Logo
   ODKRYWCA - Strona główna
Login: Hasło:
Jeżeli zapomniałeś hasła kliknij tutaj  
Forum: Historia najnowsza czyli zakręty historii po wojnie
 
[*] Powrót do głównej strony tego forum

- ikonki przy nicku oznaczają ilość ostrzeżeń które otrzymał użytkownik (czerwona oznacza blokadę logowania w serwisie)
Temat: Kto napisał: Dodano: 
Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-13 13:44:00

Nie wiem czy temat był juz poruszany na forum ale myślę że warto bo b. ciekawy ... poniżej skopiowany z GW tekst ... szczególnie zwraca uwage tekst:

"... planu ataku na północną Europę, w którym miało wziąć udział 450 tys. polskich żołnierzy. Plan podpisał w 1970 r. gen. Jaruzelski. LWP miało dojść do Belgii. Na zajęcie Danii polscy planiści dali sobie trzy dni. Atak miał być prowadzony z użyciem ok. 200 ładunków jądrowych."


http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3278869.html

--------------------------------------------------------
Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
Paweł Wroński 13-04-2006, ostatnia aktualizacja 12-04-2006 20:52

IPN dostał od MON wojskowe dokumenty z czasów stanu wojennego i nie tylko

Przekazanie Instytutowi dokumentów Układu Warszawskiego i stanu wojennego to zakończenie niechlubnej historii Ludowego Wojska Polskiego - mówi wiceszef MON Aleksander Szczygło.

Do 26 kwietnia trafią do IPN wszystkie akta stanu wojennego i Układu Warszawskiego odtajnione przez ministra obrony Radosława Sikorskiego. Sala, gdzie odbywała się wczorajsza konferencja prasowa, została przystrojona planem operacji zaczepnej frontu nadmorskiego z 1970 i mapą przeciwdziałania demonstracjom z 1981 r. Obie jeszcze do niedawna były ściśle tajne. Wśród odtajnionych dokumentów jest m.in. "Myśl przewodnia wprowadzenia stanu wojennego", którą wspólnie zaaprobowali już w marcu 1981 r. Stanisław Kania i Wojciech Jaruzelski. Ten dokument stał się przesłanką do postawienia Jaruzelskiemu i Kani zarzutu popełnienia zbrodni komunistycznej przez katowicki IPN. Prezes IPN Janusz Kurtyka mówi, że dokumenty te są już dobrze znane prokuratorom IPN.

Wśród tych, które wczoraj zaprezentowano dziennikarzom, są m.in. dowody na to, że wojsko wbrew zaprzeczeniom kierownictwa PRL odgrywało rolę w inwigilacji społeczeństwa. Np. żołnierze rozpoznania radiotelegraficznego podsłuchiwali strajkujących w sierpniu i wrześniu '80 w Trójmieście. Pracownicy IPN zamierzają jeszcze sprawdzić, czy wojskowe plany stanu wojennego nie zakładały zwrócenia się o pomoc do sojuszniczych armii (tj. czy gen. Jaruzelski chciał prosić o pomoc armię radziecką).

Dziennikarzy interesowała mapa tzw. frontu polskiego - planu ataku na północną Europę, w którym miało wziąć udział 450 tys. polskich żołnierzy. Plan podpisał w 1970 r. gen. Jaruzelski. LWP miało dojść do Belgii. Na zajęcie Danii polscy planiści dali sobie trzy dni. Atak miał być prowadzony z użyciem ok. 200 ładunków jądrowych. - Gdyby doszło do takiej operacji, zginęłoby 30-40 proc. atakujących - powiedział Paweł Piotrowski z wrocławskiego IPN. Charakterystyczne, że w aktach układu warszawskiego znajdują się głównie plany ataku, a dopiero od lat 80. - plany obrony.

MON przekazał 1445 akt Układu Warszawskiego. 73 zespoły nie zostały ujawnione, bo mogą mieć wpływ na stan obecnej obronności Polski.
--------------------------------------------------------

 Linki sponsorowane
RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-13 13:54:00

ale sensacja (sic)

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-13 13:57:00

każdy szeregowiec w czasie manewrów w latach siedemdziesiątych zapytany przez rozjemcę gdzie sie znajdje pokazywał na mapie północne Niemcy lub poludniowa Danię
WIĘC GDZIE TU SENSACJA ?? - chyba dla bab z magla albo dla glupków ktorzy robia wielkie oczy dowiadując sie ze w armii Berlinga słuzyli rosyjscy oficerowie

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-13 14:17:00

Pokazcie choc 1 armie na swiecie która nie ma sztabowych planów ataków ? chyba luxemburg gdzie jest 11 zołnierzy:)
73 zespoły nie zostały ujawnione, bo mogą mieć wpływ na stan obecnej obronności Polski.
czyli co komunistyczne plany agresji co dobre i dzisiaj?
ten cały IPN bym rozpedził na 4 wiatry ,ostatnie ich publikacje przypominają mi pewnien szmatławy dzienik który codziennie podaje sensacyjne wiadomości w stylu rózowe majtki córki kwasniewskiego.
moja rada dać tym opasłym urzedasom z IPN łopaty w dłoń i w teren jak troche pokopia to odechce im sie opisywanie rzekomych sensacji pozdro

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-13 14:59:00

panowie nie podniecajcie się niezdrowo ...
raczej chodziło mi o podyskutowanie nad tym jak to nasze WP w tamym okresie chciało uderzyć i jakie były szansę na powodzenie ... czyli stricte o samym planie, takie małe co by było gdyby ... zapraszam do dyskusji.

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-13 15:09:00

Szanse na powodzenie ? zalezy, Układ Warszawski miał przewage w czołgach iloscowo, a sposób w jaki rosjanie podbijali mandzurię i chiny z okupacji japońskiej pokazuje ze jest to mozliwe, tym bardziej ze start byłby z bratniego NRD :)
lepiej by wniknąć w szanse powodzienia ataku znając inne kierynki uderzenia UW,ale jedno pewne to musiałby byc atak błyskawiczny pozdro:)

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-13 15:21:00

Filozofia IPN w temacie PRL

jest następująca : Choćby nie było czarnego kota w ciemnym pokoju to i tak tam znajdziemy

Paczkowski, Dudek i inni zajmują się tylko tym co wygodne politycznie, a nie tego co powinno się wyjaśnić.
Dokładnie tak, tania sensacja, czyja żona z kim sypiała, kto był agentem w opozycji, itp.

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-13 15:25:00

Temat naprawdę dobry na gierkę komputerową ... chętnie bym zobaczył symulację takiego ataku ... w jakim stanie było wtedy nasze WP ? Szczyt czy już nieco z górki ...

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-13 15:26:00

czy ktoś wie coś więcej o tym planie ataku ? może jakieś lepsze fotki tej mapy sztabowej z naniesionymi kierunkami uderzeń ... ?

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-13 15:30:00

Pokaz siły Układu Warszawskiego miałeś w 1968 roku - i to jest realny punkt odniesienia co do możliwości wojsk poszczególnych krajów Układu.

Czechosłowację znienacka najechało 6000 czołgów, Pragę w ciągu kilku godzin opanowali sowieccy komandosi,
nadgraniczne stacje nasłuchowe w RFN i Austrii oślepiono paskami folii aluminiowej.
Konwencjonalny ewentualny atak z kombinowanymi desantami morsko-lotniczymi przy jednoczesnym uderzeniu lądowym mógłby być bardzo trudny do odparcia. Kiedyś na Discovery ujawnili jakiś stary natowski plan wojny i nic nie wspominali o możliwościach długotrwałej obrony Danii.
Podejrzewam że WP ze wsparciem Armii Radzieckiej dałoby radę.

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-13 15:31:00

Hehe, myslę, że naprawdę było by sensacją, gdyby akurat takich planów nie było ;)

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-13 15:32:00

Znaczy ze wsparciem technicznym w sensie środków transportu powietrznego i morskiego.

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-13 20:16:00

Witam!
Mnie tu zastanawia następujacy fragment:
"Na zajęcie Danii polscy planiści dali sobie trzy dni. Atak miał być prowadzony z użyciem ok. 200 ładunków jądrowych. - Gdyby doszło do takiej operacji, zginęłoby 30-40 proc. atakujących - powiedział Paweł Piotrowski z wrocławskiego IPN. Charakterystyczne, że w aktach układu warszawskiego znajdują się głównie plany ataku, a dopiero od lat 80. - plany obrony".
To co - LWP miało broń atomową?! Rewelacja! :D
Ciekawe co sie stało z tymi 189-200 ładunkami??
:))
Pozdrawiam
wars98

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-13 20:35:00

Odeszły razem z czerwonoarmistami :)

Mnie bardziej ciekawi, jak zostało wyliczone te 30-40% potencjalnych ofiar wśród potencjalnych agresorów

Pozdro

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-13 20:47:00

"To co - LWP miało broń atomową?! Rewelacja! :D
Ciekawe co sie stało z tymi 189-200 ładunkami??"
Polska nie miała ładunków nuklearnych natomiast posiadała środki do ich przenoszenia tzn, samoloty i rakiety. Ładunki miała dostarczyć i uzbroić nimi rakiety i samoloty bratnia armia.

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-14 08:27:00

Po raz kolejny nasuwa mi się taka refleksja, że jesteśmy najdziwniejszym chyba krajem na swiecie... Niestety...
Wszędzie akta tajnych agentów, plany "inwazji" czy obronne, są największą i najpilniej strzeżoną tajemnicą, i niezależnie od zmian w ekipach rządzących, tajemnicy tej się dochowuje. No i dzieje się tak wszędzie, tylko nie u nas. Bo u nas rozrachuniki polityczne są ważniejsze nad dobro narodowe, a każdy po kolei obóz rządzący musi się jak najwięcej dorobić.
IPN robi teraz wielką sensację że takie plany były. No i co z tego że były, bo chyba każdy zdrowo i logicznie myślący człowiek wie, że takie plany posiada każde jedno państwo na świecie które posiada armię. Jednak u nas robi się teraz tanią sensację na potrzeby polityczne rządzących, bo skoro nie potrafią wykazać się niczym innym, to chociaż pokażą że "czerwoni" byli źli i mieli takie niecne zamiary, a my teraz jesteśmy właśnie ci dobrzy.
Wczoraj w jakimś programie informacyjnym słyszałem, że Pentagon powiedział, że mają już przygotowane plany ataku na Iran. Tak, ale to jest już poprawne politycznie i słuszne, bo tam pewnie też sami terroryści... Litości...

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-14 11:06:00

Cała sprawa polega na tym, (to szczególnie dla nie pamiętających ustroju), że wmawiano cały czas, "bronimy się przed agresją zachodu".

Podczas gdy tak naprawdę było jak powyżej... od dawna wiadomo, że Układ Warszawski planował tylko atak. I to wszystko.

Pozdrawiam
Krzysiek

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-14 12:23:00

Napiszę tylko, że wiele krajów postkomunistycznych potrafiło rozliczyć się z przeszłością, a u nas ciągle pokutują różne czarne teczki.
Pozdrawiam

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-14 12:37:00

krzysiu - ja ten ustrój pamietam doskonale i nie pamietam czegoś takiego "bronimy się przed agresją zachodu". może mogłbyś mi zarzucić jakiegos linka gdzie móglbym to sobie przeczytać w oryginale

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-14 12:55:00

no co jest krzysiu -chetnie bym sobie przypomniał

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-14 13:15:00

Faktem jednak jest że USA wysyłały nad Polskę samoloty szpiegowskie......

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-14 13:39:00

Olać Iran, USA i inne tematy niezwiązane ... jak miało wyglądać to uderzenie Układu Warszawskiego (UW)? Ktoś wie ? To w sumie nie tak odległe czasy. Zawsze mnie ciekawiło jakby się to odbyło, taka konfrontacja ówczesnego bloku wschodniego z zachodnim.

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-14 13:54:00

USA - po części związane (public enemy number one of USSR). Bez pomocy USA w ramach chociażby NATO państwom Europy Zachodniej trudno mogłoby być odeprzeć szybki, zmasowany i zaskakujący (choć ten element wątpliwy, wywiady robiły swoje) atak Układu Warszawskiego. Wiele czynników miałoby wpływ...

Pozdrawiam

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-14 17:24:00

nie chce pisać jak to bylo mozliwe ale bylo - co bym nie napisal wszystko "prawaki"przykościelne obrócą przeciwko

Seb - zastanów sie dlaczego wprowadzenie w latach osiemdziesiątych pocisków typu Lance i Persching tak zdenerwowalo ruskich - i jak gruntownie przeanalizujesz pewne fakty i np. sposób rażenia tych pocisków to zrozumiesz że bylo to cholernie realne i jakiego stracha napedzało to zachodowi

Wiekszośc szolmenów "ujawniajacych " róznego rodzaju dęte fakty zapomina że istnialo cos takiego jak zimna wojna - polegająca na prześciganiu sie w zbrojeniach i planach operacyjnych obustronnych inwazji - polgonami był Wietnam Korea ,Afganistan

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-14 17:33:00

Lokomotywa weź pod uwagę że nie każdy jest zawodowo związany z WP ... część ludzi może mieć problem z rozszyfrowaniem kiedy się zaczęła II wojna np. i dla nich właśnie czasami nadyma się niektóre fakty żeby zauważyli je w codziennej pogoni za kasą i chlebem ... stąd warto podyskutować czasem nie oburzając sie na laika ktory w nazwie "persching" widzi tylko byka ortograficznego i nic więcej :)

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-14 17:34:00

poza tym epoka Gierka lata siedemdziesiąte - to chyba jedyna epoka w całej historii Polski kiedy nasz kraj posiadał sily zbrojne naprawdę z prawdziwego zdarzenia - zdolne zmierzyć sie z np. z Bundeswehrą bez żadnej pomocy

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-14 17:36:00

tak z ciekawości - jak kształtowały się liczebnie siły WP w tejże epoce lat 60/70 tych ?

