Kto i gdzie będzie mógł szukać, korzystając z planowanej platformy poszukiwaczy? [z konsultacji zmian prawnych]

  •  
  •  
  •  
  •  

Kwestia poszukiwań zbiorowych również była omawiana podczas konsultacji. Zdjęcie wykonane w 2019 podczas poszukiwań pola bitwy Legnica 1241.

Po wielu spotkaniach, których początki sięgają maja 2018 roku (pierwsze miały charakter stacjonarny, następne przebiegały w formule telekonferencji), nadszedł czas napiętego oczekiwania. Teraz Departament Ochrony Zabytków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego (reprezentowanego przez dyrektor Katarzynę Zalasińską) razem z osobami specjalizującymi się w opracowaniu projektów prawnych, zajmuje się wstępną wersją projektu zmian ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami.

Czego możemy się spodziewać? Możemy jedynie wnioskować z przebiegu konsultacji i rodzących się podczas nich punktów zbieżnych i spornych pomiędzy urzędnikami ministerstwa a stroną poszukiwaczy, a nawet samymi poszukiwaczami.

Warto jednak przypomnieć, że wszelkie ustalenia podczas konsultacji społecznych nie muszą być żadną wskazówką dla przyszłego nowelizowania prawa.

Artykuł ten skupia się na zaprezentowaniu jedynie kilku wątków rozmów, w szczególności: kto będzie mógł się zapisać do platformy poszukiwaczy i jak jest pomysł na podzielenie obszaru Polski pod względem jego dostępności dla poszukiwaczy. Podaje również kilka opinii i reakcji ściśle związanymi ze spotkaniami w ministerstwie. Jednak w żaden sposób artykuł ten nie wyczerpuje listy omawianych zagadnień podczas wielu i wielogodzinnych rozmów.

I jeszcze jedna uwaga: prezentowane w artykule założenia, uzgodnienia czy propozycje mają charakter wstępny. Nie ma jeszcze nawet projektu ustawy.

POCZĄTEK

Przypomnijmy: zmiany mają zmierzać do stworzenia informatycznej platformy poszukiwaczy, ich własnych poszukiwań oraz znalezisk. Platforma ma również umożliwić elektroniczny obieg dokumentów. Uzyskanie możliwości legalnego wyjścia na teren, który nie znajduje się pod żadną ochroną, ma się odbyć w trybie zgłoszenia, zatem takim, w którym wystarczy, że urząd nam nie odpowie w określonym terminie, a będzie to oznaczało automatyczną milczącą zgodę.

Taki był punkt wyjścia proponowanych zmian. Wstępnie opisaliśmy je w artykule znajdującym się tutaj. Już wtedy informacja ta poruszyła wielu poszukiwaczy. Część z nich upatrywała w zakreślonych propozycjach istotnych ułatwień, jednak pojawiły się głosy, że bez zmiany definicji zabytku oraz jasnego prawa do jego posiadania niewiele to zmieni.

Konsultacje zmierzały do tego, by wypracować takie przepisy, by z jednej strony poszukiwacz był maksymalnie odciążony procedurami administracyjnymi (np. uzyskanie pozwolenia), z drugiej strony MKiDN nie chciało zrezygnować z kontroli poczynań pasjonatów historii. Zdjęcie wykonane w 2019 podczas poszukiwań pola bitwy Legnica 1241.

Kolejny etap rozmów ruszył w maju 2020 roku.

Polski Związek Eksploratorów (dalej PZE) szedł na te rozmowy z następującymi ogólnymi postulatami (cytaty z pisma PZE z 25 maja 2020 do Dyrektor Departamentu Ochrony Zabytków MKDiN, dr hab. Katarzyny Zalasińskiej):

„zmiana przepisów w taki sposób, by prawo mogło być stosowane wprost bez zbędnych i długotrwałych procedur administracyjnych, a w szczególności:

  • „W pierwszej kolejności należy usunąć lub zmienić zapis art. 109c ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, tak by nie dochodziło do nadinterpretacji tego przepisu przez policję”.

