  
- ikonki przy nicku oznaczają ilość ostrzeżeń które otrzymał użytkownik (czerwona oznacza blokadę logowania w serwisie)
| Temat: |
Kto napisał: |
Dodano: |
"Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
Pyra75
(312 / 15)
|
2009-08-27 22:22:06 |
|
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Polska-nie-odmowilaby-walki-u-boku-Hitlera,wid,11436280,wiadomosc.html
Służba Wywiadu Zagranicznego Rosji zarzuciła Polsce, że jej przedwojenne władze "aktywnie współpracowały z hitlerowskimi Niemcami". Według SWR, Polska "nie odmówiłaby wspólnej wojny z Niemcami przeciwko ZSRR".
Z oskarżeniami tymi wystąpił rzecznik Służby Wywiadu Zagranicznego Siergiej Iwanow, anonsując planowaną na poniedziałek prezentację wydanej przez SWR książki "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45". Jego wypowiedź przytoczyło radio Gołos Rossii.
-
Polska - jeśli sądzić na podstawie wypowiedzi różnych polityków - nie odmówiłaby wspólnej wojny z Niemcami przeciwko ZSRR Siergiej Iwanow
Polska wzięła bezpośredni udział w rozbiorze Czechosłowacji, za zgodą III Rzeszy snuła agresywne plany w stosunku do Litwy i - jeśli sądzić na podstawie wypowiedzi różnych polityków - nie odmówiłaby wspólnej wojny z Niemcami przeciwko ZSRR - oświadczył Iwanow.
- Swoją krótkowzroczną polityką Warszawa sama pozbawiła się ewentualnych sojuszników i faktycznie zdolności do przeciwdziałania hitlerowskiej agresji - dodał.
(bart)
|
| Linki sponsorowane |
|
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
Czlowieksniegu
(4711 / 197)
|
2009-08-27 22:24:29 |
|
Mała ingerencja, żeby było odrobinę jaśniej.
Pozdrawiam.
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
rob
(447 / 40)
|
2009-08-28 07:12:40 |
|
też mi rewelacje. Polska za piłsudskiego aktywnie wspólpracowała z Francją by wspólnie rozbroić Hitlera zanim ten jeszcze zrobił to co zrobił. W tym kontekscie równie fantastycznie rysuje się wizja najazdu Polaków z Niemcami na Moskwę. to dwa projekty z gatunku political fiction a nie realnej polityki.
Oczywiscie Rosjanie taki zajazd przedstawiają jako kwestię zupełnie prawdopodobną co jest kuriozalne z takiego względu ze takie współprace z reżymem Hitlera prowadzili w Europie wszyscy - z Anglikami - wśród których wielu było zafascynowaneych Hitlerem - w szczególnosci. Dlaczego im nie zarzucić kolaboracji z hitlerem?
Co to znaczy "jeśli sądzić na podstawie wypowiedzi różnych polityków - nie odmówiłaby". To wojnę , napaść na sąsiednie państwa prowadzi się na podstawie wypowiedzi polityków czy na podstawie układów i umów międzynarodowych? gdzie takie są?
Polska wzieła udział w zajęciu zaolzia. tego nikt w tym kraju się nie wypiera i wiekszosc się tego wstydzi. tyle tylko ze jeśłi dobrze pamietam nikt tam czeskim oficerom nie strzelal w głowę ani matek z dziećmi nie wywoził na syberię a żydów nie palił w krematoriach. mała różnica
Po prostu kolejna rosyjska...tfu. radziecka agitka mająca przedstawić polskę jako awanturnika który doprowadził do wojny. mam takie wrażenie że rosjanie mają kompleks wobec polaków. polacy to jedyny naród który zdobył moskwę dwukrotnie i jedyny który w XXwieku wygrał z nimi wojnę. to najprawdopodobniej boli.
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
VanWorden
(1926 / 43)
|
2009-08-28 12:39:00 |
|
rob - bardzo dobra analiza ale myślę, że chodzi tu nie tyle o jakieś kompleksy czy przeczulenie ale o zwykłą politykę i reakcję na deklarację parlamentu europejskiego w sprawie upamiętnienia podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow, jako dnia pamięci ofiar totalitaryzmów: http://www.europarl.europa.eu/sides/getDoc.do?reference=P6_TA(2008)0439&language=PL
To zrównanie komunizmu z nazizmem i Stalina z Hitlerem boli ich najbardziej i to jest ich sposób walki z tym faktem. Oczywiście sposób absolutnie absurdalny bo nie można zestawiać faktycznie beznadziejnej decyzji o zajęciu Zaolzia z chłodnym podziałem łupów, zapisanym w pakcie czy późniejszymi ludobójstwami, które są jego bezpośrednią konsekwencją. Bardzo ciekawe co też powie nam Putin na Westerplatte..
Pozdrawiam
VW
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
hOOpOe
(440 / 58)
|
2009-08-28 12:48:00 |
|
http://wiadomosci.onet.pl/2032777,12,item.html
Btw, oglądałem przed chwilą wiadomości i aż się zdziwiłem jak w komentarzu dotyczącym najnowszych rosyjskich rewelacji używano w stosunku do nich określenia "kłamstwa". Dobrze, że chociaż media publiczne mówią o tym bez ogródek w przeciwieństwie do rządzących.
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
rob
(447 / 40)
|
2009-08-28 14:07:09 |
|
Myśle ze Rosjanie mają jednak kompleks polaków. nie darmo przeciez to wypędzenie Polaków z Moskwy uczynili swiętem narodowym. Dla nich zajecie Moskwy było porażką i militarną i polityczną. Nieważne zresztą. Często jak słucham opowieści Rosjan którzy slużyli w Armii Berlinga to mówią ze w sumie poczucie bycia "polakiem" było dla nich trochę nobilitujące. Rosjanie to fajni ludzie tylko wybierają sobie polityków niekoniecznie sympatycznych.
Dziś Polska militarnie nie ma większego znaczenia w regionie - nie jest dla rosji żadnym przeciwnikiem ale Rosjanie porażki pamietają długo - Stalin pamietał przez 20 lat i zrewanżował się oficerom katyniem. A poza tym Polska jest od zawsze dla Rosji izolatorem oddzielajacym ich od bezposredniego kontaktu z zachodem. Rosja jak kania dżdżu zawsze chciała być bliżej Europy - i kulturowo i geograficznie. Oni zawsze daja do zrozumienia że są samowystarczalni i są imperium ale wystarczy spojrzeć na ich kulturę wysoką - ona jest tak naprawdę importem z zachodu. TO nie jest homogeniczne bizancjum. Rosja to co miała w sztuce najlepsze przywiozła z włoch, francji czy nawet USA. Ponoć Stalin był fanem amerykańskiego kina a w latach 40 pełno było piosenek których gdyby nie język to nie odrózniłbyś od przebojów amerykanskich jazzmanów. Sam byłem w szoku jak to usłyszałem bo to przeciez czas socrealizmu ale była i taka muzyka.
a co powie putin? No a czego się spodziewasz? Prędzej mumia lenina przemówi prawdą niż ten kagiebowski opryszek.
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
kopijnik2
(11256 / 398)
|
2009-08-28 14:14:05 |
|
obecne wiatry i wietrzyki, służą do realizacji różnych celów...
prócz wzmocnienia dumy narodowej, zwarcia wobec zewnętrznego wroga - występuje - nadchodzący wątek negocjacji gazowych...
a w mediach niedawno było coś o Qatarze... i też w sensacyjnej wymowie...
obniżenie rangi spotkania z okazji 70 rocznicy IIWW ze strony USA również można postrzegać jako niechęć do spotkania na adekwatnym szczeblu...
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
VanWorden
(1926 / 43)
|
2009-08-28 14:35:42 |
|
To sygnał Amerykanów, ale nie dla nas a bardziej dla Europy, że skończyły się czasy protekcjonizmu Busha i Polska nie będzie już żadnym amerykańskim koniem trojańskim w Europie. Amerykanom bardzo zależy na łagodnych stosunkach z Rosją ze względu na potencjalne zbliżające się rozwiązanie sprawy z Iranem i innych problemach i dlatego też najprawdopodobniej Amerykanie odpuszczą sobie tarczę w Polsce. To zły sygnał i może być zachetą dla Rosjan do eskalacji tej kampanii bzdur. Dlatego właśnie jest ciekawe co powie Putin. Swoją drogą to wiadomo, że te dokumenty będą mocno wyselekcjonowane i okrojone ale i tak cholernie ciekawa sprawa bo to jedyny sposób by zerknąć do archiwum naszego wywiadu, zrabowanego przez Rosjan w 1939.
Pozdrawiam
VW
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
acer
(8686 / 165)
|
2009-08-28 14:54:12 |
|
Niestety, utracenie archiwum II Oddziału Sztabu Generalnego to jedna z naszych największych i niewybaczalnych wpadek w 1939. Podobnie jak wiekszości archiwów placówek kontrwywiadu Korpusu Ochrony Pogranicza. Wielka szkoda, a pewnie największe sekrety i spektakularne przedwojenne sukcesy pozostaną nieznane...
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
kindzal
(2389 / 190)
|
2009-08-28 15:10:06 |
|
Tak to wielki skandal i jedna z większych porażek naszego wywiadu...sam się dziwie, że nie znalezli czasu na zniszczenie tych tak ważnych dokumentów ?
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
1000WATT
(1201 / 79)
|
2009-08-28 18:19:54 |
|
Rosyjski wywiad odwołał prezentację książki
Służba Wywiadu Zagranicznego (SWR) Rosji odwołała w piątek planowaną na poniedziałek prezentację swojej książki "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45". Poinformowało o tym ze źródła w agencji RIA-Nowosti, która miała być gospodarzem prezentacji.
- Zatelefonowano do nas z SWR i przekazano, że prezentacja została przeniesiona na inny termin. Na kiedy, nie podano. Nie podano też przyczyn tej decyzji - powiedziało źródło.
Anons na temat prezentacji został już usunięty ze strony internetowej RIA-Nowosti.
SWR zapowiedziała w miniony wtorek, że 31 sierpnia - czyli w dniu przyjazdu premiera Rosji Władimira Putina do Gdańska na uroczystości poświęcone 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej - opublikuje zbiór dokumentów ze swoich archiwów na temat polityki Polski w latach 1935-45.
Rzecznik SWR Siergiej Iwanow poinformował, że w książce znajdą się "analizy polityki wewnętrznej i zagranicznej Polski, pisma polityczne i zapisy rozmów ambasadorów, raporty attaches wojskowych i wybór telegramów informacyjnych misji dyplomatycznych".
W czwartek, nawiązując do planowanej prezentacji, SWR zarzuciła Polsce, że jej przedwojenne władze "aktywnie współpracowały z hitlerowskimi Niemcami". Według SWR, Polska "nie odmówiłaby wspólnej wojny z Niemcami przeciwko ZSRR".
Z oskarżeniami tymi wystąpił Iwanow, a jego wypowiedź przytoczyło radio Gołos Rossii.
Rzecznik SWR oznajmił, że "przedwojenne polskie władze prowadziły antyradziecką politykę i wspólnie z krajami zachodnimi - Francją oraz Wielką Brytanią - torpedowały wysiłki zmierzające do zbudowania systemu bezpieczeństwa zbiorowego w Europie".
- Co więcej - one aktywnie współpracowały z hitlerowskimi Niemcami - podkreślił.
- Polska wzięła bezpośredni udział w rozbiorze Czechosłowacji, za zgodą III Rzeszy snuła agresywne plany w stosunku do Litwy i - jeśli sądzić na podstawie wypowiedzi różnych polityków - nie odmówiłaby wspólnej wojny z Niemcami przeciwko ZSRR - oświadczył Iwanow.
- Swoją krótkowzroczną polityką Warszawa sama pozbawiła się ewentualnych sojuszników i faktycznie zdolności do przeciwdziałania hitlerowskiej agresji - dodał.
Według przedstawiciela SWR, "dzisiaj politycy kilku krajów wschodnioeuropejskich podejmują aktywne próby zrewidowania historii II wojny światowej - zgodnie ze swoimi obecnymi politycznymi potrzebami".
- W Polsce zwykło się uważać, że kraj ten padł ofiarą agresji. Faktu tego nikt nie kwestionuje. Jednak mało który z odpowiedzialnych polskich polityków zadaje sobie pytanie, co zrobiła Warszawa, aby nie dopuścić do rozpętania wojny - powiedział Iwanow.
Rzecznik ocenił, że "wartość tych dokumentów (publikowanych w książce) sprowadza się do tego, iż spojrzenie wysoko postawionych pracowników ówczesnego MSZ Polski, resortu obrony i służb specjalnych tego kraju będzie pożyteczne dla dzisiejszej interpretacji wydarzeń związanych bezpośrednio z początkiem II wojny światowej".
Zdaniem Iwanowa, "przypomnienie o tym wszystkim wydaje się konieczne w przededniu (rocznicy) tragicznych wydarzeń sprzed 70 lat". - Myślę, że na razie ujawnione zostaną nie wszystkie sekrety polskiej polityki z lat przedwojennych - zaznaczył.
http://fakty.interia.pl/...-rocznica-wybuchu-ii-wojny/news/rosyjski-wywiad-odwolal-prezentacje-ksiazki,1359715
Saluto!
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
1000WATT
(1201 / 79)
|
2009-08-28 18:23:39 |
|
Coraz bardziej zaczyna to wszystko przypominać "Czeski Film"
Saluto!
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
Czlowieksniegu
(4711 / 197)
|
2009-08-28 18:26:23 |
|
Czyżby Firma także miała asa w rękawie?
Gdańsk: samolot wbił się w słup oświetleniowy
Na gdańskim lotnisku doszło do wypadku rosyjskiego samolotu Ił 76. Nikomu nic się nie stało.
Do zdarzenia doszło, gdy po wylądowaniu maszyna kołowała, jadąc na miejsce postoju. Uderzyła w słup oświetleniowym na lotnisku i jest lekko uszkodzona.