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-14 17:36:00

przepraszam bolas jesli cie zabolało przekrecenie nazwiska amerykańskiego generała - zrobiłem to nieświadomie , bez premedytacji skutkiem wypitego alkoholu dzisiaj - TO SIE JUZ WIĘCEJ NIE POWTÓRZY

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-14 17:38:00

około 450 tysięcy za Jaruzela

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-14 17:39:00

poza tym 3 stopniowa mobilizacja mogaca w bardzo szybkim czasie zwiekszyc liczebnosc armii do 800 tys

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-14 18:13:00

Oprócz tych pocisków, które wymienił Lokomotywa na Zachodzie rozmieszczone były również pociski "Cruise" - samosterujące, w razie koniczności z indywidualnym systemem naprowadzania i indywidualnym wyborem celu z kilku zaprogramowanych.
Rosjanie nie pozostali dłużni, i sami wprowadzili mobilne kompleksy rakietowe "Pionier" na wielokołowych podwoziach z rakietami o zasięgu międzykontynentalnym, z również głowicami naprowadzanymi indywidualnie. Wtedy, strony rzeczywiście nawzajem się szachowały i jednocześnie obawiały się siebie "kto pierwszy strzeli-zginie jako drugi".
Teraz nie można się dziwić dlaczego na terenie Polski składowano broń jądrową. Widać dla żadnej ze stron nie były to przelewki.

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-14 18:58:00

To dla was sensacja?Przeciez Polski Bohater Narodowy kukliński(czyżby potomek tego pułkownika co go Kmicic przypiekł) wszystko sprzedał zachodowi.Dziwne powinno byc że po rozpadzie Muru druga strona (czyli uwczesne NATO) nie ujawniło (i pewnie nie ujawni)swoich planów.A może oni tylko planowali jak do Polski dostarczac żywnośc i odbierac uciekinierów?
Pozdrawiam

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-14 19:23:00

acer - to nie o ten pocisk chodzi ,zresztą wojna w Jugosławi okazała jak łatwo go ogłupić i wysterować na makiety
"Lance" to byl bardzo grożny pocisk , poczytaj jakie miał zastosowanie i jak działał a zrozumiesz wszystko

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-14 19:35:00

jaca poruszyłeś problem kuklińskiego - w programie paradokumentalnym "Wielkie ucieczki" dokładnie w częsci dotyczacej ucieczki kretyna Migiem na Borholm bardzo ładnie wypowiedział się pulkownik Grundman , nasz byly as mysliwski - co to jest ojczyzna - to nasze rodziny znajomi ,sąsiedzi ,dziewczyny ,koledzy- więc zdradzając kogo właściwie zdradzasz Jaruzelskiego??? nie tylko swoich najbliższych i w/w
Koleś uciekł i nie zwracał uwagi co zrobia z jego matka kolegami , dla bejsbolówki zdradził wszystko i wszystkich
( nie rozumiem dlaczego "bohaterowie " tych ucieczek sa pokazywani ciągle w bejsbolówkach - chyba żeby ich jeszcze dodatkowo ośmieszyć)
Niemcy maja takie fajne poijęcie "heimat" - nie mające odpowiednika w języku polskim bo heimat jest heimat - i nie ważne czy rządzą komuniści ,faszyśvci czy ultrakatolicy

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-14 21:52:00

No wtedy "Cruise" nie był może najśmiercionośniejszy, ale Rosjanie tak jak z innymi rakietami liczyli się i z nim, wprowadzali adekwatne swoje odpowiedzi. Makieta nie bardzo go tak mogła ogłupić, bo był naprowadzany na zaprogramowane wcześniej cele, bez naprowadzania telewizyjnego bo to deczko później zastosowali amerykanie w takich pociskach. Inna sprawa czy zadany rozpoznany cel był rzeczywiście celem czy kamuflażem. Zresztą obie strony się szachowały, bo miały nawzajem niebezpieczne zabawki.

Na Bornholm migami prysnęło dwóch poruczników - Jaźwiński i Jarecki, jeden chyba w dzień śmierci Stalina w marcu 1953 roku, drugi trochę później. Samoloty Duńczycy jak pamiętam zwrócili ale, jak stwierdzono później kompletnie zinfiltrowane i "wypatroszone".
Jeden dostał nagrodę i medal od Andersa. Skończyli chyba pracując w cywilnych liniach lotniczych.
Pułki w których służyli rozwiązano i skreślono z ewidencji, ukarano dyscyplinarnie przełożonych.
Tyle gdzieś pisało na stronie o ucieczkach.

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-14 21:58:00

Jeszcze w temacie ucieczek - dezercji oficerów za wczesnego PRL.

Ucieczki oficerów LWP w latach 1948-1990



W ciągu bez mała pół wieku "demokracji ludowej" zbiegło z polskiej armii do państw zachodnich 52 oficerów, 5 chorążych i 4 podchorążych ze szkoły lotniczej w Dęblinie, u progu oficerskich nominacji. W sumie 61 wojskowych z kilkudziesięciotysięcznego korpusu oficerskiego, jeśli zaliczyć do tej grupy uprowadzających samoloty chorążych lotnictwa.1

Liczba to nie imponująca wobec tysięcy osób cywilnych, które w tych latach rezygnowały z powrotu do kraju, po legalnym na ogół wyjeździe za granicę. Oficerom takie okazje zdarzały się rzadko, gdyż jeśli wyjeżdżali - to głównie do państw Układu Warszawskiego, w których o azyl raczej się nie starano. Ponadto nielegalne pozostanie za granicą osoby cywilnej rzadko kiedy pociągało za sobą daleko idące konsekwencje karne. Każda natomiast ucieczka oficera traktowana była jako dezercja, zdrada ojczyzny i zdrada tajemnic wojskowych; dotkliwe kary ponosiły również rodziny, przełożeni i współtowarzysze wojskowego uciekiniera.

Oficerowie, gdy znaleźli się za granicą, nie musieli zamiatać ulic czy otwierać drzwiczek samochodów, nim uzyskali zgodę na pobyt w danym kraju i względnie stałe zajęcie. Każdym oficerem od pierwszych godzin pobytu zajmowały się służby specjalne, głównie amerykańskie, które w owym czasie uzyskiwały wiadomości o wojskach Układu Warszawskiego jedynie ze źródeł nielegalnych. Wprawdzie w większości przypadków informacje udzielane przez uciekinierów dotyczyły tylko oddziałów, z których pochodzili, ale ponieważ uciekano ze wszystkich armii Układu, nietrudno było z podobnych klocków złożyć obraz całej obronności "Wschodu". Dzięki temu właśnie Instytut Badań Strategicznych w Londynie mógł od 1952 r. wydawać roczniki "Military Balance", informujące z zadziwiającą dokładnością o liczebności, organizacji, dyslokacji i uzbrojeniu wojsk w każdym z państw Układu Warszawskiego, choć w państwach tych dane tego rodzaju stanowiły ścisłą tajemnicę.

Lotnicy

Skrajnemu ryzyku, z jakim związana była próba ucieczki, towarzyszyła skrajna desperacja. Byłem gotów strzelać do swoich kolegów, nie miałem powrotu, musiałem dolecieć albo zginąć - to słowa pilota ppor. Franciszka Jaźwińskiego, który w maju 1953 r. uprowadził samolot na Bornholm (jesienią 1997 r., gdy był w Polsce, udzielił wywiadu "Gazecie Wyborczej")2. Miał zresztą za sobą dramatyczne przykłady. W 1951 r., po nieudanej próbie uprowadzenia samolotu, został rozstrzelany podoficer z Oficerskiej Szkoły Lotniczej w Dęblinie. W 1952 r. to samo spotkało instruktora w tejże szkole, ppor. Edwarda Pytko; gdy uciekał samolotem do Niemiec Zachodnich, przechwycili go nad terytorium NRD lotnicy radzieccy, zmusili do lądowania i wydali władzom polskim.3

Zdarzali się uciekinierzy, dostarczający informacji szczególnie trudno dostępnych dla zachodnich wywiadów lub dysponujący rozległą wiedzą o sprawach wojskowych.

Do tych pierwszych należał ppor. pilot Franciszek Jarecki. 5 marca 1953 r., w dniu śmierci Stalina (o czym zapewne dowiedział się już za granicą), uprowadził na Bornholm "MiGa-15", samolot odrzutowy radzieckiej konstrukcji, jeden z nielicznych wówczas w Polsce egzemplarzy przekazanych nam do celów szkoleniowych. Duńczycy maszynę zwrócili po kilku tygodniach ze śladami odlewów gipsowych. Pilot, po otrzymaniu w Londynie Krzyża Zasługi z Mieczami z rąk gen. Andersa, został przewieziony do USA, gdzie przyjął go prezydent Eisenhower. Otrzymał 50 tys. dolarów i obywatelstwo bez przepisanych siedmiu lat pobytu, "usynowił" go jeden z kongresmanów polskiego pochodzenia.

*

Psychoza, jaka ogarnęła kierownictwo MON po uprowadzeniu w 1953 roku dwóch bojowych samolotów odrzutowych w odstępie dwóch zaledwie miesięcy (Jarecki - Jaźwiński), spowodowała wyjątkową aktywność organów bezpieczeństwa w wojskach lotniczych.

1 czerwca 1953 r. szef Głównego Zarządu Informacji w obszernym rozkazie skierowanym do wszystkich podwładnych polecał szczególną uwagę zwrócić na rozpoznanie oblicza moralno-politycznego pilotów posiadających krewnych w krajach kapitalistycznych, skompromitowane rodziny, przejawiających negatywne nastroje, utrzymujących podejrzane kontakty i mających nieskrystalizowane poglądy polityczne (.) Zacieśnić współpracę z miejscowymi organami bezpieczeństwa publicznego w celu zorganizowania pracy agenturalno-operacyjnej w otoczeniu (.) Więcej wysiłków włożyć w wszechstronne rozpoznanie podchorążych oficerskich szkół lotniczych. W ślad za tym ukazał się rozkaz ministra bezpieczeństwa (nr 23 z 2.06.53) nakazujący postawić przed całym aparatem bezpieczeństwa publicznego jako szczególnie ważne i pilne zadanie wzmocnienie pracy nad ochroną jednostek WP przed rozkładową działalnością ze strony wrogich ośrodków i elementów z zewnątrz.4 Polecono też wojewódzkim organom bezpieczeństwa, aby kandydatów do oficerskich szkół lotniczych sprawdzać tak, jak kandydatów do pracy w Urzędzie Bezpieczeństwa.

Oba te rozkazy, zaostrzające "opiekę agenturalną" nad pilotami i kandydatami na pilotów do granic wynaturzenia, wywołały w pułkach lotniczych i wśród podchorążych takie napięcia personalne, że - jako przynoszące więcej szkody niż pożytku - zostały w marcu 1955 r. uchylone, a w gruncie rzeczy przekształcone w inną formę inwigilacji i nadzoru. Fakty masowych werbunków wśród pilotów w celu zapobieżenia zdradzie ojczyzny - stwierdzał szef Głównego Zarządu Informacji w rozkazie podsumowującym wyniki działalności agenturalnej w wojskach lotniczych - nie przyczyniły się do zwalczania wrogiej działalności, lecz wręcz odwrotnie, spowodowały nieufność, atmosferę podejrzliwości i donosicielstwa wśród składu osobowego (.) rozbijały jedność kolektywu. Rozkaz wskazywał na bezcelowość metod stosowanych w środowisku pilotów przez organy kontrwywiadu (inwigilacja, śledzenie osób kontaktujących się z pilotami, kontrola korespondencji itp.) i kończył się zaleceniem: Rozkazuję (.) wzmóc pracę agenturalną na odcinku wykrywania faktów zdrady Ojczyzny i zapobiegania im, jednak nie przez masowe werbunki, lecz drogą organizacji głębokiej agenturalnej pracy i stosowania celowych organizacyjnych przedsięwzięć.5

Jednakże ani "głęboka agentura", ani "celowe przedsięwzięcia" nie zapobiegły kolejnym ucieczkom. Już w 1956 r., w nocy z 27 na 28 lipca, czterej elewi z 6. Eskadry Szkolnej w Dęblinie (notabene wszyscy członkowie partii) uprowadzili dwa samoloty treningowe "Jak-18" i przeleciawszy bez przeszkód nad południową częścią Polski oraz Czechosłowacją, wylądowali na dwóch prowizorycznych lotniskach w niewielkiej odległości od Wiednia. Godna podziwu była ich umiejętność nocnego pilotażu, ale sąd wojskowy nie potraktował tego jako wyczynu sportowego: podchorążych skazano na śmierć.

*

Lata 1957-1958 (po "odwilżowym" październiku 1956 r.) obfitowały w ucieczki. W tym czasie dwóch oficerów zbiegło, a dziesięciu odmówiło powrotu do kraju znalazłszy się za granicą po uzyskaniu zezwolenia na krótkotrwały wyjazd bądź z tytułu pełnionych obowiązków służbowych. Wśród tych dziesięciu było dziewięciu oficerów wywiadu pełniących służbę - co w owych czasach nie było niczym niezwykłym - w różnych instytucjach cywilnych (np. dyrektor Centralnego Zarządu "Orbisu"). Wypadkiem szczególnym był tu mjr Józef Bryn, drugi sekretarz ambasady polskiej w Japonii, który w 1958 r., nikogo o tym nie informując, znalazł się w USA. Skazany za dezercję na karę śmierci, po upływie roku objawił się w Polsce oświadczając, że odurzony zastrzykiem ocknął się w bazie amerykańskiej na Okinawie, że chciano go wykorzystać do współpracy z CIA, ale odmówił i korzystając z okazji - powrócił do swojej ojczyzny. Uznano to jednak za wersję wymyśloną przez CIA po to, aby mieć w Polsce "swojego człowieka"; Bryn uzyskał tyle, że wyrok śmierci zmieniono mu na dożywocie, potem na 25 lat i w więzieniu w Bytomiu zmarł w 1978 r.

Szczególnie cennym uciekinierem był płk Paweł Monat, szef wydziału ataszatów wojskowych w 2. Zarządzie (wywiadowczym) Sztabu Generalnego, poprzednio attaché wojskowy w Waszyngtonie. Dysponował nie tylko rozległą wiedzą o działalności polskiego wywiadu, ale i rozeznaniem w środowisku rządzących; jego żona była przybraną córką czy wychowanką ówczesnego przewodniczącego Rady Państwa, Aleksandra Zawadzkiego. W czerwcu 1959 r., zaopatrzony w paszporty dyplomatyczne, wyjechał legalnie z żoną i trzynastoletnim synem do Wiednia, by w tydzień później, już nielegalnie, znaleźć się w USA. Po drodze do austriackiej stolicy zatrzymał się na jeden dzień w Pradze, gdzie spotkał się z ppłk. Tislerem, czeskim attaché wojskowym w Waszyngtonie z tych samych co Monat czasów. Wkrótce potem Tisler również zbiegł do USA6. Przypuszczalnie już wówczas obaj współpracowali z wywiadem amerykańskim. W ocenie sądu skazującego Monata na karę śmierci, zdrada spowodowała olbrzymie szkody w dziedzinie wojskowej i politycznej i stwarza poważne trudności w pracy operacyjnej naszych organów wywiadowczych.

