Logo
   ODKRYWCA - Strona główna
Login: Hasło:
Jeżeli zapomniałeś hasła kliknij tutaj  
Forum: Historia najnowsza czyli zakręty historii po wojnie
 
[*] Powrót do głównej strony tego forum

- ikonki przy nicku oznaczają ilość ostrzeżeń które otrzymał użytkownik (czerwona oznacza blokadę logowania w serwisie)
Temat: Kto napisał: Dodano: 
"Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2008-09-07 14:49:39

W weekendowym wydaniu Gazety Wyborczej:

"Nie pali się światła wrogowi

Przez całe lata PRL-u nikt nigdy nikomu nie powiedział, co stało się z furmanami. Coś wiedział jakiś partyjny sekretarz cudem ocalały z masakry, ale Bury nakazał mu milczeć, więc - milczał prawie do samej śmierci.

Samochód trzeba zostawić pod domem ludowym, a potem wejść na podmokłą łąkę, w kierunku strugi. Szukamy kładki i znów łąką, ku ścianie wysokiego lasu. Idziemy w lewo, tam, gdzie zaczyna się sosnowy młodnik pocięty rowami posowieckich okopów. Ten kawałek przejść łatwo; przynajmniej z grubsza znamy kierunek. Ale co dalej, gdzie dalej? Nawet Tutejszy (- Daj pan spokój z nazwiskiem, na co mi to?) ma kłopoty, by wybrać właściwą drogę, choć od 1994 r. bywał tu wiele razy. Tędy, a może tędy? Tym okopem, a może następnym?

I tak błądzimy, by wreszcie, kompletnie znienacka, wejść na metalową barierkę otaczającą kamień. Jest na nim wykuty krzyż, data i napis. W tym miejscu przed sześćdziesięciu laty z okładem zamordowano trzydziestu białoruskich, prawosławnych wozaków.

Musiał być to mord niezwykle okrutny; w pobliskich Puchałach, powiat Bielsk Podlaski, słyszano tylko kilka strzałów przebijających się przez krzyk katowanych ludzi. Zdaje się więc, że większość po prostu zatłuczono na śmierć. Wcześniej była selekcja: kto przedstawił się jako Polak i rzymski katolik, mógł iść do domu. Skórę uratowali też właściciele kiepskich fur i wychudzonych szkap, niezależnie od narodowości i wyznania.

Tylko gębę musieli trzymać zamkniętą na kłódkę. I trzymają. Nawet dziś, choć minęło z górą pół wieku.

Za zbrodnię odpowiada Romuald Rajs, Bury, dowódca III Wileńskiej Brygady Narodowego Związku Wojskowego, wcześniej akowiec walczący na Wileńszczyźnie. Ujęty przez UB w Karpaczu w 1948 r., skazany w pokazowym procesie na karę śmierci. Miejsce pochówku - nieznane.

Mord w lesie pod Puchałami zdarzył się 30 stycznia 1946 r. Był krwawym antraktem w rajdzie oddziału Burego po białoruskich wioskach Białostocczyzny. Efekt: kilka przysiółków spalonych, kilkadziesiąt osób zamordowanych, w tym kobiety i dzieci. Kryteria, według których wybierano wioski do pacyfikacji - religijne i czysto etniczne.

Zbrodnie Burego przeraziły nawet jego przełożonych z Narodowego Związku Wojskowego. Dostał upomnienie, a sprawą - czytamy w raporcie - obiecano zająć się w wolnej Polsce. Mamy już wolną Polskę od prawie dwudziestu lat.

Dwa krzyże

Drewniane wioski, raptem po kilkanaście numerów. Domy malutkie, kolorowo malowane, stoją w równych szeregach bokiem. W ogródkach - śliwy, grusze i jabłonie. Sielsko, anielsko.

Jeśli wieś katolicka, strzegą jej błękitne, drewniane krzyże i małe kapliczki. Jeśli prawosławna - krzyż ma jedną poprzeczkę więcej, lecz Chrystus w kapliczce tak samo zamyślony. Jeśli mieszana i z tych ludniejszych, będzie w niej kościółek i cerkiewka, błękitna jak krzyże. Nie obok siebie, lecz w pozornie zgodnym sąsiedztwie. I dwa cmentarze.

Jesteśmy w krainie takich samych domków, lecz różnych krzyży. Frasobliwych Chrystusów-bliźniaków, ale też kopulastych cerkwi i drewnianych kościołów. Każda wieś zdaje się odrębnym mikrokosmosem, oddzielona od sąsiedniej polami lub lasem. Lecz ciasno tu i wszędzie blisko; gdy w jednej osadzie zaszczeka pies, słychać go w innych. Więc co się dziwić, że ludzie wiedzą tu wszystko o wszystkich.

Co wiedzą? Że ten i ów (dziś częściej już - ojciec tego i owego) służył u Burego. Zaś ów i ten - w milicji albo w bezpiece.

Ta wioska - wiedzą ludzie - chciała orła w koronie i chętnie karmiła leśnych. Zaś tamta po dzień dzisiejszy ma leśnych za darmozjadów i rabunkowe bandy.

- Ten - mówi Tutejszy - przyszedł z Burym i został się, wziąwszy za kobietę nauczycielkę z Hajnówki. Ten - miejscowy - ożenił się ze sklepową. Tej Bury zabił braci, temu - matkę.

Dla jednych prawosławni to kacapy; zawsze trzymali z komuną. Dla drugich - katolicy to bandyci z lasu.

Fakt - prawosławni łatwiej zaakceptowali nowy porządek, wielu aktywnie wsparło ludową władzę. Lecz zawsze, już od szczebla powiatu, mieli nad sobą Polaków: szefów komórek PPR, komend milicji i UB. I nie wszyscy Polacy wspierali narodowe podziemie.

Prawosławni i katolicy orzą tu ten sam piach i klepią tę samą biedę. Tylko pamięć mają zupełnie inną.

Wychłostał przełożonych

Zgódźmy się - o Burym już od lat wiadomo prawie wszystko. Dlaczego więc Tutejszy woli być Tutejszym? Przecież nie odkrywa przede mną żadnej Ameryki, nie zdradza tajemnic. Tak samo jak inni moi rozmówcy.

Pokręcony był ten Bury. Jak czas, w którym przyszło mu żyć. Żołnierz z powołania i z zawodu. Patriota z endeckim sznytem. Konspiruje od 1939 r., związany z ludźmi ONR-Falanga. Z jednej strony (za słownikiem biograficznym "Konspiracja i opór społeczny w Polsce 1944-1956" wydanym przez IPN w 2004 r.) - wspaniały oficer liniowy, odważny do szaleństwa, sam pchał się na pierwszą linię walk. Wyszkolił elitarny oddział wileńskiej AK; najwięcej bojowych sukcesów, najmniej własnych strat.

Z drugiej - surowy, mściwy, okrutny. Wychłostał akowskich przełożonych, którzy postanowili odwołać endeckie dowództwo oddziału. Osobiście rozstrzeliwał jeńców.

Gdy w 1944 r. Armia Czerwona zajęła Wileńszczyznę, kombinował z tamtejszą delegaturą sowieckiego Związku Patriotów Polskich. W Ludowym Wojsku Polskim został podporucznikiem. Pilnował lasów państwowych przed nielegalnym wyrębem.

Zdezerterował. Znów był podporucznikiem, tyle że w antykomunistycznym podziemiu. Nękał sowieckie wojsko, strzelał do aktywistów PPR, ubeków i band rabusiów.

A jednak porzucił poakowskie oddziały, przeszedł do narodowców. Największa powojenna akcja - atak na Hajnówkę. Parę dni później spacyfikował kilka białoruskich wsi - Zaleszany, Wólkę Wygonowską, Szpaki - i rozstrzelał wozaków. Coś miał do prawosławnych. Ale co? Tego akurat nie wiadomo.

Po roku rozpuścił oddział.

Gdy go złapano, prowadził pralnię. Odpowiedzialnością za pacyfikacje białoruskich wsi obciążył swojego zastępcę i podał informacje umożliwiające jego aresztowanie. Kłamał, żeby ratować skórę.

Pozornie zgodził się na współpracę z UB; chciał stworzyć oddział do walki z Ukraińską Powstańczą Armią. Miał nadzieję, że komuniści złapią przynętę. Zapewne dlatego "całkowicie zdekonspirował się, ujawnił archiwum, kontakty i adresy, szczegóły dotyczące walk na Wileńszczyźnie". Tak napisano w publikacji IPN.

A i tak go rozstrzelano.

"Przez wiele lat - można przeczytać w książce IPN-u - był obiektem ataków propagandy rządowej oraz komunistycznych historyków. Ich napastliwość utrwaliła wśród poważnej części ludności Białostocczyzny legendę Burego, który walczył do końca".

"Poważna część" - to ci z wiosek, gdzie krzyże mają jedną poprzeczkę.

Gdyby Bury dożył dzisiejszych niepodległościowych defilad, zdaje mi się, że nosiłby na mundurze baretki kilku zdobytych w walce Virtuti Militari. Albo - siedziałby ma ławie oskarżonych. Jeśli istniałoby prawo pozwalające go skazać.

Choć raczej nie byłoby skazującego wyroku. Przynajmniej prawosławni nie wierzą w taką sprawiedliwość.

Mówi J., podczas wojny nastolatek, Polak i rzymski katolik: - Wtedy władza ludowa pojawiała się tu od wielkiego dzwonu. Rządzili leśni, wszyscy wiedzieliśmy, kto i w jakim jest oddziale. W moim miasteczku co rusz były pogrzeby ubeków i milicjantów. Chodziłem na te pogrzeby, żeby zobaczyć orkiestrę i usłyszeć salwy honorowe. Poza tym - może to byli ubecy, ale jednak chłopcy z sąsiedztwa, prawosławnych więcej, choć katolicy też. Gdzie mieli iść, skoro nie było pracy? A jeść trzeba.

Kiedyś pojechałem rowerem do lasu - ciągnie J. - Wiozłem wiadomość od ojca, który reperował Buremu poniemiecki motocykl. Rozmawiałem z Burym; zdał mi się jakiś smutny. Nie wypuszczał z dłoni ruskiego rozpylacza. Otaczała go legenda Kmicica z Wileńszczyzny, niezwyciężonego dowódcy. A on mówił tylko o motorze. I ten smutek w oczach. Nie, o pacyfikacjach Białorusinów nie wiedziałem. To było polskie miasteczko.

Milczał, bo Bury kazał

W Bielsku Podlaskim, stolicy powiatu, gdzie działał Bury, jest cmentarz zwany dziś wojennym, a kiedyś - żołnierzy Armii Czerwonej. I po dziś dzień ktoś bardzo dba o sowieckie groby: malutkie pomniczki, jasne, jakby umyte wczoraj i odmalowane, czerwone gwiazdy. Tak czysto nie było tu chyba nawet za PRL-u.

Lecz czasy się zmieniły, czcimy już innych bohaterów. Więc na prawo od równych alejek grobów skrywających szczątki sowieckich żołnierzy zbudowano Drogę Krzyżową Narodu Polskiego. Kilkanaście betonowych płyt; wyryte daty sięgają rozbiorów, powstań, obu wojen światowych, Czerwca '56, Grudnia '70, sierpniowych strajków. Dalej - Kurhan Katyński z wizerunkiem Madonny tulącej do piersi czaszkę z dziurą w potylicy. I pomnik poświęcony wileńskim akowcom, którzy po wojnie przyszli na Białostocczyznę. Czyli - również Buremu.

Zaś z lewej strony czerwonych gwiazd - grube płyty z takiego samego granitu jak na pomniku partyzantów i ofiar Katynia. A na nich - nazwiska białoruskich wozaków i nazwy spacyfikowanych wsi.

Lecz myliłby się ten, kto myśli, że pod czerwonymi gwiazdami, pod krzyżem z jedną i krzyżem z dwoma poprzeczkami składają kwiaty ci sami ludzie. Nie sądzę nawet, że pożyczają sobie zapałki, żeby zapalić znicze. Nie pali się światła wrogowi.

I jakoś trudno się dziwić. Bo polegli Sowieci - to jednak Sowieci, co z tego, że prości sołdaci. Akowcy - to akowcy, dla wielu rozbójnicy. Zaś droga prawosławnych do własnego pomnika była tak wyboista, że wolą być sami ze sobą. Zresztą - inni tam nie przyjdą, oni nie pójdą do innych.

Tak mówi Tutejszy. Siedzi w tych sprawach już od wielu lat i ciężko mu z tą wiedzą. Opowiada mi więc, że nikt, nigdy i nikomu przez całe lata PRL-u nie powiedział, co stało się z furmanami. Coś wiedział jakiś partyjny sekretarz cudem ocalały z masakry, ale Bury nakazał mu milczeć, więc - milczał prawie do samej śmierci.

Kiedy dwadzieścia lat temu pękła cisza, okazało się, że szczątki wozaków już dawno przewieziono z lasu pod Puchałami na katolicki cmentarz w Klichach i złożono we wspólnej mogile.

Z wolnością nastał czas odkłamywania historii i stawiania nowych pomników. Więc i Białorusini upomnieli się o swoje. Zawiązali Społeczny Komitet Członków Rodzin Pomordowanych przez Zbrojne Podziemie. W 1997 r. dostali zgodę na ekshumację i pomnik. Było to za pierwszych w III RP rządów lewicy.

Awantura o pomnik

Lecz rychło w kraju i w województwie zmieniła się władza - z lewicy na prawicę. Prawica uznała, że taki pomnik bije w zgodę między konfesjami i narodowościami. Nic dobrego z takiego pomnika nie będzie.

Władza - lokalna, a po niej centralna - uznała, że pomordowanym należy się nie pomnik, lecz tylko nagrobna płyta. Najlepiej gdzieś z boku, by nie kłuć w oczy i nie burzyć zgody.

Projektowany przez prawosławnych napis też zdał się władzy jakoś jątrzący. "Pomordowani przez zbrojne podziemie" - nie pasowało do wizji dziarskich, odważnych chłopców śniących o Polsce wolnej od Sowietów. Trzeba - żądała władza - rzucić sprawę na szersze, historyczne tło. Oddać - mówiła władza - sprawiedliwość. Nie uogólniać.

Choć Białorusini zapewniali, że wyryją na obelisku nazwę oddziału.

A co zrobić z nazwiskiem Burego? Niepodobna tak po prostu wykuć je na pomniku ofiar. Żyją wszak jego krewni (syn nosi to samo imię i nazwisko). Podwładni dostają dawno zasłużone ordery. Nazwisko wykute w granicie to pewny proces. Po co wam - tłumaczyła władza Komitetowi Rodzin Osób Pomordowanych - sąd i skazujący was wyrok za zniesławienie.

Lecz Białorusini uparli się, że złożą szczątki pomordowanych na bielskim cmentarzu wojennym. W odpowiedzi słyszeli, że cmentarz to zabytek, nic nie wolno na nim zmieniać. Okazało się, że w żadnym rejestrze zabytków nie ma bielskiego cmentarza. Usłyszeli więc, że nie wolno bez odgórnej zgody ustawić tam nawet krzyża. Drogę Krzyżową Narodu Polskiego też wystawiono bez pozwolenia, lecz Droga to przecież zupełnie co innego niż obelisk dla białoruskich wozaków. A zresztą - władza nie zna tej sprawy.

I tak dalej. Nie wolno, koniec i kropka.

Aż znowu przyszła nowa władza, tym razem lewicowa. W 2002 r. wydano zgodę na pomnik. Była msza żałobna, przyjechał prawosławny władyka i rodziny ofiar. Pojawiła się satysfakcja, że wreszcie dopięli swego. Lecz nie zniknął gęsty osad goryczy.

Walka o pomnik trwała o kilka lat za długo.

Komu odszkodowania

Zdałoby się więc, że prawosławni z bielskiego powiatu powinni być wdzięczni lewicowej władzy. Lecz jak mogli być wdzięczni, skoro w 1995 r., za lewicowej właśnie władzy, rehabilitowano Burego? Wojskowy sąd oznajmił, że unieważnia stalinowski wyrok z 1949 r., uznając, że wszystkie czyny, za które Bury został skazany, popełnił działając na rzecz niepodległości, a wydając rozkazy pacyfikacji białoruskich wsi, znajdował się w "stanie wyższej konieczności zmuszającym do podejmowania działań nie zawsze jednoznacznych etycznie". Jakby śmierć kilkudziesięciu Bogu ducha winnych Białorusinów też była jakoś niejednoznaczna.

Za rehabilitacją poszły odszkodowania. Dla rodziny Burego i dla jego żołnierzy. Tutejszy, któremu Bury zastrzelił najbliższych, uznał więc - jak kilku innych - że odszkodowania należą się również Białorusinom. Zwłaszcza że wcześniej poprosili białostocką delegaturę Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu o wszczęcie śledztwa w sprawie pacyfikacji białoruskich wsi i mordu na wozakach. Wszak są obywatelami Rzeczypospolitej, co z tego, że prawosławnego wyznania. Mają takie same prawa jak katolicy, zaś państwo winno im oddać tę samą sprawiedliwość.

W śledztwie potwierdzono bestialstwa dokonane przez oddział Burego. "Nie kwestionując idei walki o niepodległość Polski prowadzonej przez organizacje sprzeciwiające się narzuconej władzy - pisał prokurator z IPN - do których należy zaliczyć Narodowe Zjednoczenie Wojskowe, należy stanowczo stwierdzić, iż zabójstwa furmanów i pacyfikacji wsi w styczniu i lutym 1946 r. nie można utożsamiać z walką o niepodległy byt państwa, gdyż nosi znamiona ludobójstwa".

Lecz śledztwo umorzono, gdyż dziś nie da się wykazać, kto z ponad stuosobowego oddziału NZW strzelał do bab i dzieciaków gaszących podpalone domy, a kto mierzył w powietrze, bo mierziło go mordowanie bezbronnych. Kto znęcał się nad wozakami, a kto bezczynnie obserwował zbrodnię. Jest więc przestępczy czyn, są jego skutki, można zbiorowo wskazać winnych, lecz nie da się ukarać konkretnego zbrodniarza.

Odszkodowań za zbrodnię też nie ma i pewnie nie będzie. Bo nie ma prawa, które nakazuje zadośćuczynienie za grzechy popełnione przez walczących o niepodległość. Znajdzie się w Polsce i w bielskim powiecie wielu spadkobierców, prawdziwych i wyimaginowanych, mołojeckiej sławy Burego - pierwszego zagończyka okupowanej Wileńszczyzny. Lecz nie znalazł się dotąd nikt, kto uznałby, że rachunek krzywd też trzeba zapłacić.

Białorusini grożą, że pójdą ze skargą aż do Strasburga. I na groźbach zapewne się skończy. W Polsce - zdaje się - wychodzili już wszystkie drogi. Figa z makiem. Tylko gorycz coraz większa.

Jeden cmentarz, dwa światy

Cmentarz w Klichach, gdzie złożono kości wozaków. Przewodnikiem niech będzie Tutejszy. Pokaże coś, na co obcy nie zwróci uwagi.

Staniemy więc pod wysokim krzyżem ustawionym dla upamiętnienia żołnierzy Narodowego Zjednoczenia Wojskowego.

Niedaleko stąd kilkadziesiąt mogił przykrytych płytami z tandetnego lastryko. Dziura w ziemi zalana jasnym betonem - to miejsce, gdzie leżały białoruskie kości. Zaś obok, dosłownie o krok, może dwa, kilka strojnych, granitowych grobowców: na niektórych nazwisko, podniosłe epitafium, data urodzin, lecz brak daty śmierci.

Tutejszy powie, że to grobowce pobudowane z odszkodowań. Za represje, za lata spędzone w stalinowskich więzieniach. Po dostatku grobowców widać, kto służył u Burego i komu Rzeczpospolita żywą gotówką wynagrodziła krzywdy.

Tutejszy doda, że ludzi z tych wsi, gdzie stoją krzyże z dwiema poprzeczkami, akurat te groby bardzo kłują w oczy. Historia historią, tu idzie o dziś i o wieczność. Mają już swoje lata. Chcą, by ich nagrobki też były z polerowanego granitu; jak starzy ludzie w Warszawie, w Krakowie, na Śląsku. Ale granit kosztuje. Trudno uskładać na okazały, kamienny pomnik z kilku hektarów pola.

I jeszcze raz przypomni, by nie wymieniać jego nazwiska. Po co ma przyciągać złe spojrzenia sąsiadów.

Kiedyś - wspomni - spaliła się w jego rodzinie nawet jakaś stodoła. Drewniane stodoły palą się często bez powodu. Lecz w przypadkowość tego pożaru akurat jemu trudno uwierzyć.

Żeby gorzej nie było

Kiedy w poniedziałek, nad wieczór, 28 stycznia '46 Bury szedł w las ze wsi Łozice, miał na sobie kożuch, skórzane rękawice na sznurku, walonki. Na furach białoruskich wozaków siedzieli partyzanci. Żelazne obręcze kół gruchotały o lód. Juczne konie niosły skrzynki z amunicją.

Buremu zastąpiła drogę pewna kobieta. Pochyliła głowę, powiedziała "dziękuję".
- Za co mi dziękujesz? - zapytał.
- Że dobrze wy obeszli się z nami.
Bo i obeszli się dobrze. Mało co wioskowego zabrali, a zostawili trochę słoniny. Powieźli ze sobą tylko jednego chłopaka; ponoć jego matka skubnęła coś partyzantom. Już nie wrócił.
Bury uśmiechnął się do kobiety. Nie odrzekł nic.

Zdało mi się, że jest w tej scenie jakaś metafora. Przecież Bury mógł ukrzywdzić, a nie ukrzywdził. Wszak Tutejszy powiedział mi, tak po prostu, gdy szutrową drogą jechaliśmy z jednej wsi do drugiej: - Pamiętam, kurtka felek, władzę sanacji, pierwsze Sowiety, Niemca, drugie Sowiety, leśnych, ludową demokrację, "Solidarność", prawicę i lewicę. Za każdej władzy w dupę żeśmy brali. A jak żeśmy nie brali, nasi ludzie modlili się, żeby nie było gorzej. Dziś tak samo. Modlą się, żeby wojny, kurtka felek, nie było. Wiele więcej nie chcą. Jeży mnie ta pokora. Ale, po prawdzie, dobrze by było, żeby gorzej nie było. I od wojny niech Pan Bóg strzeże. Ot co.

Paweł Smoleński GAZETA WYBORCZA"

 Linki sponsorowane
RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2008-09-09 13:27:56

"Mysle ze gdyby zyl, to by nie bylo w Polsce "Gazety Wyborczej".

Serie z broni automatycznej jako panaceum na wszystko ? :]

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2008-09-09 13:45:59

Acer, w netykiecie jest taki fajny skrót - NKT. I wystarczy w tym wypadku go zastosować.

P.S. Czytając wpis Bodzia chciałem się dopisać, z pytaniem czy pierwszy dostanie Smoleński czy od razu GW. Ale sobie podarowałem nie chcąc zaogniać sytuacji. I chyba miałem rację.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2008-10-18 21:53:30

jestem z wioski gdzie krzyż ma drugą poprzeczkę.dokładnie z tej z której bury zabierał wozaków .powiem to w moim domu ukrywał się jeden z nich pod piecem.znależli go tam miał cywilne ubranie ale guziki były z orłem w koronie puścili go dziadka zabili

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2008-10-19 05:56:02

Alllle rzeteeelniee wyjaśniona sprawa, a niech mnie kule biją - no do IPNu tego Pana!

A najlepiej do Banku Centralnego!

Ka$aKa$aKa$aKa$a&Odszkodowania i płaćcie nędzne polaczki bo jesteście ksenofoby&mordercy

Echh i jak tu nie kochać żydowskiej roszczeniowej Gazety Wyborczej? No szkoda, że krzyż z dodatkową poprzeczkę nie jest gwiazdą Dawida, dopiero by było :D

A tak na poważnie. Cóż, zbrodnia - ale widać, że autorowi na pewno o nią akurat nie chodzi!

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2008-10-19 18:08:19

nie chodzi mi tutaj o odszkodowania [choć syn burego takowe otrzymał] .chodzi o prawdę nawet gorzką .na pomnik po dziadku w bielsku podlaski walka trwała parę lat.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2008-10-19 22:24:44

tak Panie Romku - rozumiem i doceniam walkę o pamięć o tamtych ludziach i czynach. Nie do Pana piłem jeno do GW naszej kochanej. Bo i w artykule niby o gorzką prawdę chodzi, a jakby za dużo pieniędzy ktoś chce chciałby zagarnąć aby ją posłodzić

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2008-10-19 23:18:53

Na tych terenach jest wiele gorzkich prawd również i tych związanych z Komunistyczną Partią Zachodniej Białorusi, ... !

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2008-10-20 18:26:16

w historii terenów wschodnich moim zdaniem nie ma podziału na czarnych i białych ,a może o czerwonych i białych ,a może prawosławny katolik [choć to ta sama wiara],bo jeszcze tu u nas muzułmanie ,protestanci ,ewangelicy ,żydzi[a przynajmniej to co po nich zostało].tu dużo zła zrobiła i partia zachodniej białorusi [napad w kleszczelach] .tu na tych terenach historia jest szara,a nie czarna lub biała

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2008-10-25 10:48:08

Dokładnie Romek, niektórzy zapominają że historia ma wiele barw i odcieni.

herbstnebel, tak "przesiąkłeś" tym swoim nickiem że cię żydzi drażnią ? Oddałbyś swoje miasto z powrotem Niemcom ?
Pewnie, nie ma to jak rasa panów, nie?

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2008-10-25 11:18:59

Panowie!

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2008-10-25 11:39:22

Pyro - poczytaj jeszcze raz, taki wielki artykuł, o kasiorce podejrzanie dużo a jaką próba wyjaśnienia zdarzenia gdzie? Tylko, że Bury pokręcony był. Hahaha.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2008-10-25 13:25:12

Mordowanie cywilnej ludności jest zbrodnią wojenną. Tak więc "Bury" jest zbrodniarzem. Tylko tyle i aż tyle ...
pozdr.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2008-10-25 23:01:19

Józef Piłsudski za przewrót majowy oraz Berezę Kartuską jest winny oczywiście zbrodni na ludzkości ścigany jest listem gończym trybunału sprawiedliwości w Hadze?

:D ?

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2008-10-26 00:06:07

Herbst, nie wiesz kiedy przestać...

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2008-10-26 00:45:48

Piłsudski dokonał wojskowego zamachu stanu , nie mordował z premedytacją cywili. zamach stanu nawet krwawy nie jest zbrodnią przeciwko ludzkości.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2008-10-26 01:58:18

Tak AKMS, nie wiem :) to wszystko kwestia pojęć... A odstrzał szpiegów i kapusiów działających na szkodę kraju jak można nazwać? Amerykanie w Ardenach się nie patyczkowali z niemcami w ich mundurach, kula w łeb. I Konwencje na to pozwalają. A Bury z Białorusinami? Dostał rozkaz z góry pamiętajmy, było podejrzenie szkodliwej działalności - jest to w tekście GW w ogóle poruszone? Nie, tylko hajs oczywiście, ale to ja jak zawsze przesadzam :) - i co? Zrobił swoje czy nie zrobił?

Chociaż może i cywilom-furmanom-kapusiom daleko do żołnierzy-przebierańców to jednak jakoś podobnie to odczuwam. Ludobójstwo czy tam zbrodniarz to może trochę za mocne słowa? Nie wiem...

germanofilem nie jestem, nick jest związany z datą moich urodzin i tyle ;] co do Żydów to musiałbym być głupcem próbując negować naszą kilkusetletnią wspólną tradycje na polskiej ziemi i każąc im spadać na Madagaskar powielając jakieś faszystowskie hasełka. Ale to co widzę, że czasami mają gdzieś prawdę i tak ich ciągnie do pieniędzy naszego zabiedzonego kraju... no jakoś nie umiem przejść nad tym do porządku dziennego. Przesadzają i to mnie boli, czuję się kopnięty. Odkąd im komuniści wmówili, że podziemie w Polsce jest reakcyjno faszystowskie i kazali im iść do służb i się mścić na polskich "faszystach" za faszyzm Niemców to chyba jednak większości Żydom tak zostało do dzisiaj... taka niechęć i nienawiść?

Dooobraaa ale to nie wątek o Żydach, o poziomie artykułu GW powiedziałem swoje, popieram, że Bury działał w stanie "wyższej konieczności", ale niestety pewnie niewinnym się dostało także. Czy jednak wielkie słowa tu pasują to nie wiem. Nie rozmydlam dalej wątku, pozdrawiam moderatora :D

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2008-10-26 12:25:57

Niezle porównanie "Bury" z Marszalkiem ? Nawet niebędę tego komentowal.

Skąd masz informacje, jakoby ci furmani byli kapusiami?

Mi się wydaje,że "Bury" wogóle mial coś do Bilorusinów i z tego powodu palil ich wioski i kazal mordować bezbronnych cywilów. Dlatego też zasluguje na miano zbrodniarza ! Dlaczego inne oddzialy poAkowskie tak nie postępowaly ? Dlaczego u Lupaszki i w innych oddzialach slużylo wielu Bialorusinów, a u Burego nie ? Dlatego bo "Bury" byl nacjonalistą i ksenofobem !

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2008-10-26 13:07:18

Okey, zabijesz z rozkazu przełożonych = jesteś ksenofobem.

Teraz to ja nie skomentuję :)

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2008-10-26 13:46:50

Poczekaj, poczekaj...z czyjego rozkazu "Bury" kazal mordować Bialorusinów ? Czyżbyś byl w posiadaniu pamiętnika "Burego" ?

Swojego czasu interesowalem się "Lupaszką" i sporo się naczytalem o "wybrykach" "Burego". To że przeszedl od "Lupaszki" do partyzantki "narodowej" i szereg jego wypowiedzi dobitnie świadczy o tym, iż byl on nacjonalistą ksenofobem !

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2008-10-26 14:13:50

eee... Jan Szklarek "Kotwicz"?

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2008-10-26 14:14:13

"major kawalerii Wojska Polskiego, żołnierz ZWZ-AK, NOW i NZW, dowódca oddziału partyzanckiego, komendant Okręgu III Białostockiego NZW."

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2008-10-26 14:30:55

Skąd informacja jakoby "Kotwicz" wydal rozkaz mówiący o mordowaniu furmanów ?

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2008-10-26 14:34:46

„Do dowódcy 3 - ciej Wileńskiej Brygady NZW kol. Burego”. W treść tego dokumentu zostało zawarte:
„Rozkazuję w czasie od 20.09.1945 r. do 30.09.1945 r. przygotować i przeprowadzić pacyfikacje terenów południowo- wschodnich powiatu „Burza”. D - cą jednostek pacyfikacyjnych zostaje mianowany Kolega.
Pacyfikacja została zarządzona na wskutek 1. agresywnego stosunku PPR (zabójstwo Kol. Jurka), 2. załamanie się elementów konspiracyjnych na terenie 8 - mej kompanii na wskutek silnego obsadzenia terenów tej kompanii przez wywiad wrogi.
Pacyfikacja dotyczyć będzie jednostek UBP stacjonujących na terenie 8 – mej kompanii, agend UBP (szpicle), zorganizowanie odwetu na wrogiej ludności do sprawy konspiracyjnej.” Rozkaz ten podpisał Komendant Okręgu „Kotwicz”. Na jednym z egzemplarzy tego rozkazu został naniesiony dopisek pismem ręcznym „Akcja wstrzymana Bury”. W protokole przesłuchania R. Rajsa z dn. 24 marca 1949 r. odnośnie tego pisma –rozkazu z dnia 20.09.1945 r. komendanta Kotowicza (vel Lisa) „Bury” oświadczył, że wstrzymał wykonanie rozkazu.

za IPN

Po zebraniu większych sił, czy tam reorganizacji oddziału, rozkaz wykonano, czego skutki widać w tym wątku ;)

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2008-10-26 15:40:01

No i co kindzal? Haaallloo? No rozczarował mnie kolega. Szkoda. A Kuraś z chłopakami zobaczyli wojskowe jeepy, w środku uzbrojonych ludzi i zaczęli do nich strzelać. Okazało się 5 minut potem, że to Żydzi sobie jadą na Węgry. I co? Antysemita?

Ja myślę, że mając na uwadze działania wojenne szczególnie II wś, jak ktoś był żołnierzem, patriotą - to MUSIAŁ być nacjonalistą w jakimś sensie tego znaczenia. Polak walczący z szowinizmem niemieckim o Ojczyznę, język, historię, kulturę i tradycję to przecież nacjonalista, swobodnie tak można o nim powiedzieć. To wszystko kwestia pojęć. Co do "ksenofobii" czyli lęku przed innymi... no to naprawdę ciężko tego nie mieć będąc ofiarą podczas wojny atakowaną ze wszystkich stron.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2008-10-26 17:24:14

No i co ? No i nic... Niewidzę tu żadnego rozkazu do mordowania bezbronnych furmanów !

"Bury" podjąl takową decyzję i to ON jest odpowiedzialny za swoje i swoich podwladnych czyny.