Na pokładzie samolotu są limuzyny, którymi mają się poruszać przedstawiciele rosyjskiej delegacji podczas obchodów 70-tej rocznicy wybuchu II wojny światowej.
http://wiadomosci.onet.pl/2701,2032866,gdansk_samolot_wbil_sie_w_slup_oswietleniowy,wydarzenie_lokalne.html
Oczywiście żartuję, ale chyba nikt nie jest w stanie przewidzieć-rozwikłać, w którą stronę sytuacja się rozwinie i o czym właśnie Rosja z USA rozmawia...
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
VanWorden
(1926 / 43)
|
2009-08-28 19:11:38 |
|
W sumie dziwna sprawa bo dokumenty te przejęto podczas bezprawnej agresji a więc powinniśmy się domagać ich zwrotu. To pewnie tyle da co nasze apele o zwrot zrabowanych zabytków, ale może przynajmniej nie będą się tak afiszować skradzionym archiwum i wydawać okrojonych i zmanipulowanych materiałów..
Pozdrawiam
VW
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
rob
(447 / 40)
|
2009-08-28 20:27:38 |
|
te dokumenty w swietle prawa nadal są własnością RP. Dziś właściwie przydatne tylko do prac badawczych więc nie ma co naciskać na ich zwrot ale prawnie dokument jest własnoscią Rzeczypospolitej tak jak wszystkie dzieła sztuki zrabowane podczas wojen. tyle ze prawo prawem a rzeczywistość swoją drogą. Zdaje sie Paczkowski powiedział parę dni temu że Rosja powinna te dokumenty po prostu zwrócić
A co do tego samolotu... No cóż... Po kiego grzyba nam Jaszczembie skoro wystarczy postawić parę słupów na lotnisku i uziemimy flotę przeciwnika. U nich wszystko balszoje. Tako i aeroplan nie zmieścił się na pasie.
proponuję kancelerii prezydenckiej aby przyznać Słupowi jakieś odznaczenie za honorową, bohaterską a co najważniejsze niezłomną postawę.
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
woytas
(8671 / 355)
|
2009-08-28 21:06:39 |
|
mnie draznie tekst, ze Polska brala dzial w rozbiorze Czechoslowacji ...
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
kindzal
(2389 / 190)
|
2009-08-28 21:08:18 |
|
Mnie też. Szkoda że zapomnieli dodać że trochę wcześniej Czesi wykorzystali sytuację i BEZPRAWNIE zajeli to same Zaolzie !
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
coe
(1024 / 35)
|
2009-08-29 04:20:26 |
Oskarżenia wysuwane przez Rosję są przesadzone (no chyba, że w archiwach rosyjskich są jakieś nieznane dotąd dokumenty), ale i Polska nie była takim niewiniątkiem jak to się dzisiaj próbuje przedstawiać.
Polska nie uczestniczyła w rozbiorze Czechosłowacji?
Polska nie tylko w tym rozbiorze uczestniczyła, ale podejmowała szereg działań, aby do takiego rozbioru doprowadzić!
Polska uważała Czechosłowację za twór nietrwały i tymczasowy. Już Piłsudski snuł plany podziału tego państwa i co ważniejsze jako konieczny warunek powodzenia tych planów zakładał udział w nich Niemiec. Beck współuczestniczył w tworzeniu tych panów, a po śmierci marszałka konsekwentnie je realizował.
Jeśli chodzi o rok 1938:
W styczniu i lutym Beck prowadzi szereg konsultacji z niemieckimi politykami uzyskując zapewnienie, że III Rzesza poprze polskie roszczenia do Zaolzia.
W marcu Hitler stawia sprawę Niemców Sudeckich na forum międzynarodowym. W tym samym miesiącu Beck występuje wobec Czechosłowacji z żądaniem nadania mniejszości polskiej takich samych praw jak "innym mniejszościom". (w sposób oczywisty było to nawiązanie do żądań Hitlera)
15 września Beck wysyła do ambasadorów RP w Berlinie, Paryżu i Londynie instrukcję, aby ci domagali się połączenia sprawy Zaolzia ze sprawą Niemców Sudeckich.
20 września ambasador RP w Berlinie Lipski omawia polską akcje na Zaolziu z Hitlerem. Hitler sugeruje, aby akcja wojsk polskich nastąpiła dopiero po zajęciu Sudetów przez wojska niemieckie.
21 września Polska wystosowuje notę, w której domaga się od Czechosłowacji uregulowania sprawy Zaolzia na tych samych zasadach co Sudetenlandu.
27 września w kolejnej nocie Polska żąda od Czechosłowacji zwrotu "niewątpliwie polskich" terenów oraz plebiscytu na pozostałym obszarze Śląska Cieszyńskiego. (jak widać apetyt Warszawy robił się coraz większy)
29 września Berlin informuje Warszawę, że ustępuje z roszczeń do Bogumna i odstępuje ten teren Polsce.
To prawda, że Polska nie uczestniczyła w konferencji w Monachium, chociaż Beck miał taką nadzieję. Na konferencji postanowiono, że Czechosłowacja ma oddać Niemcom Sudety do 10 października. Nie jest prawdą natomiast, że w porozumieniu tym nie było nic o Zaolziu. Postanowiono bowiem, że Czechosłowacja ma w ciągu trzech miesięcy uregulować sprawę mniejszości polskiej i węgierskiej z zainteresowanymi krajami. Jeżeli taka regulacja nie nastąpi, sygnatariusze umowy mają spotkać się ponownie w celu dokonania ostatecznego rozstrzygnięcia.
Fakt, że w Monachium nie przyznano Polsce Zaolzia wywołał w Warszawie wściekłość.
30 września Czechosłowacja przedstawiła Polsce notę, w której proponowała powołanie mieszanej komisji celem uzgodnienia procedur oraz zasięgu przekazywanych terenów. Warszawa nie chciała już jednak żadnych komisji. Na wspólnej naradzie Mościckiego, Rydza-Śmigłego i Becka postanowiono odpowiedzieć 12-godzinnym ultimatum. W ultimatum tym zażądano, aby Zaolzie zostało przekazane Polsce do 10 października, czyli dokładnie w takim samym terminie jak Sudety Niemcom.
Prorządowy "Kurier Czerwony" pisał:
"Doniosłe wypadki dni ostatnich, jakie rozegrały się na terenie Europy, pouczyły nas, że tylko te państwa i narody odnoszą dzisiaj sukcesy i zwycięstwa, które umieją >maszerować<, umieją w jednolitych karnych zastępach iść za swymi wodzami, ich woli podporządkowując wolę milionów obywateli."
Minister Beck oświadczyłbył:
"Ostatnich dwóch miesiącach skompromitowały się różne systemy i metody, w których wartość znacznie silniej wierzono, niż na to zasługiwały. Liga Narodów zamarła. Równocześnie z nią skompromitował się w sposób gwałtowny tzw. system francuski w Europie wschodniej, jak również skuteczność kombinowanych wystąpień francusko-angielskich, którym na tle Ligi chciano nadać charakter zbliżony do wyroków trybunału międzynarodowego. Myśmy przeszli przez to obronną ręką."
Nie był to jednak koniec rozbiory Czechosłowacji.
W listopadzie 1938 Polska zażądała od swojego południowego sąsiada oddania Spiszu i Orawy. Tu współdziałano z Węgrami, którzy w tym samym czasie zagarnęli sobie południową Słowację.
Następnym etapem działań rozbiorowych była tzw. "wspólna granica z Węgrami". Sam Beck napisał w swoim "Ostatnim raporcie":
"Drażliwe dla nas punkty były zawsze te same: Gdańsk, stosunki z Litwą, Zaolzie i wreszcie sprawa wspólnej granicy z Węgrami w wypadku rozbioru Czechosłowacji."
(tak na marginesie – jak można dzisiaj twierdzić, że nie było rozbioru Czechosłowacji, skoro sam uczestnik tamtych wydarzeń, polski minister spraw zagranicznych Józef Beck twierdzi iż taki rozbiór miał miejsce?)
Dla "wspólnej granicy z Węgrami", czyli dalszego rozbioru Czechosłowacji Polska zaangażowała się dyplomatycznie. W celu uzyskania przychylności Niemiec dla tej sprawy Beck spotkał się 5 stycznia 1939 z Hitlerem.
O tych faktach w polskich podręcznikach do historii się nie wspomina… nie publikuje się również takich zdjęć, jak to które zamieszczam, bo przecież wg naszej historii my z Niemcami nigdy… a z Hitlerem to już na pewno nigdy!
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
coe
(1024 / 35)
|
2009-08-29 04:23:32 |
|
A co do "bezprawia" w 1919, to pisałem już o tym kiedyś w innym wątku, wiec teraz w skrócie:
Śląsk Cieszyński nigdy nie należała do Polski i Królowie Polscy nigdy nie rościli sobie do niego żadnych pretensji. Ziemie te były własnością Korony Czeskiej, ergo: Polska nigdy nie miała żadnych historycznych praw do tych ziem!
28 listopada 1918 Józef Piłsudski wydał dekret o wyborach do Sejmu Ustawodawczego, wyznaczając datę 26 stycznia 1919. W dekrecie tym ustanowiony zostaje okręg wyborczy na Śląsku Cieszyńskim, czyli na ziemiach które do Polski nie należały (formalnie były to ciągle ziemie należące do Cesarstwa Austro-Węgierskiego), a do których historyczne roszczenia zgłaszali Czesi.
23 stycznia 1919, wobec faktu iż Polska nie zaprzestała separatystycznych działań na terenie Śląska Cieszyńskiego i nie zrezygnowała z zamiaru przeprowadzenia na tym terenie planowanych na 26 stycznia wyborów do Sejmu, rząd Czeski aby chronić swoje prawa zmuszony był wysłać wojsko.
Taka była przyczyna Czeskiej interwencji wojskowej. Sprowokowali ją sami Polacy próbując zagarnąć Śląsk Cieszyński metodą faktów dokonanych, bez czekania na jakiekolwiek uzgodnienia międzynarodowe.
10 września 1919 Cesarstwo Austro-Węgierskie podpisało w Saint-Germain-en-Laye traktat pokojowy z państwami Ententy. W traktacie tym tymczasowy zarząd oraz decyzje co do późniejszej przynależności Śląska Cieszyńskiego zostają przekazane do wyłącznej decyzji państw Ententy.
10 lipca 1920 premier RP Władysław Grabski wyraża w imieniu Polski zgodę na podporządkowanie się decyzji państw Ententy w sprawie cieszyńskiej.
28 lipca 1920 Rada Ambasadorów, wobec braku możliwości uzyskania jakiegokolwiek porozumienia między Polską i Czechosłowacją (zawiodły dyplomacja, arbitraż i próby przeprowadzenia plebiscytu ) podejmuje arbitralną i niepodważalną decyzję o podziale Śląska Cieszyńskiego, uznając historyczne prawa Czech do większości tych ziem. Polska przyjmując zarząd nad przyznanymi jej terenami akceptuje postanowienie Rady.
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
Martian
(1536 / 45)
|
2009-08-29 07:37:40 |
|
Ładnie piszesz coe, metoda wygodnych faktów do poparcia własnej tezy i pomijanie niewygodnych; godna rosyjskich historyków... tych co to ostatnio historiotwórczo się udzielają dla putina... Może podeślij im swe teksty...
Czemu nie piszesz o porozumieniu Rady Narodowej Księstwa Cieszyńskiego i czeskiego komitetu dla tych terenów, czemu nie piszesz o czeskich intrygach w polityce międzynarodowej szkodzących Polsce i planach czeskiej ofensywy(zobacz gdzie chcieli dojść)Równie dobrze można powiedzieć, że Czesi byli sojusznikami sowietów w najeździe na Polskę. Nic nie piszesz o Spa... o kryteriach etnicznych... To Czesi zastosowali tu metodę faktów dokonanych korzystając z ciężkiej sytuacji Polski. U nich nawet w większym stopniu panowało przekonanie że Polska to twór sezonowy... Pięknym za nadobne można nazwać akcję w 1938 roku... A hitler nie był w owym czasie jeszcze postrzegany jako zbrodniarz przez nikogo w Europie, więc wyrównanie rachunków z Czechosłowacją nie było żadnym rozbiorem, bo ten dokonał się nieco później... Moim zdaniem, w dużym stopniu dzięki samym Czechom i ich polityce w dwudziestoleciu!
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
grba
(3739 / 196)
|
2009-08-29 12:37:54 |
|
Na przeszkodzie sojuszowi polsko-czechosłowackiemu w okresie międzywojennym, a także w epoce rządów emigracyjnych w Londynie nie stały spory graniczne. Z Zaolziem wiązało się wiele brzydkich postępków czeskich i polskich, ale zawsze w imię ważnego sojuszu można było odłożyć je na bok.
Po pierwsze główną przeszkodą był Związek Sowiecki, który nie godził się na jakikolwiek sojusz Polski z Czechosłowacją. Masaryk wraz z Beneszem będąc zwolennikami Rosji/Związku Sowieckiego pogrzebali wszelkie próby budowy trwałej więzi między naszymi krajami; Benesz zabił sojusz na emigracji.
Po drugie, inną przeszkodą był paradoksalnie konflikt polsko-niemiecki 1919-1934. Niemcy były głównym oponentem Czechosłowacji, ale prezydent Masaryk uznał, że kiedy dla Niemców Polska jest wrogiem nr 1, to Czechosłowacja schodzi na plan dalszy.
Po trzecie Beck wiedział, że "Czesi nie będą się bić". Miał rację i niestety nic więcej...
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
pomsee
(9776 / 481)
|
2009-08-29 14:33:58 |
|
coe zapominasz chyba, że w myśl porozumień wersalskich o przynależności do państwa polskiego niektórych terenów wchodzących dawniej do Prus i Austro-Węgier nie miała decydować jego dawna przynależność państwowa a narodowa i miały to rozstrzegać poszczególne REFERENDA
Tak miało być i w przypadku Zaolzia ale Czesi to porozumienie POGWAŁCILI poprzez interwencję zbrojną.
Zaś twój "argument" o tym, że: "pewnych zdjęć się nie publikuje" (przedstawiających Hitlera razem z Beckiem) jest humorystyczny.
Zresztą o czym ma takie zdjęcie ma świadczyć? A może niektórzy po prostu nie wiedzą, że Hitler był kanclerzem Niemiec i jako taka osoba ma zapewne zdjęcia z korpusem dyplomatycznym całej Europy i sporej części świata.
