WAŁBRZYSKIE MAUZOLEUM – PRÓBA RATUNKU

  •  
  •  
  •  
  •  

24 stycznia 2020 roku do prezydenta Wałbrzycha Romana Szełemeja zostało skierowane pismo, apelujące  „o podjęcie działań, które uchronią od postępującego zniszczenia wałbrzyskie Mauzoleum znajdujące się w centrum miasta, na zboczu Niedźwiadków”.

Inicjatorami  akcji są:  Krzysztof Krzyżanowski (prawnik, eksplorator, dziennikarz miesięcznika „Odkrywca”, autor książek o Dolnym Śląsku),  Tomasz Jurek (regionalista, poszukiwacz tajemnic i dziennikarz ).

Wsparli ich:  Angelika Babula (prezes Fundacji „Anna” w Gostkowie),  Grzegorz Sanik (pracownik Centrum Kultury i Turystyki w Walimiu, Zamek Grodno, przewodnik sudecki, bloger – eloblog.pl), Andrzej Daczkowski (redaktor naczelny miesięcznika „Odkrywca”), Konrad Stępniewski (bloger, regionalista, badacz i popularyzator lokalnej historii), Paweł Bogucki (miłośnik historii i Dolnego Śląska), Piotr Kałuża (geolog, prezes Grupy Poszukiwawczej Riese) oraz Towarzystwo Ratowania Zabytków „TARCZA” – Zarząd.

JAKIM OBIEKTEM JEST WAŁBRZYSKIE MAUZOLEUM?

Jest to obiekt, do którego przylgnęło wiele nieprawd, a nawet fantastycznych legend. W artykule Krzysztofa Krzyżanowskiego i Tomasza Jurka („Odkrywca” nr 10 (249) 2019) można przeczytać o jego prawdziwej funkcji i nazwie:

(…) „Śląski pomnik chwały” [niem. Schlesier-Ehrenmal] lub – jak określano to w przedwojennej prasie – „Wałbrzyski pomnik chwały” [niem. Ehrenmal Waldenburg in Schlesien]. Architekt Dorota Grygiel w swoim szczegółowym opracowaniu o obiekcie z 2013 roku pisze, że „nie oddaje to w pełni znaczenia tego słowa, a przede wszystkim roli, jaką w III Rzeszy budowle te pełniły (…) nigdy Schlesier Ehrenmal nie był mauzoleum w sensie dosłownym, a raczej formą cenotafu – grobowca pozornego”.

Jak czytamy dalej: „Mauzoleum zaczęło powstawać w 1936 roku z inicjatywy Niemieckiego Związku Ludowego Opieki na Grobami Wojennymi (Volksbund Deutsche Kriegsgraebervfürsorge, VDK) dla uczczenia pamięci 170 000 Ślązaków, którzy stracili życie w czasie I wojny światowej, 25 lokalnych bojowników ruchu narodowo-socjalistycznego oraz ofiar wypadków w wałbrzyskich kopalniach. Projekt mauzoleum wykonał Bawarczyk Robert Tischler (1885–1959), który miał „na swoim koncie” kilka podobnych budowli. To jedyny, zachowany do dziś w Polsce obiekt tego typu. Najbardziej znaną – i w założeniach bardzo podobną – budowlą jego autorstwa było mauzoleum na Górze Św. Anny, wysadzone w 1945 roku przez Armię Czerwoną”.

PONURE I W DODATKU NIEPRAWDZIWE LEGENDY

Tyle fakty. Nie są one tak barwne, jak nieprawdziwe, ale działające na wyobraźnię mity o mauzoleum, mówiące, że to rzekoma „ostatnia świątynia Hitlera”, w której miały miejsce tajemnicze okultystyczne rytuały czy też jest to miejsce związane z czarnymi satanistycznymi mszami w okresie już powojennym.  Jak widać, miejsce ma wyjątkowo czarną legendę.

Co więcej, odczuwalne jest przekonanie pokroju magicznego, jakoby sam ten obiekt był „zły”. Tym razem fałszywa legenda nie służy dobrze mauzoleum.

