Logo
   ODKRYWCA - Strona główna
Login: Hasło:
Jeżeli zapomniałeś hasła kliknij tutaj  
Forum: Główne
 
[*] Powrót do głównej strony tego forum

- ikonki przy nicku oznaczają ilość ostrzeżeń które otrzymał użytkownik (czerwona oznacza blokadę logowania w serwisie)
Temat: Kto napisał: Dodano: 
Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-12 14:47:00

cześć

"Parę kilometrów za Zblewem, w stronę Chojnic, w 1942 roku miał miejsce zamach na Hitlera przez partyzantów z Gryfa Kaszubskiego (Pomorskiego). Pociąg wyleciał w powietrze, ale okazało się, że wódz III Rzeszy miał jeszcze więcej szczęścia niż w lipcu 1944 roku w Wilczym Szańcu. Adolf Hitler po prostu wysiadł wcześniej z pociągu w Malborku, gdyż Gauleiter Prus Zachodnich A. Forster urządził ucztę w krzyżackim zamku."

cycat ze strony http://www.berlinka.pcp.pl/chojelb.html p.3

W którym miejscu dokładnie miał miejsce ten zamach? We wsi Bytonia? Gdzie moge znaleść wiecej szczegółów na temat tego wydarzenia?

 Linki sponsorowane
RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-12 17:40:00

Bibliografia na interesujący Cię temat:
- Leszek Adamczewski, Milczące ślady, Poznań 1995 [rozdział: Śmierć czyhała w Polsce, s.44-45]
- Alojzy Liegmann "Szlaki pomorskich kolejarzy" [wspomnienia, w których są informacje o tej akcji]
- Roger Moorhouse, Polowanie na Hitlera. Historia zamachów na wodza Trzeciej Rzeszy, Kraków 2006 [nowość]

Pozdrawiam
Leuthen

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-12 17:46:00

Wołoszański, też o tym wspominał w jednym z odcinków "Sensacji..." .

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-13 15:20:00

więcej na stronie http://sitwp.umwp.pl/gryf_pomorski/pdf/067.pdf
dodam, że zamachu dokonał oddział "Szyszki" a pisał o tym M.Wańkowicz w książce "Walczący Gryf"

pzdr

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-13 17:25:00

Panowie Jaki zamach.Chłopaki rozkręcili tory bo może cos bedzie jechało.A ze wcześniej z tego pociągu wysiadł wuja Adi to zaraz dorobiono legende o zamachu bo to podniosło prestiż dywersji.Rozkręcajac tory chłopaki nie mieli pojęcia co z nich wypadnie ani tym bardziej o tym ze wuja Adi jechał kawałek tym pociagiem.
Pozdrawiam

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-13 18:45:00

Jaca2003, rozumiem, że wygłaszając taką opinię masz solidne podstawy - w takim razie poproszę: autor, tytuł, miejsce i rok wydania publikacji i stronkę, gdzie znajdują się informacje potwierdzające Twoje słowa.

Pozdrawiam
Leuthen

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-13 19:59:00

Leuthen mówisz masz.
Konrad Ciechanowski "Ruch oporu na Pomorzu Gdańskim 1939-1945
"Walczacy Gryf (niestety autora nie zapisałem)
Miedzy Marsem a Ateną(tu znowu brak mi autora) ale tu są wspomnienia Jana Szaleskiego ps Soból który zekomo miał dostac wiadomośc o tym przejezdzie Adiego.Tylko że to trochę naciągane opowieści.Druga publikacja to bodajrze Wańkowicza ale tam dopiero sa opowiesci s-f.Najbardziej(zaznaczam dla mnie)wiarygodna jest praca p Ciechanowskiego .kiedyś "studiowałem" mocno ten temat z powodów osobistych(często do Zblewa jezdziłem do pewnej panny)i pierwszy raz usłyszałem tą opowiesc ok 1984 r od osoby rzekomo biorącej udział w tej akcji
To tyle jesli się mylę to mnie popraw.
pozdrawiam
P.S chyba też w jakiejś pracy p Ślaskiego spotkałem sie z opisem tej akcji ale za beret tytułu nie pamiętam i nie zapisałem ale tam tez nic o Adim nie było

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-13 21:08:00

Dzięki za obszerne wyjaśnienia. Ze wspomnień Liegmanna (cytowanych przez Adamczewskiego) wynika, że w czerwcu policja niemiecka wzmocniła ochronę stosownego odcinka drogi żelaznej, a ponieważ była to ważna linia Berlin-Królowiec wydedukowano, że prawdopodobnie chodzi o zabezpieczenie przejazdu führera no i rozkręcono szyny... Czy wersja z celowym zamachem jest naciągana - trudno mi jednoznacznie orzekać przy moim stanie wiedzy :-)

Pozdrawiam
Leuthen

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-13 21:56:00

Sobol w relacji wspomina że 4 ludzi przebranych w mundury SS ubezpieczanych przez reszte oddziału rozkręciło szyny.Przepuścili jadący przodem niedurzy skład a dopiero potem mieli rozsunac szyny.Niemcy podobno mieli miec 200 zabitych i rannych SS-manów z Leibstandarte(dobrze napisałem?) Adolf Hitler (w tym dwóch generałów?)Wańkowicz z kolei pisze o wysadzeniu torów(skąd mieli miec mat wybuchowe bo Sobol nic na ten temat nie wspomina a i miejscowi nic takiego nie mówili)i o 320 zabitych i rannych.
Była jeszcze jedna domniemana próba zamachu na Hitlera (na ziemiach polskich) a mianowicie5 10 1939 r przy wjezdzie Adiego do Warszawy.W rowie przeciwczołgowym u zbiegu Nowego Światu i Jerozolimskich zasypanym po kapitulacji było ukrytych i połączonych z detonatorem ok 500 kg trotylu i jakieś pociski artyleryjskie.Było to wykonane na rozkaz gen Tokarzewskiego..W jednej z piwnic w poblizu siedział podobno jakis oficer z detonatorem ale dlaczego ładunku nie odpalił nie wiadomo.
Ten wybuch (o ile to prawda) mógł zmienic Historię.
Pozdrawiam

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-14 08:05:00

jaca2003, mocno się zdumiałem Twoim pytaniem "skąd mieli mieć mat wybuchowe" ??!!
Myślę, że były specjalne sklepy dla partyzantów.
A tak na poważnie to oddział "Sobola" był najlepiej uzbrojonym oddziałem Gryfa a broń i materiały wybuchowe dostarczało im dwóch ludzi zatrudnionych na lotnisku wojskowym w Grudziądzu.
Więcej o tych ludziach napiszę po świętach.

pzdr

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-14 15:34:00

1. Wspomnienia gdańskiego bówki tom III str. 6-8
2. Dziennik Bałtycki numer z czerwca 1967 r.
3. Perspektywy nr 5 z 1969 r.
4. Dziennik Bałtycki artykuł z lat 90-tych, w tej chwili nie pamiętam daty i numeru.
Interesujące warto przeczytać !
Sprawa tego zamachu nie od dziś budzi kontrowersje, wszystko wskazuje jednak na to, że faktycznie miał miejsce i chodziło o osobę Hitlera.