Post został zmieniony ostatnio przez moderatora pomsee 14:34 29-08-2009
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
hOOpOe
(440 / 58)
|
2009-08-29 17:46:14 |
|
http://wiadomosci.onet.pl/2033452,12,item.html
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
hOOpOe
(440 / 58)
|
2009-08-29 17:47:03 |
|
"Kolejne rewelacje Rosji: polski bohater był niemieckim agentem
Służba Wywiadu Zagranicznego (SWR) Rosji uznała ministra spraw zagranicznych przedwojennej Polski Józefa Becka za agenta niemieckiego wywiadu. Informacja o rzekomej agenturalności Becka widnieje na stronie internetowej SWR. Zamieszczono ją w notatce na temat nakręconego przez SWR filmu dokumentalnego "Trzy konferencje", opowiadającego o Teheranie, Jałcie i Poczdamie.
"Beck Józef - pułkownik, minister spraw zagranicznych Polski w przededniu II wojny światowej, agent niemieckiego wywiadu" - tak SWR przedstawia szefa polskiej dyplomacji w latach 1932-39 i jednego z najbliższych współpracowników Józefa Piłsudskiego wśród postaci, o których opowiada film.
Jeśli wierzyć wiadomościom zamieszczonym na stronie SWR, obraz ten powstał w 1998 roku, a jego reżyserem był Jewgienij Potijewski; w roli głównego konsultanta wystąpił były wieloletni (1974-91) wiceszef Pierwszego Zarządu Głównego (wywiadu) KGB ZSRR Wadim Kirpiczenko.
- Jest to bzdura - tak rewelacje SWR na temat Becka skomentował szef Stacji Naukowej Polskiej Akademii Nauk w Moskwie, profesor Mariusz Wołos.
Według Wołosa, historyka i biografa Becka, pogłoski takie rozpuszczał m.in. francuski ambasador w Polsce w drugiej połowie lat 30. Leon Noel. - Utrzymywał on, że Beck służył wywiadowi niemieckiemu i austriackiemu jako attache wojskowy w Paryżu (1922-23) - powiedział polski historyk.
- Na tej bazie budowano różne teorie. Gdy Beck zaczął rozluźniać sojusz z Francją, by pokazać niezależność polskiej polityki, że Polska nie jest klientem Francji - nawiasem mówiąc, robił to pod dyktando Piłsudskiego, ale sam też był do tego przekonany - zaczęto to wyciągać. Podawano, że usunięto go z Paryża, ponieważ przyłapano go na kopiowaniu dokumentów, pozostawionych przez służbę francuską na jakimś biurku - relacjonował Wołos.
- To jest absolutna nieprawda. Beck wyjechał z Paryża, bo został odwołany. Są na to polskie dokumenty. Ówczesne władze Polski - opozycyjne wobec Piłsudskiego - wystawiły Beckowi wysoką ocenę, a nawet nagrodziły za pracę we Francji - podkreślił. - Jeśli zostałby odwołany jako agent niemiecki na prośbę strony francuskiej, to byłby skompromitowany. Nie byłoby żadnych dokumentów dotyczących jego nagradzania - dodał.
Wołos zaznaczył, że sprawa ta była już wielokrotnie wyjaśniana przez polskich i zagranicznych historyków. - To są pogłoski, które krążyły po korytarzach i w prasie. Nie mają pokrycia w absolutnie żadnych dostępnych źródłach - także źródłach wywiadu francuskiego, niemieckiego czy polskiego - oświadczył.
Historyk zauważył również, że jeśli podobne zarzuty pod adresem Becka znajdą się w książce SWR, oskarżającej Polskę o współpracę z Hitlerem, to on "wyciągnie z szuflady 50 dokumentów, w których Beck występuje jako człowiek walczący z Niemcami".
Wołos przypomniał, że ogłosił niedawno drukiem "teczkę" Becka, którą znalazł w Moskwie w dokumentach francuskiego wywiadu. - Jeśli byłyby tam jakiekolwiek sugestie, że był on agentem niemieckim, to Francuzi by to wyciągnęli. Ta teczka została ujawniona dopiero kilka lat temu. Francuzi zbierali na niego papiery jeszcze w 1940 roku - powiedział Wołos.
Służba Wywiadu Zagranicznego Rosji zapowiedziała na wtorek, 1 września, prezentację swojej książki "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45". Mają się w niej znaleźć "analizy polityki wewnętrznej i zagranicznej Polski, pisma polityczne i zapisy rozmów ambasadorów, raporty attaches wojskowych i wybór telegramów informacyjnych misji dyplomatycznych".
Anonsując zbiór, SWR zarzuciła w czwartek Polsce, że jej przedwojenne władze "aktywnie współpracowały z hitlerowskimi Niemcami". Według SWR, Polska "nie odmówiłaby wspólnej wojny z Niemcami przeciwko ZSRR"."
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
woytas
(8671 / 355)
|
2009-08-29 18:00:07 |
|
"Służba Wywiadu Zagranicznego (SWR) Rosji uznała ministra spraw zagranicznych przedwojennej Polski Józefa Becka za agenta niemieckiego wywiadu."
A Stalina uznawali za najwiekszego czlowieka swiata i tej czesci drogi mlecznej....
Jaki ten nasz sasiad zajadly, zaklamany...
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
pomsee
(9776 / 481)
|
2009-08-29 18:25:46 |
|
Znany historyk broni Polski
Norman Davies, fot. PAP/Tomasz Gzell
PAP
Brytyjski historyk Norman Davies uważa, że 70. rocznica wybuchu II wojny światowej stoi pod znakiem nieporozumień i dezinformacji. Tymczasem - jego zdaniem - nie można dopuścić do tego, by jej prawdziwe przyczyny oraz ofiary poniesione przez Polskę i agresja ZSRR zostały zapomniane.
- Rosjanie, którzy wciąż czczą "Wielką Wojnę Ojczyźnianą", oburzają się, gdy przypomina im się ich rolę przed 1941 roku (Hitler zaatakował ZSRR 22 czerwca 1941 roku) - zaznacza brytyjski historyk. - Amerykanów także wyuczono, iż datą godną zapamiętania jest rok 1941 (USA przystąpiły do wojny 8 grudnia 1941 roku), a nie 1939 rok - napisał Davies w artykule w dzienniku "The Independent".
Jego zdaniem "wojna o pamięć" toczy się nadal. Mimo politycznych przemian z 1989 roku nie jest szerzej znany fakt, iż straty Białorusi, państw bałtyckich i Ukrainy, które wzięły na siebie główny ciężar hitlerowskiego ataku w 1941 roku, przewyższały straty Rosji.
- Rosjanie - główni wygrani wojny lądowej w Europie - propagując slogan "20 milionów ofiar" zyskali sobie w świecie ogromną sympatię, skutecznie wymazując z kartotek sowieckie zbrodnie i maskując los milionów zabitych przez Stalina - zaznacza Davies.
Przyjmując Holokaust "jako najwyższy symbol zła, przeciwko któremu toczyła się wojna, zachodni alianci w niezamierzony sposób zepchnęli w cień inne masowe tragedie - dodaje.
Zdaniem Daviesa w "wojnie o pamięć" zwycięzcy (wielka trójka) mają silną pozycję już na samym starcie, zaś Polska "jedyny członek obozu aliantów, który został potraktowany jak przegrany, przegrywa nadal".
Przypomina on, iż Polska miała pakty o nieagresji z obu sąsiadami, którzy na nią napadli, Wielka Brytania zagwarantowała jej niepodległość a Francją zawarła sojusz wojskowy. Polska armia stawiła czoło blitzkriegowi skuteczniej niż Francja i W. Brytania w 1940 roku. W wyniku wojny Polska straciła 18 proc. ludności, blisko połowę terytorium i niepodległość - ocenia historyk.
Davies pisze, iż będzie dziwne, jeśli zagraniczni goście zebrani we wtorek na uroczystości na Westerplatte "nie usłyszą słowa »zdrada«".
- W wojnie o pamięć niewiele rzeczy można porównać ze skalą i determinacji zmasowanej ofensywy propagandowej, którą Moskwa rozpętała w przededniu spodziewanego wyjazdu premiera Władimira Putina do Polski - podkreśla Davies.
- Rosjanie nie szczędzą żadnego wysiłku, by podbudować dawne sowieckie twierdzenia, iż Stalin w 1939 roku postąpił mądrze i że władz sowieckich w żaden sposób nie można współwinić za polityczne manewry prowadzące do wojny - pisze Davies o aktualnej propagandzie Moskwy.
Brytyjski historyk wskazuje, iż po rozpadzie ZSRR, Rosja nie może już twierdzić, że pakt Ribbentrop-Mołotow z 23 sierpnia 1939 roku, to "fikcja wymyślona przez burżuazyjno-imperialistycznych wrogów ZSRR", ponieważ materiał filmowy z tego wydarzenia jest szeroko dostępny.
- Jednak żadne hamulce nie stoją na drodze publicystów działających z inspiracji Kremla, by winą za wybuch wojny obciążyć nieokreślonych bliżej winowajców, na ogół Polaków, którzy rzekomo rwali się, by wykonać robotę Hitlera - zaznacza Davies w nawiązaniu do nieprzychylnych Polsce artykułów w prasie rosyjskiej, które nazywa "szokującymi".
Według Daviesa, rząd Rosji musi sobie zdawać sprawę z tego, iż na Polsce się nie skończy i będzie miał duże trudności z usprawiedliwieniem podbojów Stalina, do których drogę utorował mu pakt Ribbentrop-Mołotow.
Agresja ZSRR na Finlandię w listopadzie 1939 roku - jak wskazuje Davies "pod każdym względem jest równie ewidentna, co atak na Polskę". Dalsze miejsca na liście ofiar sowieckiej agresji zajmują Estonia, Łotwa, Litwa i Rumunia.
Post został zmieniony ostatnio przez moderatora pomsee 18:26 29-08-2009
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
Krzysztof115
(227 / 6)
|
2009-08-29 18:36:00 |
a "dusza słowiańska".
Ocieplenie stosunków czesko-radzieckich po 1935 roku zaowocowało;
1.Zakupem przez stronę radziecką prototypów nowoczesnych dział
wraz z licencją na ich produkcję (opracowanych w zakladach "Skoda").Mam tu na myśli: działo górskie, kalibru 7,62 cm C5,działo dalekonośne, kalibru 210 mm VX( o zasiegu 30 km), haubica, kalibru 305 mm oraz działo przeciwlotnicze 7,5 cm vz.1937 (R 3).Zakłady "Skoda" miały także opracować działa morskie , kalibru 400 mm dla radzieckich pancerników, będacych w trakcie budowy.
2. Strona czeska zakupiła licencję oraz rozpoczęła produkcją seryjną bombowca radzieckiego SB-2, pod oznaczeniem B-71.
Pozdrawiam.
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
kindzal
(2389 / 190)
|
2009-08-29 19:11:45 |
|
Szkoda że z polskiej strony nikt nie reaguje na te bluznierstwa !
Mam nadzieję że Putin na Westerplatte, nie postawi Tuska w ostatnim szeregu, tak jak to zrobil w swoim czasie z Kwasniewskim...
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
acer
(8686 / 165)
|
2009-08-29 19:58:02 |
|
Na Westerplatte to sobie może porządzić co najwyżej swoim parasolem.
Dwa lata wcześniej na takiej rocznicy podejrzewam cofnięto by zaproszenie i zamknięto granice na kilkanaście godzin przed uroczystościami.
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
acer
(8686 / 165)
|
2009-08-29 20:01:59 |
|
I pewnie dobrze by zrobiono...
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
VanWorden
(1926 / 43)
|
2009-08-30 00:22:50 |
|
pomsee - Mylisz referendum z wyborami do sejmu a to kompletnie dwie rózne sprawy. Wybory rozpisano w okręgu którego przynależności jeszcze nie określono i właśnie na taką politykę faktów dokonanych, Czesi odpowiedzieli własną akcją. Można się zgadzać lub nie z argumentacją ich działan, ale trzymajmy się faktów.
Pozdrawiam
VW
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
coe
(1024 / 35)
|
2009-08-30 03:00:24 |
W okresie międzywojennym Polska i Czechosłowacja nie pałały do siebie sympatią i obie strony miały udział w takim stanie rzeczy. Tak się jednak złożyło, że to Polska w 1938 uczestniczyła w rozbiorze Czechosłowacji, a nie na odwrót. Każdy więc niech rozlicza się z własnych grzechów, bo kawały w stylu "a za to u was biją murzynów" już dawno przestały śmieszyć.
Dars zapytał dlaczego nie napisałem o porozumieniu zawartym 5 listopada 1918 przez komitety narodowe polski i czeski? Zapewne przez roztargnienie przeoczył on fakt zapisania w tym porozumieniu iż musi być ono zatwierdzone przez rządy w Warszawie i Pradze. Rząd Czeski na to porozumienie się nie zgodził, co stanowi je NIEWAŻNYM.
Dziękuje również koledze za stwierdzenie, że choć dla niego niewygodne, to jednak przedstawiłem FAKTY.
Pomsee wspomniał o Traktacie Wersalskim…
Traktat pokojowy z Niemcami podpisano 28 czerwca 1919 roku w Wersalu.
Traktat pokojowy z Austro-Węgrami podpisano 10 września 1919 roku w Saint-Germain-en-Laye.
Traktat pokojowy z Bułgarią podpisano 27 listopada 1919 roku w Neuilly-sur-Seine
Traktat zamykający konferencję pokojową, powszechnie zwany Wersalskim został ratyfikowany i wszedł w życie 10 stycznia 1920 roku.
Pomsee, czy mógłbyś w przystępny sposób wytłumaczyć mi jak postanowienia traktatu ze stycznia 1920 roku mogły obowiązywać na Śląsku Cieszyńskim w styczniu 1919 roku?
Jeśli chodzi o plebiscyt…
Plebiscyt wyznaczony na maj 1920 zostało odwołany przez Międzysojuszniczą Komisję Plebiscytową ze względu na liczne incydenty polsko-czeskie.
