Komputerowe symulacje pozwolą zrozumieć mechanizmy handlu w starożytnym Rzymie

Udostępnij:

Czy da się badać gospodarkę, nie znając cen, płac i PKB? W dodatku gospodarkę, która nie istnieje od ponad 1500 lat? – bo mowa o starożytnym Rzymie. Da się, a to dzięki zastosowaniu nowoczesnych metod, w tym komputerowych symulacji – przekonuje dr Paulina Komar.

Dalekosiężny handel to nie tylko domena dzisiejszego zglobalizowanego świata. Już kilka tysięcy lat temu na wielkie odległości drogą wodną – statkami na Morzu Śródziemnym – transportowano olbrzymie ilości towaru. „Opakowaniem” były często amfory, czyli naczynia ceramiczne, w których przewożono wino, oliwę, sosy rybne i wiele innych produktów.

Handlowi tych różnorodnych towarów przyjrzy się dr Paulina Komar z Instytutu Archeologii UKSW w Warszawie w ramach projektu badawczego pt. „Gospodarka rynkowa czy orientalny bazar? Charakter rzymskiej ekonomii na podstawie dystrybucji amfor w Italii”, finansowanego przez NCN.

„Zamierzam przeanalizować rzeczywistą dystrybucję amfor w Italii oraz koszty transportu towarów z różnych części imperium rzymskiego i porównać je z komputerowymi symulacjami takiej dystrybucji w różnych warunkach gospodarczych. Aby przeprowadzić te symulacje, wykorzystam modelowanie agentowe, które jest nowoczesną metodą badawczą, od niedawna używaną w archeologii” – opowiada Nauce w Polsce dr Komar. Jak wyjaśnia, modelowanie agentowe pozwala stworzyć model zachowania poszczególnych elementów (zwanych agentami) w obrębie określonych struktur, takich jak np. sieci społeczne, przestrzeń geograficzna, czy określone warunki gospodarcze.

Badaczka liczy, że w ten sposób ustali, kto tak naprawdę grał pierwsze skrzypce w rzymskim handlu: wolni i niezależni handlarze nastawieni na maksymalizację zysku czy raczej pośrednicy realizujący zamówienia rządowe. Jak wyjaśnia, problem ten od lat 70. XX w. nurtuje badaczy historii gospodarczej.

„Do dzisiaj świat archeologów i historyków jest podzielony między tych, którzy uważają, że ekonomia antyczna przypominała współczesną gospodarkę rynkową, oraz tych, którzy podkreślają jej prymitywny charakter. Mam nadzieję, że uda mi się rozwiązać ten problem” – dodaje.

Według teorii ekonomicznych, gdy handel opiera się na zasadach rynkowych, to cena towaru (w starożytności zależna głównie od kosztów transportu) odgrywa główną rolę, co oznacza, że importuje się głównie produkty żywnościowe o niskich kosztach transportu, bo nikt nie kupi np. zwykłego wina za cenę zwiększoną przez koszt transportu dziesięciokrotnie – tłumaczy dr P. Komar. – Jeśli cena ustalana jest odgórnie, dystrybucja nie jest zależna od kosztów transportu. Dlatego projekt ma na celu sprawdzenie, czy można powiązać dystrybucję amfor, w których przewożono podstawowe produkty spożywcze z ich kosztami transportu.

„Właśnie dlatego należy stosować nowoczesne metody badawcze. Dziś możemy oszacować koszty transportu w świecie rzymskim dzięki komputerowemu modelowi imperium opracowanemu przez naukowców ze Stanfordu znanemu jako ORBIS (http://orbis.stanford.edu/). Z kolei stworzenie +modelu agentowego+ pozwoli mi na przeprowadzenie komputerowych symulacji ilustrujących jak w różnych warunkach wyglądała dystrybucja towarów” – opowiada.

„Projekt ten jest ważnym krokiem naprzód w badaniu antycznej ekonomii, a dzięki połączeniu tradycyjnych i innowacyjnych analiz dostarczy nowych i solidnych argumentów w dyskusji na temat natury gospodarki rzymskiej. Dzięki niemu antyczna ekonomia stanie się znacznie mniej enigmatyczna” – przekonuje dr Komar.

Źródło: naukawpolsce.pap.pl

OD REDAKCJI „ODKRYWCY”

Przypomnijmy, że polscy poszukiwacze wspólnie z archeologami odkrywają starożytne wraki wraz z różnym ładunkiem. W numerze majowym 2020 „Odkrywcy” opisaliśmy wrak znajdujący się w Morzu Adriatyckim blisko wyspy Vis. Wrak odkryto prawie dwa lata temu, jednak badania naukowe w zasadzie dopiero się rozpoczynają. Wcześniej wszystko trzymane było w ścisłej tajemnicy, ponieważ obawiano się, że znalezisko zostanie rozkradzione, gdy tylko informacja trafi do mediów.

Bo choć do zatonięcia łodzi doszło ponad 2000 lat temu, to do dziś spoczywa ona w stanie prawie nienaruszonym na głębokości 45 m, a przewożone nią amfory przetrwały wieki i wiele z nich wygląda tak, jakby dopiero zostały ułożone. Na wraku jest ich co najmniej 300. Na poniższym zdjęciu (autor: Mariusz Milka) są doskonale widoczne po prawej stronie.

Dwie pierwsze strony artykułu z numeru majowego „Odkrywcy” 2020.
Szymon Zdziebłowski

Dziennikarz naukowy w Polskiej Agencji Prasowej (PAP) i portalu PAP - Nauka w Polsce. Opublikował szereg artykułów w prasie popularnonaukowej i ogólnotematycznej, m.in. w Przekroju, Wiedzy i Życiu, Archeologii Żywej, Gościu Niedzielnym, Gazecie Wyborczej. Ukończył archeologię i PR na Uniwersytecie im. A. Mickiewicza w Poznaniu

Udostępnij:

Dodaj komentarz

css.php