Sam fakt wydania rozkazu o pacyfikacji, itd. świadczy jak najgorzej o NZW. Zresztą nigdy niebylem fanem tej formacji zbrojnej, tak samo jak NSZtu, czy GL. Wojsko powinno byc apolityczne i tym bylo AK i WiN, a cala rezta to zwykle bojówki różnych stronnictw politycznych.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2008-10-26 18:04:34

No niestety rzadko kiedy w czasie tej wojny "pacyfikacja" odnosiła się do czegoś innego niż mordowanie. Widocznie akurat oni, FURMANI czymś musieli zawinić.

A i zapewne, zginęli niewinni ludzie. To jet tragedia i mord. Ciągle jeszcze jednak widzę, że miał jakieś uzasadnienie w rozkazie, jest tam dość jasno wyłożone, co, kto, za co i dlaczego.

Kindzal dość specyficzne masz podejście, ale szanuję - nie przeszkadzało Ci nigdy to, że kadry AK i NSZ często się wymieniały między sobą? Ci sami ludzie. A przepraszam, AK to nie bojówka np. rządu lońdyńskiego? Też określone stronnictwo polityczne.
Dziwnie to postrzegasz, widzę, że boisz się słowa "Narodowe", tak jakby ich działalność to naprawdę była aż taka wielka plama (jakakolwiek!) na naszej historii, jakby rzeczywiście szli ręka w rękę z adolfem albo mordowali masowo Żydów i Ukraińców po wioskach.... ale szanuję. Pozdro.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2008-10-26 18:27:49

Pomylka mgielko: w skład rządu londyńskiego weszli przedstawiciele SN, SP, SL, PPS i politycy sanacyjni):

Tak więc AK niebylo, bo niemoglo być bojówką jednej partii.

Co do "narodowców" to poprostu uważam ich pomysly za poronione. Zresztą jako stary pilsudczyk nielubię ani prawicowych, ani lewicowych radykalów;)

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2008-10-26 19:04:20

Racja, określonej jednej Partii nie, ale program jakiś też mieli. I to było podziemie walczące o Polskę, ale jednocześnie byli na usługac emigracyjnych polityków mimo wszystko :) Dobra, mniejsza z polityką

Dla innych np pomysł Powstania Warszawskiego jest poroniony i radykalny, a stał za tym właśnie rząd londyński.

Idea walki narodowców do końca i z kolejnym wrogiem nie jest dla mnie poroniona i ich za to szanuję.

A lewicy nienawidzę ;)

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2008-10-26 19:17:53

A pomysl etnicznie jednorodnej Polski nie byl poroniony ?

Uwazam poprostu, że prześladowanie mniejszości narodowych jest niegodne munduru żolnierza polskiego, a "Bury" w ten sposób wlasnie go splamil...:(

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2008-10-26 20:34:28

a przepraszam, jaki dziś mamy skład narodowościowy, wyznaniowy w naszym pięknym kraju :>?

Jak widać historia potoczyła się właśnie w takim kierunku kolego kindzal, nawet narodowcy tego nie przypuszczali, już to widzę jak planują wywózki i masakry :)

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2008-10-28 00:02:43

Ha, toż to zasluga Hitlera i Stalina, a nie jakiejś tam bliżej "niezidentyfikowanej historii" !

Niezaprzeczysz chyba temu, że przed wojną różni tam narodowcy marzyli o "Polsce dla Polaków" ? Wymyślali tak haniebne sprawy jak "ghetto lawkowe", etc.?

Nieee...tym "panom" mówię: NIE !

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2008-10-28 06:25:03

Taaa... historii - to jakiś plus, jeśli można nawet tak się wyrazić po tylu ofiarach wojny! To jakiś plus, zwarte granice, szerokopasmowy dostęp do morza i właśnie jednolitość narodowa naszego kraju. Zobaczmy co mają Niemcy i Francuzi z imigrantami, tudzież Anglicy... Sam nie popieram wielu przedwojennych pomysłów, heilowaia czy tam rzekomo salutu rzymskiego zmałpowanego od zagorzałego socjalisty Mussoliniego... do dzisiaj symbol walki z komunizmem (taki argument ONR-wców pod filmikami na YT na przykład) BUAAHAHA. Banda frajerów, owszem.
I owszem budzi sprzeciw przy dzisiejszym wychowaniu taka oczywista nietolerancja narodowościowa, ale postaw się w sytuacji kryzysu po I wś, kryzysu ogólnoświatowego oraz rozwijających się coraz bardziej ruchów nacjonalistycznych w całej Europie. To wszystko potrafiło wywołać takich ludzi jak Hitler, Mussolini, Franco... a Polacy? Przecież święci nie są. Tych pomysłów narodowców naszych jeszcze nie uważam za jakąś zbrodnie. Popatrz, że to nie wybuchło w czasie wojny, że Ci "Panowie" jak o nich mówisz jakoś Żydów nie mordowali wraz z Niemcami. Owszem zdarzały się przypadki antysemityzmu, jak w całej Europie. O ksenofobii podczas wojny i zalewie obcych narodowości już mówiłem - CIĘŻKO NIE BYĆ KSENOFOBEM w takiej sytuacji, gdy wszyscy są wrogami.

I pamiętaj także, że ci "haniebni" ludzie nie robili problemu z homoseksualizmem np. w międzywojniu była bodajże ustawa, dano im żyć w spokoju. Podczas gdy w cywilizowanej, przetolerancyjnej europie Zachodniej i Ameryce ścigano gejów do lat 80 tych nawet, za sam fakt, że są gejami.

Razi mi to jawnie w oczy z mówieniem o hańbie...

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2008-12-23 14:22:40

Temat dotuczacy "Burego" był już poruszany:
http://www.odkrywca.pl/romuald-rajs-8222-bury-8221-8211-bohater-ze-skaza,599691.html#599691

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2009-01-04 18:27:29

Interesujący temat moja mama pochodziła ze Śpieszyna - to musi być rzut kamieniem do Puchał.Ojciec z Siemion więcej w wiosce było prawosławnych.Rodzice opowiadali!!!- to trudno było mi uwierzyć.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2009-01-05 21:28:17

Herbstnebel

Wybacz ale jakie ciezkie problemy ma Anglia z imigrantami? Troche to poza meritum ale slowo sie rzeklo....

Wez pod uwage ze jakbysmy z UK wywiezli wszystkich imigrantow a sprowdzili spowortem emigrantow to by sie nagle na tych wyspach stalo baaardzo ciasno. Poza tym:

- srednia wiekowa poszlaby dramatycznie do gory
- sluzba zdrowia stanelaby od jutra
- infrastruktura transportowa ewentuanie po jutrze
- nie pozostalaby ani jedna swiatowej klasy orkiestra
- na dluzszy czas stanelyby uslugi IT.

To tylko tak wyrywkowo.

Korzysci z imigracji po prostu niewspolmiernie sa wieksze niz minimalne, na codzien niezauwazalne problemy.

Co do szerszego spojrzenia to jednak czy to tak dobrze gotowac sie wylacznie we wlasnym sosie? Czy wiele na przestrzeni historii dynamicznego rozwoju z czegos takiego kiedykolwiek wyszlo? Outbreeding good - inbreeding bad, jak mowil moj dawny profesor genetyki!

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-01-30 13:33:40

66. Rocznica pacyfikacji podlaskich wsi.

W Bielsku Podlaskim i we wsi Zaleszany odbywają się uroczystości upamiętniające 66. rocznicę pacyfikacji pięciu podlaskich wsi zamieszkałych przez ludność białoruską, kiedy grupę furmanów rozstrzelał oddział dowodzony przez kapitana Romualda Rajsa "Burego".



Więcej... http://wyborcza.pl/1,75248,11050862,66__Rocznica_pacyfikacji_podlaskich_wsi___WIDEO__.html#ixzz1kwbuSoDt

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-01-30 15:20:04

Szanowny Człowiecze Śniegu, pozwolę sobie zauważyć, że cytowane przez Ciebie źródło pisało między innymi o nagraniu kamerą przemysłową kłótni gen. Błasika z pilotem i o "debeściakach", że o komenderowaniu Błasika z kokpitu nie wspomnę. Krótkimi słowy- powoływanie się na tak tak kłamliwe, propagandowe źródło jak GWno nie powinno mieć miejsca na tak szanownym Forum.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-01-30 15:26:44

Bandolero- wiesz o tym doskonale, że huśtasz się na bardzo cienkiej gumie...

Ale oczywiście mam świadomość, że swej obiektywności doceniasz i akceptujesz tylko wybrane i oświecone źródła.

Na szczęście na Forum są również Użytkownicy i o większej wiedzy, i o mniejszym ego.

Choć nie wiedziałem, że IPN wg Twojej teorii również jest "be".

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-01-30 15:35:44

O "większej wiedzy"???? Nazwiska poproszę, chcę się z nimi zmierzyć na erudycję!

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-01-30 15:44:47

Kończąc OT- nie notuję nazwisk Użytkowników.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-01-30 15:56:42

Chwileczkę- Tyś powiedział, że znasz Userów o większej wiedzy niż ja. Chcę znać ich nicki i chcę się przekonać o tym, czy rzeczywiście wiedzą więcej ode mnie!

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-01-30 16:43:21

san zi jing,takie sprawy załatwiaj przez priv.



Post został zmieniony ostatnio przez moderatora Hebda 16:43 30-01-2012

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-01-30 18:11:44

No to juz ma lukaszenka idealny senariusz do kolejnego antypolskiego filmu...

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-01-30 21:05:19

Chwała Bohaterom takim jak Bury! Nawet tępak i nieuczony w piśmie analfabeta potrafi sobie strawestować propagandowy tekst GWna i odwrócić informacje o 180%, by uzyskać prawdę.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-01-30 21:08:49

NKT, ale:

"... Na podstawie wszystkich dowodów nie może być wątpliwości, że sprawcą kierowniczym - osobą wydającą rozkazy był R. Rajs, „Bury”, a wykonawcami część jego żołnierzy...."

http://www.ipn.gov.pl/portal.php?serwis=pl&dzial=245&id=808

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-01-30 21:15:29

Człowiecze, dobrze wiesz, że IPN został zlikwidowany przez Bronka, zanim został preziem, w okresie gdy nielegalnie przejął władzę prezydencką (zanim potwierdzono śmierć Prezydenta), więc powoływanie się na rządowe strony internetowe jako źródła wszelkiej prawdy są nie na miejscu i obniżają powagę Forum.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-01-30 21:22:30

Spokojnie Panowie szlachta jest rocznica i trzeba ją uszanować zgineło dużo ludzi niepotrzebnie i to ze rodziny pamiętają jest czymś zupełnie normalnym. GW podała tylko informację nic nadzwyczajnego , równomiernie to mógł być Nasz Dziennik czy jakaś inna gazeta, w artykule poprzednim GW napisanym przez Pana Smoleńskiego sugerującym że „po pomnikach widać kto służył u Burego a kto nie” jest pewna niejasność bo jest to pomnik poświęcony żołnierzom NSZ którzy zgineli 17.05.1945r.w Bodakach i z Burym nic wspólnego nie mieli poza tym ze działały oba w tych rejonach [po rozbiciu tego oddziału i zabiciu dowódcy por. Zbigniewa Zalewskiego ps. Drzymała rzeczywiście część ludzi przeszła pod rozkazy Burego jak np. Bitny i jeszcze kilku ale większość z ocalałych pozostała przy komendzie powiatu a kilku całkowicie zaprzestało działalności ] pacyfikacje wsi nastąpiły w styczniu 1946r.i tylko ci członkowie NZW którzy brali czynny udział w pacyfikacji i zabiciu tak zwanych furmanów mogą być odpowiedzialni za te czyny a nie wszyscy członkowie NSZi NZW działający w tym rejonie. Ale każdemu pisać wolno?
Ps. Dodam tylko ze nie jestem żadnym członkiem ani krewnym rodzin i za GW tez nie przepadam więc kolego proszę powstrzymać się od zbędnych komentarzy. pozdrawiam

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-01-30 21:26:24

Panowie dublujecie dyskusję . Sprawcą zbrodni był ,,Bury" ( choć sprawstwo kierownicze nie jest do końca wyjaśnione), co nie oznacza moim zdaniem że był zbrodniarzem, a żołnierzem, który popełnił zbrodnię ( a to jest duuuża różnica). Czy przeczytaliście może książki , które kiedyś wam polecałem :

1. Kułak ,,Rozstrzelany oddział"
2. Wierzbicki,,Polacy i Białorusini w zaborze sowieckim"
3. Zbiorówka ,,Zachodnia Białoruś 09.1939 - 06. 1941"
4.Wnuk ,,Za pierwszego Sowieta"
5. Śleszyński ,,Okupacja sowiecka na Białostocczyźnie"
6. Boradyn ,,Niemen - rzeka niezgody"
7. Grzelak ,,Kresy w czerwieni"
8. Cygan ,,Kresy we krwi"

Pytam , bo chciałbym podyskutować o faktach tam opisanych, które to po części wyjaśnić mogą taką a nie inną postawę Polaków wobec Białorusinów i Rusinów.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-01-30 21:33:32

Kolego, pewien czas temu zajmowałem się, by tak rzec, w sposób "zawodowy" sprawą Majora Łupaszki, ściślej mówiąc- epizodem pomorskim jego działalności. Przeprowadziłem setki wywiadów z tubylcami (było to dla mnie o tyle łatwiejsze niż dla komisarzy GW, że jestem "tutejszy" i starzy ludzie pamiętają nawet moich pradziadków), że o badaniu archiwów nie wspomnę. Powiem krótko i dobitnie- Każdy, absolutnie każdy przypadek przypisywanej Łupaszce zbrodni okazał się zwykłym wykonaniem wyroku na zdrajcach, natomiast rzeczywiste zbrodnie zostały popełnione przez UB i Armię Czerwoną i przypisane "bandzie Łupaszki", czego dobrym przykładem jest mord we wsi Krakówek koło Drzycimia (rozmawiałem z krewnymi ofiar).

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-01-30 21:46:09

To zapewne wiesz co powiedzial "Lupaszka" "Buremu" na "odchodne"?

A jak o "Burym" swiadczy jego zachowanie podczas sledztwa gdzie złożył zeznania, w których m.in. niezgodnie z prawdą obciążył odpowiedzialnością za pacyfikację białoruskich wsi oraz rozstrzelanie funkcjonariuszy UB i MO pod Brzozowem swego zastępcę - ppor. Kazimierza Chmielowskiego "Rekina". Podał dane osobowe oraz inne fakty umożliwiające jego zidentyfikowanie...

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-01-30 22:22:09

Witaj Rychu w wyżej wymienionych przez ciebie publikacjach jest dość dobrze opisana działalność Polaków Białoruskiego pochodzenia i było by chyba dużym nietaktem powiedzieć ze pomagali oni w walce o niepodległość Państwa Polskiego .Znam dość dobrze sprawę pacyfikacji ,furmanów ,pierwszego sowieta i tak zwaną akcję przesiedleńczą , ze względu chociażby na moje miejsce zamieszkania i wiem dokładnie co wyrabiali Zydzi i Białorusini na tych terenach na początku wojny rozbrajanie żołnierzy września 1939r.spiskowanie i kolaboracja z czerwonodupcami przejmowanie stanowisk na szczeblach gminnych i powiatowych i wiele innych sytuacji. Mogę ci tylko napisać ze dziadek mój powracając do domu po rozbiciu jego jednostki w 39r. zaszedł wraz z 2 kolegami do jednego znajomego Białorusina [którego znał przed wojną] by mu dał coś do jedzenia do domu zostało mu około 50 km. To mu powiedział żeby stąd s…..ał bo już się skończyła wasza władza. Bardzo prosty przykład przedwojennej znajomości pozdrawiam.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-01-31 22:24:25

Miejsce w którym stoi tablica pamiątkowa zabitych furmanów

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-02-01 13:16:02

Kol kindzal-a co powiedzial "Lupaszka" "Buremu" na "odchodne"? Nie znam tego epizodu a jestem ciekaw....

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-02-01 14:24:11

Podczas demobilizacji w 1945r 5 Brygady Wilenskiej Bury poinformował Łupaszkę ze przechodzi wraz ze swoim szwadronem do NZW w odpowiedzi usłyszał „uważaj Bury bo zle skończysz”

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-02-01 14:35:16

dark75-dzięki!

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-02-01 23:39:50

O mój Boże sami zawodowcy,Koledzy zwolnijcie bo ja z tego nic nie rozumiem.Jesteście ,,zawodowcami,,a tak niezawodowe wręcz
propagandowe posty piszecie.
Czyżby ,,Nie twa wiedza,a chęć szczera ,zrobiły z Ciebie historyka?,,
Rycho a po co wyjaśniać?.
To wyjaśnił już ,,Kali,,-Kali ukraść krowa to dobrze.
Kalemu ukraść krowa to przestępstwo-czyli żle.
Jak Polacy zajęli ziemie Białorusinów to dobrze,Jak Polakom
Sowieci z Germańcami/bo o tym koledzy powinni pamiętać/zabrali te ziemie to żle-czyli przestępstwo.
A reszta jest prosta-jak się chce psa uderzyć powód się zawsze znajdzie.
Nosił wilk razy kilka ponieśli i... Burego,a Łupaszkę zresztą też
czyli co Łupaszka powiedział Buremu to naprawdę nie ma znaczenia.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-02-02 00:11:41

Niema to jak potrollowac z wieczora...

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-02-02 00:39:31

Jacek mam pytanko –po co ty to robisz ,pisząc tyle prowokujących postów?
Lubisz się kłócić ,sprzeczać , obrażać , czy po prostu traktujesz to wszystko jako jedną wielką zabawę? Piszę tak bo widzę ze zaraz i ten wątek będzie zamknięty.
Ps. zaznaczam Jacku , ze nie szukam żadnej kłótni z tobą ani z nikim innym piszącym na tym forum tylko najprostszej odpowiedzi z twojej strony pozdrawiam.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-02-02 08:47:34

Kol jacek1962-może Ciebie to nie interesuje co kto komu powiedzał ale mnie i może jeszcze parę osób tak więc stąd moje pytanie. A jeśli Cię jakiś temat nie interesuje to po co w ogóle zamieszczasz wypowiedzi nie wnoszące nic do sprawy? Prawda jest taka, że zawsze bez wzglądu na przytoczone fakty będą ci dla których Bury, Łupaszka czy np Ogień będą bohaterami a dla innych pozostaną bandziorami. I wzajemne pyskówki nic tu nie zmienią więc może skupmy się na faktach historycznych a ocenę poprawności postępowania pozostawmy dla siebie .....

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-02-04 21:52:45

jacek1962 przeczytaj chociaż jedną książkę o wojnie w 1920

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-02-08 23:24:10

dimmu święta prawda,każdy ma takiego bożka jakiego chce,
lubisz przegranych nie ma sprawy.Twój wybór twoja sprawa.
Ale kolego nie oczekuj odemnie współczucia,nam czyli mnie i temu Buremu nie było po drodze.
Z takimi bandytami to ja nie chcę mieć nic wspólnego.
Jeśli ty chcesz, no problem -przynajmniej dla mnie.
Ale Kali powiedział-Jemu ukraść krowa to be,ale.......
Koledzy ,jakie kłótnie my tylko wymieniamy poglądy,kto ma rację naród oceni czyli czytelnicy.
Moje poglądy są moimi poglądami i tyle.
Przymuszony pacierz,porzytku nie przynosi.
Przecież ja was nie zmuszam do zmiany poglądu-wy macie swój ja mam swój.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-02-09 08:26:50

Święta prawda kol jacek 1962! Tylko wygrani piszą słuszną historię! Niech żyje zwycięska ARMIA CZERWONA !!! A naszym wrześniowym żołnierzom na pohybel bo przecież przegrali! Dziwi mnie Twoja logika....

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-02-09 19:44:47

Panowie z Jackiem się nie dyskutuje - on wie , bo ponoć kiedyś wygrał powiatowy teleturniej ,,wiem wszystko". Po wtóre z Jackiem się nie dyskutuje i Jacka się nie obśmiewa, bo to nieładnie . Po trzecie z Jackiem się nie dyskutuje bo jak ktoś mądrze zauważył ,,Troll niekarmiony zdycha". Po czwarte wreszcie z Jackiem się nie dyskutuje , bo to po prostu kwestia smaku.

,,Buremu" cześć i chwała za walkę o niepodległą Polskę , hańba za zabicie dzieci i zachowanie w śledztwie.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-02-10 08:13:52

Dokładnie tak kol Gruby Rycho !!! Wiele takich postaci w naszej historii które pisały piękne i bohatrskie kary a potem haniebne ale tak bywa i jenoznaczne zaszufladkowanie jest tu moim zdaniem niemożliwe. Niedawno była dyskusja na temat Zumbacha i też podobne wypowiedzi

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-02-10 10:13:10

Gruby Rycho-ty jesteś fajny chłop i jestem twoim dłużnikiem.
Za co to chyba wiesz.Jeszcze byś był fajniejszy gdybyś ty mi podrzucił namiary na /dokumenty mogą być z gnojnika/tego człowieka z Woli tylko nie wiem czy Woli Małej czy Dalszej /pochodził On z innej gałęzi mojej rodziny/.
Podczas następnego pobytu w kraju udałbym się do przedstawicieli tej gałęzi rodziny,i tu na forum opublikował
relację drugiej strony tego konfliktu.
Myślę że było by ciekawie.
Na koniec Koledzy wy mnie nie słuchajcie-wy myślcie.
Przeczytajcie moją tfórczość,potem Grubego Rycha tfórczość i
wyciągnijcie wnioski.
Jakie to już tylko Wasza sprawa.
Byłbym Ci wdzięczny za fotografię tego człowieka.
Wawrzyńca Borcz
Bo jak pisałem Wam moja gałąż jest kościółkowa-księża i zakonnice.
Tamta lewicowa zresztą do dziś.
Ja kupię flachę i pojadę,a co się dowiem to tu znajdziecie.
Gruby Rycho- pomożesz?

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-02-10 10:59:04

Nieść pomoc ludziom ułomnym to dobry uczynek , a dobrym uczynkiem grzechy się zmywa , a jam grzesznik okrutny.Przeto zaopatrz się mości Jacku w pozycję Piotra Chmielowca ,,Urząd Bezpieczeństwa w Łańcucie 1944-1956" - Rzeszów 2006 ( ja mam na sprzedaż jeszcze 2 egzemplarze, ale w szanującej się bibliotece też będą mieli) i przeczytaj tam o Wawrzyńcu - jest tam także o ks. Henryku Borcz), a jak przeczytasz i będzie Ci mało ( jest faktycznie niewiele) to udaj sie tedy do placówki IPN ( w Rzeszowie najbliżej), wniosek stosowny wypełnij i czytaj, czytaj aż doznasz olśnienia ( albo zatrucia gnojowicą).

Możesz takoż poprosić kogoś ze swojej rodziny aby to uczynił, bo jak czytam to Imperium Brytyjsjkie w pocie czoła budujesz , a zgłębienie materiału wymaga sporo czasu.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-02-10 11:06:23

Ach ! Byłbym zapomniał - aby rozbudzić Pana Jacka ciekawość to dodam, że w książce w mini - biogramie Wawrzyńca jest adnotacja końcowa ,,Zwolniony ze służby za działalność antypaństwową - ciekawe co to znaczy - a może np. Wawrzyniec np. z lokajem hr. Potockiego knuli jak tu pańszczyznę przywrócić i hrabiego z powrotem do Polski sprowadzić ?

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-02-10 22:57:05

Gruby Rycho wiedziałem że na Ciebie można liczyć./piszę bez kpiny-bo w tego typu publikacjach nie gustuję.
Co do rodowodu tego człowieka to w tym momencie nic nie napiszę bo po prostu nic nie wiem.
Jak się dowiem, myślę że z Ks. Henrykiem który jest naszym dyżurnym historykiem /rodziny/i dla ciekawych jest synem Ignaca omc żołnierza wyklętego,i ppor AK ps Sikora.
Kto z |Kolegów pamięta to wie o co chodzi.
Jeśli chodzi o hrabiego,to ja myślę tak:mój dziadek walczył za Ojczyznę,a temu ,,łotrowi,,niemcy dali 17 wagonów na wywiezienie dobytku.Był hr.potocki patriotą?- nie, on był kolaborantem.
I Koledzy chcecie teraz tym kolaborantom pomniki budować?
Przecież Niemcy za free tego nie zrobili.
Co do wartości zasobu IPN-u to zdania nie zmieniłem-natomiast tak jak obiecałem temat pociągnę ale to będzie kwiecień - maj.
Ja nie Martian jak obiecam to spełnię.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-02-10 23:10:48

" a jam grzesznik okrutny "

.......A my myśleliśmy że święty i beatyfikacja//

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-02-11 12:52:27

Hi hi, dobre, Acer.
Ja tam bym IPNowi nie wierzył, napisał przecież że Bury był zbrodniarzem, nieprawda, jak on mógł go tak obsmarować w zydogazecie ? Pewnie wziął srebrniki.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-02-11 13:29:09

Hy, hy, hy dobre Acer ześmiać się ze śmiechu można , no istny kabaret boki zrywać !

A coś tak w temacie ?

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-02-11 13:56:08

Panie i Panowie...

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-02-13 01:05:48

żeby wrócić do tematu;
Może ktoś tu z szanownych kolegów wie co Bury zrobił z końmi i furami tych rozstrzelanych wozaków?

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-02-15 22:49:03

Sprzedano na targu w Sokołowie. Pieniądze przeznaczono na leczenie rannych kolegów w szpitalu tzw." omedze ' w Warszawie.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-02-16 00:49:59

Jawor a o podarowaniu dwóch koni dla informatorów UB z Oleksina , nic nie słyszałeś ? którzy to pózniej chcieli sprzedać te konie na targu w Bielsku i ktoś te konie poznał.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-02-16 10:18:26

Wiem, że konie poszły do Sokołowa, a fury rozebrano i w częściach wywieziono.
Po morderstwie furmanów była w oddziale straszna awantura - Bury chciał rozstrzelać sprawcę .

Komendant Powiatu WiN Bielsk Podlaski w swoim meldunku wyraził bardzo negatywne stanowisko odnośnie tego morderstwa.Po latach określał ten mord jako " Mały Katyń Białoruski".
Powołał też specjalną grupę / kierował nią "Okuń"/do wyjaśnienia okoliczności tej sprawy i ustalenia bezpośrednich sprawców.Zostali przepytani mieszkańcy wioski. Wysłał też ostre ostrzeżenie do narodówki.

Obecnie dąży się do zrobienia z tzw.furmanów męczenników wiary prawosławnej. To jest, moim zdaniem, przekłamanie historii.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-02-19 02:08:28

Fakt faktem ze zginęli ludzie , za ta rzekomą zbrodnie odpowiedzialność ponosi zawsze dowódca oddziału [ lecz bardzo mnie dziwi jego zachowanie podczas śledztwa, tak zwany kozioł ofiarny zawsze musi być] również zauważ że prawie wszystkie zeznania żyjących jeszcze w tamtych latach członków oddziału [aresztowanych i nie aresztowanych]wskazują na nieżyjących już Modrzewia i Ładunka jako bezpośrednich sprawców rozstrzelania ? Możemy przypuszczać ze był rozkaz odgórny [ lub własna inicjatywa typu zagrożenie dla oddziału]Ładunek miał wtedy zaledwie 23 lata Modrzew też 23 lata mimo rzekomych skłonności do szybkiego pociągnięcia za spust nie sądzę by to oni byli sprawcami [ jest to moje prywatne zdanie] Rozmawiałem kiedyś z jednym z członków oddziału komendy powiatu NZW Bielsk i powiedział mi ze jeżeli był to rozkaz dowódcy czyli Burego lub Rekina to do rozstrzeliwania zawsze brano najbardziej podejrzanych ludzi w drużynie [ czyli nowy członek, rzekomo przydzielony z innego powiatu lub województwa , niby poszukiwany , mający zazwyczaj dość dobra broń i jakiś dokument o potwierdzeniu że należy do organizacji] Ładunek i Modrzew mogli jedynie się przyglądać tej egzekucji lub zastrzelić pierwszego dla pokazu jak trzeba to zrobić .Jawor tu nie chodzi o męczenników tu chodzi o kasę , zapewne wiesz ilu ludzi z organizacji niepodległościowych dostało odszkodowania za odsiedzenie wczasowe we Wronkach ,Rawiczu, Białymstoku i tego typu podobnych instytucjach , sam list otwarty napisany przez Komitet Członków Rodzin Pomordowanych do Marszałka Sejmu o zmianie ustawy o kombatantach i o osobach będącymi ofiarami represji wojennych świadczy o próbie wyciągnięcia kasy , bo przecież rodzina Burego dostała to i nam się należy. Tylko zapominają ze Bury jeszcze na Wileńszczyżnie wybił więcej Niemców i Sowietów jak na obecnym Podlasiu Białorusinów. Pozdrawiam

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2012-08-02 00:13:48

Polecam artykuł:
http://www.fundacjapamietamy.pl/images/artykuly/Bury.pdf
Warto przeczytać do końca.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2013-10-04 17:07:12

O petycji mieszkańców w sprawie przyłączenia powiatu BP do republiki białoruskiej cicho,a była taka lista z nazwiskami napewno!

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2013-10-04 17:53:18

A masz świadomość, co było pierwsze- "Bury" czy petycja?

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2013-10-05 05:56:40

Pierwsza była petycja,zdobyto owe listy pod koniec 1945 roku.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-09 16:02:37

Ostatnio będac w Spieszynie,dowiedziałem się ze to nie była zwykła egzekucja owych furmanów.Odbył sie sąd polowy.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-09 16:03:46

Może ma ktoś na zbyciu ksiązkę J.Kułaka "Rozstrzelany oddział"?

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-11 00:53:10

Będę miał w styczniu najprawdopodobniej

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-11 17:05:25

Będę wdzięczny i wielce zobowiązany Rychu!

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-19 22:05:19

Nie wiem kto dostarczył ci takie informacje?
- (i czy to są tylko twoje domysły?)
o żadnym sądzie tzw. furmanów nie może być mowy.
- ( była tzw. Selekcja, przesłuchanie - kto skąd pochodzi, jakie powiązania rodzinne były brane najbardziej pod uwagę pamiętaj że jeden z domniemanych sprawców rozstrzelania pochodził z tejże gminy , niektórzy pochodzili z małżeństw mieszanych ,lub byli jeszcze bardzo młodzi i nie żonaci i ostatnie jakie stanowili zagrożenie po ich ewentualnym zwolnieniu do domu )
z około 35- 40 furmanów przebywających w oddziale jako tzw. przewoźnicy zostało zwolnionych około 10 resztę rozstrzelano niepotrzebnie
pozdro.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-21 17:32:04

Zbrodnia pozostaje zbrodnią i nie może być dla niej żadnego usprawiedliwienia. Zwłaszcza gdy motywy i okoliczności są znane. Fałszowaniem faktów - juz historycznych - to sa wyczyniane w ostatnich 25 latach hołubce związane z rehabilitacją i wynagradzaniem takich właśnie "bohaterów".
Przykre to, że wszystko w Polsce , prawie od zawsze, dzieje się w przestrzenie tzw. "od ściany do ściany". Nigdy zdrowego myslenia, rozsądku, rozwagi i złotego środka. Najlepiej wychodzi zakłamanie, naginanie faktów, przeinaczanie lub wręcz ich zaprzeczanie. O innych naszych narodowych przywarach nie wspomnę.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-21 20:45:58

Oczywiście , że są rzeczy i fakty, które częściowo wyjaśniają, a i usprawiedliwiaja takie a nie inne działanie ,,Burego". Gratuluję samopoczucia , ale nie wiedzy - jeżeli uważasz że wszystkie ,,motywy ( myślę, że chodziło Ci o motywacje raczej) i okoliczności są Ci znane. Zdanie następne pozwala mi sądzić, iż uważasz, że polegli i straceni w walce z implantowanym nam z ZSRR systemem społeczno - politycznym na rehabilitację nie zasługują ( że nie wspomnę już o tzw. ,,bandyckich rentach") . Przykre to, co piszesz i zastanawiam się ile jeszcze czasu musi minąć by ludzie tacy jak Ty wymarli, albo zrozumieli.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-21 21:14:33

Rysiu doceń, że 1995 r. przez Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego Bury został uniewinniony...

A "dopiero" niedobry IPN napisał w sentencji, " iż zabójstwa furmanów i pacyfikacje wsi w styczniu lutym 1946 r. nie można utożsamiać z walką o niepodległy byt państwa, gdyż nosi znamiona ludobójstwa. "

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-21 21:20:50

@G. Rychu: rozumiem, ze czarna legenda "Burego" Ci zbytnio nie pasuje (kolokwialnie mowiac), ale najwyzsza pora zeby nazwac rzeczy po imieniu.

"Bury" samowolnie opuscil oddzial "Lupaszki" (zdezerterowal). Znasz zrodla wiec wiesz co "Lupaszka" mu wtedy powiedzial...

Pozniej, bo juz 31 stycznia 1946 w lesie koło wsi Puchały Stare "Bury" kazal rozstrzelac 30 furmanów, co niby było karą za kradzież drewna z Puszczy Białowieskiej...

