Logo
   ODKRYWCA - Strona główna
Login: Hasło:
Jeżeli zapomniałeś hasła kliknij tutaj  
Forum: Historia najnowsza czyli zakręty historii po wojnie
 
[*] Powrót do głównej strony tego forum

- ikonki przy nicku oznaczają ilość ostrzeżeń które otrzymał użytkownik (czerwona oznacza blokadę logowania w serwisie)
Temat: Kto napisał: Dodano: 
Brygady Międzynarodowe - rozliczanie ?
2007-03-27 18:58:00

http://wiadomosci.onet.pl/1509670,12,item.html

Pamięć o Brygadach wciąż żywa.

 Linki sponsorowane
RE: Brygady Międzynarodowe - rozliczanie ?
2007-03-27 21:44:00

10 lat temu parlament hiszpański uchwalił, że wszyscy weterani Brygad mają prawo do obywatelstwa hiszpańskiego. Teraz senat Hiszpanii uchwalił, że w razie czego sfinansuje pomoc i prawników dla weteranów. Obecnie w Polsce żyje ich 25-ciu.
Ktoś się znowu zapędził w rządzie. Przypomina to historię niedawną, kiedy to chciano odebrać szkole imię JArosława Dąbrowskiego, bo komuś z radnych skojarzył się z komunistami :-). W końcu Komuna, a komuna to prawie to samo ;-)

RE: Brygady Międzynarodowe - rozliczanie ?
2007-03-27 21:44:00

i znowu ruscy wbijają klina, żerują na nastrojach, wrażliwych na wszelkie nieprawości niedobrej Polski, "doświadczonych" komunistycznym dobrobytem zachodnich członkach UE (tym razem Hiszpanie). A matka Rosja cierpi, krwawi, oj jaka jej się krzywda dzieje tym postępowaniem Polski wobec weteranów z brygady takiej czy innej.

pozdr.

RE: Brygady Międzynarodowe - rozliczanie ?
2007-03-27 23:08:00

Władze Federacji Rosyjskiej lubią prowokować. A niestety nasze władze łatwo się dają podpuszczać.


Inna sprawa, że kombatantów i inwalidów władze mają ogólnie gdzieś, ale to temat na inną rozmowę.

RE: Brygady Międzynarodowe - rozliczanie ?
2007-03-28 08:56:00

Brygady Międzynarodowe walczyły po stronie legalnego rzadu republikańskiego - za co ich rozliczać ? Ciekawe, co nasi decydenci powiedzieliby, gdyby walczyli wspólnie z gen. Franco, Hitlerem i Mussolinim po stronie uczestników, nazwijmy rzecz po imieniu, zamachu stanu lub po prostu buntu.
No ale wszelkie rozliczenia sa przecież obecnie bardzo na czasie...
A wiec: Viva Franco !

RE: Brygady Międzynarodowe - rozliczanie ?
2007-03-28 09:30:00

Nasi politycy powinni wygarnac Rosji wojne w Czeczenii.
Mało sie teraz o niej mówi, bo wg. kremla to wojna z terrorem i mówić krytycznie to niepoprawne politycznie.
Jak by nie patrzeć wojna ta zaczeła się na długo przed wizyta al quaidy w Nowym Jorku.
To co robi tam rosyjska armia ro jawne ludobójstwo!
Czeczeni walcza za pomoca terroryzmu ponieważ nie zostało im nic innego, muszą jakoś zwrócić na siebie uwage świata który o nich zapomniła.
Zresztą gdyba wam ktoś zabił całą rodzine co wy byście zrobili?!?

Jako naród mający wiele ciężkich doświadczeń z przeszłości powinnismy okazać solidarność z Czeczenią.

Pozdro Klucha 72

RE: Brygady Międzynarodowe - rozliczanie ?
2007-03-28 10:12:00

Solidarność z Czeczenią ? A kiedy solidarność z Polakami?

RE: Brygady Międzynarodowe - rozliczanie ?
2007-04-03 21:49:00

Bolesław Mołojec
Z Wikipedii
Skocz do: nawigacji, szukaj
Bolesław Mołojec ps. Edward Długi (ur. 9 lutego 1909 w Henrykowie koło Tomaszowa Mazowieckiego, zm. 29 lub 31 grudnia 1942 w Warszawie) - polski działacz komunistyczny.

W latach 1935-36 był członkiem Sekretariatu KC KZMP, w czasie wojny domowej w Hiszpanii był w stopniu majora dowódcą Brygady Międzynarodowej im. Jarosława Dąbrowskiego. W 1939 przebywał w Paryżu, gdzie kierował Tymczasowym Ośrodkiem Kierowniczym KPP, następnie (1940) przebywał w ZSRR.

Od jesieni 1941 r. w Polsce, był członkiem Grupy Inicjatywnej i współzałożycielem PPR, dowodził Gwardią Ludową. Został oskarżony o zabójstwo Marcelego Nowotki i zabity na polecenie władz PPR.