Kolejne nasilenie ucieczek miało miejsce w latach 1981-1982. Listę dwunastu wówczas zbiegłych otworzył mjr Jerzy Sumiński, oficer kontrwywiadu wojskowego; w marcu 1981 r. wyjechał do Stanów Zjednoczonych z paszportem dyplomatycznym w "misji specjalnej" i z miejsca zwrócił się o azyl polityczny, udzielając bynajmniej nie dezinformujących (jak to być miało) informacji o organizacji polskich służb specjalnych oraz rezydentach polskiego wywiadu w USA. W kraju rychło dowiedziano się o tym i już 7 lutego 1982 r. skazano go (zaocznie oczywiście) na śmierć. Z kolei 11 sierpnia 1981 r. pozostał w RFN emerytowany generał Leon Dubicki, a 8 listopada opuścił Polskę szef Oddziału Planowania Operacyjnego w Zarządzie Operacyjnym Sztabu Generalnego, płk Ryszard Kukliński.

We wrześniu 1981 r. pożegnał się z krajem płk Włodzimierz Ostaszewicz, były zastępca szefa wywiadu ds. informacji; później, jako szef Biura Pełnomocnika Sztabu Generalnego ds. Specjalnych, uczestniczył w Wiedniu w negocjacjach rozbrojeniowych NATO-Układ Warszawski. Wyjechał z rodziną, z paszportami dyplomatycznymi, na urlop do Jugosławii, a stamtąd przez Anglię do Kanady, gdzie od pewnego czasu mieszkała jego córka z kanadyjskim mężem (po tym "haniebnym" dla polskiego oficera aliansie postanowiono zwolnić Ostaszewicza z wojska).

Z tych dwóch lat warto odnotować jeszcze ucieczkę trzech chorążych z 2. eskadry lotnictwa transportowego w Krakowie: pilota, nawigatora i mechanika. Ten zgrany team na prima aprilis (1 kwietnia 1982 r.) załadował swoje żony i dzieci z dobytkiem osobistym do samolotu transportowego "An-2" i przeleciawszy bez przeszkód nad terytorium Czechosłowacji, wylądował w Wiedniu. Uzyskanie azylu politycznego, w czasie gdy trwał jeszcze w Polsce stan wojenny, nie stanowiło problemu.

W porównaniu z wymienionymi reszta to "płotki", lecz jeden wart jest wzmianki, a to ze względu na pomysłowy sposób ucieczki. Był to oficer łączności z Bydgoszczy, oddelegowany na Spitsbergen do obsługi tamtejszej stacji doświadczalnej Polskiej Akademii Nauk. W sierpniu 1982 r. przyleciał do nich śmigłowcem norweski gubernator, a gdy miał wrócić, tuż przed odlotem, gdy silnik był już w ruchu, podbiegł do niego ów oficer z błagalną prośbą o zabranie do Oslo, gdzie czeka na niego umierająca matka. Miejsce było, odleciał więc bez problemu z niczego nie podejrzewającym Norwegiem i - "przepadł bez wieści". Jak wynika z materiałów prokuratury, jego matka od dwóch lat już nie żyła.

Rekordowy był rok 1989, w którym zdezerterowało dziesięciu oficerów w ciągu siedmiu miesięcy: czterech wyjechało turystycznie do RFN i nie powróciło, czterech do tego kraju zbiegło, a dwóch pojechało bez zgody przełożonych do Austrii i tam pozostało. Nie było jednak wśród nich postaci znaczących w systemie obronnym państwa: pięciu lekarzy z pomniejszych garnizonów, kierownik klubu żołnierskiego ze Słupska, technik z Zegrza, inny z Poznania, oficer finansowy z Wrocławia - większość w stopniu podporuczników i poruczników; jeden tylko podpułkownik, łącznościowiec z krakowskiej 6. Brygady Powietrzno-Desantowej.

Tak więc na 61 oficerów oskarżonych o dezercję, 35 dokonało tego czynu w ciągu pięciu lat (1957-1958, 1981-1982, 1989 r.). Ani jednej ucieczki nie odnotowano natomiast w okresie od 1969 do 1980 r. - po czystkach, jakie odbyły się w wojsku w latach 1967-1968.

*

Uciekali oficerowie różnych rodzajów wojsk, z różnych instytucji wojskowych. Nie było jednak ani jednej dezercji oficera marynarki wojennej (w przeciwieństwie do licznych ucieczek szeregowych marynarzy z okrętów wojennych) i żadnego z aparatu politycznego wojska. Najczęściej uciekali lotnicy - zbiegło ich dziewiętnastu; oni też byli najkosztowniejsi: uprowadzili dwanaście samolotów. Miejsce drugie zajmuje dwunastu oficerów wywiadu - ci mieli najwięcej okazji do pozostawania na Zachodzie bez ryzyka nielegalnego przekraczania granicy. Po nich plasują się lekarze - zbiegło ich dziesięciu poczynając od 1981 r. (przedtem nie uciekali).

Na ucieczkę decydowali się przeważnie oficerowie młodzi, nie przekraczający trzydziestu lat, w stopniu od podporucznika do kapitana. Ale było też dwóch generałów i pięciu pułkowników.

Z generałów pierwszy był Izydor Modelski, wiceminister obrony w rządzie londyńskim; w 1946 r. przyjechał do Polski, objął stanowisko attaché wojskowego w Waszyngtonie, a w listopadzie 1948 r. odmówił powrotu do kraju. Drugim był Leon Dubicki, zastępca szefa Biura Studiów MON w latach 1963-1967; w 1981 r. zbiegł, a ściślej - z przepustką wydaną przez polskiego attaché wojskowego w NRD (zapewne za zgodą niemieckich władz wojskowych) przejechał ze wschodniego Berlina do zachodniego i zwrócił się o azyl. Pochodził z rodziny polskiej osiadłej w Rosji i tam też się urodził. W 1943 r., będąc oficerem Armii Czerwonej, został skierowany do tworzącej się w ZSRR dywizji Berlinga. Obywatelstwo polskie uzyskał w połowie lat pięćdziesiątych, po ożenieniu się z Polką. W 1970 r. został z wojska zwolniony ze względu na stan zdrowia.

Obu generałów skazano na 12 lat więzienia, z tym że wyrok na Dubickiego został w 1996 r. uchylony z powodu małej szkodliwości czynu. Przyjeżdżał dwukrotnie na krótko do Polski, w trakcie postępowania sądowego i po uchyleniu wyroku. 6 marca 1998 r. został zamordowany przez umysłowo chorą kobietę, Polkę, z którą zamieszkał w Berlinie.

Pułkownicy to wspomniani Paweł Monat, Ryszard Kukliński i Włodzimierz Ostaszewicz oraz Władysław Tykociński (szef Polskiej Misji Wojskowej w Berlinie Zachodnim) i Klemens Nussbaum (zastępca kierownika studium wojskowego w Politechnice Warszawskiej). Tykociński w maju 1965 r. "przeniósł się" z Berlina do USA; tam dwa lata później zmarł w hotelu, w niezbyt jasnych okolicznościach. Nussbaum w 1968 r. wyjechał z rodziną na urlop do Jugosławii, zaproszony przez polskiego attaché wojskowego, i stamtąd, choć nie bez trudu, przez Włochy przedostał się do Izraela. W tym wypadku sensacją było to, że jego katolicka żona była przewodniczącą Ligi Kobiet, członkiem Rady Państwa i chyba członkiem Komitetu Centralnego PZPR. W Izraelu przeszła na judaizm.

Represje

Do 1969 roku uciekinierów wojskowych z reguły skazywano na śmierć, choć wyrok był niewykonalny, jako że żadne państwo spoza obozu socjalistycznego zbiegłych "zza kurtyny" nie zwracało. Po dziesięcioletniej przerwie w latach siedemdziesiątych, w 1982 r. dwie osoby skazano na śmierć za ucieczki w 1981 r.: wspomnianego mjr. Sumińskiego z kontrwywiadu i płk. Kuklińskiego. Od tego czasu wyroków śmierci nie orzekano. Karą "wzorcową" (wciąż zaoczną) było 15 lat więzienia (czasem 10) i takie zastosowano jeszcze dwukrotnie, nawet w ostatnim roku PRL: na 15 lat skazano porucznika służby finansowej z Wrocławia za ucieczkę do RFN; na 10 lat - lekarza wojskowego z Głogowa za to, że bez zgody przełożonych wyjechał do Austrii i stamtąd nie powrócił. W tymże 1989 r. pozostałych uciekinierów potraktowano ulgowo, skazując na 5 lat więzienia z utratą praw obywatelskich na tyleż lat.

A zatem, w latach 1948-1989 za ucieczki poza granice kraju orzeczono wobec oficerów 29 wyroków śmierci, 21 kar więzienia od dziesięciu do piętnastu lat i 9 - od pięciu do ośmiu lat. Jeszcze w 1990 r. dwóch oficerów nie powróciło z zagranicznej wycieczki: wykładowca w wojskowym liceum muzycznym z Gdańska i inżynier obsługujący stację radiolokacyjną na Wybrzeżu. Nad nimi sąd już się nie odbył.

Zmianę w sposobie ucieczek spowodował październik 1956 roku, po którym rozluźniły się nieco rygory ograniczające wyjazdy za strzeżoną jak mur więzienny granicę. Do tego czasu (poza szczególnym wypadkiem gen. Modelskiego) uciekali wyłącznie przelatujący ponad granicami piloci. Później również się to zdarzało, w większości przypadków jednak uciekinierzy wojskowi - podobnie jak cywilni - rezygnowali z powrotu przy okazji legalnego wyjazdu.

Zmianą podstawową była rezygnacja z zasady odpowiedzialności zbiorowej. Do 1957 r. za ucieczkę oficera kary ponosili jego przełożeni, bliscy koledzy, nawet podwładni żołnierze. Po ucieczce w 1949 r. pilota Arkadiusza Korobczyńskiego z eskadry lotniczej marynarki wojennej aresztowano dowódcę eskadry (kmdr. Aleksandra Majewskiego) oraz dowódcę klucza w tej eskadrze (por. Antoniego Isakowskiego), przeprowadzono czystkę wśród personelu jednostki, wreszcie kary dyscyplinarne ponieśli oficerowie kontrwywiadu za brak nadzoru nad pilotami. Gdy zbiegł Jaźwiński (w 1953 r.), numer 41 jego pułku w Malborku skreślono z ewidencji oddziałów lotniczych. Dowódca pułku i jego zastępcy zostali przeniesieni na niższe stanowiska, a lotników rozproszono po różnych tzw. leśnych garnizonach, z dala od Wybrzeża, nie zważając na to, że jako nieliczni wówczas umieli pilotować samoloty odrzutowe. Kary dyscyplinarne objęły zamiataczy hangaru, w którym stał samolot Jaźwińskiego. Ale najbardziej dotkliwe konsekwencje ponieśli dowódcy trzech eskadr 41. pułku: skazano ich na 12 lat więzienia, "udowadniając" (znanymi dziś metodami) pomoc koledze w ucieczce oraz zamiar uprowadzenia innych jeszcze samolotów. Wypuszczono ich w 1956 r., lecz zrehabilitowano tylko jednego; dwóm, po skróceniu kary, nie cofnięto oskarżeń i zwolnionych warunkowo przeniesiono do rezerwy. Dopiero w 1993 r. uniewinniono ostatniego pozostałego przy życiu z tej trójki.

Począwszy od 1957 r. wyroki sądowe dotyczyły wyłącznie uciekinierów. Odpowiedzialnych - nazwijmy to - moralnie karano dyscyplinarnie, ostrzeżeniem, rzadko przeniesieniem na niższe stanowisko. Do końca natomiast karze więzienia towarzyszyło pozbawienie praw obywatelskich, co dotkliwie odczuwały pozostawione w kraju rodziny. Na przykład, gdy zbiegł gen. Dubicki, przeprowadzono drobiazgową rewizję w jego mieszkaniu oraz w mieszkaniach syna i córki. U Dubickiego komornik zajął mienie wraz z kosztownościami należącymi do żony, a całej rodzinie zablokowano konta w banku. Syn i córka musieli udowodnić przed sądem, że ich mieszkania i pozostałe mienie zostało nabyte za własne pieniądze, a oszczędności odłożone z własnych środków finansowych. Znajdowali się też gorliwcy, którzy z osobistej już inicjatywy na wszelki wypadek usuwali żony uciekinierów z pracy. Dzieci w szkole czuły się jak pod pręgierzem. Tak więc konsekwencje materialne, jak również moralne (te ostatnie szczególnie dotkliwe do 1956 r.) - ponosiły rodziny w każdym okresie PRL.

Motywy i losy

Jakie były pobudki ucieczek oficerów, ludzi należących przecież do tej części społeczeństwa, na której ustrój miał się opierać?

W wywiadach udzielanych bezpośrednio po ucieczce wielu oświadczało, że ciążył im gorset ustrojowy, a także nie mogli znieść natrętnej ingerencji Rosjan w sprawy wojska polskiego. Ale nie wchodziły tu w grę prześladowania polityczne, nie była też argumentem chęć poprawy sytuacji życiowej. Zapytany o to ppor. Jaźwiński powiedział wprawdzie we wspomnianym wywiadzie, że w wojsku czuł się niepewnie (wystarczy, że powiesz jedno słowo i cała kariera wali się jak domek z kart), dodał jednak, że jego pragnieniem była służba w legendarnym Kościuszkowskim Dywizjonie 303, o którym coś się zapewne naczytał, nie wiedział tylko, że dywizjon ten został rozwiązany w 1946 r.