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-14 16:15:00

Tomen sklep dla partyzantów(czyli hipermarket)otwarto po czerwcu 1942 r a wczesniej niestety tylko klucze do rozkręcania szyn.W 42 to fuzja myśliwska to był wypas a co dopiero mat wybuchowe(myślę właśnie o terenach wokół Starogardu Gdańskiego.
Pozdrawiam

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-15 15:39:00

W 2004 roku, chyba, w listopadzie odbyła się sesja naukowa w Starogardzie Gdańskim pt. Opór Polaków na Kociewiu w II wojnie światowej. Mówiono również na temat zamachu dość obszernie. Bardzo ciekawa sesja. Było kilku naukowców. Konferencję nagrywało Radio Głos z Pelplina. Powinni mieć nagranie w swoim archiwum. Może Ci przegraja na płytkę. Pochwalisz się?

a oto kontakt:
http://www.radioglos.pl/

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-15 16:04:00

O zamachu na Hitlera w Czarnej Wodzie, mówił na tej sesji dr Gąsiorowski. Powoływał się także na prof Ciechanowskiego.

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-16 17:11:00

Jaca2003, co takiego stało się po czerwcu 1942 roku, że "leśni" byli lepiej zaopatrzeni ?

Tak naprawdę to nie ważne, czy dywersja przeprowadzona została za pomocą materiałów wybuchowych czy przez rozkręcenie szyn, ale osią dyskusji jest teza: "czy wiedzieli kto będzie w pociągu?"

ps.
Tak jak obiecałem, o ludziach dostarczających broń "szyszkom", więcej po świętach.

Jednocześnie pragnę przesłać serdeczne życzenia świąteczne wszystkim forumowiczom nieustającym w poznawaniu prawdy historycznej.
tomen

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-16 17:36:00

Witam Tomen.
Właśnie to się stało o czym piszesz. "Szyszki" w/g miejscowych znalezli dojscie do żródełka ale to miało byc po tym pociagu.Nie wiedziałem tylko kto i w jaki sposób ich zaopatrywał(zresztą nie wiem do dzis)wiec czekam na nowe wiesci w tym temacie.Co do tego czy wiedzieli czy nie wiedzieli to jednak skłaniam się ku tezie że nie wiedzieli.Teraz to kazdy dorabia sobie jakieś kombatanckie historie(im straszliwsze tym lepsze)Ja sie tym szerzej interesowałem w latach 80 z powodów osobistych i rozmawiałem z wieloma ludżmi w Piecach Zblewie i którejś z Kiszew.miałem przyjemnośc rozmawiac z dwoma uczestnikami tamtej akcjii i w/g nich o pobycie Adiego w tym pociagu dowiedzieli sie po fakcie.Po prostu jak twierdzili gdy niemcy wzmogli ochrone lini to Oni wykombinowali ze coś się kroi.To i poszli na tory.I to tyle.
Pozdrawiam

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-16 22:06:00

Zdaje się, iż nie tak dawno media donosiły o odnalezieniu archiwum "Gryfa Pomorskiego". Czy to IPN je przejęło? Czy wiadomo coś, czego dotyczą znajdujące się w nim archiwalia? Może rzucą nowe światło na sprawę omawianego zamachu?

Pozdrawiam
Leuthen

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-16 23:39:00

Brutus - czy mógłbyś przytoczyć jakiś cytat z wymienionych artykułów (rarytasem byłby skan), ewentualnie pseudonimy rozmówców. Niestety nie każdy ma czas szperać po archiwach.
pzdr

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-18 00:31:00

Uzupełniam brakujące dane: Dziennik Bałtycki z 27.XI.1998 r.

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-18 11:51:00

Najpierw zacytuję jednak Wańkowicza z książki „Walczący Gryf”, potem dwa fragmenty biografii i informacja z mojego źródła:

Wańkowicz:
„...Sposób, w jaki „Szyszki” wydostają broń, jest równie swoisty jak spalenie „Deutschland”. I pod Grudziądzem na lotnisku wojskowym pracuje aż ośmiu byłych polskich podoficerów. ... Jednak pierwsze dwa Schmeissery zdecydowali się pod połami wynieść Alfred Szuca i Jan Rast” ( przypisek mój : sądzę, że powinno być Rost)

Dalej: „...Ruch oporu coraz bardziej się konsoliduje. Wreszcie, wraz z przyjazdem kpt. Lesikowskiego, nawiązuje się kontakt z konspiracją w kraju. ......... Kiedy została stworzona AK i jako komendant na Pomorze osiada w Bydgoszczy płk Pałubicki, Lesikowski zostaje automatycznie szefem inspektoratu „Hurtownia”. Szalewski jest rad, nie czuje się sam ze swoimi „Szyszkami”. Czas już więc przystąpić do planowanych akcji partyzanckich. W kwietniu 1942 r. pod Rytlem pluton „Szyszek” rozśrubowuje szyny. Transport z czołgami wpada w rzekę. ........ W dwa dni później między Rytlem a Gutowcem „Szyszki” wykolejają inny pociąg; ........Pod Czarną Wodą zostaje wysadzony transport pancerny SS. ........... Wtedy dołącza do działalności „Gryfa” to, czego bardzo było brak – pogłębiony wywiad.”

Ostatni cytat dotyczący całej akcji (wywiad Wańkowicza z Szalewskim):
„... – I cóż pan dalej robił? – pytam Szalewskiego.
- Mieliśmy pełne ręce roboty. Właśnie wysadziliśmy pociąg pod Czarną Wodą, co zyskało nam wielki mir w świecie partyzanckim. Samotny Jastrząb nadał nam sprawę niezmiernej wagi: Hitler będzie przejeżdżał do swojej kwatery w Kętrzynie w Prusach Wschodnich. Było wiadome, że jedzie najprzód zmotoryzowana drezyna, potem pociąg pancerny i wreszcie skład osobowy z salonką Hitlera. Wybrano taki odcinek na torze, którego pilnował członek „Gryfa”, dróżnik Bernard Sikorski. Las w tym miejscu podchodził do samego toru. Nieoceniony Rost, ten, który wyszmuglował dla „Szyszek” tyle amunicji, dostarczył materiał wybuchowy. Dróżnik Sikorski zameldował, że kilku cywilów wdało się z nim w rozmowę po polsku. Kiedy on jednak odpowiadał po niemiecku, nabrali zaufania, wzywali do specjalnej czujności w najbliższych dniach. Jędrzejewski, obecny naczelnik stacji Ugoszcz , założył ładunki na szynach. Tor obstawili dezerterzy w mundurach niemieckich, doskonale znający dryl wojskowy. Obstawa niemiecka, która przyszła obsadzić tor, przesunęła się wobec tego na dalszy odcinek. Leżącemu przy aparacie odpalającym biło serce; nie wiadomo było, którym pociągiem jedzie Hitler. Czy wysadzić pociąg z salonką? Loteria, w której stawką miało być zakończenie wojny. Zdecydowano, że ponieważ rzecz dzieje się nie w żadnym Generalnym Gubernatorstwie, pokrytym przez dywersję AK, Niemcy nie będą się czuli zagrożeni. Zresztą taka sama przecie śmierć w wysadzonym pancernym pociągu jak w salonce. Po cóż więc fuhrer miałby narażać się na bezcelową niewygodę? Przepuszczono więc drezynę, przepuszczono pancerkę i zaraz potem potężny huk rozdarł powietrze, a słup ognia zaalarmował najdalsze posterunki niemieckie. W rumowisku pogiętych szyn, zwęglonych płonących wagonów jak robactwo wiły się ciała Leibstandarte ginącego w ogniu. Potem okazało się że 320 Niemców zostało zabitych i rannych. Ale to była nagroda pocieszenia. Wielkiego losu „Gryf” nie wyciągnął: Hitler przejechał w pancerce.”
Tyle Wańkowicz.