4 czerwca 1920 Rada Najwyższa Ententy zaproponowała zamianę plebiscytu na arbitraż Króla Belgii – Czesi tą propozycję odrzucili.
7 lipca 1920 Rada Najwyższa Ententy zaproponowała nowy termin plebiscytu – Polska nie zgodziła się na plebiscyt.
Jak już pisałem wcześniej 28 lipca 1920 Rada dokonała arbitralnego podziału Śląska Cieszyńskiego.
Pomsee, napisz proszę coś więcej o tym plebiscycie, który Czesi "pogwałcili poprzez interwencję zbrojną", bo ja o żadnym plebiscycie planowanym na rok 1919 nic nie słyszałem, a chętnie bym swoją wiedzę poszerzył.
W kwestii "humorystycznego" zdjęcia (mam nadzieję, że tym kolejnym pomsee i nie tylko również się ubawią).
O czym mają takie zdjęcia świadczyć? A o czym świadczą międzypaństwowe wizyty "na wysokim szczeblu"? – że odpowiem pytaniem na pytanie.
Przeważnie świadczą o dobrych relacjach między stronami. Między krajami o złych relacjach wzajemnych (tak jak w tamtych czasach między Polską i Czechosłowacją) do takich wizyt nie dochodziło (chociaż Beck miał oficjalne zaproszenie do Pragi).
Zgadam się z pomsee, że Hitler ma zapewne zdjęcia z korpusem dyplomatycznym wielu krajów – i wcale mnie to nie dziwi. Dziwi mnie natomiast, dlaczego dzisiaj oficjalna polska historia takie zdjęcia "przemilcza"? Mamy coś do ukrycia? Wstydzimy się czegoś?
Pozwolę sobie zakończyć cytatem z felietonu Jerzego Marka Nowakowskiego:
>> Moi profesorowie od historii tłumaczyli, iż badaniom historyka poddaje się dopiero ta epoka, która nie ma bezpośredniego wpływu na czasy, w których historyk żyje. Poziom zakłamania i zmitologizowania epoki II wojny światowej wskazuje, że dotychczas częściej mieliśmy do czynienia z pamiętnikarstwem, propagandą i publicystyką niż z historiografią.(…) Najbliższe tygodnie będą w dużej mierze zdominowane przez rocznicę wybuchu wojny. Może warto przy tej okazji trochę w naszej wiedzy na temat najnowszej historii posprzątać.(…) Polska historia po raz pierwszy od dwustu lat nie musi być pisana "ku pokrzepieniu serc". Może być pisana uczciwie. <<
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
Martian
(1536 / 45)
|
2009-08-30 08:22:40 |
|
Coe nie przez roztargnienie tylko to skrót myślowy. Po co referenda po co arbitraże jeśli ludność na danych terenach się dogadała. Pradze chodziło wyraźnie o zagarnięcie bogatszych terenów na Śląsku cieszyńskim. A trzymając się jedynie faktów to w 1938 nie było rozbioru gdyż nastąpiło porozumienie o zwrocie terenów Zaolzia Polsce. Nie zmieni to mojej opinii, że polityka lizania pewnej części ciała wszystkim naokoło przez Czechów by ugrać na konflikcie z Polską zaprzepaściła szanse na jakikolwiek kompromis w tej sprawie i zniweczyła szanse na pokój w Europie....
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
pomsee
(9776 / 481)
|
2009-08-30 08:30:57 |
|
Oczywiście z mojej strony doszło do kilku pomyłek - tak to jest jak człowiek nie zajrzy do książek i pisze z głowy o sprawach, którymi się dawno nie zajmował.
Wracając jednak do meritum - ogólnie zgadzając się co do faktów napisać trzeba, że strona czeska w konflikcie o Zaolzie wykazała się wobec strony polskiej agresją a także w świetle późniejszych ustaleń - niedotrzymywaniem tychże.
Polski rząd uznał decyzję Rady Ambasadorów (z 28 lipca 1920 r.) ze względu na pogarszającą się sytuację na froncie wojny polsko-bolszewickiej pod warunkiem przepuszczania przez Czechosłowację transportów z bronią dla Wojska Polskiego. Czechosłowacja mimo deklaracji Edvarda Beneša w Spa aż do bitwy warszawskiej żadnych transportów do Polski nie przepuściła.
W świetle wydarzeń wokół Zaolzia w latach 1919 - 1920 i postępowania strony czeskiej także w dwudziestoleciu międzywojennym wobec polskiej mniejszości narodowej na spornych terenach wystąpienie Polski w 1938 r. jest całkowicie usprawiedliwione.
Polacy zrobili po prostu to samo co Czesi w latach 1919-1920.
Co do zdjęć coe widzę, że kontynuujesz swój humorystyczny wątek. Piszesz np:
"O czym mają takie zdjęcia świadczyć? /../Przeważnie świadczą o dobrych relacjach między stronami."
A to mi odkrycie Ameryki! Myślałem, że powszechnie wiadome jest, że po wzajemnym podpisaniu Deklaracji o nieagresji w 1934 r. stosunki polsko - niemieckie do 1938 r. były dobre lub nawet bardzo dobre. Widocznie coe uważasz, że fakt ten dyskredytuje nasz kraj, który zapewne powinien w tamtym okresie ignorować Niemcy razem z jej kanclerzem.
W istocie w swoich dywagacjach nie pierwszy raz popisujesz się daleko idącą ignorancją. Twoje wyraźnie filoczeskie poglądy ukrywasz podpierając się cytatami z J. M. Nowakowskiego. Piszesz o odmitologizowaniu polskiej historii a w istocie powtarzasz namiętnie tezy PRL-owskiej propagandy i to wszystko co napisano o zajęciu Zaolzia do 1989 r.
O jakości twoich poglądów świadczy humorystyczna teza o tym, że: "dlaczegogo dzisiaj oficjalna polska historia takie zdjęcia "przemilcza"
Otóż aby daleko nie szukać drogi, walczący z "mitami" coe zajrzyj np. do dostępnego obecnie w Empiku zeszytu wydanego przez Politykę pt. "1939 Jak rozpętała się II wojna światowa". Tam na str. 64 znajdziesz zdjęcie Hitlera witającego na schodach (!) Berghofu ministra Becka ubranego w wytworną bekieszę. Sądząc z tonu twoich wypowiedzi zapewne będzie to jeden z dowodów na poparcie ostatnich tez forsowanych w Rosji, że Beck był hitlerowskim agentem wywiadu"
Jak już ochłoniesz z szoku to polecam ci książkę E. C. Króla pt. " Polska i Polacy w propagandzie narodowego socjalizmu w Niemczech 1919 - 1945", która to na prawie 700 stronach wyczerpująco opisuje stosunki polsko - niemieckie. Są w niej także o zgrozo! liczne fotografie ukazujące np. prezydenta Mościckiego z Goeringiem!
Post został zmieniony ostatnio przez moderatora pomsee 09:43 30-08-2009
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
pomsee
(9776 / 481)
|
2009-08-30 10:23:51 |
|
Pozwolę sobie wkleić tu post z podobnej dyskusji sprzed ponad roku:
_____________
"coe jak wobec tego wytłumaczysz poniży fragment:
"3 lutego 1919 władze czeskie zgodziły się w Paryżu pod naciskiem przedstawicieli Ententy na ogłoszenie plebiscytu. Jednak latem 1920 podczas ofensywy Tuchaczewskiego na Warszawę, minister spraw zagranicznych Edward Benesz wymusił podział Śląska Cieszyńskiego (wzdłuż linii rzeki Olzy) oraz spornych terenów Spisza i Orawy."
I dalej:
"W tej sytuacji planowany plebiscyt został odwołany i 28 lipca 1920 r. obradująca w Paryżu Rada Ambasadorów sama dokonała podziału tego obszaru. Polski rząd uznał aneksję Zaolzia przez Czechosłowację ze względu na pogarszającą się sytuację na froncie wojny polsko-bolszewickiej pod warunkiem przepuszczania przez Czechosłowację transportów z bronią dla Wojska Polskiego."
Do czego i tak nie doszło.
Polska miała niezbywalne prawa do Zaolzia i z nich skorzystała.
Czesi, którzy przez całe dwudziestolecie ignorowali II RP mówiąc, że to "twór tymczasowy" zebrali w 1938 r. owoce swojej polityki.
______________________
Cała dyskusja tutaj:
http://odkrywca.pl/pokaz_watek.php?id=631404#633106
Post został zmieniony ostatnio przez moderatora pomsee 05:51 01-09-2009
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
balans
(2677 / 48)
|
2009-08-30 12:07:15 |
|
Żeby to wszystko takie proste było...
Nie wdając się w spór kto ma więcej racji w sprawie Zaolzia, pozostaje stwierdzić, że zajęcie go przez Czechów w takich, a nie innych okolicznościach spowodowało u nas głęboką niechęć do naszego południowego sąsiada.
Piszesz Pomsee cyt. "Czesi, którzy przez całe dwudziestolecie ignorowali II RP mówiąc, że to "twór tymczasowy" zebrali w 1938 r. owoce swojej polityki". No i Vice Versa! Bo przez całe międzywojenne dwudziestolecie my również byliśmy przekonani, że Czechosłowacja to taki "twór tymczasowy". A w efekcie zamiast jakiegoś obronnego sojuszu z silnym ekonomicznie sąsiadem, zostaliśmy "załatwieni" w osamotnieniu gdy "nastał czas" rewizji Traktatu Wersalskiego.
Aby nie być gołosłownym, to kilka faktów:
1. Polska w latach 30-tych zacieśniała współpracę ze słowackimi autonomistami.
2. W ramach tej współpracy pod koniec września 1938 roku dwaj czołowi ówcześnie słowaccy politycy: Karol Sidor i ... ks. Jozef Tiso odwiedzili naszego ambasadora w Pradze i przedstawili propozycję Unii polsko-słowackiej [nie dostali z Warszawy odpowiedzi, bo nam się już wtedy marzyła wspólna granica z Węgrami].
3. Ponieważ przed wojną prowadziliśmy mocarstwową politykę, to i na ogólnym "trendzie" postanowiliśmy coś ugrać dla siebie i w związku z tym zażądaliśmy zwrotu nie tylko Zaolzia, ale należących do Słowacji terenów [Jaworzyna, Czadec, Łupkowa, niewielki kawałek Orawy i coś tam w okolicach Pienin].
4. No i dostaliśmy to czego żeśmy żądali, ale cena była bardzo wysoka - w polityce słowackiej nastąpił zwrot w stronę Berlina [23 marca 39 roku Słowacja podpisuje układ z Niemcami].
5. Czy nam się to wszystko opłaciło? Chyba nie bardzo, bo w parę miesięcy później "zarobiliśmy" dodatkowy front wojny z Niemcami. Dodam, że na taki obrót spraw nie byliśmy zupełnie przygotowani i całego tego frontu od Tatr po nową granicę z Węgrami broniły tylko 2 Brygady Górskie, a sami Słowacy wystawili 3 Dywizje nie licząc sił niemieckich...
balans
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
mikael68
(98 / 2)
|
2009-08-30 12:16:09 |
|
Panowie, kol. pomsee delikatnie przypomniał że ta dyskusja pt."Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1939-1945" nie dotyczy wątku Zaolzia. Dyskusję można prowadzić w odpowiednim do tej dyskusji wątku:"Przyczyny konfliktów o "południową granicę" w XXw.". Po co mamy odbiegać od tematu? Interesuje mnie tylko skandaliczna publikacja rosyjskiego wywiadu będąca prowokacją w stylu starego KGB. Z całym szacunkiem delikatnie przypomnę kol. coe że zbaczamy z torów dyskusji dot. rosyjskiej publikacji firmowanej przez rosyjski wywiad. Pozdrawiam.
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
balans
(2677 / 48)
|
2009-08-30 13:23:17 |
|
Tak dosłownie, to o co Ci chodzi kol. Mikael68? No bo przecież tytuł wątku jest: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej 1935-45"!
No dobrze, wiem że tak naprawdę rozchodzi Ci się o to, że to temat wywołany obecnie przez stronę rosyjską...
Moje zdanie w tym temacie, w punktach:
1. Każdy kraj stara się się przedstawiać swoją historię w jak najbardziej korzystnym świetle.
2. Im bardziej biedny kraj, tym bardziej stawia na narodowe mity, czego i my jesteśmy przykładem, ale i tak obecna Rosja przebija nas na przysłowiową głowę.
3. Ten temat to myśmy sami wywołali domagając się międzynarodowego potępienia Rosji za Pakt Ribbentrop-Mołotow w 1939 roku. Ale zapomnieliśmy o tym, że w Rosji, jak w dawnym CCCP, mit Wielkiej Wojny Ojczyźnianej jest tym co cementuje ten naród. Bo może być "głodno i chłodno", ale to "my" pokonaliśmy Giermańca!!!
4. Domaganie się więc przez nas rewizji tego mitu [w tle jakieś ewentualne odszkodowania] ZAWSZE spowoduje wręcz wściekłą reakcję Kremla - tak jak obecnie.
5. Tak ogólnie to jestem zwolennikiem myślenia o przyszłości, a nie fanatykiem wojny na mity...
Pozdrawiam
balans
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
pomsee
(9776 / 481)
|
2009-08-30 17:39:21 |
|
Premier W. Brytanii chciał dać Gdańsk Hitlerowi
W 1939 roku ówczesny brytyjski premier Neville Chamberlain gotów był zgodzić się na przyłączenie Gdańska do III Rzeszy, ponieważ sądził, iż układ z Polską zobowiązujący W. Brytanię do obrony niepodległości Polski nie oznacza, iż zobowiązuje ją także do obrony terytorialnej integralności Polski i jej praw na terenie Wolnego Miasta Gdańska - twierdzi w tygodniku "Observer" brytyjski historyk Martin Gilbert.
Jego zdaniem w historii W. Brytanii niewiele jest równie udanych prób zatuszowania faktów, jak te dotyczące zabiegów rządu Chamberlaina zmierzających do zmuszenia Polaków do zrzeczenia się praw do Gdańska.