Przed Jaźwińskim ppor. Korobczyński, obywatel radziecki, lecz Polak z pochodzenia, skierowany w 1944 r. do 2. Armii WP, zbiegł samolotem do Szwecji, ponieważ miano go odesłać z powrotem do Armii Czerwonej, podczas gdy cała jego rodzina wkrótce po wojnie ewakuowała się z Ukrainy do Polski. Porywem miłości z kolei uzasadniał ucieczkę por. Bogdan Kożuchowski, pilot 31. pułku myśliwskiego w Łasku: jesienią 1957 r. tak go zauroczyła poznana przypadkowo Szwedka, że zdecydował się na porwanie samolotu, byle tylko połączyć się z ukochaną w jej ojczyźnie (sąd, skazując go na karę śmierci, obwiniał go o współpracę z obcym wywiadem). Niektórym znów do tego stopnia zaciążyły stosunki rodzinne, że zapragnęli, aby granica rozdzieliła ich z domem. Inni w ucieczce widzieli ratunek przed karą, jaka mogła ich czekać za popełniony czyn (wśród tych byli zapewne agenci obcego wywiadu, aczkolwiek o szpiegostwo oskarżano uciekinierów w nielicznych przypadkach). Byli i tacy, którzy chcieli po prostu przeżyć Wielką Przygodę.

Uzasadnieniem dość oryginalnym posłużył się gen. Dubicki. Wiosną 1981 r. - napisał do mnie z Niemiec wkrótce po zmianie w Polsce ustroju - moi przyjaciele donieśli, że po wprowadzeniu stanu wojennego będę pierwszą ofiarą Wojciecha, do załatwienia w sposób ostateczny. Chciałem więc do ZSRR, ale to ułatwiłoby Wojtusiowi realizację zamiaru przy pomocy radzieckiej, bo był protegowanym ich służb specjalnych. Postanowiłem więc szukać schronienia na Zachodzie. Trzeba tu jednak wyjaśnić, że gdy uciekał, od jedenastu już lat był poza wojskiem, na emeryturze i raczej nie miał znaczenia, jakie sobie przypisywał. Cierpiał na encefalopatię, pourazowe uszkodzenie mózgu, które powodowało - posłużę się tu definicją encyklopedyczną - zmiany wpływające na zachowanie emocjonalne bez naruszenia sprawności intelektualnej.

*

Jakie były losy tych ludzi po ucieczce?7

Przede wszystkim należy zaznaczyć, że choć wszyscy prawie uciekinierzy w stopniach oficerskich poddawani byli przesłuchaniom amerykańskich służb wywiadowczych (w niektórych wypadkach, np. w Szwecji, lokalnych służb specjalnych), to jednak nikogo nie zmuszano do współpracy stałej. Np. por. Jaźwiński, po niezbyt szczęśliwym lądowaniu na Bornholmie (nie mogąc znaleźć lotniska, na ostatnich litrach paliwa siadł na polu i kołując rozbił samolot), po udekorowaniu w Londynie takim samym jak jego poprzednik (Jarecki) krzyżem zasługi i przewiezieniem do USA, występował tam jako "gość" amerykańskich sił powietrznych. Nie zaproszono go wprawdzie do Białego Domu i nie otrzymał takiej jak Jarecki nagrody pieniężnej, ale stał się "atrakcją sezonu". Oglądał siebie na okładkach magazynów ilustrowanych, obwożono go po Ameryce na spotkania, zwiedzał bazy lotnicze, latał na wojskowych samolotach odrzutowych. Trzy lata przesłużył w US Air Force, ale stałej współpracy z CIA odmówił. Dwadzieścia dwa lata pracował w lotnictwie cywilnym (bez prawa do latania do państw Układu Warszawskiego), po czym przeszedł na emeryturę.8

Wielu jednak współpracę z wywiadem amerykańskim podejmowało ze względów chociażby materialnych. Przed podpisaniem stałego kontraktu byli poddawani skrupulatnym, wszechstronnym sprawdzianom.

Wśród tych, którzy znaleźli się w USA, typową drogę przeszedł mjr Ryszard Obacz, instruktor i pilot doświadczalny. 10 lipca 1963 r., będąc na poligonie lotniczym w Nadarzycach, samolotem treningowym "Bies" przeleciał do Berlina z żoną i dwoma nieletnimi synami. Po dość skomplikowanym lądowaniu na lotnisku Tempelhof w Berlinie Zachodnim (pasy startowe były zajęte, a na trawiaste pobocze wyszło akurat stado baranów), pojawił się natychmiast samochód z napisem "Follow me". Gdy dokołował na wskazane miejsce, powitał majora amerykański komendant lotniska wraz z rezydentem CIA. Całą rodzinę sfotografowano i wkrótce potem odbyła się naprędce zorganizowana konferencja prasowa (z zastrzeżeniem, że nie wolno źle mówić o Związku Radzieckim). Tego samego dnia przebranych w mundury US Army przewieziono do Frankfurtu nad Menem. Tam, w willi przeznaczonej dla wyróżnionych uciekinierów, pozostawali pół roku pod "opieką" służb specjalnych. W tym czasie major wypełniał przeróżne formularze, odpowiadał na mnóstwo pytań, wyjaśniał szczegóły swojej biografii. Był przesłuchiwany przez przedstawicieli wywiadów - niemieckiego, brytyjskiego, francuskiego, izraelskiego i przede wszystkim amerykańskiego.9 Wożono go do różnych miejscowości w Nadrenii i Szwarcwaldzie, organizowano spotkania. Płacono mu - jak to określił - "za słowa", a pieniądze przydały się później na urządzenie domu w USA. Ale rozrywek nie było zbyt wiele, skoro wspominał po latach: Któregoś weekendu zaproszono nas do chińskiej restauracji na obiad. Posiłek ów był dla całej rodziny wyjątkowym wydarzeniem.10

W styczniu 1964 r. przewieziono Obaczów do USA kanadyjskim samolotem transportowym; na liście pokładowej figurowali pod nazwiskiem Lott. Dwa miesiące przebywali na farmie w stanie Maryland, 130 km od Waszyngtonu, gdzie mieszkało jakieś małżeństwo. Później przemieszczono ich do hotelu w waszyngtońskiej dzielnicy Arlington, gdzie po pewnym czasie nabyli dom. W dzielnicy tej mieszkało wielu uciekinierów zatrudnianych przez amerykańskie służby specjalne, nie tylko z Europy.

Wszyscy decydujący się na współpracę z Defense Intelligence Agency byli przesłuchiwani przez Selective Service, z wykrywaczem kłamstw włącznie; porównywano różne źródła informacji na ich temat. Nieprzydatnych przekazywano do Junk Service (do wyrzucenia), która pomagała im się jakoś urządzić. Nad tymi, których uznawano za przydatnych, opiekę przejmowała Defense Intelligence Service (odpowiednik wojskowego kontrwywiadu). Wstępem było podpisanie zobowiązania nazywanego (przez podpisujących) "dokumentem dyskryminacyjnym": wszelka korespondencja od nich mogła wychodzić tylko w otwartych kopertach (podlegała kontroli DIS); listy do nich były kierowane wyłącznie na adres kontaktowy, rozmowy telefoniczne mogli prowadzić tylko przez telefon kontaktowy. Poruszanie się poza miejscem przebywania, zresztą bardzo ograniczone, wymagało zezwolenia DIS. To tylko niektóre z ograniczeń trwających do czasu naturalizacji (7-10 lat) i kontraktu na stałe zatrudnienie.

Pracowali jako konsultanci, analitycy, wykładali taktykę stosowaną w armiach Układu Warszawskiego. Zawsze jednak czuli się pod obserwacją i do końca chyba nie cieszyli się pełnym zaufaniem. Nawet ich dzieci były traktowane jako potencjalni agenci drugiej generacji (tzw. sleepers - "uśpieni"). Jeden z synów Obacza po ukończeniu szkoły średniej ubiegał się o przyjęcie do szkoły wojskowej; gdy w ankiecie w rubryce z pytaniem o sympatie polityczne ojca wpisał, że ojciec był członkiem PZPR - został odrzucony.

Warunki materialne po podpisaniu kontraktu były przede wszystkim zależne od "wartości" danej osoby oraz od wysługi lat począwszy od dnia uzyskania amerykańskiego obywatelstwa. Niektórzy otrzymywali do 5000 dolarów miesięcznie (taką pensję miał ponoć Paweł Monat). Istniał też fundusz specjalny dla osób przekazujących szczególnie cenne informacje, pozwalający na uposażenie 7000 dolarów. Niezależnie jednak od wysługi lat, awansów i zajmowanej pozycji, żaden z uciekinierów nie mógł pełnić funkcji kierowniczej, najniższego nawet szczebla.

Podobną jak w Stanach Zjednoczonych procedurę przechodził gen. Dubicki w Republice Federalnej Niemiec. Gdy znalazł się po drugiej stronie muru berlińskiego, izolowany w Helmufeld (niewielkiej miejscowości blisko granicy z NRD) wypełniał rozliczne formularze i był przesłuchiwany przez amerykańskie służby wywiadowcze. Po krótkim czasie przewieziono go do Kaiserslautern, miasta w pobliżu granicy z Francją, w którego okolicach znajduje się baza lotnicza NATO, dowództwo amerykańskich wojsk lotniczych w Europie oraz sztab Połączonych Sił Powietrznych w Europie Środkowej. Był to więc rejon dobrze strzeżony. Kwaterował w niewielkim dwupokojowym mieszkaniu służbowym, oczywiście pod opieką amerykańskich i niemieckich służb specjalnych.


Stopniowo poddawany poufnym kontaktom z odpowiednimi wysoko postawionymi osobami przekazywałem im rewelacyjne, posiadane przeze mnie informacje - tak pisał do mnie w liście wysłanym z Kaiserslautern 5 maja 1990 r. Można wątpić, czy były to rzeczywiście rewelacje, ale w każdym razie Dubicki przez trzy lata występował na wielu spotkaniach, m.in. w stacjonujących na terenie Niemiec oddziałach NATO (notabene nie znając żadnego obcego języka poza rosyjskim). Występował też w telewizji, w generalskim mundurze, który zabrał ze sobą. Dwukrotnie był w USA, na objazdach organizowanych przez koła polonijne. I, co ciekawe, cała jego działalność została przerwana z chwilą, gdy na scenie pojawił się Michaił Gorbaczow ze swoim programem i prozachodnią polityką.11

Wyróżnieniem szczególnym, zapewne ze względu na niecodzienny wśród uciekinierów stopień wojskowy, było to, że już po kilku miesiącach pobytu w RFN uzyskał status uchodźcy politycznego i - co istotniejsze - przyznano mu emeryturę generała Bundeswehry w wysokości 4500 marek, podniesionej później do 5500 marek. Jednak, jak inni, do końca odczuwał brak zaufania ze strony - jak to określił - "gospodarzy"; pozostawał pod stałym nadzorem.12

Dla pełnego obrazu losów oficerów zbiegłych za granicę należy jeszcze wspomnieć o nielicznej wprawdzie, ale ważkiej grupie godzących się na działalność ŕ rebours. Za przykład posłuży tu pilot Arkadiusz Korobczyński. Gdy w 1949 r. wylądował na Gotlandii, po przesłuchaniu przez szwedzkie służby specjalne podjął pracę w hucie szkła, jako ślusarz. Nie zaznał jednak spokoju. Po czterech latach, gdy uznano, że nie został podstawiony przez polski wywiad, "przejęła" go organizacja działająca - jak później zeznał - na rzecz amerykańskiego i niemieckiego wywiadu. W 1955 r. został skierowany do Frankfurtu nad Menem dla przeszkolenia w działalności na zawijających do szwedzkich portów statkach handlowych, polskich i rosyjskich (chodziło o uzyskiwanie od marynarzy informacji o sytuacji w ich krajach, przede wszystkim dotyczących wojska). Kurs trwał sześć tygodni. W grupie było osiemnaście osób, przeważnie Rosjan; wykłady odbywały się w języku rosyjskim. Aktem końcowym było podpisanie deklaracji o współpracy z wywiadem niemieckim.13

W 1955 r. Korobczyński ożenił się ze Szwedką, uzyskał szwedzkie obywatelstwo i niezależnie od nieoficjalnej działalności pracował w jakimś przedsiębiorstwie. Dopiero w 1968 r., po upływie trzynastu lat od zakończenia kursu we Frankfurcie, zdecydował się na wyjazd do Polski. Przygotowania trwały cztery lata. W 1972 r. pojawił się w Gdańsku jako szwedzki turysta i tak go urzekło piękno tego miasta, że ponowił przyjazd w 1973 r., tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Tym razem jednak, "namierzonego" przypuszczalnie w czasie poprzedniego pobytu, aresztowano go w tydzień po przyjeździe, w Warszawie na ulicy, podczas robienia zakupów. Interwencja ambasady szwedzkiej nie odniosła skutku, został oskarżony o dezercję (sprzed 24 lat!) i skazany na dwanaście lat więzienia. Jedynie osobista interwencja premiera Szwecji sprawiła, że w 1979 r., po odsiedzeniu pięciu lat, powrócił do swojej trzeciej z kolei (po radzieckiej i polskiej) ojczyzny oraz do żony i czworga dzieci.

Próby przerzucenia uciekiniera do kraju, z którego zbiegł, po przygotowaniu go do roli agenta (jeśli tak traktować przypadek Korobczyńskiego), podejmowane były niejednokrotnie i niejednokrotnie też kończyły się niepowodzeniem.
*

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-14 21:59:00

Reszta ciekawostek tu:

http://www.videofact.com/polska/aanowi/done/ucieczki_oficerow_lwp2proba.html

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-14 22:06:00

Spoko za niedługo Nazwiskami tych Bochaterów będa się wstydzic mieszkańcy jakichś ulic.Np w Gdańsku do dziś zostawili ulicę Bitwy pod Lenino.Dacie wiare?Tak przegapic a można byłoby zrobi jakiegoś księdza lub styropianowca.
Więc moze którys z tych bochaterów dostąpi tego zaszczytu?
Pozdrawiam

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-15 15:37:00

No muszę przyznać że ten pocisk Lance robi wrażenie ... fajna fotogaleria: http://www.redstone.army.mil/history/archives/lance/welcome.html

i w ogóle stronka o tym projkecie ...

Jaca nie rozumiem o co Ci chodzi z tą Bitwą pod Lenino ? Czyżby była niegodna na nazwę ulicy ?