    Wyjaśnijmy tę nadinterpretację: chodzi o przestępstwo bezskutkowe lub formalne. Mówiąc najprościej: nawet jeśli podczas poszukiwań bez zezwolenia poszukiwacz nawet nie zbliżył się do jakiegokolwiek zabytku i nie planował w swych intencjach żadnego zabytku znaleźć, to ten „bezskutek dla zabytków” jego działań nie ma znaczenia. PZE zauważa, że Policja uznaje, iż formalnie wyczerpuje to znamiona czyny zabronionego opisanego w ustawie o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. A w związku z tym każdy, kto wyjdzie w teren z detektorem, może być posądzony o szukanie zabytków.

  • w dalszej części PZE postuluje wyznaczenie stref A i B na terenie Polski. Strefa A związana byłaby z miejscami objętymi różnymi formami ochrony – i na tym terenie wymagane byłoby uzyskanie pozwolenia na poszukiwania. Pozostałe tereny oznaczone jako strefa B zwolnione byłyby z uzyskiwania jakichkolwiek zgód.
  • PZE postulowało również, aby część przedmiotów historycznych, w szczególności o charakterze masowym, mogła przechodzić na własność poszukiwaczy. Przedmioty bardziej wartościowe mogłyby pozostać w depozycie znalazcy „z obowiązkiem udostępnienia ich do opracowań naukowych”.
  • interesującym postulatem było utworzenie Centralnego Katalogu Zabytków. Widać w tym pomyśle nie tylko chęć utworzenia bazy, ale przede wszystkim wypracowanie na jej podstawie jak najbardziej jasnych zasad oceny znalezionego przedmiotu historycznego (np. przedmiot niezabytkowy, zabytek masowy, zabytek szczególny). Wyrażone jest również przekonanie, że po wielu podjętych decyzjach przyporządkowania znalezionych przedmiotów, będzie można na podstawie tych decyzji wrócić do rozmów o bardziej jasnej definicji zabytku.

POSZUKIWACZ NIELETNI

Pierwszy dylemat związany był z wiekiem. W toku dyskusji stanowisko biorących udział przychyliło się do stwierdzenia, że wiek ok. 13-14 lat powinien uprawniać do – jak to zostało określone – „samodzielnego poszukiwania jako poszukiwacz, ale za zgodą rodziców”. Nie została omówiona sytuacja starszych nastolatków, aż do uzyskania pełnoletności. Wskazuje to, że np. 17-latek najpewniej będzie mógł brać udział w poszukiwaniach za zgodą rodziców.

Poszukiwania detektorystyczne to zajęcie dla całych rodzin. Takie obrazki jak ten powyżej bardzo często spotyka się podczas imprez masowych. Zdjęcie wykonane w 2019 podczas poszukiwań pola bitwy Legnica 1241.

OSOBY DOROSŁE

W przypadku osób dorosłych PZE jak i inni reprezentujący pasjonatów historii zdecydowali, że nie powinno być żadnych ograniczeń. MKiDN wskazało jednak na problem ludzi skazanych prawomocnym wyrokiem, w szczególności odnośnie czynów przeciwko zabytkom. Powstał dylemat: czy obecność takich osób dobrze przysłuży się projektowi, który został nazwany „platformą poszukiwaczy”?

Ostatecznie dyskusja zmierzała do następujących rozwiązań: sam wpis do bazy nie byłby potwierdzony administracyjnie (cyt. z pisma PZE z 14.06.2020:

za decyzją administracyjną kryje się mnóstwo procedur. Dlatego zdaniem PZE absolutnie nie może być takiego wymogu“.

Oznaczałoby to, że w zasadzie każda dorosła osoba mogłaby się do platformy poszukiwaczy zapisać, mimo że odczuwalna była ze strony dyr. Katarzyny Zalasińskiej niechęć do takiego rozwiązania. Na slajdach prezentowanych przez dyr. Zalasińską pozostały w każdym razie propozycje odmowy wpisu w przypadku osoby skazanej („zakres przestępstw do doprecyzowania” – ten termin będzie się powtarzał, ale z toku rozmów wynikało, że powinny być to przestępstwa związane z zabytkami).

