Tajemnice bazy lotniczej Luftwaffe w Oleśnicy. Infrastruktura i zaplecze techniczne. Część 2.

Udostępnij:

Podziemny magazyn.

Pierwszego września 1939 roku z bazy lotniczej Luftwaffe w Oleśnicy podrywają się w powietrze samoloty Heinkel He 111 drugiego dywizjonu bombowców Kampfgeschwader, niosąc śmiertelny ładunek nad Polskie miasta. Dynamiczny przebieg wojny wpływa na rozwój bazy, która rozrasta się do czterech lądowisk. Po prawej stronie drogi wiodącej w kierunku Sycowa stacjonują myśliwce i samoloty transportowe, po lewej powstaje lotnisko bombowców, zaś w rejonie Sokołowic szybowców desantowych. Istnieje również lotnisko pozorowane, na którym ustawiono makiety samolotów. Obecnie w tym miejscu mieści się zajazd „Na Polance”.

Co kryje ziemia?

Trawiaste pola wzlotów przeznaczone dla myśliwców utwardzono siatką, a odpowiednio wykonany drenaż odprowadzał nadmiar wody do dwóch stawów. Pomimo powojennych modernizacji lotniska, które zyskało asfaltową nawierzchnię pasa startowego, drenaż nie został uszkodzony. Przy odrobinie szczęścia można również napotkać kawałki wspomnianej siatki. Od strony drogi sycowskiej powstały warsztaty, stanowisko kierowania lotami, hangary, magazyny materiałów pędnych oraz podziemne i naziemne magazyny. Wiele z tych ostatnich było konstrukcjami drewnianymi. Hangary oraz budynki murowane posiadały własną kotłownię, która zasilała nie tylko wspomniane obiekty, ale również za pomocą podziemnego systemu rur ogrzewała trzy punkty tankowania paliwa. Istnieje również cały system kanałów technicznych rozprowadzający przewody pod terenem lądowiska. Po wojnie wiele z nich prawdopodobnie wymieniono i kanałami rozprowadzono nowe przewody. Jednak wszystkie modernizacje zostały wykonane na bazie instalacji już istniejących, pozostałych po bazie Luftwaffe. Śmiało można pokusić się o twierdzenie, że w latach powojennych niektóre elementy nowych instalacji dostawiono/wpleciono w dawną infrastrukturę lotniskową.

Bardzo ciekawym miejscem po byłym lotnisku jest teren znajdujący się przy obecnej ulicy Wileńskiej prowadzącej w kierunku Bogusławic. W tym rejonie znajduje się dość dziwny podziemny obiekt, którego przeznaczenie przez wiele lat leżało w sferze domysłów. W latach powojennych ten rejon lotniska nie cieszył się zainteresowaniem Wojska Polskiego, chyba że weźmiemy pod uwagę powstanie dwieście metrów dalej gigantycznego dołu, który przez wiele lat służył jako wojskowe śmieciowisko. Lądowało w nim wszystko, począwszy od zniszczonych sortów mundurowych, przez odpady z koszarowej kuchni, po części wymieniane w samolotach produkcji radzieckiej. Podziemny obiekt to również dowód na to, że infrastruktura bazy Luftwaffe nie było całkowicie wykorzystana w okresie powojennym. Obiekt przez lata obrósł lokalną legendą: jedni widzieli w nim „bunkier”, inni szambo, zbiornik paliwowy czy rezerwuar wody na potrzeby lotniska. Swego czasu na Forum Odkrywcy rozgorzała dyskusja na temat przeznaczenia tego dziwnego obiektu.

Budowla ma powierzchnię 80 m2. W najwyższym miejscu sklepienie komór osiąga 2,60 m, ich szerokość to 4 m, a długość 10 m. Geometria ścian jest wykonana z dokładnością co do 1 cm. Całość składa się z dwóch komór przedzielonych łukami kolumnowymi. Do wnętrza można dostać się za pomocą okrągłego wejścia wyposażonego w drabinkę. Dla mnie, jako pasjonatki podziemi, obiekt ten ma znaczenie szczególne. Jest bowiem pierwszym w mojej „podziemnej karierze”, pierwszym do którego weszłam. Dlatego postanowiłam dopowiedzieć, co nie dopowiedziano w trakcie prób rozwiązania zagadki na temat jego przeznaczenia. W pierwszej kolejności należy wykluczyć, że był to schron, czy jak kto woli potocznie „bunkier” – przeczy temu konstrukcja i lokalizacja obiektu. Hipoteza zbiornika na paliwo również budzi wątpliwości, ponieważ, mimo dokładności wykonania, a tym samym szczelności, obiekt nie nadawał się do magazynowania paliw z tej prostej przyczyny, że otwór wejściowy (z drabinką) nie jest hermetyczny. Cały obiekt wykonano dokładnie, natomiast ten element bardzo niedbale. Co prawda otwór posiada wewnętrzny karb, jakby na pokrywę, ale brak jest hermetycznego zamykania (nie ma śladu po kotwieniu pierścienia). Dodatkowo na lotnisku magazyny paliw płynnych znajdują się w całkiem innym miejscu.

