Grodziec – od wulkanu po romantyczną rezydencję

Udostępnij:

Szczyt i średniowieczny zamek Grodziec na Pogórzu Kaczawskim

Na szczycie Grodźca wznosił się dawny gród, a pod nim skrywają się ruiny folwarku, aleje lipowe i zapomniane kopalnie. Każdy kamień i drzewo kryje legendy, a studnia bez dna przypomina, że historia tego miejsca wciąż zachwyca i intryguje.

Gdzie jest magiczna kraina, która przyciąga ludzi ciekawych świata: odkrywców, poszukiwaczy przygód, złota i cennych minerałów? Jednym z takich miejsc jest Pogórze Kaczawskie. Wie o tym każdy, kogo interesują tajemnice Dolnego Śląska.

W 1155 roku pojawia się wieś Godinice jako osada leżąca u stóp góry Grodis. W 1945 roku zmieniono jej nazwę na Grodzisko, a w 1948 roku na Grodziec. Od tego czasu nazwa góry, zamku i wsi w gminie Zagrodno, na Pogórzu Kaczawskim, jest taka sama.

Średniowieczny zamek Grodziec

 W 1159 roku Bolesław I Wysoki, książę śląski, rozpoczął budowę zamku na bazaltowym wzgórzu Grodziec. Od XIV wieku zamek stał się siedzibą rycerską. Właścicielami byli książęta piastowscy, stare rody rycerskie von Schaffgotschowie i von Schellendorfowie, cesarz Leopold I oraz arystokraci. Zmieniali się właściciele, a zamek swoje oblicze. Był przebudowywany i niszczony, m.in. podczas wojen husyckich i wojny trzydziestoletniej. Wtedy też rozpoczyna się opowieść o dziejach zamczyska i wsi służebnej u jego podnóża.

Od XIX wieku był własnością głównie niemieckich arystokratów i dyplomatów. Z czasem popadł w ruinę, a następnie został odbudowany jako romantyczne kamienne zamczysko przez Willibalda von Dirksena z pomocą architekta Bodo Ebhardta. Dziś zamek jest chętnie odwiedzany przez rzesze turystów; prowadzi się również poszukiwania artefaktów z jego długiej i burzliwej historii.

Zamek Grodziec jest najczęściej odwiedzaną atrakcją turystyczną na Pogórzu Kaczawskim

Gotycko-renesansowa warownia na wygasłym wulkanie jest świetnie widoczna z każdej strony, więc nic dziwnego, że stała się pierwszorzędnym celem w okolicy. Zamek jest udostępniony do zwiedzania, oferuje stałe wystawy oraz cykliczne wydarzenia rycerskie, a także posiada część hotelową. Z tego też powodu przejazd przez wieś u jego podnóża odbywa się zwykle pospiesznie i bez większego zainteresowania, choć stanowiła ona część majątku dawnych właścicieli zamku.

Eksploracja studni zamkowej – badania archeologiczne magazynu „Odkrywca”

W 2023 roku Magazyn „Odkrywca” rozpoczął badania studni na dziedzińcu zamku. Już wtedy celem było sprawdzenie legend o rzekomym tunelu lub nieznanych przestrzeniach pod studnią. Podczas prac na dnie studni ujawniły się wnęki i niezbadane przestrzenie; zamek informował, że badania pozwalają lepiej zrozumieć konstrukcję studni. Na głębokości około 10 metrów odnaleziono pierwszą zaginioną po 1945 roku kolumnę Bodo Ebhardta. A w  sierpniu 2023 – ogłoszono pierwsze duże efekty prac: wydobyto m.in. cztery kolumny autorstwa Bodo Ebhardta, a także kołowrót z korbą, kamienne elementy dekoracyjne, rzeźbę, figurkę i monety z okresu II wojny światowej.

Studnia na dziedzińcu zamkowym. Według legendy jest studnią bez dna.