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-15 15:37:00

zjadło mi link o Lance
http://www.redstone.army.mil/history/lance/welcome.html

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-15 15:46:00

No wiesz w uwczesnej manii zmieniania wszystkiego co komusze to az dziw ze się uchowała.Zmienili święto WP z 12 X na 15 VIII a tu taki kwiatek zostawili.Była w Gdańsku ulica Wiesława(od średniowiecznego Bastionu obronnego) wiec podciagneli ulice pod Gomułke,była ulica Jednosci Robotniczej wiec jest teraz Trakt św Wojciecha.Uwazasz ze tamte nazwy były złe?
Pozdrawiam

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-15 17:46:00

Jaca jasne że tamte nazwy były dobre. W Warszawie zmienili nazwe placu Felka Dzierzynskiego na jakiś tam Bankowy. Co oni od niego chcieli? przecież to był choroszyj poliak. to samo zrobili z Marcelim Nowotką, Julkiem marchlewskim i innymi bohaterami. To straszne. A jeszcze ten 15 sierpnia. Co to za data? Za sanacji sie tym chelpili. po co to było? 12 pażdziernika to co innego, Ta bitwa zmieniła losy Polski i świata, dzieki pomocy zwiazku radzieckiego. Jaca nie łam sie wkrotce chyba rocznica urodzin Rokossowskiego a i zbliza sie 22lipca milowymi krokami. Ech potańczymy, pobawimy i pośmiejemy sie jak za dawnych lat...A juz zlikwidowanie ulicy Bolka Bieruta to mnie akuratnie wytrącilo z równowagi. A co im przeszkadzał pomnik Lenina w Poroninie , a ? Eto oczień nie choroszo. Jaca i towariszczi nie łamać sie do gory głowa. PPR walczy. Wara od zasłużonych!!!Stwórzmy batalion im .Wandy Wasilewskiej.

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-15 20:11:00

Atak to najlepsza forma obrony! :]
A komunizm mógł egzystować jedynie drogą podbojów. Skoro nie mógł to się rozpadł...
Ja też mam wątpliwości co do czerwonego Felka (Dzierżyński). W końcu to facet który wykończył największą liczbę Ruskich!
Pozdrawiam
wars98

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-15 20:15:00

Fakt Wulfgar Czcijmy teraz kuklińskiego i innych którzy jak szczyry spierni.... z tonącego okrętu.Mamy takich wielu można ich da na patronów ulic.I nie tylko ulic.Nadac ich imiona jednostce Wojskowej albo Szkole niech sie dzieci o nich ucza.W końcu czym sie różni kukliński od felka.Jeden i drugi zdradził ojczyzne i działał na jej niekorzyśc.
pozdrawiam

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-16 18:37:00

Nu Jaca .Cziem kuklinski zaszkodzil?? tien szpion zdradzil Sowietskij sojuz. Gdybi nie łon to my mogli oswobodit dunczykow a? Amierikanskie zachwatcziki ob etom nie ponimali.. Pocziemu ty tak bespokoiszsia? Ja dumaju czto ty u nas na Woroszylowce ucziłsia. Bud Jaca wsiegda gotow. My jeszczio wiernut w Polszu. Oswobodim was od etoi amerikanskoi soldateski.
Towariszcz Maruchin.

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-16 19:03:00

Witam.Pan półkownik to miał dostep ale do tajnych naszych tajemnic wojskowych a nie ZSRR bo ci to nikomu nie wierzyli a swłaszcza Polakom. Więc ten zdrajca wystawiał nasz kraj na wielkie straty podczas przyszłego konfliktu ale co tam dla niego naród toć to wszyscy byli parszywi komuniści ale ja już wole socializm wydaniu Perelu niż krajobraz naszego kraju po wojnie nukleralnej. Pozdrawiam.

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-16 19:09:00

Kol Wulfgar czy Ty nie potrafisz nic innego?Uwazasz ze tow kukliński nie zdradził Polski?Ciekawa teoria.Skad wział ten stopień pułkownika?W spadku po dziadku?Czy może amerykanie jako kamuflaz mu dostarczyli?Niestety nie wstapił do LWP i składał przysiege na wiernosc Wielkiemu Bratu bo taka była przysięga i takie było wtedy wojsko.Jakos mu to nie przeszkadzało wtedy.Tak jak nie przeszkadzało mu branie udziału w pracach nad opanowaniem Czechosłowacji w 68.I nagle w 71 doznał objawienia?Stwierdził ze PRL jest zły?Że komuna jest zła?Nagle?A przez tyle lat mu to odpowiadało.Co byo tego przyczyna?Mało kasy?Czy moze pominięto go w awansie?Można sie zastanawiac długo i namiętnie ale na pewno nie zrobił tego tow kukliński w imie dobra Ojczyzny.No i jeszcze jedna ciekawostka.Gdy w 95 kuklińskiemu uchylono wyrok śmierci nałożony mu przez PRL a złagodzony w 90 do 25 lat i oddano go do ponownego rozpatrzenia to trzeba było znowu amerykanerskich nacisków aby sprawe w 97 umorzyc.Wiec jednak przez 7 lat mądrzejsi od nas nie mieli o nim i jego postepowaniu wysokiego mniemania.Całe szczeście że w tym kraju ktoś zachował trochę zdrowego rozsadku i nie nadał mu pośmiertnie stopnia Generała.Tak ze niestety ale poniewaz PRL go wyszkolił umożliwił mu kariere w wojsku a on zrobił co zrobił to niestety jest zdrajca i nie ZSRR jakby wielu chciało ale niestety Polski.PRL z historii Polski nie wymażesz a za kilka lat o kuklińskim i jemu podobnych będzie cicho i głucho na jej kartach.
Pozdrawiam

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-16 20:04:00

jaca nie chce mi sie juz pisac bo ci sie to i tak odbija od mózgu. Być moze dzieki takim "zdrajcom" jak Kuklinski i Solidaruchom mozesz teraz pisac i gadać swoje klocopały i pić piwo z puszki a nie jeżdzić z Maruchinem na szkolenia do Woroszyłowki i wpierniczać tuszonke. ( Być moze on zrozumiał pewne sprawy póżno ale lepiej późno niz wcale ale za to ty do dzisiaj myslisz tak jak cie nauczono na kursach). Wątek Kuklinskiego był wałkowany juz niejednokrotnie.Jak chcesz poczytać opinie to znajdz go sobie. To Ja neandertalski oszołom. Amen. Bez odbioru.

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-16 20:15:00

Jeszcze tylko do RSO. Jak rozumiem byłby to konflikt w interesie Polski. Bo oczywiście przydałoby nam sie zdobyc Kopenhage i wkroczyć do Paryża w interesie ZSRR. Ale to w końcu agresywny pakt NATO chcial rozbić miłujące pokój panśtwa socjalistyczne. A Duńczycy i rewizjonisci spod znaku Hupki i Czai tylko czychali na nas. Oczywiście Rosjanie nie wtajemniczali nas we wszystkie swoje plany bo nie musieli tego robić. Wystarczyło wydac tylko rozkaz ktory mial Jaruzel w zalakowanej kopercie od Kulikowa czy innego Jazowa i mogł conajwyżej podrapać sie po tyłku, tyle miał do gadania. Nie zapominajmy z czyjego nadania on tu był. Czyżby z wyboru narodu? Archiwum Mitrochina sie kłania.. wiem to pewnie kłamca i konfabulator....Bez odbioru. Oby jutro był teleranek..

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-16 20:17:00

Panowie, Panowie....święta mamy, każdy ma swoje zdanie, nikt nikogo siłą klawiatury i złośliwostek nie przekona....
Odbiegliśmy /także i moimi postami/ nieco od głównego tematu. Wróćmy zatem do meritum.

Szanujmy się deczko więcej.....

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-16 20:21:00

No własnie kol Wulfgar no właśnie.Dzieki takiemu myśleniu jak to kukliński i inni rozwalali komunę mamy dziś LPR mamy Samoobrone i inne post(z nazwy)Solidarnościowe partie które rozpierniczaja to co po upadku nieboszczki komuny się ostało.Wystarczy hasło"Ja walczyłem z komuna" a ludzie dostają małpiego rozumu i niosa kolejnego oszołoma na rękach do koryta.Jak za komuny tak i teraz jeżdzimy na zachód na saxy sciagamy z zachodu złom samochodowy(bo na nowe tak jak i za komuny nas nie stac)tylko że teraz w tym kraju mało co polskie pozostało.Wpieprzamy hamburgery a nie kotlety obchodzimy jakieś Walentynki jakieś Hallowin(czy jak to sie pisze).Tracimy Tożsamosc Narodową.Polaczki na zachodzie są bardziej Niemieccy czy Angielscy niz tambylcy.Zapominamy o swojej historii i jesteśmy gotowi napluc kazdemu w twarz za to ze nam to przypomina.
Pozdrawiam

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-16 20:22:00

racja..koniec wątku pobocznego

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-16 20:27:00

No własnie .Pamiętam z podstawówki jak na wych obywatelskim uczylismy się o NATO że to powstało aby Nas zaatakowac i w odpowiedzi na NATO powstał UW.Wiec czemu się tu dziwic że w odpowiedzi na zagrozenie planowano obronę przez atak?Jakos nie wierze(choc wiara tu nie ma znaczenia)że po drugiej stronie żelaznej kurtyny planowano tylko sadzenie tulipanów na granicy NATO-UW.Tam NA PEWNO były takie same plany jak u nas tylko moze ofiar byłoby więcej?
Pozdrawiam

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-16 21:13:00

Witam. wulfgar teraz taki sam mamy interes w Bagdadzie i jesteśmy miesem armatnim US-army i tak samo mamy koperty zalakowane z USA ale oczywiście mam internet w domu a z okna oglądam jak obywatele tego kraju Kuklińskiego, Solidarności i JP2 myszkują po śmietnikach ale dobrze im po co wspierali komune. Pozdrawiam.

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 08:26:00

Wulfgar, to że Jaca ma inne poglądy na dane sprawy, nie jest powodem, żebyś posuwał sie do obrażania jego osoby (czytaj - tekst o mózgu czy parodiowanie języka rozyjskiego...). Ja osobiście nie uważam sie ani za jakiegoś "komucha" ani za "czerwonego", jednak zgadzam się z opinią, że Kukliński był nikim innym jak tylko zdrajcą. Bo nie był on żadnym tajnym agentem wprowadzonym przez państwa zachodnie do naszej struktury militarnej, tylko był polskim oficerem, który dał się zwerbować przez obcy wywiad. A za takie coś dostaje się w najgorszym wypadku kulkę w łeb...

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 09:00:00

wulfgar- wracając do tematu to czy ty widziałeś gdzieś drużyne pilkarską ktora gra mecz tylko w obronie i nie planuje ataku aby strzelić bramke

kuklinski - brak słów jeżeli tacy osobnicy mają uchodzić za bohaterów narodowych

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 09:08:00

Kukliński bohater przeciez wzkazał jankesom cele w Polsce,
za garsc papierków i domek na przedmieściu (gó..no go obchodziło 35 mln polaków w kraju ), a jankesi pewnie Polske by zmobardowali guma do żucia i ewakuowali opozycję hehe naiwność ludzi którzy robia z niego herosa jest żenująca ,Xantos napisał kulkę w łeb... , a moim zdaniem to na pachołka jaknesów i zdrajce szkoda kuli sa lepsze metody na zdrajców pozdro

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 09:22:00

cytat z dzisiejszej prasy związany z tematem "służy pokojowi i bezpieczeństwu kraju, nie stanowiąc zagrożenia dla nikogo", jednakże w obliczu wroga "uderzy jak meteoryt... odcinając rękę jakiemukolwiek agresorowi".

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 09:28:00

Najbardziez żenującym jest to, że opublikowanie tych planów i ich odtajnienie stawia nas bardzo w złym świetle wobec naszych aktualnych sojuszników, którzy juz pewnie zastanawiaja się czy za 4 lata jak zmieni się władza na SLD to IPN nie ujawni ściśle tajnych planów aktualnie obowiązujących w NATO. Wstyd że jesteśmy tacy głupi.

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 09:28:00

Oficer jest oficerem składa przysięgę i go to zobowiązuje
Polska jaka była taka była ale mieszkali w niej Polacy ,a
to że bylismy satelitą moskwy to niestety równiez wina jankesów i angoli ( któ nas sprzedał stalinowi ?)
a zdrada narodu bedzie zawsze zdrada narodu ( mówia że kukliński zrobił to w wyzszym celu?) ten cel nazywał sie Polska ,niestety cel dla rakiet .....
pozdro

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 12:52:00

Ja też uważam, że podchorążych należało rozstrzelać w 1830 roku za to że złamali przysięge złozona na ręce prawowitego króla Polski Jego Wieliczestwa cara Rosji. Co im brakowało? Mieli orły w koronach i sztandary polskie z monogramem cara. A Ci zdrajcy co z naszej armii przechodzili do band leśnych w 1863 roku - łamali przysięgi składane w Priwislanskim Kraju - ich to przynajmniej wieszali na Cytadeli. Czego im brakowało - mieli polskie książki, Sienkiewicza i Polskie Towarszystwo Wioślarskie. A ci co zdradzili Austro-Węgry i przysięge tam skłdaną na ręce samego światobliwego Franca Josefa? Co im brakowało, język polski, polskie uczelnie, polskojęzyczne pułki, polskie ksiązki, obchody rocznic narodowych, Sokół, harcerstwo, drużyny bartoszowe, strzeleckie etc.?
A temu Kuklińskiemu co brakowało - miał orzełka i sztandary z polskim orłem, mógł brać udział we wręczaniu VM dla wielkiego Leonida Breżniewa, naszego słodkiego Ojczulka, miał polskie książki i filmy.

Dlatego popieram postawioną tu przez Lokomotywe i paru innych dyskutantów tezę: było świetnie - aż szkoda, że do dziś tak nie jest.

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 14:21:00

jazłowiak - ja nie napisałem "było świetnie"- uzywasz demagogicznego chwytu znanego pod nazwą "a w ameryce murzynów biją"

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 14:22:00

dośc prymitywnego zresztą

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 16:51:00

Twoje stwierdzenia nie są prymitywne:

"Koleś uciekł i nie zwracał uwagi co zrobia z jego matka kolegami , dla bejsbolówki zdradził wszystko i wszystkich
( nie rozumiem dlaczego "bohaterowie " tych ucieczek sa pokazywani ciągle w bejsbolówkach - chyba żeby ich jeszcze dodatkowo ośmieszyć)"

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 16:58:00

Kukliński był bohaterem a plują na niego Ci co służyli czeronym i sowietom i nawet nie wpadli na pomysł, ze coś robią złego bo mieli dużo lepiej niz my zwykli zjadacze czarnego chleba. Trepolandia była lepiej karmiona, ubierana, miała lepsze sklepy i mieszkania. Do woli było niewolników z zasadniczej do sprzątania, malowania i kopania ogródków. Teraz trepolandia pisze banialuki o jakichś haimatach, zdradzaniu najbliższych i wrogich rakietach skierowanych na miłujące pokój kraje socjalistczne. Normalnie jakbym słuchał mojego nauczyciela od PO. W imię tego haimatu okradano nas, aby utrzymywać dywizje pancerne uzbrojone w kaczory, jakieś oszalałe zapasy MOB. i trepolandię w wielkości ze 400 tys. Trepy nie moga przyjąć do wiadomości, ze neistety wrogie kapitalistyczne rakiety nie uderzyły w nasz Kraj, dzięki temu, że tacy jak Kukliński i wielu innych poświęcili całe swoje życie. I nie mieli lepiej niż trepostwo, którym III i IV RP zapewniła wysokie emerytury + możliwośc dorabiania do woli.