Po zajęciu Pragi przez wojska hitlerowskie w marcu 1939 roku Polska uzyskała od W. Brytanii gwarancje niepodległości, ale jak zaznacza Gilbert "nie był to koniec brytyjskiej polityki appeasementu (ustępstw) wobec Adolfa Hitlera".
Historyk cytuje list Chamberlaina do siostry: - (Gwarancje) nie są prowokujące w tonie, choć stanowcze, wyraźne i akcentujące (...), że naszemu rządowi zależy nie na granicach państw, lecz na niedopuszczeniu do ataków na ich niepodległość. To rząd brytyjski będzie oceniał, czy ta niepodległość jest zagrożona.
Na wiosnę 1939 roku, gdy Niemcy wysunęły roszczenia wobec Gdańska zamieszkałego w większości przez Niemców, Chamberlain "nie widział powodu, by miasto nie miało znaleźć się w orbicie hitlerowskich Niemiec i naciskał na Polskę, by przystąpiła z nimi do negocjacji" - pisze Gilbert.
25 sierpnia 1939 roku Adolf Hitler powiedział brytyjskiemu ambasadorowi w Berlinie Nevile'owi Hendersonowi, iż poza Gdańskiem, Niemcy nie mają żadnych innych spornych kwestii w stosunkach z Polską. Hitler dodał, że po jej uregulowaniu wycofa się z polityki i zgodnie z powołaniem zostanie artystą.
Szef brytyjskiego MSZ lord Halifax zwrócił się do przywódcy Włoch Benito Mussoliniego, by powiedział Hitlerowi, że Londyn gotów jest wywrzeć presję na Warszawę, by przystąpiła do negocjacji z Berlinem. Równocześnie, 25 sierpnia 1939 roku, dla uspokojenia Polski rząd brytyjski nadał gwarancjom jej niepodległości rangę formalnego układu sojuszniczego.
Niemal od razu Brytyjczycy posłużyli się też tym układem do wywarcia jeszcze silniejszych nacisków na Polskę, by zrzekła się praw do Gdańska. 28 sierpnia szef MSZ lord Halifax wysłał do ambasady brytyjskiej w Warszawie telegram: - Rząd Jego Królewskiej Mości szczerze wierzy, iż polski rząd upoważni go do poinformowania rządu Niemiec o tym, że Polska gotowa jest natychmiast przystąpić do bezpośrednich rozmów z Niemcami.
Hitler - jak zaznacza Gilbert - odebrał stanowisko Londynu jako oznakę słabości i 1 września zaatakował Polskę. Gdy niemieckie bomby spadały już na Warszawę, Chamberlain mówił w Izbie Gmin: "Jeśli rząd Niemiec gotów byłby wycofać swe siły z Polski, to rząd Jego Królewskiej Mości będzie gotów uznać, iż położenie jest takie, jakie było zanim Niemcy przekroczyły granicę z Polską". Z chwilą, gdy Niemcy wycofają swe wojska droga będzie otwarta do dyskusji między Niemcami, a Polską, a W. Brytania będzie chciała w nich uczestniczyć - dodał premier.
Po tej wypowiedzi w Izbie Gmin wybuchła wrzawa. Przeciwko Chamberlainowi wystąpili nawet niektórzy członkowie jego gabinetu, łącznie z ministrem wojny Leslie Hore-Belishą. Odmówili oni opuszczenia Downing Street do czasu aż premier zgodzi się honorować postanowienia traktatu z Polską i wypowie Niemcom wojnę.
Chamberlain ugiął się i pod presją tej bezprecedensowej rewolty Londyn wysłał Berlinowi ultimatum z żądaniem natychmiastowego wycofania wojsk z Polski. Po jego upływie, 3 września 1939 roku Wielka Brytania oficjalnie znalazła się z Niemcami w stanie wojny.
Zabiegi Chamberlaina zmierzające do nakłonienia Polski do wyrzeczenia się praw do Gdańska i bunt w jego rządzie uszły uwadze brytyjskiej opinii. Następca Chamberlaina Winston Churchill sprzeciwił się wszczęciu dochodzenia w sprawie okoliczności poprzedzających wybuch II wojny światowej, ponieważ obawiał się, że podzieli to opinię publiczną i osłabi narodowe morale.
http://wiadomosci.onet.pl/2033705,11,item.html
Post został zmieniony ostatnio przez moderatora pomsee 17:41 30-08-2009
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
kindzal
(2389 / 190)
|
2009-08-31 17:07:14 |
|
List Putina do Polaków
Oto już 70 lat dzieli nas od tragicznej, czarnej daty w historii cywilizacji - 1 września 1939 roku. Pierwszego dnia najbardziej niszczycielskiej, krwawej wojny, której doświadczyły Europa i cała ludzkość.
Gdy Premier Polski Pan Donald Tusk skierował do mnie zaproszenie na uroczystości poświęcone rocznicy wybuchu II wojny światowej, przyjąłem je bez wahania. Po prostu nie mogłem postąpić inaczej. Ponieważ ta wojna zabrała życie 27 milionom moich rodaków i każda rosyjska rodzina odczuwa własny ból z powodu tamtych strat, z pokolenia na pokolenie jest u nas przekazywana duma z Wielkiego Zwycięstwa, z bohaterskich czynów ojców i dziadów, którzy przebyli szlak frontowy. Dlatego że Rosja i Polska były sojusznikami w tej sprawiedliwej bitwie. Wspólnym obowiązkiem moralnym dziś żyjących jest pochylić głowę przed poległymi, przed męstwem i odwagą żołnierzy różnych krajów, którzy walczyli i zmiażdżyli faszyzm...
...Proponują więc nam dzisiaj, byśmy bez zastanowienia i bez wahania przyznali, że jedynym "spustem" II wojny światowej stał się radziecko-niemiecki pakt o nieagresji z 23 sierpnia 1939 roku. Zwolennicy takiego stanowiska nie zadają sobie elementarnych pytań - czy Układ Wersalski, który podsumował I wojnę światową, nie pozostawił po sobie mnóstwa "ładunków z opóźnionym zapłonem"? Najważniejszy z nich - to nie tylko fakt klęski Niemiec, lecz również ich upokorzenie. Czyż granic w Europie nie zaczęto burzyć znacznie wcześniej niż 1 września 1939 roku? Czy nie było anszlusu Austrii, nie było rozszarpanej Czechosłowacji, kiedy nie tylko Niemcy, lecz również Węgry i Polska w istocie rzeczy wzięły udział w nowym podziale terytorialnym Europy? Tego samego dnia, gdy dokonano zmowy w Monachium, Polska wystosowała do Czechosłowacji własne ultimatum i równocześnie z niemieckimi jednostkami wprowadziła swoją armię do powiatów cieszyńskiego i frysztackiego.
http://wyborcza.pl/1,75248,6983945,List_Putina_do_Polakow___pelna_wersja.html
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
kindzal
(2389 / 190)
|
2009-08-31 18:45:19 |
|
Rosja nie jest gotowa do dialogu
Prof. Andrzej Nowak, komentując dla PAP opublikowany w “GW” artykuł rosyjskiego premiera Władimira Putina ocenił, że obecna Rosja, którą nazwał “Rosją Putina”, nie jest gotowa do uczciwego dialogu historycznego z Polską.
W opinii Nowaka “sugestia, że premier Putin reprezentuje w tej chwili jakąś prawdę historyczną i jakieś pojednanie z Polską, obraża m.in. wielu uczciwych Rosjan i działaczy walczących w Rosji o prawa człowieka i demokrację”. “Rosja Putina w tej chwili nie jest gotowa do żadnego uczciwego dialogu historycznego; udając ten dialog obrażamy uczciwych Rosjan, m.in. tych z Memoriału, którzy dostarczyli nam bezcennych dokumentów i wiadomości o prawdzie historycznej i zbrodni stalinowskiej” – zaakcentował prof. Nowak.
Nowak, odnosząc się do listu Putina opublikowanego w poniedziałkowej “GW”, zwrócił m.in. uwagę na zawarte w nim “konsekwencje rosyjskiej propagandy historycznej oraz fałszywe utożsamienia”. “Pakt Ribbentrop-Mołotow nie różni się (dla Putina – PAP) niczym od Traktatu Wersalskiego; pakt, który odebrał Polsce niepodległość nie różni się niczym od paktu, który dał Polsce i kilku innym krajom Europy Środkowo-Wschodniej niepodległość” – zwrócił uwagę Nowak.
Podkreślił on też użycie przez Putina “argumentu propagandy sowieckiej, stworzonej w latach 80. na zlecenie Michaiła Gorbaczowa, a mianowicie tezy o anty-Katyniu”. “Kiedy Gorbaczow zdecydował się ujawnić część prawdy o Katyniu, zlecił w 1988 roku swoim propagandystom, aby wymyślili coś, co byłoby odpowiedzią na ujawnienie części prawdziwych informacji o zbrodni katyńskiej. Wymyślono, że Polacy popełnili zbrodnie równie straszne na Rosjanach, jak Sowieci na Polakach. Wyciągnięto więc sprawę jeńców bolszewickich, którzy zmarli w polskiej niewoli w 1920 roku” – przypomniał Nowak.
Jak podkreślił, sprawa ta była wielokrotnie, rzetelnie wyjaśniana. “Trzy lata temu powstała wielka publikacja historyków rosyjskich i polskich, wydana w Moskwie pod patronatem naczelnej dyrekcji archiwów rosyjskich, która wyjaśniła tę sprawę do końca. Sprawa jeńców bolszewickich w żaden sposób nie jest porównywalna ze sprawą Katynia. Mimo tego, w ciągu ostatnich kilku lat te same tezy o +polskim Katyniu+, popełnionym rzekomo przez Polaków na rosyjskich jeńcach są nadal powtarzane, wraca do nich teraz sam Putin” – zaakcentował prof. Nowak.
“Te utożsamienia zapierają dech w piersiach, kiedy wypowiada je przed 1 września przyjeżdżający do Polski premier Putin. To szokująca bezczelność” – uznał Nowak.
W jego opinii odniesienie się Putina w liście do zbrodni katyńskiej i potępienie paktu Ribbentrop-Mołotow nie łagodzi wypowiedzi rosyjskiego premiera. “Jeszcze w 1989 roku Rada Najwyższa ZSRR potępiła pakt Ribbentrop-Mołotow (…) Nie uważam jego krytyki paktu za powód do radości ani za ustępstwo ze strony Putina” – podkreślił Nowak. “Co do Katynia – sprawa ta została uznana za zbrodnię sowiecką najpierw przez Gorbaczowa, a potem – w znacznie większym i uczciwym zakresie – przez Jelcyna. Prezydent Putin zaczął częściowo się z tego wycofywać, ale nigdy w pełni tego nie zrobił” – powiedział.
Zdaniem Nowaka “co wyraża istotę intencji premiera Putina, to propaganda uprawiana w jego kraju, na jego zlecenie”. “Należy pamiętać, że w Rosji nie ma żadnych mediów elektronicznych, telewizji, które byłyby niezależne. Ta propaganda jest propagandą rządu rosyjskiego, w której nadal wysuwa się tezę nawet tak szokującą, że Katyń popełnili jednak Niemcy. Te tezy wracają nawet teraz, w ostatnich dniach i to nie jest tak, że one się dzieją wbrew premierowi Rosji. Dokonują się w ścisłym związku z jego wizytą w Polsce. To rząd Rosji odpowiada za kampanię propagandową przeprowadzoną w Rosji przez media” – zaakcentował prof. Nowak.
Dobrym akcentem w liście Putina są – zdaniem Nowaka – słowa Putina o otwierającej się perspektywie partnerstwa, uwolnieniu stosunków rosyjsko-polskich od brzemienia nieufności i uprzedzeń.
“To dobry kierunek, jestem gorącym zwolennikiem pojednania polsko-rosyjskiego, ale musi ono spełniać kilka oczywistych warunków. (…) Nie może np. być tak, że dla oficjalnych przedstawicieli Rosji polski opór przed Hitlerem jest wyrazem sojuszu polsko-hitlerowskiego, jak dziś twierdzi propaganda kierowana osobiście przez premiera Putina” – zaznaczył.
W opinii prof. Nowaka, szanse na prawdziwe pojednanie polsko-rosyjskie pojawiły się w 1992 r., kiedy ówczesny prezydent Borys Jelcyn przywiózł do Warszawy dokumentację dotyczącą zbrodni katyńskiej. “Stwierdził, że była to zbrodnia sowiecka, nad którą on jako prezydent Federacji Rosyjskiej, będącej prawnym spadkobiercą Związku Sowieckiego, głęboko ubolewa i przeprasza Polskę. To było otwarcie szansy na pojednanie w prawdzie” – ocenił Nowak.
Jego zdaniem, “testem na uczciwość premiera Putina byłoby natychmiastowe zaprzestanie propagandy antypolskiej i choćby symbolicznie zwrócenie Polsce zagrabionych w 1939 roku przez Armię Czerwoną skarbów polskiej historii”. “Chodzi mi o największy zasób polskich archiwaliów państwowych zagrabionych przez Armię Czerwoną (…) To jest archiwum m.in. prezydenta Rzeczypospolitej, Polskiej Organizacji Wojskowej, Sejmu, polskiego wywiadu – ogromny zbiór bezcennych dokumentów, najcenniejsze polskie archiwum zrabowane w XX wieku, które znajduje się w Moskwie. Gdyby Putin chciał pojednania, po prostu przywiózłby to archiwum albo ogłosił datę jego zwrotu. To byłby sprawdzian uczciwości słów Putina” – uważa Nowak.