RE: Brygady Międzynarodowe - rozliczanie ?
2007-04-03 21:53:00

Wacław Komar
Z Wikipedii
Skocz do: nawigacji, szukaj
Wacław Komar, właściwie Mendel Kossoj (ur. 4 maja 1909, zm. 26 stycznia 1972), generał brygady, oficer LWP, wieloletni funkcjonariusz komunistycznych służb specjalnych, szef wywiadu wojskowego (Oddziału II Sztabu Generalnego LWP) i wywiadu cywilnego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego oraz dowódca Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Członek lewicowej organizacji żydowskiej Haszomer Hacair, od 1925 w związku młodzieży komunistycznej. Jako kilkunastoletni chłopak brał udział w zabójstwach tajnych współpracowników polskiej policji politycznej na mocy wyroków Komunistycznej Partii Polski. W czerwcu 1927 został przerzucony do Związku Radzieckiego, gdzie przebywał do lipca 1933, szkolony na kursach dywersyjnych Armii Czerwonej. Działał w Komunistycznej Międzynarodówce Młodzieży. Między grudniem 1936 a lutym 1939 przebywał w Hiszpanii i wziął udział wojnie domowej. Po ataku Niemiec na Belgię, Holandię i Francję w 1940 walczył w Polskich Siłach Zbrojnych. W kwietniu 1940 dostał się do niewoli niemieckiej, przebywał w niej przez 5 lat do kwietnia 1945. Po wyjściu z niewoli pozostał we Francji, gdzie w czerwcu 1945 objął stanowisko zastępcy szefa tamtejszej Polskiej Misji Wojskowej.

Po powrocie do kraju po jakimś czasie (19 grudnia 1945) zastąpił na stanowisku szefa Oddziału II Sztabu Generalnego LWP pułkownika Gieorgija Domeradzkiego. Jednocześnie 20 czerwca 1947 został naczelnikiem Wydziału II Samodzielnego (wywiadu) Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego oraz 17 lipca 1947 dyrektorem Departamentu VII Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. 5 czerwca 1950 został odwołany ze stanowiska dyrektora Departamentu VII MBP, następnie ze stanowiska szefa Odziału II Sztabu Generalnego LWP. 6 lipca 1951 został Głównym Kwatermistrzem Wojska Polskiego. Niespodziewanie 11 listopada 1952 został aresztowany; wyszedł z więzienia 17 grudnia 1954 (bez procesu) i dwa lata pózniej (1956) stanął na czele Wojsk Wewnętrznych. Następnie 15 sierpnia 1957 objął dowództwo Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, później 10 czerwca 1960 został dyrektorem generalnym Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Odwołany z tego stanowiska 15 lutego 1968, w związku z jego żydowskim pochodzeniem, zmarł cztery lata później - 26 stycznia 1972.

Źródło: "http://pl.wikipedia.org/wiki/Wac%C5%82aw_Komar"

RE: Brygady Międzynarodowe - rozliczanie ?
2007-04-03 21:53:00

Nowotkę to chyba wykończył ze swoim bratem, coś tak mi świta.....

RE: Brygady Międzynarodowe - rozliczanie ?
2007-04-03 21:55:00

Eugeniusz Szyr
Z Wikipedii
Skocz do: nawigacji, szukaj
Eugeniusz Szyr (ur. 15 kwietnia 1915 w miejscowości Łodygowice - zm. 15 stycznia 2000 w Warszawie) - polityk.

Od 1934 należał do KPP, a od 1944 był członkiem PPR. Następnie - od 1948 - był członkiem PZPR, gdzie w latach 1948 - 1981 należał do KC PZPR, a w latach 1964 - 1968 był członkiem Biura Politycznego KC PZPR.

W latach 1937 - 1939 był żołnierzem Brygad Międzynarodowych w Hiszpanii. W latach 1940 - 1943 był więziony we Francji i Algierii.

W latach 1949 - 1953 był zastępcą przewodniczącego Państwowej Komisji Planowania Gospodarczego (do 1952 w randze ministra w rządzie Józefa Cyrankiewicza). Od marca 1954 - do 11 lipca 1956 był przewodniczącym Państwowej Komisji Planowania Gospodarczego, a następnie - do 13 listopada 1956 - był ministrem budownictwa w rządzie Józefa Cyrankiewicza. Od 27 października 1959 do marca 1972 był wicepremierem w kolejnych rządach Józefa Cyrankiewicza i Piotra Jaroszewicza. Od 29 czerwca 1963 do 22 grudnia 1968 był również przewodniczącym Komitetu Nauki i Techniki. Od marca 1976 do 31 października 1981 był ministrem gospodarki materiałowej w rządach: Piotra Jaroszewicza, Edwarda Babiucha, Józefa Pińkowskiego i Wojciecha Jaruzelskiego.