Oto fragment biografii ŚP por. Jana Rosta ps. „Kalina” zawarty w publikacji „Światowy Związek Żołnierzy AK koło w Gdyni w zapisie kronikarskim”
„ Jan Rost ps. “Kalina” ur. 08-02-1912 r. w Grudziądzu, syn Jana i Julianny. Walczył w wojnie obronnej w 1939 r. Plutonowy-zawodowy Żandarmerii Wojskowej w Gdyni-Oksywiu. 19-09-1939 r. wzięty do niewoli niemieckiej. W listopadzie 1941 r. ucieka z niewoli, przedostaje się do rodziny do Karsina i zatrudnia na kolei. Wstępuje do AK 06-1942 i działa do 03-1945 w Okręgu Reich (Bydgoszcz), Inspektorat Hurtownia w Kościerzynie, w stopniu ppor. Pełni funkcję Szefa Żandarmerii AK. Organizuje przewóz z lotniska wojskowego w Grudziądzu broni dla oddziałów AK. Aresztowany przez Gestapo 25-04-1944 r. i osadzony w Stutthofie. W 1945 roku uczestniczy w „marszu śmierci”..........”

W tej biografii jest kilka nieścisłości, które wyjaśnię w najbliższym czasie.

Fragment biografii Alojzego Jędrzejewskiego z tej samej publikacji:
„ Alojzy Jędrzejewski ps. „Andrzej”, „Jawor” ur. 20-12-1911 w Małym Bukowcu pow. Starogard Gdański, syn Jana i Marii. Walczy w wojnie obronnej 1939 r. Przydział BON Kościerzyna, plutonowy, d-ca centrali telefonicznej. Bierze udział w bitwach: Bory Tucholskie, nad Bzurą, Kampinos i pod Tomaszowem Lubelskim. Działa w ruchu oporu: od 15-03-1940 do 15-03-1942 r. w szeregach TOW Gryf Pomorski i od 16-03-1942 do10-03-1945 r. w szeregach AK, Okręg Reich, Inspektorat Tczewsko-Chojnicki, szef łączności, komendant specjalnej komórki dywersyjno-sabotażowej oddziału „Szyszki”. Bezpośrednio ze swoją grupą wykonuje w nocy z 8/9 czerwca 1942 r. zamach na Hitlera pod Strychom, dywersje kolejowe pod Czarną Wodą i inne. Jego dowódca mjr Szalewski pisze: „ że swoją czujnością, odwagą i ryzykanctwem oddał nieocenione usługi oddziałowi „Szyszki”.

Grupa Grudziądzka związana z lotniskiem, z którą kontakt nawiązał poprzez rodzinne koneksje Jan Rost to prawdopodobnie: Alfred Szuca (ps. „Wąż” lub „Zagłoba”), Władysław Tokarczyk, Władysław Goetze i Władysław Nawrocki (szwagier Rosta)
Powyższe informacje posiadłem studiując pamiętniki ŚP Jana Rosta będące w posiadaniu rodziny.
Wkrótce obszerniejsze fragmenty tego pamiętnika i informacje z książki Józefa Borzyszkowskiego „ Tam gdze Kaszëb kuńc – monografia wsi Karsin”.

Jak do tej pory prawie wszystko pasuje.
pzdr

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-18 18:07:00

Tomen - niestety nie posiadam skanera ale mogę coś napisać.

1. W akcji brało udział 64 partyzantów (dwa plutony), w tym 5 osobowa grupa specjalna mówiąca biegle po niemiecku przebrana w mundury SS(zadanie rozkręcenie szyn kolejowych)

2. O tym, że jest to zamach na Hitlera wiedziało jednak tylko czterech: dowódca oddziału kpt. Jan Szalewski - Sobol, chor. Alojzy Jędrzejewski - Jawor oraz dowódcy obu plutonów.

3. Informacje o przejeździe pociągu z Hitlerem w nocy z 8/9 czerwca uzyskano na przełomie maja i czerwca z dwóch źródeł:
a)kpt. Stanisław Lesikowski - Las (inspirator całej akcji)współpracujący z agentem Intelligence Service Leonem Łanieckim z Gdańska
b)wywiadowca Bernard Bukowski - Buk, kancelista w komendzie obozu szkoleniowego SS w Wielkich Chełmach

4. Po wykolejeniu pociąg był przez kilka minut intensywnie ostrzeliwany z całej posiadanej broni

5. W tym zamachu zostało zabitych i rannych ponad stu żołnierzy niemieckich w tym dwóch generałów

6. Chorąży Jawor otrzymał jeszcze przed akcją specjalny rozkaz - po zamachu miał odnaleźć mundur i dokumenty Hitlera chodził więc między ciałami szukając jego zwłok

7. Dzień po zamachu przyjechała specjalna komisja Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy. Niemcy rozwiesili afisze o przeznaczeniu nagrody 250 tysięcy marek za wskazanie sprawców. Wtedy jednorodzinny domek kosztował ok. 10-15 tysięcy marek. Suma niebagatelna świadcząca o powadze zdarzenia.

8. Niemcy aresztowali prawie wszystkich męższczyzn w miejscowości Strych (w sumie około 100 osób) z których część trafiła do obozu koncentracyjnego Stutthof. Przy
czym nikt z mieszkańców nie brał udziału w tym zamachu

TEZY NA KORZYŚĆ
1. W Archiwum Państwowym w Gdańsku znajduje się niemiecki dukument skazujący na śmierć w 1944 roku Maksymiliana Drobińskiego uczestnika tego zamachu (to jeden z pięciu przebranych w mundury SS i rozkręcających tory). Przy czym jest wyraźnie napisane, że był uczestnikiem zamachu na Hitlera.

2. Informacja o tym zamachu znajduje się w archiwalnych materiałach brytyjskiego wywiadu odtajnionych w lipcu 1998 roku, choć występuje błąd w datowaniu - jesień 1941 roku, lecz podane miejscowości Freidorf - Trzy wsie to Kaliska, Strych i Dąbrowa oraz Schwarzwasser - Czarna Woda nasuwają skojarzenie z zamachem, z 8/9.VI.1942 roku.