BEZ WYBIELANIA

Osoby, które podpisały apel, bynajmniej nie mają na celu wybielania historii Mauzoleum. Bez wątpienia nie było to zwykłe miejsce pamięci, ale pełniło ono rolę propagandową na rzecz nazistowskich Niemiec, perfidnie i planowo wykorzystujących pamięć zmarłych, podczas różnego rodzaju zlotów, marszów i uroczystości z oprawą hitlerowską. Dość wspomnieć, że specjalnie zrównano w nim żołnierzy I wojny światowej, ofiary górniczych wypadków z… bojówkarzami z NSDAP.

DLACZEGO WARTO OCALIĆ MAUZOLEUM?

Takich miejsc wyjątkowo trudno bronić. Część osób woli nie wypowiadać się o ochronie tego miejsca, w obawie przed przylepieniem im łatki… zwolennika nazizmu. Inni obawiają się, że może się stać swoistym miejscem spotkań współczesnych neonazistów. Posłuchajmy tych, którzy podpisali się pod apelem.

Krzysztof Krzyżanowski, inicjator apelu, prawnik, eksplorator, dziennikarz miesięcznika „Odkrywca”, autor książek o Dolnym Śląsku

Chcę pomóc mauzoleum, bo dla mnie to obiekt niezwykły. Przyznam: nie zrobił na mnie wrażenia w przeszłości, widziałem wtedy tylko brudno-szarą bryłę przypominającą niedokończony zamek. Doceniłem go niedawno, gdy poznałem lepiej jego historię i niespotykaną, symboliczną architekturę. Nie byłbym sobą, gdyby nie zajrzał do jego podziemi, a tam… lustrzane odbicie tego co na górze. Wyjątkowe miejsce w skali Polski.

Tomasz Jurek, inicjator apelu, regionalista, poszukiwacz tajemnic i dziennikarz

Chcę pomóc temu obiektowi , bo zasługuje na to. Jest nierozerwalnie związany zarówno z Waldenburgiem jak i Wałbrzychem.

Angelika Babula, prezes Fundacji „Anna” w Gostkowie

Chcę pomóc temu obiektowi, bo jest to dziedzictwo kulturowe i historyczne świadczące o wielokulturowości i trudnej historii naszych ziem. Dbałość o zabytki innych wyznań czy narodowości jest świadectwem naszego szacunku, tolerancji i braterstwa dla każdego człowieka. Zachowanie dziedzictwa kulturowego może budować porozumienie międzyludzkie i międzynarodowe oraz inspirować ochronę polskiego dziedzictwa poza granicami kraju. Obiekt jest dziełem wybitnego architekta Roberta Tischlera, wyróżnia się unikalną architekturą, niepowtarzalną w skali całego kraju jak i Europy. Dzięki temu może stać się kolejną atrakcją turystyczną miasta. Jest to także miejsce pamięci po poległych w I wojnie światowej Ślązakach jak też górnikach, którzy pracowali i zginęli w Wałbrzychu. W stosunku do tego obiektu, który nadal trwa w krajobrazie Wałbrzycha jako mroczny, niezrozumiany, budzący negatywne skojarzenia, nie można przejść obojętnie. Obiekt nierozerwalnie kojarzy się z arogancją III Rzeszy i jej zbrodniczą ideologią. Jednak nikt już nie pamięta, iż inicjatywa powstania pomnika upamiętniającego poległych górników i ofiary I wojny światowej była ideą społeczną. Potrzebna jest szeroka edukacja w celu zmiany tej sytuacji. Niezrozumienie bierze się bowiem z naszej niewiedzy i przekłamania historii, jak też używania błędnego nazewnictwa typu „Totenburg”.