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 17:02:00

potwierdzam cytat - nie widze w nim nic prymitywnego
wrócmy jednak do tematu - bo twoja retoryka raczej krązy wokól tego że niby koledzy macie rację ale Lokomotywa jest be

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 17:03:00

o widzę że Lokomotywa jest bardzo be

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 17:06:00

A w jakiej warstwie społecznej funkcjonowałeś w PRL? Bo może to mi wyjasni twoje poglądy?

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 17:19:00

jazłowiak - popatrz w lustro , tak wyglada przyszłośc tego narodu - trep nie wezmie cie nawet do zamiatania podwórka bo wygladasz jak siedem nieszczęśc ( zdjęcia do wgladu w starszych postach gdzie jazłowiak udaje żołnierza wrześniowego )a widząc cię w tym mundurku naród siedzi i płacze nad niedola i nieszczęsciem armii wrrześniowej. Prawdopodobnie nikt za bardzo nawet nie chce cię kopnąc w d...pe aby nie zapaskudzic sobie butów - i jeszcze na dodatek masz kompleks pochodzenia z przekonaniem że ktoś okradł twojego tatusia z z mamusią
Żegnaj nie mam juz dzisiaj czasu pisac

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 17:21:00

dla porównania to była wypowiedz prymitywna Pana Lokomotywy

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 17:24:00

Lokomotywa... wiesz, zadziwiasz mnie. Nie chcę nikomu kadzić, ale oby cała przyszłość narodu wyglądała tak jak Jazłowiak. Jeden z niewielu, którym się chce.

Brutalna prawda jest taka, że Kukliński uratował ileś tam tysięcy Polaków, przed wyzwalaniem Danii.

Wiem, że trudno jest Ci uderzyć się w piersi i powiedzieć, że ileś tam lat stałeś nie po tej stronie co trzeba, ale taka jest prawda.

Pozdrawiam
Krzysiek

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 17:33:00

warstwa społeczna Lokomotywy- wnuk oficera Wojska Polskiego weterana 20 roku który całą wojnę przesiedział w oflagu
syn oficera Ludowego Wojska Polskiego - za co nie dostałem sie na studia ze względu na punkty za pochodzenie , bo w komunie byle cham z wiochy miał zagwarantowany lepszy start życiowy jak ja ,dlatego wyladowałem w Zmechu wrocławskim
Matka nauczycielka - uczniowie zagańskiego LO do dzisiaj ja dobrze wspominaja choc nie żyje od 10 lat
Dziadek czyli ojciec matki - francuski górnik -pięć lat stalagu za obronę francji
I NIGDY W HISTORII ANI JA ANI NIKT Z MOJEJ RODZINY NIE NALEZAŁ DO PARTII KOMUNISTYCZNEJ/SOCJALISTYCZNEJ/DEMOKRATYCZNEJ(niepotrzebne skreślic)

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 17:47:00

Nie widze powodu aby na siebie teraz skakac za to ze bohater kukliński uratował Polske przed wyzwalaniem Danii.Daj mu Boże aby ta polska ziemia którą zdradził była mu lekka.Jazłowiak pytasz sie czemu bohaterowie tych ucieczek sa pokazywani w bejzbolówkach?Pewnie ktoś im na siłe je załozył.Pytanie powinno brzmiec jednak dlaczego CI WIELCY POLACY stracili ten taki swojski polski akcent?Moze tez na siłę telewizja im głos zmienia?Powiedzmy szczerze łatwiej było wyrwac za granicę i tam grac męczennika niz pozostac na miejscu i cos robi.Bóg DOLAR i RWE czy Głos Ameryki potrafiły działac cuda.
Pozdrawiam

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 17:56:00

Eh Jaca...

Z zasady nie angażuję się w dyskusje o Kuklińskim. Ale powiedz, naprawdę wolałbyś jechać w transporterze wyzwalać teraz Danię? I to dla kogo... dla pomyślności światowego komunizmu?

Z różnych powodów ta inwazja nie doszła do skutku. Między innymi też dlatego, że Kukliński osłabił Układ Warszawski przekazując pewne tajemnice NATO. Pomyśl o tym, zamiast mówić o "zdradzie polskiej ziemii".

Polską Ziemię zdradzili inni... Ci którzy stali na trybunach i przymowali w tym czasie defilady. Ci którzy podpisywali rozkazy, którzy postanowili służyć Sowietom.

Pozdrawiam
Krzysiek

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 18:06:00

Jazłowiak: popieram. trafiłeś w sedno. Lepiej bym tego nie ujął.
Ale Panowie tak czy owak kończmy to .Ten wątek tak Kukliński jak i otwarcie archiwów Układu Warszawskiego był juz maglowany. Proponuje jakis spokojny temat i nie budzący kontrowersji np. Dlaczego kochamy Adama Michnika? he he.

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 18:06:00

Po pierwsze nalezy ustalic czy zdrajcą jest ten kto siedział na d.... w Polsce i próbował za wszelką cenę przezyc w zgodzie ze swoim sumieniem(np nie zapisujac się do PZPR przez co automatycznie i on i jego potomkowie mieli przej...)czy ci którzy spierdal... z tego kraju aby słuzyc w DYWIZJONIE 303 lub tego typu mieli aspiracje.uweazasz że mielismy jechac zdobywac(tfu wyzwalac)Danie od zgniłych kapitalistów?Jeśli w to wierzysz to i uwierzysz ze swinie lataja.kukliński osłabił UW?Jesli w to wierzysz to juz pisałem wcześniej.Ciekawi mnie co będzie jak za niedługo(daj Boze ) poznamy co się z nami miało stac gdy hamerykanery nas "Wyzwolą"Polską ziemię zdradzili najpierw Francuzy i Angole a w 45 Amerykanery.Więc ci którzy sprzedali się zdrajcom nie zasługuja na mój szacunek.
Pozdrawiam

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 18:15:00

Lokomotywa: najeżdzanie na kogos za wygląd to juz chamstwo ciekawe jak ty sie prezentujesz?Czy czeszesz sie gąbką? a moze brzuch ci wisi do kolan? Może któs tez nie chcialby cie kopnąc w d... za wygląd bo by utknęła noga w zwieraczach. to na marginesie. Kończmy.

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 18:28:00

No i wszyscy sobie nawtykali....przyszła mi myśl że sondaże polityczne wszelkich instytutów i pracowni społecznych są bezsensowne......wystarczy wejść na forum odkrywcy i jest wszystko, cały przekrój społeczny, wiekowy, pochodzeniowy jak i majątkowy, i wyznań politycznych - dwubiegunowy czarni i czerwoni....

Raz jeszcze napisze, panowie szanujmy się coś........

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 22:39:00

Masz rację Kol Acer "Szanujmy sie coś ....." a nie dla boga dolara wpieprzajmy padlinę w MC szitusie op przepraszam w Mc Donaldzie miało by.Jedzmy naszego prosiaka a nie indyka obchodżmy Święto Zmarłych a nie hallowinstrzelajmy rakietki na 11 listopada a nie 4 lipca.
Pozdrawiam

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 22:46:00

wulfgar nie nadstawiaj tyłka jak cie nie pie...dolą
- NIE JA ZACZĄŁEM
co do czesania gabka to masz racje ale mi to nie przeszkadza

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 22:59:00

koleś zwący się jazłowiakiem pojawił sie tylko w tym temacie aby ukąsić Lokomotywę -o nic więcej mu nie chodzilo
Powtarzam ktoryś juz raz z kolei - jesli ktoś tak koniecznie chce mnie kopnąc w zwieracze , zapraszam bywam w polkowickim Aquaparku dwa razy w tygodniu w niedziele zawsze od 14 do 15,30 mozecie przyjechać w kilku , zobaczysz wtedy czy zwisa mi brzuch wulfgar a poznasz mnie po łysinie
Druga sprawa to wulfgar zastanawiaja mnie u ciebie dwie sprzeczności z jednej strony niezła strona internetowa ,powiedziałbym nawet świetna a z drugiej typowe ogłupienie społeczne rodem z zamierzchłych czasów komunizmu , całkowity brak własnego zdania i osobowosci

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 23:00:00

po prostu brak ci jaj wulfgar

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 23:10:00

jaca - masz rację z tymi wielkimi ucieczkami
W ostatnim odcinku koleś ukradł samolot z aeuroklubu aby z rodziną polecieć sobie do Berlina Zachodniego na koszt członków Aeuroklubu Zielonogórskiego , bo w tamtych czasach (rok 1983) wiali wszyscy normalni ludzie przez Wiedeń - wystarczyło tylko wykupić wycieczkę . I co i kpina absolutna ,facet skończył w bejsbolówce gdzieś w Australii z glupawym akcentem. Pozostając w Polsce i latając dalej w aeuroklubie - (jako pilot AN 2 miał spory nalot) z czasem tak jak wielu jego kolegów zasiliłby PLL LOT i w dzisiejszym czasie pilotowałby sobie Boeningi do NewJorka a tak do całkowitego ośmieszenia nie pomogła nawet wyssana z palca opowieśc o żołnierzach ktorym kazano strzelać do do samolotu , no chyba że dowodził nimi pułkownik WOP H Piecuch
Głupszą historię oglądałem kiedyś na Discovery jak dwóch niemiaszków zbudowalo sobie motolotnię i uciekło nią do Berlina zachodniego a bylo to w 89 m roku hahahahhahahahahahhahahahhahahhahahahahhahahhahahahhahahahhahahhahhahah

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 23:11:00

Kol Lokomotywa czyżbyś miał az tak podniesione ciśnienie w kotle ze musisz upuszczac je na kilka razy?Upusc na raz.A poza tym to psy szczekają karawana idzie dalej.skoro żyłes i uczyłes się w PRL to zaraz Cię wyklną ogłoszą heretykiem i tym podobne na antenie jedynie słusznej rozgłośni z miasta byłego wojewódzkiego na literę T.A poza tym prostuj swoje tory Lokomotywo nadciaga ZBAWIENIE.
Pozdrawiam Pana pod parą.

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 23:13:00

Ajajaj nie mam jaj....
Co do ogłupienia to vice versa spójrz na swoje wypowiedzi jajcarzu. A w aquaparku nie chce mi sie plywać. ( ciezko mi jechac 300 km żeby cwiczyć pływanie synchroniczne). Pozatym tak jak kiedyś pisalem :jak poznam cię jesli bedziesz mial czepek? a pozatym w dzisiejszych czasach nie warto ufac starszym męzczyznom, szczegolnie na basenach, wolę seksowne licealistki.
A tak serio lokomotywa to daj sobie spokój. Załóz sobie sex shop albo sklep z bronią.

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 23:17:00

Ha hm itp itd oto mądra i sensowna (zeby nie pisac sexowna) droga zycia kol wulgarnego.
Nick panocku prawde ci powie..........
Pozdrawiam

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 23:18:00

I tak na koniec: co sie czepiasz tych besebolówek, czapka jak inne. Czyżbyś nosil beret z antenką? ja lubie basebolówki. I tobie też by było do twarzy pewnie. Bądż cool. Tym razem serio bez odbioru. Idż chłopie lulu.

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 23:19:00

nie używam czepka a licealistek nie preferuję - wole raczej zadbane czterdziestki - dlatego potrzebny mi jesteś tylko do noszenia mojej torby z ręcznikami

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 23:22:00

M iało byś o ataku na Danie a jest o ataku wulgarnego na wszystko co przeciw niemu.
To też sposób aby zosta zapamiętanym.....
pozdrawiam

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 23:23:00

pozdrówko jaca

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 23:23:00

Oj jajca. gdyby ci zagrali tez byś jeszcze poguliał chłopie z licealistkami. Wyluzuj. Odpocznij i Zaśpiewaj sobie przed snem "Nie wierze polityce , nie". I tu chyba sie zgadzamy. Pozdrawiam i spij smacznie. Runda zakonczona.

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 23:25:00

10" 0 dla wulgarnego.
Pozdrawiam
P.S Licealistki po pierwsze sa karalne a po drugie wolę kobietę która wie co chce a nie chce co wie.
Pozdrawiam

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 23:28:00

I tu tez sie zgadzamy. Nie ma to jak kompromis na koniec. Na ra.

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-18 23:55:00

Hm no tak a teraz zonk.Który to światły polski prezydent na spotkaniu ze szwejami różnej masci a udającymi BOHATERÓW sprawy Za Wasza Wolnośc i Naszą Ropę(dla ułatwienia podam ze jest to nasz jedyny własciwy i...(w miejsce kropek wpisz same superlatywy))Powiesdział:
JESTEŚMY JUŻ 3 LATA W I R A N I E .Dla ułatwienia podam ze ten prezydent w odróznieniu od poprzedniego NIE PIJE.

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-19 00:06:00

Hahahahhaha KOCHAM TEN KRAJ ... :))))))))))))))

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-19 00:08:00

Bolas to wcale nie jest smieszne to jest ŻAŁOSNE zeby Prezydenta nie poinformowac gdzie się go powiozło.
Pozdrawiam

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-19 00:09:00

Oczywiście nasz kraj rodzimy ;D ... ojaaa gdzie nie byłem i czego nie widziałem to nigdzie nie jest tak klawo jak w tym pieknym nadwiślańskim kraju ;)

Miało być o planach ataku LWP na Zachód, a dyskusja zeszła na jajcarkie kopanie się w dupę, gżęźnięciu nogi w zwieraczach, łysych głowach, sex shopach, licealistkach i inncyh cudach :))))))))) Uhahahhahaa.