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-18 20:11:00

"W tym zamachu zostało zabitych i rannych ponad stu żołnierzy niemieckich w tym dwóch generałów". Brutus, spytam z ciekawości - jak nazywali się owi dwaj zabici niemieccy generałowie?

Pozdrawiam
Leuthen

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-18 22:09:00

Personalia generałów niestety nie są podane. Mogli zginąć ale równie dobrze mogli zostać tylko ranni. Ponad 100 osób to wspólna liczba poległych i rannych.
Pozdrawiam.

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-18 22:27:00

Ciekawostka:
21 czerwca 1942 roku czyli dwa tygodnie po zamachu na tej samej lini kolejowej 3km na wschód od stacji kolejowej Czarna Woda wykolejono następny pociąg był to transport nr 316 podążający ze wschodu w głąb Rzeszy.

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-18 22:33:00

Panowie Brutus i Tomen pieprzycie Panowie pieprzycie.Skoro Adi wysiadł w Malborku tzn że jechał z powtarzam z Kętrzyna.A skoro Wańkowicz twierdzi inaczej............
Pozdrawiam

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-19 08:00:00

Jeżeli cytowanie źródeł to pieprzenie, to ja panu gratuluję panie jaca2003.
p.s.1 Kto twierdzi, że Hitler wysiadł w Malborku?
p.s.2 Wśród notatek ŚP Jana Rosta znajduje się ksero (z jakiejś publikacji) tego dokumentu z archiwum gdańskiego dotyczącego wyroku śmierci na Maxa Drobińskiego za zamach na Hitlera przy wspólpracy z J. Szalewskim. Postaram się to zeskanować i obrobić bo nie jest najlepszej jakości.
p.s.3 Ciekawe czy gdańska abwehra dowiedziała się o zamachu od Wańkowicza?

pzdr

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-19 14:07:00

"Personalia generałów niestety nie są podane." Brutus, rozumiem w takim razie, że to są dane strony polskiej, skoro personaliów tak wysoko postawionych w wojskowej hierarchii osób brak. W takim razie miałbym poważne wątpliwości dotyczące wiarygodności tej informacji.

Pozdrawiam
Leuthen

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-19 16:01:00

Brutus - rozumiem, że twoje informacje pochodzą z opisanych wcześniej przez Ciebie różnych źródeł a nie z jednego jak sugeruje Leuthen. Jednocześnie mam dwa pytania: czy informacje z tych źródeł w jakiejś części są spójne, czy tylko się uzupełniają? i czy są tam jakieś relacje inne niż ŚP Szalewskiego.

pzdr

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-19 21:07:00

Brutus napisał: Wspomnienia gdańskiego bówki tom III str. 6-8

dodam autor Brunon Zwarra

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-19 21:18:00

1

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-19 21:21:00

2

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-19 21:22:00

3

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-19 21:30:00

Ja tą konferencję w Starogardzie Gdańskim słyszałem w Radiu Głos. Dr Gąsiorowski ma ponoc niezbite dowody, że zamach był inspirowany przez wywaid brytyjski. Zamachowcy ponoć mieli cuda techniki, którymi tylko Anglicy wtedy dysponowali.

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-19 21:38:00

zamach zamachem ale czy przynajmiej Hitler sie dowiedział że był w tym miejscu jakis zamach na niego ? moze nawet nie zauważono tego zamachu ,zauważyli go tylko sami zamachowcy aby dotać świadczenia kombatanckie

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-20 13:00:00

Ja w stanie wojennym żucałem kamieniami w ZOMO w Gdańsku.Podobno Jaruzel się dowiedział ze będę zucał i dlatego nie przyjechał do Gdańska.A ja z kumplami mielismy przecieg ze Jaruzel będzie.Czyli dokonalismy zamachu na Jaruzela tylko że jaruzela nie było w tym miejscu i w tym czasie.Ale podobno się zdenerwował i dzwonił do.....
I tak samo było w tym przypadku.Coś się udało wykoleic(przypominam ze wykolejono jak zródła podaja pociąg pospieszny relacji Królewiec - Berlin a Adi raczej pomykał swoim specjalnym pociagiem)a po fakcie dorobiono ideologię.Do Powstania warszawskiego tez by mozna dorobic ideologię ze miał Adi przyjechac albo inny zbrodniaż i ze to na niego polowano.
Pozdrawiam

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-20 15:13:00

Obiecany skan meldunku abwehry niestety słaba jakość, ale dla pewności przepisałem go:

Abschrift

Abwehroffizier des W.K.K.xx Danzig, den 27.September
Tgb.Nr. 8/1559/44 /H/2a/ Wallplatz 15d.


An den
Inspekteur der Sicherheitspolizei und des SD
Im Reichsgau Danzig-Westpreussen
z . HD . v . Herrn SS-Brigadefuhrer Willich, o .V . i . A .

Danzig.

Der Soldat Max D r o b i n s k i , / ein aus Anschlag gegen das Leben Führers auf der Strecke mit J.Szalewski /geb. 1. 7. 1913 in Czyczkowo Kreis Konitz ist durch Urteil das Gerichts der Festungskommandantur Danzig vom 25.7.1944 – St. L . II 334/44-wegen Fahnenflucht und Anschlag zum Tode verurteilt worden. Das Urteil ist am 25.8.1944 durch Erhal*
vollstreckt worden.

gez. i . A . Unterschrift.

F . d . R . d . A . :
/ podpis nieczytelny/

* dalsza część słowa nieczytelna


Ponawiam pytanie czy to Wańkowicz "sprzedał" Niemcom ten temat?

ps. jaca2003 dobrze, że tylko żucałeś a nie rzucałeś bo mógłbyś kogoś trafić

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-20 16:38:00

A teraz na poważnie.
Wańkowicz jako rasowy reportażysta na pewno trochę podbarwił relację ŚP Szalewskiego np. zawyżając liczbę zabitych i to "wijące się w ogniu leibstandarte", ale trzon opowieści znajduje potwierdzenie w innych źródłach patrz - cytowany fragment biografii Jędrzejewskiego, który żył na pewno w okresie publikacji tego wydawnictwa i który działał wtedy intesywnie w środowisku kombatantów AK-owskich; fotokopia wykonania wyroku śmierci na ŚP Maxa Drobińskiego, który określany jest tam jako "der Soldat" - czyli prawdopodobnie dezerter z wehrmachtu (czyżby jeden z owych ludzi "przebranych w mundury niemieckie", znających "dryl wojskowy", takich ludzi na kaszubach ukrywało się wtedy sporo); czy przebieranie się za Niemców to normalna procedura podczas pójscia na tory w celu " a nóż się coś wydarzy"?; czy ten niemiecki meldunek to zwykła pomyłka?, literówka?; znamienna jest też rola ŚP kpt. Lesikowskiego, który prawdopodobnie był osobą scalającą "Szyszki" (PAP? Gryf?) z AK (niestety Jego relacji nie poznamy, ponieważ zginął zakatowany przez gdańskie gestapo w 1944 r.); czy to aż tak niemożliwe, aby jako szef inspektoratu AK nie posiadał informacji słynnego na całym świecie AK-owskiego wywiadu?