Pozostała sprawa wykreślenia i zawieszenia członkostwa. PZE przede wszystkim zakwestionowało możliwość całkowitego wykreślenia, chyba że na wniosek samego poszukiwacza lub w przypadku jego śmierci. Podobne stanowisko PZE przyjęło w sytuacji zawieszenia członkostwa: „nie powinno być takiej możliwości z wyjątkiem może jednego przypadku, czyli prawomocnego wyroku skazującego za przestępstwa na zabytkach”. Podobnie jak w przypadku odmowy wpisu i tutaj MKiDN miało inne zdanie i wyraźnie wskazywało, że prawomocne skazanie („do doprecyzowania zakres przestępstw”) powinno spowodować wykreślenie z platformy poszukiwaczy. Zawieszenie praw zarejestrowanej osoby (gdyby została prawomocnie skazana, do doprecyzowania jest zakres przestępstw) byłoby już czynnością administracyjną, od której można byłoby się odwołać.

Dla osoby skazanej ponowna rejestracja na platformie poszukiwaczy możliwa byłaby w momencie zatarcia skazania.

Bez wątpienia w kwestiach „odmów” czy „zawieszeń” była istotna różnica zdań między urzędnikami MKDiN a poszukiwaczami. Widać jednak chęć znalezienia rozwiązania, by niemal każdy Polak od 13-14 roku życia mógł się do takiej platformy zapisać. Pojawił się tutaj również wątek nieuciążliwego kursu online, by każdy zapisujący się do platformy miał obowiązek zapoznać się z najważniejszymi informacjami dotyczącymi przede wszystkim własnego bezpieczeństwa i ochrony zabytków (np. “kiedy przerwać eksplorację)”. Natomiast przez MKiDN zasygnalizowane zostało rozwiązanie, że w przypadku złamania prawa, w szczególności dotyczących zabytków, prawdopodobne jest rozwiązania uniemożliwiające takim osobom korzystanie z mechanizmów platformy dla poszukiwaczy, w tym trybu zgłoszeniowego.

TYPU OBSZARÓW POSZUKIWAŃ

To kolejny obszerny temat.

W piśmie PZE z 22.06.2020  roku do Dyrektor Departamentu Ochrony Zabytków MKDiN, dr hab. Katarzyny Zalasińskiej, w którym rozważano problem podziału na teren, gdzie poszukiwacze będą mieli zakaz poszukiwań (lub po uzyskaniu pozwolenia od Konserwatora), i teren, gdzie taką zgodę przez zgłoszenie będą mogli uzyskać, zaznaczyło wyraźnie jeden zasadniczy problem:

„Nie ma innego odniesienia do oznaczania stanowisk archeologicznych niż AZP i definicja stanowiska archeologicznego. A tu mamy całą masę możliwości – żeby takie stanowisko stworzyć i całą masę nieścisłości i braku logiki – żeby takie stanowisko zlikwidować. I w zasadzie nie chodzi o samą definicję, tylko o to czy wszystkie stanowiska z AZP tą definicję spełniają. A doświadczenie mówi, że nie spełniają”.

Nie wdając się w szczegóły z tego pisma (i takich definicji jak obszar zwarty, pojedynczy przedmiot, złoże wtórne, ślad osadnictwa), uwaga ta wskazuje na niebezpieczeństwo daleko idącej uznaniowości w decydowaniu o tym, czy obszar będzie dostępny poprzez zgłoszenie dla poszukiwaczy, czy też nie. Mając to na uwadze, PZE ostatecznie pisze:

….naszym zdaniem powinny być dwie strefy działalności poszukiwaczy:

  • Strefa wyłączona z amatorskich poszukiwań bez nadzoru służb konserwatorskich czy archeologicznych, w których ujęte by były: zabytki, stanowiska archeologiczne rejestrowe, stanowiska archeologiczne ujęte w ewidencji zabytków.
  • Pozostałe obszary po uwzględnieniu uwag zawartych w powyższym rozwinięciu zagadnienia. W przeciwnym razie zmuszeni będziemy wyłączyć z poszukiwań tereny niemalże każdej wsi i miejscowości w Polsce, gdyż ich datowanie w większości z automatu wpisuje te tereny jako z natury „archeologiczne”.

Odpowiedzią ministerstwa było pomysł trzech stref: czerwonej (zakaz poszukiwań dla detektorystów, przykładowo znajdowałby się tam zabytek archeologiczny wpisany do rejestru zabytków czy zidentyfikowane miejsce kaźni), strefa pomarańczowa (tzw. sporna, przykładowo z zabytkiem archeologicznym wpisanym do wojewódzkiej lub gminnej ewidencji zabytków) oraz zielona (nie posiadająca żadnej ochrony pod względem zabytków, dostępna dla poszukiwaczy w trybie zgłoszenie przez platformę poszukiwaczy).