W latach 1952 - 1956, 1961 - 1969 i 1972 - 1976 był posłem na Sejm.

Eugeniusz Szyr został pochowany na warszawskich Powązkach.

RE: Brygady Międzynarodowe - rozliczanie ?
2007-04-03 21:56:00

I chyba ich ofiarą padł też Paweł Finder....

RE: Brygady Międzynarodowe - rozliczanie ?
2007-04-03 21:58:00

Franciszek Księżarczyk (1906-1991), pseudonim Michał – generał, żołnierz polskiego batalionu podczas hiszpańskiej wojny domowej. Członek sztabu Gwardii Ludowej, a następnie dowódca obwodu IV (krakowskiego) w Armii Ludowej. Pierwszy komendant Milicji Obywatelskiej dawnego województwa rzeszowskiego (od 1945 roku). Komendant wojewódzki MO w Krakowie i Warszawie. Odpowiedzialny za prześladowania aresztowanych żołnierzy podziemia antykomunistycznego. W latach 1962-1969 prezes Zarządu Głównego Ligi Obrony Kraju. W latach 1981-1990 był członkiem Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

Odznaczony Orderem Krzyża Grunwaldu II klasy. Napisał wspomnienia zatytułowane Droga w ogniu.

RE: Brygady Międzynarodowe - rozliczanie ?
2007-04-03 22:00:00

Wiktor Kuźnicki
Z Wikipedii
Skocz do: nawigacji, szukaj
Wiktor Kuźnicki (poprzednio używał nazwiska Paweł Szkliniarz lub Szkleniarz) (pseud. Paweł, Wiktor) (25 czerwca 1903 Wysoka – 26 grudnia 1947 Kielce) – polski działacz komunistyczny, dąbrowszczak

Urodził się we wsi Wysoka pow. zawierciański w rodzinie robotnika kolejowego. W latach 1920 – 1922 służył ochotniczo w Wojsku Polskim. W trakcie bitwy warszawskiej został ranny i dostał się do niewoli z której zbiegł.

W 1926 roku wyjeżdża do Belgii, gdzie pracuje w kopalni węgla. Następnie w 1928 roku przenosi się do Francji, gdzie nadal pracuje w kopalni. W trakcie pobytu we Francji wstępuje do Francuskiej Partii Komunistycznej.

Po wybuchu wojny domowej w Hiszpanii w 1936 roku walczy jako ochotnik w Brygadach Międzynarodowych. Walczy w szeregach Batalionu im. Jarosława Dąbrowskiego. Pełni tam funkcję dowódcy kompanii ciężkich karabinów maszynowych, a następnie od 26 listopada 1936 do 13 lutego 1937 dowódca batalionu, gdy został ranny. Po zranieniu został przerzucony do ZSRR.

W 1941 roku został przerzucony do Polski, a od 1942 roku w konspiracji, członek Polskiej Partii Robotniczej i jeden z organizatorów Gwardii Ludowej. W styczniu 1943 roku zostaje dowódcą Okręgu Siedlce GL a w marcu 1943 roku zostaje ciężko ranny w starciu z Niemcami w Piszczacu. Po wyleczeniu w październiku 1943 roku zostaje szefem Oddziału III Sztabu Głównego Gwardii Ludowej a potem Armii Ludowej, używa wtedy pseudonimu ”Wiktor” i otrzymuje stopień majora.

W styczniu 1945 roku zostaje mianowany podpułkownikiem i komendantem wojewódzkim MO w Kielcach. W tym czasie jest również członkiem Komitetu Wojewódzkiego PPR w Kielcach, uczestniczy w I Zjeździe PPR w Warszawie w grudniu 1945 roku.

W lipcu 1946 roku zwolniony z funkcji komendanta wojewódzkiego MO i aresztowany pod zarzutem niedopełnienia obowiązków służbowych w czasie pogromu Żydów w Kielcach, skąd po krótkim pobycie został zwolniony. Sądzony w procesie związanym z pogromem kieleckim, uniewinniony z zarzutu niedopełnienia obowiązków ale skazany na karę 1 roku pozbawienia wolności za odmowę podporządkownia oddziałów Milicji Obywatelskiej - szefowi Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego.

Zmarł 26 grudnia 1947 roku w Kielcach.