Błędem polskiej polityki historycznej nazwał Nowak zaproszenie Putina na uroczystości z okazji 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej. “W wywiadzie dla telewizji niemieckiej w 2005 roku Putin powiedział, iż Niemcy i Rosja – jako dwaj gospodarze Europy Wschodniej – mieli prawo dać niepodległość małym krajom, co zrobili w 1918 roku i mieli prawo, aby im ją odebrać, co zrobili w roku 1939 roku. (…) Zapraszanie człowieka, który mówi coś takiego, jest błędem” – podkreślił prof. Nowak. Przyznał jednocześnie, że Polska z Rosją powinny i muszą ze sobą rozmawiać, ale nie na tematy historyczne. “Musimy rozmawiać o polityce i gospodarce, dlatego można było zaprosić Putina w innym terminie, nie związanym z rocznicami historycznymi” – ocenił Nowak.
http://www.kresy.pl/wydarzenia?zobacz/nowak:-rosja-nie-jest-gotowa-do-dialogu
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
balans
(2677 / 48)
|
2009-08-31 19:53:37 |
|
Tu się muszę z Kindzalem zgodzić - zamiast zapraszać Putina należało wysłać na Moskwę ten nasz reprezentacyjny szwadron kawalerii i te bardzo liczne i dobrze opłacane elitarne oddziały kapelanów wojskowych. No i odciąć im raz na zawsze gaz i ropę i zakazać polskim firmom handlowania z Rosją.
A nie wiedzą z kim mają do czynienia!
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
kindzal
(2389 / 190)
|
2009-08-31 22:10:57 |
|
satysfakcjonuje mnie dzisiejsza oświadczenie IPNu,które pozwolę sobie tutaj przytoczyć:
W ostatnich dniach mamy do czynienia z podjętą przez media i niektóre instytucje w Rosji bezprecedensową próbą podważenia wyników badań naukowych, opartych o rzetelną podstawę źródłową. Szczególny niepokój wzbudza fakt, iż w kampanii tej biorą udział przedstawiciele instytucji państwowych, na czele ze Służbą Wywiadu Zagranicznego Rosji i członkami prezydenckiej Komisji dla Przeciwdziałania Próbom Fałszowania Historii na Szkodę Interesów Rosji. Forsowanie twierdzeń ewidentnie nieprawdziwych i kłamliwych w imię bieżących interesów politycznych nie służy prawdzie historycznej i dialogowi, nie służy ani Rosji, ani Polsce – krajom i narodom których relacje historyczne są szczególnie nasycone emocjami. Wobec takich działań Instytut Pamięci Narodowej nie może przejść obojętnie, bowiem podstawową jego misją jest troska o zachowanie pamięci o dziedzictwie XX-wiecznej historii Polski, w tym o najtragiczniejszym w naszych dziejach okresie II wojny światowej, kosztach cywilizacyjnych okupacji niemieckiej i sowieckiej, walce o wolność oraz o skutkach dyktatury komunistycznej.
1. Dla celów propagandowych wciąż przywoływana jest wyjaśniona w pełni kilka lat temu sprawa losu jeńców sowieckich, zmarłych w obozach jenieckich w Polsce w latach 1919-1921. Niestety, sprawa ta podnoszona jest za każdym razem, gdy pojawia się problem sowieckiej odpowiedzialności za Zbrodnię Katyńską. Dzieje się tak od 1989 r., gdy Michaił Gorbaczow nakazał „Akademii Nauk ZSRR, Prokuraturze ZSRR, Ministerstwu Obrony ZSRR, Komitetowi Bezpieczeństwa Państwowego ZSRR, by wspólnie z innymi instytucjami i organizacjami przeprowadziły do 1 kwietnia 1991 r. prace badawcze celem ujawnienia materiałów archiwalnych, dotyczących wydarzeń i faktów z historii sowiecko-polskich stosunków, w wyniku których poniosła straty Strona Sowiecka”. Postępowanie takie należy uznać za niedopuszczalną próbę zrównywania świadomej, drobiazgowo zaplanowanej zbrodni popełnionej na rozkaz najwyższych władz Związku Sowieckiego z tragicznym losem jeńców, zmarłych z różnych przyczyn, przede wszystkim epidemii tyfusu i złych warunków bytowych. Epidemia ta ciężko doświadczyła wówczas także Polaków. Pojawiające się nieustannie propagandowo zawyżone szacunki liczby zmarłych jeńców sowieckich nie mają nic wspólnego z opartymi na źródłach ustaleniami naukowych. Wyniki badań naukowych wskazują, iż liczba ta nie przekraczała 17 tysięcy. Problematyka ta została wszechstronnie wyjaśniona w znanych w Polsce i Rosji monografiach Z. Karpusa. Polska dokumentacja dotycząca tej sprawy jest w pełni dostępna dla badaczy rosyjskich, czego niestety nie można powiedzieć o dokumentacji Zbrodni Katyńskiej, w tym zwłaszcza o ustaleniach rosyjskiego śledztwa w tej sprawie.
2. Podobny charakter noszą próby świadomej dezinformacji związanej z podpisaną 26 I 1934 r. między Polską a Niemcami Deklaracją o niestosowaniu przemocy. Deklaracja ta była dyplomatycznym uzupełnieniem zawartego dwa lata wcześniej polsko-sowieckiego Układu o nieagresji, w 1934 r. przedłużonego do 1945 r. Obydwa dokumenty były wyrazem podstawowej zasady polskiej polityki zagranicznej w owym czasie, opierającej się na zasadzie zachowania równego dystansu do Niemiec i Związku Sowieckiego, w tym nie uczestniczenia w sojuszach skierowanych przeciwko drugiemu z sąsiadów. Pojawiające się ostatnio stwierdzenia, jakoby Deklaracji towarzyszył tajny protokół są kłamstwem. Kłamstwo to odwołuje się do spreparowanego dokumentu podrzuconego francuskiej prasie w 1935 r. przez wywiad sowiecki. Przypomnieć w tym miejscu należy, iż Polska kilkakrotnie odrzuciła propozycję wstąpienia do paktu antykominternowskiego oraz zawarcia antysowieckiego sojuszu, co proponowały Niemcy. Polska została zaatakowana przez Niemcy we wrześniu 1939 r. dlatego, że wcześniej odmówiła wspólnego z Niemcami marszu na Moskwę. W tym kontekście obecne oskarżenia rosyjskie brzmią szczególnie groteskowo.
3. W ostatnich dniach usiłuje się również usprawiedliwić zawarcie paktu Ribbentrop-Mołotow (który raczej należałoby nazywać paktem Hitler-Stalin). Pojawiają się argumenty, iż dzięki temu porozumieniu Związek Sowiecki zyskał czas na przygotowanie do wojny, lub wręcz zapobiegł okupacji niektórych terenów przez Niemcy. Tezy te mają charakter ahistoryczny. Z udostępnionej w ostatnich latach dokumentacji sowieckiej wyraźnie wynika, iż zawierając ten układ (i wypełniając jego postanowienia do ostatnich godzin przed wybuchem wojny niemiecko-sowieckiej), Stalin liczył na realizację własnych planów strategicznych. Tezy te, w rozmowach dyplomatycznych wygłaszane już po ataku Niemiec na ZSRR 22 czerwca 1941 r., po raz pierwszy w druku pojawiły się w wydanej w 1948 r. propagandowej publikacji „O fałszerzach historii”. Fragment dotyczący paktu Ribbentrop-Mołotow został naniesiony na maszynopisie odręcznie przez Stalina, podobnie jak zarzut zawarcia przez Polskę antysowieckiego sojuszu z Niemcami.
4. Służba Wywiadu Zagranicznego Rosji oskarża polskiego ministra spraw zagranicznych (w latach 1932-1939) Józefa Becka o rzekomą współpracę agenturalną z Niemcami. Jest to niedopuszczalne pomówienie autora historycznego przemówienia w polskim Sejmie z 5 V 1939 r. Przypominam, iż w odpowiedzi na żądania Niemiec, godzące w suwerenność państwa polskiego minister Beck odpowiedział: „My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor!”. Józef Beck jako minister spraw zagranicznych koordynował szereg działań polskiej dyplomacji, których efektem w 1939 r. były brytyjskie gwarancje dla Polski i uzyskanie pewności, iż Francja wypełni zobowiązania sojusznicze, a w konsekwencji wypowiedzenie Niemcom wojny przez Francję i Wielką Brytanię 3 września 1939 r. Tym samym runął plan Hitlera uczynienia wojny z Polską konfliktem lokalnym i izolowanym (był to jeden najistotniejszych motywów traktatu Ribbentrop-Mołotow). Józef Beck po klęsce został internowany w Rumunii, skąd planował przedostać się dalej na Zachód. Naciski niemieckie na władze rumuńskie spowodowały, iż stało się to niemożliwe aż do końca wojny. Minister Józef Beck w swoich działaniach kierował się wyłącznie polską racją stanu.
5. W rosyjskich archiwach do dnia dzisiejszego znajdują się dziesiątki zespołów archiwalnych najważniejszych instytucji państwa polskiego, organizacji społecznych i politycznych, w tym m.in. Sztabu Głównego Wojska Polskiego (w tym zwłaszcza jego Oddziału II), Ministerstwa Spraw Wojskowych, Korpusu Ochrony Pogranicza i Straży Granicznej, Policji Państwowej, Biura Inspekcji przy Generalnym Inspektoracie Sił Zbrojnych, Komisarza Generalnego RP w Gdańsku, Instytutu im. Józefa Piłsudskiego, Polskiej Organizacji Wojskowej, Legionów Polskich, Związku Strzeleckiego, Naczelnego Komitetu Narodowego, Rady Regencyjnej i Tymczasowej Rady Stanu. Zostały one zagrabione w czasie wojny przez Armię Czerwoną. Są to akta fundamentalne w badaniach nad dziejami II Rzeczpospolitej i walk Polaków o niepodległość. Przypadająca w tym roku 70. rocznica wybuchu II wojny światowej stanowi doskonałą okazję do rozwiązania tej sprawy i podniesienia kwestii zwrotu zagrabionych archiwów.
Nadzieję wzbudza fakt, iż opisane powyżej działania nie cieszą się pełną akceptacją całego społeczeństwa rosyjskiego, a wielu rosyjskich historyków gotowych jest do otwartej debaty nad trudnymi elementami naszej wspólnej historii. Instytut Pamięci Narodowej, jako największa polska placówka naukowa zajmująca się najnowszą historią wyraża pełną gotowość do udziału w takiej dyskusji. Musi ona jednak być oparta o nieskrępowany dostęp do zachowanych archiwów, oraz opierać się na prawdzie i poszanowaniu faktów historycznych.
dr hab. Janusz Kurtyka Prezes Instytutu Pamięci Narodowej
http://www.rp.pl/artykul/2,356545_IPN_odpowiada_na_rosyjskie_proby_falszowania_historii.html
Post został zmieniony ostatnio przez moderatora pomsee 05:56 01-09-2009
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
balans
(2677 / 48)
|
2009-09-01 05:47:20 |
|
Widzisz Kindzal, od lat lansujesz tu na forum tezę, że naszą polską Racją Stanu jest mieć jak najgorsze stosunki z naszymi sąsiadami, ba praktycznie z całą Europą, a z Rosją to już wręcz powinniśmy prowadzić otwartą wojnę. Bo wg. Ciebie tak naprawdę Europa jest nam do niczego nie potrzebna, a Rosja to nasz wróg, którego należy z całą determinacją zwalczać gdzie tylko się da. Mamy wszak wg. Ciebie wypróbowanych sojuszników [USA, Gruzja i Izrael], którzy w razie czego staną za nami murem! Ja uważam, że to droga do nikąd, bo nawet supermocarstwo jakim jest USA wyraźnie zaczyna ostatnio "łagodnieć" w relacjach międzynarodowych.
Co gorsza aby udowodnić swoje tezy to jawnie manipulujesz! Najpierw mocno ocenzurowałeś wypowiedź Putina do Polaków, a następnie cytujesz [i to po dwa razy] "wybrane dzieła" pasujące do twojej ideologii.
A ja mówię: poczekajmy co dzisiaj powie Putin, bo wg. wielu osób ma to być przełomowe w relacjach polsko-rosyjskich - oby tak się stało!
Ale zdaję sobie sprawę, że nawet jeżeli faktycznie Putin wyciągnie rękę do zgody, to pewnie i tak to skomentujesz po swojemu, że to "plucie w twarz" bo przecież nie padł przed nami na kolana i nie prosił o przebaczenie....
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
pomsee
(9776 / 481)
|
2009-09-01 06:05:15 |
|
Podobnie jak balans liczę na to, że Putin powie słowa, które będą stanowić początek drogi pojednania Polski z Rosją choć zapewne nie usłyszymy do końca tego co chcielibyśmy usłyszeć. Pojednanie z Rosją jeśli w ogóle jest możliwe (ze względu na rosyjskie i polskie poczucie godności) będzie na pewno trudne ale jest po prostu polską racją stanu.
Żeby tylko Pan Prezydent z jakąś niespodzianką nie wyskoczył.
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
kindzal
(2389 / 190)
|
2009-09-01 15:56:40 |
|
Tak Panowie, zamiast "wyciągnietej reki Putina" macie "rodzynki i pleśń..."
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
VanWorden
(1926 / 43)
|
2009-09-01 19:48:58 |
No jak się bawimy w kontrowersyjne zdjęcia to to chyba jest jedno z lepszych: na zdjęciu Adolf Hitler składa hołd przed symboliczną trumną marszałka Piłsudskiego w Berlinie. Warto też przypomnieć, że po zajęciu Krakowa, Hitler nakazał gubernatorowi Frankowi (który notabene uczestniczył osobiście w pogrzebie marszałka wraz z Goringiem) postawienie warty honorowej żołnierzy Wehrmachtu.. Oj, żeby tylko nie wyciągneli tego Rosjanie:))
Pozdrawiam
VW
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
balans
(2677 / 48)
|
2009-09-01 21:01:54 |
|
Bo jest i "pleśń" i "rodzynki"...
Bo gdybyśmy nie wzięli udziału wspólnie z Hitlerem w rozbiorze Czechosłowacji, to Rosjanie utraciliby obecnie 90% argumentów. A tak to jeszcze dodają: co od nas chcecie, przecież nasza Duma potępiła Pakt Ribbentrop-Mołotow.
P.S.
