Udostępnij:

Drodzy czytelnicy „Odkrywcy”!

Okładka nr 7-8/2026 „Odkrywcy”

Słowo wstępne redaktora naczelnego Andrzeja Daczkowskiego

Tajemnice torped, studni,
mig-ów i… nowy prezes!

W  tym numerze znów schodzimy pod powierzchnię – dosłownie i w przenośni. Zaglądamy do podziemi, studni i fortyfikacji, ale też wchodzimy głęboko w lotnicze wspomnienia.
Pytamy, co II wojna światowa zrobiła z polskimi podziemiami i co działo się tam po wrześniu 1939 roku. Chełm, Wieliczka, Smocza Jama czy Tarnowskie Góry pokazują, że znane dziś trasy turystyczne wciąż kryją zagadki niedostępne dla zwykłego zwiedzającego. W czasie wojny bywały przecież schronami, kryjówkami albo elementami infrastruktury wojskowej.
Jedziemy także do Tolkmicka, gdzie w cieniu stoczni Gdańska i Elbląga miała rozgrywać się historia niemieckich prób torpedowych. To temat tak mocny, że trafił na naszą okładkę. W Tolkmicku naprawdę czuć Wunderwaffe – i to taką, o której mało kto słyszał. Czy była to mekka torped przyszłości, podobnie jak Peenemünde stało się miejscem narodzin współczesnych rakiet? Sprawdzamy.

Wracamy też do XXI Konferencji popularnonaukowej „Odkrywcy” w Twierdzy Srebrna Góra. Ta edycja pokazała, że konferencja może być nie tylko spotkaniem wokół miejsca atrakcyjnego dla pasjonatów historii, lecz także wokół konkretnego problemu badawczego. W tym numerze publikujemy pierwszy referat z naszej konferencji, a w kolejnych wydaniach planujemy następne.
Właśnie w takim duchu patrzymy na studnie i szerzej — na dawne instalacje wodne. W opowieściach poszukiwawczych często stają się one miejscami skarbów, tuneli i tajemniczych przejść. Ale ile jest w tym prawdy? A może studnie są źródłem wiedzy nie tyle o skarbach, ile o czymś znacznie cenniejszym: codzienności, technice, ludziach i historii obiektu? Jakie pytanie trzeba zadać przed badaniem studni, by odkryć w niej prawdziwy sezam przeszłości?


Ze studni uciekamy na lotniska i do samolotów. Wywiad z Anną Nowak z Fundacji Srebrne Skrzydła i opowieść o ratowaniu MiG-ów pokazują, że takie przedsięwzięcia mają barwną historię, ogromną energię i dają odrzutowego, pozytywnego kopa. Czy nie o tym często marzymy? No to bierzcie przykład z Anki.
Z lotnisk ruszamy do fortyfikacji. Festungswerk „Gerstfeldhöhe” w Niedersimten, jeden z największych obiektów Westwallu, prowadzi nas do historii Linii Zygfryda i powojennego przekształcania narzędzi wojny w miejsca pamięci.
Dobrej lektury!


Odkrywca 7-8/2026 – spis treści

Wydanie drukowane w sprzedaży: od 8 lipca 2026 roku.
E-wydanie dostępne w sprzedaży: od 7 lipca 2026 roku.

ODKRYCIA I POSZUKIWANIA

  • Oko u-boota i kolejne nieznane wraki / ŁUKASZ ORLICKI
  • Templariusze w Oleśnicy Małej / ANDRZEJ DACZKOWSKI
  • Polak odkrył tajemniczy pierścień z runami. Brytyjscy archeolodzy mówią o unikatowym znalezisku / ANNA MAJER
  • Polskie insygnia koronacyjne: czy były ukrywane we Włodzimierzu Wołyńskim? / MAREK MADEJ
  • Ślady pod mchem. Opowieść o zapomnianych Gniewczycach / ALICJA KLIBER
  • Błędne ogniki eksploracji: między legendą a rzeczywistością / JERZY DELEKTA

KONFERENCJA ODKRYWCY

  • Tajemnice studni między legendą a historią. Srebrna Góra 2026 / ANDRZEJ DACZKOWSKI
  • Studnie, depozyty i instalacje wodne / ANDRZEJ DACZKOWSKI

WYWIAD

  • Od lotniska w Pile do przestrzeni pełnej wspomnień. Historia pasji, ludzi i MiG-ów / ANNA MAJER

KULISY HISTORII

  • Stein-Wal i Tolkmicko: nieznana historia niemieckiego poligonu torpedowego / MIROSŁAW SKWIOT
  • II wojna światowa w polskich podziemiach / TOMASZ RZECZYCKI

FORTYFIKACJE

  • Największy obiekt Westwallu. Festungswerk „Gerstfeldhöhe” w Niedersimten / JACEK JAROSZ

KSIĘGARNIA ODKRYWCY

  • Nowości LIPIEC/SIERPIEŃ

PRENUMERUJ i KORZYSTAJ!