Źródło: "http://pl.wikipedia.org/wiki/Wiktor_Ku%C5%BAnicki"

RE: Brygady Międzynarodowe - rozliczanie ?
2007-04-03 22:12:00

Październik 1956
W połączeniu z wieściami o ruchach wojsk radzieckich dolało to oliwy do ognia wzburzonych nastrojów klasy robotniczej i młodej inteligencji radykalnej. Obawiano się, że generalicja radziecka w Wojsku Polskim w porozumieniu z Moskwą i polskim „betonem” partyjnym szykuje się do przewrotu, zmiażdżenia przemocą masowego ruchu demokratycznego i rozprawy z przeciwnikami w PZPR.
Przez duże warszawskie zakłady pracy i wyższe uczelnie zaczęła przewalać się fala burzliwych wieców i mobilizacji. Ogłoszono w nich stan pogotowia i wprowadzono nocne czuwania. Na swoim zjeździe niedawno prześladowani dąbrowszczacy postulowali, aby wydać im broń, bo chcą bronić Warszawy jak… Madrytu przed wojskami frankistowskimi.

RE: Brygady Międzynarodowe - rozliczanie ?
2007-04-03 23:06:00

"Hołd Katalonii" George'a Orwella - wystarczy przeczytać. Orwell walczył w Hiszpanii po stronie republiki, przeciwko Franco i dopiero jak zapoznał się z komunistami, także tymi z brygad międzynarodowych, to został antykomunistą - symptomatyczne.

RE: Brygady Międzynarodowe - rozliczanie ?
2007-04-04 07:40:00

Orwell przez przypadek trafił do oddziałów zbrojnych komunistycznej Partido Obrero de Unificación Marxista (POUM), komunistycznej, bliskiej Trockiemu, a więc wrogiej "Ziutkowi Słoneczko".

RE: Brygady Międzynarodowe - rozliczanie ?
2007-04-24 12:51:00

W Tygodniku Powszechnym ukazał się artykuł na ten temat


Patrycja Bukalska/23.04.2007 06:00
Fotografia z królem Carlosem
Sejm uchwali wkrótce przepis, który może dotyczyć tylko jednej osoby

Hiszpański Senat i tamtejsze media, francuscy kombatanci, prasa włoska i francuska – głośnym echem w Europie odbił się przygotowywany przez polski rząd projekt nowej ustawy o kombatantach, która ma odebrać uprawnienia kombatanckie tym obywatelom Polski, którzy uczestniczyli w wojnie domowej w Hiszpanii.

O co chodzi w tym historyczno-politycznym sporze? Kim są polscy weterani hiszpańskiej wojny? I wreszcie pytanie zasadnicze: ilu naprawdę ich jeszcze żyje?

Był rok 1996, kiedy w 60. rocznicę wybuchu wojny domowej w Hiszpanii – i zarazem w rocznicę utworzenia tzw. Brygad Międzynarodowych, w których po stronie republikańskiej walczyli obywatele różnych krajów, w tym około 5 tys. Polaków – w Madrycie zebrali się żyjący jeszcze weterani. Wśród nich także Polacy, zwani "dąbrowszczakami" (bo imię Jarosława Dąbrowskiego, jednego z dowódców Komuny Paryskiej w 1871 r., nosił polski batalion, a potem brygada). Rocznicowe obchody były fetą na cześć obrońców republiki i wzięły w niej udział wszystkie partie polityczne. Wszyscy weterani otrzymali wtedy honorowe obywatelstwo Hiszpanii.

Wielu z pewnością oburzy to porównanie, ale lepszego nie sposób znaleźć: podobną estymą, jaką w Hiszpanii darzy się "dąbrowszczaków” (i innych tzw. interbrygadzistów), w Polsce cieszą się chyba tylko powstańcy warszawscy.

11 lat później hiszpańscy politycy znów zajęli się losem interbrygadzistów, tym razem w Polsce. Przyczyną ich zainteresowania są plany polskiego rządu, który – nowelizując ustawę o kombatantach – zamierza pozbawić ich części świadczeń.

W miniony wtorek, 17 kwietnia, hiszpański Senat (izba wyższa parlamentu) zobowiązał rząd José Zapatero, aby objął "dąbrowszczaków" opieką prawną i materialną, a także zwrócił się do Unii Europejskiej, by przyglądała się sprawie i w razie potrzeby działała w ich obronie.

Nie jest to standardem, raczej precedensem, że jedno państwo europejskie chce brać w obronę obywateli innego państwa. Przyczyną jest jednak pozytywna ocena interbrygadzistów w Hiszpanii. A także fakt, że mają oni – właśnie od czasu parady w Madrycie w 1996 r. – obywatelstwo hiszpańskie. Zatem uwaga, którą obdarza ich hiszpański rząd, nie jest całkiem bezzasadna. Nietrafiony jest też argument – pojawiający się w minionych dniach w polskiej prasie, np. w "Rzeczpospolitej" – że jest to "inicjatywa lewicowa": uchwałę Senatu poparły wszystkie hiszpańskie ugrupowania parlamentarne, również prawicowe.

Losem polskich weteranów zaniepokojeni są również francuscy kombatanci, którzy zbierają podpisy pod listem w ich obronie. Wiele uwagi sprawie "dąbrowszczaków" poświęca nie tylko prasa hiszpańska, ale także francuska i włoska.