Najmniej ważne jest w naszej dyskusji to czy pociąg jechał do czy z Królewca, czy wysadzono tory czy rozkręcono, czy zginęło 100 czy 10 Niemców, czy w pociągu był Hitler czy wysiadł w Malborku, tylko czy jest prawdopodobne, że był to zaplanowany zamach.

Oczekuję na merytoryczne ustosunkowanie się do moich spostrzeżeń. Argument za argument.

Czy nie uważacie, że na posty typu: "nie bo nie", "bzdury" czy "pieprzycie", szkoda prądu?

pzdr

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-20 17:19:00

Tomen fakt jest taki ze coś tam się wydarzyło.Pociąg spadł z nasypu trochę niemców zginęło trochę było rannych a za akcję odpowiadają "Szyszki".I tyle pewnosci.reszta to domysły lub opowieści z cyklu "Za górami za lasami".
Moim zdaniem akcja ta odbyła się dlatego ze niemiaszki wzmocnili nagle ochronę linii kolejowej."Szyszki" poszły na tory w zwiazku z tym wzmocnieniem na zasadzie że na pewno coś się uda wykoleic.Zaznaczam ze to moje zdanie ale oparte na opowiesciach tambylców z lat 80.Natomiast opowiesc o hitlerku powstała już po wojnie w zwiazku z poznaniem niemieckich dokumentów dotyczacych podrózy Hitlerka.Zbierznosc dat i miejsc.Miejscowi nawet nie byli zgodni co do tego czy rozkręcajacy tory byli w niemieckich mundurach czy tez nie.Bo w sumie po co się przebierac w mundur do rozkręcania torów?W przypadku napotkania prawdziwego patrolu sprawa by sie i tak rypła z powodu nieznajomości haseł które napewno obowiązywały a poza tym cięzko by było nawet najlepiej obeznanemu z regulaminami przebierańcowi wytłumaczy co robi z kluczem na torach.
To tyle z mojej strony.
Pozdrawiam

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-20 17:53:00

Myślę, że jest dużo racji w tym, co napisał Brutus - prawdę znało tylko wąskie grono (nikt w warunkach konspiracji, przy zdrowych zmysłach, nie chwali się swoimi źródłami informacji). Z dowództwa akcji żyje chyba tylko "Jawor" (przynajmniej nic mi nie wiadomo o jego śmierci). Czy ktoś widział lub czytał Jego relację?

jaca2003 - (piszę Twój login z małej litery nie z braku grzeczności, ale dlatego, że tak go wymyśliłeś) - co sądzisz o meldunku abwehry?

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-20 18:04:00

Gdy niemiaszki dorwały kogoś kto planował coś na firerka to jakoś nie mieli skrupułów aby po zakatowaniu ogłosic ze planował a tu..........Cisza jak w kosciele po smierci organisty.
Pozdrawiam

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-20 18:10:00

Jaca,Jaca nie kłam ! Jaruzel się dowiedział, że spaliłeś mu czołg. Nie spał całą noc. Dowiedziałem się o tym od płk Zubka z Londynu ( Londka ?), tego co wysadził trzy komisariaty.

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-20 18:12:00

Jaruzel to spał ale nie spał kto inny.mi to powiedział płk UB wtedy jak z takim jednym psem piliśmy.
Pozdrawiam

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-20 18:13:00

Nie jestem biegły w Niemieckim, ale wyrażnie jest tam napisane : "jeden z zamachowców na życie fuhrera /auf der Strecke - tego nie rozumiem/ z J. Szalewskim.

ps.Czy ktoś mógłby zamieścić dokładne tłumaczenie całego meldunku?

pzdr

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-20 18:26:00

Przyszło mi jeszcze do głowy - czy "Strecke" to nie niemiecka nazwa miejscowości Strych

pzdr i na dzisiaj kończę

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-20 21:05:00

tomen - na terenie obecnej Polski nie było miejscowości o nazwie "Strecke". Jest taki zwrot w języku niemieckim "auf der Strecke bleiben", co znaczy "mieć awarię", a "zur Strecke bringen" to znaczy "unieszkodliwić".

"przypadku napotkania prawdziwego patrolu sprawa by sie i tak rypła z powodu nieznajomości haseł które napewno obowiązywały a poza tym cięzko by było nawet najlepiej obeznanemu z regulaminami przebierańcowi wytłumaczy co robi z kluczem na torach." - jaca 2003, po prostu należałoby wtedy powiedzieć "verfluchte polnische Partisanten rozkręcić szyny, a my je teraz z powrotem skręcać" :D

Tak serio - jestem tego zdania co jaca 2003 - wiemy, że rozkręcono szyny, bo Polacy dowiedzieli się o wzmocnieniu ochrony tej linii. Tak pisze Adamczewski, a z doświadczenia wiem, że im ktoś mniej fantazjuje, tym z reguły jest bliższy prawdy. Przy okazji warto by było ustalić, ilu tak naprawdę Niemiaszków doznało szkód rozmaitego stopnia (do śmierci włącznie) w wyniku wspomnianego zdarzenia. Zapewne stosowne "Papieren" na ten temat są - trzeba tylko do nich dotrzeć.

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-21 08:56:00

Kolejny reportaż:
http://zblewo.kociewiak.pl/Artykul182.html

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-21 15:14:00

To co napisał B. Zwarra też warto wziąć pod uwagę.
Wśród kolejarzy było bardzo dużo wywiadowców i ludzi podziemia. Takich ludzi napewno miał i kpt. "Las", tymbardziej, że sam pracował na kolei w Kościerzynie i to zdaje się na dość wysokim stanowisku. To on wciąga do konspiracji "Kalinę" (pracownika kolejowego) i "Jawora", który był wówczas zawiadowcą stacji w Bąku koło Karsina.

ps.
mogę kontynuować dopiero w poniedziałek

pzdr

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2006-04-23 20:25:00

"Wśród kolejarzy było bardzo dużo wywiadowców i ludzi podziemia." Niemcy też o tym wiedzieli i starali się ich pilnować.

Pozdrawiam
Leuthen

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2009-10-29 16:30:29

Taki artykuł Leszka Adamczewskiego:

Tajemnica Borów Tucholskich
Leszek Adamczewski
Środa, 4 marca (08:35)
Adolf Hitler popełnił samobójstwo w berlińskim bunkrze 30 kwietnia 1945 roku po południu. Nigdy nie udało się zamachowcom dopaść Führera, chociaż takie próby podejmowali nie tylko Niemcy, by przypomnieć zamach w "Wilczym Szańcu" z 20 lipca 1944 roku. Polacy polowali zwłaszcza na jego pociąg specjalny.
Była noc z poniedziałku 8 na wtorek 9 czerwca 1942 roku. Na torze przy jednym z peronów stacji w Dirschau stał gotowy do odjazdu pociąg pospieszny relacji Königsberg-Berlin przez Elbing, właśnie Dirschau, Konitz, Schneidemühl, Kreuz, Landsberg i Küstrin (Elbląg, Tczew, Chojnice, Piłę, Krzyż, Gorzów Wielkopolski i Kostrzyn). Wsiadali jeszcze ostatni pasażerowie, gdy na semaforze zapaliło się zielone światło. Po chwili, w kłębach pary i dymu, lokomotywa pociągnęła długi skład wagonów w mrok krótkiej, czerwcowej nocy. Tuż za parowozem jechały wagony: pocztowy i bagażowy, a dalej różnego typu wagony pasażerskie, których widok przyprawiłby o zawrót głowy każdego miłośnika starych kolei. Minęła niespełna godzina od wyjazdu pociągu z Tczewa. Z prędkością 80-90 kilometrów na godzinę minął on uśpioną stacyjkę w Borach Tucholskich Hochstüblau (Zblewo), pędząc ku swemu przeznaczeniu...
22 lipca 1998 roku Brytyjczycy ujawnili kolejną partię dokumentów ze swych tajnych archiwów. Dotyczyły one działań wywiadu brytyjskiego przeciwko Trzeciej Rzeszy w latach drugiej wojny światowej. Mowa w nich była między innymi o podejmowanych przez Wydział Operacji Specjalnych próbach zamachu na życie Adolfa Hitlera. I niejako przy okazji w dokumentach tych wspomniano o brytyjskim wsparciu akcji, którą jesienią 1941 roku przeprowadził polski ruch oporu. Wtedy to - według ujawnionych dokumentów - polscy partyzanci polowali na pociąg specjalny Hitlera pod kryptonimem "Amerika", który w drodze do i z mazurskiej Kwatery Głównej Führera koło Rastenburga (Kętrzyna) przejeżdżał przez ziemie okupowanej Polski. Do zamachu miało dojść między miejscowościami Freidorf i Schwarzwasser, gdzie zaminowano tor kolejowy. Ładunek odpalono tuż pod kołami lokomotywy, która ciągnęła jednak nie pociąg Hitlera, a puszczony na tę trasę pociąg pospieszny z Königsbergu do Stettina (z Królewca do Szczecina). Według dokumentów brytyjskich, zginęło wówczas 430 Niemców, a naprawa linii kolejowej trwała dwa dni.
Artykuł w "Sunday Times" z 26 lipca 1998 roku, opisujący ujawnione przez Brytyjczyków materiały, wywołał konsternację wśród polskich historyków. Nikt z nich nigdy nie słyszał o wykolejeniu przez Polaków pociągu z Królewca do Szczecina jesienią 1941 roku gdzieś w okolicach Schwarzwasser. Na niemieckich mapach Pomorza znaleziono taką miejscowość, która w latach międzywojennych leżała na terytorium Polski. To Czarna Woda między Czerskiem a Starogardem Gdańskim w Borach Tucholskich. Wywiad brytyjski podczas wojny uzyskał - najprawdopodobniej od agend rządu polskiego na wychodźstwie - wielce nieprecyzyjną, ale w części przynajmniej prawdziwą informację. Oto bowiem leży przede mną kserokopia niemieckiego ogłoszenia, oferującego 250.000 marek nagrody temu, który udzieli informacji o sprawcach wykolenia pociągu pospiesznego relacji Königsberg-Berlin 9 czerwca 1942 roku na trasie Dirschau-Konitz. Na tej trasie leży Czarna Woda.
Śmierć Reinharda Heydricha
4 czerwca 1942 roku Adolf Hitler na kilka godzin opuścił Wielkoniemiecką Rzeszę, co w tym czasie zdarzało mu się niezmiernie rzadko. Führer udał się bowiem do sojuszniczej Finlandii na obchody 75. rocznicy urodzin marszałka Carla Gustafa von Mannerheima. W salonce jego pociągu specjalnego spotkał się z jubilatem i towarzyszącym mu prezydentem Finlandii Risto Heikki Rytim, po czym odleciał do "Wilczego Szańca". Gdy opancerzony i silnie uzbrojony czterosilnikowy Focke-Wulf wzbił się w powietrze, Hitlerowi zameldowano, że w szpitalu w Pradze zmarł szef Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA) i pełniący obowiązki protektora Czech i Moraw, Obergruppenführer SS Reinhard Heydrich. Nie znamy jego reakcji na tę wiadomość, ale zapewne się jej spodziewał. Raniony 27 maja w zamachu przeprowadzonym w Pradze przez wyszkolonych w Wielkiej Brytanii patriotów czeskich i słowackich, Heydrich umierał przez tydzień. Dziś wiemy, że mogły go uratować antybiotyki, ale takim lekarstwem Niemcy wówczas nie dysponowali. Można domniemywać, że już następnego dnia, czyli 5 czerwca, służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo Hitlera poinformowały dyrekcję Kolei Rzeszy, iż w najbliższych dniach pociąg "Amerika" przejedzie z Prus Wschodnich do Berlina, gdzie Führer weźmie udział w pogrzebie szefa RSHA. Wszczęto normalną w takich przypadkach procedurę podwyższonego stanu bezpieczeństwa na kilku alternatywnych trasach przejazdu pociągu specjalnego. Wybór konkretnej trasy następował w ostatniej chwili, ale już wcześniej Koleje Rzeszy otrzymały informację, że "Amerika" przejedzie w nocy z 8 na 9 czerwca 1942 roku. I taka informacja dotarła też do Polaków, w mundurach niemieckich kolejarzy pracujących na pomorskich stacjach w tych miejscowościach, które do września 1939 roku leżały na terytorium Polski. Choćby w Kościerzynie, która podczas wojny nosiła nazwę Berent. Jednym z nich "był kapitan Stanisław Lesikowski, pseudonim "Las", pracownik kolei niemieckiej na stacji Kościerzyna. Zastępcą (faktycznie podwładnym Lesikowskiego - przyp. L. A.) był kapitan Jan Szalewski, pseudonim "Sobol", który był równocześnie komendantem oddziału partyzanckiego "Szyszki", operującego w Borach Tucholskich. Lesikowski pozostawał w ścisłym kontakcie ze znajomymi kolejarzami - Polakami, pełniącymi przez cały czas okupacji funkcje na administrowanych przez hitlerowców szlakach kolejowych. Z ich szeregów utworzył własną, precyzyjnie działającą siatkę wywiadowczą. W czerwcu 1942 r. dowiedział się, że policja hitlerowska na szlaku Chojnice-Czersk podjęła nadzwyczajne środki ostrożności. Był to ważny odcinek wielkiej linii kolejowej Berlin-Królewiec. Wszystko wskazywało na to, że w nocy z 8 na 9 czerwca 1942 roku linią tą przejeżdżać będzie pociąg specjalny Adolfa Hitlera" - czytamy w wydanej w 1978 roku przez Toruńskie Towarzystwo Kultury książeczce Alojzego Liegmanna "Szlaki pomorskich kolejarzy".