Wystąpienie Putina mnie również odrobinę rozczarowało, odrobinę bo niewiele więcej się po nim spodziewałem, acz przez wielu komentatorów zostało uznane jako przejaw pragmatyzmu i łagodzenia kursu. Tym bardziej, że przedstawiciel Rosji usłyszał wcześniej z ust naszego Pana Prezydenta, że atak na Gruzję to drugie... Monachium. Pomijając już takie szczegóły; czyli kto kogo zaatakował w Gruzji i to że ten wątek nijak się miał do II Wojny Światowej - w komentarzach pojawia się raczej opinia, że Putin zachował zimną krew jaka przystoi przywódcy wielkiego kraju. A co mnie rozczarowało najbardziej? Chyba to że mógł się bardziej zdecydowanie odnieść do zbrodni w Katyniu, a On poza jakimiś ogólnikowymi stwierdzeniami o warunkowym dostępie do rosyjskich archiwów, przez ten temat się praktycznie "prześlizgnął".
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
rob
(447 / 40)
|
2009-09-01 21:14:00 |
|
Cóż... Hitler Piłsudskiego bardzo cenił i podziwiał. Niektórzy nawet twierdzą ze się go po prostu bał. Akurat nie wyznaję jakiegoś kultu Piłsudskiego ale osobiscie uważam że był to jeden z najwybitniejszych jak nie najwybitniejszy polityk ówczesnej Europy. Miał niebywały instynkt polityczny a poza tym był świetnym dowódcą.
A to ze wystawił wartę? Myśle ze był to gest obliczony na jakąś reakcję polaków - ale nie wiem na jaką.
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
kindzal
(2389 / 190)
|
2009-09-02 23:06:04 |
|
Polska w oczach wywiadu sowieckiego
Piotr Gontarczyk
Zaprezentowana 1 września w Moskwie książka „Sekrety polskiej polityki” roi się od przekłamań i plotek. Większość informacji w niej podanych jest wątpliwa, dyskusyjna lub zupełnie nieprawdziwa — pisze historyk
Zbiór dokumentów wydanych pod redakcja emerytowanego generała SWR (a wcześniej funkcjonariusza KGB) Lwa Filipowicza Sockowa składa się ze wstępu i około 70 dokumentów z lat 1935-1945 mających pokazać nieznane rzekomo oblicze polskiej polityki. Dobór tych archiwaliów jest dość dziwny: zdecydowana większość z nich pochodzi z 1937 r., z pozostałych lat jest jeden dokumentów, kilka, albo wcale. Niezwykle ciekawy okres sojuszu niemiecko-sowieckiego (1939-1945) zupełnie pominięto.
Oczywiście historyk winien cieszyć, się, że do obrotu naukowego wchodzą kolejne, nieznane wcześniej dokumenty. Szczególnie dotyczy to ważnych dla polskiej historii dokumentów sowieckich służb specjalnych, które w ogóle nie są udostępniane polskim historykom. Ale żeby można było potraktować je poważnie i wykorzystywać w nauce, publikacja takich archiwaliów musi spełniać elementarne kryteria wiarygodności. A tak nie jest - choćby dlatego, że cała publikacja jest przygotowana niestarannie, niechlujna.
W książce nie ma sygnatur archiwalnych, ani najprostszych informacji dotyczących pochodzenia prezentowanych dokumentów. Wiele z nich nie posiada nawet przybliżonych informacji kiedy w ogóle powstały. Część z nich nie posiada żadnych dat ani cech kancelaryjnych, które pozwoliłyby choć w przybliżeniu ustalić, jakiego pochodzą okresu. Autorowi w tej materii ufać nie sposób: dokumenty dotyczące armii gen. Andersa umieścił on w rozdziale dotyczącym 1938 roku.
Są w książce SWR informacje naprawdę ciekawe. Choćby to, że w najbliższym otoczeniu min. Józefa Becka funkcjonował niezwykle groźny sowiecki agent
Nie wiadomo też, czy mamy do czynienia oryginałami, czy z odpisami sporządzonymi przez agenturę; nie jesteśmy w stanie ocenić, jak treść tłumaczeń przedkładanych Stalinowi ma się do treści ich polskich, niemieckich czy angielskich oryginałów. Tak niechlujne podejście do podstawowych zasad rzemiosła nie nastraja zbyt optymistycznie, tym bardziej, że dalej jest już tylko gorzej. W dokumentach roi się od dziur, opuszczeń, z którymi miał problem albo autor albo wcześniej tłumacze. W tekście znajdują się dopiski. Czy wykonano je w latach 30-tych, czy dokonano ich w redakcji?
Oczywiste błędy, pomyłki, poprzekręcane nazwiska. Autor opracowania nie potrafił ich skorygować bo nie ma większego pojęcia o opisywanych w nich wydarzeniach i nie zawsze wie o kogo chodzi. Brak mu podręcznikowej wiedzy na temat losów Polski w czasie II wojny światowej, za to ma kłopoty z geografią. Pisze na przykład: „likwidacja przez hitlerowców suwerennego państwa polskiego i zamiana jego terytorium w Generalne Gubernatorstwo Trzeciej Rzeszy – to cena za porażająco krótkowzroczną polskich polityków”. Można zrozumieć, że były funkcjonariusz wywiadu KGB nie bierze pod uwagę ziem zaanektowanych przez Związek Sowiecki. Ale co z ziemiami, które nie były Generalnym Gubernatorstwem, tylko weszły w skład Rzeszy albo Litwy, a potem ZSRS?
Innym przykładem stopnia znajomości polskiej polityki przez gen. Sockowa jest także sprawa Jana Szembeka. Wspomniany w latach 30. należał do grona najważniejszych polskich dyplomatów i należał do najbliższych współpracowników Józefa Becka. Jego nazwisko mówi coś autorowi wyboru, jeśli mowa o dokumentach z lat 30-tych. Kilka lat później, pojawia się, — bez żadnego przypisu czy korekty – niejaki „Kombek”, który z niczym się autorowi nie skojarzy. Gdyby Sockow mniej więcej wiedział, czym się zajmuje, wpadłby na to, że chodzi o tą samą osobę.
Jednym z najważniejszych elementów pracy historyka jest właściwa krytyka źródeł historycznych: informacje pojawiające się w dokumentach trzeba konfrontować i weryfikować. W opisywanej książce nie ma śladu próby podjęcia tego rodzaju działalności. Stąd znajdują się w nie niej dokumenty ciekawe, pochodzące głównie od wysoko agenta uplasowanego na szczytach polskiego MSZ, ale i całkiem bezwartościowe. Wiele innych podaje szereg informacji wątpliwych, dyskusyjnych lub zupełnie nieprawdziwych.
W jednym z raportów sowieckiego wywiadu sporządzonych na podstawie doniesień agentury i w 1935 r. przedłożonych Stalinowi można na przykład przeczytać: „Sikorski jest przekonany o istnieniu tajnego porozumienia wojskowego [Polski i Niemiec] na mocy którego sprawa polskiego Pomorza zostanie ostatecznie rozwiązana z korzyścią dla Niemiec. Wedle przekonania Sikorskiego Polska zostawi sobie linie kolejową Katowice – Gdynia, która będzie łączyła Polskę z morzem, natomiast sama Gdynia zostanie wolnym miastem. ”
Bardzo trudno ocenić, jaką drogą powyższe opinie trafiły do sowieckiego wywiadu. Są prawdziwe czy przekłamane? Bo trudno uwierzyć, by jakikolwiek poważniejszy polski polityk mógł podobne rozwiązania brać poważnie pod uwagę. W innym dokumencie można przeczytać, że największym zagrożeniem wewnętrznym dla polskiego rządu był w 1938 sojusz „legionistów” ze środowiskiem Obozu Narodowo Radykalnego, którym ma rzekomo kierować gen. Marian Januszajtis.
Pomijając już kwestię, że Januszajtis był związany z Stronnictwem Narodowym, a nie z ONR, to możliwość obalenia rządu przez „piłsudczyków”i „oenerowców” wydaje się dość wątpliwa. Także wiele innych informacji zebranych przez sowiecki wywiad drogą agenturalną i zaprezentowanych w książce budzi niemożliwe do zweryfikowania wątpliwości, roi się od przekłamań i plotek.
Ale najbardziej charakterystyczną cechą omawianego zbioru jest ustawiczne mijanie się gen. Sockowa z istotą i treścią zaprezentowanych dokumentów. W jednej z ostatnich publicznych wypowiedzi stwierdził on, że publikuje dokumenty pozwalające na inne spojrzenie na Polskę lat. 30. II Rzeczpospolita zdefiniował wówczas jako kraj zafascynowany ideologią hitleryzmu i krytykujący zachodnie liberalne demokracje.
Po przejrzeniu zbioru można zorientować się, o jaki dokument chodzi. Jest to sprawozdanie ambasadora Polski w Niemczech Józefa Lipskiego, który w 1937 był obecny na zjeździe NSDAP. W dokumencie tym znajduje się szereg informacji na temat przebiegu imprezy i pojawiających się na niej, tak interesujących Polskę, wątkach związanych z polityką międzynarodową.
Niemal na koniec raportu Lipski wspomniał o wystąpieniu ministra propagandy Rzeszy, Josefa Goebbelsa: „z charakterystycznych dla nas momentów jego mowy chciałbym zauważyć, że wymieniając państwa, które wysyłają zaopatrzenie dla Hiszpanii, Goebbels wymienił Francję, Czechosłowację a także angielskie, holenderskie i szwajcarskie firmy. Mówiąc o państwach, które występują przeciwko komunizmowi, wymienił on Włochy, Japonię, Anglię, Węgry, Polskę, Brazylię, Brazylię, Turcję i Portugalię. Krytykując liberalizm państw zachodnich i określając je jako naiwne w stosunku do bolszewickiego niebezpieczeństwa, Goebbels użył niemieckiego przysłowia ”.
Zaliczenie Polski do grupy krajów lepiej rozumiejących istotę ZSRR i komunizmu specjalnej ujmy jej nie przynosi, a liberalizm krytykował tu Goebbels, a nie Lipski. No i w ogóle trudno traktować omawiane wystąpienie jako wizytówkę polskiej polityki lat 30. Wszak Józef Goebbels wszak nie był ministrem propagandy Polski, tylko III Rzeszy.
I tak to jest z nauka Sockowa. Wcale nie jest ważne, czy ważne, czy Kali zjeść krowa, czy Krowa zjeść Kali. Ważne, żeby był Kali i krowa.
Zważywszy na prezentowane wyżej horyzonty intelektualne gen. Sockowa trudno się dziwić zaprezentowanej przez niego wizji historii. Dość dokładnie wyłożono ją we wstępie, przed zbiorem wybranych dokumentów. Można tam przeczytać, że Polska nie była zainteresowana zatrzymaniem agresywnej polityki Hitlera, ponieważ wspólnie z nim wybierała się na wschód, czyli na Związek Sowiecki. To między innymi miało stać się główną przyczyna fiaska rozmów anglo-francusko-sowieckich z sierpnia 1939 r.: „Polska zajęła stanowisko wykluczające możliwość porozumienia między ZSRR, Anglią i Francją przy uczestnictwie strony polskiej. W związku z tym cała polityczna odpowiedzialność można obciążyć Polskę, a raczej jej kierownictwo, które w kategorycznej formie odrzuciło możliwość stworzenia antyhitlerowskiego frontu w 1939”.
Taki schemat nijak ma się do faktu, że przecież II Rzeczpospolita była w 1939 r. sojusznikiem Francji i Wielkiej Brytanii. Rzecz to dość oczywista, ale gen. Sockow i w tej kwestii ma wyraźny problem. Zapytany publicznie przez jednego z dziennikarzy, „czy w 1939 r. Polska miała jakieś plany wojny z Niemcami wspólnie z Francją i Anglią” dość wymownie odpowiedział: „nie wiem”.
W dalszej części omawianego wstępu można przeczytać, że także po rozpoczęciu wojny niemiecko-sowieckiej i zawarcia przez Polskę porozumienia z Moskwą i utworzenia Armii Polskiej w ZSRR „antysowiecka” działalność polskiego wywiadu nie uległa żadnej zmianie: „kiedy służby specjalne krajów sojuszniczych, uważały za swoje główne zadanie pracę przeciwko Niemcom, polski wywiad zgodnie z decyzjami swojego londyńskiego rządu polski wywiad był zaaferowany postanowieniami o działalności wywiadowczej w ZSRS.”
Nie tak daleko od powyższych wywodów jest interpretacja działalności polskiego zbrojnego podziemia działającego w okupowanym kraju, którego aktywność sprowadzała się do walki z ZSRS: „stało się faktem, że dla wspieranych przez rząd na wychodźstwie zbrojnych formacji działających polski, celem akcji były radzieckie wojska zbliżające się do granic Niemiec. Ta sytuacja stała się przedmiotem korespondencji Stalina do rezydenta USA w której mówiło się o tym, że terrorystyczne akty polskich bojowców w stosunku do żołnierzy i oficerów Armii Czerwonej czynią z nich współpracowników poplecznikami Niemców”.
Do serwowania podobnych sensacji Służbie Wywiadu Zagranicznego nie było potrzebne odtajnianie jakichkolwiek dokumentów. Nie można było wziąć sięgnąć po prezentujące bez porównania wyższy poziom dzieła sowieckiej propagandy z czasów ZSRS?
W zaprezentowanych dokumentach SWR znów pojawia się motyw tajnego porozumienia, które Polska miała jakoby podpisać z Niemcami. Przekonywujących dowodów na istnienie takiego dokumentu nigdzie w książce nie ma. Wprawdzie mówi się o nim tu i ówdzie, ale to tylko efekt działalności sowieckiego wywiadu. Nie jest bowiem wielką tajemnicą, że za publikacją wspomnianego protokołu stała INO (Innostrannyj Oddzieł) GUGB NKWD, czyli jedna z poprzedniczek obecnej Służby Wywiadu Zagranicznego Rosji.
Sprawa staje się wręcz groteskowa: SWR próbuje dziś pisać historie Polski na podstawie dokumentów, których treść jest skutkiem prowadzonej przez tę służbę w latach 30. wymierzonej w Polskę dezinformacji.
Także na inne „dowody” zaprezentowane przez gen. Sockowa to materiał zgoła groteskowy. O działalności szpiegowskiej prowadzonej przez wywiad armii gen. Andersa przeciwko ZSRS mają świadczyć instrukcje w sprawie zasad budowy wywiadu Związku Walki Zbrojnej na ziemiach polskich. Sęk w tym, że w prezentowanych dokumentach stoi czarno na białym, że wywiad ten miał być skierowany przeciwko Niemcom, a wyniki jego pracy miały być przekazywane ZSRS.