Co tak naprawdę grozi polskim weteranom z Hiszpanii? Kim są?

I wreszcie: ilu ich – jeszcze – jest?

Kto jest kombatantem

Polskich uczestników wojny domowej w Hiszpanii dotyczą dwa przygotowywane dziś w Sejmie akty prawne. Jeden to tzw. ustawa deubekizacyjna, która ma odebrać przywileje emerytalne byłym funkcjonariuszom komunistycznej Służby Bezpieczeństwa, a także zmniejszyć otrzymywane przez nich świadczenia (patrz "TP" nr 4/2007). Jeśli zostanie przyjęta, dotknie jednak tylko tych "dąbrowszczaków", którzy po
II wojnie światowej brali udział w budowaniu w PRL-u komunistycznego aparatu terroru. Nie wojna w Hiszpanii jest tu zatem powodem zmiany pobieranych świadczeń, ale późniejsza działalność.

Drugi dokument to nowelizacja prawa kombatanckiego – i to przede wszystkim ona dotyczyć ma weteranów z Hiszpanii. Jeśli nowelizacja, którą wkrótce zajmie się Sejm, wejdzie w życie, "dąbrowszczacy" stracą honorowy tytuł kombatanta i swe kombatanckie uprawnienia. Składają się na nie: dodatek kombatancki (153,19 zł), ryczałt energetyczny (104,77 zł) i dodatek kompensacyjny (22,98 zł) – w sumie niespełna 281 zł miesięcznie, a także ulgi w korzystaniu z komunikacji miejskiej i krajowej.

– Celem nowelizacji jest doprecyzowanie, kim jest kombatant w Rzeczypospolitej – tłumaczy minister Janusz Krupski, dyrektor Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych. – Przyjmujemy, że prawa i honorowy tytuł kombatanta powinna posiadać osoba, która walczyła o niepodległy byt państwa polskiego. W myśl tych założeń osoby, których jedynym tytułem do uprawnień był udział w wojnie domowej w Hiszpanii, nie mogą posiadać tytułu kombatanta, gdyż w Hiszpanii nie walczono o niepodległość Polski.

Jest także i drugi powód: złamanie polskiego prawa z 1920 r., które zabraniało obywatelom Rzeczypospolitej służby w obcej armii bez odpowiedniego zezwolenia władz polskich, pod groźbą automatycznej utraty obywatelstwa. Taką zgodę otrzymywali np. niektórzy żołnierze Legii Cudzoziemskiej. "Dąbrowszczacy" zezwoleń dostać nie mogli, co więcej, w 1938 r. minister spraw wewnętrznych zalecił stosowanie ustawy o obywatelstwie właśnie wobec Polaków walczących w Hiszpanii.

Minister Krupski: – Można jednak postawić pytanie, którego teraz nie rozstrzygamy, bo to jest pewien problem prawny, czy jeśli ustawa wejdzie w życie w proponowanym kształcie, to osoby te stracą jedynie honorowy tytuł kombatanta, czy również uprawnienia kombatanckie. Stosujemy zasadę praw nabytych i jeśli okaże się, że osoby te nabyły je słusznie, to będą im one pozostawione. Chodzi o dodatek kombatancki, energetyczny, kompensacyjny.

Według danych Urzędu świadczenia kombatanckie pobiera jeszcze 25 "dąbrowszczaków". Są to osoby, które nie służyły w tzw. organach bezpieczeństwa PRL (UB, SB itd.) i przeszły pozytywnie weryfikację praw kombatantów z 1991 r. Warto bowiem przypomnieć, że taka weryfikacja wówczas się odbyła; pozbawiono wtedy uprawnień kombatanckich m.in. funkcjonariuszy UB i Informacji Wojskowej.
Pięć tysięcy

"Dąbrowszczacy" walczyli po stronie republikańskiego rządu, przeciw generałowi Franco. Gdy latem 1936 r. Franco (wspierany przez hitlerowskie Niemcy i faszystowskie Włochy) podjął próbę obalenia rządu republiki (wspieranego przez ZSRR i międzynarodowy ruch komunistyczny), do Hiszpanii pospieszyły z pomocą republikanom tysiące ochotników z całego świata: nie tylko z Europy, ale także z Ameryki Łacińskiej czy Kanady. Konflikt obserwowali Ernest Hemingway i George Orwell. Wojna rozpalała wyobraźnię młodych ludzi; wielu decydowało się chwycić za broń w obcym kraju. Powodów było wiele: od przekonania po pragnienie przygody.

W każdym razie: uproszczeniem jest zarówno dominujący w PRL-u mit wojny hiszpańskiej jako walki dobra (republika) ze złem (Franco), jak też dominujące na polskiej prawicy odwrócenie tego wyobrażenia o 180 stopni.