Mozna tu jeszcze przytoczyc kilka innych haniebnych dzialan "Burego", ale po co?

"Bury" w moim miemaniu to taki maly banderowiec: "jak nie dorwe tych sk***ow, to zalatwie ich dzieci, zony, matki, wujkow i dziadkow. Spalic te wioske do cna!"

Taki tok rozumowania i postepowania nie przystoi zolnierzowi Najjasnieszej Rzeczypospolitej! Dlatego przyklad jego dzialan zostanie przestroga dla kolejnych pokolen Polakow: jak polski zolnierz postepowac nie powinien!

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-21 22:28:20

Przestańcie kręcić. "Bury" był po prostu bandytą, jakich wielu korzystało z zamętu w Polsce po DWS. I kruszenie o to kopii jest po prostu niesmaczne.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-21 23:25:52

http://zolnierzeprzekleci.wordpress.com/bury/


Ciekawe relacje mieszkańców...

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-22 00:22:02

Po kolei :

Yeti : Co mam doceniać? A czego nie ? Sąd uznał, że należy zrehabilitować ,,Burego" i ,,Rekina" - sądzeni byli razem i dali głowy nie za furmanów i mordy w wioskach a za całokszatałt i ten całokształt zasługuje, moim zdaniem na szacunek , a proces, który urządzili im komuniści uwłaczał wszelkim zasadom i dlatego wyrok został uznany za nieważny . Gdyby obaj , a może tylko jeden ( ,,Bury") odpowiadali tylko za to, o czym powyżej i mieli normalne śledztwo i proces ( z porządnym prawem do obrony i z rozważaniem okoliczności łagodzacych) to można byłoby się krzywić , ale tak ? Pisałem juz kiedyś , że ,,Bury" popełnił zbrodnię , ale nie był zbrodniarzem, który włozył mundur by zbrodnie popełniać, a żołnierzem, który zbrodnię popełnił - a to jest moim zdaniem dość istotna różnica.

Kindżał - Nie jest prawdą, że ,,Bury"dokonał dezercji - ,,Bury" przeszedł do organizacji, która walke chciała kontynuować i nie chciała po prostu ,,rozładowywać lasów".Nie bronię Ci mieć własnego zdania o ,,Burym", ale to, co napisałeś wg mnie nie przystoi i tyle.

Erih : Nie wiem czy warto z Tobą dyskutować, bo od merytorycznej dyskusji uciekasz( próbowałem onegdaj z Tobą takową poprowadzić i okazało się, ze coś słabo z twoimi argumentami) i w zamian za to zbyt często operujesz wypowiedziami ocennymi , z którymi ktoś kto zna historię pogodzić się nie może i to jest dopiero niesmaczne

wirakocza : Podpieranie się stronką prowadzoną przez pryszczatych ,,wojowników" z antify czy innego gówna , których głównym ,,osiągnięciem" jest niszczenie za pomocą sprayów miejsc pamięci i wywieszanie transparentów o ,,zbrodniarzach mordujących polskich ( ha,ha) patriotów , do niczego Cie nie doprowadzi - czytaj to , jak musisz, ale porównuj z porządnymi źródłami.

Panowie ! Ja nie wybielam lub usprawiedliwiam zbrodnię tylko patrzę na nia przez pryzmat całej działalności Rajsa . Po wtóre ., mam wrażenie, że kolega, do którego postu sie odniosłem pisał nie tylko o ,,Burym" ale generalnie o zjawisku i myślę, że ono mu się bardzo nie podoba , a to chyba niedobrze.Nie ?

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-22 01:08:55

@G. Rychu, ile razy zolnierz ma prawo zlamac przysiege?
"Bury" byl w tym "mistrzem": skladal w WP, pozniej w AK, skladal na rece LWP i na konto NZW... skakal z kwiatka na kwiatek i dlatego podtrzymuje moja opinie, ze byl dezerterem!

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-22 01:37:39

Kindżał - o czym Ty piszesz ???!!! Czy ,,Bury" złamał przysięgę którąś może z wyjątkiem tej składanej jako Jerzy Góral w (L)WP ? - ale to raczej powód do chwały jest . Do NZW poszedł by walke kontynuować a nie jej unikać - a to głównie ,,na uwadze " mają dezerterzy - ,,Łupaszka" rozpuszczał wojsko wykonując rozkaz z góry , który nie wszystkim sie podobał i nie wszyscy jak wiesz go wykonali . Możesz nie lubić ,,Burego" ( to też nie jest mój ulubiony bohater) , ale nie obrażaj człowieka ( te uwagi o dezercji i o UPA są wierz mi , mocno nie na miejscu).

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-22 09:10:13

Rychu Gruby - zawsze zapoznaję sie z wersjami obu stron...

a tutaj dla przeciwwagi:

http://www.wykop.pl/link/2213392/bohater-polski-film-dokumentaly-o-romualdzie-rajsie-pseudonim-bury/

a własne wnioski wysuwam później.....

Osobiście uważam Burego za okrutnika. Ale to wojna, codzienne obcowanie ze śmiercią, mała wartośc zycia ludzkiego w okresie wojny wyzwala w ludziach takie postawy. Myślę że na swój sposób Bury kochał ojczyznę...ale kochał tez i zabijanie, co potwierdzają nawet jego podwładni.

A prawdziwych motywów eksterminacji białorusinów pewnie nie poznamy...możemy jedynie gdybać.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-22 09:40:01

Wirakocza : Zgadzam się z większością tego, co napisałeś. Z jednym wszako zastrzerzeniem - ostatnie zdanie nie jest do końca prawdziwe- uważna lektura akt- już nam daje większą wiedzę na temat zdarzeń i ich aktorów , niż kiedyś, a moze doczekamy dostępu do akt rosyjskich i białoruskich ina ich podstawie jeszcze tę wiedzę pogłębimy.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-22 09:47:57

Wirakocza : Jeszcze jedno : zalinkowany przez Ciebie film jest de facto paskudnym atakiem na Rajsa i calą narodówkę - pani Arnold sama powiedziała, ze nakręciła ten film bo po 1989 wrzucono do jednego worka AK i NSZ czy NZW ,a przecież tylko AK była dobra....

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-22 10:26:12

http://blogmedia24.pl/node/69708


tez warte przczytania

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-22 11:49:43

Rychu Gruby.....podwładni...naoczni świadkowie....łzy staruszek w końcówce filmu...mało ?????
tak jak wczesniej napisałem....był okrutnikiem.....

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-22 12:33:49

Podwaładni ( częśćz nich) i syn ,,Burego"byli w szoku po obejrzeniu tego filmu , bo p. Arnold twierdziła, ze chce zrobić film przedstawiajacy prawdę i zdejmujacy z Raisa przyszyte mu łatki ,,bandyty". Film epatuje właśnie płaczącymi staruszkami i generalnie ,,krzywdzonymi " ciągle ,,tutejszymi" ( to tacy ani Polacy ani Białorusini) i jest po prostu przekazem nierzetelnym.

Czy ,,Bury" zaś był okrutnikiem ? Może , ale ,,okrutnikiem" polskim to znaczy działającym a rzecz Polski i jej prawych obywateli . I po raz kolejny powtarzam - nie rozgrzeszam ,,Burego" , ale próbuję go zrozumieć ( nie do końca mogę)i posiąść jak najwięcej wiedzy na temat zdarzeń , bo bez tego , nie zrozumiesz a będziesz jeno pierdoły powtarzał ( za przeproszeniem) za ,,Styletem Burego"

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-22 20:48:14

@G. Rychu, moim zdaniem "Bury" stosowal banderowskie metody, czyli metody typu odpowiedzialnosc zbiorowa, pacyfikacje i mordy na cywilach...

Nawet jesli wsrod tych furmanow bylo kilku agentow NKWD lub UB, to bez twardych dowodow i rozprawy sadowej nie mial prawa mordowac wszystkich jak leci!

Czemu tak czynil? Zapewne temu zeby sie zemscic za upokorzenie jakiego doznal w '39 ze strony skomunizowanych Bialorusinow...

Odpowiednie konwencje jasno i wyraznie okreslaja czym jest pozasadowe mordowanie cywilow i czym jest zbrodnia wojenna.

Nazywanie go "okrutnikiem" to ciekawy wybieg. Dlaczego nie nazywamy rzeczy po imieniu? Ten czlowiek byl zbrodniarzem wojennym!

No chyba, ze "Klym Sawur" i Dirlewanger tez byli "okrutnikami" a nie zbrodniarzami?

Nawet jesli dzialal na rzezc Polski, to dzialanimi swoimi wiecej krzywdy wyrzadzil polskiej sprawie niz dobra...

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-22 21:07:51

Kindżał- Ty duży (?) chłopiec (?) jesteś...

Poczytaj komentarze, pod śnurkiem wklejonym przez Wirakoczę- idąc ich tropem należy uznać wyrok IPN jako coś niebywale odważnego...:-(

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-22 21:31:21

Pewnie, ze jestem, tak jak wiekszosc uzytkownikow Odk.:)))

Komentarze, komentarzami, kazdy tam sobie moze napisac co chce, ale ja mam wyrobione zdanie na ten temat. Szczegolnie w pamieci zapadl mi taki szczegol:

"W drodze „Bury” uwolnił tych furmanów, którzy potrafili przeżegnać się po katolicku (więc narodowości polskiej), zaś żegnających się po prawosławnemu (tj. narodowości białoruskiej) nakazał zatrzymać i ... rozstrzelac"

Ile razy slyszalem identyczne historie w domu? Tyle, ze wtedy mowa byla o banderowcach, ktorzy w ten sam sposob postepowali z moimi dziadkami, wujami i ciotkami... kilku niestety nie potrafilo sie przezegnac "po prawoslawnemu" i skonczyli jak ci "slynni" juz furmani...

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-22 22:01:45

Gościu napisał ze że ktoś mu tam powiedział ze odbył się Sąd ? może i tak mu powiedział w co bardzo wątpię ale jest taka możliwość?
Ożywiła się dyskusja jaką osoba był „Bury” i w jakim przyszło żyć mu czasie , jak szybko z dobrego żołnierza walczącego o Polskę na kresach stał się odpowiedzialny za zabicie około 80 ludzi i spalenie kilku wiosek na Podlasiu.
Na pewno nie będę go usprawiedliwiał, i raczej nigdy tego nie zrobię. Każdy ma prawo do własnej opinii o jego działalności i niech tak lepiej zostanie .
Bury przebywając w ochronie lasów jeszcze przed wstąpieniem do 5 BW. niby poznał tamte okolice i zamieszkującą tam ludność ,ale nie mógł wiedzieć o wszystkim i o wszystkich (chodzi mi o konkretne osoby które współpracowały z NKWD i pózniej z UB).
Kindzial pisze z stosował banderowski metody a i owszem że stosował bo czasami wyjeżdżał do Sanoka i utrzymywał łączność z tamtym regionem i dobrze wiedział co zrobili banderowcy na Wołyniu i póżniej wyprawiali na Podkarpaciu z Polakami. Jeden z byłych żołnierzy NZW komendy Bielsk Podl. powiedział mi kiedyś że jak tylko mianowano go szefem PAS-u na cały okręg to niektórzy żołnierze wykręcali się jak tylko mogli by nie służyć pod jego rozkazami.
Rozmawiałem z wieloma osobami i z tymi po stronie co stracili swoich bliskich i z tymi co jeszcze żyli i żyją co go pamiętali i powiem wam że prawie wszyscy raczej się go bali niż mieli respekt jako do dowódcy.
Podsumowując według mojej wiedzy rajd po Podlaskich wsiach i zabicie około 80 osób duży wpływ miał komendant pow. Bielsk Podl. Ps. „Kochanowski” ale jest też dużo innych spraw nie koniecznie przeprowadzonych należycie przez żołnierzy podległych „Buremu” długi temat.
Pozdro.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-23 01:40:19

Gruby Rycho, ja już ci kiedyś tłumaczyłem, że nie uznaję nauk ideologicznych za ścisłe. Bury i jemu podobni to byli zwyczajni zbrodniarze, nieistotne jakie mundury nosili. Zwłaszcza że wagi do nich jakoś nie przywiązywali.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-23 12:46:42

Erih : Mądrości ludowe mówią : ,,Na złodzieju czapka gore" i ,,Uderz w stół a nozyce się odezwą" iwyraźnie coś w tym jest. Imputujesz mi ,,ideologiczne podejście do historii" - w ,,niezłym " z resztą towarzystwie ( tak czynił bowiem takze ś.p. Jacek 1962). Tymczasem to Ty ustawiasz się w pozycji ,,betona" . Jak już wspominałem , wycofałeś się rakiem z dyskusji merytorycznej na temat partyzantki po 1945 z uporem tylko twierdząc , ,,że to byli bandyci" i ,,argumentując" , ze tak było napisane w aktach milicyjnych , do których zagladali twoi koledzy i Ty sam , ale nie potrafiłeś podać przykładów ,,bandytyzmu", kiedy ja podawaem Ci konkretne przykłady grup partyzanckich i ich działalności. Teraz znów zadowalasz się swoimi przekonaniami , a nie interesuje Cię wiedza,fakty oraz bardzo liczne znaki zapytania w sprawie ,,Burego".

Jeżeli ktoś chce dyskutować ze mną o tym , co powyżej , to zapraszam na wieczór późny - podyskutujemy i podam co według mnie budzi wątpliwości w obiegowej historii ,,Burego", jeżeli zaś ktoś mi chce napisać jeno , że ,,Bury" to bandyta co prawosławnych mordował , to niech nie liczy na moją odpowiedź , bo od pyskówek głupkowatych to ja mam starą swoją .

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-23 12:58:53

Rysiu- co autor rozumie przez "na wieczór późny"?

Nie każdy ma tak dobrze, że połowica i córki* w kuchni wszystko zrobią...





* Dla jasności-ja, na przykład, nie mam córek a Święta w tym roku po prostu odwołałem.. Wg mnie są mocno przereklamowane...

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-23 13:43:57

Chetnie porozmawiam o DRUGIEJ zasadzie prawa konfliktów zbrojnych:

"Obowiązek odróżniania uczestników walki zbrojnej od ludności cywilnej przez strony konfliktu. Oznacza to, że ludność cywilna jak i poszczególne osoby cywilne nie powinny być przedmiotem ataków wojskowych. Ataki powinny być skierowane wyłącznie na cele wojskowe."

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-23 14:00:55

Jak usłyszysz/przeczytasz- w przypadku naszej quasi wojny domowej, gdzie z przekonań lub w wyniku terroru znacząca część ludności cywilnej opowiedziała się po stronie reżymu, jedyną słuszną drogą było wycięcie w pień głównych popleczników Warszawy a i Moskwy przy okazji...

Stąd wszelkiej maści funkcjonariusze MO, straży wiejskiej, nauczyciele, sołtysi, członkowie PPR, itp itd mieli wyrok a priori...

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-23 14:22:05

... soltysi, nauczyciele... taaa, jaaaasne.

To chyba od lepienia uszek? Albo zbyt wielka ilosc Gluhwein?

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-23 15:49:20

I teraz nie wiem...

To do mnie to alibi, czy do tych, którzy jeszcze się nie dopisali?

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-23 20:24:22

Poniżej wypociny IPN-u w tej sprawie

http://ipn.gov.pl/...komunikaty/informacja-o-ustaleniach-koncowych-sledztwa-s-2802zi-w-sprawie-pozbawienia-zyc

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-23 21:21:12

Warto wysłuchać do końca

http://www.radio.bialystok.pl/news/index/k/16/n/110574

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-23 21:31:31

Wspomnienia świadków cz.1


http://m.youtube.com/watch?v=ebIQLsXcPsc

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-23 21:35:01

Cz.2


http://m.youtube.com/watch?v=_1xT4iBYtLw

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-23 23:57:16

Yeti: Późny wieczór to wlaśnie teraz, choć myślałem, że będzie nieco wcześniej . Co do twych insynuacji to powiem Ci tyle : W dwa dni( (to jest wczoraj i dziś) wykonałem 180 pierożków drożdżowych z duszoną kapustą , upiekłem 6 serników, zamordowałem i oprawiłem 4 karpie , kupiłem oprawiłem i ustawiłem w stojaku drzewo , do tego zrobiłem rodzicom zakupy i wysłałem książki klientom , nie wspominając o tym, ze wszystko do produkcji tych potraw kupowałem osobiście , a teraz pakuję prezenty .Także nie pitol mi o żonie i córkach , bo tylko z młodszej miałem pociechę, bo pomagała mi, starsza jest wieku takowym, ze się robót wszelakich brzydzi ( zołałem ze starą zmusić ją do posprzatania jej pokoju i umycia łazienki ( i te czynności zajęły jej dwa dni). To, ze nie pisałem po południu wynika właśnie z tego , co powyżej.

Teraz padam na ryj i jedno, czego pragnę to wykąpać się i udać się w kimono". W związku z powyższym na postyn wasze odpowiem jutro .

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-24 00:23:10

Że tak powiem, com wiedział to powiedziałem, a rozstrzeliwanie cywili, nawet jeżeli są sympatykami przeciwnika, jest zbrodnią . Tyle.
PS O ile mnie pamięć nie myli, to we wspomnianym przez Ciebie wątku wyraziłem opinię jedynie że podziemie kryminalne , przynajmniej na niektórych terenach, było liczniejsze i aktywniejsze niż podziemie "niepodległościowe". O sprawkach Burego chyba nie pisałem. A może po drugiej trzynastogodzinnej dniówce mam już zwidy ?
PSII Wszystkim forumowiczom : Radosnych Godów.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-24 08:36:46

Chryste Panie....z kim ja się tutaj zadaje :);).....jeden 10 serników napiekł, drugi pierogi lepiej....trzeci sprząta,pierze,guziki przyszywa....gdzie są te prawdziwe 100% chłopy ??? :):):)

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-24 08:48:49

Wirakocza- ja sobie wypraszam...
Powtarzam- uznając Święta za mocno przereklamowane i pełne szaleństwa, ja w formie protestu po posprzątaniu w terrariach, wypiąłem się na rzeczywistość i poszedłem spać.

A odrobinę bardziej merytorycznie- doszukałem się całkiem "sympatycznego" artykułu o istocie Żołnierzy Wyklętych...

http://www.konserwatyzm.pl/artykul/4176/nil-ofiara-wykletych

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-24 14:54:37

Banialuki.

A jesli chodzi o material IPN: zgadzam sie z wnioskami autorow w pelnej ich rozciaglosci:

"...należy stanowczo stwierdzić, iż zabójstwa furmanów i pacyfikacje wsi w styczniu lutym 1946 r. nie można utożsamiać z walką o niepodległy byt państwa, gdyż nosi znamiona ludobójstwa. W żadnym też wypadku nie można tego co się zdarzyło, usprawiedliwiać walką o niepodległy byt Państwa Polskiego. Wręcz przeciwnie akcje „Burego” przeprowadzone wobec mieszkańców podlaskich wsi, wspomagały komunistyczny aparat władzy i to przede wszystkim poprzez obniżenie prestiżu organizacji podziemnych, dostarczenie argumentów propagandowych o bandytyzmie oddziałów partyzanckich."

Powtarzam: "Bury" stosowal banderowskie metody. Jak wymowny przyklad:

„Wieczorem w naszym domu były dwie sąsiadki; Przyszły na sąsiedzkie pogaduszki. Około godziny 19.00 - 20.00 przyszedł do nas Józef Kordiukiewicz powiedział, że we wsi jest banda. Matka wyjrzała na zewnątrz domu i powiedziała wracając do izby, że wschodnia część wsi się pali. Po kilku minutach matka wzięła obraz katolickiej Matki Boskiej oraz gromnicę i wyszła na zewnątrz, a my za nią, łącznie 5 osób, to znaczy te dwie dziewczyny, dwie moje siostry i ja. W tym samym czasie z ulicy, podeszło 3 osobników. Jeden zapytał w naszym kierunku - prawosławni, czy katolicyω Matka odpowiedziała - panowie jesteśmy Polakami, jak nie wierzycie, to może to potwierdzić sąsiadka, która jednak nie potwierdziła, że jesteśmy katolikami. Wówczas to jeden z tych trzymających pistolet w ręku strzelił do matki. Ja w tym momencie zacząłem uciekać za dom, a potem w pole do lasu. Słyszałem kilka strzałów. Wywróciłem się i udałem zabitego. Siostry i sąsiadki zostały wepchnięte do domu. Dom podpalono."

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-25 00:06:09

Wirakocza - jak dojrzejesz to bedziesz wiedział, jakich mężczyzn kobiety ( bo to one najlepiej oceniają facetów) uważają za 100% samców i dlaczego . Ja umiem gotować, prać, sprzątać , prasować i nie mam w związku z tym żadnych lęków, ze jakiś babon z muchami w nosie kiedyś pomyśli sobie , ze może mnie szantażować np. groźbą niezrobienia obiadu. Są tylko dwie rzeczy , do których kobiety ( a ) są mi niezbędne , ale nie będę o tym tu pisał.

A teraz do rzeczy :

Wirakocza : ,,Wypociny IPN" -chmm... gdyby przytoczyć naszą światłą ministrę ( obecnie w Unii karierę robi) : to sorry takie mamy prawo, a to że Ci się ono nie podoba, albo nie rozumiesz jego języka to odrębna sprawa . Sprawcy bezpośredni zostali osądzeni lub nie zyją, albo i to i to - nie ma więc kogo pociągnąć do odpowiedzialności . Zbrodnia miała miejsce , ale na obecnym poziomie wiedzy nie da jej się do końca wyjaśnić , a wszelkie wątpliwości powinny rozstrzygnięte na korzyść oskarżonego. Filmiki, które przywołałeś znam i są one częścią kampanii prowadzonej przez część obywateli polskich narodowości białoruskiej oraz część wojującego kościoła prawosławnego . To znów jednostronne przedstawienie tematu , grające na uczuciach ( bo chyba każdemu żal płaczących kobiet i słusznie , tyle, że kobiety te mają swoją prawdę widzianą przez pryzmat krzywdy i nie jest to mimo wszystko prawda obiektywna), o kamieniach wciskanych do oczodołów nie chce mi się juz nawet pisać .

Kindżał : Możemy porozmawiać o drugiej zasadzie prawa konfliktów zbrojnych tyle, ze po co skoro się zgadzamy. Niestety teoria a praktyka, to są dziedziny dwie i rzadko niestety idą w parze. Tak było i jest i niestety prawdopodobnie tak będzie . Po raz n- ty powórze Ci mnie nie interesuje dyskusja na temat czy ,,Bury" popełnił zbrodnię bo wiem , że tak - mnie interesuje to dlaczego ją popełnił i jaki był prawdziwy przebieg zdarzeń . Piszesz , ze ,,Bury" stosowął metody ,,banderowskie", a ja Ci na to odpisuję te metody są tak samo ,,banderowskie" jak niemieckie, sowieckie, polskie, kanadyjskie,francuskie, angielskie,fińskie, serbskie, chorwackie i jakie tam sobie chcesz . Rozumiem, ze pisząc o metodach ,,banderowskich" chcesz podkreślić zbrodniczość ,,Burego" , a ja się z tym po prostu nie do końca zgadzam, bo zadaję sobie wiele pytań, których Ty pewnie sobie nie zadajesz. Jednym z tych pytań jest to czy teza lansowana uparcie przez wrogów zapamiętałych ,,Burego" ( to są ludzie tacy jak Ty , ale też i zupełnie inni od Ciebie - to np. wrogowie partyzantki polskiej i narodowej w ogóle , wojennej i powojennej, en bloc ) o tym , że mordu dokonano tylko ze względu na nienawiść do prawosławnych i Białorusinów - kto nie umiał się przeżegnać po katolicku ginał z rąk ,,Burego". Zastanawiam się więc jak sie to ma do faktu, ze u Rajsa służyli i Białorusini i prawosławni oraz czy człowiek w stanie zagrozenia życia nie umie się przeżegnać po katolicku ( ja po prawosławnemu umiem). I tu jest pole do dyskusji - nie umieli , czy nie chcieli , a może wogóle jest to legenda - że selekcji dokonywano w temn sposób - o tym mozemy dyskutować

Yeti : Albo mnie moje oczęta mylą, albo wypisujesz bzdety , albo jaja sobie robisz dokonując wpisu o nauczycielach, sołtysach i straży wiejskiej - szczerze mówiąc wolałbym pierwsze, a najbardziej trzecie .

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-25 10:28:27

Kindzal a jak się odniesiesz do tych zeznań jednego z byłych mieszkańców wsi Szpaki.
„w 1944 r. po przejściu frontu pozostali partyzanci z oddziałów sowieckich normalnie pracowali na gospodarstwach , ale udawali się niejednokrotnie do lasu gdzie mieli ziemiankę broń też mieli . Ochraniali przez cały czas wieś .Wystawiali wartowników spośród mieszkańców”
Mieszkańcy na pewno posiadali broń i czasami robili z niej użytek między innymi potrafili ostrzelać przechodzący w pobliżu wsi partyzancki oddział. Niektórzy z nieżyjących już mieszkańców wsi nawet rozpoznali swoich sąsiadów , potrafili opowiedzieć po nazwiskach , ale do dnia dzisiejszego się jeszcze obawiają .
Rychu tam wszyscy potrafią i potrafili przeżegnać się po katolicku (dobre pytanie czy chcieli?), ale uwierz mi nie był to znaczący argument do ich rozstrzelania .
I tak jak pisałem wcześnie;
- powiązania rodzinne kto z kim był spokrewniony i tzw. miejscowe znajomości były sposobem na przeprowadzenie selekcji.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-25 10:45:24

Yeti i Gruby Rychu....wpis na temat robótek ręcznych był i jest opatrzony czymś takim " :):) " to znaczy ze wszystko co napisałem traktuje jako żart.... Z uśmiechem.
Nigdy nie zartujecie ????

Kindzal....świadomie użyłem określenia "okrutnik"... Bo gdybym użył właściwego to jego syn mógłby wyrwać następne setki tysięcy... tym razem z mojej kieszeni za zniesławienie... takie mamy " prawo"

Zacytuję wypowiedź z powyżej podanego linku:

cyt. "Choćby dokonał stu heroicznych czynów, to zabijając niewinne dzieci staje się po stokroć mordercą"

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-25 11:30:18

Wirakocza : Odpowiem Ci cytatem z klasyki:

http://www.youtube.com/results?search_query=pani+kierowniczko+czy+ja+pal%C4%99

Napisałeś także : ,, Bo gdybym użył właściwego to jego syn mógłby wyrwać następne setki tysięcy... tym razem z mojej kieszeni za zniesławienie..."

Czy na prawdę sądzisz , ze potomkowie ,,Burego" zrobili ,,skok na kasę", ze o to im chodziło ? Po wtóre pilnuj się teraz chłopaku, bo właśnie ujawniłeś, ze jesteś ,,nadziewany szmalem" i jak coś tu chlapniesz to ustawi sie caa kolejka z pozwami do Ciebie , a ja i Yeti bedziemy pierwsi bo jesteśmy ,,gołodupcami" i leniami naczelnymi, co jeno czychają by kogoś na ,,kaskę przewalić"

Myślałem że chcecie dyskutować o okolicznościach i o faktach, o których ja myslę , a z których jeden lub dwa zostały tu opisane ( dark75) , ale widzę, ze dla Was jest jednak ważniejsze nazewnictwo - szkoda



Post został zmieniony ostatnio przez moderatora Czlowieksniegu 16:07 25-12-2014

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-25 13:06:04

Po pierwsze wypraszam sobie zwracanie się do mnie "chłopaku"

Po drugie jak juz wytrzexwiejesz to popros moda o wykasowanie wpisu dotyczącego jakiejś kasy,leni,golodupcow, nadzianiu szmalem itd. bo ta jakiś pijackich belkot nie związany z tematem.

I Gruby Ruchu więcej kultury pisania, a mniej obrażenia innych ... No chyba ze brak Ci merytorycznych argumentów

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-25 15:58:06

Wirakocza ! Dziewczyno !

Trzeźwy jestem tak, że aż wstyd - pisałeś ( aś) , że masz poczucie humoru i ,,wszystko co napisałem traktuję jako żart" ( to twoje słowa ) , ale, jak widać to poczucie humoru dotyczy tylko twoich żartów i na dodatek masz troszku kłopotów z tożsamością i chyba z nerwami ( albo nadużyłaś - eś spirytualiów i paluszki Ci źle po klawiaturce wędrują) - ale to pryszcz i tzw tekst poboczny.

Nie masz ani za co ani po co sie odymać, no chyba, że ...brak Ci merytorycznych argumentów . Po raz ostatni pytam czy chcesz dyskutować o faktach takich jak :

- rozkazy ,,Kochanowskiego", ,,Kotwicza" ,,Lisa" i meldunki organizacyjne i oficjalne
- postawa mieszkańców poszkodowanych wsi w tym ich stosunek do podziemia, komunizmu i fakt posiadania przez nich broni
- kwestie tego czy był to mord narodowościowy czy wyznaniowy, czy też jeszcze inny
- Jaki wpływ na ,,Burego"mogły mieć wcześniejsze przypadki ataków na jego zołnierzy dokonywane przez mieszkańców wiosek
= czy rozstrzelanie furmanów było samowolą ,,Burego" czy też częścią akcji ,,czyszczenia terenu" zarządzonego przez dowództwo NZW


i tak dalej i tak dalej .

To naprawdę ciekawy temat tylko trzeba do niego mieć otwarty umysł i zimną głowę a nie kierować się jedynie emocjami ( są one ważne i nieuniknione , ale psują historyczny kontekst wydarzenia)

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-25 16:17:14

Gruby Rycho (723 / 11) 2014-12-25 11:30:18

Rysiu, ale wiesz zapewne, że tak jak rodzina Rajsa otrzymała odszkodowanie, tak potomkowie wymordowanych "furmanów" i pozostałych ofiar Burego nie otrzymały ani złotówki...
Mimo, że wg IPN był to niezwiązany z walką o niepodległość mord...

A wiesz, dlaczego m.in nie otrzymali odszkodowania?
Zajmował się tym np poseł Eugeniusz Czykwin- uzyskał odpowiedź, że skoro oddział Burego nie należał do struktur PP (????), to Państwo nie może teraz za jego działania odpowiadać...
Zmiany w Ustawie kombatanckiej, które mogłyby ułatwić/umożliwić wypłatę odszkodowania dla ofiar Burego już kilka lat leżakują w sejmie...

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-25 16:43:11

Yeti - i tu przeskakujemy na drugi , zupełnie odmienny temat , na który nie bardzo chcę się wypowiadać, bo zapewne wywołałbym burzę ,a poza wszystki to tzw. offtop i mógłbyś mi dać trzecią kartkę i jak ja bym bidok żył ?

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-25 18:32:26

Rysiu- bo to mocna schizofrenia i sądowa, i merytoryczna...

Mamy osobę, która wg IPN dokonała ludobójstwa, które* nie ma uzasadnienia w staraniach o wolność i niepodległość... Jednocześnie sąd wojskowy stosując falandyzuje prawo rehabilitując "Burego" po wyroku z 1949 roku.

Już pal licho, że "Rekin" obciążony przez "Burego" sprawą białoruską również został w 1995 roku zrehabilitowany...

Pointą rehabilitacji Rajsa jest odszkodowanie dla jego rodziny- rodziny ofiar jego rejzy dopiero w XXI wieku mogły postawić pomnik, a na finansowe odszkodowanie nie mają co liczyć...

Chyba, że mord na kilkudziesięciu osobach to trauma z 1939 i ostrzelania ze strony Zaleszan... Gorzej, że "przy okazji" ofiarami stały się kobiety i dzieci...









* jakby to coś zmieniało

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-25 22:16:39

Yeti !
Nie chcę otwierać ,,puszki z Pandorą " , jak mawiała pewna ,,żona stanu" i nie napiszę tego, co myślę , napiszę tylko tyle :rodziny tysięcy ofiar komunistów w Polsce nie otrzymały żadnego odszkodowania , nie dlatego, ze nie wiadomo kto zabił ich bliskich i dlaczego , tylko dlatego ,że brak ,,podkładki"( papierkowej) pod wypłatę takowych .

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-25 22:22:25

Rysiu- nie odwracaj kota ogonem... I nie pisz populistycznych banałów...

Albo pacjent jest winny, albo nie.. I pola do interpretacji nie ma... Jeśli jest, to skąd rehabilitacja i odszkodowanie... Jeśli nie jest, to co IPN robi?




PS Nie tłumacz mi, że Bury wyrok w 1949 dostał nie tylko z "furmanów"...

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-25 23:16:10

To nie są ani banały , to są fakty i to nie populizm , bo do kogo ( do takiego cynika jak Ty ?). A wyrok i pieniądze sa za to samo - za siedem lat walki z wrogami Rzeczypospolitej . Jedna za to karała, druga za to płaci - którą wolisz ?