Jeśli jeszcze nie prenumerujesz „Odkrywcy: – zrób to teraz! Gwarantujemy:
– stałą cenę przez cały okres prenumeraty
– szybką dostawę pod wskazany adres – możesz komuś zrobić miły prezent

Więcej…

Odkrywca 7-8/2026 – wybrane artykuły

Oko u-boota i kolejne nieznane wraki / ŁUKASZ ORLICKI

Bałtyk nie oddaje tajemnic łatwo. Na głębokości prawie 70 metrów, w zimnym mule i podwodnym mroku, wciąż leżą wraki, których historii nikt do końca nie opowiedział. Są tam rozerwane kadłuby, ślady katastrof, wojennych konwojów i ostatnich dni Kriegsmarine. A kiedy kamera ROV trafia na szklane oko peryskopu U-boota, trudno nie mieć wrażenia, że wojna nadal patrzy z dna morza.

Łukasz Orlicki opisuje czerwcowy rejs badawczy „Odkrywcy” i Fundacji Dive Land z Helu po Zatoce Gdańskiej. Zespół prowadził badania sonarowe oraz dokumentację podwodną z użyciem pojazdu ROV Chasing M2 Pro Max, pozyskanego dzięki firmie TME. Celem wyprawy była weryfikacja pozycji wrakowych na wschód i północny wschód od Cypla Helskiego, na głębokości około 68–70 metrów.

W trakcie rejsu udokumentowano kilka nowych pozycji wrakowych, w tym obiekt interpretowany jako oderwana część dziobowa, być może pozostałość niemieckiego torpedowca zatopionego w marcu 1945 roku, oraz niewielką, niezidentyfikowaną jednostkę, prawdopodobnie starą łódź rybacką. Zespół odwiedził też znane wraki: niemiecki ścigacz okrętów podwodnych Ubootjäger 1102 oraz okręt podwodny U-272. Szczególne znaczenie ma dokumentacja U-272, którego tożsamość ustalił nurek i badacz Daniel Pastwa. Okręt zatonął 12 listopada 1942 roku po kolizji z U-634. Wrak jest grobem wojennym, ponieważ śmierć poniosło tam 29 członków załogi i pracowników stoczniowych. Najbardziej symboliczne zdjęcie rejsu pokazuje dobrze zachowany szklany okular peryskopu wachtowego U-boota.

Templariusze w Oleśnicy Małej / ANDRZEJ DACZKOWSKI

Kamienne fundamenty, ludzkie kości, sprzączki pasów i fragmenty tkanin — to nie jest już tylko legenda o templariuszach. W Oleśnicy Małej ziemia zaczęła odsłaniać ślady zakonu, który od wieków rozpala wyobraźnię poszukiwaczy, historyków i łowców tajemnic. Czy odkryto miejsce najstarszej kaplicy templariuszy na Dolnym Śląsku? A może także pochówek człowieka, który naprawdę należał do elitarnego zakonu rycerzy-mnichów?

Andrzej Daczkowski opisuje wyniki badań archeologicznych w Oleśnicy Małej na Dolnym Śląsku, jednym z najważniejszych miejsc związanych z templariuszami na ziemiach polskich. To tutaj w XIII wieku działała jedna z najstarszych komandorii templariuszy, przez dziesięciolecia otoczona pytaniami o lokalizację najstarszej kaplicy, pierwszego cmentarza zakonnego i materialnych śladów obecności jednego z najbardziej legendarnych zakonów średniowiecza.

Kluczową postacią tekstu jest dr Przemysław Kołosowski, archeolog prowadzący badania nad templariuszami na Dolnym Śląsku. W Oleśnicy Małej odsłonięto kamienne fundamenty, które mogą być pozostałością najstarszej kaplicy templariuszy. Autor przypomina także rolę dr. inż. arch. Macieja Małachowicza, związanego z badaniami architektonicznymi obiektu. Szczególne emocje budzi odkrycie szczątków mężczyzny, przy których znaleziono sprzączki pasów oraz fragmenty tkanin. Artykuł podkreśla ostrożność interpretacyjną, ale jednocześnie wskazuje, że jeśli dalsze analizy potwierdzą związek pochówku z zakonem, może to być jedno z najważniejszych odkryć templariuszy na Dolnym Śląsku.