Wojna była krwawa, mieszał się w niej idealizm z podłością, wierność ze zdradą. Doświadczyli tego również żołnierze Brygad Międzynarodowych, nierzadko rozstrzeliwani przez stalinowskich komisarzy politycznych. Nie wszyscy walczący po stronie republiki byli komunistami zapatrzonymi w ZSRR.

– Polaków, którzy wzięli udział w wojnie domowej w Hiszpanii, można podzielić na trzy kategorie – mówi prof. Jan E. Zamojski z Instytutu Historii PAN. – Część została tam przeszmuglowana z Polski przez partię komunistyczną, część przyjechała z Francji, często pod wpływem francuskiej partii komunistycznej. Natomiast w znacznie mniejszym stopniu byli to emigranci z innych krajów, np. Palestyny.

Prof. Zamojski ocenia, że po stronie republikańskiej walczyło 5 tysięcy obywateli polskich, z czego bezpośrednio z Polski przyjechało 2 tysiące. – To, że byli oni pod wpływem partii komunistycznej, nie znaczy, że byli komunistami – podkreśla Zamojski.

Prof. Paweł Machcewicz (współautor "Historii Hiszpanii") uważa, że bardzo wielu "interbrygadzistów" miało nastawienie idealistyczne. – Poszli za wielkim mitem lewicy europejskiej, w którym największym zagrożeniem był faszyzm. Z drugiej jednak strony, Brygady były organizowane i nadzorowane przez Komintern i NKWD. Komunistyczna Partia Hiszpanii wykorzystywała je także jako narzędzie walki przeciw np. anarchistom – mówi Machcewicz.

Dwie historie

Emanuel "Mundek" Mink był ostatnim dowódcą żydowskiej kompanii im. Botwina, która wchodziła w skład polskiej brygady im. Dąbrowskiego. Dziś ma 97 lat i mieszka we Francji.

Kiedy w 1936 r. w Hiszpanii wybuchła wojna, był akurat na miejscu, na tzw. Spartakiadzie – imprezie sportowej będącej odpowiedzią lewicy na olimpiadę w Berlinie. Jako członek żydowskiej drużyny piłkarskiej przyjechał z Belgii. Inni sportowcy zaraz po puczu Franco wrócili do swych krajów, on został. Był jednym z trzech pierwszych zagranicznych ochotników, którzy przystąpili do obrońców republiki już pierwszego dnia walk, jeszcze zanim powstały Brygady. Bronił Madrytu.

– Myślę, że niewątpliwie działał z pobudek ideologicznych. Był wtedy młodym komunistą, już po kilkuletnim wyroku w Polsce za nielegalną działalność w Komunistycznej Partii Polski – opowiada syn Emanuela, Jerzy Mink. – Ale motywacje były bardziej skomplikowane. Ojciec był dobrze poinformowany o tym, co działo się w Niemczech, i zależało mu, żeby zdementować tradycyjny obraz Żydów, których się bije, a oni się nie bronią. Uważał, że wojna w Hiszpanii to pierwszy opór Żydów przeciw faszyzmowi.

Także Henryk Toruńczyk trafił do Hiszpanii z Belgii. W Polsce skończył wcześniej podchorążówkę, ale zdecydował się na emigrację na Zachód, bo chciał studiować. Tymczasem na uniwersytetach w Polsce funkcjonował szereg ograniczeń dotyczących studentów pochodzenia żydowskiego, jak np. numerus clausus.

– Nie potrafię powiedzieć dokładnie, jakie były doświadczenia ojca w Polsce i dlaczego pojechał do Hiszpanii. Ale uważam, że kluczem do zrozumienia motywacji tych ludzi jest atmosfera polityczna, jaka panowała wówczas w Europie, również w Polsce. To był sprawdzian ludzkich wartości – mówi Barbara Toruńczyk, córka Henryka. – Można przecież zadawać sobie pytanie, dlaczego ojciec nie widział dla siebie miejsca w Polsce, dlaczego wolał jechać na wojnę. Przy czym nie był wtedy członkiem partii komunistycznej, choć miał lewicowe poglądy. Jego ojciec był członkiem Bundu [lewicowa i antysyjonistyczna partia żydowska, działająca legalnie w II Rzeczypospolitej – red.].

W Hiszpanii "dąbrowszczacy" uczestniczyli w wyjątkowo ciężkich walkach. Uważani za dobrych żołnierzy, służyli za "straż pożarną": przerzucano ich z jednego frontu na drugi, gdzie sytuacja była krytyczna. Mink został dwukrotnie ciężko ranny. Kiedy w walkach nad rzeką Ebro kompania im. Botwina straciła 80 proc. ludzi, odbudował ją i objął ostatnie jej dowództwo. Ranny został też Toruńczyk, w bitwie pod Sierra Quemada. Nad Ebro latem 1938 r. walczył już w randze majora.