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-26 01:51:44

Rychu jakie nazewnictwo , jakie dyskusje i w jakim celu ? jak i tak nas zaczną nazywać niepoprawnymi.
- po pierwsze jesteś osobą, która ma większy dostęp do dokumentów niż ja w IPN-ie i innych archiwach.
- po drugie wy jesteście wielkimi historykami i moje mało liczące się uwagi nie są brane pod uwagę, a jednak temu tematowi poświęciłem prawie 10 lat poszukiwań , rozmów i dokumentów.(naprawdę uwierzcie mi to jest bardzo trudny temat ,czasami nikt nie chce z tobą zamienić żadnego słowa w tym temacie)
- po trzecie temat podziemia niepodległościowego na Podlasiu jest bardzo trudny do zrozumienia musimy go podzielić na pewne etapy , które będą miały swój rozwój w przyszłości (Rycho powinien o tym wiedzieć)
- po czwarte zrozumienie rodzin ,które straciły swoich rodziców , dziadków ,babcie ,(swoją młodość bo byli zmuszeni do ukrywania się jako tzw. wrogowie Polski Ludowej)
- po piąte chciałbym uwierzyć, że ta ogromna pomyłka (zbrodnia )popełniona przez podkomendnych „Burego” i „Rekina” będzie kiedyś do końca wyjaśniona ?(potrzebny jest dostęp do akt na Białorusi i w Rosji. )
To tak na szybko na tym forum , sprawy finansowe powinny być uregulowane zarówno jak i po jednej, tak i po drugiej stronie.
Pozdro.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-26 10:53:27

Gruby Rycho (726 / 11) 2014-12-25 22:16:39

,,puszki z Pandorą " , jak mawiała pewna ,,żona stanu"

Zonk... powiedział tak pewien ś.p. mąż stanu... Wersje co do autora są dwa, ale oba piszą o przedstawicielu płci brzydkiej...

A bardziej serio- masz dokładny tekst rozkazu o pacyfikacji białoruskich wsi, wydany przez Jana Szklarka „Kotwicza”?

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-26 16:37:26

No cóż widocznie się pomyliłem , bo myślałem , ze to Renia B.

Co do rozkazu mjr. Floriana Lewickiego vel Jana Szklarka ps. ,, Kotwicz" ,,Lis" to nie widziałem go a tym samym nie mogłem go przeczytać ani przytoczyć . To jest w ogóle ciekawa sprawa z tym rozkazem - ja się np. skłaniam ku temu by źródła pacyfikacji terenu przedsięwziętej przez ,,Burego" szukać w rozmowach i ustaeniach , które miały miejsce podczas odprawy Komendy NZW ,,Chrobry", która odbyła się 8.12.1945 w Gawkach.

cdn.
ps. dark 75 - myślę, ze niepotrzebnie się irytujesz - edukować należy zawsze i wszędzie , a ludzie, którzy tak jak Ty zajmują się ,,regionałkami" dysponują wiedzą duzo większą niż ,,wypasieni " historycy ( do których nota bene ja nie należę i nie mam nawet żadnych pretensji by należeć)i dlatego powinieneś brać czynny udział w tej dyskusji - o co Cię proszę .

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-26 16:47:29

Rysiu- a widziałeś/masz dostęp do rozkazu wydanego 30. 09. 1945 przez Floriana Lewickiego „Lisa”?

Co "ciekawsze" spotkałem kilka diametralnie różnych interpretacji tego rozkazu...


PS Sam się muszę poprawić, bo bałagan wyszedł...
Nie mam pojęcia, w jakich okresach "Kotwicz" używał różnych pseudonimów i nazwisk..
Dodatkowy chaos w źródłach i "źródłach" może właśnie z tego wynikać.

Znalazłem taką cytatę z rozkazu: "„zorganizowania odwetu na wrogiej ludności do sprawy konspiracyjnej”
A w interpretacjach, żę odwet to na ludności ( białoruskiej ?) a pacyfikacja/eksterminacja to "tylko" UB i współpracownicy...



Post został zmieniony ostatnio przez moderatora Czlowieksniegu 18:14 26-12-2014

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2014-12-26 20:13:27

Oryginału, ani kopii nie widziałem ( mogę o niego poprosić, ale to potrwa) tyle co przeczytałem u Kułaka i w uzasadnieniu śledztwa IPN.

Interpretacja oraz dzieje zawieszenia i ,,odwieszenia" tego rozkazu jest dobrze opisana przez Kułaka - tyle by dobrze to zrozumieć należy wziąć pod uwagę jeszcze odprawę o której pisałem oraz wspomnienia Lucjana Grabowskiego ps. ,,Wybicki"( ten pisze, że Lewicki w sprawie pacyfikacji dał ,,Buremu" ,,wolną rękę"). Moim zdaniem bardzo ważną postacią jest tu Komendant Powiatu NZW Bielsk Zachariasz Tarnowski ps. ,,Dnieprski" ,,Dziadek" ,,Grek" ,,Kochanowski" ,,Słowian"

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2015-01-05 12:19:41

@Dark75, ,o tym sadzie wiem od mieszkańca Spieszyna.Nazwiska 2 "sedziów" znam.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2015-01-06 20:27:55

Horseman to gratuluję odkrycia, powinieneś to zgłosić do IPN-u. ;-)może będą zainteresowani porozmawiać z tą osobą?
A tak przy okazji możesz mi napisać czy ktokolwiek ,ze Spieszyna lub Puchał obojętnie których Nowych czy Starych był w 3 BW NZW, lub w NSZ ?

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2015-03-08 14:30:40

Dark,nie jestem autochtonem,ale z opowieści mieszkańców wiem iż kilku było w NSZ.
Minęło tyle lat,lecz nadal ludzie niechętnie mówią o tych sprawach,zwłaszcza nieznajomym.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2015-05-27 12:30:11

Witam
Mam publikację z 1969 roku pt "Polegli w walce o utrwalanie władzy ludowej na Białostocczyźnie" Materiały z weryfikacji osób pomordowanych przez "bandy"(sic) reakcyjnego podziemia w latach 1944-1953.
Jest sporo nazwisk o których mi wiadomo iż nie zginęli z rąk "band" lecz zostali zamordowani przez UB.
Co sądzicie o tej publikacji?

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2016-02-15 09:08:25

Kto widział film "Sieroża" i jakie wrażenia?
Przyznaję ze nie miałem okazji obejrzeć owego dzieła.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2016-02-15 09:32:14

Prezydent Andrzej Duda objął patronatem współorganizowany przez ONR Hajnowski Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Kontrowersje budzi przede wszystkim postać, którą narodowcy stawiają na piedestale - sprawca ludobójstwa sprzed 70 lat.

Na stronie internetowej prezydenta znajduje się zakładka "Żołnierze Wyklęci". Są tam informacje o poszczególnych wydarzeniach z okazji obchodów Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych oraz druczek do wniosku o Patronat Narodowy. Ów patronat jest - jak czytamy na stronie - "wyrazem wdzięczności i uznania Prezydenta RP dla tych wszystkich, którzy przyczyniają się do przywracania prawdy historycznej i pielęgnowania pamięci o bohaterach drugiej konspiracji".

Po wniosek zgłosili się również organizatorzy I Hajnowskiego Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych - Obóz Narodowo-Radykalny, organizacja "Narodowa Hajnówka" i Stowarzyszenie Historyczne im. Danuty Siedzikówny "Inki". Kancelaria Prezydenta patronatu udzieliła.


"Przywracanie należnej pamięci"?

Sprawę nagłośniła Partia Razem, apelując o wycofanie patronatu i przypominając o "bestialskich mordach" jednej z postaci wychwalanych przez organizatorów marszu. Chodzi o Romualda Rajsa "Burego", który znalazł się w centralnym miejscu na plakacie promującym wydarzenie. Czy w jego przypadku można mówić o "przywracaniu należnej pamięci", o co tak dopominają się narodowcy? Patrząc na ustalenia śledztwa Instytutu Pamięci Narodowej w sprawie działań jego oddziału - nie.


Spalone 7-dniowe dziecko

"Bestialskie mordy", o których pisze Razem to tragiczne wydarzenia z początku 1946 roku. Oddział dowodzony przez Rajsa pozbawił życia - przez rozstrzelanie i spalenie - 79 cywilnych mieszkańców powiatu Bielsk Podlaski.

Zeznania świadków zawarte w aktach sprawy przerażają opisem okrucieństwa. Mieszkańcy wsi Zaleszany zostali wezwani "na zebranie". Zginęli wszyscy, którzy się na nie nie stawili. Nie wszyscy przyszli, bo - jak czytamy - jedni "nie mieli w czym, byli biedni, nie mieli nawet butów". Inna rodzina zginęła, bo matka nie chciała zostawić dzieci bez opieki. "Spaleniu uległa córka Bazyla i Tatiany Leończuków - nie ochrzczone, 7-dniowe dziecko, gdyż matka zostawiła je w domu, będąc przekonana, iż niezwłocznie wróci z zebrania" - to kolejna rodzina. I następna: "Podczas ucieczki ze swojego płonącego domu został zastrzelony Grzegorz Leończuk wraz z dwójką małych dzieci: Konstantym w wieku 3 lat i 6-miesięcznym Sergiuszem".


"Impulsywny" dowódca

Tak było też z kolejnymi wsiami. 1 lutego 1946 r. Rajs przydzielił dowódcom zadania zniszczenia po jednej ze wsi: Zanie, Szpaki, Końcowizna. Z wiosek zabierano furmanów, którzy mieli wozić wojskowych, a innych rozstrzeliwano i palono. Ale i furmanów rozstrzelano, gdy przestali być potrzebni.



Dlaczego ludzie Rajsa mordowali ludność cywilną? Z zeznań przedstawionych przez IPN wynika wprost - mieszkańcy wsi byli nieprzychylnie ustosunkowani do jego oddziału, a dodatkowo byli narodowości białoruskiej. W podsumowaniu Instytut informuje, że nie bez znaczenia była "impulsywność" dowódcy.

"Sprzeciwiamy się stawianiu obok rzeczywistych bohaterów podziemia zwykłych bandytów będących sprawcami ludobójstwa" - pisze Razem i przypomina, że w tym roku przypada 70. rocznica wydarzeń na Podlasiu.

http://wiadomosci.gazeta.pl/...ezydent-patronuje-imprezie-onr-na-plakacie-sprawca-ludobojstwa.html#BoxNewsLink

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2016-02-15 15:28:25

Polskojęzyczna żydowska gazeta zawsze szkalowała Polaków i nadal to czyni.Żadne ludobójstwo,wszyscy mieli coś na sumieniu,a ofiary jak to na wojnie się zdarzają!
Znam mieszkających tu na Podlasiu białorusinów i bliżej im do moskwy aniżeli Warszawy!Zreszta cała ta ich cerkiew to agentura moskiewska!
Swoja droga ciekawi mnie ilu jest faktycznie białorusinów?nazwiska nosza brzmiące nie z białoruska,bo z końcówką -uk,a takie maja ukraińcy.Typowo Białoruskie nazwisko to Łukaszenko/a,i choćby Moniuszko.
Język zaś jakim się posługuja sami nazywaja trzeszczanką.
Językoznawcy również orzekli iz napisy w miejscowościach "białoruskich" nie maja nic wspólnego z onym,a są po ukraińsku.
Ostatnio sporo mówi się i pisze o asymilacji,integracji w kontekście imigrantów,ale czy te nasze mniejszości narodowe się zintegrowały?

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2016-02-15 15:50:11

Kancelaria Prezydenta opublikowała oświadczenie, w którym zaprzecza, że prezydent Duda objął organizowany przez ONR I Hajnowski Marsz Żołnierzy Wyklętych.


„W związku z medialnymi doniesieniami na temat rzekomego patronatu Prezydenta RP nad I Hajnowskim Marszem Żołnierzy Wyklętych (27 lutego), pragniemy poinformować, że Prezydent RP nie objął swoim patronatem wspomnianych uroczystości. Wniosek w tej sprawie od organizatorów wpłynął do KPRP 8 lutego br. Dziś Kancelaria Prezydenta RP podjęła decyzję o odmowie objęcia patronatem głowy państwa marszu w Hajnówce” – napisano na stronie prezydenta.

Uwagę mediów przykuł plakat rozpowszechniony przez ONR. Widnieje na nim m. in. logo strony internetowej prezydenta, informacja o patronacie głowy państwa oraz zdjęcia polskich żołnierzy. Wśród nich w centralnym miejscu jest Romuald Rajs ps. "Bury", odpowiedzialny za zbrodnie na prawosławnej ludności białoruskiej w Zanie, Zaleszany, Końcowizna, Szpaki i Wólka Wygonowska. Z rąk oddziału "Burego" zginęło tam wg ustaleń IPN 79 osób.

http://www.kresy.pl/...lityka?zobacz/prezydent-nie-objal-patronatem-marszu-organizowanego-przez-onr-w-hajnowce

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2016-02-15 16:23:12

Horseman (132 / 16) 2016-02-15 15:28:25


Hmmmm....
Nie wiem, o jakiej gazecie i szkalowaniu piszesz... Proponuję się zgłosić do IPN'u i alternatywnie- zgłosić swoje źródła lub zapoznać się ich wersją...

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2016-02-15 17:52:10

Człowiekuśniegu sam wkleiłeś ten link:
http://wiadomosci.gazeta.pl/...ezydent-patronuje-imprezie-onr-na-plakacie-sprawca-ludobojstwa.html#BoxNewsLink
Co do IPN,to nie wiem jak obecnie,ale jest tam coś/ktoś w rodzaju cenzora i blokuje wszelakie niepoprawności polityczne :]

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2016-02-15 21:35:15

@Chlopienakoniu, nie wiem co/kto lub jaki cenzor blokuje w tym IPNie niepoprawnosci, ale wiem, ze "Bury" wydajac rozkaz "eliminacji" tych ludzi (cywilow) ponosi pelna odpowiedzialnosc za czyn nazywany "zbrodnia wojenna o znamionach czystki etnicznej".

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2016-02-15 22:41:50

@Mr knife,napisałem o poprawności która kieruje się kierownictwo IPN,nie chca dżaźnić mniejszości.
Czy uważasz iż w temacie żydostwa nie ma takowej?
Choćby sprawa Jedwabnego,ha!

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2016-02-15 23:08:10

Jakie by tam polityczne dywagacje nie wystepowaly: ani Jedwabne ani "sprawa Burego" honoru nam nie przynosi...

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2016-02-15 23:48:02

Taaaa,lepiej na kolanach przepraszać i błagać o łaski?!

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2016-02-15 23:58:05

Jeżeli się zawiniło, to bezwzględnie TAK.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2016-02-16 00:10:41

http://niezalezna.pl/76362-tygodnik-lisa-zapisal-prezydenta-do-onr-na-zmontowanym-zdjeciu

Taka ciekawostka w odpowiedzi na link z wyborczej...

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2016-02-16 08:28:50

Trzeba być dokumentnym lajkonikiem histerycznym, aby się drugiego dna dopatrywać w:

"Nie kwestionując idei walki o niepodległość Polski prowadzonej przez organizacje sprzeciwiające się narzuconej władzy, do których należy zaliczyć Narodowe Zjednoczenie Wojskowe należy stanowczo stwierdzić, iż zabójstwa furmanów i pacyfikacje wsi w styczniu lutym 1946 r. nie można utożsamiać z walką o niepodległy byt państwa, gdyż nosi znamiona ludobójstwa."

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2016-02-16 13:19:48

Jest nowe wydanie "Rozstrzelany oddział. 3. Wileńska Brygada NZW kapitana Rajsa "Burego". Białostocczyzna 1945-1946"

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2016-02-16 20:21:19

Horsemen widzę ze temat Podziemia na Podlasiu nie jest ci obcy.
Piszesz ze oddział Burego nie mógł spacyfikować wiosek prawosławnych mieszkańców Białostoczyzny.
OK. również zakładałem kiedyś taką opcje, ale jest pewna niewyjaśniona sprawa z tym oddziałem przebywającym w Puchałach pod koniec stycznia i na początku lutego 1946r.
Piszesz również że twoja rodzina znała Jana E. ps. Gryf ,Gromlik
w związku z tym mam do ciebie pytanko;
napisz mi jaka jest kara za opuszczenie (ucieczka)z pola bitwy oddziału?
możesz na priv.
bo wypadało by się skontaktować.
pozdrawiam.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2016-02-16 20:29:33

A i jeszcze jedno,
Jak myślisz dlaczego Janka zastąpił Zachariasz jako dowódcę powiatu?

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2016-02-17 09:05:35

http://wyborcza.pl/...format/1,150179,19607673,zolnierze-wykleci-zolnierze-przekleci-czyim-bohaterem-jest.html

"Żołnierze wyklęci, żołnierze przeklęci. Czyim bohaterem jest Romuald Rajs "Bury"?

Agnieszka Romaszewska-Guzy: "Bury" był dzielnym żołnierzem, który dopuścił się okrutnych zbrodni. Można nad tym ubolewać, ale nie należy zaprzeczać.

Rankiem 30 grudnia 2015 r. mieszkańcy Hajnówki i Bielska Podlaskiego widzą na płotach prześcieradła z napisem "Bury - nasz bohater". Do Arkadiusza Panasiuka, hajnowskiego dziennikarza wyznania prawosławnego, dzwoni znajoma, żona miejscowego przedsiębiorcy. - Widziałeś? - pyta. - Nogi się pode mną ugięły z przerażenia.

Jej dziadek, prawosławny, chłop z Łozic, został przez ludzi "Burego" zabity w 1946 roku.

"Chwała bohaterom"!

Panasiuk, 50-latek, też jest zdumiony. Mówi, że pierwszy raz "Bury" pojawia się tak bezczelnie w przestrzeni miasta. Kilka lat temu na murach Hajnówki pojawiły się swastyki, napisy "Polska dla Polaków". Zrobiła to prawdopodobnie młodzież narodowa związana z ruchem kibiców Jagiellonii Białystok. - Co roku organizują rajdy śladami "żołnierzy wyklętych", ale nigdy nie wymachiwali nam przed oczami samym "Burym" - mówi. - Swastyka jest symbolem wojny, odległej historii. "Bury" to dla prawosławnych mieszkańców tych okolic namacalny, miejscowy strach i przekazywane w tajemnicy opowieści - tłumaczy.

W odległej o 50 kilometrów od Białegostoku Hajnówce 80 proc. mieszkańców to prawosławni. Połowę stanowią w pobliskim Bielsku Podlaskim. Prześcieradła zawisły w Hajnówce na wiadukcie, przy rondzie prawosławnego arcybiskupa Mirona Chodakowskiego, i w Bielsku - niedaleko szkoły z białoruskim językiem nauczania.

Do prześcieradeł przyznaje się Obóz Narodowo-Radykalny z Białegostoku. Ogłasza to na Facebooku i dodaje: "Do dnia dzisiejszego w tych okolicach postać Burego jest mocno kontrowersyjna i owiana wieloma kłamstwami wśród środowisk mniejszości białoruskiej".

Pod wpisem wrze:

"Narodowa Hajnówka": Hajnowianie pamiętają o KPT [kapitanie "Burym"]. My pamiętamy o haniebnych prześladowaniach przez czerwonych oprawców i ich naśladowców i konfidentów w większości mniejszości białoruskiej...

Karol: Chwała naszym Bohaterom!!!

ONR Białystok: Pamiętamy!

Bartek: Hajnowianie już pozbyli się haniebnego transparentu na wiadukcie kolejowym. Pamiętamy o męczeńsko zamordowanych za wiarę ojcach, matkach i dzieciach. Nie zapomnimy!

ONR Białystok: Tylko na wiadukcie? Szukajcie dalej, bo tego jest o wiele więcej na mieście:)

Sławomir: W mojej rodzinie był taki furman, którego "wspaniali bohaterowie", bydlaki pokroju "Burego" (...), zastrzelili, bo miał dobrą furę i konia. A był ojcem czwórki dzieci, dobrym gospodarzem i wierzącym człowiekiem. Zginął, bo modlił się do tego samego Boga, ale w innym języku i w inny sposób.

Panasiuk mówi mi: - Czujemy, jako prawosławni, że wraz z nową władzą w Sejmie pojawił się klimat sprzyjający temu, by znów dzielić ludzi tematem "żołnierzy wyklętych". Których tu nazywa się "przeklętymi".

Panichida

29 stycznia, wieś Zaleszany, 30 kilometrów od Hajnówki. W drewnianej świetlicy z pochyłym dachem kobiety kroją wędliny, w kominku płonie ogień. Zjeżdżają się mężczyźni, siadają za stołami, zdejmują czapki. Do panichidy, nabożeństwa żałobnego, jeszcze godzina.

Michał Artyszewicz, żwawy 80-latek, popija herbatę i śledzi wnoszone przez kobiety półmiski. Ludzi boli historia, mówi, bo u każdego pod powiekami są tamte obrazy. U Artyszewicza - młody chłopak, który wyskoczył z płonącego domu w śnieg, a jeden z ludzi "Burego" wziął bagnet i wbijał jak w siano, by go dobić. Artyszewicz miał dziesięć lat. Dobrze, mówi, pamięta.

Im bliżej panichidy, tym więcej mieszkańców i obrazów. Słychać:

- Partyzanci polscy otoczyli...

- Siano pod domami i płomienie...

- Poparzony jeden biegł z powykręcanymi rękami...

- Ona była w ciąży, a z jej spalonego brzucha wypadł noworodek...

- Taka piękna, a z tego nerwa do końca życia miała sine usta...

Potwierdzenie ich wspomnień można znaleźć w aktach śledztwa prowadzonego przez Instytut Pamięci Narodowej.

Eugeniusz Czykwin, były poseł, działacz społeczności prawosławnej: - Teraz już mówią, nie boją się.

Artyszewicz: - W domach się mówiło po cichu, rodzice ostrzegali: nie gadać, nie mieszać się.

Wchodzi Sergiusz Niczyporuk, którego ojciec w pogromie w Zaleszanach stracił pierwszą rodzinę: dzieci i żonę: - Trzeba żyć normalnie, choć nie można tamtej tragedii zapomnieć - mówi.

Wybija 12.00, wychodzimy na szosę. Między domami dwa krzyże, na starym podziękowanie: "Pamięć mieszkańców wsi Zaleszany, których minęła tragiczna śmierć 29 stycznia 1946 roku". Przed nim stolik, na nim chleb, kropidło, prawosławna Ewangelia. Ksiądz, batiuszka, otoczony babuleńkami, które kiwają się w rytm pieśni żałobnej, wyczytuje nazwiska zamordowanych.

- Jeden jest Jezus, więc jak to mogło być, że człowiek strzelał do niewinnego dziecka? - pyta batiuszka.

Wychodzi z tłumu burmistrz sąsiednich Kleszczel, katolik. Składa hołd pomordowanym, kondolencje rodzinom. Żałuje, że temat przez polskie władze wyparty, zapomniany, że rodzinom nie wypłacono żadnej rekompensaty, choć rodzina "Burego" taką otrzymała.

Ludzie zbijają się w grupy, znów wspominają, słychać cichy płacz jakiejś kobiety.

Mikołaj Sacharczuk, blisko 90-latek. Kufajka, wysokie kozaki, twarz pomarszczona. - Jak przyszli "wyklęci" - mówi - to nasi ich nakarmili, napoili. A oni po tym rzucili siano, podpalili. Część ludzi zamknęli w jednym budynku. Uciekali oknami, ale zaraz kule szły i ludzie płonęli. Widziałem kobietę z dziećmi, palnęli ją w jelita, a córeczkę, taka malutką, w krocze. Dobrze pamiętam, bo 15 lat miałem. Ludzie niewinni, tylko innej wiary, dzieci. A jeszcze zwierzęta. A co człowiekowi wtedy bez konia?

"Bury"

Dowodzony przez Romualda Rajsa ps. "Bury" oddział Pogotowia Akcji Specjalnej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego do wsi Zaleszany wkroczył 29 stycznia 1946 roku.

"Bury" zwołał zebranie mieszkańców w jednym z domów, zamknął drzwi i budynek został podpalony. Partyzanci strzelali do uciekających. Zabito też tych, którzy nie chcieli iść na zebranie, jak rodzinę Niczyporuków - małżeństwo i troje dzieci. Nie poszli, bo byli biedni, wstyd im było tak bez butów. Gdy Grzegorz Leończuk uciekał ze swojego domu, został zastrzelony z dziećmi: 3-letnim i 6-miesięcznym. To samo spotkało Piotra Demianiuka, 16-letniego syna sołtysa, i jego znajomego z sąsiedniej wsi Aleksandra Zielinko. W podobny sposób wyglądały pogromy w Zaniach - zastrzelone i spalone 24 osoby, koło Puchał Starych - 30 mężczyzn, w Wólce Wygonowskiej - dwie osoby, w Szpakach zastrzelonych pięciu mężczyzn, spalone domy. 18-letnia Maria Pietruczuk ze Szpak nie dała się zgwałcić, strzelili jej w plecy. Widziała to jej koleżanka i już się przed gwałtem nie broniła. Były przypadki, gdy partyzanci "Burego" mimo jego rozkazu strzelali w powietrze, nie do ludzi. W filmie dokumentalnym Agnieszki Arnold "Bohater" z 2002 roku dawni towarzysze broni "Burego" mówili, że był "zarażony śmiercią", a nawet "sadystą".

W 1949 roku "Bury" został skazany na śmierć za masakrę ludności cywilnej (ustalono, że odpowiada za śmierć 79 cywilów). Proces odbywał się w Białymstoku. Stracono go 30 grudnia.

W 1995 roku sąd wojskowy na wniosek rodziny zrehabilitował "Burego" i przyznał jej odszkodowanie. Uzasadnienie: "działania (...) miały na celu zapobieżenie represjom wobec bliżej nieokreślonej liczby osób prowadzących walkę o niepodległy byt Państwa Polskiego". Wydane przez "Burego" rozkazy pacyfikacji ludności cywilnej sąd nazwał "stanem wyższej konieczności, który zmusił ich [oddział "Burego"] do podjęcia działań nie zawsze jednoznacznych etycznie". Był to jeden z wielu wówczas procesów rehabilitacyjnych osób skazanych przez stalinowskie sądy za walkę w podziemiu.

Jednak w następnych latach Instytut Pamięci Narodowej ponownie przebadał dokumentację, zeznania blisko 170 świadków i materiały z ekshumacji mieszkańców pacyfikowanych wsi. Uznał, że brak dowodów, by ofiary "działały w strukturach państwa komunistycznego, a ich działanie było wymierzone w rozbicie tej organizacji podziemnej". Uznał, że motywem zabijania cywilów było "skierowanie działania przeciwko określonej grupie osób, które łączyła więź oparta na wyznaniu prawosławnym i związanym z tym określaniu przynależności tej grupy osób do narodowości białoruskiej". IPN uznał to za chęć "wyniszczenia części tej grupy narodowej i religijnej", a samą zbrodnię "za noszącą znamiona ludobójstwa".

Napisał to w 2005 roku Dariusz Olszewski, białostocki prokurator IPN. - Nie mam żadnych wątpliwości - mówi mi. - Wyrok rehabilitujący "Burego" za takie działanie uważam za niesłuszny, bo jak można zabijanie bezbronnych ludzi, dzieci, utożsamiać z walką o niepodległość?

Nagroda

W siedzibie Radia Racja, nadającego po białorusku z centrum Białegostoku, za mikrofonem siedzi Walentyna Łojewska, 50-latka. Czyta po białorusku serwis informacyjny. Za chwilę będzie emisja jej kolejnego reportażu o pacyfikacji prawosławnych wsi na Podlasiu, o losach uprowadzonych przez "żołnierzy wyklętych" 30 prawosławnych furmanów. Zabrano ich w 1946 r. z kilku wiosek pod pozorem pomocy przy transporcie. Nigdy nie wrócili do swoich domów. Przez pół wieku rodziny nie znały ich losu. Łojewska przytacza stenogramy z procesu "Burego".

"- Co się stało z moim synem? - spytała na sali sądowej jedna z matek. - Wiem, ale nie powiem - odparł Bury".

Ciała furmanów znaleziono dopiero w latach 90. w zbiorowej mogile, po rehabilitacji "Burego". Zostali, jak wykazały oględziny czaszek, zastrzeleni lub pobici. Łojewska wychodzi ze studia. Białorusinka, od pokoleń mieszka na Podlasiu. W latach 80., gdy studiowała filologię białoruską w Warszawie, pojechała na praktyki terenowe do Zaleszan, posłuchać języka "swojego", podobnego do białoruskiego. Po jakimś czasie ludzie zaczęli opowiadali o partyzantach.

- Mówili dziwnie, szeptem, ze strachem, upewniali się, że my, studenci, nikomu nie powtórzymy - mówi mi Łojewska.

Potem wyemigrowała na dziesięć lat do USA, pracowała m.in. w Radiu Wolna Europa. Wróciła w 1995 roku, ale w uszach ciągle brzmiała jej wyszeptana historia wsi Zaleszany. Gdy dziesięć lat temu powstało Radio Racja, dotowane przez MSZ, nadające dla mniejszości białoruskiej na Podlasiu, Łojewska wróciła do Zaleszan. Stworzyła cykl reportaży o pacyfikacjach.

- Nadal w ich głosach słyszę przerażenie i wstyd, jakby to oni byli winni, że na nich polowano - mówi. - Niektórzy do niedawna nie przyznawali się do białoruskiego pochodzenia, bali się obchodzić święta według kalendarza prawosławnego.

Przez cały PRL nie wolno było też mówić i pisać o powojennym polskim podziemiu niepodległościowym walczącym z polską i radziecką władzą komunistyczną.

Dziś w mediach, zwłaszcza prawicowych, dominują opowieści o zasługach "żołnierzy wyklętych" w walce z komunizmem. Gdy w 2011 roku prezydent Bronisław Komorowski uchwalił 1 marca Dniem Żołnierzy Wyklętych, pozytywna narracja o nich jeszcze się wzmogła. W Białymstoku rok temu powstało rondo im. Żołnierzy Wyklętych (przy sprzeciwie radnych prawosławnych). Rok 2016 ogłoszono tam rokiem pamięci sanitariuszki "wyklętych" Danuty Siedzikówny ps. "Inka". Krakowska fundacja Prudentia et Progressus zbiera podpisy, by nadać autostradzie A4 imię "żołnierzy wyklętych", a imieniem "Burego" nazwać jeden ze zjazdów z A-4.

A Walentyna Łojewska jeździ po wioskach, nagrywa. - Byłam kilka tygodni temu w Podrzeczanach. Rozmawiałam z mężczyzną, którego dziadek walczył w kampanii wrześniowej w polskim wojsku. Potem schował mundur, z którego był dumny, przed hitlerowcami i Rosjanami. A u schyłku wojny przyjechali partyzanci w takich samych mundurach i go zabili, bo był prawosławny. Czytam dzisiaj, że "wyklęci" to Bóg, Honor, Ojczyzna. Ale o jaką ojczyznę oni walczyli? O inną niż tamten z Podrzeczan?

W 2015 roku Łojewska opublikowała w Radiu Racja reportaż "Wciąż ich widzę". W nagraniu słychać trzask płomieni, potem imiona dzieci - Piotruś, Michaś, Alosza, Kostuś, Sergiusz - spalonych przez oddział "Burego" w Zaleszanach. Reportaż dostał się do finału konkursu Instytutu Pamięci Narodowej na Audycję Historyczną Roku. Łojewska była zdziwiona, bo IPN do dziś nie opublikował żadnej pracy naukowej, która pokazuje czarne karty historii "wyklętych".

Prawicowe media uznają, że nominacja dla Łojewskiej to "kompromitacja IPN". "Nasz Dziennik" cytuje historyka Mieczysława Rybę, że nominacja to przeoczenie, a autorka ma poglądy białoruskie. Dziennikarze prawicowi lustrują Łojewską: zarzucają, że grzebie w tej historii od lat, że na Facebooku szczyci się białoruskim pochodzeniem. Łojewska z Facebooka się usuwa.

Oleg Łatyszonek, historyk z Podlasia, pisze list otwarty: "Można czyjeś zbrodnie usprawiedliwiać, a nawet wychwalać, lecz przez to zbrodniami być nie przestają. (...) Walentyna Łojewska jest sumiennym zbieraczem wspomnień o prześladowaniu Białorusinów przez polskie zbrojne podziemie niepodległościowe w pierwszych latach powojennych".

IPN w Białymstoku, współorganizator konkursu, sprawy nie komentuje. Łojewska chce się spotkać z ONR w Białymstoku. Nie odpowiadają.

- Co by im pani powiedziała? - pytam.

- Zapytałabym, w imię czego moje dzieci miałyby za bohaterów mieć ludzi, którzy mordowali dzieci? Oni piszą na ścianach "Polska dla Polaków", a ja jestem obywatelką Polski, nikt mnie tu nie przywiózł.

Nagrody nie dostała, nominację przechorowała. - Gdy publikowałam w Radiu Racja, po białorusku, to nikt nie zwracał na mnie uwagi. Teraz oglądam się za siebie, czy łyse głowy nie idą.

Pacyfikacjami prawosławnych wsi zajmuje się też na Podlasiu Jerzy Kalina, dokumentalista, były dziennikarz TVP Białystok. Za film o pogromach "Burego" w 2013 r. dostał nagrodę w Kijowie. TVP Białystok chciało jednak wyciąć z niego siedem minut o pacyfikacji w Zaleszanach, Kalina się nie zgodził i film trafił na półkę. Dziennikarz przeszedł do TV Biełsat. Zrobił dla niej właśnie film o Sergiuszu Niczyporuku, którego ojciec stracił rodzinę w Zaleszanach. Film, jak poprzednie, jest krytyczny wobec "Burego".