Grupa Eksploracyjna Miesięcznika „Odkrywca” (GEMO) w latach 2025–2026 kontynuowała badania zasypanej studni na dziedzińcu Zamku Grodziec, próbując oddzielić fakty od legend narosłych wokół tego miejsca. Celem było nie tylko wydobywanie i zabezpieczanie zabytków, ale też ustalenie, czy obiekt mógł mieć dodatkową funkcję, na przykład być związany z domniemanym tajnym przejściem lub innym, dziś już zapomnianym elementem zamkowej infrastruktury.

Drugi sezon badań ruszył w 2025 roku. „Odkrywca” informował, że po ponad rocznej przerwie eksploratorzy wrócili do studni i ponownie zeszli na głębokość około 13 metrów. Zasyp tworzyły nie tylko kamienie i gruz, ale również elementy zniszczonej architektury oraz przedmioty, które prawdopodobnie trafiły tam po 1945 roku. Już wtedy pojawiały się informacje o znaleziskach takich jak niemiecka przedwojenna gaśnica, fragment halabardy i fragment drewnianej rzeźby, a także o kolejnych artefaktach pochodzących z dawnych zamkowych wnętrz. Zebrane materiały coraz wyraźniej wskazywały, że po wojnie studnia stała się miejscem zrzutu cennych elementów wyposażenia i dekoracji zamku, a nie tylko zwykłym obiektem użytkowym.

Na początku 2026 roku projekt wszedł w kolejny etap. Już pierwsze wyciągnięte wiadro w nowym sezonie przyniosło interesujące przedmioty. W kolejnych relacjach pojawiały się wzmianki o takich znaleziskach jak fragment sabatonu, „tajemnicza ręka”, kartusz, partyzana oraz wystrzelone łuski. Równocześnie „Odkrywca” zapowiadał publikację materiału o nowych znaleziskach z 13 metrów głębokości, co pokazuje, że studnia nadal nie została rozpoznana do końca i wciąż może kryć kolejne ważne artefakty związane z historią Grodźca.

Pałac Johannesa von Frankerberga

Kiedy w XVI–XVII wieku kamienne zamki przestały pełnić swoje dotychczasowe funkcje (przede wszystkim militarną), arystokracja zaczęła przenosić się do bardziej komfortowych, reprezentacyjnych i nowoczesnych rezydencji. Zamki były zimne, ciemne i wilgotne, a ich układ przestrzenny podporządkowany był obronie, a nie wygodzie mieszkańców. Były też trudne do modernizacji pod kątem nowej techniki wojennej. Utrzymanie zamku było kosztowne, ponieważ wymagało utrzymania garnizonu, murów, fortyfikacji oraz prowadzenia innych zabiegów konserwacyjnych.

Pałac w Grodźcu, widok od strony północnej https://polska-org.pl/6577669,foto.html?idEntity=549761

Od epoki renesansu arystokracja chciała podkreślać swój status społeczny, wznoszono więc pałace, które niekiedy przypominały rezydencje królewskie. Pałac miał być odtąd symbolem bogactwa i kultury, a nie twierdzą wojenną. U podnóży dawnych zamków wznoszono bardziej funkcjonalne pałace, do budowy których często używano materiału z rozbieranych lub będących w ruinie starych budowli.

Istotną zaletą było także położenie nowych siedzib. Usytuowanie pałaców w dolinach, bliżej wody i pól, umożliwiało urządzanie modnych parków krajobrazowych, ogrodów i sadów. Właściciele skupiali się na funkcji gospodarczej (rolnej), reprezentacyjnej oraz towarzyskiej. Pałac, jako siedziba administracyjna majątku ziemskiego, był tańszy w budowie i utrzymaniu.

Na Dolnym Śląsku mamy kilka przykładów zamków i pałaców położonych w bliskiej odległości od siebie. Najbardziej znane są zespoły zamkowo-pałacowe we Wleniu, Gryfowie czy właśnie w Grodźcu.

Pałac w Grodźcu, widok od strony południowej https://polska-org.pl/905702,foto.html?idEntity=549761

W latach 1718–1727 hrabia Johannes von Frankerberg, a później jego syn Otto, wznieśli pałac u podnóża góry Grodziec. Uchodził on za jedną z najokazalszych rezydencji na Pogórzu Kaczawskim. Po przebudowach był to dwu- i trzykondygnacyjna budowla z kamienia łamanego i cegły, o ozdobnych elewacjach z zegarem słonecznym, portalem i kartuszem herbowym von Dirksenów, podjeździe z arkadami, dziedzińcu oraz fontannie. Nad wejściem górowała wieżyczka z zegarem.