W 1938 r. Komintern – czyli Międzynarodówka Komunistyczna, międzynarodowa organizacja powstała z inicjatywy Lenina w Moskwie w 1919 r. i służąca do "niesienia komunizmu w świat" – zadecydował o rozwiązaniu Brygad, a rząd republiki wycofał je z frontu. Toruńczyk, wtedy już (od kwietnia do września 1938 r.) dowódca brygady im. Dąbrowskiego, zdecydował jednak, że Polacy zostaną, i wrócił na front.
Drogi do Polski

– Los "dąbrowszczaków" był tragiczny – uważa prof. Machcewicz. – Po pierwsze dlatego, że przegrali. W czasie wojny rozwiązano Komunistyczną Partię Polski, Stalin wycofał się ze współpracy z republiką, a ci, którzy trafili do ZSRR, zginęli w czystkach. Władze polskie z kolei odebrały im obywatelstwo.

Po klęsce republiki większość "dąbrowszczaków" trafiła do francuskich obozów internowania, gdzie zastał ich wybuch II wojny światowej. Wielu miało nadzieję na służbę w tworzonych we Francji polskich siłach zbrojnych, jednak postawiono im twarde warunki, m.in. potępienia swojego udziału w wojnie hiszpańskiej, które dla niewielu "interbrygadzistów" były do zaakceptowania.

Natomiast, jak zwraca uwagę prof. Zamojski, "dąbrowszczacy" odegrali dużą rolę w tworzeniu francuskiego ruchu oporu. Był wśród nich "Mundek" Mink. – Ojciec był oficerem, z przekonania komunistą, ale nie był członkiem żadnej partii. Francuzi wyciągnęli go z obozu na początku 1941 r., żeby pomógł organizować pierwsze oddziały ruchu oporu – opowiada Jerzy Mink. Emanuel Mink nie miał jednak szczęścia: już w sierpniu 1941 r. wpadł w łapance na Żydów na ulicach Paryża. Był w pierwszym francuskim transporcie do obozu koncentracyjnego w Auschwitz.

Droga Henryka Toruńczyka do Polski była inna: w 1941 r. Francuzi (rząd Vichy) przewieźli go wraz z grupą innych internowanych "dąbrowszczaków" do obozu na Saharze. – Warunki tam były straszne – mówi prof. Zamojski. – Nie było nic, tylko piasek. W listopadzie 1942 r. alianci zajęli co prawda Afrykę Północną, ale Francuzi dalej trzymali internowanych w obozie. Wyjechali w 1943 r., gdy upomniał się o nich ZSRR.

Toruńczyk, jak wielu innych, chciał walczyć z Niemcami w wojsku polskim. Do armii Andersa go nie przyjęto. Z armią Berlinga, potem 1. Armią WP, przeszedł drogę Lenino–Berlin. Był dowódcą batalionu szturmowego, który później miał zmienić się w Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Jednak Toruńczyka już w maju 1945 r. przeniesiono na Ziemie Zachodnie, a na jego miejsce mianowano oficera z Armii Czerwonej.

W pierwszych latach komunistycznej Polski "dąbrowszczacy" mieli opinię doświadczonych żołnierzy i działaczy. Wielu trafiło do aparatu represji PRL. – Odegrali kluczową rolę w tworzeniu struktur komunistycznego wywiadu wojskowego i cywilnego, zwłaszcza siatek wywiadu w krajach zachodnich. Zajmowali się np. rozpracowywaniem polskiej emigracji – mówi prof. Machcewicz. – Wielu włączyło się w działania aparatu bezpieczeństwa w kraju.

Jednocześnie na początku lat 50. "dąbrowszczacy" padali ofiarą partyjnej podejrzliwości: jako ci, którzy mieli zbyt wiele kontaktów na Zachodzie, bywali aresztowani i torturowani przez bezpiekę.

Mink, któremu udało się przeżyć Auschwitz i którego wyzwolenie zastało w niemieckim obozie w Alzacji, do Polski przyjechał w 1946 r. na zjazd "dąbrowszczaków". – Był bardzo zaskoczony widząc, jak wielu "dąbrowszczaków" zajmuje wysokie stanowiska w więziennictwie czy UB. Rozmawiał też z Eugeniuszem Szyrem, wtedy ministrem, a w czasie wojny w Hiszpanii komisarzem politycznym kompanii im. Botwina – opowiada Jerzy Mink. – Pytał go o swój powrót na stałe do Polski. "Nie spiesz się", miał mu odpowiedzieć Szyr, "ta ojczyzna jest trochę inna, niż myślisz".

Mink do Polski wrócił w 1950 r. Wyjechał w czasie antysemickiej nagonki w 1969 r. Hiszpania jest dla niego nadal najważniejszym doświadczeniem w życiu. – W mieszkaniu ma poustawiane fotografie z kompanii im. Botwina, z frontu – mówi Jerzy Mink. – Na jednej jest z królem Juanem Carlosem. Została zrobiona w czasie uroczystości w Hiszpanii w 1996 r. To było dla niego bardzo ważne.