Ale powiem wam już tak serio, że coś w tym jest. Jak siedziałem trochę w Albionie pewien czas temu to straaasznie mi brakowało tego naszego swoiskiego "co się k...a patrzysz ?!?" albo innych wesołych aspektów rogatej polskiej duszy :)

Huehuehuhue ide spać :) Pokój ;D

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-29 17:35:00

W czwartek odbyłą się konferencja, tym razem naukowa, a nie prasowa, nt. przekazanych dokumentów UW do IPN, z udziałem m.in. prof. dr. hab. Jerzego Eislera z IPN. Jak stwierdzono, odnaleziono tylko jeden dokument UW (oprócz statutu). Dotyczy on planu rozwoju WP. Pozostałe - to dokumenty z ćwiczeń WP, a nie dokumenty UW.

Ciekawe co przekazywał Kukliński Amerykanom, jeśli nie było dokumentów UW. W jaki sposób chciał osłabić UW. Szkoda, że przy okazji nie odtajniono sentencji wyroku uniewinniającego Kuklińskiego, wiedzielibyśmy dokładnie, bo tam znajduje się wykaz przekazanych dokumentów.

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-04-30 01:01:00

Kukliński to po prostu zdrajca i nikt w jego przypadku nie zamierza babrać sie w gó..ie.

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-05-01 17:53:00

Witam!
Ja pozwolę sobie wrócić do tematu tych licealistek. ;)
Jaca, Ty ignorancie! Wiek "prokuratorski" to 15 lat (art. 200 Kodeksu karnego), więc licealistki raczej nie są karalne. :]]]
Ale widzę, że wszyscy i tak wolą świadome panie. :D
Okey. A teraz wracając do tematu. To i tak przecież wszystkich dokumentów nie odtajnili - znaczy się, że mamy jeszcze plany marszu na zachód - to tak na wypadek, gdyby Chińczycy wyszli na naszą wschodnią granicę. ;)
Szkoda tylko, że pozbawiliśmy się okrętów desantowych.
Pozdrawiam
wars98

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-05-02 14:03:00

O czym my gadamy-piszemy.Co to za sensacja iż w czasie ćwiczeń sztabowych na mapach mieliśmy kierunek Dania czy Szwecia.
W święta Wielkanocne miałem wizyte rodzinki z Kanady (Ottawy)(pierwsza wizyta),kuzyn jest zawodowym wojskowym w KMW(Marynarka Wojenna) w stopniu komandora.Śmiał się z otajonych rewelacji MON powiedzial ich u nich jest rzeczą normalną iż w czsie ćwiczeń czyto poligon-morski, lub sztabowe to na mapach ćwiczy się warianty ataku np.na Alaskie ,USA.Kube,czy desantowanie na Mekscyk.Lub zrzuty desantowe .I jaka to jest tajemnica.
Dlatego teraz pewnie na mapat prowadzone są tyreningi sztabowe ataku na Bialorus, Rosie itp.I co to jest za tajemnica!!!!!!!!!
Rozmawialiśmy na temat Kuklińskiego (nieznal sprawy przedstawiłem mu bez żadnego picu lub farbowania).Kuzyn zapytal czy w naszym wojsku składa się przsięge na honor i ojczyzne.Powiedzialem że tak (dodałem że jeszcze w tamtym czasie była wzmianka o AR w przsiędze).Stwierdził iż tak tylko zrobić mógł ktoś bez honoru,zdrajca.A kraj-ojczyzne i przsięge ma się tylko jedną.Był zdziwiony prawie kultem "bohaterskiej" ucieczki Kuklińskiego.
Pozdrawiam !!!!!!!!!!!!!

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-05-02 14:16:00

Plany, plany... Kiedyś, a i chyba nadal, to się robiło w ramach tzw. gier wojennych. My napadamy lub na nas napadaja...

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-05-02 18:09:00

"...Szkoda tylko, że pozbawiliśmy się okrętów desantowych"
no nie całkikem. Jest ich tylko pięć i już nie desantowe a transportowo-minowe. http://www.mw.mil.pl/index.php?akcja=lublin

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-05-02 18:30:00

To dzięki naszym planom podboju Danii mamy dziś jedne z lepszych map ich wód terytorialnych.
Dziś dzielimy się to wiedzą zdobyta z ciężkie pieniądze za darmo .
Pozdr.
Oksio

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-05-02 18:39:00

J-23. Czym innym są nasze minowce, a czymś innym były nasze ODS-y. Tych już nie ma. :[
Oksiu. Przeca NATO mamy! ;)
Pozdrawiam
wars98

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-05-02 19:07:00

Wars98. Na ODS-y patrzyłem codziennie przez prawie 20 lat, a okrętów typu"Lublin" nie nazwałbym minowcami to klasyczne okręty desantowe i jako takie były budowane (miały zastąpić ODS-y typu Północny)jedynie poprawność polityczna nakazała zminę ich klasyfikacji na "transportowo-minowe".

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-05-02 19:38:00

Poprawność polityczna. Wskaż mi gdzie ona się teraz nie wkrada?! :D

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-06-11 19:15:00

W trakcie mojej dwuletniej slużby 85-87 w Ludowym Lotnictwie Polskim miałem raz okazję wziąść udział w ćwiczeniach sztabowych. Dziarscy półkownicy przeprowadzili palcami po mapach atak na lotnisko w Fuldzie (RFN). Nieżle dokopali Szabom i Jankesom. Stracili tylko dwa samoloty Lim-5! Dobrze, że nie musieli udowadniać swojej odwagi w rzeczywistości. Coś mi sie wydaje, że żaden Lim nie zbołałby nawet wystartować.

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-06-18 08:15:00

I dla jasności kolejna pseudorewelacja - o tym, że atak planowano przeprowadzić przy wsparciu 200 ładunków jądrowych.
200 ładunków jądrowych było w DYSPOZYCJI dowódcy frontu - bycie w dyspozycji, co nie oznacza automatycznie, że planowano ich użycie, ale czego oczekiwać po panach historykach (z bardzo małej literki) z Instytutu Półpamięci Narodowej.

Gdyby taka instytucja powstała w USA to by były dopiero jaja i sensacje - chyba nawet gry komputerowe byłyby zakwalifikowane jako tajne plany ataku.

Ciekawostka - w krajach Układu Warszawskiego na strzelnicy strzelano do schematycznie przedstawionej sylwetki popiersia żołnierza w hełmie, w USA sylwetki te miały na hełmie czerwoną gwiazdę, przynajmniej do połowy lat 90.

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-06-28 19:29:00

Jakiś czas temu, w programie o Kuklińskim było dużo więcej o tych planach. W momencie naszego uderzenia na Danię, ze wschodu przez Polskę miał ruszyć z ZSRR w kierunku na zachów drugi rzut wojsk radzieckich. Na logikę, zachód powinien ten drugi rzut zatrzymać/zniszczyć za wszelką cenę w trakcie dyslokacji. W razie realizacji takiego scenariusza z Polski to by niewiele zostało.


IPN się trochę spóźnił. Inna sprawa, to nasza wiarygodność. Nieważne, czy to było be, czy nie, ale co to za sojusznik, który za 5-10, czy ileś tam lat wszystko poda do prasy. Wiadomo, że to nie są już od dawna tajemnice, ale chodzi o zasadę.

Ironrat

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-06-30 20:44:00

Czyli klasyczna zachodnia koncepcja "fofa" zwalczania drugich rzutów i odwodów z przełomu lat 70/80 wymyślona chyba przez Toflera.

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-09-30 18:58:00

Drodzy Panowie,
Bardzo ciekawa dyskusja, bardzo ciekawa.
Myślę, że nie będzie to złamaniem tajemnicy wojskowej, jeśli powiem, ze będąc studentem akademii sztuk pięknych w roku 1980 w lipcu (zwróćcie uwagę na datę), byłem na plenerze malarskim w jednostce wojskowej w Gdyni- Babim Dole (34 PLM).
Wyobraźcie sobie - studenci ze szkoły plastycznej w jednostce wojskowej - okres b. późny Gierek, w sierpniu to już wiecie co było.
Do czego jednak zmierzam.
Otóż, w tym pułku, wtedy, były pierwsze i najnowsze na owe czasy (u nasz oczywiście) Migi-21 w wersji bis.
Ale po naszym przyjeździe, drugiego dnia odleciały na inne lotnisko, aby można było wyremontować pasy startowe.
Do tegoż remontu, min. przybyły na lotnisko różne oddziały wojskowe, a wśród nich dwie kompanie niebieskich beretów – 8PDD – nasi „marines” znaczy się. Jedna kompania rozpoznawcza, a druga czołgów PT-76 (bez czołgów oczywista, sami wojacy). Mieli oni pomagać w pracach budowlanych. Tyczyło się to oczywiście tylko żołnierzy, oficerowie mieli generalnie wolne.
Wśród nas, studentów, oczywiście były też dziewczyny, w tym kilka niezłych lasek. Wkrótce więc, zakolegowaliśmy się z dwoma porucznikami, dowódcami ww. kompanii.
Nie będę wdawał się w szczegóły zakolegowania się, aby nie złamać tajemnicy wojskowej, ale od tej chwili studenci (którzy już w ciągu pierwszych dwóch dni wymienili swoje zasoby finansowe na drogocenne płyny) nie musieli narzekać na pragnienie, a wręcz przeciwnie. Dodam tylko, że jeden z oficerów, na koniec pleneru (dwa tygodnie) złożył b. poważną propozycję jednej z koleżanek, niestety nie została ona przyjęta.
Jak to się wiąże z tematem wątku?
W czasie nocnych rozmów rodaków, okazało się, że wojacy ci, są z założenia PRZYGOTOWYWANI DO ZDOBYWANIA PLAŻ W DANII. Komandosi (czyli u nas tzw. jednostki rozpoznawcze), mieli być zrzuceni z samolotów, a pozostałe oddziały, w tym czołgi pływające, z okrętów desantowych (min. typ „Północny”, których mieliśmy w porywach ok. 23 szt. czy cóś, typ „Lublin” to dopiero później). Poza tym mieliśmy też sporą ilość kutrów desantowych, w różnych rozmiarach. Z tego co pamiętam, to w jednym rzucie można było przerzucić jeden pułk (w dywizji były chyba cztery, ale nie jestem pewien). Porucznik razwiedczik chwalił się, że oni są prawdziwą dywizją desantową, bo mogą i z powietrza i z morza a czerwone berety tylko z powietrza, poza tym pokazał nam parę sztuczek z nożem, naprawdę imponujących.
I to, mniej więcej tyle, w kwestii zdobywania Danii przez naszych wojaków, z mojej strony.

pozdrawiam

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-09-30 22:22:00

rozumiem że ciekawostką jest że byli przygotowywani do zdobywania Danii a nie np Niemiec. No bo chyba niebieskie berety z zasady są do zdobywania jakiejś plazy szkoleni.

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-09-30 22:49:00

W zasadzie tak. Można tak powiedzieć.
Ciekawostką bardziej jest fakt, że już wtedy nie była to jakaś bardzo pilnie strzeżona tajemnica, bo dwóch oficerów w stanie wskazującym, mogło o tym gadać z jakimiś tam cywilami.
Ciekawostką jest też fakt,że w tzw. mediach w owym czasie np. "Żołnierz Polski", wg. oficjalnej wersji, niebieskie berety były nam potrzebne dla kontrdesantu, przeciw atakującym nasze plaże wojskom NATO.
Poza tym wątek dotyczy raczej ataku LWP na Danię i Belgię, niż na Niemcy. Choć w sumie, aby dojechać do Belgii, trzeba było zahaczyć o Niemcy.

pozdrawiam

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-10-01 08:56:00

Ad krzychal:
Piszesz o roku 1980 a wymieniasz uzbrojenie które było wycofane w poczatku lat siedemdzisiątych (PT76) lub w 80 roku bylo już tylko zabytkiem (Mig 21)

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-10-01 12:47:00

Starałem się napisać wyraźnie, że były to MiGi- 21 w wersji BIS,
które to do naszych jednostek (tylko dwóch zresztą - w Babim Dole koło Gdyni, i Zegrzu koło Koszalina)zostały wprowadzone bodajże w 1979 roku, więc wtedy były, przynajmniej dla naszego LWP, maszynami nowoczesnymi. Dodam tylko, że w 1978 do Słupska zostały wprowadzone MiGi-23MF, ale ze względów finansowych, zamiast dalszych zakupów tychże, nabyto właśnie 21-sze bis.
Co do czołgów PT-76 zaś, to ja osobiście ich nie widziałem (przyjechali sami wojacy, do prac budowlanych), a ich dowódca mówił o czołgach pływających. Chyba innych niż PT-76 w LWP nie było. Wcale nie twierdzę, że był to sprzęt nowoczesny, ale w tym czasie chyba jeszcze był w użyciu.

Może ktoś mógłby to skorygować?

pozdrawiam

P.S.
Zmodernizowane MiGi-21 do tej pory latają jeszcze w Rumunii i w Indiach (tu właśnie bisy).

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-10-01 15:41:00

a to dobre ten kontrdesant he he he.

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-10-01 16:29:00

cała ta dywizja była zabytkiem w latach osiemdzisiątych- zlikwidowana została jako jedna z pierwszych jednostek ,zapisała bardzo "chlubna" kartę swej histori- tłumienie zamieszek w Gdańsku i Gdyni w 70 roku z uzyciem broni palnej przeciw demonstrantom

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-10-28 16:47:00

Tak odbywał się trening do tego przedsiewzięcia...
http://www.myvideo.de/watch/242357
Pozdrawiam

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-10-31 14:53:00

dobrze ze to tylko manewry byly:)

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-10-31 20:40:00

czy gdzies mozna zobaczyc- w necie oczywiscie- mape w dobrej rozdzielczosci? Tego planowanego najazdu na Danie ?

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-11-05 09:39:00

Pracowałem w duńskiej firmie… Zauważyłem, że nasz duński kolega ze zrozumieniem strzyże uszami, kiedy rozmawiamy z kolegami po polsku. O swoim spostrzeżeniu poinformowałem kolegów, którzy mnie wyśmiali… bo skąd u Duńczyka znajomość polskiego…
Porem okazało się, że jego rodzice pracowali w duńskim kontrwywiadzie w sekcji polskiej i on też miał pracować w tej instytucji na stabilnym rządowym etacie; świetnie znał język polski, naszą kulturę, historię i w ogóle Polskę i Polaków. „Niestety” w 1990 układ warszawski i plan ataku na cieśniny duńskie upadł i musiał chłopak pójść do biznesu. Filologia polska na duńskich uniwersytetach wiele od tego czasu straciła na atrakcyjności.