Według mnie jedynym sposobem na zachowanie obiektu jest działalność społeczna. Wspólne działanie przedstawicieli różnych organizacji pozarządowych, grup, stowarzyszeń, fundacji czy pasjonatów historii pozwoli ocalić obiekt od dalszej dewastacji i zapomnienia. Jednakże dalsze działania przy obiekcie wymagają już ochrony konserwatorskiej i wsparcia finansowego państwa. Dlatego ważne jest wpisanie obiektu do rejestru zabytków, gdyż obiekt znajduje się tylko w ewidencji zabytków Wałbrzycha. Bardzo ważne aby ocalić dziedzictwo świadczące o wielokulturowości naszych ziem i jej trudnej historii.

Piotr Kałuża
geolog, Prezes Stowarzyszenia Grupa Poszukiwawcza „Riese”

Mauzoleum w Wałbrzychu jest specyficznym obiektem. Wzbudza wiele kontrowersji i mieszane uczucia. Nie można ukrywać  faktu, że jest to świadectwo ponurej części historii, ale jest elementem historii.  Następne pokolenia powinny jednak dowiedzieć się, w jakim celu takie mauzolea powstawały . Z tego co mi wiadomo takich obiektów na terenie Polski nie ma. Myślę, że warto zaangażować siły i środki, by zachować to miejsce.

Konrad Stępniewski, bloger, regionalista, badacz i popularyzator lokalnej historii

Według mnie są co najmniej trzy powody, aby ten obiekt uratować.

Po pierwsze jest to unikat na skalę Europy. Jest to jedyny tego typu obiekt, który się zachował, a przecież takich pomników było w Europie kilka.

Po drugie jest to pomnik ofiar I wojny światowej i poległych górników. Pomnik ludzi, którzy pochodzili z tych ziem. A czy się to komuś podoba czy nie, większość rzeczy, które nas otacza, jest ich dziełem. Miasta i wsie, przemysł, kolej, pałace itd. To w pewnym sensie nasze dziedzictwo, o które trzeba zadbać.

No i po trzecie Mauzoleum jest doskonałym przykładem na to, do czego prowadzi fałszywa propaganda. Lata wmawiania ludziom, że “co niemieckie, to złe”, że budowla ta to świątynia Hitlera przyniosły efekt taki, że do tej pory brak było ze strony władz jakiejkolwiek chęci, aby zająć się tym obiektem.

Andrzej Daczkowski, redaktor naczelny „Odkrywcy”
Teraz przede wszystkim zabezpieczyć przed dalszą degradacją. Potem pomyśleć o jego współczesnej funkcji. Przypomnę, że budowla nigdy nie była prawdziwym grobowcem. I dlatego, moim zdaniem, to dobre miejsce na przyszłe muzeum propagandy. Można w nim dobitnie pokazać, jak hitlerowcy zawłaszczali pamięć o zmarłych. Jak za pomocą architektury i elementów krajobrazowych sprawiali, że w czar potęgi III Rzeszy uwierzyła większość Niemców. I jak ten czar mijał w chwili, gdy do tych samych Niemców przychodziły zawiadomienia o śmierci ich synów, ginących na frontach całej Europy. Mogli wtedy uczcić ich w swoim… mauzoleum. Myślę o tym tragicznym paradoksie tego mauzoleum zawsze, gdy tam jestem. I z takiej perspektywy byłoby to miejsce obnażające mechanizmy propagandy, która godzi zawsze w tych, którzy jej ulegają.

Zwrócę jeszcze uwagę, że właśnie ponura ruina bez żadnego opisu i jasnego przekazu o jej rzeczywistej roli w przeszłości będzie stale rodziła niestworzone opowieści, tak jak to się dzieje teraz.


Redaktor Naczelny "Odkrywcy" | daczkowski@odkrywca.pl

Przekonany jest, że bryłą świata poruszają pasjonaci. Oburza się, że w XXI wieku wniosek o pozwolenie na poszukiwania należy wydrukować, umieścić w kopercie, zanieść na pocztę, a potem czekać na listonosza, który przyniesie odpowiedź na wydrukowanej kartce, umieszczonej w kopercie. „Austro-Węgry, no Austro-Węgry” - komentuje tę sytuację.

Powiązane wpisy


  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

css.php