Polak odkrył tajemniczy pierścień z runami. Brytyjscy archeolodzy mówią o unikatowym znalezisku / ANNA MAJER

Jeden sygnał wykrywacza. Kilka ruchów ziemią. I nagle w dłoni polskiego detektorysty pojawia się srebrno-złoty pierścień pokryty runami, których znaczenia nie potrafią jednoznacznie wyjaśnić nawet brytyjscy eksperci. To znalezisko pachnie światem wojowników, wypraw, anglosaskiej Brytanii i wikińskich wpływów. Szesnaście tajemniczych znaków sprzed ponad tysiąca lat może być ozdobą, amuletem albo wiadomością, której sens został pogrzebany razem z dawnym światem.

Anna Majer rozmawia z Rafałem Wesołowskim, polskim pasjonatem historii i detektorystą mieszkającym w Anglii, który w maju 2024 roku na polu w Quadring w hrabstwie Lincolnshire odkrył wczesnośredniowieczny pierścień ze srebra i złota. Zabytek zwrócił uwagę brytyjskich archeologów, ponieważ na jego powierzchni znajduje się 16 znaków runicznych, a sam przedmiot jest porównywany do słynnych pierścieni z Kingmoor i Wheatley Hill.

W tekście pojawiają się badacze z University of Nottingham: Martin Findell i Jasmin Higgs, brytyjski system Portable Antiquities Scheme, Finds Liaison Officer, Treasure Act 1996 oraz British Museum. Rafał Wesołowski opowiada o poszukiwaniach w Anglii, zdobywaniu zgód od farmerów, działaniu małej grupy detektorystów i procedurze zgłaszania znalezisk. Pierścień z Quadring może pochodzić z okresu późnoanglosaskiego i wykazuje wpływy skandynawskie. Na tym samym obszarze znaleziono także wikińskie dzwoneczki, zapinki, srebrne monety i inne artefakty, co może zmieniać spojrzenie archeologów na osadnictwo w tej części Lincolnshire. Ważnym elementem artykułu jest porównanie brytyjskiego systemu współpracy poszukiwaczy z archeologami z realiami polskimi.

Polskie insygnia koronacyjne: czy były ukrywane we Włodzimierzu Wołyńskim? / MAREK MADEJ

To jedna z największych polskich zagadek historycznych: czy Korona Chrobrego i Szczerbiec naprawdę przepadły, czy przez dekady były ukrywane przez ludzi, którzy wiedzieli zbyt wiele? W tej historii są pruska grabież, tajne raporty, kapucyni, arystokraci, podziemia kościoła i trop prowadzący do Włodzimierza Wołyńskiego. Są też słowa zakonnika, które brzmią jak fragment sensacyjnego śledztwa: „Nie wolno mi o tym mówić”. Im głębiej wchodzimy w tę opowieść, tym bardziej okazuje się, że los polskich regaliów wcale nie musi być zamkniętą sprawą.

Marek Madej kontynuuje rozważania o losach polskich insygniów koronacyjnych, zwłaszcza Korony Chrobrego i Szczerbca. W trzeciej części tekstu autor wraca do hipotezy, według której regalia mogły zostać ukryte we Włodzimierzu Wołyńskim, w kościele św. Joachima i św. Anny lub w związanym z nim klasztorze kapucynów. Punktem odniesienia jest tajny raport Bronisława Gembarzewskiego dla ministra spraw wojskowych oraz praca M. Dębowskiej i D. Kipera „Co znaleziono we Włodzimierzu Wołyńskim w roku 1920? Raport Bronisława Gembarzewskiego z poszukiwań regaliów”.