Wewnątrz znajdowały się reprezentacyjne sale późnobarokowe, biblioteka, salon muzyczny oraz około 60 pokoi z dużymi oknami, kominkami i boazerią, a także reprezentacyjna klatka schodowa. Właściciele zgromadzili bogate kolekcje mebli, obrazów i porcelany. W pałacu znajdowała się również własna kaplica z marmurowymi figurami, ołtarzem, amboną i chórem.

Wnętrze pałacu https://polska-org.pl/924171,foto.html?idEntity=522095

Pałac i folwark zostały kupione przez Willibalda von Dirksena w 1829 roku i pozostawały w rękach rodziny aż do II wojny światowej. Ostatni przedwojenny właściciel pałacu, Herbert von Dirksen, opuścił majątek przed zakończeniem wojny i zmarł w 1955 roku w Monachium. Został pochowany w Niemczech.

W 1945 roku w pałacu składowano dzieła sztuki (głównie zbiory biblioteczne) z Wrocławia i Berlina. Po zakończeniu II wojny światowej i nacjonalizacji majątek oraz wyposażenie pałacu zostały rozgrabione, zniszczone i rozproszone, a część mogła trafić do muzeów lub urzędów.

Obecnie pałac oraz część parku znajdują się w rękach prywatnych i nie są udostępnione do zwiedzania. Teren jest ogrodzony i oznaczony tablicami z zakazem wstępu. Jednak zza ogrodzenia można obserwować zieleń: krzewy oraz starodrzew, wśród którego rośnie 250-letni modrzew europejski, platany, tulipanowiec i inne okazałe drzewa. Widok pałacu od strony drogi przysłania prawdopodobnie sztucznie usypany, zagadkowy pagórek.

Zabytkowa aleja lipowa

Aleję lipową w Grodźcu posadzono najprawdopodobniej w latach 1860–1880 jako romantyczną kompozycję krajobrazową, łączącą rezydencję z zamkiem dominującym na szczycie wygasłego wulkanu. Założenie parkowe utworzono wokół rozbudowanego pałacu von Dirksenów i folwarku, prawdopodobnie pod wpływem niemieckich wzorców parków w stylu angielskim.

Zabytkowa aleja lipowa. Lipa Racławicka o obwodzie 972 cm

Aleja do dziś przebiega przez teren folwarku w kierunku północno-zachodnim, łagodnym łukiem w stronę podejścia do zamku, a jej główna oś widokowa prowadziła od pałacu do wieży widokowej na niewielkim wzgórzu zwanym Mnisim. Tym sposobem łączyła podnóże góry Grodziec z wieżą widokową. Jej szacowana długość (w zależności od przyjętych punktów krańcowych) wynosi od około 300 do nawet 1500 metrów.

Nasadzono jeden lub dwa szeregi drzew w odstępach co 5–7 metrów. Od wiosny do jesieni aleja tworzy efektowny, zacieniony tunel. Podstawowym gatunkiem jest lipa drobnolistna (Tilia cordata), będąca typowym drzewem alejowym w XIX wieku. Obecnie część lip została uznana za pomniki przyrody i oznaczona tabliczkami inwentaryzacyjnymi.

Zabytkowa aleja lipowa od drogi dojazdowej do zamku Grodziec na szczycie, do wieży w parku pałacowym

Lipy drobnolistne żyją do 300–500 lat, więc okazy grodzieckie, liczące około 160 lat, nie osiągnęły jeszcze nawet połowy statystycznego wieku. Mimo widocznych oznak starzenia większość drzew pozostaje w dobrym stanie. W sąsiedztwie alei, jako samosiew, występuje klon zwyczajny, a w części parkowej również dęby, jesiony oraz inne pojedyncze egzemplarze drzew.