Zadanie wykolejenia pociągu "Amerika" między stacjami Zblewo i Kaliska otrzymał oddział partyzancki dowodzony przez kapitana Szalewskiego. "Rozkręcono szyny - czytamy u Liegmanna - sami zaś partyzanci ukryli się w pobliskich zaroślach. Zgodnie z rozkładem jazdy, na tor wtoczył się długi pociąg. Nastąpił łoskot wyskakujących z szyn i najeżdżających na siebie wagonów. W chwilę później rozległy się krzyki przerażonych hitlerowców wyskakujących z uszkodzonych i rozbitych wagonów. Z okolicznych krzewów odezwały się karabiny i pistolety maszynowe ukrytych partyzantów, rażąc skoncentrowanym ogniem Niemców. Po zażartej walce partyzanci
wycofali się do swoich kryjówek. Wywiad doniósł, że w czasie akcji z szyn wyskoczyło kilkanaście wagonów, z których kilka zostało całkowicie zniszczonych". Tyle Alojzy Liegmann, który w "Szlakach pomorskich kolejarzy" nie podał przynależności organizacyjnej partyzantów z oddziału "Szyszki". Do tych wydarzeń dwadzieścia lat później wrócił Stanisław Majewski w artykule "Akcja pod Strychem. Polski zamach na Hitlera", opublikowanym w tygodniku "Polityka" (numer 37 z 1998 roku). Według niego, partyzanci ci działali w szeregach Tajnej Organizacji Wojskowej "Gryf Pomorski", która nie wchodziła w skład struktur konspiracyjnych ZWZ-AK i dopiero po rozbiciu "Gryfa" przez Niemców na początku 1944 roku, część jego oddziałów partyzanckich podporządkowała się dowództwu Armii Krajowej. Wróćmy jednak do tamtej czerwcowej nocy 1942 roku, by przedstawić opis zamachu według Majewskiego: "Grupa dywersyjna wykonała zadanie precyzyjnie. Przepuściła parowóz pchający wagony z piaskiem - wyprzedzające pociąg specjalny. Dopiero kiedy z ciemności wynurzył się skład główny - iskra pobiegła do detonatorów. Rozpoczęło się piekło. Życie straciło ponad 300 oficerów z SS-Leibstandarte. Jednakże - jak później ustalił wywiad ruchu oporu - salonka z Hitlerem odłączona została w Malborku, gdzie był on podejmowany na zamku krzyżackim przez gauleitera Alberta Forstera. Hitlerowcy w odwecie osadzili ponad sto osób w obozie koncentracyjnym Stutthof". Różnice w opisie tej samej akcji są widoczne gołym okiem. Według Liegmanna, pociąg wykolejono nie za pomocą ładunku wybuchowego, ale przez rozkręcenie szyn.
Ponadto Majewski błędnie założył, że partyzanci rzeczywiście zniszczyli pociąg specjalny Hitlera, od którego odczepiono tylko jego salonkę. Tego nigdy nie praktykowano. Pociąg "Amerika" (od 1943 roku "Brandenburg") był integralną całością. Nie podróżowało nim też nigdy 300 osób. Wszyscy jego pasażerowie, łącznie z ochroną i obsługą działek artylerii przeciwlotniczej, to około 150 osób. Wprawdzie nieznana jest liczba ofiar śmiertelnych zamachu z 8 na 9 czerwca na - podkreślmy to wyraźnie! - pociąg pasażerski relacji Königsberg-Berlin, to również liczba ponad 300 (i do tego jeszcze samych oficerów z SS-Leibstandarte Adolf Hitler) jest mocno zawyżona. Biorąc pod uwagę nawet chaotyczny ostrzał zniszczonych wagonów, zabitych i rannych nie było więcej niż 100, w sporej części zresztą cywilów. Jedno wszelako jest pewne. 8 czerwca Hitler przebywał jeszcze w "Wilczym Szańcu", a następnego dnia przewodniczył w Kancelarii Rzeszy w Berlinie uroczystościom żałobnym po śmierci Reinharda Heydricha. To, jaką trasą Führer pojechał wtedy do Berlina, do dziś pozostaje zagadką.
Kolejna akcja. Kto był wykonawcą?
Koło wioski Strych między Zblewem i Kaliską doszło nie tylko do wykolejenia pociągu pospiesznego, ale do czegoś więcej. Oto bowiem ponad dwa lata później, 27 września 1944 roku, do inspektora Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa SS na okręg Rzeszy Danzig-Westpreussen (Gdańsk-Prusy Zachodnie) wpłynęło pismo oficera Abwehry informujące, że za dezercję z Wehrmachtu i udział w zamachu na życie Führera skazano na śmierć i powieszono kolejarza Maksymiliana Drobińskiego. Podczas przesłuchania, najprawdopodobniej połączonego z torturami, Drobiński przyznał, że uczestniczył w akcji pod Strychem, co Niemcy zaliczyli do próby zamachu na życie Hitlera. I całkiem słusznie, ponieważ zamiarem partyzantów było właśnie zniszczenie pociągu Führera i zabicie wodza Trzeciej Rzeszy. Niezbyt wyraźną kopię odpisu tego dokumentu (jego oryginał znajduje się w Archiwum Państwowym w Gdańsku) można zobaczyć w Internecie na forum głównym "Odkrywcy" w części poświęconej zamachowi pod Zblewem.
Do jakiej organizacji należeli partyzanci, którzy przeprowadzili ten zamach? W grę wchodzą dwie: Armia Krajowa lub ideowo zbliżony do Narodowej Demokracji "Gryf Pomorski". O tym, że była to ta druga, przekonany był Stanisław Majewski, który - jak napisał w "Polityce" - przyjaźnił się z dowódcą "Szyszek", podczas wojny kapitanem, a po wojnie majorem Wojska Polskiego Janem Szalewskim. Tymczasem na fachowo wykonanych stronach internetowych poświęconych "Gryfowi Pomorskiemu" nie tylko nie ma mowy o akcji pod Strychem, ale również w spisach konspiratorów tej organizacji nie pojawiają się nazwiska oficerów wymienionych przez Liegmanna i Majewskiego. Czyżby "Gryf Pomorski" wyparł się tej akcji?
Jeśli tak, to nie tylko tej, która zaowocowała wykolejeniem pociągu Königsberg-Berlin. Bo oto w "Szlakach pomorskich kolejarzy" czytamy również: "Podobną akcję przeprowadzono 21 czerwca koło miejscowości Kaliska. W czasie ostrzeliwania wykolejonego transportu wojskowego zginęło sporo hitlerowskich żołnierzy, zniszczono sprzęt. Poległo też 4 partyzantów". O tej akcji mowa jest także we wspomnianym ogłoszeniu oferującym ćwierć miliona marek za wskazanie sprawców wykolejenia pociągu pospiesznego. Zrazu było to 100 tys. marek, ale gdy w nocy z 20 na 21 czerwca 1943 roku o godzinie 2.10, na tej samej linii kolejowej i niemal w tym samym miejscu co dwa tygodnie wcześniej, wykolejono transport wojskowy, Niemcy podnieśli nagrodę do 250 tys. marek uważając, że w tym rejonie okręgu Danzig-Westpreussen mogli tego dokonać ci sami sprawcy. Melchior Wańkowicz w reportażu historycznym "Walczący GRYF" uznał, że byli to żołnierze Armii Krajowej, chociaż wiemy, że "Gryf Pomorski" w 1942 roku nie był częścią AK.