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-11-05 22:11:00

Chcialbym uzupelnic te wiadomosci o pewien dosc istotny szczegol. To ze planowano atak to fakt dobre swiadectwo doskonalej wrecz pracy naszego wojska bo przeciez atak jest najlepsza forma obrony. Pakt Warszawski zreszta dowiodl swojej sprawnosci organizacyjnej w 1968 roku w Czechoslowacji. Z tym ze nie planowano nic wiecej poza Czechoslowacja a w swietle dokumentow wynika ze dalszy atak z rozpedu nie stanowil by problemu i wojska do Atlantyku by dotarly praktycznie bez walk i uzycia broni jadrowej. O ajeciu Austrii nawet nie wspominam. Wracajac do tematu. Atak na Danie nie mogl sie odbyc bez transportu kolejowego. Transporty na zachod ze Zwiazku bo takie byly planowane wymagaly innego rozstawu torow. Polska posiada standart 1435 mm a soviecki jest i byl 1510 mm. Zatem tor do Niemiec czy Danii mial zostac zmieniony. na terenie Polski. Tym mialy zajac sie kolejowe wojska inzynieryjne i Zjednoczenie Przedsiebiorstw Robot Kolejowych a w szczegolnosci poznanska PRK Nr.9 PRK 8 Wroclaw czy PRK 7 Warszawa. Cala ta operacja na terenie Polski miala sie odbyc w ciagu 48 godzin. Historycznie nie byla to nowosc. Juz w 1944-45 niektore tory i rozjazdy na terenie Polski zostaly dostosowane do nowego przeswitu a po 1945 jeszcze dosc dlugo funjcjonowaly sluzac do besposredniego wywozu urzadzen przemyslowych do ZSRR. W Polsce myslano o tym takze. Za Gierka nawet wybudowano tzw. magistrale siarkowa to jest linie kolejowa do Huty Katowice o rozstawie 1510 mm. Linia miala byc przedluzona do Drezna akurat tam gdzie byly sovieckie wojska. Przez Legnice oczywiscie. Wyraznie widac ze Pakt Warszawski mial dobra strategie i jest rzecza oczywista ze nie wszystko jest jeszcze ujawnione.
Na marginesie uwaga. Zapytano ostatniego sovieckiego dowodce Paktu Warszawskiego o opinie na temat opuszczenia wojsk sovieckich z Polski. General stwirdzil ze nie stanowi to zadnego problemu poniewaz na przejscie Polski sovieci maja jak zawsze zreszta tylko 48 godzin. Czy jest to mozliwe? Znalazlem w roznych zrodlach odpowiedz na to stwierdzenie. Wynika ze to prawdopodobnie jest niestety prawda. Przejscie sovieckie przez Polske mialo by charakter korytarza wyrabanego przez liniowe wybuchy bomb neutronowych wlasnie wzdloz linii kolejowych. Panika w miastach polskich,natychmiastowe rozmowy bylyby ale sovieci byliby transportowani dalej. Ewentualny atak zachodu spowodowal by tylko smierc zolnierzy sovieckich ale byliby oni wymienieni na nowych. Dzisiaj mozna o tym dyskutowac i dla Polski problem stanowi przetransportowanie kilkudziesieciu zolnierzy do Iraku.A sny imperialne dalej sa silne i soldateska polska przebiera nogami.

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-11-05 22:33:00

Co do metod inwazji na Danię, dla zachodnich analityków NATO, nie było to taką tajemnicą - rozwój za PRL Wojsk Powietrzno-Desantowych i Inżynieryjnych nie był niezauważalny.
I tak było wiadomo że atak na Danię to będzie zasadniczo kombinowana morsko-lotnicza operacja, wspierana atakiem wojsk lądowych.

Co do LHS to bez przesady - to była jedna taka linia, notabene strzeżona i patrolowana przez wojsko.
Pokonanie problemu technicznego rozstawu podwozi kolejowych wydaje się raczej śmieszne dla radzieckich wojsk inżynieryjnych. Drożność i tak by była zapewniona i tak, bez względu na rozstaw torów, i obecności jednej LHS.
Co do nieużycia broni jądrowej to chyba nie obyłoby się jednak, na powstrzymanie takiego pancernego walca i gdzieś z kilkudziesięciu dywizji pancernych [pierwszorzutowych] tylko to by mogło pomóc. Zresztą na Discovery dawno temu ujawniono potencjalne plany wojny NATO z Układem Warszawskim i możliwość użycia broni jądrowej była realnie zakładana. Oczywiście zatrzymać przeciwnika, a potem zniszczyć albo zdezorganizować linie zaopatrzeniowe biegnące przez Polskę. O ile udało by się NATO na chwilę zatrzymać jednostki stacjonujące w NRD czy Czechosłowacji, to druga opcja z niszczeniem szlaków zaopatrzeniowych byłby całkiem realna.

Natomiast rok 1968 to rzeczywiście realny pokaz możliwości, sprawności i gotowości bojowej Układu. Zwłaszcza akcja opanowania Pragi - desanty spadochronowe komandosów, opanowanie lotniska, a potem przerzucenie na lądujących samolotach kompletnych dywizji ze sprzętem.
I w to w ciągu kilku godzin jednej nocy.
Do tego dochodzi całkowite oślepienie i zagłuszenie nagranicznych stacji radarowych NRF.

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-11-06 10:48:00

Witam!
Dorzucę swoje trzy grosze.
Ad Parowóz (post z 2006-10-01 08:56:00): rok 1980 to lata świetności MiGa-21 w polskim lotnictwie wojskowym, w tym czasie przecież latały jeszcze bojowe Limy-2 (wycofane na przełomie 1984 i 1985). W 1996 roku w 3plm na Krzesinach zostały wycofane MiGi-21PFM (SPS), koniec lat 90, to stopniowe wycofywanie MiGów-21M i MF, zaś ostatnie loty na Bisach to przełom 2003 i 2004 roku (3elt Krzesiny i 41elt Malbork). Można więc powiedzieć, że przez całe lata 70, 80 i 90, a także początek XXI wieku podstawę obrony powietrznej stanowiły "ołówki". Dziś nie jest lepiej. Krzesiny i Łask w oczekiwaniu na F-16 latają na "Iskrach", Malbork i Mińsk Mazowiecki ujeżdżają nieliczne sprawne MiGi-29, choć oficjalnie "dwudziestych dziewiątych" mamy niewiele mniej, niż zamówionych F-16, bo aż 45 sztuk. Większość czeka na remonty (brak środków) lub jest "dawcą organów".
Jeśli chodzi o polskie desanty na plażach Danii - to czy nie uważacie Panowie, że to jednak pomocniczy kierunek działań? Kierunek główny AR zostawiła sobie. Nasza 6 DPD nigdzie by nie desantowała, gdyby nie Transportnaja Awiacija WWS. Polskie An-26 (12 sztuk) w czasie pokoju służyły do szkolenia spadochronowego, zaś na czas "W" miały zabezpieczać manewr lotniskowy polskiego lotnictwa operacyjnego (dwie dywizje myśliwsko-bombowe i jedna myśliwska). Teraz oprócz An-26, mamy jeszcze CASY i "Bryzy", ale to i tak za mało, aby desantować choćby jeden batalion.
Pozdrawiam - Szarubek

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-11-06 14:21:00

Popatrz na to Szarubku, ze im mamy wieksze mozliwosci transportowe to pchamy sie na coraz odleglejsze wojny. A jeszcze bedziemy korzystac z c-17...
Dobrze, ze ni mamy rakiet kosmicznych bo nasi byli by juz na marsie i zwalczali zielonych ludzikow.

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-11-06 15:10:00

Za wolność waszą i naszą... :-P

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-11-06 17:32:00

Razem z sojusznikami na giermańca :)

Wpieriod !!!

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-11-06 19:58:00

Acer jakis wesoly jestes- biale myszki? :P

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-11-06 20:05:00

A ty wyniosłeś już śmieci ? :>

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-11-06 20:38:00

he he he...

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-11-07 10:50:00

acer-w 68 roku nie bylo rzutu spadochronowego - ot po prostu jeden batalion 6PDPD wylądował samolotami na lotnisku w Pradze i opanował lotnisko aby mogli wyladować ruscy i reszta dywizji

acer - a nie dziwi cię to ze w tamtych latach(70) stopniowo zastępowano transportery kolowe Skot gąsienicowymi Bwp ktore na pewno z wiekszym trudem poruszałyby sie po wyasfaltowanych drogach północnych Niemiec i Dani a juz szczegolnie miałyby trudnisci w pokonywaniu terenu pocietego kanałami i kwadratami naturalnych żywopłotów sadzonych przez zapobiegliwych dunczyków i póln.niemców aby wiatr znad M. Pólnocnego napędzany Golstromem nie wyjaławiał im ziemi jak w Normandii. DZIWNE ŻE POLACY MIELI ZDOBYWAĆ TEREN NA KTÓRYM NIKT W CZASACH NOWOZYTNYCH WOJEN NIE WAŻYŁ SIĘ ORGANIZOWAĆ ANI NATARCIA ANI OBRONY

Ad Szarubek-jesteś niekwestionowanym autorytetem w dziedzinie lotnictwa ale dla uzupełnienia informacji powinieneś podać jakim sprzętem przeciwlotniczym i lotniczym dysponował przeciwnik w uwczesnym czasie


Jeszcze raz wszystkim powtarzam jako emerytowany trep - nigdy nie bylo planów ataku na te kraje - były tylko manewry sztabowe na tym obszarze (gry wojenne jak to się pieknie teraz nazywa )Zresztą przeciwnik organizował swoje manewry na mapach naszego terenu ale nie jest tak głupi aby takie wiadomości podawać do wiadomości publicznej bo mogłyby zostać dokladnie tak samo przekręcone jak u nas

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-11-07 11:26:00

Cóż, szkoda że nie żyłem wtedy jeszcze, dziś wynika że cała operacja "Dunaj" została mocno zmitologizowana.
Podobnie jak sprawa z najazdem Danii.
Gdzieś być może zwykłe manewry czy inaczej grę wojenną podniesiono do rangi planów wojny.

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-11-07 16:31:00

Czuję się wywołany do odpowiedzi, ale chwilowo odcięty jestem od mojego przepastnego (he he) archiwum. W pierwszych numerach "Lotnictwa Aviation International" z 1991 roku (było takie czasopismo na początku lat 90, ale upadło, inne zaczęło wychodzić w 1998 pod podobnym tytułem: "Lotnictwo Wojskowe", a obecnie "Lotnictwo") były dość dokładne stany liczbowe lotnictwa wojskowego różnych państw świata. Niestety zostawiłem to w starym miejscu zamieszkania, które odwiedzam obecnie raz na kilka tygodni i nie zawsze (a raczej prawie nigdy) mam czas, aby odświeżyć moją wiedzę. Dlatego też mówię, co wiem, a niekoniecznie wiem, co mówię ;-)
Przełom lat 70 i 80 w Zachodniej Europie to lata królowania "latającej trumny" F-104 Starfighter w wersjach zarówno myśliwskich, jak i uderzeniowych. Podstawa obrony powietrznej Niemiec Zachodnich to w tym czasie (a i obecnie - po wielu modernizacjach) F-4F Phantom. Dania - szwedzki J-35 Draken i amerykański F-5. Brytyjska Armia Renu w RFN - Jaguary, Harriery i Phantomy. Siły USAF w Europie - F-4, A-7, F-111 oraz pierwsze F-16A i F-15A. Francja - Mirage III i F-1 oraz Jaguary. Nie jestem pewien, czy w tym czasie w Niemczech, Hiszpanii i Włoszech nie dolatywały ostatnie Fiaty G-91 (coś jak Lim-6bis, czy A-4 Skyhawk). Lata 80 to wejście do eksploatacji w RFN i UK Tornada w wersjach IDS - uderzeniowej i ADV - myśliwskiej (tylko UK), a w pozostałych krajach Europy F-16A - w ramach "kontraktu stulecia". Francja - oczywiście Mirage 2000.
Obrona powietrzna wojsk to głównie zestawy przeciwlotnicze Hawk i Rapier oraz środki lufowe, w tym armaty Bofors 40mm.
U nas w latach 1984-87 pojawiły się Su-22M4 jako główna siła uderzeniowa dywizji myśliwsko-bombowych, zakupiono ich jednak zbyt mało, aby wyposażyć wszystkie sześć pułków i dlatego w każdej dywizji był jeden pułk szkolno-bojowy na starszym sprzęcie (3 plmb na Su-7 w Bydgoszczy i 45 lpszb na Lim-6bis w Babimoście), zaś w 7 plb-r tylko jedna eskadra latała na Su-22M4, a pozostałe dwie na Su-20.
Słyszałem jako plotkę, którą teraz powielam, że ramach któregoś z ćwiczeń sztabowych i "gier wojennych" założono atak naszego lotnictwa myśliwsko-bombowego na cele w Danii i wykazano, przyjmując określone współczynniki skuteczności środków OPL, że z wysłanej prawie setki Su-22 miał szansę wrócić jeden...
Ale może to tylko plotka?
Fakt, że to, co odtajniono, to mogą być tylko scenariusze ćwiczeń sztabowych i "gier wojennych", niekoniecznie zgodnych z doktryną Układu Warszawskiego (podoba mi się czeska nazwa: Varšavske Smlouvy). W tym czasie nawet czysta mapa topograficzna była tajna, a co dopiero, gdy ktoś narysował na niej parę znaków taktycznych...
Pozdrawiam - Szarubek

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-11-07 18:01:00

Lata 80 to chyba też czasy słynnych zestawów przeciwlotniczych rakiet "Roland" ?????

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-11-07 18:14:00

a moze nasi sojuznicy chcieli sobie uzadzic darmowa likwidacje bohaterskich Polakow posylajac ich na te tereny?
Taka okazja !

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-11-07 18:15:00

Pesymista

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-11-07 18:16:00

realista !
Znam troszke sasiadow :>

RE: Jak LWP planowało podbój Danii i Belgii
2006-11-07 18:17:00

Oczywiście - Roland też.

Aby odpowiedzieć musisz się zalogować.








0.029
Ta witryna korzysta z plików cookie. Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej o plikach cookie i zarządzaniu ich ustawieniami.