Autor przywołuje rodzinę Nałęcz-Kaniewskich, kpt. Żmigrodzkiego, o. Wacława Nowakowskiego, św. Rafała Kalinowskiego, o. Anioła, Czartoryskich, Tarnowskich, Lanckorońskich, Sanguszków, Potockich, Radziwiłłów, Sierakowskich herbu Ogończyk, Lubomirskich i Kaniewskich herbu Nałęcz. W artykule pojawiają się również potencjalne miejsca ukrycia regaliów: klasztor kapucynów w Krakowie, kościół św. Joachima i św. Anny we Włodzimierzu Wołyńskim, klasztor kapucynów w Winnicy nad Bohem, pałac Sierakowskich w Waplewie Wielkim, Witoszyce, Myśliborzyce, Więcławice, Czerna, Pleszów, Goszcza, Łobaczew Duży, Łobaczew Mały, Wielopole, Zagórz oraz Katedra Wawelska. Osobny fragment poświęcony jest opisowi Korony Chrobrego według „Encyklopedji staropolskiej” Zygmunta Glogera.

Ślady pod mchem. Opowieść o zapomnianych Gniewczycach / ALICJA KLIBER

W górach są miejsca, które zniknęły z map, ale nie z ziemi. Pod mchem leżą tam fragmenty porcelany, kamienie dawnych domów, resztki piwnic i ślady ludzi, którzy odeszli bez grobów i tablic. Gniewczyce, dawne Kreuzwiese, nie są już wsią — są cichym polem ruin, zarastającą opowieścią o górnikach, drwalach, węglarzach i gospodzie, w której kiedyś grała muzyka. To wyprawa w miejsce, gdzie historia nie krzyczy, tylko czeka pod warstwą liści.

Alicja Kliber prowadzi czytelnika na Halę Krzyżową, czyli Kreuzwiese, na południowo-wschodnim zboczu Małego Wołka w Rudawach Janowickich. To tam znajdują się ślady nieistniejącej już osady Gniewczyce, dawniej Kreuzwiese, będącej przysiółkiem Waltersdorf, czyli dzisiejszego Mniszkowa. Osada powstała prawdopodobnie w XVI wieku wraz z rozwojem górnictwa i hutnictwa rud miedzi, srebra i ołowiu w Mniszkowie i Miedziance.

Tekst opisuje krajobraz dawnych pastwisk, kamienne wały, piwniczki, ruiny domów, zdziczałe drzewa owocowe, śmietniczki z fragmentami porcelany, naczyń glinianych i kafli piecowych. Szczególne miejsce zajmuje gospoda „Kreuzschänke”, prowadzona przez Roberta Pittermanna i Annę Bettermann. Autorka przywołuje życie codzienne mieszkańców: drwali, kurzaków, węglarzy, pasterzy i tkaczy. Po 1945 roku Kreuzwiese przemianowano na Gniewczyce, ale osada szybko opustoszała z powodu surowego klimatu, słabych ziem i oddalenia od większych miejscowości. Artykuł jest opowieścią o pamięci miejsca, które nie ma już mieszkańców ani grobów, ale wciąż zachowuje materialne ślady dawnego życia.

Błędne ogniki eksploracji. Między legendą a rzeczywistością / JERZY DELEKTA

Każdy poszukiwacz zna ten dreszcz: dziura w ziemi, betonowa płyta, stary szyb, dziwny tunel. Wystarczy chwila, by wyobraźnia dopisała tajną bazę, ukryte piętra Riese, niemieckie Wunderwaffe albo podziemne metro. Ale historia bywa bezlitosna dla sensacji. Jerzy Delekta pokazuje, jak z cegły, szamba, studni i źle odczytanego dokumentu rodzą się legendy, które potrafią kosztować ludzi lata poszukiwań.

Autor analizuje mechanizmy powstawania eksploracyjnych mitów i sensacyjnych hipotez. Punktem wyjścia jest zasada znana jako brzytwa Ockhama: nie należy mnożyć bytów ponad potrzebę. Autor pokazuje, jak zwykłe, prozaiczne obiekty bywają interpretowane jako schrony depozytowe, kwatery Hitlera, wyrzutnie V1/V2, podziemne fabryki lub tajne tunele. Ten mechanizm nazywa prywatnie „syndromem szamba”.

W artykule pojawia się wiele przykładów: fałszywe tropy związane z trzema „piętrami” sztolni w Rzeczce i Walimiu, błędne interpretacje projektu Riese, notatki Speera z narady u Hitlera z 20 czerwca 1944 roku, dokumenty Schmelchera, liczba pracowników przy budowach Führerhauptquartiere, Międzyrzecki Rejon Umocniony, kocioł w podziemiach MRU, wrocławskie metro, Stadion Olimpijski we Wrocławiu, podziemny dworzec kolejowy, „tajna baza Werwolfu”, Wójtowice, Grauer Mann, Trzebnica, FuSan 724 Bernhard, krzywa studnia, jezioro Dąbie, niemiecki program atomowy, Rainer Karlsch, Friedland, Mieroszów, Deutsches Museum w Monachium, generator van de Graaffa, „Dzwon”, Bad Schmiedeberg, Moschwig i Kowary. To tekst o potrzebie weryfikacji terenowej, analizy dokumentów i ostrożności wobec atrakcyjnych narracji.