Szefową TV Biełsat jest Agnieszka Romaszewska-Guzy, od lat związana z Podlasiem. Filmy Kaliny produkuje, choć sympatyzuje z Prawem i Sprawiedliwością, dla którego "żołnierze wyklęci" są pozytywnym elementem nowej polityki historycznej. Tłumaczy: - Mam obowiązek pokazywać historię, jaką była. "Bury" był dzielnym żołnierzem, który dopuścił się okrutnych zbrodni. Można ubolewać, że coś się zdarzyło, ale nie należy zaprzeczać. Uważam też, że sposobem na porozumienie się nie jest pielęgnowanie uraz, ale wspólne działanie bazujące na prawdzie, i takie przesłanie niesie film o Niczyporuku.

Romaszewska-Guzy ma nadzieję, że film pokaże któryś z kanałów centrali TVP.

Wojna

Tomasz Sulima, 32-latek, wysoki, z włosami zaczesanymi gładko w koński ogon, jest radnym w Bielsku Podlaskim. Mieszka w gminie Orla koło Bielska. Z wykształcenia etnograf, zafascynowany jest prawosławiem i białoruską tradycją, śpiewa w prawosławnym chórze. Twierdzi, że nie angażował się w spory o "wyklętych", dopóki 1 marca nie uchwalono ich świętem. Dziadek Sulimy jako młody chłopak przez kilka lat po wojnie stał na straży, na rogatkach wsi, by walić w krowi dzwonek, gdyby zbliżali się "wyklęci".

Sulima założył profil na Facebooku "Bury - nie mój bohater" i każdego dnia przypomina o ofiarach pacyfikacji.

"We wsi Strękowizna oddział likwidacyjny AK Zygfryda zamordował 15-letniego Floriana Strękowskiego".

"Na kolonii Łosośna (...) banda WiN zamordowała mieszkańca tej kolonii - Józefa Czeremchę, lat 52, jego żonę Annę - lat 38. Wracając z dokonanego mordu, banda spotkała syna w/w Anatola, którego też zamordowała. Miał on 18 lat. Tej samej nocy zamordowali też Aleksandra Kuryłę".

Największe spory prowadzi z członkami Narodowej Hajnówki. To młodzież związana z ruchem kibicowskim Jagiellonii Białystok. Wśród nich jest 21-letnia Basia Poleszuk. Z zarzutami mordowania przez wyklętych kobiet i dzieci rozprawia się na Facebooku krótko: "Wyłącz bajki, chłopcze, i zobacz, jak świat wygląda. Wojna to nie gra w scrabble. A kobiety i dzieci, bla bla bla".

Sulima wrzuca wyrok IPN z 2005 roku, że "Bury" brał udział w ludobójstwie, Basia - wyrok sądu z 1995 roku, który go zrehabilitował.

Basia spotkać się nie chce. Na jej profilu jest ołówkowa Marilyn Monroe z uwodzicielskim spojrzeniem i "Inka" Siedzikówna, tą samą techniką. Jest wezwanie na Marsz Niepodległości, który organizuje jej brat (ma na koncie wyrok za rozróbę po meczu Jagiellonii i wznoszenie ksenofobicznych haseł: "Polska dla Polaków, my ich załatwimy, a jak nie, powróci Hitlerjugend i oni to zrobią"). Jest wiersz: "Gdyby nie przelali krwi,/ kim byś teraz był?/ Gdyby bali się jak ty,/ gdzie dzisiaj byś żył?/ Salutuj!".

Prawosławni odpowiadają jej piosenką o Zaleszanach: "Przy świeżo usypanym kurhanie/ Stoimy z opuszczoną głową./ Tutaj leżą męczennicy,/ Bestialsko pomordowani furmani./ Nie wrócili oni do domu,/ Zginęli niczemu niewinni/ Za to, że innej wiary byli".

Sulima, w komentarzach na forach mediów prawicowych nazwany ruskim trollem i stalinistą, był inicjatorem uchwały radnych Bielska upamiętniającej pamięć ofiar "Burego" z grudnia 2015 roku. Także rada powiatu hajnowskiego wydała stanowisko: "Jesteśmy świadkami organizowanych przez środowiska nacjonalistyczne akcji mających na celu przedstawienie wbrew oczywistym historycznym faktom oprawców jako bohaterów polskiego podziemia niepodległościowego. Podejmowanie takich akcji obraża pamięć niewinnych ofiar i nie przynosi chwały tym wszystkim żołnierzom wyklętym, którzy nie uciekali się do aktów ludobójstwa".

Katecheta

Spór trwa też w pobliskiej Narewce. Działacze katoliccy, patriotyczni chcą, by tamtejsza szkoła nosiła imię Danuty Siedzikówny, "Inki", sanitariuszki legendarnego dowódcy 5. Wileńskiej Brygady AK Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki" skazanej na karę śmierci i rozstrzelanej przed 18. urodzinami. Narewka to miasteczko prawosławne, patronem szkoły jest prawosławny nauczyciel, członek PPR zabity przez oddział "Łupaszki".

Sulima na Facebooku napisał, że "Inka" "dla prawosławnych pozostanie symbolem pogromów, rabunków i zbrodni polskiego podziemia". Uczący w szkole w Narewce katecheta, a zarazem prezes Stowarzyszenia-Historycznego im. Danuty Siedzikówny, podał go za to do prokuratury.

- Lubię pracę z dzieciakami - mówi mi Bogusław Łabędzki, teolog. Wysoki, atletycznie zbudowany, z wygoloną głową, uśmiechnięty. W młodości grał w kapeli rockowej, nosił dredy.

Uważa, że wielokulturowość w wydaniu podlaskim to tak naprawdę próba dominacji jednej kultury nad drugą. Nazywa to, za pisarzem Józefem Mackiewiczem, "procesem wyjałowienia ziemi z żywiołu polskiego". Ludność polska i prawosławna to dwie różne kategorie, mówi, ale jest sporo prawosławnych, którzy czują się Polakami i ten żywioł polski mogą zasilać. Łabędzki poczuł swój "żywioł" dawno temu, gdy kończył przedszkole i czytał tekst "Katechizmu polskiego dziecka". Stał przed grupą i zadawał pytania: "Kto ty jesteś?". Czuł dumę.

Łabędzki nieoficjalnie przewodzi Narodowej Hajnówce, jest szefem stowarzyszenia imienia "Inki", kultywującego pamięć o "wyklętych". To on, choć nie przyznaje oficjalnie, chce, by zmienić patrona szkoły w Narewce. Ale nie wypada mu mówić o tym głośno, bo dyrektorka jest prawosławna. Walczy z Sulimą. Na początku roku przesłał premier Beacie Szydło petycję podpisaną przez 400 osób, by kancelaria premiera zajęła się "przybierającymi na sile atakami skierowanymi przeciwko rodzinom żołnierzy polskiego podziemia niepodległościowego oraz im samym".

Profil Sulimy na Facebooku nazywa "jaskrawym przykładem takich działań". Prosi, by kancelaria premiera przygotowała opinię prawną. Sam też zaczął działać. 25 stycznia złożył doniesienie do prokuratury w Bielsku Podlaskim o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Tomasza Sulimę. Domaga się ścigania go za słowa, że "Inka" "pozostanie symbolem pogromów, rabunków i zbrodni polskiego podziemia".

Sulima: - Nie twierdzę, że mordowała, piszę, że jest symbolem terroru. Mieszkańcy Narewki tak ją postrzegają, bo służyła u "Łupaszki", który rozstrzelał tam kilku mieszkańców, uznając ich błędnie za agentów NKWD.

W rzeczywistości Łupaszka wykonał wyrok sądu AK. Pytam o to Łabędzkiego, gdy siedzimy nad herbatą w hajnowskiej restauracji.

- Sulima używa tej samej narracji co prokurator stalinowski, który w 1946 roku oskarżył 17-letnią "Inkę", a ona nawet nie miała czasu się zhańbić.

A "Bury"? Łabędzki przekonuje, że nie ucieka od żadnego elementu jego biografii, ma świadomość, co działo się w wioskach prawosławnych.

- Proszę zrozumieć - nachyla się nad stołem. - Jest 1945 rok, AK rozwiązuje oddziały, nie ma komu bronić ludności polskiej, gdy wkracza administracja sowiecka, KBW, NKWD, które pacyfikują nasze wioski, polskie, katolickie. W Łempicach strzelają do mieszańców, ginie tam brat mojej ciotki. Planują kolejne pacyfikacje, więc na początku 1946 roku oddziały polskie przygotowują manifestację siły, ostrzeżenie, że "jesteśmy zdolni do przekroczenia pewnych granic...".

- "Bury" przekroczył granice człowieczeństwa? - pytam.

- A jaki mamy mandat, by to dzisiaj oceniać? Jakie mamy - pan lub ja - doświadczenie w zabijaniu?

- Jest potrzebne, by ocenić zabójstwo cywilów? - drążę.

Wzdycha: - Myślę, że dzięki doświadczeniu wojny łatwiej byłoby nam to zrozumieć.

- "Bury" jest dobrym wzorcem dla pana młodzieży?

- Dobrym, by pokazywać tragizm wojny. Mówię młodzieży, że "Bury" jest bohaterem trudnych czasów. Z całym jego doświadczeniem, bez wycinania żadnego elementu. A stronie białoruskiej trudno przyznać, że takie Zaleszany były bastionem partii komunistycznej.

- Dzieci też?

- Ich śmierć to przypadek.

- Zamknięto je w domu, podpalono, strzelano.

- Nie zamknięto, tylko się tam schowały. Nie strzelano celowo.

Wyrok IPN z 2005 roku, mówiący o popełnionej przez "Burego" zbrodni ludobójstwa, Łabędzki uważa za pomyłkę. Mówi, że prokurator Olszewski pominął to, co korzystne dla "Burego", czyli jego zasługi w walce z hitlerowcami, NKWD, jakby celowo chciał go obsmarować. Zapewnia, że nie ma nic do prawosławnych. Jego przyszywany syn wziął za żonę prawosławną, z prawosławnej rodziny jest też jego bratowa.

Po co więc działalność narodowa? To kanalizowanie energii młodzieży. Chce im oszczędzić kryminalnego życiorysu. Żałuje, że młodzież odwraca się od tego. Wini policję o celowe nękanie za poglądy. Podaje przykład. - Jedna z matek powiedziała mi, że nie puści już syna na spotkania, bo nie stać jej na płacenie kolejnych mandatów.

Muzeum

Anna Moroz, prawosławna, wychowana w Hajnówce, studiowała socjologię na uniwersytecie w Białymstoku. Trzy lata temu szukała promotora pracy magisterskiej, najlepszy wydawał się prof. Piotr Gliński, wykładowca na Uniwersytecie w Białymstoku, sławny wtedy w Polsce pretendent do teki premiera technicznego z ramienia PiS. Lubiany przez studentów: kompetentny, prowadzący ciekawe wykłady, dowcipny, dostępny.

Zmieniała tematy kilka razy, w końcu wybrała sprawę "Burego": zbadanie konfliktu pamięci, jaki mają prawosławni i katolicy, Polacy i Białorusini. Starała się, by jej praca "Moją prawdą jest moja pamięć - konflikt o pamięć zbiorową na przykładzie działalności Romualda Rajsa ps. Bury" była obiektywna. Pisze w niej o mediach prawosławnych, dla których "Bury" jest mordercą, i katolicko-narodowych, dla których jest bohaterem. O historycznej pamięci zbiorowej, różnej w zależności od wyznania. Cytuje jednak wiele dokumentów historycznych, spośród których część nie pozostawia wątpliwości - "Bury" to nie bohater.

- Dostałam ocenę pięć z wyróżnieniem, także dzięki prof. Glińskiemu, który mi gratulował i sugerował, by ją wydać. Uczelnia nie miała pieniędzy, a jedno z wydawnictw do których pisałam, poleciło, bym zwróciła się do IPN.

Nie wierzyła, że IPN się zainteresuje. W pracy pisze, jak IPN w 2007 roku w Bielsku na wystawie "W imieniu Rzeczypospolitej... Skazani na karę śmierci w woj. białostockim w latach 1944-1956" umieścił zdjęcia "Burego" w aurze bohatera. Ku oburzeniu prawosławnych. Ale w ubiegłym roku z IPN przyszła pozytywna odpowiedź. Książka miała być wydana jesienią 2015 roku.

W międzyczasie PiS, dla którego "żołnierze wyklęci" są oczkiem w głowie, wygrał wybory prezydenckie i parlamentarne. W listopadzie prof. Piotr Gliński został wicepremierem, ministrem kultury. Książki ciągle nie ma. Dlaczego?

Andrzej Zawistowski z biura edukacji publicznej IPN: - Prof. Gliński przekazał nam, że książka wymaga wstępu historycznego, który ukaże kontekst opisanych wydarzeń.

Zawistowski od trzech miesięcy szuka historyka, który wstęp napisze. Nie znalazł. Jeden nie miał czasu, inny się jeszcze zastanawia.

Katecheta Łabędzki przyznaje jednak, że o planach wydania książki przez IPN dowiedzieli się działacze Narodowej Hajnówki i alarmowali Macieja Świrskiego, doradcę Glińskiego ds. historycznych w Ministerstwie Kultury, że książka w złym świetle stawia "wyklętych".

Maciej Świrski to także założyciel Reduty Dobrego Imienia - Polskiej Ligi przeciw Zniesławieniom, w radzie której zasiada m.in. Piotr Gliński. Liga promuje pozytywnych bohaterów historii Polski i walczy z ich szkalowaniem.

- Sprawdziłem sobie wtedy autorkę tej pracy w internecie i domyśliłem się, że ma nastawienie negatywne do "Burego" i taka jest jej praca - mówi mi Świrski, ale przyznaje, że samej pracy nie czytał.

- Minister Piotr Gliński był jej promotorem - przypominam. - I wycofał swoje nazwisko jako promotora z publikacji.

Na pytanie dlaczego, jego rzeczniczka odpowiada: "Profesor nie recenzował książki, a jedynie wyraził, zgodnie z procedurą naukową, swoją opinię o pracy magisterskiej, w związku z czym trudno, by jego nazwisko pojawiło się jako nazwisko recenzenta publikacji IPN".

Gliński wycofał swoje nazwisko za namową Świrskiego? Bał się odbioru krytycznej pracy w środowiskach narodowych? Wicepremier nie odpowiedział.

Świrski: - Pan Gliński niczego się nie boi. A ja nie pamiętam już, czy doradzałem mu, by wycofał nazwisko.

Pytam Świrskiego co sądzi o pacyfikacjach wsi przez "Burego".

- "Pacyfikacja" to było słowo używane przez niemiecką propagandę, a bronić "Burego" jest obowiązkiem każdego, kto jest antykomunistą.

- IPN uznało to za ludobójstwo - mówię.

- IPN to nie Pan Bóg. Mam inne zdanie.

Romaszewska-Guzy, szefowa Biełsat TV: - Ci, którzy na siłę chcą wybielać karty historii, podobnie jak ci, którzy je na siłę zaczerniają, robią to ze szkodą dla ojczyzny.

W Ostrołęce, na pograniczu Mazowsza i Podlasia, są ronda i ulice imienia Zbawiciela Świata, 5. Pułku Ułanów, płk. Ryszarda Kuklińskiego, Anny Walentynowicz, Romana Dmowskiego, "Łupaszki" i pomnik Lecha Kaczyńskiego. Społecznicy i historycy z Ostrołęki walczą jeszcze o muzeum "żołnierzy wyklętych". Jego inicjatorzy, miejscowi pasjonaci historii, twierdzą, że za poprzednich rządów słyszeli, że taki pomysł się "nie mieści w polityce kulturalnej PO". Dopiero rząd PiS tchnął w nich nadzieję. Władze Ostrołęki przekazały już na muzeum budynek dawnego aresztu, są plany architektoniczne i kosztorys przebudowy: około 30 milionów złotych. Trwa zbieranie pamiątek i artefaktów po "wyklętych". Pod koniec stycznia do ministra Glińskiego pojechała delegacja z Ostrołęki, w tym Jacek Karczewski, p.o. dyrektora powstającego muzeum. Jest pełen entuzjazmu: - W końcu mamy władzę, która docenia ten ważny element martyrologii narodu polskiego. Minister Gliński obiecał wsparcie finansowe.

- Romuald Rajs "Bury" znajdzie swoje miejsce w muzeum? - pytam.

- Na pewno!

- Pan wie, jakie ciążą na nim zarzuty...

- To jakieś poszlaki, raporty ubeckie, ktoś uwierzył ludności białoruskiej... To była celowa dyskredytacja, by jedną osobą uderzyć w ruch "wyklętych". "Bury" to postać zasługująca na uwagę i szacunek.

Kim był "Bury". Rozmowa z historykiem Piotrem Łapińskim

Kim byli "żołnierze wyklęci"?

- To żołnierze polskiego podziemia niepodległościowego, którzy po wkroczeniu Rosjan w 1944 r. nie złożyli broni. Wiedzieli, że ZSRR nie jest sojusznikiem, razem z III Rzeszą okupował polskie ziemie, a w 1944 r. przynosił komunizm. Wg szacunków było ich 120-180 tys.

Wśród nich Romuald Rajs "Bury". Dla jednych bohater, dla innych bandyta. Skąd taka rozbieżność?

- Jego życie to kilka etapów. W czasie wojny działa w konspiracji na Wileńszczyźnie. W 1943 r. powstaje tam późniejsza III Brygada Wileńska AK, "Bury" będzie dowódcą I kompanii szturmowej. Odpowiada za wyszkolenie i dyscyplinę, ma twardą rękę, co wielu jego podwładnym ocali życie. Do legendy przeszły jego boje z Niemcami i kolaborującymi z nimi Litwinami. W styczniu 1944 pod Mikuliszkami rozbija niemiecką ekspedycję karną. W maju walczy pod Murowaną Oszmianką, a przeważająca siła Litwinów zostaje rozbita. W lipcu jest na pierwszej linii podczas próby zdobycia Wilna, wyprowadza z kotła swych ludzi. Po rozwiązaniu oddziału ukrywa się w Wilnie. Trwają sowieckie aresztowania, zgłasza się więc do Ludowego Wojska Polskiego.

Przecież uważa, że to sojusznicy Rosjan.

- Dlatego zmienia nazwisko. W LWP ochrania lasy państwowe. Wiosną 1945 r. łapie kontakt z mjr. "Łupaszką", który odtwarza V Brygadę Wileńską AK. Dołącza do niego. We wrześniu brygada zostaje rozwiązana przez dowództwo, które uznało, że dotychczasowa walka zbrojna nie daje wymiernych korzyści, że trzeba postawić na działania polityczne. "Bury" dołącza do Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, które nie podlega AK, jest bardziej radykalne, chce walczyć z komunistami zbrojnie. Awansuje na kapitana. Rozbraja posterunki milicji, grupy kontyngentowe, atakuje wojska sowieckie.

W biogramie "Burego" Jerzego Kułaka czytamy: "nie nadawał się na stanowisko dowódcze, (...) potrzebował stanowczej ręki dowódcy o ogromnym autorytecie (...) Swoiście pojmowana przez Rajsa walka z wrogiem (...) uczyniła z okrucieństwa oręż walki o niepodległość. Metody te w wielu przypadkach nie miały nic wspólnego z etyką".

- Tu pojawia się problem partyzantki i tego, co różni ją od działań wojska. Tu nie ma linii frontu, reguł prawa wojennego. "Bury" otrzymuje od przełożonego mjr. Floriana Lewickiego "Kotwicza" rozkaz pacyfikacji białoruskich wsi.

Mordowania cywilów?

- Rozkaz brzmiał: "Przygotować i przeprowadzić pacyfikację terenów południowo-wschodnich powiatu Burza [Bielsk Podlaski] (...). Pacyfikacja dotyczyć będzie jednostek Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego (...), agend UBP (szpicle) i zorganizowania odwetu na wrogiej ludności".

Niejasne.

- Właśnie. To mogło spowodować, że "Bury" zrobił to, co zrobił. Ginie ok. 80 cywilów: kobiety, dzieci. Nie wiemy, czy "Bury" to konsultował, wątpię. Wkrótce brygada zostaje rozbita. "Bury" schwytany w 1948 r. przez UB próbuje zwalić winę na swego zastępcę Kazimierza Chmielowskiego "Rekina". Obciąża go odpowiedzialnością za egzekucję furmanów, choć to "Rekin" chciał ich uratować przed rozkazem "Burego".

W Zaleszanach partyzanci "Burego" podpalają dom z ludźmi. Jedni strzelają do uciekających, inni w powietrze.

- Jeden z żołnierzy wypuszcza ludzi. To pokazuje dramatyczne wybory, jedne charaktery się sprawdzały, inne nie. Wojsko nie ma prawa zabijać ludności cywilnej.

A jednak historycy kłócą się o "Burego".

- Nikt przy zdrowych zmysłach nie neguje, że "Bury" dokonał masakry ludności cywilnej. Ale nie znamy wszystkich okoliczności tych wydarzeń. Dyskutuje się, czy powinno to obciążać wszystkich "wyklętych". Uważam, że nie powinno. To jakby uznać, że policja jest skorumpowana, gdy jeden policjant weźmie łapówkę.

W przekazie środowisk narodowych "Bury" jest bohaterem.

- Dla mnie jako historyka nie jest bohaterem, ale postacią tragiczną.

Piotr Łapiński - historyk, badacz podziemia niepodległościowego okresu II wojny, pracownik IPN w Białymstoku"

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2016-02-17 09:44:57

Wszyscy podkreślają że maja Polskie Obywatelstwo,ale czy czują się Polakami?
Niejaki Olisadebe tez ma Polskie Obywatelstwo!!

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2016-02-17 10:16:27

H.- Tobie się aby z takimi tekstami fora nie pogibały?

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2016-02-17 15:50:27

Moze i pogibały :D

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2016-02-17 22:27:08

Znów ,,Wyborcza" i znów jakieś ,,czary" :


W artykule , ni stąd ni zowąd, bo bez związku żadnego z bohaterem artykułu ( chyba w celu wykazania ,,krwiożerczości" i ,,zbrodniczości" podziemia en bloc, które raczej nie cieszy się przychylnością tego organu ) zamieszczona jest taka notka : "We wsi Strękowizna oddział likwidacyjny AK Zygfryda zamordował 15-letniego Floriana Strękowskiego". Informacja tak podana sugeruje , że oddział ,,Zygfryda" zastrzelił z zimną krwią 15 latka - nie podano żadnych okoliczności zdarzenia , nie napisano jak i dlaczego zginął (pasowało po prostu, ze młody dzieciak i ze zabili go ,,bandyci" ) - tak podana informacja, (choć prawdziwa, z wyjątkiem słowa ,,zamordowany" ) to czysta manipulacja - dlatego nie lubię ,,GW". Jak było naprawdę ? 31 maja 1945 roku ( inne źródła mówią o 1 czerwca 1945 roku) patrol Augustowskiego Obwodu AKO dowodzony przez kpr. Mieczysława Babkowskiego ps. ,,Zygfryd" otrzymał informację, że w jego rodzinnej wsi ( pochodził ze Strękowizny) przebywa od dawna poszukiwana , kilkuosobowa banda rabunkowa podszywająca sie pod żołnierzy AKO i dokonujaca rabunków ludności cywilnej na jej konto. Po zebraniu patrolu udał on sie do wsi gdzie usiłował zatrzymać bandytów jadących wozem konnym ( powoził Florian Strękowski). W wyniku walki jaka się wywiązała ( bandyci byli też uzbrojeni) poległ Strękowaki , a jeden z ludzi ,,Zygfryda" Eugeniusz Lisowski ps. ,,Sęk" został ciężko ranny i zmarł po przewiezieniu do lekarza w Augustowie. Strękowski poległ, a nie jak chce, autor artykułu ,, został zamordowany" - kwestią sporna pozostaje tylko to, czy był członkiem tej bandy rabunkowej ( tak twierdził w zeznaniach jeden z podwładnych ,,Zygfryda" Antoni Rowiński ps. ,,Dzik") czy też nie ( rodzina twierdzi, że powoził wtedy przypadkowo , ze został do tego wynajęty bądź zmuszony) . Tak więc ,,Gazeto Wyborcza", - obiektywna a uczona" - nie samochody a rowery , nie w Moskwie a w Mińsku i nie rozdają a kradną !

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2016-02-18 09:13:28

Podobna technika manipolacji, jak tą akcją "Zygfryda" ,nadal obowiązuje,oczywiście przoduje w tym guwniana i jej podobne środowisaka!
IPN tez nie jest wolny od przewin,moim zdaniem działał sprawnie jedynie za czasów śp Janusza Kurtyki.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2016-02-18 10:41:43

Dlatego dobrze by sie stalo jak dr. Szwagrzyk by zostal nowym szefem tej instytucji.
A co do GW, to szkoda w ogole komentowac jej poczynania...

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2016-02-19 01:02:47

Swoją renomę GW buduje praktycznie od początku istnienia.
Jedyne co w niej ciekawe to ogłoszenia drobne.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2016-02-27 09:02:14

Wybiórcza ostatnio podaje w obronie Bolka że był młody (miał w 70 roku 27 lat) nieopierzony robotnik,żółtodziób jednym słowem.
Ale gdy tyczy sie to niewygodnych to występują jako w dojrzali,w sile wieku,etc,etc.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2016-02-27 23:41:25

Michnik toasty wznosił za tekę ministerialną dla Kiszczaka to czego oczekujecie od "Wyborczej"? To taki Gross tylko o wielu nazwiskach.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2016-04-10 07:40:56

Nigdy nie wierzyłem iż owi furmani byli bez wini i ostatnio pewna osoba utwierdziła mnie w moich przekonaniach.
Jak zapewne wiecie III BW nosiła mundury kbw,w czasie akcji pacyfikacyjnych wiosek sprzyjających komunistom,używali również innych pseudonimów/nazwisk jak swoje własne,ba podszywali się pod oficerów sowieckich i kbw.
Mieszkańcy sadzili iż maja do czynienia z władzą ludową i gorliwie informowali o "bandach" i swoim stosunku do władzy.
Furmani w czasie owego rajdu mieli dość czasu aby zarzucić sobie pętlę na szyje i wygadać się przed żołnierzami ze swojej działalności,współpracy z sowietami.
Przyznali się do win,moze i do rzeczy których nie popełnili,ale aby podkreślić swoje "bohaterstwo" i oddanie władzy popuścili wodze fantazji.
Jakby nie było,umoczeni byli na cacy!
Jakis czas temu pisałem iż odbył się sąd nad furmanaami w Puchałach,jedni twierdzą iż była to selekcja,sądzę iż odbyło się cos w rodzaju sadu i uczestniczyły w nim osoby z Puchał.
Ludzie mówia iż część z furmanów została zwolniona za wstawiennictwem mieszkańców,ilu nie wiadomo,ale fakt taki miał miejsce.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2017-01-26 08:12:51

http://warszawskagazeta.pl/...a/item/4085-ujawniamy-scisle-tajny-dokument-bezpieki-wiemy-kto-donosil-na-burego

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2017-01-26 21:17:58

Koniec wojny...koniec gehenny....ludzie chcą żyć normalnie, zwłaszcza prości ludzie, którzy niedawno otrzymali ziemię. Oni w d...ie mieli politykę. Nie byli jakikolwiek wrogiem polskości. Oni byli i są solą tej ziemi..........Madrzyć to się teraz można...z pełnym brzuchem, z poczuciem bezpieczeństwa, i dorabiać teorie,idee.....
Tutejszy......tak się zdefiniowali....

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2017-03-26 16:36:01

Wirakocza,oni w D mieli Polskę !!zresztą do dziś tak mają!

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2017-03-26 18:31:58

Tak tylko odnośnie "Wirakocza,oni w D mieli Polskę !!zresztą do dziś tak mają!"

W D.... Polskę to mieli i mają Ci, którzy nią rządzili i rządzą - co szczególnie widać po wszystkich ekipach od 89 roku.

Dla nich liczy się tylko władza, przywileje, kasa, salony i konfitury od lobbystów. Liczą się tylko z tymi, którym udało się kiedyś ukraść pierwszy milion, a resztę Polaków uważają za niewolników, którzy mają do śmierci pracować na ich przywileje! Do uważają nas za ciemny lud, którym łatwo kierować i manipulować...

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2017-03-30 18:16:47

Dodam, że dla nich liczą się jeszcze LIMUZYNY po 2 MLN złotych, którymi można się ROZBIJAĆ [dosłownie] po polskich drogach.

Myślę, że Stoczniowcy z Grudnia 1970, czy też Górnicy z Kopalni "Wujek" polegli w Grudniu 1981, przewracają się w grobach jak to wszystko widzą...

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2017-03-30 18:36:21

Janusz...
A Tobie aby wątki się nie pogibały?

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2017-03-30 19:34:34

Yeti napisał: "Janusz...
A Tobie aby wątki się nie pogibały?"

Sorry Winnetou, ale to "Człowiek Koń" zaczął pisać o tym "kto ma/miał w D. Polskę". Swoją drogą, to jeżeli "Bury" patrzy na to wszystko, co się obecnie dzieje w naszym kraju - to pewnie też się w grobie przewraca, bo takiego Bizancjum, buty i arogancji władzy wobec obywateli, to nawet za głębokiej komuny w Polsce nie było...

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2017-03-30 19:44:38

Z "Burym", to nas jeszcze przynajmniej jeden zakręt czeka...

Kilka dni temu znalazłem informację, że jest mocne parcie, żeby jednak wyrok IPN ze śledztwa sygn. akt S 28/02/Zi zmienić. Czyli uznać, że te kilkadziesiąt cywilnych ofiar było zaangażowanych bezpośrednio lub pośrednio we współpracę z Sowietami. Teza dość karkołomna, zważywszy że ofiary to m.in. dzieci, ale nie takie rzeczy się odkręcało.

Może to mieć związek, również, z innym postrzeganiem Łukaszenki, który już nie jest jednak swój i zaprzyjaźniony.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2017-03-30 19:50:59

Dzieci mogły współpracować na spokojnie. Tak jak u mnie na rejonie są weterani partyzanctwa z roczników urodzenia około 1935-40. Moszna?

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2017-03-31 12:19:52

Dla tych którzy jeszcze nie widzieli:

http://www.youtube.com/watch?v=To8OWLnClbU

Zwróćcie uwagę na to w jaki sposób o "Burym" wypowiadają
się jego koledzy z AK i byli podwładni...

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2017-04-15 18:28:19

Czlowieksniegu (15945 / 849)
2017-03-30 19:44:38

Z Niemcami nie współpracowali w czasie okupacji, jak czerwona zaraza przyszła sytuacja się zmieniła.Nie chcę usprawiedliwiać Burego ale wychodzi na to, że ludność cywilna z pod białoruskich wsi miała coś za paznokciami. Nie uwierzę w to, że mordował dla przyjemności czy też z chorej żądzy krwi.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2017-04-19 00:39:00

Yeti !!!!

Siedzę sobie cichutko w mojej norce i staram się głosu nie zabierać. Przeczytalem jednak to, co byłeś łaskaw napisać i rozbolały mnie zęby :

Śledztwo zostało zakończone decyzją Prokuratora ze względu na prawomocne ukaranie sprawcy kierowniczego ( Bury) oraz śmierci bezpośrednich sprawców (Bitny, Rekin), a takze na niewykrycie niektórych z nich.

Żadnego wyroku nie było - o przepraszam był : Sąd Okręgowy w Białymstoku oddalił zażalenie 4 poszkodowanych na decyzję Prokuratora .

Tak więc wyroku nie było, a śledztwo może warto byłoby wznowić , bo to umorzone ( jak to ładnie napisać ? ) - w świetle dzisiejszej wiedzy historycznej , pominęło wiele faktów i wiele dowodów , w tym także świadków i jak mi się wydaje byo prowadzone ,,pod tezę"

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2017-04-19 00:46:16

Kindżał .

Film ten jest manipulacją dość paskudną ( fragmenty wypowiedzi pozytywne dla ,,Burego" światła dziennego nie ujrzały, a te prezentowane w wiekszości zostały wycięte z kontekstu).

Powstał niezły film o ,,Burym" ( byłem na jego pokazie zamknietym jako oceniajacy - kolaudant czy jakoś tak ...) ,,Podwójnie Wyklęty" , ale kiedy światło dzienne zobaczy - nie wiem .

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2017-06-13 12:09:56

Byłem na uroczystości odsłonięcia pomnika "Inki" (11-06) w nadleśnictwie Browsk,Guszczewina-miejsce urodzenia Danuty Siedzikówny.
W apelu wymieniono również "Burego".
Podsłuchałem rozmowę miejscowych,dla nich "Wyklęci" to nadal bandyci!!
Nie szczędzili również epitetów w stronę Inki!

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2017-06-13 12:25:57

Horseman (156 / 16) 2017-06-13 12:09:56

"Podsłuchałem rozmowę miejscowych,dla nich "Wyklęci" to nadal bandyci!!"