Henryk Toruńczyk zmarł w 1966 r. W domu nie opowiadał o Hiszpanii. – Myślę, że chciał zostawić za sobą przeszłość, zbudować życie na nowo. W czasie wojny w Polsce zginęła cała jego rodzina – mówi Barbara Toruńczyk. – Poza tym, podobno żołnierze nie mówią w domu o wojnie.

Spór o prawo, spór o pamięć

Urząd ds. Kombatantów szacuje, że w Polsce żyje dziś 25 "dąbrowszczaków". Ale nie oznacza to wcale, że rzeczywiście żyje ich jeszcze tylu, bo świadczenia mogą być pobierane np. przez wdowy.

Mimo kilkutygodniowych poszukiwań prowadzonych przez "TP" – przy pomocy m.in. organizacji kombatanckich, rodzin zmarłych weteranów i ambasady hiszpańskiej – nie udało się nam znaleźć żadnego żyjącego "dąbrowszczaka". Francuski dziennik "Le Monde" odnalazł jednego, w Warszawie, który podobno nie chce już rozmawiać z mediami. We Francji żyje dwóch, w tym Mink. W Szwecji jeden.

Kogo zatem mają dotyczyć przygotowywane przez rząd ustawy? Być może nie ma już w Polsce – poza bohaterem artykułu w "Le Monde" – żadnego żyjącego weterana wojny domowej w Hiszpanii. Pytanie zatem, czy wymienianie "dąbrowszczaków" w nowelizowanej ustawie ma sens? Tym bardziej że jedną weryfikację, w 1991 r., już przeszli.

A jednak, sprawa wzbudza emocje. Może dlatego, że dotyka nie tyle portfeli podatników, ale prawa do własnej pamięci historycznej?

Przypadek każdego "dąbrowszczaka" – o ile ktoś ich odnajdzie – może być inny. Nie każdy był komunistą i nie każdy był po 1945 r. funkcjonariuszem bezpieki. Zresztą, nikt nie zamierza bronić komunistycznych zbrodniarzy – nimi zajmują się inne, obowiązujące już ustawy. Tymczasem proponowane dziś zmiany mają dotyczyć tych, którzy przeszli weryfikację z 1991 r., nie byli w UB i są ludźmi bardzo już wiekowymi. Odebranie im niewielkiej przecież finansowej pomocy państwa ma bardziej wymiar symboliczny – i może być odbierane jako publiczne upokarzanie.

Barbara Toruńczyk w obronie "dąbrowszczaków" przygotowała list otwarty. – Nie chcę wchodzić w dyskusje polityczne – argumentuje. – Ta sprawa jest przykładem nikczemnego stosunku do ludzi bezbronnych, starych lub nieżyjących. Nie wolno tak traktować ludzi, a zwłaszcza współobywateli. Teraz się poluje na agentów, żeby pokazać, że komunizm jest wstrętny. Ktoś, kto przelewał na froncie w Hiszpanii krew, nie musiał być agentem. Oczywiście, agenci też tam byli, ale moja wiedza o agentach jest taka, że agenci nie walczą na froncie. Ich specjalnością była druga linia, stanowisko oficera politycznego. Jestem dumna z ojca. Żeby iść na wojnę daleko od domu, trzeba mieć silne powody. Wstręt do życia w upokorzeniu należy do powodów negatywnych, które ich wygnały z Polski. Wiara w ideały, nawet komunistyczne, i w to, że faszyzm należy zwalczać, i że trzeba umacniać solidarność narodów europejskich, w ostateczności na polu bitwy, tworzyła aurę Brygad Międzynarodowych. Ta aura charakteryzowała Europę lat 30. tak samo, jak narastający faszyzm. Wtedy nikomu nie udało się znaleźć trzeciego wyjścia.

Pamięć o "dąbrowszczakach" jest i będzie inna w Hiszpanii i w Polsce. Inna też jest pamięć w każdej rodzinie. Losy żołnierzy brygady im. Dąbrowskiego były skomplikowane: niektórzy po powrocie do Polski budowali system komunistyczny, inni zostali na Zachodzie. Jedni szli od Lenino do Berlina, inni brali udział w Powstaniu Warszawskim. Jedni zmienili poglądy, inni nadal wierzyli w komunizm. Spór o to, co nimi kierowało, można ciągnąć bez końca. Ale teraz, gdy pozostało ich tylko kilku – a w Polsce, być może, tylko jeden – staje się to chyba bardziej zadaniem dla historyków. Politycy powinni zostawić ich już w spokoju.

Aby odpowiedzieć musisz się zalogować.








0.008
Ta witryna korzysta z plików cookie. Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej o plikach cookie i zarządzaniu ich ustawieniami.