W literaturze wspomnieniowej funkcjonuje relacja o innej jeszcze próbie zniszczenia pociągu specjalnego Hitlera, podjętej w 1943 roku. I tu nie ma już wątpliwości. Za przedstawioną niżej próbą zamachu stała AK.
Zamach na zakręcie
W ciemnościach tamtej wiosennej nocy zauważyli najpierw przyćmione światła parowozu. Chwilę później usłyszeli pisk kół zwalniającego przed zakrętem pociągu. Nie było jednak umówionego sygnału. Co robić? - zastanawiał się dowodzący akcją Józef Lewandowski ("Jur"). Przez głowę przebiegła mu zapewne myśl, że akcja musi przebiegać tak, jak została zaplanowana. Jeśli wtajemniczony w sprawę dróżnik nie dał umówionego sygnału, to najprawdopodobniej przed pociągiem specjalnym Hitlera skierowano na tę trasę inny. Rzeczywiście, po kilkunastu sekundach przed ukrytymi w zagajniku zamachowcami przetoczył się pociąg towarowy. Czekamy! - rozkazał "Jur". Ten zamach na pociąg "Brandenburg" przygotował zespół bydgoskiego "Zagra-linu", specjalnego oddziału dywersyjnego Komendy Głównej Armii Krajowej. W skład tego elitarnego oddziału, którego celem było dokonywanie aktów sabotażu i dywersji w Niemczech i na ziemiach polskich włączonych do Rzeszy, wchodzili żołnierze doskonale władający językiem niemieckim i zdecydowani na wszystko. "Zagra-lin" zasłynął zwłaszcza z trzech akcji dywersyjnych, a właściwie terrorystycznych, które odbiły się głośnym echem w prasie hitlerowskiej. Były to zamachy bombowe przeprowadzone późną zimą i wczesną wiosną 1943 roku na dwóch berlińskich dworcach: S-Bahnhof Friedrichstrasse obsługującym ruch miejski i podmiejski oraz na głównym dworcu kolejowym Friedrichstrasse Bahnhof, a także na dworcu głównym we Wrocławiu (Breslau Hauptbahnhof). W tych trzech zamachach bombowych zginęło w sumie 54 Niemców, a ponad stu odniosło cięższe lub lżejsze obrażenia. Uczestniczący w tych
akcjach otrzymali wysokie odznaczenia bojowe, w tym krzyże Virtuti Militari. Wśród odznaczonych tym krzyżem był Józef Lewandowski, zastępca dowódcy "Zagra-linu" Bernarda Drzyzgi. "Jur" uczestniczył we wszystkich trzech zamachach bombowych na niemieckie dworce kolejowe i w kilku innych akcjach "Zagra-linu". Urodził się bowiem w Berlinie i znakomicie znał język niemiecki. Mieszkał zaś w Bydgoszczy, gdzie utrzymywał wiele towarzyskich kontaktów z Niemcami, w tym również z tymi, którzy zajmowali eksponowane stanowiska we władzach hitlerowskich. I właśnie późną wiosną 1943 roku "Jur" dowiedział się od oficera SS Rudolfa Teschkego, że za dwa dni ma przyjechać do Brombergu (Bydgoszczy) lub tylko przejeżdżać przez to miasto Adolf Hitler. Decyzja o przeprowadzeniu zamachu zapadła błyskawicznie. Nie było czasu na konsultacje z przełożonymi z Komendy Głównej AK. Zresztą "Zagra-lin" dysponował dużą samodzielnością w przeprowadzaniu różnych akcji dywersyjnych. Nie wiemy, czy "Jur" pomyślał, że zabicie Hitlera w zamachu na jego pociąg spowoduje krwawą zemstę Niemców. W każdym razie pociąg Führera postanowiono wysadzić w powietrze dwoma silnymi ładunkami wybuchowymi, zakopanymi pod torami na głębokości około 40 centymetrów w odległości około 20 metrów jeden od drugiego. Ładunki te wraz z zapalnikami zostały połączone przewodem elektrycznym. Wybrano również miejsce zamachu, znajdujące się w odległości 8 kilometrów od Bydgoszczy, a właściwie od dworca Bromberg Hauptbahnhof. Na tym odcinku linia kolejowa, wiodąca w pobliżu gęstego zagajnika, skręcała. W przygotowania do tej akcji wtajemniczono także najbardziej zaufanych kolejarzy, będących członkami konspiracji, w tym polskiego dróżnika pełniącego służbę na przejeździe kolejowym w odległości 9 kilometrów od Bydgoszczy, a więc kilometr od przewidywanego miejsca zamachu. To on miał dać umówiony sygnał, gdy pociąg specjalny minie ten przejazd. Co było dalej, już wiemy. Około godziny 22 zamachowcu zauważyli światła nadjeżdżającego pociągu, ale nie było sygnału od dróżnika. Przepuścili więc pociąg towarowy i pełni napięcia czekali jeszcze prawie godzinę. Ale pociąg specjalny się nie pojawił. "Jur" odwołał zatem stan alarmowy i zamachowcy wycofali się. Wkrótce Lewandowski dowiedział się od bydgoskich Niemców, że w ostatniej chwili Hitler zmienił plany...
Józef Lewandowski, który zmarł 1 września 1976 roku, nie zostawił w swej relacji dokładnej daty próby zamachu pod Bydgoszczą. Z kontekstu wynika tylko, że było to na krótko przed rozwiązaniem "Zagra-linu", co nastąpiło latem 1943 roku. Nie jest więc dzisiaj możliwe ustalenie, czy w tym właśnie dniu pociąg specjalny Hitlera pojawił się na którejś z tras łączących Berlin z Prusami Wschodnimi. Również w 1976 roku zmarł Jan Szalewski, dowódca "Szyszek". Natomiast końca wojny nie doczekał Stanisław Lesikowski. Zginął na szubienicy w Stutthofie w połowie 1944 roku.

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2009-10-29 16:58:12

Pomyślcie?
Gdyby ktoś chciał ustrzelić wodza.Zrobiłby to.
Adolf był na patelni odkąd założył ,czapkę z czerwonym otokiem.
pzdr.

RE: Zamach na Hitlera w okolicach Zblewa
2014-03-25 11:58:40

Najbliżej "realizacji" celu był jednak zamach w Wilczym Szańcu. W zasadzie dziwię się że jest tak mało publikacji na ten temat, mimo iż to jedna z większych ciekawostek 2. Wojny Światowej, do tego wydarzyła się w Polsce. Literatura jest stosunkowo uboga, filmografia również, jedyne co tak naprawdę w luźny sposób porusza problem to... gra komputerowa (Walkiria: Stroke of Fate). Może warto bardziej rozpropagować zagadnienie, jako że jest ono bardzo interesujące i tkwi w nim "potencjał" marketingowy. Jest to nadal jednak mało znany epizod w powszechnej świadomości ludzi.

Aby odpowiedzieć musisz się zalogować.








0.016
Ta witryna korzysta z plików cookie. Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej o plikach cookie i zarządzaniu ich ustawieniami.