W strefie zielonej do obowiązków poszukiwaczy byłaby: rejestracja na platformie poszukiwaczy, zgłoszenie poszukiwań, po 14 dniach możliwość poszukiwań lub sprzeciw urzędu (w przypadku sprzeciwu rozpocznie się postępowanie administracyjne polegające na uzyskaniu pozwolenia na poszukiwania), obowiązki informacyjne związane z poszukiwaniami (zdjęcia znalezisk z danymi GPS).
W strefie pomarańczowej odbywałoby się to tak jak w strefie zielonej, jednak konieczny byłby program poszukiwań oraz raport podpisany przez archeologa.

Interesującym pomysłem było rozwiązanie proponowane przez PZE, by wraz z uzyskaniem prawa do wyjścia w teren w strefie zielonej przez pierwszego poszukiwacza, którego poszukiwania nie zakończyłyby się znalezieniem zabytku, prawo to automatycznie przechodziło na kolejnego poszukiwacza zainteresowanego tym samym terenem. W efekcie tylko pierwszy poszukiwacz musiałby czekać 14 dni. MKiDN do takiego rozwiązania nie chciało się przychylić.

W tych kwestiach niepokój strony poszukiwaczy budziły takie zagadnienia jak: zasady wykluczenia obszaru ze strefy zielonej w przypadku zgłoszenia przez poszukiwacza cennego znaleziska oraz niesatysfakcjonujący czas oczekiwania, by legalnie wyjść w teren (14 dni). Sporu żadnego nie było odnośnie strefy czerwonej, jednak w przypadku pomarańczowej pasjonaci historii wskazywali na konieczność jasnych, a nie uznaniowych, zasad przy ustalaniu tej strefy.

ZAINTERESOWANIE KONSULTACJAMI ZE STRONY ARCHEOLOGÓW

Podczas trwających konsultacji do sejmu wpłynęła interpelacja 8427 posłanki Janny Senyszyn, podpisana przez kilku parlamentarzystów (link do pełnej interpelacji tutaj). Warto fragmenty tego dokumentu przytoczyć:

„Panie Ministrze!

Prezes Stowarzyszenia Naukowego Archeologów Polskich prof. dr hab. Andrzej Michałowski poinformował mnie o trwających w Pana resorcie pracach nad kolejnymi zmianami w ustawie z dnia 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami (Dz. U. z 2020 r. poz. 282 i 782).

Proponowane zmiany mają doprowadzić do liberalizacji znowelizowanej 1 stycznia 2018 r. ustawy w zakresie art. 109c: „Kto bez pozwolenia albo wbrew warunkom pozwolenia poszukuje ukrytych lub porzuconych zabytków, w tym przy użyciu wszelkiego rodzaju urządzeń elektronicznych i technicznych oraz sprzętu do nurkowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2” oraz do stworzenia elektronicznej platformy, na której każdy amator poszukiwania skarbów może zgłosić swoje zamiary prowadzenia wykopalisk. Powiadomienie odpowiedniego urzędu konserwatorskiego ma mieć tryb zgłoszenia, a brak odpowiedzi w określonym terminie będzie oznaczać automatyczną zgodę. Taka zmiana byłaby bardzo groźna, jeśli chodzi o ochronę zabytków, a jej pośrednie skutki są trudne do przewidzenia.

W związku z powyższym (…) zwracam się z następującymi pytaniami (…):

3. Jakie działania będą podjęte, aby liberalizacja ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, która doprowadzi do masowego wydobywania z ziemi zabytków, nie przyczyniła się do powiększenia skali już istniejącego w naszym kraju nielegalnego handlu zabytkami, a zwłaszcza do ich masowego wywozu za granicę? (…)”.