Właściciele majątku mogli zatrudniać lokalnych ogrodników lub architektów krajobrazu. Dokumentacja pierwotnego założenia zieleni prawdopodobnie nie zachowała się. Najokazalszym drzewem alei jest tzw. Lipa Racławicka o obwodzie 903 cm na wysokości 50 cm (pomiar wykonany zgodnie z zasadami dendrometrii) oraz aż 972 cm na wysokości 130 cm. Jest to rekord krajowy — obecnie najgrubsza lipa drobnolistna w Polsce. W alei rośnie co najmniej kilkanaście okazów o obwodach przekraczających 6 metrów.

Wieża widokowa na Mnisim Wzgórzu

Park pałacowy rozciągał się na północ i północny wschód od pałacu i obejmował aleję lipową, polany, ścieżki spacerowe oraz tereny leśne ze starodrzewem. Założenie parku krajobrazowego było charakterystyczne dla dużych majątków ziemskich. W XVIII i XIX wieku dominował styl romantyzmu niemieckiego i angielskiego, z typowymi elementami takimi jak sadzawki, rzeźby parkowe, fontanny itp.

W grodzieckim parku, na Mnisiej Górze, zachowały się pozostałości kamiennej wieży z przyległym pawilonem – belwederem. Romantyczna budowla łączyła funkcję widokową i dekoracyjną. Była miejscem odpoczynku i obserwacji krajobrazu. Mogła także pełnić rolę tzw. „świątyni dumania”, sprzyjając kontemplacji, melancholii oraz refleksji nad naturą i przemijaniem.

Wieżę wzniesiono z kamienia polnego i łamanego, najprawdopodobniej w drugiej połowie XIX wieku, równolegle z przebudową pałacu przez rodzinę von Dirksenów. Z platformy na szczycie wieży roztaczał się widok na zamek, dolinę, pałac, pozostałą część parku oraz Pogórze Kaczawskie. Jeszcze w latach 60. XX wieku mieszkańcy wsi chętnie odwiedzali wieżę, podziwiając okoliczny krajobraz. Materiał użyty do jej budowy pochodził zapewne z lokalnych wyrobisk eksploatowanych na potrzeby majątku.

Obecnie budowla nie posiada już tarasu widokowego, schodów ani pośrednich kondygnacji. Zachowały się mury z otworami okiennymi i wejściem, a także zarys ścian przyległego belwederu z łukowym portalem. Pod bluszczem zalegają kamienne elementy, a cisy wyznaczają przebieg dawnej ścieżki. Być może w tej części parku znajdowały się również inne interesujące elementy „wystroju” krajobrazowego. Kamienna wieża została uwieczniona na dawnych pocztówkach zatytułowanych „Grüß vom Gröditzberge”.

Folwark między zamkiem i pałacem

Kolejnym ciekawym miejscem jest dawny folwark należący do rodziny von Dirksenów, położony u stóp góry Grodziec. Rozległe zabudowania z XVIII–XX wieku wzniesiono z nieregularnego kamienia łamanego (bazaltów i łupków), powszechnych na Pogórzu Kaczawskim.

Na zespół folwarczny składały się: rządcówka, budynki mieszkalne pracowników folwarku, budynek mieszkalno-inwentarski, obory i stodoły, a także budynek bramny oraz mur ogrodzeniowy.

Z analizy zabudowań gospodarczych można wywnioskować, że hodowano tu bydło (kilka obór, w tym jedna połączona ze stodołą), trzodę chlewną — typową dla folwarków śląskich — konie wykorzystywane do pracy w polu i transportu oraz drób na potrzeby kuchni dworskiej. Uprawiano pszenicę, żyto i jęczmień (typowe dla regionu o glebach lessowych i gliniastych), a także koniczynę i lucernę — na potrzeby hodowli. W ogrodach przy rządcówce i pałacu mogły znajdować się sady oraz warzywniki.

Obecnie zabudowania są jedynie w niewielkiej części zamieszkałe. Niestety większość z nich popada w ruinę, a podejście w ich pobliże jest niemal niemożliwe z uwagi na liczne zakazy. Zespół folwarczny figuruje w rejestrze zabytków, co oznacza, że wszelkie prace wymagają zgody konserwatora zabytków.