Tajemnice studni: między legendą a historią. Srebrna Góra 2026 / ANDRZEJ DACZKOWSKI

Studnia to najstarsza pułapka dla wyobraźni poszukiwacza. Ciemna, głęboka, niedostępna — idealna, by ukryć skarb, broń, dokumenty albo wejście do tunelu. W Twierdzy Srebrna Góra „Odkrywca” zszedł w ten temat głębiej niż zwykła legenda. Bo pytanie nie brzmi już tylko: co jest na dnie studni, lecz kto, kiedy i dlaczego mógł coś tam wrzucić.

Andrzej Daczkowski relacjonuje XXI Konferencję popularnonaukową „Odkrywcy”, która odbyła się w dniach 15–17 maja 2026 roku w Twierdzy Srebrna Góra. Tematem wydarzenia były „Tajemnice studni – między legendą a historią”. Była to pierwsza konferencja „Odkrywcy” zorganizowana w nowej formule: nie wokół jednego miejsca, lecz wokół problemu badawczego. Studnia została potraktowana jako obiekt historyczny, archeologiczny, techniczny, symboliczny i eksploracyjny.

W programie pojawili się m.in. Łukasz Orlicki z prelekcją „Studnie – między legendą a historią”, Andrzej Daczkowski z tematem „Zapomniane tajemnice w archiwum »Odkrywcy«”, Krzysztof Krzyżanowski z wystąpieniem o tajemnicach Srebrnej Góry i okolic, Radosław Biel z referatem „Problem bez dna? Studnie i ich archeologiczne historie”, Jagoda Ciechanowska z tematem konserwacji znalezisk ze studni zamku Grodziec, Sobiesław Nowotny z analizą ujęć wody w źródłach średniowiecznych i nowożytnych, Grzegorz Basiński z wystąpieniem o zagadce studziennego korytarza w Twierdzy Srebrna Góra oraz Joachim Lau i Hans-Joachim Rühle z prezentacją domu studziennego w Twierdzy Königstein. Program uzupełniały: nocne zwiedzanie Twierdzy Srebrna Góra, wejście do kopalni srebra „Amalia”, pokaz eksploracji studni w Bastionie Nowowiejskim z użyciem ROV i kamer podwodnych, spotkanie filmowe z Łukaszem Kazkiem oraz zwiedzanie Fortu Ostróg.

Studnie, depozyty i instalacje wodne / ANDRZEJ DACZKOWSKI

Studnie w zamkach i twierdzach od zawsze kusiły obietnicą skarbu. Wrzucano do nich broń, monety, dokumenty, śmieci, czasem ludzkie tajemnice — a poszukiwacze przez lata widzieli w nich wejścia do ukrytych światów. Ale czy każda studnia to sezam? A może największym znaleziskiem nie jest złoto, tylko prawda o tym, jak naprawdę działały dawne zamki, klasztory i fortyfikacje?

Tekst Andrzeja Daczkowskiego to pierwsza pokonferencyjna publikacja referatu wygłoszonego podczas XXI Konferencji „Odkrywcy” w Srebrnej Górze. Autor analizuje studnie, cysterny, zbiorniki, rury i przepompownie jako elementy dawnych obiektów, które bardzo często pojawiają się w relacjach poszukiwawczych. Zadaje pytanie, czy studnie rzeczywiście są typowym miejscem ukrywania skarbów, depozytów, dokumentów i cennych przedmiotów, czy raczej stały się wygodnym nośnikiem legend.