W tym artykule przytaczamy tylko jedno z pytań tej interpelacji. To nie pierwszy tego typu sygnał. Są one jednak zawsze niepokojące, bo wprost oznaczają, że część znaczących organizacji archeologicznych nie zamierza wspólnie z pasjonatami historii zmienić przepisów prawa tak, aby amatorskie poszukiwania były skutecznie wprzężone w system ochrony zabytków i tym zabytkom służyły, a urzędy nadzorujące uzyskały wydajne informatyczne narzędzie na zarządzanie zgłoszeniami i przyszłymi znaleziskami.


REDUTA PRAW POSZUKIWACZY I WŁASNOŚCI: WYCOFUJEMY SIĘ Z ROZMÓW

30 lipca 2020 ROKU na Grupie FB Reduty Praw Poszukiwaczy i Własności pojawił się komunikat wpisany przez Arletę Majchrowicz:

„Nadszedł czas podsumowania telekonferencji, w których uczestniczyliśmy a których stroną było Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Informujemy Was, że zdecydowaliśmy odstąpić od dalszych rozmów, ponieważ nie chcemy brać na siebie odpowiedzialności, jaka spadnie na poszukiwaczy po wdrożeniu nowego systemu bez zmiany prawa. Wiele razy zwracaliśmy uwagę, w jakiej kolejności powinny iść zmiany, niestety nasz głos nie był brany pod uwagę.
Póki nie zmieni się prawo, nie zostanie doprecyzowana definicja zabytku, baza, która zostanie wdrożona, będzie kolejnym kagańcem dla zwykłych poszukiwaczy”.

Wycofanie się z rozmów Reduty nastąpiło 30 lipca, a więc wtedy, gdy były one zakończone, a teraz czekamy na projekt zmian zaproponowany przez MKiDN. Z informacji wynika, że Reduta nie przystąpi do omawiania wstępnej wersji projektu zmian o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. Należy przyznać, że dyrektor Katarzyna Zalasińska w kilku kwestiach, w tym w kwestii definicji zabytku, miała stanowcze i dalekie od oczekiwań poszukiwaczy stanowisko i już na tym etapie „twardo konsultowała”. O zmianie definicji zabytku wielokrotnie postulowało również PZE czy Misja „Skarb”, a na łamach „Odkrywcy” ukazał się w tym temacie artykuł z wieloma pomysłami na modyfikację tego terminu. Wątek zmiany definicji zabytku przewija się również i w cytowanych w tym artykule dokumentach i przytaczanych wypowiedziach.

OPINIE NIEKTÓRYCH POSZUKIWACZY BIORĄCYCH UDZIAŁ W KONSULTACJACH

JACEK WIELGUS (PZE):

Konsultacje w sprawie zmian legislacyjnych w zakresie poszukiwań na pewno na tym etapie nie doprowadzą do skutecznego uporządkowania wszystkich spraw pasjonatów historii. Jednak nie traktujemy tego etapu jako ostatniego, ale jako pierwszy. I prawdę mówiąc przygotowujemy się do biegu długodystansowego, bo tyle jest w tym zakresie różnego rodzaju zaniedbań ze strony tych, którzy dotychczas tworzyli prawo w Polsce bez wysłuchania nas, poszukiwaczy. Z naszych czterech podstawowych celów, czyli:

  • jak największe ułatwienie wyjścia w teren,
  • forma własności/depozytu dla poszukiwacza,
  • usunięcie lub zmiana art. 109 c ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami,
  • zmiana definicji zabytku,

umiarkowane zadowolenie możemy jako PZE wyrazić z z punktu pierwszego. Tryb zgłoszenia w systemie informatycznymi sprawi, że na wiele decyzji poszukiwacze nie będą musieli czekać miesiącami. Wyjścia w teren zostaną przyspieszone i nie będą administracyjnie dla nikogo, również urzędników, uciążliwe! Owszem, mankamentem tutaj jest rejestracja na platformie poszukiwaczy, co – nie oszukujmy się – ograniczy naszą prywatność. W dzisiejszych internetowych czasach wydaje się to jednak rozsądnym kompromisem.

Również sprawa depozytu/własności dla poszukiwacza wracała w naszych rozmowach. Był jasny sygnał z naszej strony, że naprawdę nie wszystkie zabytki archeologiczne muszą należeć do państwa. Liczymy na konkretne zapisy w tej sprawie w projekcie ustawy.

