwiąże z kobietą i wtedy dokonano prowokacji, dzięki której można było go ponownie aresztować i zagrozić mu wieloletnim więzieniem. Wtedy się załamał.

Czy w archiwach IPN jest jeszcze dużo takich nieujawnionych życiorysów jak Józefa Śmiecha?
- Nie wiadomo. Nikt do tej pory nie robił kompleksowego projektu badawczego o działalności służb bezpieczeństwa wobec środowisk kombatanckich. Wiadomo natomiast, że bezpieka starała się mieć swoich ludzi we wszystkich organizacjach kombatanckich, po kilku w powiecie na różnych szczeblach.
Rozmawiał Robert Horbaczewski

RE: Józef Śmiech ps. "Ciąg"
2013-10-27 14:25:51

Józef Śmiech ps. "Ciąg" od roku 1958 aż do śmierci w 1982 mieszkał w Skierbieszowie, gdzie prowadził gospodarstwo rolne. Pracował też w miejscowym GS i piekarni. Wiódł trudny i ciężki żywot jak tysiące polskich chłopów w tamtych czasach, mimo iż był zawodowym oficerem. Władza ludowa na więcej nie pozwoliła. W swojej miejscowości i w swoim środowisku cieszył się dużym szacunkiem i poważaniem do czasu ukazania się rewelacji pana Krzysztofa Tochmana i pana Rafała Wnuka w miejscowej gazecie " Kronice Zamojskiej ". W artykule zamieszczonym w powyższej gazecie w/w autorzy zrobili z "Ciąga" zdrajcę i kolaboranta. Szczególnie pan Tochman w oparciu o esbeckie notatki plus własną inwencję twórczą odebrał godność już nieżyjącemu "Ciągowi". Obaj panowie nawet nie zapoznali się z faktami z życia "Ciąga" tylko stworzyli własną wersję wydarzeń. Np. "Ciąg" miał dwoje dzieci; idąc do więzienia był żonaty i miał syna; nigdy nie mieszkał w Lublinie itd. No trudno, trzeba z tym kłamstwem żyć.

Aby odpowiedzieć musisz się zalogować.









0.098
Ta witryna korzysta z plików cookie. Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej o plikach cookie i zarządzaniu ich ustawieniami.