Artykuł zestawia przykłady z Cezarei w Izraelu, gdzie w 2018 roku w studni znaleziono 24 złote monety i złoty kolczyk, oraz z Suzhou w Chinach, gdzie z zasypanej studni wydobyto około 200 tysięcy monet. Na gruncie polskim autor analizuje badania studni na Zamku Grodziec, Zamku Królewskim w Sanoku i zamku krzyżackim w Człuchowie. Pojawiają się także Bursztynowa Komnata, dokumenty III Rzeszy, archiwa Kriegsmarine z zamku Tambach koło Coburga, mikrofilmy okrętu typu XVII ukryte w Kilonii, polskie insygnia koronacyjne, Szkatuła Królewska Czartoryskich, Sieniawa, Roztoka, Schloss Rohnstock, Hochbergowie, Zamek Książ i Kompleks Włodarz. Wniosek tekstu jest ostrożny: studnia może być miejscem odkryć, ale częściej dostarcza informacji o codzienności, przebudowach i użytkowaniu obiektu niż o świadomie ukrytym skarbie.

Od lotniska w Pile do przestrzeni pełnej wspomnień. Historia pasji, ludzi i MiG-ów / ANNA MAJER

Tu nie chodzi o modele samolotów ani muzealne gabloty. Tu chodzi o prawdziwe MiG-i, odrzutowce, zimną wojnę, zapach lotniska i ludzi, którzy służyli przy maszynach zdolnych przenosić śmierć z prędkością naddźwiękową. Anna Nowak z Fundacji Srebrne Skrzydła ratuje nie tylko stal, skrzydła i kokpity. Ratuje świat pilotów, mechaników i techników, który znika szybciej, niż mogłoby się wydawać.

Anna Majer rozmawia z Anną Nowak z Fundacji Srebrne Skrzydła o ratowaniu historii polskiego lotnictwa wojskowego. Bohaterka wywiadu wychowała się przy lotnisku w Pile, gdzie stacjonowały samoloty Su-22M4 i działał 6. Pułk Lotnictwa Myśliwsko-Bombowego. W tekście pojawiają się także Wyższa Oficerska Szkoła Samochodowa, Borne Sulinowo, Aeroklub Ziemi Pilskiej, Agencja Mienia Wojskowego i Air Show w Radomiu.

Najważniejszy wątek to sprowadzanie do Polski samolotów, które wcześniej służyły w polskim lotnictwie wojskowym. Anna Nowak opowiada o zakupie MiG-a-23UB, jedynego zachowanego w Europie egzemplarza tej wersji służącego wcześniej w Polsce, stojącego przez lata na prywatnym ranczu w Niemczech. Wspomina Łukasza Sawicza, określanego jako „ojciec chrzestny” MiG-ów, oraz logistyczną operację transportu samolotu do Piły. Kolejne maszyny to MiG-21M w wersji rozpoznawczej oraz MiG-15UTI, czyli dwumiejscowa wersja szkolna, produkowana w Polsce jako SB Lim-2. W tekście pojawiają się także Bogdan Likus, pilot szkolony do misji związanych z użyciem broni atomowej, Andrzej Jasiński, Łukasz Rusek, Wiktor Tadajewski, Wojciech Habdas, Izabela Jankowska, Robert Judycki i Jacek Wiąckiewicz. Wywiad pokazuje, że Fundacja Srebrne Skrzydła ratuje nie tylko samoloty, ale przede wszystkim wspomnienia pilotów, techników, mechaników i żołnierzy związanych z lotnictwem okresu PRL i zimnej wojny.

Stein-Wal i Tolkmicko. Nieznana historia niemieckiego poligonu torpedowego / MIROSŁAW SKWIOT

Na brzegu Zalewu Wiślanego III Rzesza testowała broń, która miała zmienić wojnę pod wodą. Torpedy, miniaturowe okręty podwodne, napęd Waltera, nadtlenek wodoru, tajne próby i radzieccy specjaliści przejmujący dokumenty po 1945 roku — Tolkmicko nie było zwykłym punktem na mapie. To mogła być jedna z zapomnianych kuźni niemieckiej Wunderwaffe. Historia tego miejsca prowadzi wprost do świata Kriegsmarine, tajnych technologii i broni, która miała uderzać z głębin.

Mirosław Skwiot opisuje Tolkmicko nad Zalewem Wiślanym jako tajny niemiecki poligon torpedowy III Rzeszy, pozostający w cieniu stoczni Gdańska i Elbląga. W czasie wojny Tolkmicko funkcjonowało jako Tolkemit Erprobungsstelle, czyli miejsce testowania eksperymentalnych torped, miniaturowych okrętów podwodnych i systemów naprowadzania. Autor pokazuje, że po 1945 roku infrastruktura i dokumentacja tego poligonu stały się cennym trofeum dla specjalistów radzieckich z Ludowego Komisariatu Przemysłu Okrętowego.