Rozumiem, że nie tylko uważasz, że to efekt indoktrynacji, ale i że racji nie mają?

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2017-06-13 17:29:09

Targowica też miała swoje racje!
Indoktrynacja swoje zrobiła też.
Swoją drogą szkoła w Narewce nosi imię zbrodniarza wołkowyckiego,który to donosił i sowietom i niemcom,tym ostatnim doniósł na matkę Inki,którą aresztowano i straciła życie.
Notabene,obecna dyrektorka szkoły również nazwisko ma wołkowycka,przypadek?

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2017-07-05 19:57:09

Cześć i Chwała Bohaterom!!
http://kresy.pl/.../regiony/polska-regiony/wilenszczyznie-odbeda-sie-obchody-73-rocznicy-operacji-ostra-brama/

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2017-09-26 20:43:22

Niedługo ukaże się film dokumentalny ,,Podwójnie Wyklęty" o ,,Burym" właśnie -choć mocno pocięty (wiem bo byłem na pokazie dla władz TVP w charakterze doradczym), to warty obejrzenia.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2018-01-31 08:01:20

http://www.newsweek.pl/...two/kult-zolnierzy-wyketych-romuald-rajs-bohater-czy-bandyta-,artykuly,422568,1.html

"„Przepraszam, ale ja tam płonęłam”. 72. rocznica zbrodni „Burego” w Zaleszanach

Kapitan Romuald Rajs, pseudonim Bury. Żołnierz wyklęty, kawaler Virtuti Militari. Tyle że w kilku wsiach na wschodzie kraju mówią, że to bandyta. Strzelał, palił domy, w płomieniach ginęły kobiety i dzieci. 29 stycznia minęła 72. rocznica zbrodni, jakiej dokonał we wsi Zaleszany. Czy ktoś taki nadaje się na polskiego bohatera?

We wsi Zaleszany w powiecie Hajnówka, w domu przerobionym na monasterską kaplicę, ukazała się Matka Boska. Otoczona przez anioły. U jej stóp płonęły dom i troje niemowląt.

Człowiek, któremu się ukazała, był spoza wsi i nie do końca zrozumiał wizję. Miejscowi musieli mu wszystko wytłumaczyć.

Dom, który płonął, stał kiedyś pośrodku wsi i należał do Dymitra Sacharczuka. Tutaj polscy żołnierze zapędzili wieśniaków, zabili gwoździami drzwi i podpalili strzechę. A te „płonące” dzieci leżą na cmentarzu za wsią. Sprawcy to członkowie Narodowego Zjednoczenia Wojskowego pod dowództwem Romualda Rajsa, ps. Bury.

W sumie zginęło 16 osób. W komunikacie Instytutu Pamięci Narodowej wśród ofiar wymienione jest ośmioro dzieci. Najmłodsze miało siedem dni.

Zaleszany były pierwszym etapem rajdu oddziału kapitana Rajsa po prawosławnych wsiach. Potem były Wólka Wygonowska, Zanie, Szpaki i Puchały Stare. W ciągu pięciu dni od 29 stycznia do 2 lutego 1946 roku zginęło 79 cywilów.

„Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”

Dlatego kiedy w lutym ubiegłego roku przez Hajnówkę przeszedł marsz ku czci Żołnierzy Wyklętych, gdzie krzyczano, że kapitan „Bury” jest bohaterem, wielu mieszkańców było oburzonych.

– „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę” – niosło się po ulicy. Matka mnie zapytała ze łzami: „To ja jestem ta czerwona hołota?” – opowiada pochodząca z Hajnówki dziewczyna. Jest wyznania prawosławnego i prosi, żeby jej nie cytować pod nazwiskiem. Zaczyna się bać.

– Sam pomysł, żeby tak maszerować przed cerkwią prawosławną w Hajnówce! To tak jakby Ku Klux Klan chciał przejść przez dzielnicę zamieszkaną przez czarnoskórych! – mówi Tomasz Sulima, etnograf, działacz białoruskiej mniejszości, dziennikarz. – A „Bury”? Jest przykładem tego, co z człowiekiem robi wojna. Wspaniały dowódca z operacji „Ostra Brama” w lipcu 1944 roku ulega zbandyceniu.

– Kapitan Rajs był na transparentach podczas marszu w Hajnówce. Może to nie był najszczęśliwszy pomysł? – pytam Bogusława Łabędzkiego, radnego PiS, zwolennika marszu. Inni radni PiS byli przeciwko.

– Upamiętnialiśmy „Inkę”, przeszkadzała „Inka”, upamiętnialiśmy majora „Łupaszkę”, przeszkadzał „Łupaszka”. Oczekujemy minimum praw do głoszenia naszych poglądów w przestrzeni publicznej. To my czujemy się jak dyskryminowana mniejszość – odpowiada.

– My?

– My to, najogólniej mówiąc, nastawiona patriotycznie ludność polska.

Kławdia Kałużyńska, mieszkanka Zaleszan, była niedawno u fryzjera. W samym Bielsku Podlaskim! Rozmowa o tym i owym. W końcu zeszło na historię, marsz wyklętych i „Burego”. Jedna pani powiedziała, że „Bury” palił wsie. Inna pani, młodsza, stwierdziła: – Ja w to nie wierzę.

Wówczas Kławdia Kałużyńska uznała, że powinna się włączyć: – Przepraszam, ale ja tam płonęłam.

Człowiek o żelaznej ręce

Kławdia stawia na stole kawę, pierniki i delicje: – Nie bałam się mówić. Przecież to prawda, paliłam się w tym domu i proszę jeść pierniczki.
Gdy 29 stycznia 1946 roku oddział kapitana Rajsa otoczył wieś Zaleszany, Kławdia miała siedem lat.
Im dalej od Zaleszan, tym pamięć o kapitanie „Burym” jest na wyższym poziomie uogólnienia. Zaczyna być bardziej zniuansowana, zależna od kontekstu.

Badacz podziemia niepodległościowego Piotr Łapiński z białostockiego IPN mówi: – „Bury” dla mnie nie jest bohaterem, tylko postacią tragiczną. Dziwne jest jednak, że często oceniamy go tylko z perspektywy tych kilku dni na przełomie stycznia i lutego 1946 roku. A przecież kpt. Romuald Rajs to przedwojenny podoficer Wojska Polskiego, żołnierz Armii Krajowej, wreszcie dowódca partyzancki. Człowiek o żelaznej ręce, potrafił świetnie wyszkolić żołnierzy, którymi dowodził podczas operacji „Ostra Brama”. Jest kawalerem Virtuti Militari, był odznaczony Krzyżem Walecznych.
Krótko służył w szeregach LWP (by uniknąć wcielenia do Armii Czerwonej), po czym zdezerterował i znów działał w podziemiu niepodległościowym. Po rozwiązaniu 5. Brygady Wileńskiej AK zasilił szeregi Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. W ramach służby w NZW kpt. „Bury” między innymi wykonał rozkaz przeprowadzenia „odwetu na wrogiej ludności do sprawy konspiracyjnej”.

– Rozkaz był niejasny, ponadto wydany jeszcze we wrześniu 1945 roku – mówi Piotr Łapiński.

– Czy wiadomo, dlaczego akurat te wsie wybrał?

– Moim zdaniem nie wiadomo. Nie mamy dowodów wskazujących na konkretny powód do odwetu. Wiemy na pewno, że kapitan Rajs był w Zaleszanach, w Wólce Wygonowskiej i Puchałach Starych. To on wydawał wówczas rozkazy i osobiście odpowiada za ich wykonanie.

W samych Zaleszanach cała historia kapitana Rajsa zredukowana jest do jednego dnia. Ludzie opowiadają ten dzień niemal minuta po minucie. Tak jakby wszystko zdarzyło się wczoraj.

„Ktoś powiedział, że słońce dziś zachodzi na czerwono”
Zima. Śnieg leżał w rowach. Żołnierze przyszli około piątej nad ranem. Zajechali furmankami, otoczyli wieś. Mężczyźni chowali się, gdzie mogli – po polach albo zamykali się w chlewach. W większości zostały kobiety, starcy i dzieci.

Sam Rajs zatrzymał się w domu Piotra Młodzianowskiego, który wówczas miał pięć lat.

– Serio, pan go widział?

– Jak pana teraz. Kazał dać sobie ciepłą wodę. Zaczął się golić. Potem rozkazał dać sobie chleb. „Dlaczego tylko pół bochenka?” – krzyknął na matkę. Siedziałem z bratem na piecu. „Bury” odkroił kawałek słoniny, rzucił go nam.
Po śniadaniu żołnierze zaczęli znosić słomę do domów: – Chcemy spać na słomie!

W archiwum państwowym w Białymstoku odnajduję stary dokument dotyczący Zaleszan: „Raport Nadzwyczajnej Komisji Powiatowej Rady Narodowej w Bielsku Podlaskim” sporządzony dwa dni po spaleniu wsi.
„Rozkwaterowali się po mieszkaniach, zajmując domy położone z jednego i drugiego krańca wsi. Zażądali żywności na śniadanie i obiad. Pokarm spożywali grupami. Po obiedzie nastrój bandy stopniowo pogarszał się. Ludność spędzili do mieszkania ob. Sacharczuka. Zostało ogłoszone, że wieś będzie całkowicie spalona, a ludność poniesie ofiary”.
– Było ciasno. Ze 200 osób. To była kiedyś gęsta wieś – opowiada mi Mikołaj Sacharczuk, który wówczas miał 15 lat.

Kławdia Kałużyńska siedziała na rogu stołu w domu Sacharczuków. A Piotr Młodzianowski był przy matce. Było już dobrze po 15, gdy zaczęli ich podpalać. Ktoś powiedział, że słońce dziś zachodzi na czerwono. Ale to nie było to: – Zaleszany się palą! I my się palimy!

Z całej wsi zostały tylko popioły
Młodzianowski najbardziej zapamiętał ból.

– Dorośli podnieśli mnie, żebym mógł wyjść przez okno: „Aj, aj, mamo! Piecze!”.

Kula otarła się o szyję, zdarła mu skórę, oparzyła. Ludzie naparli na drzwi. Zaczęli uciekać.

Młodzianowski: – Kto jak mógł, przed siebie!

Kławdia najbardziej zapamiętała to, jak ludzie ruszyli. Wtedy dwie ciotki i babcia wybiegły bez niej.

– Wyparły się mnie, chyba z tego strachu. Trzymałam starszą siostrę za rękę i błagałam: „Mania, nie zostawiaj mnie tutaj”. Żołnierze strzelali, ale nie do nas, tylko ponad głowami. Dobrzy ludzie.

Mikołaj Sacharczuk najbardziej zapamiętał, że wieczorem z całej wsi zostały tylko popioły. Kiedy uciekali ku sąsiednim Toporkom, słyszeli zamknięty w chlewach, stajniach i oborach inwentarz.

– Ryczało to, kwiczało. Wróciliśmy. Matka patrzyła na cielaki i kobyłę, która się oźrebiła w ogniu. Wszystko spalone. Sierść i kopyta.

– Co powiedziała?

– Złapała się za głowę. I – przykro to powiedzieć – oszalała. Rozumie pan, choroba psychiczna. Zabrali ją potem do szpitala dla obłąkanych w Choroszczy.

Wszyscy, którzy byli w podpalonym domu, przeżyli. Miejscowi potwierdzają, że wojsko strzelało nad ich głowami. Nie mieli serca strzelać do uciekających z płomieni, zrobili to wbrew „Buremu”.

16 ofiar śmiertelnych to ci, którzy nie posłuchali rozkazu i nie poszli do domu Sacharczuka. Dlaczego nie posłuchali? Na przykład Jan Niczyporuk z żoną Natalią i dwójką dzieci zostali w domu, bo byli biedni – tak zeznał jeden ze świadków cytowany przez IPN. Nie mieli nawet butów, żeby iść na zebranie. Spłonęli żywcem.

Tatiana Leończuk zostawiła niemowlę, bo myślała, że zaraz wróci. Maria Niczyporuk też została z dziećmi: Piotrem, Michałem, Aleksym. Dziś na wiejskim cmentarzu dzieci leżą w jednej mogile. Maria spoczywa obok.

Bandyta czy bohater?
Radny PiS Bogusław Łabędzki zauważa, że nikt w Zaleszanach, kto posłuchał rozkazu kpt. Rajsa i poszedł do wskazanego domu, nie zginął.

– Tragedia wojny polega na cierpieniach ludności cywilnej, w tym kobiet i dzieci. Ale ofiary w Zaleszanach były przypadkowe. Kilka osób nie posłuchało rozkazu, natomiast żołnierze nie mieli świadomości, że ktoś został w podpalonych zabudowaniach. Stąd ten dramat.

– Czy coś obciąża kapitana Rajsa?

– To, że akcja nie była dobrze przygotowana. Nie poinformowano go, że Zaleszany są niesubordynowane, a na przykład inna wieś, Zanie, jest uzbrojona.

– Czy nie obciąża go krew kobiet i dzieci?

– A może ta krew obciąża ich mężów i ojców, którzy wystąpili przeciw Rzeczypospolitej? – odpowiada Bogusław Łabędzki i proponuje, by spojrzeć na sprawę z szerszej perspektywy historycznej.

Czyli jak?

– W Zaleszanach i wsiach, które ukarał, jeszcze przed wojną działały silne jaczejki komunistyczne. We wrześniu polscy żołnierze z rozbitych oddziałów, którzy grupowali się w Puszczy Białowieskiej, byli mordowani przez miejscowych. Istnieje przypuszczenie, że mogło do tego dojść także w Zaleszanach. KBW, NKWD, LWP prowadziły pod koniec 1945 roku zakrojoną na szeroką skalę akcję przeciwko podziemiu niepodległościowemu. Oddział Rajsa pokazał siłę, to, że Polacy mogą się temu terrorowi przeciwstawić. Dlaczego się o tym zapomina? Przez lata przedstawiano kapitana Rajsa jako zbrodniarza, a na przykład Aleksandra Jurczuka chowano z honorami jak bohatera.

Aleksander Jurczuk, o którym wspomina Łabędzki, to partyzant komunista. Brał udział m.in. w pacyfikacji polskiej wsi Sobótka koło Bielska.

– Znałem panią Julię z domu Kotowicz, ocalałą z pacyfikacji Sobótki. Powiedziała: „Jakie to szczęście, że mogę o tym opowiedzieć”. Wie pan, który był rok? 2006. A Jurczuk? Sam zgłosił się do wykonania wyroku na kpt. Rajsie. Powiedział, że pluton egzekucyjny mu niepotrzebny. Chodziło mu o to, żeby nie dzielić się z nikim pieniędzmi za wykonanie tego zadania.
Powiat hajnowski i wschód powiatu bialskiego to inny kawałek Polski. W każdych wyborach „czerwona” lewicowa wyspa, oblana morzem polskich konserwatystów. Kłują w oczy kiepskie wyniki PiS, zadbane cmentarze Armii Radzieckiej. Konserwatywna opowieść o skomunizowanej V kolumnie Białorusinów konfrontuje się tutaj z opowieścią o dyskryminowanej i polonizowanej na siłę jeszcze w czasach II RP prawosławnej mniejszości.

Jeśli ktoś tu wierzy w mit wieloetnicznej przedwojennej ojczyzny mlekiem i miodem płynącej, to tylko Polacy.

Działacz białoruski, etnograf Tomasz Sulima: – Białorusini w II RP czuli się obywatelami drugiej kategorii. Stąd ich pozytywny stosunek do Armii Radzieckiej, do utworzenia ORMO, bo wtedy dostali karabiny i mogli się obronić przed terrorem. A PRL? Proszę nie zapominać, że dał tutejszym ludziom awans cywilizacyjny.
Sprawa z Rajsem jest dziwna. W 1949 roku został skazany na śmierć w procesie pokazowym, który odbył się w Białymstoku, w budynku kina Ton. Legenda mówi, że wyzwał sędziów od „stalinowskich piesków”.

Piotr Łapiński z IPN:

– Proszę włożyć między bajki opowieści o płomiennych przemówieniach kpt. Rajsa przed sądem. Nic takiego nie miało prawa się zdarzyć. Ludzie, którzy stawali wówczas przed sądem na rozprawie pokazowej, byli złamani w śledztwie.

W legendzie niezłomnego żołnierza trudno zmieścić też to, że kapitan Rajs w śledztwie się wybielał, obciążając winą swojego zastępcę, porucznika Kazimierza Chmielowskiego, ps. Rekin.
Zachował się nawet więzienny gryps porucznika „Rekina”: „Bury współpracuje z UB i wszystko zwala na mnie” (reprodukcja jest w książce „Rozstrzelany oddział” Jerzego Kułaka).

W 1995 roku Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego unieważnił wyrok śmierci na Romualda Rajsa, uznając, że kpt. „Bury” „walczył o niepodległy byt państwa polskiego” i działał „w stanie wyższej konieczności”. Rodzina kapitana dostała odszkodowanie.

W 2005 roku Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN umorzyła śledztwo „w sprawie zbrodni przeciwko ludzkości” popełnionych przez oddział „Burego”, między innymi z powodu śmierci sprawców.
W uzasadnieniu napisano: „Pacyfikacji wsi w styczniu lutym 1946 roku nie można utożsamiać z walką o niepodległy byt państwa, gdyż nosi znamiona ludobójstwa”.

W Zaleszanach nie rozumieją tych salomonowych wyroków.

Piotr Młodzianowski – ten, któremu kapitan Rajs rzucił połeć słoniny – pyta mnie, czy to prawda, że „Bury” będzie teraz bohaterem.

Mikołaj Sacharczuk – ten, którego matka zwariowała – zastanawia się, czy teraz, po 71 latach, bezpiecznie mówić o tamtej sprawie: – Może mnie zaduszą?

– Nic nie będzie.

– A może? No, i niech zaduszą i tak się już nażyłem.

Siedzę w archiwum państwowym w Białymstoku. Czytam stare dokumenty opisujące rajd oddziału „Burego” po białoruskich wsiach.

„(…) Spalono domów mieszkalnych 39, stodół 38, chlewów 41, spichrzy 6, koni 36, krów 48, świń 127, owiec 262, drobiu 90, wozów 28, pługów 38, bron 37, sieczkarń 18, młockarń 5 (…)’’.

„(…) W płomieniach zginęły całoroczne zbiory zbóż paszy, żywności, odzież, bielizna osobista i pościelowa, warsztaty (…)”.

„(…) Zgwałcili dziewczynę, druga broniła się, za co została postrzelona otrzymując ciężkie rany w pierś i plecy, zmarła w szpitalu w Bielsku 6 lutego (…)”.

„(…) Poszkodowany Leończuk Bazyl. Syn Szymona lat 39, straty moralne: dziecko dwutygodniowe Nadzieja – spalone. Straty materialne dom drwienie kryty słomą o wym. 4,2 x 5,6, umeblowanie, bielizna (…)”.

Na zewnątrz grają „Jeszcze Polska…”. Przed położonym po sąsiedzku kinem Ton zaczyna się apel poległych ku czci żołnierzy wyklętych.

Jest kampania honorowa gotowa do salwy, są sztandary szkolne, harcerze, elita polityczna i samorządowa.

W apelu Narodowe Zjednoczenie Wojskowe zostanie wymienione, ale sam kapitan Rajs nie.

– Dziwne – mówi historyk IPN. – Przecież sądzono go w kinie Ton i bez wątpienia jest żołnierzem wyklętym.

Może więc w przyszłym roku?"

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2018-02-05 08:20:13

24 lutego marsz w Hajnówce,a po marszu projekcja filmu "Podwójnie wyklęty"

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2018-02-07 11:23:48

Dyskusja o nowej książce Piotra Zychowicza o Żołnierzach Wyklętych: "Skazy na pancerzach".

Zapraszam wszystkich zainteresowanych 15 lutego (czwartek), Warszawa ul. Złota 7/9 - Klub Hybrydy, godz. 18.30.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2018-02-12 22:26:43

Kilka słów o filmie "Podwójnie Wyklęty" z udziałem Pani E. Szakalickiej i Panów K. Krajewskiego i M. Ostapiuka.

http://www.youtube.com/watch?v=8AgakcR19Ds



Post został zmieniony ostatnio przez moderatora Czlowieksniegu 09:08 13-02-2018

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2018-02-14 08:42:09

http://www.fakt.pl/...ia/polska/szokujaca-prawda-o-bohaterze-narodowcow-tak-zdradzil-swoich-towarzyszy/2hz9sez

"Szokująca prawda o bohaterze narodowców. Tak zdradził swoich towarzyszy

Wychwalany przez ONR Romuald Rajs pseudonim "Bury" to nie tylko żołnierz AK i NZW, który bohatersko walczył z Niemcami i laureat Virtuti Militari. Informacje na temat ciemnej strony jego życiorysu zachowały się nawet w dokumentach IPN. Brutalne mordy pamiętają również najstarsi mieszkańcy woj. podlaskiego.

Romuald Rajs pseudonim "Bury" ma być jedną z "twarzy" tegorocznego Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych, który zaplanowano na 24 lutego w Hajnówce. Organizatorzy to m.in. ONR Brygada Podlaska i organizacja Narodowa Hajnówka. Czy członkowie organizacji narodowócw mają wiedzę na temat niechlubnej historii swojego bohatera?

Do dziś zachowały się dokumenty świadczące o tym, że "Bury" donosił na swoich podwładnych skazując ich na śmierć. Po jego donosie zginął m.in. 23-letni Kazimierz Chmielowski pseudonim "Rekin", który bezgranicznie ufał swojemu dowódcy. "Bury" jest także odpowiedzialny za mordowanie mieszkańców białoruskich wiosek - pisze Paweł Reszka w "Newsweeku". Do dziś zachowało się zeznanie Burego, w którym podaje on komunistom dane adresowe i rysopis Rekina. Pomylił się tylko w adresie. Podał inne miasto.Bytom a nie Gliwice. Ale i tak, po dokładnym opisie, komuniści szybko ustalili, gdzie przebywa Rekin.

Romuald Rajs został zatrzymany przez UB w listopadzie 1948 roku w Jeleniej Górze. Stamtąd przewieziono go do Warszawy na przesłuchanie. Jak pisze Paweł Reszka w Newsweeku, już podczas pierwszych zeznań Rajs wydał swojego najwierniejszego żołnierza - Kazimierza Chmielowskiego, pseudonim "Rekin". W aktach znajdowały się informacje na temat jego wieku, pochodzenia i prawdziwego miejsca pobytu. Dla "Rekina" oznaczało to karę śmierci. Później Romuald Rajs doniósł także na ojca i siostrę Kazimierza Chmielowskiego.

Stalinowscy śledczy udawali, że chcą zgodzić się na współpracę z "Burym" i pozwolić mu, aby działał na ich rzecz zwalczając UPA. W międzyczasie Romuald Rajs miał zdradzać kolejnych swoich żołnierzy. Jak twierdził, napady na białoruskie wioski, podczas których palone były dobytki mieszkańców, a dzieci i dorośli byli mordowani jeden po drugim, odbywały się, kiedy nie było go w kraju. Winą za nie obarczył m.in. Rekina. Ten w grypsach pisanych do rodziny skarżył się na byłego dowódcę i jego współpracę z UB.

W dokumentach IPN znajdują się informacje na temat licznych rabunków oddziału Burego na terenie powiatu bielskiego. Bury miał też mówić swoim żołnierzom, że dowódcy AK to komuniści, którzy zostaną schwytani na wypadek rozstrzelania. Twierdził też, że niedługo wybuchnie trzecia wojna światowa, a wtedy oni, żołnierze Burego, będą prawdziwym, wiernym wojskiem – czytamy w "Newsweeku". Dziennikarz magazynu dotarł do 81-letniej kobiety, która była świadkiem zastrzelenia jej ojca i nastoletniej siostry przez żołnierzy z oddziału Burego. Kobieta do dziś pamięta agonię 14-letniej Mani i to, jak wyklęci Burego dobili jej siostrę, która postrzelona w głowę, odgryzała sobie palce z bólu wijąc się w konwulsjach przy polnej drodze."

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2018-02-14 10:45:12

bo kto rękę podnosi na dzieci, kobiety i starców najchwalebniejszymi czynami nie zmaże win swoich....... nie pamietam czyje to.......

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2018-02-16 12:31:40

http://wiadomosci.dziennik.pl/...e/artykuly/568857,piotr-zychowicz-rozmowa-ustawa-o-ipn-zolnierze-wykleci.html

"Ciemna strona Wyklętych wg Zychowicza. "Żołnierze polscy chodzili od chałupy do chałupy i dokonywali bestialskich egzekucji"

Ustawa o IPN to ustawa w duchu postsowieckim. Część ludzi wychowanych w systemie komunistycznym podświadomie kopiuje jego pomysły. Wtedy był urzędowy mit Armii Ludowej, której nie wolno było „szkalować”, teraz zastąpili ją wyklęci - mówi w rozmowie z Dziennikiem Gazetą Prawną historyk Piotr Zychowicz.

Andrzej Mężyński: Skąd się wzięła moda na żołnierzy wyklętych?

Piotr Zychowicz*: Zaczęła się oddolnie. Młodzi ludzie znaleźli w ich historii posmak przygody i nieugiętości: sami przeciw wszystkim, walczyli jak lwy o szczytne ideały – Polskę, wolność oraz niepodległość. Na dodatek ich historia ma dramatyczny koniec. Ale potem politycy stwierdzili, że trzeba z tej mody skorzystać. I to był początek wielkiego nieszczęścia.

Dlaczego?

Kiedy politycy zaczynają zajmować się historią, to ich pierwszą ofiarą zawsze jest prawda. Oni potrzebują historii upudrowanej, w której są dobrzy nasi i źli obcy. Potrzebują opowieści, która pozwala mobilizować elektorat. A w historii fascynujący jest człowiek i jego wybory - a te często są skomplikowane. I widać to na przykładzie żołnierzy wyklętych. Nikt nie neguje tego, że oni walczyli o słuszną sprawę i że olbrzymia większość z nich była patriotami Ale nie ma co ukrywać, że niektórzy dokonywali czynów, które trudno jest usprawiedliwić walką o wolność.

Jak więc powinniśmy ocenić "Ognia", "Burego" czy "Łupaszkę"?

Pisać o nich prawdę. To jedyna rzecz, którą możemy zrobić, by przyszłe pokolenia nie uznały czasów, w których żyjemy, za epokę kłamstwa. By nie oskarżały nas o to, że uprawialiśmy historię zgodnie z nacjonalistyczną zasadą każącą zamiatać pod dywan niechlubne epizody z historii własnego narodu. Jeżeli chodzi o wyklętych, to celem mojej książki jest pokazanie tego, że w Polsce bardzo często spory historyczne zamieniają się w plemienne walki.

Co ma pan na myśli?

Proszę obejrzeć telewizję 1 marca, w Dzień Żołnierzy Wyklętych. W jednej stacji usłyszy pan, że to nieskazitelni bohaterowie. Że nigdy nie było tak cudownych patriotów, że nie zhańbili się żadnym złym czynem. Przełącza pan na inną stację i dowie się pan, że podziemie antykomunistyczne to były bandy morderców i degeneratów, które mordowały cywilów. Z jednej strony mamy obraz biały jak śnieg, z drugiej czarny jak smoła. Człowiek myślący zastanawia się, kto ma rację. Książka "Skazy na pancerzach" skierowana jest do tych, którzy zadają sobie to pytanie. Bo rzeczywistość nie była tak cudowna, jak sobie wyobrażają nasi brązownicy dziejów, ani tak fatalna, jak przedstawiają to zwolennicy tzw. przemysłu pogardy.

Kim więc byli wyklęci?

Ludźmi. Z krwi i kości. Historycy szacują, że przez powojenne podziemie przewinęło się ok. 120 tys. Polaków. I siłą rzeczy, co wynika ze statystyki, wśród nich musieli być ludzie zarówno dobrzy, jak i źli. Mało tego, żeby było bardziej skomplikowanie, czasami jeden człowiek w swoim życiorysie miał momenty wspaniałe i takie, których nie da się bronić.

Choćby Józef Kuraś "Ogień".

Z jego walki z sowietyzacją Podhala możemy być dumni. Zasadzki, potyczki z ubekami - trudno nie patrzeć na to z podziwem. Ale to jedna strona medalu. Bo jest druga. Historycy oceniają, że żołnierze „Ognia” zamordowali kilkudziesięciu Żydów. Doszło m.in. do koszmarnej zbrodni pod Krościenkiem w maju 1946 r. Gdy dowiedziałem się o tym po raz pierwszy, myślałem, że to ubecka fałszywka, ale nie ma żadnych wątpliwości - doszło do tego mordu. Żołnierze "Ognia" zatrzymali ciężarówkę, którą grupa Żydów próbowała uciec z Polski. Kazali im wysiąść, wylegitymowano ich, a potem rozstrzelano. Zginęło 13 osób, w tym dzieci - jeden mały chłopczyk został postrzelony i dobity dwoma kulami w głowę. Takich zbrodni, choć na mniejszą skalę, ogniowcy dopuścili się jeszcze kilku.

Jaka była w tym rola "Ognia"?

O tym trwa dyskusja wśród historyków. Jeśli chodzi o Krościenko, to nie wiemy, czy wydał rozkaz strzelania. Wiemy za to, że nie wyciągnął konsekwencji wobec swoich ludzi. A przecież dowódca - zgodnie z prawem - jest odpowiedzialny za to, co zrobili jego żołnierze, chyba że ich surowo ukarze. W tym przypadku do tego nie doszło. W oddziale "Ognia" panował też klimat utożsamiania wszystkich Żydów z władzą komunistyczną.

A co z Zygmuntem Szendzielarzem "Łupaszką"?

To dla mnie najcięższa z tych historii. To żołnierz z mojej ukochanej Wileńszczyzny. Szalenie cenię go za to, że zwalczał partyzantkę sowiecką, że nie wziął udziału w tym szaleństwie, jakim była akcja "Burza". Jego późniejsza epopeja jako żołnierza wyklętego to wielka polska historia. Człowiek twardy, który bezkompromisowo walczy z komuną do samego końca, choć wie przecież, jak to się musi skończyć. Ale żeby ocenić w pełni postać "Łupaszki", nie możemy wypreparować z jego życiorysu tylko tego, co jest świetlane i wspaniałe. Trzeba spojrzeć na całą biografię. W czerwcu 1944 r. doszło do potwornej tragedii. W miejscowości Glinciszki litewska policja dokonała masakry kilkudziesięciu Polaków.

Jak zareagował "Łupaszka"?

Struktury AK były nieprawdopodobnie wzburzone bestialską zbrodnią, podczas której nie oszczędzono kobiet i dzieci. Postanowiono odpowiedzieć. „Łupaszka” miał pełne prawo dopaść tych policjantów i wykonać na nich karę śmierci. Ale litewscy policjanci zamienili koszary w fortecę. Polscy partyzanci wiedzieli, że atak oznacza bardzo duże straty. W związku z tym postanowiono dokonać odwetu na litewskiej ludności cywilnej. Żołnierze „Łupaszki” zostali przez niego wysłani na rajd pacyfikacyjny na Litwę Kowieńską - i w Dubinkach oraz kilku innych miejscach dokonali szeregu mordów na cywilach. Kiedy czytałem tę historię, to miotały mną tak przeciwstawne uczucia, że trudno mi teraz to opowiedzieć. Czytałem zeznania świadków, według których chłopcy w polskich mundurach strzelali do kobiety z kilkumiesięcznym dzieckiem na ręku, że masakrowali rodziny, że zgwałcili dziewczynę, że podpalali wioski. Dokonywali straszliwych mordów. Szok związany z masakrą w Glinciszkach spowodował to, że polscy partyzanci postanowili odpowiedzieć pięknym za nadobne - a "Łupaszka" ponosi odpowiedzialność za ich czyny

Czy to można potraktować jako okoliczność łagodzącą?

To, że przeciwnik morduje nasze kobiety i dzieci, nie oznacza, że my mamy robić to samo. Można, oczywiście, na temat Dubinek opowiadać bajki, szukać usprawiedliwienia. Propagandyści polscy próbują twierdzić, że doszło tam do potyczki, że zabłąkane kule trafiły cywilów. To kłamstwo. Tam bitwy nie było. Żołnierze polscy chodzili od chałupy do chałupy i dokonywali bestialskich egzekucji.

Jak te czyny wpływają na legendę "Łupaszki"?

Dopiero kiedy opowiemy o Dubinkach i dodamy do tego zasługi Łupaszki dla sprawy polskiej i najwyższą ofiarę, jaką poniósł , bo został zamordowany na Rakowieckiej, otrzymamy prawdziwy obraz tego żołnierza. To prawdziwe oblicze bohatera. To prawdziwa historia, historia dla dorosłych ludzi, a nie bajka dla gimnazjalistów. W biografii „Łupaszki” są blaski, ale są również cienie.

Ale przecież są w Polsce ludzie, którzy bajek chcą.

Są tacy, którzy by chcieli wziąć do ręki "patriotyczną gumkę myszkę" i te cienie z biografii żołnierzy wyklętych usunąć.