Kolejny dowód na „antysowieckie” i „antyalianckie” oblicze armii gen. Andersa” to instrukcje dotyczące ochrony tajnych dokumentów i własnych szeregów przed niezwykle agresywnymi i brutalnymi próbami penetracji polskiego wojska przez NKWD. No właśnie, skoro przy tym jesteśmy: jednym było wolno, a drugim nie?
Jako dowód „antysowieckiej działalności” w książce zaprezentowano też dokumenty świadczące o tym, że polskie władze usiłowały ustalić skalę penetracji przez NKWD polskiego podziemia na Kresach Wschodnich w latach 1939-1941. Innym „odtajnionym” dowodem są dokumenty mówiące o przygotowań o wybuchu w stosownej chwili narodowego powstania.
Ale co to co za tajemnica, skoro strategia Armii Krajowej została opisana w tysiącach książek i uczą się o tym dzieci w polskiej szkole? No i właściwie dlaczego chęć wybicia się Polaków na niepodległość i odbudowa własnego państwa jest traktowana przez SWR jako plany wybitnie ‘antysowieckie”?
Do książki wybrano dokumenty, które mają rzucić cień podejrzenia na najwyższych polskich na oficerów, jakoby współpracowali oni (lub przynajmniej się kontaktowali) z Niemcami. Jednym z nich jest w książce gen. Marian Kukiel. Tyle, że informacje zebrane na ten temat przez sowiecki wywiad nie wykraczają poza ramy domysłów i plotek.
Jednym z głównych negatywnych bohaterów książki jest płk Jan Kowalewski, jeden z najzdolniejszych ludzi polskiego wywiadu tamtych czasów, który w książce SWR został przedstawiony jako niemal niemiecki agent. Tymczasem jego kontakty z przedstawicielami Węgier, Rumunii i Włoch (operacja „Trójnóg” – prowadzona za wiedzą władz polskich i Brytyjczyków) miały na celu osiągnięcie szeregu korzyści dla Polski i jej aliantów, a wręcz spowodowanie wystąpienia tych krajów z wojny po stronie Niemiec. W ramach tzw. Akcji Kontynentalnej prowadzono rozmaite gry operacyjne i rozmowy polityczne, w tym również rozmowy z niemiecką opozycją antyhitlerowską.
Pokazanie tych działań jako „odtajnioną prawdę kompromitującą Polskę” może budzić troskę o kondycję SWR. O Akcji Kontynentalnej można co nieco poczytać w „Wikipedii”. Wystarczy wrzucić „Jan Kowalewski” w wyszukiwarkę „Google”.
Książka gen. Sockowa do nauki wnosi niewiele i nie będzie zaczątkiem żadnej rewolucji. Co wcale nie świadczy tym, że nie jest ona ciekawa. Jest w niej sporo ciekawych informacji, które mogą być, po odpowiedniej filtracji, wykorzystane przez polskich historyków. Niektóre z nich można uznać za znaczące.
Z tym, że dotyczą one nie Polski, tylko działań, jakie przeciwko naszemu krajowi prowadził dawny Związek Sowiecki. Nie ma już najmniejszych wątpliwości, że w najbliższym otoczeniu min. Józefa Becka funkcjonował niezwykle groźny agent OGPU/NKWD, dzięki któremu polska polityka zagraniczna była dla Moskwy w zasadzie przejrzysta. Wiadomo też w Polsce, o kogo może chodzić: na podstawie niedyskrecji innych autorów mających dostęp do archiwów sowieckiego wywiadu można uznać, że niemal najprawdopodobniej chodzi o szefa referatu wschodniego w MSZ Tadeusza Kobylańskiego.
Książka ukazuje też, jak tragiczne dla sprawy polskiej konsekwencje niosła za sobą działalność jednej z siatek wywiadu sowieckiego w Wielkiej Brytanii (tzw. „piątka z Cambridge”). Nie tylko na bieżąco przekazywali oni Moskwie ważne tajemnice brytyjskie i polskie, ale byli tak dobrze uplasowani i wpływowi, że mogli wpływać na politykę Brytyjczyków w sprawie Polski.
Ale stosunkowo najwięcej „Sekrety polskiej polityki” mówią o intencjach i kondycji intelektualnej zarówno gen. Sockowa jak i SWR. Jedno i drugie dobrze ilustruje sprawa dokumentu, który został zamieszczony w książce jako ostatni. Powstał on w 1945 r. i mówi o bliskim sercu Polaków Powstaniu Warszawskim. Z informacji uzyskanej drogą „jedna Pani drugiej Pani w maglu” NKWD dowiedziało się, że pewien oficer polskiego wywiadu miał zostać aresztowany w czasie Powstania bo „rabował złoto”. Zamieszczając owo „cudo” w swojej książce gen. Sockow zatytułował je następująco: „Informacja o działalności ludzi na stanowiskach w czasie Warszawskiego Powstania”.
Taką metodologia opisu historii daje się w różne kierunki rozwinąć. Także do opisu najnowszej historii Rosji i poprzedników SWR. Można na przykład wydać wielkie dzieło pt. „Wielka Wojna Ojczyźniana Związku Radzieckiego” grafiką do złudzenia przypominającej opasłe tomiska z czasów ZSRS. Ale treść byłaby już nowa: polskie dokumenty na temat działalności Armii Czerwonej w Polsce w latach 1944-1945: budziki na szyjach, znikające rowery, morderstwa, gwałty kobiet i dzieci; przypadki utonięć w kadzi ze spirytusem czy zatruć chemikaliami, które może i na pierwszy rzut oka przypominały alkohol. Smak i intencje pomiędzy tego rodzaju przedsięwzięcia do złudzenia przypominałyby „odkłamywanie historii Polski” a la gen. Sockow i towarzysze z SWR. Ale byłyby też dwie fundamentalne różnice: w polskim wydaniu byłby nie jeden, a kilkaset tomów dokumentów, a informacje w nich zwarte byłyby prawdziwe.
http://www.rp.pl/artykul/357553.html
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
balans
(2677 / 48)
|
2009-09-02 23:52:37 |
|
To bardzo dobrze, że ten cały Sockow się ośmieszył.
Powinniśmy zadbać o to aby rzeczowa polemika z jego "dziełem" ukazała się na łamach rosyjskiej prasy. Na to powinny się znaleźć środki finansowe np. z naszego MSZ-tu. Byle tak przy okazji nie obrażać ich uczuć narodowych, bo na tym punkcie są bardzo przeczuleni.
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
VanWorden
(1926 / 43)
|
2009-09-03 01:42:28 |
|
"...Niezwykle ciekawy okres sojuszu niemiecko-sowieckiego (1939-1945) zupełnie pominięto..."
Że jak??
Pozdrawiam
VW
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
rob
(447 / 40)
|
2009-09-03 06:12:08 |
|
>>> Byle tak przy okazji nie obrażać ich uczuć narodowych, bo na tym punkcie są bardzo przeczuleni.<<<
oj.. myślę że powinna obowiązywać w tym wypadku zasada wzajemności. oni ciągle nas obrażają. właśnie przez takie traktowanie ich jak świętej krowy oni zachowują się tak jak się zachowują. mówić prawdę - delkatnie ale prawdę.
Byłem niedawno w rosji... naprawdę - aby ich nie obrazić trzeba by było po prostu kłamać. Mam pocztówkę z rosją której granice ciągna się od portugalii do Kuryli (daje się planowana data realizacji przedsięwziecia ok 2050r). Kieliszki z logo NKVD, zapalniczkę kagiebisty, flagę z leninem i znaczek ze stalinem.. Wszystko to kupione na ryneczku 30km za moskwą przy okazji festiwalu orkiestr. bynajmniej nie było to stoisko z pamiątkami dla militarystów tylko normalny straganik z agd jakich było pełno. lenin to dla nich nadal idol naorodowy
Oni żyją w innym świecie nie zdając sobie sprawy z tego kto w ich kraju może w takiej atmosferze dojsć do władzy. uważam ze od Rosji nic w tym momencie nam nie grozi ale jeśli tafiłby sie jakiś despota, idiota który omami Rosjan tak jak Hitler w 33 to będziemy mieć naprawdę duży kłopot
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
Czlowieksniegu
(4711 / 197)
|
2009-09-03 07:07:51 |
|
Panowie- spokojnie. Młyny histerii i tak mielą po swojemu. Zwłaszcza, jeśli to prawda:
"Dziennik": Ustosunkowując się na łamach gazeta do słów prezydenta Lecha Kaczyńskiego na Westerplatte, że okupacja przez Polskę Zaolzia w 1938 r. była "grzechem", ambasador Czech w Polsce Jan Sechter powiedział, że dla jego rodaków było to "zaskoczenie", bo nikt jeszcze takiego gestu wobec Czech nie wykonał.
Ale za to, skracając i "cytując" ( bo i OT przy okazji ) Sechter nie ma żalu o 1968- Breżniew nam kazał i tyle :-)
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
Martian
(1536 / 45)
|
2009-09-03 09:01:26 |
|
Mueller, kolega po fachu sockowa też fajne tezy stawia...
http://www.tvn24.pl/0,1615461,0,1,pakt-ribbentrop-_-molotow-przeceniany,wiadomosc.html
Czy armijni histerycy to coś z głową mają ?
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
kopijnik2
(11256 / 398)
|
2009-09-03 10:34:02 |
|
http://wiadomosci.gazeta.pl/...1,80277,6989759,Rosja__Dziennikarz__Wyborczej__zadal_zle_pytanie_.html?skad=rss
Korespondent "Gazety Wyborczej" był obecny na konferencji prasowej zorganizowanej przez Służby Wywiadu Zagranicznego, na której zaprezentowano książkę "Sekrety polskiej polityki zagranicznej 1935-45".
Jak czytamy na portalu RIA Novosti, dziennikarz zapytał
czy w a k t a c h na podstawie, których n a p i s a n o k s i ą ż k ę,
znajdują się materiały p o t w i e r d z a j ą c e postawione w niej t e z y
(m.in. że minister Beck był niemieckim agentem, premier Stanisław Mikołaczyk angielskim) czy jest to wynik pracy "fabryki agentów".
- Przestudiujemy sprawę i oficjalnie odpowiemy - oznajmił rzecznik SWR Siergiej Iwanow
__________________________________________
RADIO EREWAŃ lepiej by tego nie zrobiło...
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
kindzal
(2389 / 190)
|
2009-09-04 00:45:21 |
|
Jedna jest pewne. Jesli Służba Wywiadu Zagranicznego Rosji funkcjonuje na takim poziomie, to my tej slużby nie musimy się obawiać :)
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
bodziu000000
(15589 / 307)
|
2009-09-04 09:21:58 |
|
Dla chętnych książka w wersji elektronicznej (po rosyjsku):
http://rapidshare.com/files/275221191/sekrety-polskie-1935-45.rar
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
kindzal
(2389 / 190)
|
2009-09-05 15:25:54 |
|
Stalin wykiwany przez polskich agentów?
Rosyjscy polithistorycy uważają, że Polacy współpracowali przed II wojną światową z Hitlerem. Tymczasem Stalin padł ofiarą wyrafinowanej gry operacyjnej polskiego wywiadu – twierdzi historyk Władysław Bułhak.
Michał Rola-Żymierski był jednym ze źródeł informacji radzieckiego wywiadu.
Naukowiec na łamach dziennika „Polska The Times” omawia wydany przez emerytowanego generała sowieckiego wywiadu Lwa Sockowa zbiór dokumentów nt. genezy II wojny światowej. - Wydawnictwo okazało się wręcz niezamierzonym pomnikiem postawionym dawnym polskim dyplomatom, wywiadowcom i wojskowym: Józefowi Beckowi, Stefanowi Mayerowi, Janowi Kowalewskiemu i innym – pisze Bułhak.
Jak to możliwe? - Ze (...) zbioru wynika, że jego autorzy, a także ich poprzednicy z NKWD i ich patron Stalin padli w połowie lat 30. XX w. ofiarą wyrafinowanej operacji dezinformacyjnej polskiego wywiadu, legendarnej „Dwójki” - tłumaczy naczelnik Wydziału Badań Naukowych Biura Edukacji Publicznej IPN.
Według redaktorów zbioru genialni sowieccy agenci dowiedzieli się o najbardziej wstydliwym „polskim sekrecie”, czyli tajnym protokole dołączonym do polsko-niemieckiej deklaracji o niestosowaniu przemocy we wzajemnych stosunkach. Wiedzieli o nim prawdopodobnie od byłego polskiego generała, Michała Roli-Żymierskiego, który został skazany za nadużycia. Zwerbowali także jego przyjaciela, Władysława Ćmiela.
- NKWD-yści nie wiedzieli jednak, że ten ostatni był tzw. podwójnym agentem – pisze Bułhak. - Najprawdopodobnie stale zasilano go tzw. kurzą karmą, czyli materiałami dezinformacyjnymi – dodaje. „Karmieni” nią byli nie tylko Rola-Żymierski, ale także m.in. generałowie Władysław Sikorski i Józef Haller.
Co ciekawe, to nie sowieci mieli być celem polskiej prowokacji. W rzeczywistości chodziło o to, by „postraszyć” Francuzów, którzy dążyli do rozluźnienia sojuszu z Polską i zbliżenia z ZSRR. Intryga się udała. - Skąpi zazwyczaj Francuzi udzielili wówczas Polsce poważnej pożyczki na rozbudowę sił zbrojnych. Sowieci zaś złapali się w sidła zastawione niejako przy okazji – pisze historyk.
http://www.fronda.pl/news/czytaj/stalin_wykiwany_przez_polskich_agentow
|
RE: "Sekrety polskiej polityki zagranicznej. 1935-45"
|
Darda
(727 / 23)
|
2009-09-05 21:41:49 |
Nie chce mi się komentować tej naukawej publikacji "przyjaciół Moskali", ale....
Na "Salonie24" (http://www.salon24.pl/)natknąłem się na coś takiego:
|
Aby odpowiedzieć musisz się zalogować.
|
Jak śledzić wątki za pomocą komunikatora GG lub Jabbera |
|
|
|