Rozwiązanie tej zagadki znajduje się pod grubą warstwą liści i śmieci w gęstwinie samosiejek. Podczas jednej z wypraw w to miejsce sprawdziłam teren wokół rzekomego zbiornika bardzo dokładnie i odkryłam pozostałości po obozie jenieckim, jaki funkcjonował przy bazie lotniczej. Były to resztki fundamentów (zapewne baraków) oraz dwie studzienki. Sądzę, że może w tym miejscu były łaźnie, latryny. W studzienkach znajdują się rury. Niestety nie prowadzą one w kierunku zbiornika, zatem nie pełnił on roli szamba. Bardzo charakterystycznym elementem w tym zbiorniku jest kwadratowa wnęka widoczna od czoła. Wykończono ją kątownikiem z zawiasami (prawdopodobnie kiedyś zamykana drzwiczkami). Na środku znajduje się rura, która prowadzi do zbiornika, do złudzenia przypomina hydrant. Być może zbiornik pełnił też rolę zabezpieczenia PPOŻ. Cała trudność w rozpoznaniu przeznaczenia tego obiektu polegała na tym, że nie ma nigdzie w pobliżu nic podobnego. Po wnikliwej analizie odkryłam, że oleśnicki zbiornik nie jest odosobniony. Identyczny, bliźniaczy zbiornik znajduje się na lotnisku w Krośnie. Zbiorniki nie są odlewami, chociaż można odnieść takie wrażenie, przebywając wewnątrz i oglądając finezyjne wygładzenie betonowych ścian, które składają się z gotowych elementów, jak klocki do składania. Prawdopodobnie po montażu zbiornika obiekt uszczelniano od wewnątrz. W przypadku zbiornika z Krosna zachowała się kopuła na wejściu z drabinką. Na tej podstawie możemy dowiedzieć się jak wyglądało zakończenie otworu wejściowego na lotnisku w Oleśnicy. Zbiornik posiada też wypust – dokładnie jak oleśnicki – z tym że tam rura jest zakończona flanszą – kołnierzem. Być może był to wlew lub miejsce poboru wody. Ustaliłam, że na lotnisku koło wsi Otmice znajduje się kolejny podobny zbiornik, jednak podwójny, czyli czterokomorowy. Jest w bardzo złym stanie, widać pęknięcia i przesunięcia elementów. Oleśnicki zachował się w bardzo dobrej kondycji. Poza okopceniami po palonych wewnątrz ogniskach jego stan techniczny należy uznać za bardzo dobry.

Pod napięciem, czyli miejsce, które omijały gromy

O powodzeniu wielu bitew i kampanii wojennych decydowały dostawy materiałów pędnych. Liczone w milionach ton napędzały każdego dnia gigantyczną machinę wojenną. Niejednokrotnie cenniejsze niż złoto stanowiły o być albo nie być dla walczących w konflikcie żołnierzy. Nic więc dziwnego, że miejsca, w których je przechowywano objęte były tajemnicą. Idealnie maskowane, zabezpieczone przed dywersją i żywiołami stanowiły serce baz lotniczych. Na oleśnickim lotnisku magazyny paliwowe powstały przy drodze sycowskiej. Aby ułatwić dostarczanie materiałów pędnych przy torach relacji Oleśnica–Kępno, powstała bocznica kolejowa, na którą kierowano cysterny. Bocznica/rampa nie zachowała się do czasów współczesnych. Jednak magazyny paliwowe istnieją do dziś i były wykorzystywane przez Wojsko Polskie w całym powojennym okresie istnienia lotniska w Oleśnicy.

Brama wjazdowa do magazynu paliw i smarów (MPS).

Teren magazynów materiałów pędnych chroniony był nie tylko przez żołnierską wartę. Dostępu broniło także podwójne ogrodzenie z gęsto rozciągniętego drutu kolczastego. Dodatkowo wewnętrzne ogrodzenie znajdowało się pod napięciem. Na terenie MPS (budynek paliw i smarów) rozlokowano dwadzieścia podziemnych zbiorników. Być może istniało ich więcej, jednak w okresie powojennym po rozformowaniu jednostki wojskowej w Białych Koszarach większość z nich została wykopana i przewieziona w inną lokalizacje. Ponoć, pomimo upływu lat, były w znakomitym stanie. Te, które pozostały, gryzione rdzą, zalane wodą w podziemnych komorach zawierają jeszcze w sobie jakąś substancję o zielonożółtej barwie. Po innych pozostały olbrzymie doły i maszty odgromowe na ich obrzeżach. Istnieją również komory zabezpieczone betonowym czopem. Być może były to pomieszczenia techniczne – przepompownie lub magazyny. Faktem jest, że podobne obiekty znajdują się na terenie byłych bomboskładów. Podczas II wojny światowej prócz składów amunicji i lotniska bombowców w Oleśnicy powstało całe zaplecze bazy lotniczej Luftwaffe z osiedlem domków dla pilotów, kasynem, własnym ujęciem wody, a nawet ciepłownią. Jednak o tym w kolejnej części spaceru w poszukiwaniu pozostałości bazy Luftwaffe. CDN.

Powiązane wpisy

Udostępnij:

Paulina Frątczak

Tropicielka tajemnic, pasjonatka ruin, fortyfikacji, oraz miejsc zapomnianych. Założycielka oraz prezes Fundacji “Vestigium”

Dodaj komentarz

css.php