Zło w tych postaciach pokazuje ich wielkość?

Nie, to pokazuje, że byli tylko ludźmi. Nieskazitelni bohaterowie występują w klechdach. Nie można w tak infantylny sposób pisać historii. Proszę pamiętać, że to jest trochę nie fair wobec naszych partnerów ukraińskich.

Dlaczego?

Ludobójstwa na Wołyniu i w Galicji Wschodniej nie można zrównywać z masakrami dokonanymi przez żołnierzy wyklętych. W tym pierwszym śmierć poniosło 100 tys. Polaków, w drugich ginęło po kilkadziesiąt, góra kilkaset osób. Spójrzmy jednak na pewien mechanizm. Mówimy Ukraińcom: "Jeśli chcecie być dojrzałym, europejskim i nowoczesnym narodem i chcecie być traktowani poważnie, to musicie bić się w piersi i w uczciwy sposób opisać te fakty, które obciążają waszą partyzantkę - UPA i OUN".

Ale tego samego nie wymagamy od siebie.

Wielu polskich historyków nie potrafi skonfrontować się z niewygodnymi faktami i zrobić tego, czego oczekujemy od strony ukraińskiej. Epopeja wyklętych jest na tyle porywająca i wspaniała, że obejdzie się bez wątpliwej pomocy "obrońców honoru narodowego". Uprawiana przez nich historia jest nieprawdziwa i straszliwe nudna.

Jak takie podejście się skończy?

Nachalny kult nieskazitelnych żołnierzy wyklętych, lansowany przez aparat rządowy, może spowodować reakcję odwrotną. Bo jeśli się historię odrealnia, to nikt na poważnie nie bierze takiej narracji. Efekt będzie taki, że ludzi to od wyklętych odrzuci, jak zresztą wszystko, co jest nakazywane "z góry". Jest też taka tendencja wśród nas, którą nazywam syndromem postkomunistycznym - w starą komunistyczną formę wlewa się patriotyczną treść. Chodzi o chęć podyktowania urzędowej wersji dziejów, którą ma wyznawać cały naród. Ideałem tych panów jest jednomyślność. Ja wolę debatę.

Czy są tacy ludzie, których nie da się obronić, jak na przykład Rajmund Rajs "Bury"? Są środowiska patriotyczne, które go starają się wybielić, i ci, którzy go uważają za mordercę i zbrodniarza.

Dużo się o tym dyskutuje - i wspaniale. Obie strony mogą przedstawić argumenty. Ja bym się plasował pośrodku tego sporu. Mnie się wydaje, że trzeba spojrzeć całościowo na biografię tego człowieka i dokonać pewnego bilansu. Taka jest rola historyków, tego wymaga zwykła ludzka uczciwość.

Jaki jest więc bilans działań "Burego"?

To był dobry podoficer. Ja mam bardzo dużą awersję do robienia wojny w sposób nieprofesjonalny, co jest cechą Polaków.

Mickiewiczowskie "Szabel nam nie zabraknie, szlachta na koń wsiędzie/ Ja z synowcem na czele, i? – jakoś to będzie!"?

Dokładnie. Z patriotyzmu się nie strzela. A "Bury" to był fachowiec. Mam wielki szacunek do niego – ze wspomnień jego ludzi wynika, że na początku go nienawidzili. Chłopcy poszli do lasu, myśleli, że przeżyją romantyczną przygodę, a "Bury" wprowadzał musztrę, regulamin, forsowne marsze. To była męka. Ale potem żołnierze to docenili. Zobaczyli, że w jego oddziale są najniższe straty wśród wszystkich oddziałów wileńskiej AK. Chłodny, opanowany. Potrafiący poprowadzić ludzi do boju. Nikt nie odbiera mu osobistego bohaterstwa.

"Bury" był świetnym podoficerem, ale kiedy stracił nad sobą mocną rękę "Łupaszki", przyniosło to katastrofalne nieszczęście. Przy wszystkich swoich przymiotach wojskowych miał pewną wadę – skłonność do okrucieństwa. "Bury" operował na Białostocczyźnie, gdzie doszło do konfliktu między chłopcami z lasu a lokalną białoruską ludnością.

Skąd wziął się ten konflikt?

Partyzantka musi się wyżywić. Więc zabierali dobytek - ale nie Polakom, lecz Białorusinom. To się oczywiście im nie podobało. Na dodatek całkiem sporo Białorusinów poparło władzę sowiecką. Sporo poszło do UB, do struktur partyjnych - uważali, że nowa władza gwarantuje im bezpieczeństwo. Na przełomie stycznia i lutego 1946 r. doszło do eskalacji konfliktu. "Bury" wraca z Hajnówki z przegranej potyczki. Jest wściekły, ludzie są zmęczeni. Wchodzą do wsi Zaleszany. Dochodzi tam do zatargu między miejscowymi a żołnierzami Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Rozpoczyna się dramat.

Co się wydarzyło?

"Bury" zwołuje wszystkich mieszkańców na zebranie do chałupy, jego żołnierze wyprowadzają na zewnątrz jednego komunistę i syna drugiego komunisty. Rozstrzeliwują ich, a potem podpalają chałupę. Wygląda to - wbrew temu, co opowiadała potem komunistyczna propaganda - na próbę sterroryzowania, przestraszenia tych ludzi. Nie chodziło o to, by ich zabić. W momencie, gdy strop zaczął się walić, żołnierze otworzyli drzwi i pozwolili białoruskim cywilom uciec. Jednocześnie "Bury" każe puścić z dymem wieś. Ale nie wszyscy mieszkańcy przyszli na zebranie. Pewna część poukrywała się w domach. Bali się. Były też przypadki, że matka zostawiła niemowlę w domu. Tutaj obowiązywać musiały już inne rozkazy. Polscy żołnierze nie pozwalali tym ludziom wychodzić z płonących chałup. Podpalali domy i strzelali do tych, którzy próbowali ujść z życiem, z ognia. Te dzieci, ci ludzie spalili się żywcem. Zginęło kilkanaście osób. W ten sposób rozpoczął się krwawy rajd - puszczono z dymem kolejne trzy wsie - Zanie, Szpaki i Końcowiznę. W Puchałach Starych z rozkazu "Burego" rozstrzelano 27 furmanów białoruskich.

Dlaczego ich zabito?

W tej sprawie toczy się spór. Jedni historycy uważają, że żołnierze NZW zamordowali tych ludzi dlatego, że byli Białorusinami. Inni uważają, że zamordowali ich za to, że część społeczności białoruskiej popierała władzę komunistyczną. Według pierwszej wersji była to więc czystka etniczna, według drugiej zastosowanie odpowiedzialności zbiorowej. Dla mnie to sprawa drugorzędna. Najważniejsze jest to, że zginęli ludzie. Chylę czoło przed cierpieniem zamordowanych i ich rodzin. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla rozkazów "Burego". Nic Polska nie zyskała na tym, że Białorusini z wsi Zaleszany spłonęli żywcem w domach. A legenda wyklętych tylko na tym ucierpiała.

Gdy tylko mowa o wyklętych, pojawiają się głosy, że jacy z nich bohaterowie, skoro był "Bury".

To jest oczywiście nie fair. Czyny jednego dowódcy nie mogą rzutować na ocenę całego podziemia. Zdecydowana większość wyklętych nigdy nie skrzywdziła niewinnego człowieka. Z drugiej strony nasi hurrapatrioci mają pretensje do tych, którzy ośmielą się pisać o takich niewygodnych faktach. To bardzo przykre. Ten, kto chce pisać historię w uczciwy sposób i dostrzega w zamordowanych obcoplemieńcach bliźnich, jest traktowany z wrogością. Oskarżany o to, że szkodzi legendzie wyklętych. Powiem panu, co mnie skłoniło do napisania tej książki. Czytałem artykuł o "Burym" w periodyku naukowym, a gdy doszedłem do opisu pacyfikacji Zaleszan, to przeżyłem szok. Autorzy przyznali, że we wsi wydarzyła się straszna rzecz, ale zaraz dodali, że to mieszkańcy Zaleszan nie posłuchali "Burego", nie przyszli na zebranie i tym samym narazili się na śmierć.

To panem tak wstrząsnęło?

Tak. Sugerowanie, że za śmierć odpowiada cywil, który schronił się we własnym domu, a nie oprawca, który ten dom podpalił, to coś niewyobrażalnego. Wtedy pomyślałem: tak nie wolno. Było mi wstyd. Nie mogę się pogodzić z tym, że w taki bezduszny sposób podchodzi się do cierpień ludzkich i pisze tego typu rzeczy. Polacy padali ofiarą tak nieprawdopodobnych zbrodni…

Z jednej i z drugiej strony…

Z trzech stron, bo byli jeszcze ukraińscy nacjonaliści. W tysiącach spacyfikowanych polskich wiosek było wiele przypadków, że ludzie spłonęli we własnych domach, podpalonych przez esesmanów, Sowietów czy banderowców. Gdyby jakiś historyk na Ukrainie, w Rosji czy w Niemczech napisał, że moi spaleni żywcem rodacy odpowiadają za własną śmierć, bo oficer wzywał do wyjścia z domów, to ja bym to odebrał jako najgorszą potwarz. Uważam, że nie ma nic gorszego niż mentalność Kalego.

To znaczy?

Na studiach historycznych wpojono mi zasadę, że wobec wszystkich stron konfliktu historyk musi stosować taką samą miarę. I być obiektywnym. Tymczasem nasi propagandyści dzielą uczestników dziejów na Polaków i nie-Polaków. Jeżeli Ukrainiec, Niemiec czy bolszewik zabija polskiego cywila, to jest to straszna zbrodnia, którą należy potępić. Ale jeżeli Polak zabija cywila, to zaraz znajdzie się tysiąc okoliczności łagodzących. Nie godzę się na pisanie historii w ten sposób.

W naszym przypadku takie okoliczności się wynajduje?

Oczywiście. I to jest głęboko niemoralne. Uważam, że ludzi powinno się dzielić nie na Polaków i nie-Polaków, lecz na ofiary i sprawców. Jeśli ktokolwiek skrzywdził niewinnych, trzeba to ocenić w sposób jednoznacznie negatywny. Miarą patriotyzmu jest bowiem stosunek do ofiar własnego narodu. Ale miarą ludzkiej przyzwoitości jest stosunek do ofiar, które zginęły z rąk przedstawicieli własnego narodu.

Zwłaszcza że ta narracja powtarza się w przypadku Holocaustu ze złym skutkiem dla Polski. Chodzi mi o nową ustawę o IPN, która się opiera na tych podstawach, że Polacy byli święci

Tak, to inna odsłona tego zjawiska. Ta ustawa jest bardzo niedobra. Robi rzecz niedopuszczalną, czyli do sporów i debat historycznych miesza prokuraturę, policjantów oraz sądy. Myśl, że można na 3 lata wsadzić człowieka do więzienia za inne poglądy, jest przerażająca. Rząd przekonuje nas, że ustawa będzie służyć do walki z "polskimi obozami śmierci". Ale wszyscy doskonale wiemy, że ona będzie służyła do wszystkiego, tylko nie do tego.

Dlaczego?

Spróbujmy sobie wyobrazić, że w "New York Timesie" bardzo znany żydowski publicysta napisze, że Polacy są współodpowiedzialni za Holocaust. Czy ktokolwiek wyobraża sobie sytuację, w której Polska występuje o ekstradycję, a FBI zakuwa tego delikwenta w kajdanki i przywozi do Polski? A on u nas dostaje wyrok 3 lata więzienia za „szkalowanie narodu polskiego”? Wszyscy doskonale wiemy, że to mrzonka. Ta ustawa nie może służyć do walki z "polskimi obozami śmierci", bo tego fatalnego sformułowania używa się zagranicą. A tam jurysdykcja naszych sądów nie sięga.

Jaki więc skutek może mieć ta ustawa?

Może być używana do blokowania wolnej debaty w Polsce. Kneblowania ludzi, którzy zajmują się mniej chwalebnymi kartami w naszych dziejach. W nowych przepisach jest mowa o tym, że karani będą ci, którzy "wbrew faktom" oskarżają Polaków o dokonanie jakichkolwiek zbrodni. Ale co to znaczy "wbrew faktom"? Kto ustala te fakty? Sąd i prokuratura nie mają do tego żadnych kompetencji. Policja tym bardziej. Jak sąd może w ogóle rozstrzygać tak delikatne i skomplikowane sprawy?

Może powołać biegłych.

Ale biegli - czyli w tym przypadku historycy – też się różnią w poglądach. Dotyczy to postaw Polaków wobec Żydów, ale nie tylko. Weźmy przykład żołnierzy wyklętych. W książce opisuję zbrodnię dokonaną w Wierzchowinach. To ukraińska wieś na Lubelszczyźnie znana z wspierania władzy komunistycznej. W czerwcu 1945 r. przybył do niej oddział NSZ i w efekcie doszło do masakry ludności cywilnej. Historycy oceniają, że mogło zginąć nawet 200 osób. Na temat mordu toczy się ciekawy spór między historykami. I co najciekawsze - ten spór toczy się między pracownikami IPN. Dr Mariusz Zajączkowski nie ma wątpliwości, że odpowiedzialność polskiego podziemia narodowego za ten mord jest niepodważalna. Z kolei dr Mariusz Bechta twierdzi, że są dokumenty, które wskazują, iż przynajmniej część mieszkańców mogły wymordować oddziały komunistyczne, które wkroczyły do Wierzchowin po wyjściu żołnierzy NSZ. Proszę sobie teraz wyobrazić, że ktoś mówi, że w Wierzchowinach polskie podziemie wymordowało 200 osób. Jakiś "życzliwy Polak" donosi, sprawa więc trafia przed sąd.

A ten zwraca się do prezesa IPN z prośbą o wyznaczenie biegłego?

Tylko którego z historyków wybierze prezes Instytutu? Jeśli Mariusza Zajączkowskiego, to człowiek zostanie uniewinniony. Ale jeśli Zajączkowski będzie na urlopie i biegłym zostanie Mariusz Bechta…

To ten człowiek zostanie skazany?

Tak może być. Ten jeden przykład pokazuje, z jak fatalną ustawą mamy do czynienia. Źle się stało, że prezydent Andrzej Duda jej nie zawetował. To naprawdę wstyd, że taki bubel prawny przeszedł przez Sejm i Senat. Nie może być zgody na ograniczanie wolności słowa.

Tę ustawę krytykuje cały świat. Weźmy pod uwagę mocne oświadczenie Stanów Zjednoczonych.

Proszę zwrócić uwagę, że cała zagraniczna polityka PiS, którą uważam za niezwykle niekompetentną…

Opiera się na sojuszu z USA…

Tak. Wie pan, kiedyś marszałek Józef Piłsudski mówił swoim oficerom: "Ja was wojny na dwa fronty uczyć nie będę, bo wojna na dwa fronty to jest umierać tu i teraz na placu Saskim z szablami obnażonymi w dłoniach, w obronie honoru narodowego. A to sensu nie ma". Dlaczego tak powiedział? Bo w życiu by mu nie przyszło do głowy, że kiedykolwiek będzie w Polsce rząd, który wda się w konflikty na dziesięciu frontach. Polska poróżniła się z Niemcami - bo nam Szkopy nie zapłaciły reparacji; z Rosją - bo nam kacapy zabiły prezydenta i nie chcą oddać wraku Tupolewa; z UE - bo nam dyktuje warunki; z Ukrainą - bo tam mieszkają sami banderowcy; z Francją - bo nam chcieli wcisnąć kiepskie śmigłowce. A teraz doszedł do tego jeszcze ostry konflikt z Izraelem i wspierającymi go Stanami Zjednoczonymi.

Zwłaszcza przy tak proizraelskim prezydencie, jakim jest Donald Trump.

Żeby prowadzić politykę polegającą na konfliktowaniu się z całym światem, trzeba mieć bardzo mocne karty. A my mamy karty słabe. Obawiam się, że mamy do czynienia ze zjawiskiem prowadzenia polityki zagranicznej na potrzeby polityki wewnętrznej. W tej ustawie nie chodzi o stawianie przed sądem żydowskich dziennikarzy z "Haaretza" czy "New York Timesa". Jej twórcy zdają sobie sprawę, że to mrzonka. Przy jej pomocy można za to po raz kolejny zapunktować u twardego elektoratu. Rządzący uważnie patrzą na nastroje społeczne. Spin doktorzy PiS wiedzą, że Polacy są wściekli, gdy mówi się o "polskich obozach zagłady". I oczekują od polskich władz jakiegoś działania.

To w takim razie jak powinno się prowadzić porządną politykę historyczną?

Jeśli chodzi o walkę z "polskimi obozami", to mogę powiedzieć, jak tego nie robić. Nie wolno jej prowadzić przy pomocy ustaw, prokuratury i sądów. To absurd.

Państwo nie powinno prowadzić polityki historycznej?

Robią to wszystkie państwa na świecie, więc będzie robiła to również Polska. Ale ja jestem przeciwnikiem polityki historycznej.

Dlaczego?

Rolą historyka jest ustalenie, co się wydarzyło. A więc przedstawienie prawdy. Tymczasem synonimem słowa polityka jest kłamstwo. Jak mawiał Jerzy Giedroyć - polityka jest najbardziej niemoralną i paskudną formą ludzkiej aktywności. Jak można więc zestawić te dwa słowa - historia i polityka? Z tego musi wyjść propaganda. Polityka historyczna kojarzy mi się z propagandą z okresu PRL, wtedy również władze forsowały swoją urzędową wersję dziejów. I karały tych, którzy ją podważali. Jestem więc przeciwnikiem polityki historycznej, ale rozumiem, że państwo i tak będzie ją prowadziło.

Więc jak ją prowadzić skutecznie i odpowiedzialnie?

To już pytanie do polityków i dyplomatów. Obecnie polityka historyczna polega na tym, że uwypukla się szczytne epizody z dziejów, a zamiata pod dywan te haniebne. Idealnym przykładem są stosunki polsko-żydowskie i ukazywanie tylko Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata.

U nas się wydaje, że większość ratowali Żydów.

Niestety. W rzeczywistości występowały różne postawy. Była pewna grupa Polaków, która ratowała Żydów, i ludzi tych uważam za naszych największych bohaterów. Byli odważniejsi od żołnierzy. Ci ryzykowali bowiem tylko własne życie. Za to Sprawiedliwy ryzykował życiem własnym i rodziny. Występowała jednak również grupa szmalcowników, donosicieli i morderców, którzy wykorzystywali tragiczną sytuację, w jakiej znaleźli się Żydzi, aby się wzbogacić. A po środku była wielka masa ludzi, która po prostu chciała przeżyć. Część ludzi mówi dzisiaj, że Polacy "zrobili za mało". To niesprawiedliwe. Nie można domagać się od ludzi bohaterstwa. Bohaterstwo jest cechą wyjątkową, dlatego właśnie bohaterom stawiamy pomniki. Obecna propaganda próbuje pokazać, że na tysiąc Polaków było 999 bohaterów. W rzeczywistości proporcje były odwrotne. Pełna opowieść o postawach Polaków wobec Holokaustu to opowieść o szmalcownikach, Sprawiedliwych i tych, którzy starali się przeżyć.

Każdy kraj miał swój mit. Rosja na przykład ściga za krytykę ZSRR i Armii Czerwonej, bo przecież to oni uratowali świat przed faszyzmem.

Trafił pan w sedno. Nie ma żadnej wątpliwości, że ustawa o IPN to ustawa w duchu postsowieckim. Część ludzi wychowanych w systemie komunistycznym podświadomie kopiuje jego pomysły. Wtedy był urzędowy mit Armii Ludowej, której nie wolno było "szkalować", teraz zastąpili ją wyklęci. Wtedy nie można było krytykować przywódców partyjnych, dzisiaj źle widziana jest krytyka przywódców II RP czy Armii Krajowej. Część ludzi, która ma na ustach hasła antykomunistyczne, nie zdaje sobie sprawy, że w rzeczywistości powiela schematy z czasów tamtego systemu. Ja uważam, że debata to pasjonująca i pożyteczna rzecz, bo przez ucieranie się poglądów można dojść do prawdy. Natomiast część moich adwersarzy żadnej debaty sobie nie życzy.

Ten, kto krytykuje wyklętych, nie jest Polakiem

Niestety część naszych rodaków osobę, która ma inne poglądy historyczne traktuje nie z szacunkiem, ale z nienawiścią. Takiego człowieka trzeba wdeptać w ziemię, odebrać mu prawo do nazywania się patriotą.

Brakuje chyba trochę roli kultury w takiej dyskusji? Mimo zapowiedzi wspaniałych filmów o historii dostaliśmy "Historię Roja", mieliśmy fatalną "Tajemnicę Westerplatte". Tymczasem Amerykanie rozliczyli się z Wietnamem przez takie filmy jak "Łowca jeleni" czy "Ofiary wojny".

Prawdziwe arcydzieło może powstać tylko w dwóch warunkach - absolutnej wolności twórczej oraz na kontrze. Bunt rodzi dzieła wielkie. Takim przykładem jest dla mnie "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego. To wspaniały film, nakręcony wbrew stanowisku sporej części naszych elit, które uważają, że prawdę o Wołyniu należy złożyć na ołtarzu dobrych relacji z Ukrainą. Myślę, że Smarzowski, kręcąc "Wołyń", nie znajdywał zrozumienia u sporej części swoich przyjaciół. W efekcie nakręcił film wybitny. Niestety wielu naszych rodaków uważa zaś, że - niczym za komuny – należy kręcić wysokobudżetowe filmy historyczne na zlecenie władz. Damy 100 milionów złotych, znajdziemy jakiegoś reżysera i zamówimy u niego film zgodny z naszą ideologią.

Gwarantuję panu, że efektem takich zabiegów zawsze będzie propagandowy gniot. Jak słyszę, że Mel Gibson z Clintem Eastwoodem przyjadą do Polski, by na zamówienie rządu PiS kręcić film o Witoldzie Pileckim, kręcić wspaniałe filmy, to uśmiecham się pod nosem. Zejdźmy na ziemię… Niestety za mówienie podobnych rzeczy można obecnie oberwać. To w dużej mierze wina fatalnego poziomu debaty publicznej. Tego nowego języka, w którym trzeba wyrazić skomplikowane sprawy w 140 znakach na Twitterze…

I zaorać przeciwnika?

Niestety. Często bez zastanowienia się, bez przemyślenia cudzych racji. W nowej książce opisuję masakrę w Pawłokomie. Jest to największa zbrodnia, która obciąża polskie powojenne podziemie. Postakowski oddział ze Lwowa oraz lokalna samoobrona wymordowały w niej blisko 400 Ukraińców. Żołnierze otoczyli wieś, spędzili ludzi do cerkwi i dokonali selekcji. Wypuścili Polaków, kobiety w ciąży i najmniejsze dzieci. Resztę wyprowadzili na cmentarz, rozstrzelali i zakopali w masowym grobie. Tragedia ta stała się dla Ukraińców symbolem ich martyrologii. Po bardzo długich negocjacjach w Pawłokomie został odsłonięty pomnik ofiar i Polaków uprowadzonych wcześniej z tej wioski. Na odsłonięciu obu pomników byli prezydenci Wiktor Juszczecznko i Lech Kaczyński. W książce przytaczam mowę polskiego prezydenta. Mówił, że oczekując szacunku dla naszych ofiar, musimy się zdobyć na to samo wobec ofiar z innych narodów. Nie ukrywał, że Polacy dokonali w Pawłokomie złych rzeczy. Mam wrażenie, że dzisiaj, gdyby ktoś powiedział to, co Lech Kaczyński, zwolennicy PiS z miejsca oskarżyliby go o zdradę i "plucie na bohaterów". Przez ostatnie lata Polska bardzo się zmieniła. To nie jest wesoła konstatacja.

Jak pan ocenia odbiór pana książki?

Nie chodzi mi, broń Boże, o to, aby wszyscy czytelnicy przyjęli mój punkt widzenia. Nie mam takich ambicji. Chciałbym skłonić ludzi do refleksji, dyskusji. Żeby spojrzeli na historię z nieco innej perspektywy. Oczywiście muszę się liczyć z tym, że u części osób książka może wywołać gniew. Te osoby zapewne jej nie przeczytają, ale zareagują automatycznie. Skoro ktoś pisze o przewinach wyklętych, to oznacza, że to wróg i komuch.

Takie reakcje już widziałem w sieci, w komentarzach pod zapowiedziami pana książki.

Dramatem współczesnych czasów jest to, że ludzie atakują książki, których nie czytali. Zanim wytoczy się ciężkie działa i oskarży kogoś o „zdradę narodową”, warto zapoznać się obiektem krytyki. Wszystkim "zawodowym oburzaczom" radzę więc, by ją przeczytali. Dyskusję rozstrzygać powinna siła argumentów, a nie to, kto głośniej krzyczy."

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2018-02-18 15:38:31

,,Dramatem współczesnych czasów jest to, że ludzie atakują książki, których nie czytali. Zanim wytoczy się ciężkie działa i oskarży kogoś o „zdradę narodową”, warto zapoznać się obiektem krytyki. Wszystkim "zawodowym oburzaczom" radzę więc, by ją przeczytali. Dyskusję rozstrzygać powinna siła argumentów, a nie to, kto głośniej krzyczy."

Zgadzam się z tą wypowiedzią z zastrzeżeniem ,,zawodowych oburzaczy- bo P. Zychowicz nie wiadomo czemu rości sobie prawo do paskudnego etykietowania swoich przeciwników, co moim zdaniem nie jest sposobem prowadzenia polemik. Dodam jednak, że równie dużym dramatem są autorzy, którym wydaje się, że wiedzą, a nie wiedzą, którzy przytaczają ( nawet nieświadomie) pocięte i zmanipulowane cytaty, podają nieprawdziwe fakty i na podstawie tego wyciągają wnioski. Błędy i przekłamania , które Pan Zychowicz bezrefleksyjnie zamieścił w swojej pracy niestety ją dyskredytują, a obawiam się, że mimo zapowiedzi, autopolemiczna krytyka ,,dzieła" się nie ukaże....

,,Skazy na pancerzach" to książka potrzebna , ale nie w ten sposób napisana, bo w tej formie jest to bardziej ,,moralitet polemiczno -pamfleciarski" niż książka historyczna.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2018-02-22 08:06:22

Zychowicz taki sam historyk jak Gross!!

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2018-02-25 01:33:01

Uważaj „Bury”, bo źle skończysz…


Grupa historyków (m.in. Mariusz Bechta, Sebastian Bojemski, Przemysław, dr Rafał Dobrowolski, dr hab. Krzysztof Kaczmarski i prof. Jan Żaryn) opublikowała list otwarty w obronie Romualda Rajsa „Burego”. Ceniąc dorobek w/w historyków, których większość znam osobiście, ośmielam się nie zgadzać się z ich argumentacją.

W grę wchodzi bowiem nie tylko prawda historyczna, ale także reputacja i wizerunek obozu narodowego. A „Bury” ten wizerunek zaciemnia, mówiąc oględnie. Broniąc na siłę „Burego” i umieszczając go w tradycji ruchu narodowego – sygnatariusz listu wyświadczają temu obozowi tzw. niedźwiedzią przysługę. Poniżej mój tekst sprzed kilku lat:

Te słowa miał powiedzieć mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka” por. Romualdowi Rajsowi „Bury” we wrześniu 1945 roku, kiedy ten oznajmił, że on i jego oddział (3. Brygada Wileńska AK) przechodzi do Narodowego Zjednoczenia Wojskowego (NZW). Było to po decyzji Delegatury Sił Zbrojnych nakazującej rozwiązanie oddziałów zbrojnych i zaprzestanie walki. Zgromadzeni pod Wysokiem Mazowieckiem b. żołnierze AK uznali, że „góra zdradziła” i postanowili dalej walczyć. „Bury” wybrał jednak NZW, bo miał większą możliwość decydowania i organizacja wydawała mu się bardziej radykalna.

Romuald Rajs „Bury” to jedna z kluczowych postaci zaliczanych do grona „żołnierzy wyklętych”. Zarówno historycy młodego pokolenia urzeczeni mitem „wojny z komuną”, jak i IPN uznają takich ludzi za wzór patriotyzmu i poświęcenia. Schemat jest jasny – skoro w PRL historycy opluwali podziemie, to teraz oddajemy im należny hołd. Jednak popadnie z jednej skrajności w skrajność sprawia, że pojawiają się absurdy, nowe zakłamania i malowanie historii po dyktando ideologii. Przypadek „Burego” jest pouczający, bo pokazuje dokąd prowadzi ideologizowanie historii.

Rehabilitacja

„Bury” został skazany na śmierć w 1949 roku, wyrok wykonano w 1950. Po 1989 roku rodzina „Burego” oraz rodzina jego zastępcy – por. Kazimierza Chmielowskiego „Rekina” wystąpiły do sądu o unieważnienie wyroku i rehabilitację. 15 września 1995 Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego unieważnił wyrok, stwierdzając, że celem działania osądzonych „był niepodległy byt Państwa Polskiego”. Obie rodziny otrzymały zadośćuczynienie finansowe. Rodzina „Rekina” nie wiedziała jeszcze, że w trakcie badań historycznych wyjdzie na jaw wiedza, która pewnie by ją poraziła. Sprawą historii oddziału „Burego” zajął się historyk Jerzy Kułak. Z jego pierwszych publikacji wynikało, że jest pod wpływem legendy „Burego? Kiedy w 2002 TVP wyemitowała film Agnieszki Arnold „Bohater”, Kułak wziął udział w prasowej obronie „Burego”. Film zarzuca dowódcy 3. Brygady NZW spalenie wsi białoruskich i zabicie 28 furmanów (początek 1946 r.). Arnold była łatwym celem, bo miała już na końce tendencyjny film o Jedwabnem, i jak zawsze koncentrowała się na uwypukleniu „polskiego szowinizmu”.

okl bury.jpg

W obronę „Burego” zaangażował się też „Nasz Dziennik” (sic!). W międzyczasie rodziny zabitych przez oddział „Burego” wystąpiły do IPN i sądu i zmianę wyroku rehabilitującego z 1995 roku. „Nasz dziennik” informował w roku 2003: „Białostocki odział Instytutu Pamięci Narodowej kończy postępowanie dotyczące likwidacji komunistycznej agentury w kilku podlaskich wsiach w 1946 r. przez oddział NZW kpt. Rajmunda Rajsa ps. "Bury". Dochodzenie wszczęto mimo istnienia prawomocnego sądowego wyroku rehabilitacyjnego z 1995 r. stwierdzającego, że wszystkie działania kpt. Rajsa wynikały z walki o niepodległy byt państwa polskiego. Wszystko wskazuje na to, że śledztwo zakończy się umorzeniem z powodu tzw. powagi rzeczy osądzonej, czyli zakazu rozpatrywania przez sąd rozstrzygniętej już, co do istoty, sprawy. Postępowanie w sprawie likwidacji komunistycznej agentury przez oddział dowodzony przez kpt. Rajmunda Rajsa białostocki oddział IPN podjął w ubiegłym roku po kilkuletnim zawieszeniu sprawy. Zmierza ono do podważenia prawomocnego wyroku sądu z 1995 roku, w którym sąd oczyścił "Burego" z wszelkich zarzutów stawianych mu przez władze komunistyczne podczas pokazowego procesu w 1949 r.”. I rzeczywiście:

„W dniu 30.06.2005 r. na podstawie art. 17 § 1 pkt 5 i 7 kpk, art. 322 § 1 kpk w
Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku zostało wydane postanowienie o umorzeniu śledztwa nr S 28/02/Zi w sprawach zbrodni przeciwko ludzkości popełnionych w celu wyniszczenia części obywateli polskich, z powodu ich przynależności do białoruskiej grupy narodowościowej o wyznaniu prawosławnym, poprzez dokonanie i usiłowanie zabójstw oraz spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, jak również dopuszczenie się poważnego prześladowania osób tej grupy poprzez spalenie należących do nich budynków mieszkalnych i zabudowań. Postanowienie o umorzeniu śledztwa dotyczy
następujących zdarzeń przestępczych;

1. w dniu 29.01.1946r. we wsi Zaleszany pozbawienia życia przez zastrzelenie
jak i spalenie 16 osób, oraz usiłowanie pozbawienia życia pozostałych mieszkańców poprzez zamknięcie ich w jednym domu, który został podpalony i
spowodowania uszkodzeń ciała poprzez poparzenie co najmniej dwóch osób i
dokonanego w tym samym dniu we wsi Wólka Wygonowska pozbawienia życia przez zastrzelenie 2 osób,

2. w dniu 31.01.1946r. w pobliżu miejscowości Puchały Stare pozbawienia życia przez rozstrzelanie 30 mężczyzn,

3.w dniu 2 lutego 1946 r. we wsi Zanie pozbawienia życia przez zastrzelenie, jak
i spalenie 24 osób i spowodowania uszkodzeń ciała wskutek postrzelenia z broni
palnej i poparzenia 8 mieszkańców oraz dokonanego w tym samym dniu we wsi
Szpaki pozbawienia życia przez zastrzelenie lub spalenie 5 osób i spowodowania uszkodzeń ciała w wyniku postrzelenia z broni palnej 4 osób, z których to 2 osoby zmarły, jak również sprowadzenia pożaru zabudowań tych wsi i wsi Końcowizna

Postępowanie to zostało umorzone wobec prawomocnego zakończenia postępowania o te same czyny przeciwko sprawcy kierowniczemu oraz śmierci bezpośrednich sprawców i niewykrycia części z nich”.