W artykule pojawiają się torpedy Stein-Wal i Stein-Butt, napęd Waltera, T-Stoff, nadtlenek wodoru, Aurol, Elbląg, Schichau, Komnick, Elbinger Metallwarenfabrik, zakłady IG Farben, Messhaus, Prüfstand II, Zalew Wiślany, Piaski, Mierzeja Wiślana, miniaturowe okręty Molch, Biber i Seehund, jednostki K-Verband, nurkowie-minerzy Meereskämpfer, aparaty Drägerwerk, miny przylegające Haftminen, podwodne sanki motorowe Schlitten oraz radzieckie akta RGWMF. Autor omawia też próby torped kierowanych przewodowo Kabelsteuerung, system „Spinne”, naprowadzanie podczerwone Ultrarot, nadajnik Lichtsprechera, zjawisko „fatamorgany zalewowej”, aerozol solno-wodny, pękanie wodorowe i sabotaż technologiczny robotników przymusowych. Tekst łączy historię techniki wojskowej, Kriegsmarine, propagandy III Rzeszy i powojennego wyścigu zbrojeń podwodnych.

II wojna światowa w polskich podziemiach / TOMASZ RZECZYCKI

Podziemia w Polsce nie były w czasie wojny atrakcją turystyczną. Były schronami, kryjówkami, magazynami, trasami ucieczki i miejscami, gdzie strach mieszał się z wojskową kalkulacją. Chełm, Wieliczka, Smocza Jama, Tarnowskie Góry, Kłodzko czy Książ kryją wojenne epizody, których nie widać na pierwszy rzut oka. Pod ziemią II wojna światowa miała własną geografię: ciemną, wilgotną i często śmiertelnie poważną.

Tomasz Rzeczycki analizuje wpływ II wojny światowej na podziemne trasy turystyczne znajdujące się dziś w granicach Polski. Autor zaczyna od Chełma, gdzie 5 czerwca 1937 roku udostępniono trasę w podziemiach kredowych. Po wejściu Armii Czerwonej, a następnie Niemców, chełmskie podziemia przestały funkcjonować turystycznie. Niemcy zamurowywali wejścia, obawiając się wykorzystania korytarzy przez polskich partyzantów, a po wojnie znajdowano tam ślady ukrywania się obywateli polskich wyznania mojżeszowego.

W tekście pojawiają się także Wieliczka, kopalnia soli, komory Staszic, Warszawa, Wisła, Lebzeltern i Witos, niemiecka podziemna fabryka części lotniczych lub rakietowych, Smocza Jama na Wawelu, schron przeciwlotniczy, Sztolnia Czarnego Pstrąga w Tarnowskich Górach, Jarosław, Sandomierz, Lublin, Rzeszów, Opatów, ZWZ, AK, kopalnia piasku koło Tomaszowa Mazowieckiego, Kopalnia Ćwiczebna „Sztygarka” w Dąbrowie Górniczej, Stara Kopalnia w Wałbrzychu, Lisia Sztolnia, Jaskinia Ciemna, Jaskinia Łokietka, Jaskinia Wierzchowska Górna, Jaskinia Głęboka w Podlesicach, Międzyrzecki Rejon Umocniony, bunkry nr 669 i 712, Twierdza Kłodzko, Riese, Zamek Książ, Góra Zamkowa w Będzinie, Góra Parkowa w Kamiennej Górze, Jezioro Szmaragdowe w Szczecinie oraz tunel kolejowy pod Żarnowską Górą w Strzyżowie. Artykuł pokazuje, że wiele dzisiejszych atrakcji podziemnych zawdzięcza swój obecny kształt wojnie, okupacji, schronom, pracom przymusowym, ukrywaniu się ludności cywilnej i powojennej adaptacji turystycznej.

Największy obiekt Westwallu. Festungswerk „Gerstfeldhöhe” w Niedersimten / JACEK JAROSZ

To miała być podziemna maszyna wojny: tunele, kopuły pancerne, szyby, stanowiska karabinów maszynowych, kolejka wąskotorowa, koszary i szpital ukryte w systemie Linii Zygfryda. Festungswerk „Gerstfeldhöhe” był jednym z tych obiektów, które miały zatrzymać przeciwnika na zachodniej granicy III Rzeszy. Nieukończony, częściowo zniszczony, wciąż robi wrażenie skalą. Dziś jest miejscem pamięci, ale jego beton nadal opowiada językiem wojny.