Kościół typu „Bergkirche”

Przy drodze prowadzącej do zamku, na wysokości 315 m n.p.m., znajduje się prosty, niewielki kościół typu „Bergkirche”, czyli „kościół górski”, pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Został wzniesiony w XVII wieku w miejscu średniowiecznej świątyni. Obecnie jest kościołem filialnym parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Olszanicy.

Kościoły górskie to bardzo charakterystyczny typ świątyń. Położone zawsze na wzgórzu lub stromym stoku, widoczne z daleka, były naturalnymi punktami orientacyjnymi. Pełniły funkcje schronienia dla ludności podczas najazdów — miały grube mury, małe okna, wieże przystosowane do obserwacji oraz cmentarze otoczone murami. Dachy były o dużym spadku, a wnętrza skromne, najczęściej drewniane, z emporami.

Jest to skromna, jednonawowa budowla na planie prostokąta, z zachowanymi elementami gotyckimi. Wśród cennego wyposażenia wymienić należy sprowadzone ze Szwajcarii witraże, murowaną kropielnicę z 1685 roku, kamienną chrzcielnicę, tablice grobowe, nagrobki oraz epitafia z XVII i XVIII wieku. Do kościoła przylega ośmioboczna kaplica grobowa rodu von Schellendorfów z XVIII wieku. Na zewnętrznych ścianach umieszczono również płyty i epitafia upamiętniające ważne osoby związane z Grodźcem.

Wokół świątyni, na pozostałościach dawnego cmentarza, rosną pomnikowe lipy drobnolistne, zasadzone w połowie XVIII wieku. W jednym z rodzinnych grobów spoczywają osoby o polskim nazwisku von Kondratowicz, które prawdopodobnie były związane z administracją majątku, folwarkiem lub lokalną elitą urzędniczą. Rodzina ta nie była właścicielem zamku Grodziec, lecz mogła pełnić funkcje dzierżawców, zarządców, leśniczych, nauczycieli lub urzędników.

Sztolnia upadowa kopalni rud miedzi

O Starym Zagłębiu Miedziowym można mówić od 1938 roku, kiedy niemiecka firma Berg- und Hütten AG rozpoczęła budowę pierwszych nowoczesnych kopalń miedzi w rejonie Iwin, Złotoryi, Grodźca i Bolesławca. W tutejszych skałach osadowych, bogato okruszcowanych, występują rudy miedzi, srebra oraz inne minerały. Największe skupiska minerałów stwierdzono m.in. w sztolniach wydobywczych kopalń „Upadowa Grodziec” oraz „Konrad” w pobliskich Iwinach.

Obiekt typu upadowa to korytarz górniczy drążony po upadzie złoża, służący do transportu urobku oraz wentylacji.

Zainteresowanie złożami Grodźca wzrosło w latach 30. XX wieku, gdy niemieccy geolodzy rozpoczęli intensywne badania. Upadowa Grodziec jest istotna, ponieważ stanowi najstarszy etap rozpoznania złóż miedzi w regionie i jest częścią pierwszego zagłębia miedziowego na Dolnym Śląsku. Była to niewielka, nieczynna obecnie, odkrywkowo-podziemna kopalnia rud miedzi, typowa dla wczesnych etapów rozpoznawania złóż. Nigdy nie osiągnęła skali przemysłowej, jak w pobliskim Złotoryjskim Zagłębiu Miedziowym.

Ruiny budowli na powierzchni, pobliskie hałdy oraz niewielki kamieniołom wapieni zarastają lasem, a ścieżki prowadzące do pozostałości stają się coraz mniej widoczne. Oprócz ruin zachował się wybetonowany, prostokątny zbiornik (być może przeciwpożarowy), zasypane wejścia do części podziemnej oraz ogrodzony teren ze śladami „amatorskich poszukiwań”. Choć obiekty znajdują się około 400 m od pałacu, są dość trudne do odnalezienia i niedostępne turystycznie.