Czy wszystko można usprawiedliwić?

Sąd nie rozstrzygnął więc winy, lecz stanął na stanowisku, że nie można podważać wcześniejszego prawomocnego wyroku. Było to wyjście salomonowe, bo analiza dokumentów skazywałaby, że do wyżej wymienionych czynów doszło, a sprawcami byli podkomendni „Burego”. Czy „walka o niepodległy byt Państwa Polskiego” usprawiedliwiała zabicie mieszkańców kilku wsi białoruskich i zastrzelenie 28 furmanów, których najpierw zmuszono do przewiezienia oddziału? Zawsze w takich wypadkach obrońcy mówią o „likwidacji agentury komunistycznej”. Jednak jest to słowo wytrych. Wykonanie wyroku śmierci w okresie wojny przez struktury podziemne wymagało orzeczenia sądu. Polskie Państwo Podziemne wydawało takie wyroki po nieraz długim dochodzeniu i sprawdzaniu. Po 1945 roku takich procedury po prostu nie było, bo sądy podziemne przestały istnieć. Kułak pisze o tym wyraźnie. Decyzję o likwidacji prawdziwych czy domniemanych „agentów” podejmowali lokalni dowódcy oddziałów, wedle własne punktu widzenia. Już to sprawiało, że pole do nadużywania tego rodzaju kary było olbrzymie. Kułak podaje kilka przykładów likwidacji różnych z pobudek czysto przyziemnych, nawet na tle porachunków osobistych. Tak było też w przypadku furmanów. Kułak jeszcze w roku 2002 „usprawiedliwiał” czym „Burego” tym, że „furmanów skazano za kradzież drewna” (!), w wydanej w 2007 roku książce już tego nie powtórzył. Sam „Bury” siedząc już w więzieniu zwierzał się ze wszystkiego swojemu koledze z celi, nie wiedząc, że ten jest agentem UB. Powiedział tam jasno, że wioski „spalił na własną rękę”.

To nie był obóz narodowy

I mówił prawdę, nad oddziałami podziemia zbrojnego w tym czasie nikt praktycznie nie sprawował kontroli. Struktury NZW w praktyce nie podlegały kierownictwa Stronnictwa Narodowego. Nawet ta część SN, która była za kontynuowaniem konspiracji, jednocześnie sprzeciwiała się prowadzeniu walki zbrojnej (w grę wchodziła tylko konspiracja cywilna). Jednak w opinii powszechne działania takich oddziałów szły na konto obozu narodowego – i tak jest po dziś dzień. Jest to historyczny fałsz, a w przypadku „Burego” fałsz” podwójny. On i jego oddział nigdy nie miał nic wspólnego z obozem narodowym. Kułak pisze o tym tak: „Słowa o ideowych związkach z prawicą nie odpowiadały prawdzie, gdyż 3. Wileńska Brygada AK nigdy nie była narodowa”. (s. 133). Autor przytacza epizod z 1943 roku, kiedy „Bury” nakazał wykonanie kary w postaci 20 wyciorów na oficerach pochodzących z ONR, by „narodowcom wybić z głowy mieszanie się do wojska”. W roku 1946 „Bury” działał już jako „narodowiec”.

Raporty struktur postakowskich były jednoznaczne – „Bury” terroryzuje ludność i zwalcza konspirację wywodząca się z AK. „Nawzajem wykonywano wyroki śmierci, coraz częściej na terenie Okręgu dochodziło do gorszących zajść” – pisze Kułak. „Bury” – jak pisze autor książki – chciał przyćmić sławą „Łupaszkę”, był panem sytuacji, nikt nad nim nie stał, z czasem uwierzył, że ma prawo do robienia wszystkiego w imię walki o Polskę.

Swoim żołnierzom mówił, że III wojna światowa wybuchnie lada chwila, więc ich walka ma sens. Wszystkich, którzy wątpili lub wybierali inna drogę – uważał za zdrajców. Miał na koncie nie tylko spalenie wsi białoruskich, ale także wyroki na żołnierzy Wojska Polskiego, pojmanych podczas akcji (choć w większości przypadków puszczał ich wolno). Relacje jego podkomendnych po latach są niejednoznaczne – jedno oceniali, że był świetnym dowódcą, wymykał się przez wiele miesięcy obławom NKWD. WP i KBW. Inni jednak przyznają, że był to człowiek o bardzo ograniczonych horyzontach, skłonny do szafowania śmiercią innych, porywczy i zadufany w sobie. Cytowane prze autora fragmenty pism „Burego” potwierdzają to – roi się w nich od błędów ortograficznych, a argumentacja jest na bardzo niskim poziomie.

Zdrada przyjaciela

W lecie 1946 roku „Rekin”, zastępca „Burego”, uznał, że walka nie ma sensu, przestał wierzyć w III wojnę światową. Napisał list do „Burego”, że rozpuszcza odział i wychodzi z lasu. Pod zmienionym nazwiskiem wyjechał na Śląsk i zaczął studia na Wydziale Maszyn Politechniki w Gliwicach, był bardzo społecznie uwielbiał jazdę na nartach – chciał żyć, uczyć się i pracować. Nie wiedział, że cień przeszłości dopadanie go wcześniej czy później. „Bury” też rozwiązał oddział i wyjechał na Dolny Śląsk. UB po nitce do kłębka trafiło na jego trop i aresztowało w Jeleniej Górze 13 listopada 1948 r. I tu zaczyna się ostatni akt dramatu. Kułak przeanalizował całą dokumentację na temat tej sprawy i ustalił, że „Bury” postanowił ratować się poprzez zadenuncjowanie swojego kolegi „Rekina”. Od razu zadeklarował współpracę z UB, „od początku obciążył odpowiedzialnością za [spalenie wsi białoruskich] swego zastępcę ppor. „Rekina”, podając przy tym miejsce jego pobytu, które znał z relacji „Bohdana” oraz informacje nt. osiedlenia jego, repatriowanej z Wileńszczyzny rodziny – siostra Zofia wraz z ojcem przebywali w Wydminach, woj. Olszyńskie” (Kułak, s. 386). UB aresztowało wszystkich, ojciec „Rekina” zmarł w więzieniu, a 3 grudnia 1948 r. aresztowano samego jego syna. „Rekin”, jak wynika z dok kentów, zachował się godnie, szybko dowiedział się, że „Bury” go zdradził. W jednym z grypsów pisał: „Mój były dowódca „Bury” poszedł na współpracę z UB (…) cały ciężar działalności zwala na mnie, a sam „w ogóle nic”, wsypał setki ludzi”.

„Rekin” nie wiedział, że jego współwięzień z celi jest na usługach UB, a jego grypsy trafiają nie do rodziny, tylko do oficerów śledczych. Co więcej, także „Buremu” wstawiono do celi agenta. Ten sporządził kilkaset stron notatek z rozmów z „Burym”, z których wynikało, że jego gotowość do współpracy z UB ma na celu tylko to, żeby wyszedł na wolność. Nie ukrywał, że wtedy „będzie mordował do 7-go pokolenia każdego jednego ubowca rodzinę, on sam musi wytoczyć morze krwi”. Takie zwierzenia sprawiały, że „Bury” nie miał żadnych szans – nie dość, że wydał kolegę i jego rodzinę, to w dodatku ujawnił swoje prawdziwe pobudki. Sąd skazał do na śmierć m.in. za spacyfikowanie białoruskich wiosek i zabicie furmanów. Chmielowski „Rekin” początkowo dostał tylko dożywocie, ale potem – w wyniku zaskarżenia wyroku przez prokuraturę – on także dostał wyrok śmierci. „Bury” Total rozstrzelany 31 grudnia 1949 roku, „Rekin” 1 kwietnia 1950 r. – obaj w podziemiach białostockiego więzienia.

Surowa ocena

A oto końcowa ocena autora książki: „Oddział, w którym służyli zapisał się w historii Białostocczyzny niezwykle kontrowersyjnie. Z jednej strony stanowił niewątpliwy dowód sprawności organizacyjną struktur konspiracyjnych NZW. Wyżywienie w tak trudnych okolicznościach, tak dużego oddziału i uchronienie go od zagłady stanowiło nie lada osiągnięcie, które miało konkretny, poważny, wymiar finansowy, gdyż wydatki na wyżywienie oddziału ora leczenie żołnierzy wynosiły ok. 2/3 rocznego budżetu sztabu Okręgu.

Trzeba też jednak wyraźnie stwierdzić, że zorganizowanie w końcu 1945 r. 3 Włoskiej Brygady NZW przez Komendę Okręgu NZW była niewątpliwie poważnym błędem taktycznym, wynikał on bowiem z błędnej strategii przyjętej przez dowództwo wojskowe białostockiej „narodów ki”. Oderwane od rzeczywistości oceny sytuacji militarno-politycznej, by nie powiedzieć wręcz ślepota (mrzonki o wybuchu 3 wojny światowej, plany wywołania powstania wiosną 1946 r., zwalczanie AK-WiN jako organizacji która poszła na współpracę z okupantem), całkowity brak odpowiedzialności za rezultaty takiej polityki i zgubne zadufanie w swoje siły doprowadziły do zwiększenia dynamiki walk zbrojnych jesienią 1945 i zimą 1946 r., co w konsekwencji doprowadziło do pacyfikacji województwa białostockiego przez siły reżimowe na niespotykaną dotychczas skalę. Za tysiące aresztowanych i setki zabitych mieszkańców wsi, miast i miasteczek pośrednia odpowiedzialność spada na członków dowództwa NZW, którzy odrzuci politykę dowództwa WiN oraz PSL wzywających do maksymalnego ograniczenia walk zbrojnych i „rozbrojenia lasów”.

Trzeba przyznać, że kpt. „Bury", szef okręgowego PAS-u oraz dowódca 3 Wileńskiej Brygady NZW w poważnym stopniu był odpowiedzialny za tę właśnie polityką dowództwa NZW jako jedna z najważniejszych osób w tym gronie. Jego prymitywne widzenie świata i otoczenia (był przecież przedwojennym kapralem, po zaledwie zawodowej szkole podchorążych) odpowiadało poziomowi dowództwa białostockiego NZW. Zdecydowany prowadzić walkę zbrojną nie licząc się z kosztami, nie szanował ludzkiego życia przekonany, że cel uświęca środki. Swoiście pojmowane metody walki z przeciwnikiem doprowadziły do tragicznej w skutkach pacyfikacji kilku wsi zimą 1946 r. Wydaje się również, że postępowanie wobec przeciwnika oraz ludności cywilnej niektórych dowódców polowych NZW (w szczególności oddziałów PAS), które można ocenić jako karygodne, także nie pozostawało bez wpływy na kpt. Rajsa (…) Bezwzględny dla wszystkich, których uważał za wrogów, dla siebie i swej rodziny oczekiwał pobłażliwości. Przekonany, że może być równorzędnym partnerem dla MBP, z łatwością dał się wyprowadzić w pole dostarczając wielu cennych informacji”.

Czas na opamiętanie

Jest zadziwiające, że wokół tej książki zapanował całkowita cisza. Tylko „Gazeta Wyborcza”, dla własnych celów ideologicznych, opublikowała obszerną recenzję. Tym czasem ta książka powinna być przedmiotem poważnej dyskusji w instytucjach i ośrodkach, które prowadzą od paru lat swoistą kampanię sakralizowania „żołnierzy wyklętych”. Wciskają się do szkół, budują pomniki, nadają nazwy ulicom. Jakaś głupia dziennikarka podczas rozmowy w TVP na te tematy powiedziała mniej więcej tak: „Dobrze, że byli tacy ludzie [tzn. żołnierze wyklęci], bo teraz możemy jako naród spojrzeć sobie w twarz”. Doprawdy? Czy w świetle historii związanej z „Burym” nie jest to po prostu idiotyzm? A więc nie tysiące akowców, którzy zdecydowali się, nie akceptując nowej władzy i nowego ustroju, na pracę pokojową w kraju, na odbudowę Warszawy, naukę, na budowę portów i stoczni, ma świadczyć o naszej godności, tylko tacy ludzie jak „Bury”? Nie może być zasługą dla narodu tylko fakt wydania na daną osobę wyroku śmierci przez władze komunistyczne. Bo wśród tych skazanych jest i „Bury”, i gen. August Emil Fieldorf „Nil”, w tym czasie przeciwnik tego wszystkiego, co robił ten pierwszy.

Jan Engelgard

Jerzy Kułak, „Rozstrzelany oddział. Monografia 3. Wileńskiej Brygady NZW – Białostocczyzna 1945-1946”, Białystok 2007, ss. 475. Nowe wydanie w 2015 roku.

Tekst sprzed kilku lat, publikuję go dla przypomnienia jako głos w dyskusji na ten temat

PS. Rzadko zgadzam się z Piotrem Zychowiczem, ale tym razem jego artykuł pt. „Dwa oblicza „Burego” w najnowszym numerze „Do Rzeczy” (8/2016) polecam czytelnikom. Oto końcowy jego fragment:

„Upragniona III wojna nie wybuchła i kapitan Rajs musiał „rozpuścić" oddział. Ukrył się w górach, ale ubecja wpadła na jego trop. Został aresztowany w listopadzie 1948 r. Szczegóły jego śledztwa – zrekonstruowane przez Jerzego Kułaka w „Rozstrzelanym oddziale” – są szokujące. „Bury", mimo że najprawdopodobniej nie był bity, zaproponował komunistom współpracę. Zaoferował, że przejdzie na ich służbę i wyda pozostające w lesie oddziały NZW Następnie stanie na ich czele i... pojedzie na Rzeszowszczyznę w celu zwalczania UPA.

„Bury" jako świadek oskarżenia występował na procesach pokazowych kilku innych wyklętych. W śledztwie zrzucał odpowiedzialność za swoje czyny na podwładnych. Rozstrzelanie furmanów na nie¬jakiego „Modrzewia", a spalenie wiosek na ppor. Kazimierza Chmielowskiego „Rekina' Jak wynika z ustaleń Kułaka, Rajs zdradził ubecji informacje, które doprowadziły do aresztowania „Rekina" i jego rodziny. Chmielowski zachował w śledztwie godną postawę i został przez komunistów zgładzony. Jego ojciec zmarł w więzieniu.

Wszystko to – wbrew nadziejom „Burego” – nie ocaliło mu życia. Został skazany na śmierć, a prośba o łaskę napisana do Bieruta została odrzucona. 31 grudnia 1949 r. „Burego" zamordowano w podziemiach komunistycznego więzienia w Białymstoku. Wyrok wykonał białoruski ubek
W1995 r. sąd w Warszawie unieważnił wyrok na „Burego". I słusznie, bo komunistyczny sąd nie miał prawa sądzić żołnierza wolnej Polski. Uczciwe śledztwo w sprawie zamordowania 79 Białorusinów wszczął natomiast IPN. Zostało ono w 2005 r. umorzone z powodu śmierci sprawców. W komunikacie końcowym napisano jednak, że to „Bury" był „sprawcą kierowniczym" zbrodni. Same zbrodnie określono zaś jako „noszące znamiona ludobójstwa".

Które z dokonań tego oficera – bohaterstwo na polach bitew czy zbrodnie wojenne - powinny dominować w ocenie tej postaci? Tę sprawę każdy musi rozstrzygnąć sam. Ja wolałbym, żeby twarzą tegorocznego Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych była „Inka", a nie „Bury".

http://www.mysl-polska.pl/800

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2018-02-25 13:49:54

Wkurza mnie to gadanie iż Kapitan Rajs to ludobójca!Łatwo jakos to im prze gardło przechodzi w przypadku Kapitana "Burego",trudno natomiast im wszystkim zakwalifikować mordy na Polakach na Wołyniu jako LUDOBÓJSTWO!!

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2018-02-25 15:39:36

A mnie brak slow na temat twojej wypowiedzi

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2018-02-25 23:25:28

"Kapitan Bury"... to przedewszystkim zdrajca i sprzedawczyk, który wydał własnych ludzi, ich rodziny i najbliższych...w łapy UB.

Wstyd i hańba, że dziś poniektórzy noszą "Burego" na sztandarach obok Witolda i Inki.

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2018-02-27 11:41:09

http://www.newsweek.pl/...marsz-onr-przez-hajnowke-oddawali-hold-buremu,artykuly,423833,1.html?src=HP_Opinions

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2018-03-02 11:50:51

http://www.radiozet.pl/...ierzach-Wykletych-Nie-mozna-patriotyczna-gumka-myszka-wycierac-niewygodnych-epizodow

"Zychowicz o Żołnierzach Wyklętych: Nie można patriotyczną gumką-myszką wycierać niewygodnych epizodów

„Duma z dokonań zdecydowanej większości Żołnierzy Wyklętych nie może oznaczać, że w imię pięknej legendy będzie się wycierać patriotyczną gumką-myszką te epizody, które są niewygodne i nie pasują do upudrowanej wizji dziejów. Próbuje się historię wypreparować ze wszystkich bardzo kontrowersyjnych spraw. To prowadzi do poważnych konfliktów pamięci np. między Polakami a Białorusinami” – mówi gość Radia ZET, historyk Piotr Zychowicz. Autor książki „Skazy na pancerzach” dodaje, że „Żołnierze Wyklęci to modelowy przykład, że naszą historię pisze się w stylu westernowym – występują albo jako dobrzy kowboje albo źli Indianie”. „Nie da się przyciąć ludzkich dziejów do ciasnych ram polityki historycznej i tego, co nazywa się pedagogiką wstydu. Było 120 tys. chłopaków w konspiracji. Zdecydowana większość z nich nie ma krwi niewinnej na rękach. Ale były też przypadki, że czasami przelewano krew cywilną” – komentuje gość Radia ZET. Jego zdaniem należy mówić prawdę o historii a nie „próbować opakować ją w jasełkowy klimat”. Zychowicz podkreśla, że kult Żołnierzy Wyklętych jest również jego kultem. „Jestem dumny z tych chłopaków, którzy bili się o słuszną sprawę – wolność osobistą jednostki, niepodległość RP” – ocenia.

Konrad Piasecki: Piotr Zychowicz, historyk, autor książki "Skazy na pancerzach: czarne karty epopei Żołnierzy Wyklętych". Czy pan w kulcie żołnierzy wyklętych, a wczoraj obchodzono ich dzień, czuje jakiś fałsz, niedopowiedzenie i ukrywanie prawdy?

Piotr Zychowicz: Kult żołnierzy wyklętych jest również moim kultem. Jestem dumny z tych chłopaków, którzy walczyli, bili się o słuszną sprawę, o wolność osobistą jednostki, walczyli o niepodległość Rzeczypospolitej. Rzucili wyzwanie wielkiemu totalitarnemu molochowi, który miał miliony ofiar na koncie. No ale oczywiście uważam, że ta duma z dokonań zdecydowanej większości wyklętych nie może oznaczać, że w imię pięknej legendy będziemy zamiatali pod dywan czy patriotyczną gumką myszką będziemy usuwali te epizody właśnie z ich epopei, które są niewygodne i które nie pasują do tej upudrowanej wizji dziejów.

Pan wczoraj wieczorem szedłby w demonstracji ku czci żołnierzom wyklętym czy raczej zapalał znicze ich ofiarom? Bo wczoraj wieczorem były dwa takie wydarzenia czy dwie takie demonstracje.

Tutaj mam akurat komfortową sytuację, ponieważ jestem w ogóle przeciwnikiem tego typu przenoszenia dyskusji historycznych na ulicę. Może z dwa razy w życiu byłem na jakichkolwiek uroczystościach oficjalnych patriotycznych. Nie chodzę w żadnych marszach, w żadnych demonstracjach, dlatego że mam słabo rozwinięty instynkt stadny i wolę poruszać się własnymi ścieżkami, a nie chodzić w tłumie.

Gdy lewica oponująca przeciwko kultowi żołnierzy wyklętych mówi, twierdzi, pisze: "Za plecami Pileckiego i innych bohaterów podziemia przemyca się kult kolaborantów i ludobójców. Gwałty, czystki etniczne, mordy na dzieciach - to nie jest żadne bohaterstwo". Pan się pod tym podpisuje czy pan z tym walczy?

Ja niestety dostrzegam po lewej stronie tej debaty próbę powtórzenia tego... Przepraszam, jeśli kogoś urażę, ale troszeczkę są to podobne metody, które stosowano w PRL-u. Przez pryzmat kilku drastycznych przypadków - o których piszę w tej książce, uważam, że trzeba o tym mówić wprost - próbuje się rzutować te historie pożałowania godne, czyli zbrodnie wojenne na cały ruch i na całe podziemie niepodległościowe. Ja tymczasem pokazuję, że nie ma czegoś takiego jak kolektywna wina. Jest tylko wina indywidualna.

To jest w ogóle jest problem debat o historii, że naród, społeczeństwo potrzebuje historii albo wyłącznie heroicznej, albo wyłącznie czarnej. Nie ma skaz, nie ma szarości w tej debacie.

No i właśnie ja mam nadzieję, że tak z naszym społeczeństwem i naszym narodem nie jest źle. Rzeczywiście żołnierze wyklęci to modelowy przykład tego, że pisze się naszą historię w stylu westernowym. Czyli albo występują jako dobrzy kowboje, albo jako źli Indianie. W rzeczywistości prawdziwe życie ludzkie, prawdziwa historia to są dylematy, niesamowite ludzkie wybory, szarości, półcienie. Nie da się przyciąć prawdziwych ludzkich dziejów do ciasnych ram albo polityki historycznej z jednej strony, a z drugiej strony tego, co nazywa się pedagogiką wstydu.

Jak bardzo pana zdaniem skazy na pancerzach żołnierzy wyklętych, jak bardzo ich ofiary sprawiają, że ich kult i ich opiewanie jest fałszywe?

Odmowa przez część środowisk, głównie nacjonalistycznych, uczciwego skonfrontowania się z tym, co się stało, i powiedzenia tak, jak było, to znaczy: "Było 120 tys. chłopaków w konspiracji, zdecydowana większość z nich była wspaniała, nie ma krwi niewinnej na rękach, ale również były takie przypadki, my o tym potrafimy mówić uczciwie, że czasami przelewano krew cywilną", powoduje, że cały czas co roku mamy debaty, mamy dyskusje i rzeczywiście jest tam fałszywa nuta, że próbuje się tę historię wypreparować ze wszystkich bardzo kontrowersyjnych spraw, a to oczywiście prowadzi do poważnych konfliktów pamięci np. między Polakami a Białorusinami, jak to obecnie jest w Hajnówce i okolicach.

Bo najważniejsze pytanie tej debaty i tego sporu to jest pytanie, na ile te czyny zbrodnicze, opisywane również w pańskiej książce, kładą się cieniem na całej legendzie żołnierzy wyklętych, na ile one tę legendę unieważniają?

Moim zdaniem nie unieważniają.

Ale cieniem się kładą?

To jest margines. Cieniem się kładzie odmowa powiedzenia, jak było w rzeczywistości, przez część środowisk, ponieważ uważam, że z tym trzeba się po prostu skonfrontować. To naprawdę nie jest tak, że ze wszystkich formacji na świecie tylko i wyłącznie żołnierze wyklęci dokonali takich rzeczy. To jest wojna. Swoje czarne karty ma armia amerykańska, brytyjska, francuska, Wojsko Polskie, nawet AK. Trzeba mówić prawdę o tej historii, a nie próbować ją opakować w jakiś taki jasełkowy klimat.

Tylko że potem mamy postać na przykład Łupaszki, który jest w panteonie bohaterów narodowych, a jednocześnie jest żołnierzem, dowódcą, którego czyny jego żołnierzy obciążają. I teraz pytanie, czy tego Łupaszkę z panteonu wyjmować czy też go w tym panteonie umieszczać i czcić?

To jest zasadnicze pytanie.

A pan jak na nie odpowiada?

Każdego człowieka trzeba pokazywać w całości. Jest czarna legenda Łupaszki i oczywiście biała legenda Łupaszki. Zwolennicy czarnej przedstawiają go tylko przez pryzmat zbrodni w Dubinkach i szeregu innych pacyfikacji litewskich miejscowości, do których doszło w czerwcu 1944 r.

Niekwestionowanych przez pana?

Absolutnie nie. Czyli jego tam nie było. Dokonali jednak tego jego żołnierze z 5 Wileńskiej Brygady AK. Był to odwet, co jest bardzo ważne, za masakrę polskiej ludności w miejscowości Glinciszki. To się wszystko wydarzyło w czerwcu 1944 r. Przeciwnicy kultu Łupaszki mówią: to jest ludobójca, to jest morderca z Dubinek i to on podjął tę decyzję. Ja się absolutnie sprzeciwiam takiemu podejściu, ale również uważam, że pokazywanie Łupaszki tylko przez pryzmat jego zacnych i olbrzymich zasług dla RP to też nie jest pełny obraz tego żołnierza.

Ale gdybym to pana, Piotra Zychowicza, poprosił o konsultację: co z tym Łupaszką w panteonie - zostawiać czy wyjmować?

Ja bym go zostawił w panteonie, ponieważ proszę zwrócić uwagę na jedną rzecz: zasługi tego człowieka są gigantyczne. Walczył z Niemcami, z sowiecką partyzantką, bronił mieszkańców Wileńszczyzny przed bolszewikami, potem walczył z komuną, ale przede wszystkim złożył na ołtarzu ojczyzny swoje życie. I to jest rzecz, dla której musimy mieć szacunek. Natomiast moim zdaniem jest to bohater z rysą, skazą na pancerzu. I stąd tytuł tej książki. Nie zamierzam udawać, tak jak niektórzy, że Dubinki się nie wydarzyły. Bo tam zginęli konkretni ludzie, w całym tym rajdzie niestety polscy żołnierze zabili około 70 cywili litewskich i o tym też trzeba powiedzieć. Bo pełny obraz tego człowieka, pełnego dylematów, sprzeczności, jest właśnie taki.

A którego z żołnierzy wyklętych by pan jednoznacznie potępił? I uznał, że i historia, i współczesna polityka powinna o nim mówić wyłącznie źle?

Właśnie na tym polega ta książka...

Że nie ma wyłącznie źle i wyłącznie dobrze.

Tak. Tacy są ludzie.

Ale zbrodnie którego z nich obciążają go tak bardzo, że mówić o nim jako o bohaterze polskiego podziemia jest mówieniem nieuprawnionym?

I właśnie to jest ta pułapka. Bardzo trudno jest prawdziwe życiorysy prawdziwych ludzi w ten sposób zaszufladkować i włożyć w takie jasne, konkretne i niemające żadnych półcieni kategorie. Np. weźmy kapitana Rajsa "Burego", czyli taką najbardziej kontrowersyjną postać.

Czczonego przez nacjonalistów i wyklinanego przez lewicę.

I przez białoruską ludność. Wczoraj brałem udział w takiej dyskusji, że jeden z panów biorących w niej udział powiedział: "Po jednej stronie jest komuna, po drugiej są patrioci. To jest właściwie cała oś sporu". Otóż nie, są też białoruscy Polacy prawosławni, którzy mieszkają na Białostocczyźnie, którzy z komuną nie mają nic wspólnego i im też postać Burego nie kojarzy się dobrze z tego powodu, że właśnie z tych wioskach białoruskich na przełomie stycznia i lutego 1946 r. z rozkazu kapitana Burego spalono kilka miejscowości, zabito ok. 80 cywili, m.in. dzieci spłonęły żywcem w Zaleszanach. Ale znowu - jeżeli chce pan ode mnie usłyszeć: "To jest bandzior, nie wolno go czcić", to ja tego nie mogę powiedzieć, bo wcześniej ten oficer prowadził swoich żołnierzy do wspaniałych zwycięstw na Wileńszczyźnie, dostał Virtuti Militari, bił się jak lew podczas operacji "Ostra Brama". Trzeba na jednej szali postawić jego zasługi, na drugiej stronie jego przewiny, i zobaczyć pełny obraz żołnierza. I ta książka właśnie wymyka się takim prostym narracjom.

Tyle że potem są dyskusje i decyzje takie jak ta, czy kłaść kwiaty na jego grobie i czy szef rządu - teraz nawiązuję do Brygady Świętokrzyskiej - powinien iść na cmentarz Brygady Świętokrzyskiej i tam składać kwiaty czy nie?

Powiem a propos tego, czy kłaść kwiaty, czy nie. Ja mam taki strasznie naiwny może pomysł, ale mnie się wydaje, że fenomenalne byłoby to, gdyby kiedyś ten marsz żołnierzy wyklętych, który idzie przez Hajnówkę - uważam, że to nie jest dobry pomysł, żeby to się w ten sposób odbywało - poszedł kiedyś pod pomnik furmanów białoruskich, którzy zostali zamordowani przez żołnierzy Burego w lesie pod Puchałami Starymi, i zapalił tam znicze. I pokazał: "Zobaczcie, to są nasi bohaterowie, ale mamy empatię również dla ich ofiar, widzimy, że to były postaci niejednoznaczne". Wydaje mi się, że taki gest byłby dużo lepszy niż to, co się dzieje teraz, czyli chodzenie pod cerkwią i skandowanie "Bury, Bury, nasz bohater!" na oczach ludzi, którzy cierpią, ponieważ ten Bury doprowadził do śmierci ich bliskich.

Jeszcze na koniec o Brygadzie Świętokrzyskiej: kładłby pan kwiaty na miejscu premiera na ich grobach?

To jest bardzo skomplikowana sytuacja, bo nie jestem pewien, czy to był dobry moment na położenie tych kwiatów, no bo wiadomo, jaki był tego kontekst - potworna awantura polsko-żydowska i zostało to wykorzystane w sposób taki, w jaki zostało. Co do samej brygady, stoję po stronie jej obrońców, ponieważ proszę pamiętać, że żadnej krzywdy nikomu nie przyniosło to podjęcie współpracy z Niemcami.

No ale jednak ta współpraca była.

Ale to jest polityka. Proszę zwrócić na efekty polityczne.

Ja wiem, że to była współpraca taktyczna i w ostatniej fazie wojny, ale jednak to była współpraca ze zbrodniczą armią hitlerowską.

Jasne, że tak. Tylko dwie uwagi. Pierwsza: efekt tego działania. Tysiąc chłopaków z tej Brygady Świętokrzyskiej uratowało się przed uzbeckimi kazamatami - raz. Dwa - po drodze wyzwolili z niemieckich rąk transport jeńców wojennych z powstania warszawskiego i trzy - 5 maja 1945 r. wyzwolili obóz w Holiszowie, gdzie były przygotowane baraki i benzyna, żeby spalić kilkaset Żydówek żywcem. To jedna uwaga. Druga uwaga: proszę zwrócić uwagę, że współpracy podjętej przez AK w trakcie akcji "Burza" z kolei z bolszewikami jakoś nikt nie wypomina AK.

No bo jednak głównym celem akcji "Burza" było uderzenie wycofujących się Niemców i jakieś przygotowanie się na przyjście Rosjan, wobec czego taktyczna współpraca z nimi rzeczywiście uznana jest za obciążającą mniej. Bardzo dziękuję.

Dziękuję bardzo.

„Nowelizacja ustawy o IPN powinna zostać anulowana. Spory historyczne powinna rozstrzygać siła argumentów, a nie prokurator, policjant z gumową pałką czy klawisz więzienny”
Moim zdaniem ta nowelizacja powinna zostać anulowana. Jestem jej zdecydowanym przeciwnikiem. Jestem zwolennikiem anglosaskiego podejścia – całkowitej wolności słowa. Każdy powinien mówić to, co mu się podoba – mówi Piotr Zychowicz w internetowej części programu. Jego zdaniem „spory historyczne powinna rozstrzygać siła argumentów, a nie prokurator, policjant z gumową pałką czy klawisz więzienny”. Historyk uważa, że rządzący „wprowadzili ustawę tak szeroką, że knebluje debatę o polskiej historii”. Nie powinno się na straży prawdy stawiać policji, prokuratorów, bo co to za prawda, która potrzebuje sądów, żeby się obronić. Trzeba przekonywać ludzi argumentami – komentuje gość Radia ZET."

RE: "Nie pali się światła wrogowi" - Romuald Rajs, Bury
2018-07-13 07:40:40

28 kwietnia 1946 roku 3 Brygada Wilenska NZW kpt. "Burego" wspólnie z 6 Brygadą Wilenska AK ppor. "Wiktora" stoczyła w rejonie wsi Brzozowo-Antonie, -Muzyly walkę z 65-osobowa grupą operacyjną MO, KBW i UB. Komuniści zostali rozbici. W najbliższą niedzielę w okolicy bitwy zostanie odsłonięty pomnik ku czci Bohaterów z 3 i 6 Brygady. Na tej wyjątkowej dla naszego regionu uroczystości po prostu trzeba być.

Aby odpowiedzieć musisz się zalogować.








0.053
Ta witryna korzysta z plików cookie. Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej o plikach cookie i zarządzaniu ich ustawieniami.