Jacek Jarosz opisuje Festungswerk „Gerstfeldhöhe” w Niedersimten koło Pirmasens jako jedno z największych przedsięwzięć fortecznych Linii Zygfryda, czyli Westwallu. Autor zaczyna od szerszego kontekstu: Wał Zachodni był systemem fortyfikacyjnym III Rzeszy, budowanym od 1936 roku jako odpowiednik francuskiej Linii Maginota. Rozciągał się od Kleve na północy do granicy szwajcarskiej koło Bazylei, obejmując sektor północny, centralny i południowy.

Artykuł omawia strategiczne znaczenie Westwallu, rolę Organizacji Todta, wizyty Adolfa Hitlera na budowach, francuskie plany ofensywy na Zagłębie Saary, działania André-Gastona Prételata i Ericha Rittera von Leeba, a także walki obronne od września 1944 do marca 1945 roku. Najważniejszą częścią tekstu jest opis GW „Gerstfeldhöhe”: systemu tuneli o planowanej długości około 9000 metrów, dwóch poziomów, części bojowo-obserwacyjnej, koszarowo-techniczno-szpitalnej, B-Werku „Obersimten”/M 38210, B-Kleinstwerków, kopuł sześciostrzelnicowych dla MG 34, kopuł obserwacyjnych, wind w szybie o wysokości 68 metrów, kolejki wąskotorowej, części technicznej, planowanego szpitala i koszar dla około 800 ludzi. Prace rozpoczęto latem 1938 roku, ale po upadku Francji i przesunięciu zasobów na Wał Atlantycki obiekt pozostał nieukończony. Po wojnie część wysadzono, a obecnie w Niedersimten działa Westwallmuseum z ekspozycją pojazdów, uzbrojenia i wyposażenia fortecznego. Motto muzeum brzmi: „Einst Werkzeug des Krieges, heute Mahnmal zum Frieden” – „Kiedyś narzędzie wojny, dziś pomnik pokoju”.

Księgarnia Odkrywcy. Nowości lipiec / sierpień

Po takich historiach trudno odłożyć temat na półkę. Dlatego w księgarni wracają wojny, lotniskowce, garnizony, Wilczy Szaniec, Borne Sulinowo, Sybir, Arktyka i tajemnice Warmii oraz Mazur. To książki dla tych, którzy nie zadowalają się samym hasłem „tajemnica”. Chcą map, nazwisk, źródeł, bitew, techniki, broni i historii, które prowadzą dalej niż jeden artykuł.

Dział „Księgarnia Odkrywcy” prezentuje nowości książkowe dla czytelników zainteresowanych historią wojskowości, lotnictwem, II wojną światową, fortyfikacjami, geopolityką i historią regionalną. Wśród polecanych publikacji znalazły się m.in. Michał A. Piegzik „Bitwa na Morzu Koralowym. Japońska ofensywa i pierwsza w dziejach bitwa lotniskowców”, Helmuth Spaeter „Grossdeutschland – Elita Wehrmachtu”, tom 3, Jerzy Majka „Garnizon Rzeszowski”, Miłosz Rusiecki „Lotnicze miejsca Torunia. Zeszyt trzeci: Lotnisko Toruń-Bielany po roku 1945” oraz Waldemar Pawlak „Borne Sulinowo. Historia i teraźniejszość”.

Na stronach księgarni pojawiają się także: Marek Kozubel „Kijów-Czernihów-Sumy 2022: Klęska rosyjskiego Blitzkriegu”, Kenneth R. Rosen „Wojna o Arktykę. Rywalizacja mocarstw o biegun północny”, Tomasz Sowiński „Tajemnice Warmii i Mazur oraz drugiej wojny światowej”, Rafał Roguski „Na wschodniej rubieży”, Tillmann Bendikowski „Słońce świeci dla Hitlera. Zwyczajne życie w III Rzeszy”, Jan Józef Liszka „W lodowym piekle Sybiru. Dzienniki z lat 1939–1942” oraz Felix Bohr „Wilczy Szaniec. Sekrety tajnej kwatery Hitlera na Mazurach”.


Jak zawsze nasz numer można znaleźć w każdym salonie Empik, Inmedio, Garmond, Relay, Ruch. Numery można również zdobyć w postaci e-wydania w serwisie e-Kiosk.pl.

Redaktor naczelny czasopisma "Odkrywca"

Redaktor miesięcznika „Odkrywca”

Udostępnij:

Dodaj komentarz

css.php