Podczas II wojny światowej w Grodźcu i okolicy podjęto prace przy budowie kopalń miedzi, jednak do 1945 roku nie zostały one ukończone. Wykonane już sztolnie zostały zalane wodą. W 1949 roku wznowiono prace i rozpoczęto drążenie czterech nowych sztolni upadowych oraz chodników przeznaczonych do eksploatacji ścianowej. Urobek transportowano kolejką wąskotorową przez Olszanicę do zakładu wzbogacania rud w Iwinach. Prace wydobywcze trwały do 1963 roku. Z Upadowej Grodziec pozyskano łącznie 39,2 tys. ton rudy miedzi.

Wapienniki i wyrobisko wapieni

Około 400 m od pałacu, również w lesie, znajdują się ruiny zespołu wapienników, który powstał prawdopodobnie w pierwszej połowie XIX wieku, w okresie intensywnej rozbudowy majątku von Dirksenów.

Dwie budowle z kamienia łamanego — lokalnego bazaltu lub wapienia — oddalone są od siebie o kilkadziesiąt metrów. Pomimo znacznych zniszczeń zachowały się fragmenty komór wypałowych, pochyła rampa zasypowa — typowa dla wapienników szybowych — oraz pomieszczenia pomocnicze, być może magazyny lub warsztaty. Drugi obiekt jest obecnie bezkształtną stertą kamieni i cegieł, przerośniętą drzewami.

Niedaleko znajduje się również zarośnięte drzewami wyrobisko szarych wapieni. W wapiennikach wytwarzano wapno budowlane i nawozowe na potrzeby folwarku, remontów pałacu, budowy wieży parkowej oraz innej infrastruktury. W wapieniach można czasem odnaleźć skamieniałości szczątków małży i ślimaków.

Wnętrze wapiennika 

Góra Grodziec. Początek lokalnej historii

Góra Grodziec jest kominem wulkanu aktywnego około 300 mln lat temu. W wyniku długotrwałej erozji przybrała kształt ściętego stożka o bardzo stromych zboczach. Występują tu rudy miedzi i żelaza, a także kwarc, oliwin, magnetyt, hematyt oraz inne minerały.

Jest również najwyższym szczytem Pogórza Bolesławieckiego (389 m n.p.m.), wchodzącego w skład Pogórza Kaczawskiego, oraz jednym z najpopularniejszych miejsc na całym Pogórzu Kaczawskim. Łączy beznamiętną naukę z rozpalającą wyobraźnię historią oraz atrakcją turystyczną pełną zagadek.

Prawdopodobnie już w VII wieku istniał na jej szczycie gród plemienny Bobrzan, który w XI i XII wieku stał się jedną z kasztelanii. Opowieść o studni bez dna uznawana jest za najstarszą znaną legendę związaną z zamkiem Grodziec. W okolicy znajduje się jeszcze kilka tajemniczych miejsc, ale o nich — innym razem.

Grodziec; zamek, wieś, kościół i pałac. Rycina z XVIII wieku.  https://polska-org.pl/816168,foto.html?idEntity=549761

M. Staffa. Słownik Geografii Turystycznej Sudetów Tom 7 Pogórze Kaczawskie str. 199, 209

Alicja Kliber

Autorka jest wałbrzyszanką,  interesuje ją wszystko co jest związane z Dolnym Śląskiem, a  szczególnie jego "boczne drogi". Uważa, że historia to ciągłość ludzkich losów, a pamięć należy się wszystkim którzy mieszkali tu wcześniej. Prowadzi bloga „Plecak z mapą, kompasem i książką do historii”  w którym opisuje bardzo subiektywne spojrzenie na odwiedzane miejsca. Poszukuje także miejsc opisanych w legendach. Lubi góry i czuje się częścią górskiej dzikiej przyrody i poplątanych leśnych dróg. Posiadaczka trzech kotów i psa. Swoje wędrówki opisuje w kwartalniku http://www.przystanekd.pl/, na  stronie https://tropicielehistorii.pl/ i innych, oraz  na FB. Autorka książki "Aniołowie i kobry, czyli bocznymi drogami Dolnego Śląska",  opisującej zapomniane miejsca Dolnego Śląska i opowiadania sudeckie.

Udostępnij:

Dodaj komentarz

css.php