Sprawa art. 109c, czyli słynne już „Kto bez pozwolenia albo wbrew warunkom pozwolenia poszukuje ukrytych lub porzuconych zabytków, w tym przy użyciu wszelkiego rodzaju urządzeń elektronicznych i technicznych oraz sprzętu do nurkowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2” w zasadzie stanie się nieistotna dla zarejestrowanych poszukiwaczy na platformie poszukiwaczy.

Na tym pierwszym etapie konsultacji niewiele udało się uzyskać w sprawie zmiany definicji zabytku. Liczymy jednak, że w sprawie definicji przysłuży nam się właśnie platforma poszukiwaczy i jej katalog znalezisk. Za pomocą tego narzędzia, gdy znajdą się tam setki tysięcy znalezisk, będzie można wskazać „kawa na ławę”, że większość z nich nie zasługuje na miano jakiegokolwiek zabytku. Być może to stworzy dobrą atmosferę do zmiany definicji zabytku.

Podsumowując, czekamy z zainteresowaniem na wstępny projekt ustawy zmian, który potraktujemy jako surówkę do dalszych prac i negocjacji. Tak jak mówiłem na początku: to będzie maraton, będziemy załatwiali sprawę za sprawą.

MICHAŁ ANTCZAK, DAWID STEC, MISJA SKARB:

Po przebiegu rozmów bez wątpienia można powiedzieć, że uczestniczyliśmy w partnerskich rozmowach z przedstawicielami MKiDN, w których nas nie pouczano, ale słuchano, choć nie zawsze się z nami zgadzano. Warto było poświęcić ten czas, bo w najważniejszych kwestiach pasjonaci historii zaprezentowali precyzyjne stanowisko i rozwiązania. Można powiedzieć, że karty zostały rzucone na stół. Teraz z niecierpliwością czekamy na efekt.

Sądzimy, że największym sukcesem na tym etapie rozmów będzie osiągnięcie znacząco łatwiejszego legalnego wyjścia w teren na działki, które nie podlegają żadnej ochronie konserwatorskiej – czyli tych oznaczonych podczas rozmów kolorem zielonym. Będzie to wymagało rejestracji na platformie poszukiwaczy. Nie obawiamy się tej rejestracji. Nasze dane dzisiaj i tak są podawane we wnioskach o uzyskanie pozwolenia na poszukiwania. Do platformy, jeśli tylko zostanie tak zbudowana, jak to wynikało z przebiegu rozmów, chętnie się zapiszemy i często będziemy korzystali z trybu zgłoszenia. Gdy spotykamy się w gronie poszukiwaczy i opowiadamy im o sposobie funkcjonowania przyszłej platformy, słyszymy: „w końcu!”.

Natomiast wciąż żałujemy, że w efekcie tych konsultacji nie udało się przekonać część organizacji archeologicznych i naukowych (tak wynika z różnych dostępnych wypowiedzi, listów etc.), że warto ten bajzel prawny w końcu uporządkować i unowocześnić z korzyścią nie tylko dla poszukiwaczy, ale i samych zabytków, a także, o paradoksie, dla badań naukowych.

Rzecz jasna wypowiadamy się przed zaprezentowaniem wstępnego projektu zmian prawnych. Rozwiązania zaproponują urzędnicy, ale to my je zrecenzujemy. Dlatego też na tym etapie w żaden sposób nie można się wycofywać z rozmów.

Redakcja “Odkrywcy” kontaktowała się również z przedstawicielami Reduty Praw Poszukiwaczy i Własności w celu pozyskania opinii o konsultacjach społecznych. Organizacja ta nie zdecydowała się na udzielenia nam komentarza.

PODSUMOWANIE

Na elementarne pytanie, jaki będzie efekt ponaddwuletnich rozmów, wielu dziesiątek godzin poświęconego czasu na tworzenie pism i udział na ogół w zawiłych rozmowach – wciąż trudno powiedzieć. Zanim jednak ukaże się projekt zmian legislacyjnych, zabawmy się w odgadywanie przyszłości.  Podajemy zatem kilka możliwych wariantów:

  • „Nic nie będzie”. Pomysły zostaną uznane za zbyt rewolucyjne. Wszystko zostanie wrzucone do kosza, czas wielu osób będzie zupełnie zmarnowany. WKZ będą nadal wysyłały wszelką dokumentację tradycyjną pocztą i gromadziły ją w segregatorach, do których nikt nie zajrzy, by przeczytać jakiekolwiek sprawozdanie z poszukiwań. Poszukiwacze zostaną z surowymi i niejasnymi przepisami, a cały system wciąż będzie przypominał czas przed wymyśleniem internetu. Naukowcy wciąż nie będą mieli łatwego dostępu do efektu poszukiwań pasjonatów historii i wciąż będą traktować ich jak intruzów.
  • Wdrożona zostanie jedynie baza poszukiwaczy bez istotnych zmian w prawie do poszukiwań zabytków. Wprawdzie wiele spraw będziemy mogli załatwić online i najpewniej znacznie szybciej, jednak poszukiwacze będą w takiej sytuacji, w której o ich poszukiwaniach wiadomo będzie prawie wszystko (kto? gdzie? kiedy? co wydobył?), a oni nie będą mieli niemal żadnych pewnych praw (np. do posiadania znalezionego przedmiotu). „Jeśli jedyną rewolucją będzie informatyczny system, który usprawni tylko składanie wniosków i uzyskiwanie pozwoleń na poszukiwania zabytków to będzie to naprawdę za mało” – tak pisała o tych obawach Joanna Kaferska, przedstawicielka PZE na łamach “Odkrywcy”. W trakcie konsultacji i kuluarowych spotkań poszukiwaczy wracała ta obawa, a istotnym wątkiem rozmów stał temat, jak się przed taką sytuacją zabezpieczyć. Przed takim scenariuszem ostrzegała również Reduty Praw Poszukiwaczy i Własności.
  • Większość omawianych przepisów zostanie uwzględniona. Nowoczesny obieg dokumentów i informacji o znaleziskach dostarczy wiele informacji o skuteczności podejmowanych poszukiwań przez poszukiwaczy. Taka baza najpewniej stanie się dobrym narzędziem w rękach samych naukowców. Wpisy poszukiwaczy (zdjęcia znalezionych przedmiotów i namiary gps) dokonywane bez zbędnej zwłoki po poszukiwaniach, a nawet w trakcie poszukiwań, pozwolą na szybką interwencję odpowiednich służb w razie znalezienia cennego przedmiotu. W przypadku przedmiotów masowych (np. łuski) najpewniej po pewnym czasie funkcjonowania platformy poszukiwaczy będzie można wskazać ich miejsca nagromadzenia i podjąć w tej lokalizacji bardziej zaawansowane badania. Istotna będzie również weryfikacja negatywna, w której oznaczone będą obszary, gdzie poszukiwacze nie znaleźli nic prócz złomu. Omawiane na konsultacjach zagadnienia takie jak „depozyt prywatny”, jeśli tylko ukróci się dowolność i uznaniowość ewentualnego odebrania go z rąk poszukiwacza, będzie jednym z większych sukcesów tych rozmów. Ostatecznie stworzy to szansę na to, że wiele tysięcy poszukiwaczy będzie miało jasno podane swoje prawa (w końcu!) i obowiązki, a przynajmniej o wiele jaśniej niż teraz.

Który z tych scenariuszy się ostatecznie spełni? Czekamy na wstępną wersję projektu zmian ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami.

W konsultacjach wzięli udział przede wszystkim: przedstawiciele PZE, Misji Skarb, Reduty Praw Poszukiwaczy i Własności, przedstawiciel Brodnickiej Grupy Poszukiwawczo-Eksploracyjnej i czasopisma „Odkrywca”, a na wcześniejszych etapach wielu innych przedstawicieli stowarzyszeń związanych z poszukiwaniami.


Redaktor Naczelny "Odkrywcy" | daczkowski@odkrywca.pl

Przekonany jest, że bryłą świata poruszają pasjonaci. Oburza się, że w XXI wieku wniosek o pozwolenie na poszukiwania należy wydrukować, umieścić w kopercie, zanieść na pocztę, a potem czekać na listonosza, który przyniesie odpowiedź na wydrukowanej kartce, umieszczonej w kopercie. „Austro-Węgry, no Austro-Węgry” - komentuje tę sytuację.

Powiązane wpisy


  •  
  •  
  •  
  •  
stronie.

Dodaj komentarz

css.php